Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Howl Street 5a/6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Howl Street 5a/6   17.04.12 21:49

First topic message reminder :

Howl Street 5a/6

Jest to niewielki, porośnięty bluszczem domek na przedmieściach Londynu. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Zbudowany z czerwonej cegły, odrapany i wiekowy, czasy swej świetności ma już dawno za sobą. Chroniący prywatności domowników wysoki płot spróchniał, przez lata niekonserwowany - w niektórych miejscach rozpadł się zupełnie, nie stanowiąc już żadnej przeszkody dla jakichkolwiek nieproszonych gości, którzy tylko zechcieliby zjawić się w tej okolicy.
Ciężko dostrzec coś przez brudne, niewielkie okna, jednak każdego wieczoru we wnętrzu domu pali się światło. Powiadają, że zamieszkuje go sędziwa rodzina mugoli - podobno muzyków, a może nauczycieli?, którzy wprowadzili się tu przeszło pięćdziesiąt lat temu i dziś rzadko kiedy wynurzają nosy na zewnątrz, nieufni wobec nikogo. Kręta ścieżka prowadząca do drzwi wejściowych zarosła zielenią, a schodki na werandę zapadły się ze starości. Na drzwiach wciąż wisi bożonarodzeniowy wieniec, brzydki, zniszczony i wyblakły. Daremnie próbować dostać się do środka, daremnie wołać gospodarzy. Wygląda na to, jakby w tym miejscu zatrzymał się czas.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth https://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 https://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   16.03.16 20:39

Nie lubiła obcego dotyku, a ten, którym obdarzył ją nieznajomy mężczyzna sprawił, że spięła się w sobie i zastygła w bezruchu. Wlepiała intensywne spojrzenie przed siebie, bo nie spodziewała się, że próby wyszarpnięcia się pójdą na marne. Przygryzła dolną wargę, gdy napastnik zaczął powodzić dłońmi wzdłuż jej ciała w poszukiwaniu różdżki. Nie popadała w rozpacz, bo często mierzyła się z czarnoksiężnikami, którzy bywali dużo bardziej niebezpieczni, ale przestrzeń intymna była dla niej świętością, a teraz najzwyczajniej w świecie ktoś ją bezcześcił.
-Sam... - szepnęła, gdy ten stanął w jej obronie i zasugerował ucieczkę, bo przecież nie mogła zostawić tutaj Margrit, Michael'a, Roberta, Glaucusa i... -Lordzie Carrow - krzyknęła ze złością, gdy rozpłynął się w powietrzu, a zaraz jego los podzielił Skamander, co tylko wzmogło irytację dziewczyny. Nerwowo zaczęła pocierać dłonie, gdyż intuicja podpowiadała jej, by ruszyć do Tower, ale z drugiej strony dźwięki, które zaczęły docierać do jej uszu sprawiały, że nie miała pojęcia, którą drogę wybrać. Myślała o Garrettcie, do którego chciałaby napisać, tak samo jak do Charlusa, by tylko jej pomogli uwolnić dwóch mężczyzn, którzy byli dla niej istotni, bo wiele im zawdzięczała, ale porzucenie trójki obcych jej ludzi wcale nie leżało w naturze lady Ollivander.
-Nie wiem o co tu chodzi, ale nie możemy się rozdzielić. Wyciągnijcie lepiej różdżki, bo z pewnością to nie koniec przygód - zaproponowała spokojnie, ale brzmiała tak, jakby nie chciała usłyszeć sprzeciwu. Musieli być ostrożni i tego była pewna jak niczego innego. -Poszukajmy źródła tego hałasu, a potem... Potem coś wymyślę żeby ich wydostać, ale najpierw musimy sami sobie poradzić tutaj. Ktoś z was się umie posługiwać obroną przed czarną magią? Jest aurorem? Łowcą? - pytała nie bez powodu, gdyż sama ledwie trochę ponad rok pracowała w zawodzie, a nie chciała narażać nikogo. Ujęła pewnie swoją różdżkę i na wpół wyciągniętej dłoni zaczęła iść wolnym krokiem w stronę hałasu, byle się nie rozdzielać z grupą, która zapewne nie rozumiała zaistniałej sytuacji, tak jak ona.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela https://www.morsmordre.net/t1895-michael https://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 https://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   16.03.16 22:04

Na ulicy panowało zamieszanie, i nic dziwnego, skoro pozostali również wyglądali na bardzo zaskoczonych zajściem i próbowali się wyszarpnąć i zapobiec tak raptownemu i niezasłużonemu pozbawieniu wolności. Michaelowi zręcznie udało się wyrwać ramię z uścisku czarodzieja i odsunąć, by uniknąć ponownego pochwycenia. Najwyraźniej jednak nikt go nie gonił, policjanci skupili się na Skamanderze, który sam ruszył w ich stronę i już po chwili został szorstko przyduszony do ziemi, po czym zabrano mu różdżkę i teleportowano się z nim oraz jeszcze jednym czarodziejem, który nawet się nie bronił przed całym najściem.
Michael nie zdążył nic zrobić, zresztą miał pewne opory przed atakowaniem policjantów na służbie. Którzy w końcu mogliby później ustalić jego tożsamość i tym sposobem nie tylko straciłby pracę, ale i pewnie wylądował za kratkami, a tego zdecydowanie nie chciał, tym bardziej, że nie był odpowiedzialny wyłącznie za siebie, ale i dziesięcioletnią córkę obecnie znajdującą się w szkole. Tajemnica dziwnego snu i czerwonego pióra, choć niezwykle nęcąca, nie była warta tak dużego ryzyka, dlatego pozostawało mu się cieszyć, że najwyraźniej (chwilowo?) uniknął kłopotów. O ile nie pojawią się kolejni policjanci, żeby złapać tych, którzy nadal pozostawali na ulicy.
Zwrócił się w stronę młodej kobiety, która odezwała się jako pierwsza.
- To dobry pomysł. I może lepiej się stąd oddalić, zanim po nas wrócą. Najlepiej jak najszybciej – poparł ją, wyciągając różdżkę. Również uważał, że powinni na wszelki wypadek pozostać w gotowości. To mógł wcale nie być koniec. – Nie jestem aurorem, ale znam się trochę na zaklęciach oraz magii obronnej. – W końcu nauczycielem zaklęć w Hogwarcie nie zostawało się na piękne oczy, więc kto wie, może te umiejętności okażą się przydatne i jemu i innym. – Zastanawiam się jednak, jak to całe wydarzenie łączy się z naszymi hmm... dziwnymi snami. – Bo może pióra tak naprawdę były sprytną pułapką? Tylko kto i po co miałby ją aranżować w tak zmyślny sposób? Równie dobrze pojawienie się policjantów i nowy dekret mogły być paskudnym zbiegiem okoliczności, który być może uniemożliwi im poznanie prawdy o powodzie ściągnięcia ich w to miejsce. Tak wiele rzeczy w tej chwili zastanawiało Michaela, gdy już przynajmniej chwilowo nie musiał myśleć o tym, jak tu się nie dać zaciągnąć za kratki. Dekret, łapanki, pióra i to dziwne zgromadzenie na tej, jakby nie patrzeć, niepozornej uliczce... Jaka szkoda, że zabrano Skamandera, zanim ten zdążył im powiedzieć cokolwiek. Bo z całej tej grupki tylko on wydawał się wiedzieć coś więcej. Teraz byli zdani tylko na siebie i mogli stąd uciec, lub spróbować się jeszcze rozejrzeć, co z pewnością było bardziej ryzykowne.
Po chwili jednak także usłyszał jakiś hałas, dobiegający ze stosunkowo niedalekiej odległości. Może z jednej z bocznych uliczek? Michael, wciąż ściskając różdżkę, zwrócił się lekko w tamtą stronę, chociaż w obecnej sytuacji zdrowy rozsądek nakazywałby raczej trzymać się z daleka od miejsca, gdzie właśnie mogła trwać inna łapanka. Co, jeśli dotycząca innych czarodziejów, którzy trafili tu w podobny sposób jak oni? Zerknął na twarze pozostałych. Rozsądek swoją drogą, ale coś kazało mu sądzić, że nie ściągnięto ich tu bez przyczyny i nie powinien tak łatwo z podkulonym ogonem uciekać. Musiał zrozumieć pewne fakty.
- To mnie zastanawia, ale i niepokoi – rzucił po chwili namysłu. – Ale może na wszelki wypadek powinniśmy najpierw to sprawdzić. Tylko ostrożnie, bo zakładam, że i wy również wolelibyście uniknąć nieprzyjemności.
Oby tylko ten hałas nie oznaczał niczego szczególnie niebezpiecznego.


Powrót do góry Go down
Robert Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
magiczny policjant
29
Półkrwi
Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
14
14
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   17.03.16 18:10

- Wszystko w porządku? - Zabrali lorda Carrow. Spoglądając czujnie na Magrit, czy na pewno nic jej się nie dzieje, myślę o nim. O ojcu mojej siostry, panu Carrow. Jeszcze przed chwilą machał mi radośnie paluszkami, a teraz został zaprowadzony bógjedenwiegdzie. Albo tam, gdzie nie powinien był być zaprowadzony.
Staram sobie poukładać w głowie rzeczy, które wydarzyły się tak prędko. Czy to przedstawienie? Czy to farsa, że pojawia się tutaj chłopak z feniksem na ramieniu, obok niego lord który niedawno okazał się być ojcem mej siostry, a w chwilę później oboje zostają zaaresztowani i zabrani sprzed nosa nam, całej reszcie.
Michael, bardzo przystojny kolega Magrit mówi rzecz zadziwiająco bystrą, nie posądzałem go o taką jasność umysłu. Staram się stłumić w sobie wszystkie negatywne uczucia, którymi zacząłem darzyć Tonksa. Były irracjonalne, podsycane przez zieloną zazdrość. Musiałem się ich wybyć.
Spoglądam w stronę Magrit, jej wielkie oczy mówią, że poradzi sobie. Dobrze o tym wiem, wiem także, że nawet w największym zagrożeniu jest ze mną bezpieczna. Obronię jej nawet gdybym sam miał podczas walki doznać wielkich obrażeń. Dlatego nie mówię jej: idź do domu, nie możesz się narażać. Zgadzam się, żeby stała u mego boku. Nie zniósłbym myśli, że nie wiedziałbym co się z nią dzieje. Szczególnie teraz.
- Ja policjantem, Lupin - zagrzmiał mój głos w odpowiedzi na pytanie dziewczyny. - Myślę, że nie ma czasu do stracenia, musimy się dowiedzieć gdzie ich zabrano
I mówiąc to idę z wyciągniętą różdżką w stronę miejsca z którego dochodzi hałas.




+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   17.03.16 21:48

Hałas się do was przybliżał. Wreszcie zobaczyliście coś, a może raczej kogoś, kto może nie był całym jego źródłem, ale jego część z pewnością zwiastował. Oto na uliczkę wbiegła burza ognistych włosów. Mignęła wam niczym piorun kulisty zanim zatrzymała się zauważywszy, że jej towarzysze zostali daleko w tyle. Tuż za Garrettem na miejsce przybiegła Keira, a tuż za nią Margaux z Lilith. Rozmawiający na Howl Street czarodzieje nie mogli dojrzeć przyczyny szaleńczego biegu nieznajomych. Z pewnością jednak dostrzegli feniksa, lecącego tuż za rudzielcem, który na miejscu pojawił się jako pierwszy.

|Na odpis macie 48 godzin, nie musicie rzucać kośćmi.


Powrót do góry Go down
Magrit Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2293-magrit-mcgonagall-budowa https://www.morsmordre.net/t2656-poczta-magrit https://www.morsmordre.net/t2353-po-drugiej-stronie-lustra#36363 https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t2551-magrit-lupin
wytwórca magicznych luster
26
Półkrwi
Zamężna
Rozum jest formą szaleństwa.
6
11
8
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   17.03.16 22:24

Wszystko wydarzyło się tak szybko. Oddycham głęboko, pocierając obolałe ramię, gdy dotąd przytrzymujący mnie policjant, nagle zmienia zdanie i rzuca się w stronę Samuela. Trzask zwiastujący ich przymusową teleportację - najpierw Carrova, potem aurora - sprawia, że czuję się coraz bardziej zdezorientowana. Bez słowa zatapiam dłoń w kieszeni, w poszukiwaniu różdżki, której chwile wcześniej nie udało mi się nawet musnąć palcem, tak napastliwy wydawał się jeden z trzymających mnie policjantów. Teraz wyciągam ją przed siebie, mocno zaciskając palce na śliskim drewnie. W myślach dziękuję Michaelowi, że poświęcił tych kilka seansów, aby ćwiczyć ze mną zaklęcia. Istnieje prawdopodobieństwo, że w najgorszym wypadku, w jakiś sposób uda mi się obronić.
- Moje zdolności na ten moment na nic nam się nie przydadzą- mówię zwięźle, w odpowiedzi na pytanie drugiej z obecnych tutaj dotąd kobiet. Wzruszam jednak ramionami, coś chwyta mnie za żołądek, drażni mi trzewia - i tym razem nie jest to strach, ale wzrastająca wściekłość. Wydymam w złości policzki, na które natychmiastowo występują mi czerwone rumieńce. Idę za śladem towarzyszy, zbijając się z nimi w małą grupkę podążającą w stronę dochodzącego z którejś strony hałasu. I właśnie wtedy zauważam, najpierw burzę rudych włosów, a dopiero później samego właściciela tej czupryny. Podnoszę w gotowości różdżkę, ale zaraz rezygnuję, dostrzegając lecącego za nim czerwonego feniksa. Niemal identycznego do tego na ramieniu Samuela, w którego jeszcze przed paroma minutami wpatrywałam się z taką intensywnością. Teraz już z większym dystansem podchodzę do całej sytuacji, lustrując podejrzliwym wzrokiem kolejne, pojawiające się na Howl Street osoby. Nie wysuwam się na przód, pozostaję w tyle, doskonale zdając sobie sprawę, że tam powinny znajdować się osoby lepiej do tego przeznaczone. Popatruję na swoich towarzyszy, czekając na ich reakcję.


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 2:30

Biegło mu się zaskakująco dobrze.
Cóż, może aż zbyt dobrze - nie liczył oddechów, nie zastanawiał się nad ułożeniem stóp, po prostu brnął naprzód, względnie beztrosko napierając na ścianę powietrza i nawet nie rejestrując faktu, że jego pęd zdmuchnął mu z głowy kaptur. Nie tracił czasu na oglądanie się za siebie, pewien, że inni dotrzymują mu kroku, ale wkrótce... cóż, wkrótce okazało się, że wcale nie dotrzymali.
- Szlag by to - trafił? Nie dokończył, bo zaraz uniósł spojrzenie, najpierw natrafiając nim na biegnące tuż za nim osoby, a potem na kilkoro nieznajomych zebranych o tej nietypowej porze w tym nietypowym miejscu. I nie wiedział, czy powinien się skupić na konfrontacji z nimi, na panicznym poszukiwaniu zagubionych (czy nie brakowało tu Cassiana, Fredericka i tej młodej dziewczyny? na pusty łeb gumochłona) czy może doprowadzeniu właścicieli tych przeklętych piór - wbrew wszystkim niedogodnościom tego wieczoru - do kwatery, choć dzisiejsza podróż do niej kosztowała ich wiele potu, łez i przekleństw cisnących się na usta.
W końcu się rozejrzał, nawet nie kontrolując tego, że w zapobiegawczym geście wyjął różdżkę. Zacisnął palce na osikowej rączce, może mając nadzieję, że doda mu to siły.
Nie dodało.
- Robert - stwierdził nagle oczywistość, podchodząc do druha i patrząc na niego z niemalże nieadekwatnym zdziwieniem. - Katya. Co tutaj się... - ale czy nie było to oczywiste? Zmarszczył brwi, spojrzał na tę część swojej grupy, której nie zgubił w lesie (Albusie, gdzie miałeś oczy, kiedy stwierdziłeś, że Garrett jest odpowiedzialnym człowiekiem?), potem z powrotem na nowo napotkanych - jak się okazało - znajomych.
- Macie pióra? - dorzucił enigmatycznie, jakby od niechcenia, bo wbrew pozorom umiejętność dodania dwa do dwóch zasilała jego kolekcję prywatnych przymiotów; zerknął ponownie przez ramię, jakby kontrolnie, a w myślach nie przestawał wyzywać wszystkich sił rządzących tym światem oraz samego siebie, że w ferworze ucieczki pogubił trzy spośród osób, których miał pilnować.
Psidwacza mać. Czemu tego dnia wszystko musiało dziać się tak nagle, tak szybko, tak brutalnie i gwałtownie?
- Expecto Patronum - mruknął, chcąc posłać zagubionym duszyczkom wskazówkę, przewodnika, który na powrót wskaże im drogę do reszty grupy. Chaotycznie szarżowały mu myśli, nie umiał poskładać ich w sensowną całość - przywołanie szczęśliwego wspomnienia też zakrawało o niemożliwość, gdy próbował jednocześnie opanować umysłem całą zaistniałą sytuację. Bezwolnie wysłał spojrzenie w kierunku Margaux, z jakiegoś powodu przekonany, że właśnie to pozwoli mu się wreszcie skupić.
Dość drastycznie się mylił.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 2:30

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : rzut kością


'k100' : 24


Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth https://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 https://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 9:26

Zaskakujący wieczór, prawda? Katya wielokrotnie mierzyła się z absurdami, które zdarzały się na przełomie krótkiego czasu, ale dzisiejsza sytuacja sprawiła, że pogubiła się we własnej intuicji, która nie podpowiadała jej kompletnie nic. Nabrała jedynie powietrza w płuca, gdy już zorientowała się, że przecież Adrien i Samuel trafili do Tower, bo gdzie indziej mogli - z rezygnacją opuszczając przy tym ręce. Owszem, zawsze marzyła o samodzielnej akcji, ale doskonale wiedziała jak się na to zapatrują osoby, z którymi przebywa i, że dla nich jest to niedorzeczne, by niedoświadczona (a była przecież doświadczona) aurorka, radziła sobie sama. Teraz miała najlepszą okazję, by udowodnić Skamanderowi, że powinien ją doceniać, tak jak na to zasługuje, o!
-Czyli wszyscy mieliśmy ten sen, tak? - zagaiła luźno Michael'a, bo tylko potwierdził jej przeczucie, że to wcale nie może być tak prosta sprawa jak na początko mogło się wydawać. Przygryzła policzek od środka, bo bardzo chciała poskładać całość, ale za cholerę jej nie szło, jakby brakowało bardzo ważnego ogniwa.
Jakiego?
-Panie Lupin, panie... - zawiesiła głos i raz jeszcze spojrzała na Tonks'a, bo nie wiedziała jak się nazywa, a nie zamierzała być niegrzeczna i zwracać się bezosobowo. -W takim razie, bądźcie w gotowości, bo jeśli Adrien i Samuel trafili do Tower, to zaraz mogą pojawić się tutaj inni, a my zapewne długo nie ujrzymy światła słońca, tylko zimne kraty - dodała jeszcze bez przekonania, bo nie widziało się młodej Ollivander siedzenie w więzieniu, które nie było dla niej, ani tym bardziej dla ludzi, z którymi tutaj się znalazła. Spojrzała jeszcze na Magrit i posłała jej subtelny uśmiech. W końcu prawda była taka, że niekażdy musiał zajmować się obroną i walką z magiczną przestępczością, a Katya ufała przeczuciu, że jakoś sobie poradzą. Kiedy usłyszała jednak hałas, wyciągnęła różdżkę i bez zastanowienia rzuciła:
-Expaliar... - zamarła w pół słowa i uniosła wymownie brwi, gdy jej oczom ukazała się sylwetka Weasley'a. -Garrett? Mogłabym zapytać cię o to samo... - skrzywiła się nieznacznie, ale odetchnęła z ulgą, że mogła zobaczyć tego konkretnego człowieka. Obejrzała się jeszcze na pozostałych, a widok Lilith sprawił, że stanęła w jeszcze większym osłupieniu niż do tej pory. -Przed chwilą zabrali stąd Lorda Carrow'a i Samuela. Powiedzieli, że wyszedł jakiś dekret i jesteśmy aresztowani, a potem usłyszeliśmy... Prawdopodobnie was i... Co wy tu robicie? - powiedziała na jednym wydechu, a gdy wspomniał o piórach, uśmiechnęła się pod nosem. Znała obydwóch aurorów i tym razem miała pewność, że to dużo ważniejsze i przede wszystkim - poważniejsze, a dzięki temu stała się spokojniejsza, choć wcale nie mniej czujna. -Tak, mamy; wytłumaczysz nam o co w tym chodzi?




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Glaucus Travers
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1231-glaucus-travers https://www.morsmordre.net/t1238-kapitan-morgan#9281 https://www.morsmordre.net/t1237-ahoj https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t1258-glaucus-travers#9500
żeglarz
31
Szlachetna
Żonaty
Kiedy rum zaszumi w głowie cały świat nabiera treści, wtedy chętniej słucha człowiek morskich opowieści!
15
10
0
5
10
0
41
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 13:17

To był istny chaos, a ja nie potrafiłem się w nim odnaleźć, odszukać odrobiny ładu w tym nieładzie. Prawdopodobnie patrzyłem na wszystkich jak na kosmitów, potem próbowałem się wyszarpnąć, a kiedy to się udało, napastnikom się coś odwidziało. Zabrali Samuela i Adriena po czym zostawili nas pośrodku niczego z mętlikiem w głowie. Albo raczej tylko ja go miałem, bo inni zdawali mi się być w miarę opanowani i przyzwyczajeni do takich akcji. W głowie zaświtało mi wiele pytań.
Kim są, co tu się do cholery dzieje i dlaczego nie odszedłem kiedy miałem ku temu sposobność?
Wtem pośród głuchej, ciemnej nocy rozległ się hałas. Mimowolnie obróciłem się w tamtym kierunku początkowo niczego nie dostrzegając. Zamrugałem energicznie trzymając różdżkę i pięści w pogotowiu. Nie wiedziałem czy bardziej chcę się stąd wydostać czy przekonać się co będzie dalej i to było w tym wszystkim najgorsze!
- Moje zdolności lepiej sprawdzają się na morzu niż lądzie - odpowiedziałem w pewnym momencie na pytanie jednej z kobiet. Zupełnie bezwiednie; gdyby nie moja dezorientacja z pewnością sypałbym żartami jak z rękawa, niestety pozostaje im do dyspozycji moje cielsko gotowe do ataku czy obrony.
Nie zdążyłem powiedzieć niczego więcej kiedy kilka innych osób zbliżyło się do nas nasilając hałas. Moje zdziwienie miało się widocznie nie skończyć kiedy dostrzegłem brata Lyry.
- Garrett? - spytałem głucho, prawdopodobnie wyglądając w oczach innych osób jak ktoś niepełnosprawny umysłowo, ale chwilowo miałem inne zmartwienia na głowie. - Właśnie, czy ktoś mógłby nam coś wyjaśnić? - zadałem kolejne pytanie, nieco już zniecierpliwiony. Latam po ciemnej nocy z jakimś piórem z grupką nieznanych mi osób i... nic z tego nie wynika.





i'm a storm with skin
Powrót do góry Go down
Lilith Greengrass
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1807-lilith-black https://www.morsmordre.net/t2158-sow#32631 https://www.morsmordre.net/t2157-liliy#32628 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2288-lilith-greengrass
Auror
24
Szlachetna
Panna
Don't mistake my kindness for weakness,
I'll choke you with the same hands I fed you with.
6
12
0
0
3
1
0
3
Metamorfomag
Find someone who knows how to calm your storms.

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 17:29

Biegłam w niewielkim odstępie za Garrettem, klucząc między drzewami a całą swoją uwagę skupiając na tym, by przypadkowo nie zahaczyć nogą o żaden wystający z ziemi korzeń. W powietrzu słychać było świst, rzucanych co jakiś czas przez policjantów, zaklęć. Na Merlina, w co ja się wpakowałam! Czyste szaleństwo, kto by przepuszczał, że temu i tak już wystarczająco dziwnemu spotkaniu, towarzyszyć będzie jeszcze ucieczka przed funkcjonariuszami magicznej policji.
W końcu wypadliśmy na jakąś ulicę, której na pierwszy rzut oka nie potrafiłam rozpoznać; przyciemnione światło latarni i późna również nie były najlepszymi pomocnikami w zorientowaniu się, gdzie tak dokładnie się znajdujemy. Biegliśmy nią aż do momentu, w którym naszym oczom ukazała się jakaś inna grupka ludzi. Odruchowo sięgnęłam do różdżki, w pierwszej sekundzie myśląc, że mam do czynienia z następną grupą organów ścigających, jednak kiedy mój wzrok napotkał znajomą mi twarz, opuściłam ją, ciągle jednak mocno zaciskając na niej swe palce.
- Katya!? - Rzuciłam z niemałym zaskoczeniem, które na pewno odbijało się zarówno w moim głosie jak i na twarzy. Powiodłam wzrokiem po pozostałej części jej grupy a nie rozpoznając nikogo więcej, przerzuciłam się na swoją własną gdzie z nieprzyjemnym uciskiem w żołądku zauważyłam, że brakuje nam trzech osób. Rozejrzałam się wokół, sprawdzając czy ktoś może jeszcze się tu gdzieś nie kręci - niestety, wyglądało na to, że w tym szalonym biegu zgubiliśmy swoich towarzyszy. Mogłam mieć tylko nadzieję, że nie wpadli w ręce funkcjonariuszy.
Na dźwięk słów Katyi, odwróciłam gwałtownie głowę w jej stronę, badawczo przesuwając wzrok po jej twarzy i skupiając się na wypowiadanych przez nią słowach. Samuel i Lord Carrow? Palce mojej dłoni, jeszcze mocniej zacisnęły się na trzymanym przez nie, kawałku drewna. Dwie bliskie mi osoby wylądowały właśnie w Tower, cudownie. Dobrze, że chociaż moja przyjaciółka zdołała uniknąć podobnego losu.
- Rozumiem wasze zdenerwowanie, my też... zgubiliśmy trójkę naszych towarzyszy w trakcie ucieczki przed policją, która chciała nas zaaresztować, jak wnioskuję za to samo co was. Sami nie do końca wiem o co chodzi... - Tu zerknęłam w porozumiewawczym geście na Garreta. - ale biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności, powinniśmy się jak najszybciej stąd oddalić a dopiero potem składać sobie wyjaśnienia. Kto wie, czy nie zjawią się tu zaraz jakieś magiczne posiłki. - O dziwo, mój głos brzmiał spokojnie, bo choć sama bardzo pragnęłam dowiedzieć się co tu do cholery jest grane, to wizja następnej ucieczki, nie bardzo wpasowywała się moje gusta; choć tym razem niewykluczone, że w ruch poszłaby różdżka.
Powiodłam wzrokiem po zebranych, wypatrując jakiejkolwiek reakcji z ich strony na moje słowa, w duchu licząc że zgodzą się ze mną. Kątem oka zauważyłam, że Garrett próbuje wyczarować patronusa, prawdopodobnie w celu poinformowania naszych zgub, gdzie się znajdujemy. Posłałam mu lekki uśmiech, widząc, że nerwy i waga całej sytuacji nie pozwalały mu się odpowiednio skupić by rzucić to zaklęcie.
- Może ja spróbuje. - Szepnęłam, tak, by tylko on mógł mnie słyszeć. Wzięłam głęboki oddech, próbując skupić całą swoją uwagę na rzucanym przeze mnie zaklęciu, w międzyczasie przypominając sobie swoje najszczęśliwsze wspomnienie. - Expecto Patronum. - Szepnęłam.






And on purpose,
I choose you.

.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 17:29

The member 'Lilith Greengrass' has done the following action : rzut kością


'k100' : 76


Powrót do góry Go down
Margaux Vance
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1789-margaux-vance https://www.morsmordre.net/t1809-parapet-margie https://www.morsmordre.net/t1791-margo https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t1817-margaux-vance
starszy ratownik magicznego pogotowia ratunkowego
27
Mugolska
Panna

all those layers
of silence
upon silence

20
0
0
32
0
0
3
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 18:03

Bieganie nigdy nie było jej najmocniejszą stroną, a szaleńcza ucieczka w ciemnościach, po nierównym, pokrytym drzewami i zaroślami terenie, stanowiła wyzwanie na miarę odtańczenia jeziora łabędziego na miotle. Wystarczyło kilkanaście metrów, żeby się zorientowała, że o kontrolowaniu sytuacji za plecami nie mogło być mowy; ledwie opuścili polanę, zagłębiając się w las, zarówno funkcjonariusze magicznej policji, jak i pozostali członkowie grupy, zniknęli jej z oczu, zamieniając się w migające od czasu do czasu w półmroku sylwetki. Wiedziała, że biegła wolniej niż osoby, za którymi podążała – potykając się i czując szastające ją po policzkach gałązki, brnęła jednak naprzód, starając się nie zgubić jaśniejącego widma feniksa, który najwidoczniej podążał za Garrettem. Dlaczego? Nie miała pojęcia, ale skupiona na omijaniu kolejnych przeszkód, przestała się nad tym zastanawiać, modląc się, żeby w końcu dotarli do celu, i żeby ten bieg się skończył…
I faktycznie się skończył. Niespodziewanie wypadła na jakąś nieznaną jej ulicę, zwalniając kroku dopiero, gdy zobaczyła, że jej towarzysze również się zatrzymali. Dotarła do nich z kilkusekundowym opóźnieniem, w międzyczasie zauważając, że nie byli sami, jednak krótka wymiana zdań, której wysłuchała, próbując jednocześnie złapać oddech, ani trochę nie przybliżyła jej do zrozumienia zaistniałej sytuacji. Pochyliła się do przodu, ocierając pot z czoła i odgarniając jasne kosmyki, które się do niego przykleiły. Teraz, kiedy już się zatrzymała, a przed chłodnym wiatrem nie chroniły jej drzewa, zrobiło się jej zimno; naciągnęła z powrotem kaptur, prostując się, akurat żeby zauważyć, jak z różdżki nieznanej jej blondynki wynurzył się srebrzysty wilk, sekundę później znikając między drzewami. Dopiero wtedy dokładniej przyjrzała się wszystkim obecnym. Była pewna, że kogoś brakowało; na pewno pijanego uzdrowiciela, którego kojarzyła z korytarzy Świętego Munga, ale kogo jeszcze?
Odkaszlnęła cicho.
- Może powinniśmy… - Co, Margaux? Wrócić się? Zaczekać? Rozsądek kazał odpowiedzieć: zniknąć z otwartej przestrzeni, ale czy rzeczywiście mogli bezpiecznie założyć, że ich zagubieni towarzysze poradzą sobie z pościgiem, nawet jeżeli patronus wskaże im właściwą drogę? Ostatecznie potrząsnęła głową, rezygnując zarówno z dokończenia pytania, jak i z wyrzucenia z siebie piętnastu innych, które od dłuższego czasu cisnęły jej się na usta. Zamiast tego odnalazła wzrokiem Garretta, w jakiś sposób znajdującego się w samym środku tego całego zamieszania. Miała wrażenie, że nawet mimo dzielącej ich odległości wyczuwała otaczające go emocje; odruchowo, nie myśląc o tym, co robiła, posłała mu słaby uśmiech oraz pokrzepiające spojrzenie, które zdawało się bezgłośnie pytać: w porządku?




isn't it lovely, all alone?
heart made of glass, my mind of stone
tear me to pieces, skin to bone
hello, welcome home


Powrót do góry Go down
Robert Lupin
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2333-robert-lupin https://www.morsmordre.net/t2357-robert-lupin https://www.morsmordre.net/f237-abbey-road-13 https://www.morsmordre.net/t3834-robert-lupin#71624
magiczny policjant
29
Półkrwi
Żonaty
For somethin' that he never done.
Put in a prison cell, but one time he could-a been
The champion of the world.
14
14
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 18:24

Rudość przesłoniła mi resztę świata. Rude włosy i twarz nakrapiana taką ilością piegów, że zaraz zrobiłoby mi się niedobrze... gdybym nie rozpoznał kształtu twarzy, a w tym kształcie nie ujrzał mego druha z dormitorium. On mówi moje imie, ja mówię jego: - Garett -  i obaj jesteśmy tym ogromnie zaskoczeni, ale zaraz polały się słowa wyjaśnienia, kolejne pytania, wątpliwość, którą wysunęła białogłowa panna (czy to nie ta sama, którą znamy z Hogwartu?), aż wydaje mi się, że już nie wiem nic. Dlatego unosząc lekko różdżkę staram się wykonywać to co mi najlepiej wychodzi: czyli bycie policjantem. A jak bardzo wolałbym teraz siedzieć i sklejać swoje filmy.
Słowa panny Greengrass wydają mi się być najbardziej logiczne. Skinąłem głową, dziękując jej za trzeźwość osądów. Miałem niejasne wrażenie, że mimo wszystko skądś kojarzę każdą jedną twarz, która się pojawiła tej nocy na Howl Street. Obie panienki były dużo młodsze, ale mężczyzna wydawał mi się znajomy. Czy mogłem kojarzyć go z Hogwartu? A może po prostu jest znanym czarodziejem? Kiedy spoglądam na jego dłonie nie widzę delikatnych odzianych w pierścienie czy gorzej: rękawiczki, ale takie, które widziały niejeden trud. Mogę tylko zgadywać jaki jest jego zawód.
- Zaprowadź nas do bezpiecznego miejsca - postanowiłem spoglądając na swego druha, który nagle rośnie w moich oczach. Więc ta cała zabawa to jego sprawka? Gdzieś w podświadomości krąży uśmiech z całej tej sytuacji. Przypominam sobie jak w czasach szkolnych długo nie ufałem temu nakrapianemu piegami chłopakowi. Wolałem dać sobie spalić włosy, niż zgodzić się iść w jego stronę. I do czego to doszło? Teraz to ja oddaje swoje umiejetności w jego ręce i liczę, że to on zaprowadzi tu jakiś porządek. - Ja będę osłaniać tyły - zaoferowałem, mając nadzieję, że Magrit nie wystąpi jako druga ochotniczka. Powinna iść w samym środku, tak, żeby nic jej się nie stało przypadkiem. Spoglądam na Michaela i pokazuję mu, żeby szedł ze mną. Jeżeli na prawdę jest nauczycielem zaklęć, to może mi się przydać. Ja mam spryt i umiejętności, ale zaklęć nie znam zbyt wiele.
Oczywiście nie pędzę się przyznać, że chcę mieć go nie tylko na oku, ale także się czegoś może od niego nauczyć.
A Garett? Ten będzie mi się tłumaczyć już w bezpiecznym miejscu. Z tego widma feniksowego na ramieniu.




+smoke rings of my mind+
If you missed the train I'm on You will know that I am gone You can hear the whistle blow a hundred miles
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela https://www.morsmordre.net/t1895-michael https://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 https://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 19:05

Michael przez dłuższą chwilę zastanawiał się, co było powodem przybliżających się dźwięków. Na wszelki wypadek uniósł nieco różdżkę (choć miał nadzieję, że jednak nie trzeba będzie jej użyć) i czekał razem z pozostałymi na to, co miało nastąpić. A wtedy z uliczki wybiegło kilka kolejnych osób; zauważył rudowłosego mężczyznę, którego z pewnością już gdzieś kiedyś widział oraz trzy młode kobiety. Jego uwagę bardziej jednak przyciągnął zarys feniksa unoszący się za rudzielcem; wyglądał dokładnie tak samo jak ten, który towarzyszył zabranemu Skamanderowi, co wzbudziło w Tonksie kolejne wątpliwości i pytania. Instynktownie wyczuwał jednak, że zdyszani przybysze również są czarodziejami, którzy najwyraźniej przed czymś (lub przed kimś?) uciekali, i być może przybyli tutaj w takim samym celu, jak i oni.
Być może. Ale wiele na to wskazywało.
- Czy i was również przywabiły was tutaj pióra, po czym nadzialiście się na magicznych policjantów? Co się z wami działo? – zapytał więc; patrzył przede wszystkim na rudzielca, ale szybko obrzucił spojrzeniem i jego towarzyszki. Może którekolwiek z nich było im w stanie udzielić informacji, więc wysłuchał wszystkich wyjaśnień, jakie po chwili padły, a które potwierdziły jego przypuszczenia. Z tego, co mówili, wynikało, że w chwili łapanki było ich jeszcze więcej, jednak część z nich zagubiła się po drodze. Zdumiewające, naprawdę zdumiewające było to wszystko. A on, chociaż mógł się wycofać i zniknąć, to jednak w dziwny sposób poczuł się zaangażowany w to wszystko, po raz pierwszy od dłuższego czasu czuł, że naprawdę robił coś konkretnego i pchał go do przodu inny, bardziej nieprzewidywalny cel niż nauczanie dzieciaków w Hogwarcie. I bardzo chciał go poznać.
Musiał jednak poprzeć jedną z kobiet (Lilith); powinni opuścić to miejsce, co zresztą sugerował już wcześniej, zanim pojawiła się kolejna grupka. Nadal był zdania, że to dobry pomysł.
- Może poszukajmy jakiejś bezpiecznej kryjówki. Tam porozmawiamy o wszystkim i zastanowimy się, jak odnaleźć tych spośród nas, którzy się zgubili. Patronus to dobry pomysł, jest nadzieja, że ich do nas przyprowadzi... Gorzej, jeśli za nim przyjdą również policjanci i postanowią nas wyłapać, uznając, że swoją obecnością na tej ulicy łamiemy jakiś dekret – Bo przecież i taki scenariusz był możliwy, w końcu nie wiadomo, co tam się teraz działo, i co mogło się dziać tutaj, bo ci, którzy zabrali Skamandera i Carrowa, mogli wrócić lada chwila. I może powinni się zawrócić i pomóc tamtym, ale jawne atakowanie przedstawicieli magicznych służb byłoby pogwałceniem prawa, za które wszyscy mogliby mieć jeszcze poważniejsze kłopoty, dlatego Michael rozsądnie tego nie zaproponował i opowiadał się za opcją z opuszczeniem tego miejsca i przyczajeniem się gdzieś. Krukońska trzeźwość umysłu musiała wziąć górę nad lekkomyślną odwagą, charakterystyczną bardziej dla Gryfonów.
Skinął głową Robertowi, zgadzając się i postanawiając ruszyć z nim. Lepiej, żeby to oni wzięli na siebie to zadanie, zwłaszcza kiedy wyglądało na to, że rudy Weasley mógł wiedzieć najwięcej o całej sprawie, i może to on doprowadzi ich do właściwego miejsca, gdzie nie tylko będą już bezpieczni, ale i wreszcie poznają prawdę o tym, co się działo? Tonks wciąż na to liczył, nawet jeśli póki co milczał, skupiając się na analizowaniu sytuacji i nasłuchiwaniu kolejnych dźwięków zwiastujących, że ktoś nadchodzi.


Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Howl Street 5a/6   18.03.16 20:25

|wpadam wraz z ekpią Garretta, jak coś : 3

Kiedy ostatni raz miałam podobną rozgrzewkę? Nie miałam pojęcia, ale chyba wypadałam z formy, mimo że zdarzało mi się biegać po korytarzach szpitala. W sumie co innego znajome podłogi budynku, a co innego nieznany teren w środku nocy w towarzystwie nieco mniej nieznanych ludzi. Wszyscy przybyliśmy tu z jednego tajemniczego powodu... i okazywało się, że było nas jeszcze więcej – zauważyłam z trudem, ciężko oddychając. Chyba uciekliśmy tamtym panom policjantom... Ale gdzie był Frederick? Jeszcze chwilę temu chciałam mu pomóc, ale myślałam, że się zgubiłam, póki nie usłyszałam tych, za którymi tu przybiegłam, tu, gdzie...
O Merlinie! Sporo tego było do ogarniania... Tych wszystkich ludzi. Niektóre twarze kojarzyłam już ze Świętego Munga, jedną pannę z magicznego pogotowia ratunkowego... Niektórych ze szkoły...
Michael? – zapytałam, kiedy już dotarłam do wszystkich. Wcześniej zwolniłam zmęczona kroku.
Wszyscy mówili o piórach, widzieliśmy tego całego feniksa... Czy to jakieś przeznaczenie nas tu sprowadziło? Ktoś maczał w tym palce? Podczas lunatykowania zapisałam się do jakiejś sekty? Byliśmy raczej losowo dobranymi czarodziejami, bo nie łączył nas wiek, ani wykształcenie. Huh! W dodatku ta policja... Nie rozumiałam już tych wszystkich dekretów i zmian. Przestałam je w sumie ogarniać, odkąd mój Fredrick umarł. On zazwyczaj wpajał mi wszystkie do głowy, bym nie pakowała się w kłopoty, a teraz... Czy byłam osobą skrajnie nieodpowiedzialną? Co ja tu robiłam? Co oznaczały te piórka? Mieliśmy walczyć ze złem? To byłoby coś! Gorzej, jeśli mieliśmy założyć kółko gospodyń wiejskich, bo to zalatywało nudą. Już wolałam szpitalne ploteczki.
Wszyscy są cali? – zapytałam z troską, kiedy patronus poleciał sprowadzić innych do tego punktu... Jakiś ładniutki domeczek tu stał. Chyba opuszczony. Może w nim powinniśmy się schronić? Choć... Nie, chyba paliło się w oknie światło. Moje mieszkanie było zaś zbyt skromne, by pomieścić tych wszystkich ludzi. I panował w nim straszny bałagan.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
 

Howl Street 5a/6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Janssen Street
» Crimson Street
» Pub Baggins, Bagford Street 12
» Old Paradise Street
» Suterena przy Janseen Street

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Wierzbowa aleja-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18