Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tower Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Tower Bridge   10.03.12 22:47

First topic message reminder :

Tower Bridge

Tower Bridge to most zwodzony przecinający Tamizę na wschodnim końcu Londynu, usytuowany w pobliżu Tower of London, od której bierze swą nazwę. W upalne dni można spotkać tu tłumy mugoli, korzystających z chłodnej, choć nie takiej czystej rzeki.
Jest to jeden z najbardziej znanych obiektów w Londynie, zbudowany w stylu wiktoriańskim, ze stalowym szkieletem obłożonym kamieniem w stylu neogotyckim. Charakterystycznym elementem mostu są dwie wieże główne, połączone u góry dwoma pomostami - kładkami dla pieszych, zawieszonymi ponad trzydzieści metrów nad jezdnią. Jest jednym z najchętniej odwiedzanych zabytków zaraz po Big Benie. Od roku tysiąc dziewięćset dziewiątego chodniki dla pieszych na Tower Bridge zostały zamknięte, gdyż most stał się, niestety, ulubionym miejscem samobójców, którzy rzucali się z niego w odmęty Tamizy.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t3459-skrytka-bankowa-nr-269#60055 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
Zawód : uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
OPCM : 7
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   27.04.16 21:35

|jestem świadoma konsekwencji; ryzyk-fizyk  ;)
|i tak na szybko, bo padam


Zerknęłam kątem oka na pana Branda, stwierdzając, iż bez tej brody wydał się być bardziej… przystojny? Ależ oczywiście! Cóż, ale w ostatecznym rozrachunku, bywałam zdania, by każdy się nosił jak mu wygodnie. Oczywiście w ramach rozsądku, bo nie przyjęłaby się raczej moda na roznegliżowane panie.
Schowałam resztę ciasta do torby. Mogło się jeszcze przydać… dla rozładowania stresu, a to, że po prostu Garrett odmówił, przyjęłam z lekkim uśmiechem. Każdy bywał inny, prawda? Mógł nie lubić tego smaku albo nie był w stanie jadać w momentach stresowych… Wykluczyłam opcję z nielubieniem słodkości, bo był to dla mnie absurd – pomyślała kobieta uzależniona od słodkości.
Byłabym bardziej za działaniem w grupie, ale to więzienie… Raczej nie spacerują tam grupy godne wycieczek – przyznałam, zagryzając wargę. Przypomniało mi się o fiolkach, więc kontynuowałam. – Jak coś, mam ten eliksir – odparłam, przerywając im na moment planowanie. Strateg bywał ze mnie żaden, więc postanowiłam się udzielać wtedy, kiedy uznam, że wpadło mi do głowy coś mądrego, bądź przydatnego. Westchnęłam ciężko i zagryzłam wargę, nim w końcu się przyznałam. Uznałam, że powinni wiedzieć.
Mam jeszcze pewien przedmiot… Szczurzą czaszkę – dodałam, mając nadzieję, iż przynajmniej jeden z panów zna właściwości tego przedmiotu, a jeśli nie, to pewnie wezmą mnie za wariatkę i pożałują, że poczęstowali się ciastem. Garrett odetchnie z ulgą – zauważyłam z uśmiechem. – Ponoć ulecza… fizycznie, ale, yyy, zadaje, powiedzmy, ból psychiczny – uzupełniłam tę informację zażenowana, bo nie chciałam, by ktokolwiek się bał moich wypieków, ale też nie widziało mi się, by wiązano mnie z czarną magią, bo tej nie tykałam. Nawet z ciekawości!




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Fridtjof Brand
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t1241-fridtjof-brand https://www.morsmordre.net/t2646-brandowa-poczta#42088 https://www.morsmordre.net/t1275-witam-i-o-zdrowie-pytam https://www.morsmordre.net/f154-west-country-dolina-godryka-rezydencja-brandow https://www.morsmordre.net/t1567-fridtjof-brand#15341
Zawód : auror
Wiek : 52
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Nie jest ważna "czystość" krwi, a wiedza, umiejętności i siła z jaką stąpasz po ziemi, czarodzieju. Krew brudna jest tylko wtedy, gdy broczy z leżących w błocie, świeżo upieczonych zwłok.
OPCM : 20
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
Sweden, bitch!

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   27.04.16 22:31

Wsłuchiwał się tak, oparty o parapet, w te wszystkie pomysły, schematy, propozycje planów. Każde słowo łapał, by w głowie ułożyło mu się z resztą w opowiadanie o awanturniczych przygodach młodych czarodziejów. Przymknął swoje, by otworzyć oczy wyobraźni i ujrzeć to, co prawdopodobnie (a przynajmniej według planów) mogłoby ich spotkać już za kilka chwil. Selwyn, Elliott i Fox stali się nagle (choć to bardzo głupie, kiedy weźmie się pod uwagę sytuację, w jakiej się znajdują) mamą, która czyta dziecku bajkę na dobranoc.
Halo, nie śpimy.
Tak, tak. Tylko patrzę.
Fridtjof poczuł się o trzydzieści lat młodszy. Był gotowy na wszystko. Zupełnie jakby jego dzieci, żona, posada – jakby to wszystko nie istniało. Jakby cofnął się do swoich młodzieńczych lat... Dwudziestolatek z pięćdziesięcioletnim doświadczeniem życiowym.
To się chyba jakoś nazywa. Andropauza czy coś. W każdym razie kryzys...
...wieku średniego, tak, wiem.
Kiedy Geminio zostało rzucone, a z jednej mapy, właśnie tworzyły się dwie, pan Brand pokiwał parę razy głową, jakby na znak czy to zgody, czy zrozumienia i gdy w końcu po tym otworzył oczy, podsumował:
- Czyli razem wchodzimy wejściem dla mugoli. Roger odwraca uwagę, Alexander i Frederick sprawdzają teren. Kiedy wszyscy będziemy w środku, dzielimy się na dwie grupy. W razie czego każda grupa ma jedną mapę, i przynajmniej jedna osoba w niej potrafi przywołać patronusa. W jednej drużynie jest dwóch aurorów i jeden medyk. Idealnie. Kiedy znajdziemy i wyciągniemy zakładników – jaka pewność, rzeczowość w głosie... bo przecież na pewno się uda, panie Brand, prawda? - razem przedostajemy się do ścieków i uciekamy tą drogą. Powinniśmy więc w trakcie pobytu w środku nie tylko szukać Luno i Cressidy, ale także wypatrywać połączenia ze ściekami. Nadal uważam, że chociaż jedna osoba powinna je sprawdzić, zanim tam bezmyślnie wejdziemy, ale rozdrabnianie się na trzy jednostki może być faktycznie zgubne. – taki komentarz wygłosił na końcu.
Czy byli gotowi? A można być gotowym w obliczu takiego zadania?
Fridtjof odbił się od parapetu, stanął bez pomocy oparcia.
- Szczurza czaszka leczy, ale zmusza do ucieczki. Użycie jej w labiryntach Tower nie będzie raczej dobrym wyjściem – nie masz pewności, gdzie cię nogi poniosą. – uśmiechnął się do Cynthii, gdy zauważył jej próby wytłumaczenia działania tego czarnomagicznego przedmiotu.
Znał się na takich... Ilu to czarnoksiężników próbowało przed nim uciec przy pomocy tego cudeńka!
- Nie traćmy więcej czasu. – rzucił, podchodząc powoli do drzwi.
No już, Zakonnicy, do roboty!


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   28.04.16 13:07

Wasz plan miał prawdopodobieństwo wykonalności. Dobrym pomysłem było skopiowanie mapy. Replika wyglądała identycznie jak oryginał. Zaplanowany podział miał szansę się udać. Postanowiliście zniknąć w tłumie wystawnie ubranych mugoli. Przy samym wejściu sprawdzano bilety i wyglądało na to, że nigdzie więcej tożsamość przybywających nie była weryfikowana. Sprawdzano jednak dokładnie każdego, wydarzenie zdawało się być wyjątkowo uroczyste.

|Odpisujecie już tutaj. Kolejność w jakiej odpiszecie oznacza kolejność, w jakiej wchodzicie do Tower. Na odpis macie 48 godzin.


Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   17.06.16 14:26

Kobietę stworzono na wzór opiekunki. Ma troszczyć się o tych którzy kocha, ma pilnować by byli bezpieczni. Ale przede wszystkim ma przewidywać zagrożenia i niwelować się w miarę swoich możliwości. Prosiła o spotkaniem z Samem nie tylko prze wzgląd na informacje, które nieświadomie dostarczył jej Deimos. Chciała się upewnić, że wszystko z nim w porządku. Przecież to on jej ciągle potarzał, że żyją w dziwnych i niebezpiecznych czasach. A podstawowym zadaniem każdej kobiety jest orska o najbliższych… Stała przed mosiężnym lustrem uważnie badając każdym fragment swojej postaci. Jasne włosy związane w gruby warkocz nie powinny przyciągać większej uwagi, ciemne ubrania i jeszcze nauczy się garbić i wszystko powinno pójść w miarę dobrze. Nie chciała by po raz kolejny jej imię pojawiło się w Czarownicy. Miała już serdecznie dość sugerowania na każdym kroku, że zdradza męża. Dobrze, nie ważne. Po raz ostatni rzuciła okiem na własnej spojrzenie. Trochę niepokoiło zmęczenie które dość wyraźnie malowało się na jej twarzy ale na to już nie miała większego wpływu. Może jednak warto byłoby się wybrać do tego uzdrowiciela. Przeszło jej jeszcze przez myśl zanim opuściła teren posiadłości.
Pojawiła się niedaleko mostu. Krótki spacer w stronę miejsca spotkania dobrze jej zrobił. Przynajmniej mogła wziąć kilka głębszych wdechów zanim przyzna się do swojej paranoi. W końcu dotarła na miejsce ostrożnie oglądając się za znajomą postacią. Gdy zauważyła, że ręce zaczynają się jej trząść wyciągnęła z kieszeni płaszcza skórzane rękawiczki i naciągnęła je na dłonie. Uśmiechnęła się przy tym zdając sobie sprawę, że jest dużo gorszym konspiratorem niż jej się wcześniej wydawało. Czekając czy może szukając Sama na chwilę skupiła się na zarysie Tower. Dreszcz przeszedł ją na samo wspomnienie ciemnych i zimnych lochów. Musiała przyznać, że Skamander może mieć jednak rację żyjemy w niebezpiecznych czasach. Wszystko wskazywało jednak na to, że nie tylko zakon próbował to zmienić. Gdy w końcu odnalazła starego przyjaciela podeszła w jego stronę siląc się na coś na kształt uśmiechu. - Dobrze cię znowu widzieć Sam


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   21.06.16 23:57

Teoretycznie, zawsze powinien być zaskoczony, gdy dostawał list od swej przyjaciółki. Może dlatego, że nie robiła tego często, a jeśli już pergamin z jej pismem - pojawiał się na jego biurku, zawsze chodziło o coś ważnego. A biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, które dziwnie się mnożyły, dokładając cegiełki wrażeń, które nosił na swoich barkach. A może się za nim po prostu ciągnęły?
Szedł ulicą spokojnie, wcześniej zostawiając motor przy jednej z mugolskich ulic. Ciemny płaszcz, jak zwykle otulał jego ramiona, a postawiony kołnierz osłaniał przed sunącym w jego twarz podmuchem mroźnego wiatru. Bez jakiegokolwiek nakrycia na głowę, pozwalał, by chłód targał związanymi włosami. na nosie, wciąż pozostawał ślad po złamani w postaci siniaka, ale - po samym uszkodzeniu nie było już śladu. Tym razem, jego wizyta w Mungu obyła się bez rekonwalescencji, co - w pewien sposób go zaskoczyło. W pokręcony sposób przyzwyczaił się, że wiele aurorskich akcji kończyło się większymi bądź mniejszymi uszkodzeniami. Tym razem, prócz początkowych kłopotów - zdobyli znaczące informacje nie tylko na temat samej ściganej, ale i dla sprawy Zakonu. Niemal od razu po akcji, wysłał Lilith do Garreta, sam - zajął się doprowadzeniem Karkarov przed oblicze Tower i - przynajmniej wstępną rozmową z Rogersem. W tym względzie całkowicie zgadzał się ze Weasleyem - ufał swemu szefowi i wiedział, że informacje, które zdobyli musiały zostać mu przekazane natychmiastowo. fakt, że ktoś potężny i związany z czarną magią - nie mógł pozostawać w ukryciu na długo. Dlatego...nawet list Megary, zdawał się mieć jakiś związek z narastającym, Londyńskim, przepełnionym mrokiem niepokojem.
Na miejsce przybył pierwszy. Oparł się o barierkę mostu, przyglądając się płynącej wodzie, nawet mimo zimowej pory, połyskując wartkim, chociaż cienistym nurtem. Odwrócił się na odgłos kroków, upatrując w nadchodzącej - własnie panny Malfoy...a właściwie - do czego wciąż nie mógł przywyknąć - panią Carrow.
- Mogę to samo powiedzieć o Tobie - odwrócił się, tym razem opierając plecami o barierki. zaczekał, aż młoda kobieta zbliży się wystarczająco, by móc bez pardonu, nawet mimo ewentualnego sprzeciwu - objąć ją ramieniem. odsunął się, by już z bliska spojrzeć na zmęczoną twarz jasnowłosej - Małżeństwo ci nie służy - skrzywił się, odwzajemniając uśmiech, ale i jego usta nosiły ślad niepokoju. gdyby podobne słowa padły kilka lat wcześniej, prawdopodobnie oberwałby łokciem w żebra. Tym razem, świadczyło to o trosce, którą wplótł w widmo czarnego humoru.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   23.06.16 20:09

To co miało być wesołym i przyjaznym uśmiechem dość szybko zmieniło się w ironiczny grymas.  Pozwoliła na ten gest przyjaźni w postaci objęcia ale na tym koniec. - Nie masz pojęcia jakie trudne jest przygotowanie własnych świąt . Nawet jeśli ma się pod sobą tuzin służących -zażartowała próbując wytłumaczyć swoje ewidentne zmęczenie.  Nie chciała mieszać Sama w swoje problemy małżeńskie.  Miał już wystarczająco dużo problemów na głowie by jeszcze obarczać go czymś tak…nieistotnym. Zresztą wolała uniknąć tej dziwnej i wyjątkowo nienaturalnej sytuacji w której to ona musi bronić Deimosa. Przewróciła oczami na samą myśl o takiej możliwości. Potrząsnęła lekko głową próbując wrócić do rzeczywistości i problemów dla których poprosiła  o to spotkanie. - Przepraszam, że tak cię…wezwałam - skrzywiłam się lekko dość szybko zdając sobie sprawę, że to nienajlepszy dobór słów. - Ale chciałam spytać o rzeczy, których nie należy przekazywać w listach - ściszyła głos  chwilę później zaciskając palce na barierce. Na chwilę umilkła wpatrując się w taflę wodę. Co jest Carrow? Czyżbyś miała wątpliwości? Czujesz, że zdradzasz męża?  - Sam czy istnieją inne organizacje? Ktoś kto próbuje wpływać na to co obecnie się dzieje…Inna siła? - przeniosła wzrok na przyjaciela.  Była poważna, była zmęczona, była smutna. W sumie nie musiała mieć jego potwierdzenia. To co Deimos jej powiedział to co się stało pozwoliło już skleić coś więcej niż tylko niepewną teorię. Ale gdy Sam przytaknie będzie oznaczało, że ona i Deimos należą do dwóch wrogich organizacji. Poglądy ważniejsze niż kawałek metalu zaciśnięty na palcu. Westchnęła ciężko czekając na wyrok Skamandera. - Mam pewne podejrzenia ale muszę mieć jakieś potwierdzenie, że idę w dobrą stronę - wyjaśniła wciąż uważając na ton głosu. - Na co zwracać uwagę i przede wszystkim na kogo uważać - mruknęła pod nosem dotykając dłonią czoła. Jeśli miała racje, jeśli jej przypuszczenia były słuszne to już nie chodziło tylko o Deimosa. Krewni, ludzie których znała całe życie, połowa arystokratów mogło należeć do tej ugrupowania czymkolwiek ono było. Skoro ktoś taki jak Deimos do niego należał ich cele zdawały się oczywiste.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   06.07.16 21:43

Rozmowy z Megarą miały swój specyficzny, wyjątkowy charakter, słodko-gorzkich porównań. A mimo to, nie zamieniłby żadnych słów, nawet - tych przykrych. Dzielili dziwną relację, ale bez względu na wszystko - wciąż nazywał to przyjaźnią. Tym bardziej, gdy to pani Carrow znajdowała się u jego boku w Zakonie - Chyba dlatego nigdy swoich nie będę przygotowywał - bo nie będzie miał na nie czasu, bo zazwyczaj, będzie wtedy pracował na aurorskim terenie. I nawet jeśli blady, tak bardzo podobny do Megary, sarkastyczny uśmiech, zmył pierwsze wrażenie niepokoju - nie do końca jej wierzył, ale - nie drążył tematu. Prawdopodobnie rozgniewałaby się, wyrzucając nadmierną opiekuńczość, do której - musiał przyznać sam przed sobą - miał wyjątkową tendencję.
Wszystko przez Judi. Albo za Judi
- Przyzwyczaiłem się do twoich nagłych wezwań - zmrużył brew, czując przy okazji cienką nić bólu idącą do nosa, na którym wciąż widniał siny ślad po złamaniu - pamiątki po misji sprzed 3 dni. Zauważył, że ostatnio za często go przepraszała. Zmieniła się, to było widoczne od razu. Tylko - czy był to znak dobry, czy raczej niepokojący? I nawet jeśli w jego głosie brzmiała znajoma, złośliwa nuta, mówił ciepło, nawet spokojnie - Co się dzieje? I..w sumie dobrze się składa. tez mam ci do przekazania coś - kiwnął jednak głową, zachęcając, by kontynuowała. I z każdym kolejnym słowem, pochylał się w stronę przyjaciółki mocniej, z rosnącym niepokojem - O tym rozmawialiśmy na spotkaniu - ściszył głos - Mówił o takowej sile Dumbledore - Garretowi, ale..wciąż nie mieliśmy informacji, kim byli - zatrzymał się przy słowie "mieliśmy", bo zaledwie kilka dni wcześniej, w ich ręce wpadła wiedza o czymś wyjątkowo niebezpieczny, i mocy, która się zbierała, a która wyznawała zupełnie przeciwne wartości co Zakon - Byłem na aurorskiej misji - zaczął powoli, przyglądając się zmęczonej twarzy szlachcianki. Sam prawdopodobnie wyglądał niewiele lepiej z podkrążonymi oczami - Złapaliśmy kobietę, która była w posiadaniu dziwnych listów. Był tam czarny pan i treści o wyższości czystej krwi i tępieniu plugastwa... - skrzywił się się nieznacznie, ale nie odwracał wzroku. Jedną dłoń zahaczył o balustradę mostu, przenosząc ciężar ciała na jedna nogę - Jeśli masz cokolwiek, co może uzupełnić nasza wiedzę - mów. Bo wszystko wygląda bardzo..niepokojąco. I wciąż nie wiemy - z kim mamy do czynienia - przymknął powieki, czując jak śliska powierzchnia trzymanego metalu przenika jego dłoń. Zupełnie tak, jak chłód targający jego ponurymi myślami, które wychylały obraz tajemniczego znaku z listu.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.



Ostatnio zmieniony przez Samuel Skamander dnia 14.07.16 23:53, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   09.07.16 14:07

Megara instynktownie zwróciła uwagę na tą krótką przerwę w wypowiedzi Samuela. Mogła się tego spodziewać, w końcu Zakon wciąż działał…nie miałam tylko pojęcia, że wszystko pójdzie tak szybko. Czy to oznacza, że wojna, którą wszyscy chyba powoli zaczęli wyczuwać była również coraz bliżej? Szczęściarzami ci, którzy postanowili się w nic nie mieszać i po prostu żyć. Zaznają trochę więcej spokoju aż dojdzie do konieczności wyboru. Nie można wiecznie unikać przed odpowiedzialnością, prawda?  Kiwnęła ze zrozumieniem głową na wieść o misji. To wyjaśniało jego wygląd i te ślady po złamaniu. Słuchała dalej nie chcąc mu w niczym przerywać.  O czarny panu jeszcze nic nie słyszała ale pozostałe hasła były jej dobrze znane, całe jej życie pobrzmiewało w ich echu. Skrzywiła się nieznacznie, jej przypuszczenia stały się coraz wyraźniejsze.  W przeciwieństwie do Samuela spuściła wzrok, chwilę później zacisnęła okute w rękawiczki dłonie na balustradzie.  Westchnęła ciężko przez chwilę w milczeniu obserwując biały obłoczek który wydobył się z jej ust. Czyżby ciężar zdrady stało się zbyt ciężkie. - Nie mam pojęcia czy coś wam to pomoże ale…-podniosła na niego niepewne spojrzenie. Wciąż wahała się czy powinna to zrobić. Przecież już dawno podjęła decyzję.  Puściła barierkę zaciskając dłonie w pięści. - Od 5 do 10 grudnia Deimos wyjechał. Twierdził, że to sprawy biznesowe  ale kłamał…wiem że tak.  Gdy tylko chciałam dotknąć list spalił  go. Gdy wrócił…wyglądał na ledwo żywego. To nie była sprawka pijaństwa…- dodała szybko bo to przecież wydaje się logicznym wytłumaczeniem - Mówił coś o jakiejś misji, o tym że o mało tam nie zginął. Niestety nie zdążyłam z niego nic więcej wyciągnąć.  - skrzywiła się w duchu ganiąc się za ten jawny brak kompetencji. - Alfred Parkinson zginął w tym samym czasie. Samuel to nie może być przypadek - dodała wyraźnie pewna swoich słów. - To co powiedziałeś o czystości krwi i tępieniu plugastwa. Oboje dobrze wiemy do kogo najlepiej to pasuje - przeniosła na niego pełne determinacji spojrzenie - Przynajmniej połowa rodów może być w to zamieszana.  Większość jawnie demonstruje swój stosunek do mugoli czy mieszańców - tego przecież nie musiała mu mówić, każdy kto miał kontakt ze szlachtą doskonale zdaje sobie z tego sprawę. - Jest jeszcze jedno - przymknęła na chwilę powieki przekręcając przy tym głowę. Walczyła za sobą, może nie potrzebnie. Może Samuel to wszystko już wiedział. -  Jeśli mam racje i szlachta jest w to zamieszana możemy mieć do czynienia z bardzo potężną czarną magią. Księgi i sekrety przekazywane z pokolenia na pokolenie - mówiła coraz ciszej i ciszej jakby każde słowo sprawiało jej fizyczny ból. Sama już nie wiedziała czy to efekt zdrady czy tylko wspomnień.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   20.07.16 23:38

Faktem niezaprzeczalnym było, że nad Londynem zawisły ciężkie chmury zwiastujące przynajmniej burzę. A każdy inteligentny czarodziej musiał przewidywać, że na tym nie mogło się skończyć. Coś ciężkiego, niebezpiecznego ciążyło nad miastem, niby czający się w ciemnościach szaleńczy zwierz gotowy do ataku. A Zakon dostrzegał jarzące się ślepia, które szukały kolejnych ofiar....w imię czego?
Chłód metalowej poręczy wyraźnie plasował Skamandera - w jakiej rzeczywistości się znajdował. Kolejne informacje, które skrawkami zdołali wyłapywać - czy miały szansę uchronić tych, za których walczyli? - Mów Panienko - mimo ważności słów, które padały, próbował nadać swej postawie względnego spokoju. Słuchał jednak w skupieniu, z zaciśniętymi ustami i powietrzem wydychanym przez nos. Dłonie co chwilę rozluźniały się i splatały. Z jednej strony sugerując narastający niepokój, z drugiej - intensywna analizę faktów. jego spojrzenie co jakiś czas przeczesywało przestrzeń dookoła w poszukiwaniu niepożądanych słuchaczy, obejmując kobiecą sylwetkę i kryjąc jej twarz w swoim ramieniu, jeśli na horyzoncie pojawiała się nieznajoma sylwetka. Nikt przecież nie zaczepiał par i takie wrażenie starał się stwarzać dla ewentualnego otoczenia.
Przez dłuższy moment po prostu słuchał, sącząc słowa przyjaciółki i wplatając kolejne elementy układanki. Tak, to zdecydowanie nie mógł być przypadek a wypowiadane zdania trąciły smutkiem - zrozumiałym. Jeśli wszystko to o czym mówiła, było prawdą - a wskazywało na to zbyt wiele - to mąż Megary był zamieszany we wciąż okryta tajemnicą -  trzecią siłę. Zawahał się jednak, przyglądając jasnowłosej nagląco - Wiemy? - jego myśli krążyły wokół zebranej wiedzy - Meg... poczekaj - nachylił się zaglądając młodej pani Carrow w jasne źrenice. Zatrzymał się tam na dłużej uporczywie wpatrując się w kobiece spojrzenie - Mówimy o trzeciej sile? która nam umykała do tej pory swoją obecnością, czy jednak o poplecznikach Pierwszego zagrożenia? Czy...twój mąż - zaschło mu lekko w gardle, ale musiał drążyć temat. Jeśli już dziewczyna mówiła, musiał wiedzieć jak najwięcej - mówił o czymś jeszcze? Podawał jakieś nazwy, imiona, miejsca? cokolwiek? - I misje. To zgadzałoby się ze słowami Karkarov. Zbierali informacje, tylko...czego szukali? Jaki mieli cel, nie licząc oczywistego podziału czystości krwi? - Będziemy musieli o tym porozmawiać z innymi. Wiesz o tym, prawda? - Podobnych wieści nie można było zachowywać dla siebie, nawet..jeśli raniły. Nadal nie opuszczał wzroku, ale w ten sposób próbował wlać w jej serce odrobinę wiary. Widział w oczach wahanie, naprzemiennie mieszane z zaciętością, tak charakterystyczną dla dawnej panny Malfoy.
Nie zgub jej.
To słyszał w głowie.
I nie pozwól jej się zgubić.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   23.07.16 22:57

Nie myślałaś, że to będzie takie trudne prawda? spytała samą siebie pozwalając by zimne, grudniowe powietrze wypełniło jej płuca. Pierwsze zderzenie z rzeczywistością, pora opuścić bezpieczny azyl biblioteki.  - Arystokracja - szepnęła ledwo słyszalnie.  Zmusił ją by skupiła na nim swój wzrok. To pomogło, pozwoliło uporządkować chaos myśli kłębiących się w jej głowie. Za dużo, za dużo tego wszystkiego.  Nie da rady, nigdy nie miała dać. Była za słaba…zawsze za słaba. I teraz już nikt jej nie uratuje.
Pokręciła przecząco głową. - On jest dla nich zbyt…brudny. Nikt nie stanie po stronie człowieka bez pochodzenia i krwi. Część opowiedziała się już przeciw niemu. - mówiła oczywiście o Grindelwaldzie - Nie znajdzie wśród nas popleczników - była pewna swoich słów choć w zasadzie nie miała do tego większych podstaw prócz tego co w ciągu tych kilku lat zdążyła usłyszeć i zaobserwować. - To musi być coś nowego. Zresztą mój męża interesuje tylko jedna kwestia jeśli chodzi o politykę…tylko czystość krwi. Jeśli przyłączył się do jakieś organizacji to musi być jedno z jej założeń. - znów zdrada. Matka byłaby z ciebie dumna Megara. Dziś wydajesz męża wrogom a jutro bez krzty wyrzutów sumienia będziesz mogła spojrzeć mu w oczy. Taki właśnie powinien być Malfoy. Po tylu latach w końcu udało ci się tego dokonać. - Nic więcej nie powiedział. Próbowałam z nim o tym rozmawiać ale nalegał żebym o wszystkim zapomniała - spuściła wzrok czując do zawstydzenie, gniew złość. Wszystko przez niemoc,  ewidentną porażkę. - Spróbuje dowiedzieć się czego przez święta – zapewniła go ochoczo. - Gdy będziemy daleko od jego przyjaciół i rodziny łatwiej będzie wyciągnąć mi z niego informacje - dla czego poczuła się jak tania prostytutka? Wszystko dla sprawy i dla większego dobra? - Przekaże ci wszystko czego się dowiem. Nie wiem czy list to bezpieczny sposób korespondencji ale obawiam się, że nie będę miała innego wyjścia. - błądziła wzrokiem po chodniku, barierkach mostu i krach lodu płynących po rzece. Zadrżała gdy Sam poinformował ją o tym, że przekaże te informacje reszcie.  Przecież mogła się tego spodziewać…więc skąd ten strach? Zmusiła się do chochlikowatego uśmiechu. - Nareszcie z tego związku będzie jakiś pożytek. - miał jej zgodę chociaż jej nie potrzebował. Przynajmniej on będzie miał trochę czystsze sumienie.


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   27.07.16 20:29

Stąpali po niepewnym gruncie. Rozmowa wiodła prze rejony trudne do przejścia, ale - wiedząc znaczenie ich treści, oboje wiedzieli, że była to konieczność. Chociaż bolesna i pełna niejasności, prowadząca jednak do prawdy. Tak przynajmniej uważał.
Kiwnął głową mimowolnie. Megara wiedziała, że Skamander nigdy nie pałał większą aprobatą szlacheckich norm, które raziły go sztucznością. I obłędem. Rozumiał tradycję i chęć zachowania wiernie rodowych zależności, ale uparte trwanie w błędach przeszłości nie przynosiło sukcesów. Arystokracja staczała się, tonąc w zmurszałych gorsetach zasad i nawet - przynajmniej w wielu wypadkach - nie dostrzegając równi pochyłej, po której się staczali.
- Czyli...rzeczywiście ta trzecia siła - zmarszczył obie brwi, tnąc czoło cienka zmarszczką zmartwienia - ...ale absurdalnie rzecz ujmując, mamy tego samego wroga. Przynajmniej jednego, bo metody używają podobnych - i to było najbardziej niebezpieczne. Nawet jeśli pierwszym zagrożeniem był Grindewald i jego poplecznicy, to ci trzeci wciąż stanowili zagrożenie, jeśli uda się pokonać Gellerta...to oni staną na szali wrogów, prawdopodobnie silniejsi - Wszystko co mówisz tylko potwierdza informacje, które zdobyliśmy ostatnio - nadal drążył temat. Nadwyrężał siły i relację jaką dzielił z Meg, ale...musiał. Chodziło o coś ważnego. Żałował tylko, że jego jasnowłosa przyjaciółka musiała płacić za to cenę..zdrady? Czy tak można było to nazwać? Czy walka z jątrzącym się zatruciem można było mianować podobnym hasłem? Nie wiedział dokładnie, jak mają się relacje Megary z jej mężem, chociaż wydawało się, że jej nastawienie zmieniło się. Przynajmniej w kontekście jej pierwszych relacji na team najpierw narzeczeństwa, potem samego małżeństwa. Ale Samuel nigdy nie był dobry w tych sprawach.
- Dowiedz się ile możesz, ale...nie wychylaj się zbytnio - obiecywał sobie, ze będzie ją chronił, a wciąż narażała się na niebezpieczeństwo. To było tak do niej podobne, że nie powinien był się dziwić. I pozwalać na to wszystko. To on ją wciągnął - Nie, listy nie są bezpieczne. Wiedzą, że istniejemy, dlatego stawiam, ze mogą nas obserwować - ...a wszystko przez piekielnego zdrajcę Averego. I byłby pomstował za wywróconym pomyślunkiem tego, kto go wprowadził, ale...martwych nie wspomina się dobrze. Albo wcale. A Luno nie było już z nimi. Tak...jak Cressidy.
Zacisnął zęby mocniej, przywracając przytomność spojrzeniu, które wciąż tkwiło na twarzy dziewczyny - Uważaj na siebie Meg - jego głos był ściszony, ale przyjaciółka mogła go usłyszeć. Wiedzieli co mają robić.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   04.08.16 14:05

Oczy Megary wkręcały się w twarz przyjaciela z jawny niezrozumieniem. -To brzmi trochę tak jakbyś starał się mi powiedzieć, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem - ta myśl wydawała się przeraźliwie abstrakcyjna. Nie możliwa pod żadną postacią. Już szybciej oni sprzymierzą się przeciwko zakonowi. A wtedy… pozostaje już tylko modlitwa. Może któryś z mugolskich bogów uśmiechnie się do tej grupki głupców która chciała walczyć o lepszy świat. - Mam nadzieje, że to choć trochę pomoże - wzruszyła obojętnie ramionami. Mimo dość wysokiego mniemania o sobie Meg była świadoma, że oprócz dodatkowej różdżki niewiele wnosi do zakonu. Chciała żeby w przyszłości uległo to zmianie. Bo czego nie robi się dla wyższego dobra…i nadmuchania własnego ego. Jeśli chodzi o stojącego przed nią przyjaciela nie miała żalu o to, że wciąż drążył temat i niewiele robił sobie z uczuć co jakiś czas pojawiających się na bladej twarzy. Zastanawiała się tyko czy jeszcze kiedyś zdarzy się taka okazji w której on będzie się uśmiechał i ona będzie szczęśliwa. Zbyt surrealistyczne?
- Zrobię co tylko będę mogła - obiecała ochoczo lekko kiwając przy tym głową. - Mój mąż nie należy do najbystrzejszych osób na świecie. A  mnie ma za głupiego dzieciaka. Wszystko będzie dobrze - posłała mu na wpół zadziorny na wpół wesoły uśmiech. Chyba chciała mu trochę poprawić humor. Wiedziała, że będzie się o nią martwił? Nie, po prostu to ona martwiła się o niego. Po następnych zdaniu wypowiedzianym przez Skamandera uśmiech od razu zniknął z jej twarzy. - Kto nas zdradził? - spytała szeptem. Bo to przecież oczywiste. Zakon miał być tajną organizacją…a teraz coś takiego.
- Jak zawsze. Przecież jestem znana ze swojego opanowania i samokontroli - mruknęła pod nosem tak w ramach żartu - Wszystko będzie dobrze - bo my jesteśmy ci dobrzy - dodała w myślach. - Tylko obiecaj mi, że następnym razem spotkamy się w weselszych okolicznościach


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   18.08.16 0:26

- Nie staram się nic takiego mówić Meg, chociaż - nasuwa się taka myśl - przekręcił głowę, by pierwszy raz od jakiegoś czasu, oderwać wzrok od jasnych źrenic kobiety i przenieść spojrzenie na płynącą leniwie rzekę. Mimo zmarzniętych brzegów, woda wciąż wartko drążyła korytarz - To, że teraz wydają się mieć zbieżne cele, nie znaczy, że...wszystko jest prawdziwe. Ich intencją jest coś zupełnie innego - na nowo zwrócił twarz ku jasnowłosej, by kiwnięciem głowy potwierdzić jej słowa.
Rzeczywiście, wszystko wydawało się abstrakcyjne, odległe i mroczne. Niebezpieczeństwo, które wciąż wisiało nad Londynem, zdawało się rozrastać niby chmura trującego pyłu, pozostawiając po swoim przejściu wzrastające ziarna lęku.
Czuł ucisk w klatce piersiowej, dręcząc Megarę kolejnymi pytaniami. Narażał ją, ale każdy wiedział na co się pisze, wstępując w szeregi Zakonu. To nie było zbiegowisko do to towarzyskich rozmów. Mieli cel, który - jak każdy się deklarował - mieli ten sam.
- Nie lekceważ go Meg. To co złe może mamić, łudzić głupotą i kryć pod sobą coś bardzo groźnego. Po prostu..uważaj - znał to spojrzenie, ale - nie można było lekceważyć niebezpieczeństwa, nawet jeśli wydawało się ważki lub mdłe. Nie mógł jednak nie zareagować na gest. Kąciki ust drgnęły wyżej, a w oczach błysnęła żywa iskra wiary.
Na pytanie, skrzywił się lekko. Najchętniej sam dorwałby Averego, wpychając mu do gardła zdradę, ale nie mógł się tak łatwo odsłonić, a swoją złość przetrawić i wyostrzyć na odpowiednią okazję - Twój kuzyn, Perseus, ale to chyba powinnaś wiedzieć? Mówiliśmy o nim na spotkaniu... - zawiesił głos, przyglądając się baczniej. Chociaż, było takie zamieszanie, że teoretycznie, informacja mogła jej umknąć. Wypuścił cicho powietrze z płuc i sięgnął do kieszeni po papierosa - Mogę? - uniósł pytająco brwi, wskazując na zmięty zwitek tytoniu - Mam taką nadzieję, Meg - uśmiechnął się w końcu szerzej, w końcu odpalając trzymany w dłoni papieros. Był zmęczony, wciąż czuł pozostałości po aurorskiej misji, ale...przynajmniej coś zaczynali wiedzieć.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Megara Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t634-megara-malfoy https://www.morsmordre.net/t663-mieta https://www.morsmordre.net/t662-megara https://www.morsmordre.net/f218-yorkshire-dworek-w-ravenscar https://www.morsmordre.net/t1706-megara-malfoy#18560
Zawód : stażystka w ministerstwie
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Once upon a time...
OPCM : 5
UROKI : 8
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   07.09.16 16:16

Megara słuchała jego słów w milczeniu. Chęć zbawienia świata walczyła ze zdrowym rozsądkiem. Może gdyby w końcu postanowiła słuchać tego drugiego nie włóczyłaby się po ulicach Londynu udając szpiega od siedmiu boleści. Tak, zdecydowanie powinna siedzieć w domu i pić popołudniową herbatkę w towarzystwie znienawidzonych dam z towarzystwa . Machnęła ręką na jego ostrzeżenia wciąż chcąc choć trochę rozluźnić napiętą atmosferę. Będzie uważać bo przecież czy ma inne wyjście? Nigdy nie wybaczyłaby sobie tego, że ktoś ucierpiał przez jej brak ostrożności. Ale wiadomo młodość rzadko idzie w parze z rozumem. Nawet gdy zostało się wychowanym pod skrzydłami samej Roweny.  Wiadomość o zdradzie Perseusza wszystko zmieniała. Megara raptownie zbladła. Czyli już po niej, mogła już tylko czekać jak wszystko zawali się jej na głowę. Nadzieja w tym, że nie wydałby własnej krwi…ale przecież to Perseusz. - Nie wiedziałam - wyszeptała cicho. Stała na chwilę w bez ruchu nie wiedząc o powinna ze sobą zrobić. Czy to nie był najlepszy moment by wsiąść na statek, który zabrałby ją na drugi koniec świata?  - Tak, tak - kiwnęła głową gdy pytał czy może zapalić. Jeszcze nie do końca wyswobodziła się ze stanu otępienia. W końcu zmusiła się do głębokiego uspokajającego oddechu i do wygięcia ust w lekki uśmiech. - Nadzieja matką szaleńców - już nie głupców, to do nich nie pasowało. - Muszę już iść Sam - dodała po chwili. - Zrób coś dla mnie i odpocznij choć na chwilę. Od kilkugodzinnego snu świat się nie rozpadnie . Wesołych świąt Sam- pożegnała go starając się zbagatelizować wszystko o czym rozmawiali. Świat się nie zawali. Przeżył już przecież gorsze rzeczy niż trzy bandy walczących ze sobą czarodziejów. Tylu już przecież było takich co chcieli zbawić lub zniszczyć te małą niebieską planetkę a mimo to ona wciąż się obraca. Wszystko będzie dobrze powtórzyła w myślach swoje własne słowa i zniknęła gdzieś w tłumie ludzi.

/zt


Powrót do góry Go down
Alan Bennett
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1283-alan-bennett https://www.morsmordre.net/t1333-poczta-alana https://www.morsmordre.net/t1336-alan-bennett#10315 https://www.morsmordre.net/f182-harley-street-11-3 https://www.morsmordre.net/t4011-skrytka-bankowa-nr-373 https://www.morsmordre.net/t1511-alan-bennett
Zawód : Uzdrowiciel - specjalista od chorób genetycznych
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Mądrego los prowadzi, głupiego - popycha.
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 22
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   28.10.16 22:46

Marzec.
Sam nie wiedział czemu tak bardzo nienawidził tego miesiąca. Nie przepadał za zimą: za chłodem, który niosła, za roztapiającym się śniegiem, za ciągłym mrokiem. Ale zima przychodziła w grudniu, styczniu, lutym i marcu, a on nie znosił właśnie tego ostatniego miesiąca. Czemu? Sam nie wiedział. Może dlatego, że zima już się kończyła i choć dni były tylko odrobinę cieplejsze, to jakieś bardziej przygnębiające. I często mokre. Kiedy śnieg rozpuszczał się i brudził buty oraz rąbki od starannie uprasowanych spodni. Choć ten dzień był nieco inny, nadal nie potrafił wykrzesać w sobie ani odrobiny sympatii do tego miesiąca.
A dzisiaj było nieco chłodniej niż przed paroma dniami. Temperatura powietrza krążyła dookoła zera stopni, plasując się raczej poniżej. Z nieba co jakiś czas spadał śnieg, który drobnym puchem pokrył ulice, dachy budynków i mugolskich samochodów. I choć Alan nie przepadał za śniegiem, nie mógł mu odmówić uroku. Zwłaszcza, kiedy sypał się spokojnie z nieba, podczas gdy ulice rozświetlały jedynie uliczne latarnie oraz światła samochód, które co jakiś czas go mijały.
Ostatnimi czasy Bennett zapałał ogromną sympatią do spacerów. Samotnych spacerów, podczas których starał się wyciszyć, uspokoić i pogodzić ze wszystkim, co go do tej pory spotykało. Śnieg go wyciszał i chyba po raz pierwszy w życiu był skłonny stwierdzić, że jest w stanie go polubić. Kierował swoje kroki w losowe miejsce, powoli przemierzając londyńskie ulice i wsłuchując się w skrzypienie butów, które wskazywało na to, że wieczór zrobił się naprawdę chłodny. Co i rusz unosił głowę i pozwalał zimnym, drobnym płatkom na opadnięcie na jego twarzy oraz rozpuszczenie się na niej. Od chłodu piekły go policzki. Ale było to całkiem przyjemne uczucie.
Nie wiedząc dokąd chce iść, w końcu podświadomie uznał, że przejdzie przez Tower Bridge. Skierował w jego stronę swoje kroki, ignorując mugolskie auta, które co jakiś czas mijały go. Szedł powoli, przyglądając się niebu oraz okolicy, aż w pewnym momencie przeszyło go jakieś dziwne uczucie. Zatrzymał się, zastanowił nad jego istotą oraz przyczyną. I wtedy odwrócił się nieco bezmyślnie i wbił zdezorientowane spojrzenie w sylwetkę dziewczyny, którą przed chwilą minął. Znał tą dziewczynę. Ba! Znał ją bardzo dobrze. Ale nigdy nie pomyślałby, że spotka ją właśnie tu - tuż przy moście, który postanowił przejść. Przecież dobrze wiedział jak bardzo bała się wody.
- Just... - Wypowiedział, stając przodem do niej i przez chwilę obserwując ją w milczeniu. Rozejrzał się dookoła, jakby zastanawiając się, czy jest tu z kimś lub na kogoś czeka. Nic na to nie wskazywało. - Co Ty tu robisz? - A to było bardzo dobre pytanie.





There are no escapes  There is no more world Gone are the days of mistakes There is  no more hope
Powrót do góry Go down
 

Tower Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Tower Bridge
» Battle Tower - Nikotynka
» Williamsburg Bridge

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18