Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Wnętrze lodziarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Wnętrze lodziarni - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime26.03.15 20:14

First topic message reminder :

Wnętrze lodziarni

Lody... Kto ich nie lubi? Zwykłe, popularne wszędzie, dosłownie we wszystkich zakątkach świata i te bardziej nietypowe, autorskie wytwory, których przepisy są starannie skrywanym sekretem rodzinnych lodziarni. Niezależnie od wszystkiego, zimne przysmaki cieszą praktycznie wszystkich - i dorosłych, i dzieci. Z tego właśnie założenia wyszedł założyciel lodziarni na Pokątnej, racząc londyńczyków wybornymi słodkościami. Mimo dosyć ciężkiego okresu dla biznesu, drzwi tutaj są zwykle otwarte. Wstąp więc tutaj, strudzony wędrowcze. I... Uśmiechnij się.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : magiczna policja
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
That's me in the corner.

That's me in the spotlight.
OPCM : 25
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime13.02.19 16:52

Miała ochotę powiedzieć, że nie może być pewna, że jej dom nie ucierpi w najbliższym czasie. Jakby nie patrzeć, sytuacja w kraju już zdążyła zacząć oddziaływać na jej rodzinę. Może trzymała się tego tak kurczowo, bo nie chciała, żeby dzień, w którym wraca do szczęśliwego domu był tym ostatnim dniem. Miała w pamięci ojca i wszystkie rzeczy, które chciała mu powiedzieć. Wszystkie rzeczy, których chciała się dowiedzieć o matce, której nigdy nie poznała. O ile musiało być uboższe jej życie z tego właśnie powodu. Co by się stało, gdyby utraciła wszystko... Być może traktowała pomoc tylko jako wymówkę, na pewno tak to brzmiało, jednak potrafiła poświęcić swój komfort, swoją wygodę życia dla tych uczuć, które wywoływała w niej rodzina.
- To nie jest takie proste jak się wydaje. - mruknęła tylko. Nigdy nie przyznałaby, że paraliżował ją właśnie strach i nawet nie strach o bliskich, a związane z nimi doznania. Egoistyczne, a nie chciała być egoistyczna, już nigdy nie chciała postawić siebie ponad innych. I może gdy ktoś doświadczał spotkania z Marcellą w tej chwili nie posądziłby ją o takie zachowanie... Parę lat temu było jednak inaczej, gdy rozwijała swoją karierę sportową. Wtedy patrzyła tylko na siebie, na swoje osiągnięcia i na swoje przeżycia.
- To jest w tym najlepsze! Miotły niemal nie czuć i wydaje Ci się, że latasz zupełnie sama. - Aż westchnęła z zachwytu. Nic nie mogło zastąpić uczucia wolności jaką dawał jej taki lot. Ale zmusić do niczego nie mogła, więc skoro Lily tego nie chciała, nie miała zamiaru już naciskać. A wydawało się, że ludzie z mugolskich rodzin mają o wiele bardziej otwartą głowę!
- Cały sens Dr Jekylla i Mr Hyde właśnie był w tym, że byli jednym, Lily. - Westchnęła ciężko. Znała tę lekturę, trudno było jej nie znać, nawet wśród czarodziejów była dosyć kultowa. Nie mogła uwierzyć, że koleżanka znowu broniła tego kryminalisty przed Figg... Dotąd ta tylko kiwała głową potakująco, gdy schodziło na jego temat, nie chciała się kłócić. Ale teraz, kiedy usłyszała, że byli kimś więcej. Kim więcej w ogóle? Czy oni... zostali...
Nie, nie, to niemożliwe, prawda? Ta kochana, niesmiała dziewczyna nie mogła przecież zakochać się w NIM.
- Na miejscu tak? Zwłaszcza wtedy, kiedy rzuca wobec mnie komentarze podczas policyjnego zatrzymania. - Parsknęła jak naburmuszony kot. Rozumiała, że uczucia mogą pchnąć człowieka w dziwne rejony, ale to była znaczna przesada. - To na pewno można nazwać jakąś chorobą, takie zmiany podejścia do ludzi. Jesteś pewna, że chcesz w tym wytrzymywać? - Nie próbowała rzucać już innymi argumentami, ich relacja nie była w kwestii Figg, mogli w sumie zachowywać się wobec siebie jak chcieli, ale wobec Marcy Matt nadal był bucem i na pewno bucem pozostanie. Poza tym zatrzymała ją przed tym sama MacDonald i ciepło, z którym mówiła o swoim nowym mężczyźnie. Westchnęła burkliwie. Co miała zrobić? Kazać jej niczego nie mogła. Zaczęła za to jeść swoje lody z tą niezadowoloną miną, zupełnie jakby były o wiele bardziej kwaśne niż były w rzeczywistości. Tak naprawdę bardziej kwaśnym było, że jej koleżanka pewnie się zawiedzie...





your eyes betray
what burns inside you
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
Lily MacDonald

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 https://www.morsmordre.net/t3545-kukulka https://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 https://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 https://www.morsmordre.net/t4801-skrytka-bankowa-nr-878#102962 https://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Zawód : Ex iluzjonistka, obecnie wytwórca i naprawiacz mebli.
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Creagan an fhithich!
OPCM : 5
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime14.02.19 2:14

- Nie wydaje się proste. - uśmiechnęła się lekko na te słowa. Zgarnęła znów porcję lodów. Były potwornie dobre. Będzie musiała pochwalić szefów kuchni zanim wyjdzie. Na pewno się ucieszą oboje, lubią komplementy, szczególnie te dotyczące lodów. - To po prostu najlepsza opcja, Marcy i z czasem będziesz się z niej cieszyć. No i wiesz, masz tu mnie czy Caileen i wiele innych mniej ważnych oczywiście osób.
Przechyliła lekko głowę lekko. Lily MacDonald mało kiedy oferuje wsparcie. W sumie to ona z natury wsparcia oczekuje i potrzebuje, z reguły to ona ciągnie energię i opiekę od ludzi, ale w sumie to cieszy się jak może się od czasu do czasu choć trochę tym samym odwdzięczyć.
- Nie damy ci tu zginąć, pani policjant w razie co. - dodała jeszcze i wróciła do pałaszowania swoich lodów.
- Super. Czyli w razie czego spadasz z niczego. Jaka to różnica skoro tak czy inaczej kończysz połamana? - wywróciła zaraz oczami. W życiu nie wsiądzie na to cholerstwo.
- No, tak jakby jednym. W jednym ciele. Różnica tylko taka że Jeckyll był tylko zły, a Hyde tylko dobry, a Matt to taka mieszanka ciemnej szarości i jasnej szarości, która czasem się zamienia. - w sumie to całkiem ludzkie. Tylko Matta wady były dużo bardziej widoczne, a może po prostu był tak cholernie inny od niej że widziała jako wady te cechy które w jej życiu byłyby najbardziej obce. No, ale nie ma co filozofować za wiele.
Uśmiechnęła się lekko na słowa o komentarzach.
- Marcy, on stara się być zabawny. Albo rekompensuje sobie to, że mała, słodka Marcy go zakuwa i jest górą. - puściła jej zaraz oczko, bo dawno już nauczyła się na takie rzeczy patrzeć z pobłażaniem. Gdyby to, że Matt pyskuje policjantom byłby największym problemem, Lil miałaby o wiele mniej obaw. Gorzej, że ci policjanci mają go za co zgarniać.
- Wiesz, ja niczego nie wytrzymuję. Znam go jako kogoś innego niż ty. - znów zgarnęła trochę lodów, choć zaczynała się już zapychać powoli. - Ma swoje wady, jak każdy, ale lubię jak jest obok. Nie martw się.
Uśmiechnęła się znów.
- A jak trochę się oswoję to zaproszę do siebie i ciebie i jego i spróbuję was porozumieć. To może być zabawne. - stwierdziła. Bo w sumie to nie zależało jej, żeby Matt się lubił ze wszystkimi jej znajomymi. W sumie to przywykła do tego, że nikt normalny nie lubi Matta. Nikt w jej otoczeniu w każdym razie. Ale była ciekawa jak zachowywałaby się ta dwójka, czy podjęliby jakąś dziwnego rodzaju próbę, czy od wejścia rzuciliby się sobie do gardeł. - Chociaż w teorii brzmi zabawnie, ale chyba lepiej tak na was nie eksperymentować. - stwierdziła po chwili.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : magiczna policja
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
That's me in the corner.

That's me in the spotlight.
OPCM : 25
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime19.02.19 18:01

- Gdyby nie problemy z teleportacją... Byłoby o wiele łatwiej. - mruknęła z niezadowoleniem. Ta, ostatnio magiczny świat dawał im mocno w kość. Awaria sieci Fiuu, problemy z teleportacją. Wszystko to strasznie utrudniało jej działanie. W dodatku przeniesienie Ministerstwa też było dosyć nieprzyjemne. Biura w zbiorowych celach czasami przyprawiały ją o dreszcze... Często nie zamykała w nich drzwi, specjalnie, żeby nie czuć się niekomfortowo. Doceniała niesamowicie to, że Lily tak ładnie przedstawiła swoje wsparcie, na co Marcy zareagowała ciepłym uśmiechem. Bardzo pocieszające! - To raczej ja nie powinnam dawać zginąć wam.
Pokręciła lekko głową. To ona była tutaj od bycia ostoją bezpieczeństwa, dobra! Proszę nie zabierać jej tego pięknego statusu, nawet jeśli takie słowa były naprawdę ważne. Była jednak pewna, że zimne chodniki Londynu nie zastąpią jej czystego nieba Szkocji.
Westchnęła głośno na komentarz Lily.
- To było odwrotnie... - Powiedziała cicho, ale nie chciała jej już męczyć swoim zboczeniem literackim. Jeszcze myliła nazwisko... Marcella pokręciła głową od razu. Nie mogła tego jakoś specjalnie wypominać, przecież sama myliła różne słówka z mugolskiego świata, więc nie była do końca niewinna. Nikt nie jest nieomylny! Lily musiała poznać swoją omylność na własnej skórze i była pewna, że osoba Matta Botta się do tego bardzo mocno przyczyni.
- Dobra, dobra, nic przecież nie mówię. Wiem, że to, że dla mnie jest bucem nie oznacza, że musi być nim dla Ciebie... - To lekko nieprawda, ona uważała Botta za buca ogólnie. Nie była jednak do końca pewna, że Matt nie zmieni swojego postępowania na mniej słodkie wobec MacDonald już niedługo.
- Raczej chodzi o to, że pączek Marcy go zakuwa. - Teraz fuknęła ze złością, było to widać. Wszystko dlatego, że była bardzo przewrażliwiona na temat tego jak wyglądała kiedyś. Z resztą jak każda osoba, która zgubiła dużo kilogramów. Z resztą MacDonald nie musiała tego mówić - nie raz świrowała nawet przy koleżankach, że o nie, pojawiła się jedna niewidoczna fałdka na brzuchu, teraz będę jeść tylko sałatę przez miesiąc. Skrzywiła się na propozycję Lily. - Nie wiem co musiałby zrobić, żebym w ogóle chciała przebywać w jego towarzystwie, kochana... Chyba zostać mesjaszem.
Wątpiła, że z powodu Lily mężczyzna nagle ma się zmienić o sto osiemdziesiąt stopni. Trudno jest wyplenić zachowania, których uczyło się od najmłodszych lat, w końcu pewne sprawy kształtują ludzi. Nawet z ogromną chęcią, samej Figg trudno było się zmienić.

dedykacja dla Matta Botta





your eyes betray
what burns inside you
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
Lily MacDonald

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 https://www.morsmordre.net/t3545-kukulka https://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 https://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 https://www.morsmordre.net/t4801-skrytka-bankowa-nr-878#102962 https://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Zawód : Ex iluzjonistka, obecnie wytwórca i naprawiacz mebli.
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Creagan an fhithich!
OPCM : 5
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime26.02.19 1:13

- Oj, daj się czasem pobawić w bohatera, co? - zaśmiala się wesoło, bo jakoś tak już było, że do niej należała rola wiecznej ofiary, człowieka łaknącego pomocy, wsparcia, ratunki, panikary, ale kiedy od czasu do czasu mogła choć trochę komuś innemu pomóc, czuła się dobrze. To całkiem miła sprawa w końcu, taka równowaga w przyrodzie, zen, spokój czy cośtam. Ona w każdym razie szczerze docenia.
Zaraz przechyliła głowę lekko, bo bardzo możliwe że jej się wiele rzeczy pomieszało, ta książka sprawiła, że MacDonald nie mogła spać, bo myślała o ludziach tak okropnie zmieniających się z chwili na chwilę i o szalonych eksperymentach i ostatecznie zostawiła książkę, słuchając streszczeń których uniknąć się nie dało. Uważała motyw za bardzo ciekawy, tyle ile znała jej się podobało, ale nie dziw że widocznie coś kojarzy nie tak.
- Możliwe. Wiesz w każdym razie o co mi chodzi no, dwie osobowości, jedno ciało tylko mniej skrajnie. Hm? - podsumowała jedynie, bo to było w tej chwili w sumie najważniejsze, choć Marcelki pewnie i tak nie przekona do końca.
Na wspomnienie Pączka Marcy, wsadziła sobie sporą porcję resztki swoich lodów w usta i milczała chwilę rozkoszując się swoimi cudnymi lodami i tym, jak to dobrze jest nie mieć choć tego jednego kompleksu. W sumie po czasie w którym wyglądała jak chodzący trup, nawet była ucieszona widząc że nabiera jakiegoś bardziej babskiego kształtu. Nie miała jednak przeżyć Marcelki ze szkoły, to prawda.
- Nie jesteś już pączkiem. - stwierdziła w końcu. - Dokucza ci bo na to reagujesz jakby to było coś aktualnego. Bawi się jak dzieciak, ale hej teraz w niczym nie odstępujesz dziewczynie za którą się uganiał jak się okazuje dość długo. - uniosła lekko brew. - W sumie to jesteś wysportowana więc powiedziałabym, że jesteś poziom wyżej.
Znów przechyliła głowę, tym razem w drugą stronę. I nie, nie starała się Marcelki pocieszyć, była szczera. Nie miała potrzeby biegania i ćwiczenia, ale nie mogła zaprzeczyć ze Figg jakaś taka bardziej kształtna była, od jakiegoś czasu powoli coraz bardziej i może nawet chwilami jej tego zazdrościła. Na pewno by zazdrościła gdyby nie wiedziała że to mała obsesja Figg, która cierpi po zjedzeniu słodyczy. Eh, biedna Marcy.
- No dobrze, to było bardzo pochopne, nie chciałabym tego. - przyznała, bo wiedziała że Matt by Marcelkę prowokował. Ona by się zdenerwowała. I byłaby awantura. Nie, to nie ma sensu. I w sumie to nie ma w końcu potrzeby. - Wystarczy że mnie kochasz miłością wielką i dozgonną.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : magiczna policja
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
That's me in the corner.

That's me in the spotlight.
OPCM : 25
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime26.02.19 22:54

Marcella nigdy nie uważała Lily za wieczną ofiarę nieprzyjemności losu. Zapewne dlatego były teraz tak blisko siebie. MacDonald w wielu kwestiach imponowała policjantce, choćby tym jak przystosowała się do sytuacji związanej z anomaliami. W dodatku potrafiła znaleźć w każdym odrobinkę dobra, nawet w takim Matcie, co dla Figg było kompletnie oderwane od rzeczywistości! Wszystkie traumy, które przez niego przeżyła wracały za każdym razem, kiedy ten pojawiał się w okolicy... A stawało się tak zbyt często. Co z tego, że czasami książki sprawiały, że rudowłosa nie mogła zasnąć? Czasami właśnie odznaką odwagi jest bycie dobrym i tolerancyjnym na wady innych. Figg chciała być taka jak ona! Tak bohaterska jak ona. - Dobra, dobra, możesz być bohaterem tym razem. Ale tylko ten jeden raz! - powiedziała z rozbawieniem, bardziej przekomarzając się niż mówiąc serio, bo naprawdę wierzyła w Lily i to, że kiedyś ta istotka dokona wielkich rzeczy.
Kiwnęła lekko głową. Naprawdę nieważne jak ona to tłumaczyła, Marcelka po prostu nie chciała się już kłócić o tego człowieka. Z resztą Lilka jest całkiem dorosła i mogła sobie mieć faceta jakiego chciała! Trochę słaby gust, ale co zrobić...
Kończyła już powoli jeść swoje lody. Były naprawdę dobre i aż smutno jej się zrobiło, kiedy dotarła łyżeczką do dna pucharka. Słysząc jej komentarz od razu zaśmiała się głośno i ze szczerym rozbawieniem.
- Poziom wyżej? Nie gadaj głupot, w życiu nie dorosnę Ci do pięt i Twoim uroczym piegom! - pokręciła głową. Zawsze lubiła urodę MacDonald, była naprawdę bardzo związana z jej rodzinnymi stronami. Smutek po zjedzeniu lodów zastąpiło też lekkie poczucie winy... Będzie musiała teraz wyjść na jakieś bieganie albo długi spacer, żeby to wszystko spalić. Od razu było widać po jej ciężkim westchnięciu, że ta chwilowa przyjemność przyniosła za sobą straszne sutki.
- Cieszę się, że nie będziesz sama. Wyglądasz o wiele radośniej teraz, wiesz?
Tak to jakoś już było, że gdy kobieta była zauroczona, od razu zaczynała bardziej promienieć. Lily żartowała całkiem przyjemnie dzisiejszego dnia i aż miło się jej słuchało, gdy była taka radosna!





your eyes betray
what burns inside you
Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
Lily MacDonald

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 https://www.morsmordre.net/t3545-kukulka https://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 https://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 https://www.morsmordre.net/t4801-skrytka-bankowa-nr-878#102962 https://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Zawód : Ex iluzjonistka, obecnie wytwórca i naprawiacz mebli.
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Creagan an fhithich!
OPCM : 5
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime03.03.19 0:22

- O kurde... - mruknęła zapełniona, patrząc na jedną, ostatnią kuleczkę lodów i troszkę bitej śmietany. Gdyby była w połowie, może i by odpuściła, ale kto porzuca JEDNĄ kulkę lodów? To okrutne i w ogóle to tak nie można. Tylko gorzej, że czuła się zapchana po brzegi i miała wrażenie, że zaraz te lody będą jej uciekać jak nie ustami to przez uszy. - Nie chcesz jednej gałki, Marcy?
Zajojczała, bo przecież przyjaciółka tak mało zjadła, szczególnie w zestawieniu z jej wielkim pucharkiem i tak w ogóle. No i Lil patrzyła na tę gałkę trochę w nadziei że ją Marcy uratuje.
- Możemy tu sobie słodzić i pięć lat, ja i tak się do ćwiczeń nie przekonam więc raczej póki co nie zmienię zdania. - stwierdziła z rozbawieniem, bo w sumie to urocze było i mile co mówiła Marcy i zawsze fajnie dostać garstkę komplementów. I Lil na pewno nie miała jakichś szczególnych wyglądowych kompleksów, to jednak nie przeszkadzało jej troszkę zazdrościć Marcelce tego, że ta jest wysportowana.
Nie na tyle oczywiście żeby samej zacząć ćwiczyć. Ale zawsze.
Na kolejną uwagę uśmiechnęła się łagodnie. W sumie to trudno jej w to było uwierzyć, ale w sumie to to wszystko działało i dawało jej radość. Matt podchodził do niej powoli, nic nie zmieniło się z dnia na dzień, tylko jakoś tak spędzali razem więcej czasu i jakoś tak... powoli byli bliżej? Uśmiechnęła się faktycznie i wzruszyła lekko ramionami.
- Wiesz, w końcu zaczynam sobie radzić. To nie tylko on. Ale też. - przyznała, bo choć miała duszę romantyczki, lekkość jej samopoczucia wiązała się też z tym, że wreszcie stawała powoli na nogach po utracie swojej dawnej pracy, jedynej jaką się zajmowała przez wiele lat. Trafiła w doskonały moment. Gdyby jeszcze nie bała się o mugoli którzy w Szkocji nie wiedzieli co ze sobą począć, mogłaby powiedzieć że jej życie staje się powoli zadziwiająco proste i ułożone. Skoro jednak wszystko idzie ku lepszemu, może i to w końcu się naprawi?
Tak czy inaczej lody w końcu stopniała, a na nie w końcu nastał czas - by wracać do własnych zajęć.


zt x 2




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków, hodowczyni dobermanów
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa

I don't give a damn about my
bad reputation


OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 40
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

Wnętrze lodziarni - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze lodziarni   Wnętrze lodziarni - Page 11 I_icon_minitime08.05.19 0:44

stąd, 10 listopad

Pod postacią czarnej mgły przemierzała mile dzielące York od Londynu. Porzuciła miotłę na rzecz tej formy przemieszczenia się już z końcem października, była znacznie szybsza i nieuchwytna; nieustannie szalejąca burza znacznie utrudniała zresztą lot, a Sigrun, chociaż mogła pochwalić się niebanalnymi umiejętnościami w miotlarstwie, miewała problemy z utrzymaniem kursu. Wciąż było widno, gdy zmaterializowała się nieopodal ulicy Pokątnej, w opuszczonym zaułku, pod postacią obcej, jasnowłosej dziewczyny. Wygładziła szatę i rozłożyła parasol, resztę drogi przebywając pieszo. Zadbała, aby nikt jej wcześniej nie widział; na Pokątną dostała się poprzez Dziurawy Kocioł. Nie śpieszyła się, przystanęła przy kilku witrynach, niby przyglądając się wystawom - przypomniała sobie jednocześnie, że powinna była zajść po przysmak dla sów do sklepu magizoologicznego - po czym odnalazła budynek lodziarni rodzeństw Fortescue. Parszywa, zimna pogoda nie odstraszyła amatorów lodowych przysmaków. W środku lokalu było trochę klientów; zajmowali miejsca przy stolikach, ciesząc się słodkościami w pucharkach. Nie mogła zaprzeczyć temu, że desery wyglądały obłędnie - młoda, szczupła dziewczyna o jasnobrązowych włosach i łagodnych rysach twarzy przystanęła w kolejce, nienachalnie rozglądając się wokół. Ile było drzwi prowadzących do lokalu? Zastanawiała się jak duże było zaplecze. Gdy przyszła jej kolej zamówiła deser o smaku czekoladowo-orzechowym, uśmiechając się przy tym blado; dostawszy swoje zamówienie chwilę rozważała w myślach miejsce, po czym zajęła stolik bliżej wyjścia na zaplecze, ale przy oknie, by spoglądać w nie czasem. Deser smakował wyśmienicie - delektowała się nim nieśpiesznie, nienachalnie rozglądając się wokół. Spoglądała na spływającą deszczem Pokątną, to na pracownice, czasami zerkała w stronę zaplecza.
Lody były tak wyborne, że będzie można aż żałować, że wszystko to pójdzie z dymem.
Dokończywszy deser i uznając swój rekonesans za wykonany, opuściła lodziarnię, starając się wyczuć, czy energia w tym miejscu sugerowała obecność zaklęć ochronnych - ale wątpiła.
Opuściła lodziarnię bez pośpiechu, wciąż pozostając pod postacią obcej, młodej dziewczyny.

| zt





Look in these eyes of changing dyes, let me dissolve your moral ties, I'll tranquilize, I'll tantalize, I'll move you with
my lusty sighs
Powrót do góry Go down
 

Wnętrze lodziarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Lodziarnia rodzeństwa Fortescue-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19