Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Zielona Wróżka
AutorWiadomość
Zielona Wróżka [odnośnik]22.05.16 0:01
First topic message reminder :

Zielona Wróżka

★★★
To miejsce idealne do nielegalnych utargów, ukradkowych spotkań bez zachowywania nadmiernej ostrożności. Jedno jest tutaj pewne - pracowników nie interesują intencje czy rodowód gości, stąd nigdy nie wiadomo, na jaką klientelę się natrafi. Lokal nie należy jednak do najtańszych - na odwiedzanie go mogą sobie pozwolić jedynie osoby co najmniej średniozamożne. Jak można by się spodziewać po nazwie zamieszczonej na zielonym szyldzie nad drzwiami wejściowymi, całe wnętrze utrzymane jest właśnie w tonacji głębokiej zieleni - podstarzała, lecz wciąż elegancka tapeta, obicia odrobinę zbyt wysłużonych, aksamitnych sof, a nawet kotary w bardziej prywatnych lożach, do których prowadzą zawiłe, wąskie korytarzyki. Stoliki skryte są w głębokim półmroku o niepokojącym, zielonym odcieniu, gwarantującym gościom dodatkową anonimowość. Powietrze wypełnione zapachami mieszających się ze sobą olejków eterycznych jest ciężkie. Jednak Zielona Wróżka słynie nie tylko z nielegalnych interesów odbywających się pod ciężkimi obrusami wyłożonymi na okrągłych stolikach - już od samego momentu otwarcia lokalu, a więc ponad pół wieku temu, dostać tutaj można było jeden z trunków, dziś już nielegalny. Pomimo zakazu nie zrezygnowano jednak ze sprzedaży; podstarzały barman i jednocześnie właściciel, po dziś dzień własnoręcznie wytwarza i nielegalnie handluje zieloną wróżką, mocnym alkoholem, który swoją nazwę zawdzięcza zielonej barwie oraz silnemu działaniu halucynogennemu.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:16, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zielona Wróżka - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zielona Wróżka [odnośnik]30.10.21 8:53
We wspólnym tańcu na ostrzu noża najważniejsze jest zaufanie. Nie trzeba słyszeć melodii, ale zaryzykować, poddać się prowadzącemu. Od dziecka związana z muzyką półwila z łatwością odnajdywała rytm, wyczuwając kiedy można zrobić krok do przodu, a kiedy unik; jaki obrót, aby utrzymać dystans, a który, by diametralnie go zmniejszyć. Damskie grono było najczęstszym towarzystwem Evandry, które to nauczyła się rozpoznawać, odszukiwać skrywane pragnienia, a następnie z zadziwiającą, ale i subtelną wprawą pozwalać czuć się lubianym i docenianym. Teraz miała przed sobą czarownicę, która po raz kolejny już udowodniła, że każda etykieta, jaką chce się jej dodać, jest błędna, niedokładna. Wodziła ją za nos, nie pozwalała zaspokoić palącej ciekawości, której głód wzmagał się z każdą chwilą.
Gdyby nie silne przywiązanie do etykiety, na wzmiankę o braku sumienia prychnęłaby ironicznie. Zamiast tego uniosła brwi, w milczeniu słuchając dalszych wyjaśnień, analizy zysków i strat. Czy choć przez moment łudziła się, że ktoś z tych dwojga miał na celu jej dobro? Do pewnego momentu tak właśnie było, szczerze ufała mężowi, w słuszność jego działań, lecz przecież nie wszystko trwa wiecznie.
Nie mogła już dłużej słuchać zapewnień o wielkiej miłości Tristana. W tym jednym momencie odwróciła wzrok, przesuwając nim po wnętrzu zadymionej sali, skąd docierały do nich wyłącznie rzędy jarzących się zielenią lamp. Z każdą upływającą chwilą słowo “miłość” traciło na znaczeniu, zupełnie wytarte i wyświechtane, dawny blask i waga niknęły między jednym a drugim uderzeniem serca. To mnie nie obchodzi, miała odpowiedzieć, nim rozdrażniona zasznurowała usta. Nie uniosła nawet dłoni, by niedbałym gestem odgonić niechciany temat - który zresztą poruszyła na własne życzenie. Powróciła do głębokiej czerni spojrzenia Deirdre dopiero wtedy, gdy wprost odpowiedziała na zadane pytanie. W milczącej pustce umysłu zrodziły się na nowo wątpliwości przeplatane złością. Potrzebowała dodatkowego, głębszego oddechu, by uspokoić ścisk w żołądku. Znów te nasuwające się pytania: czy ich relacja trwa dłużej, niż Rosierowe małżeństwo? Jeśli tak, to czy wypowiadana przez Tristana przysięga została z premedytacją sfałszowana, czy kłamał prosto w jej w oczy, wiedząc, że nigdy nie będzie w stanie jej wypełnić? A może liczył na to, że otrzymane wreszcie wspólne życie z małżonką odsunie na bok wszelkie pobudki, jakie kładły się cieniem na jego szlacheckim imieniu? Spoglądając na Deirdre wcale nie mogła mu się dziwić. Zdawała się mieć to, czego Evandrze brakowało - siłę i pewność siebie - czy tego właśnie pragnął? Czy dlatego wspaniałomyślnie sprezentował jej La Fantasmagorie, by bez żadnych przeszkód czy wzbudzania podejrzeń móc widywać się z zatrudnioną tam Deirdre? Dla kogo właściwie miał to być prezent?
- A więc wszystko jasne - skwitowała tylko z krótkim skinieniem głowy, wymuszając uśmiech, choć po prawdzie uzyskane odpowiedzi zrodziły tylko więcej pytań, które dziwnym trafem łączyły się w większe fragmenty poznanej dotychczas układanki. Przez cały ten czas sądziła, że odsunął się od niej, by dać jej potrzebną do wyzdrowienia przestrzeń, ale czy nowy, prawdziwy obraz Tristana nie wskazywał, że zwyczajnie znudził się zabawką, która wreszcie stała się jego?  Widząc uśmiech Deirdre również na jej licu rozbłysło rozbawienie, wzbogacone o jedno z tych powłóczystych spojrzeń, kiedy ważyła swą niecierpliwość. Czy chciała aż tak wprowadzać ją do swojego życia oraz planów? Skośnooka dbała o to, by roztaczać wokół siebie aurę szczerości, jak blisko było temu do prawdy, a ile do umiejętnej manipulacji? Decyzja nie musiała zostać podjęta od razu.
- To ekscytujące, kiedy nie masz pewności co się stanie. Dlaczego nie pozwolić, aby to życie nas poprowadziło ku nieznanemu? - Sama także uniosła brwi, jakby sprawdzała czy madame Mericourt naprawdę uważa ją za tak nierozważną, by ryzykować wszystko. Dobrze zdawała sobie sprawę z tego, co leży na szali, z jej własnym losem włącznie. - Obiecuję zaspokoić twoją ciekawość, kiedy tylko je odkryję. - Zamknięte w głębokiej pamięci wspomnienie sprzed lat miało wznosić dotychczas widmo strachu przed własną naturą. Niechęć do pozostawania w ukryciu pogłębiała się z każdym dniem, tylko czy pozwalając sobie na ryzyko nie posunie się o krok za daleko?
Wyprostowała się na miękkim oparciu, wodząc za Deirdre wzrokiem, kiedy podniosła się z miejsca, a czerń zakryła lśniący na ręce znak. Evandra pokręciła głową, czując jak alkoholowy ciężar chce ciągnąć ją ku dołowi, a jednocześnie wypełniała ją pewna lekkość, nieznane dotąd wrażenie, które mieszało się z nutą żalu. Czy to ze względu na spotkanie, jakie miało właśnie zbliżać się ku końcowi? Brutalnie przerwana rozmowa budziła poczucie niedosytu. Uniosła wzrok na twarz czarownicy, na moment odbiegając wyobraźnią za sugestią kąpieli, jednak dziwnym trafem nie znalazła w swej wizji męskiej sylwetki, a inną, kobiecą. Z przestronnych pomieszczeń łaźni wyrwała się zaintrygowana poradą i połechtana komplementem. Osypująca się na ramię kaskada czarnych włosów przesłoniła je kurtyną, odurzona mieszaniną ciężkich zapachów nie zdołała powstrzymać pierwszego odruchu, przymknęła powieki, na dłużej zatrzymując w sobie hipnotyczne powietrze. Ciepły oddech przywołał dobrze już znane mrowienie idące od ucha, wzdłuż szyi aż ku dołowi. Napotkane spojrzenie wbiło w pewne onieśmielenie, powstrzymujące dłonie przy sobie, choć te w wyobraźni biegły już wzdłuż karku Śmierciożerczyni. Delikatnie muśnięcie warg na jasnym policzku pozwoliło na powrót wziąć oddech, by lepiej utrwalić w pamięci to emocjonujące wrażenie.
- Wyczekuj mojego listu, madame - usłyszała swój ściszony głos w odpowiedzi, gdy wzrok wciąż podążał za czernią oczu Deirdre. - Liczę, że wkrótce znów się spotkamy. - Odprowadziła ją spojrzeniem, aż znikła w gęstych oparach tytoniowego dymu. Jeszcze przez chwilę zajmowała miejsce przy stoliku, prostym gestem odprawiając kelnera. Podnosząc się z miękkiej kanapy, nadal czuła na swym policzku palący dotyk, który płonąć tak przecież nie powinien. Niespiesznym krokiem udała się do wyjścia, jakby czując że gdy tylko przekroczy próg Zielonej Wróżki, magia tego miejsca zniknie bezpowrotnie.

| zt x2



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zielona Wróżka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach