Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zielona Wróżka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zielona Wróżka - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Zielona Wróżka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Zielona Wróżka   Zielona Wróżka - Page 3 I_icon_minitime22.05.16 0:01

First topic message reminder :

Zielona Wróżka

To miejsce idealne do nielegalnych utargów, ukradkowych spotkań bez zachowywania nadmiernej ostrożności. Jedno jest tutaj pewne - pracowników nie interesują intencje czy rodowód gości, stąd nigdy nie wiadomo, na jaką klientelę się natrafi. Lokal nie należy jednak do najtańszych - na odwiedzanie go mogą sobie pozwolić jedynie osoby co najmniej średniozamożne. Jak można by się spodziewać po nazwie zamieszczonej na zielonym szyldzie nad drzwiami wejściowymi, całe wnętrze utrzymane jest właśnie w tonacji głębokiej zieleni - podstarzała, lecz wciąż elegancka tapeta, obicia odrobinę zbyt wysłużonych, aksamitnych sof, a nawet kotary w bardziej prywatnych lożach, do których prowadzą zawiłe, wąskie korytarzyki. Stoliki skryte są w głębokim półmroku o niepokojącym, zielonym odcieniu, gwarantującym gościom dodatkową anonimowość. Powietrze wypełnione zapachami mieszających się ze sobą olejków eterycznych jest ciężkie. Jednak Zielona Wróżka słynie nie tylko z nielegalnych interesów odbywających się pod ciężkimi obrusami wyłożonymi na okrągłych stolikach - już od samego momentu otwarcia lokalu, a więc ponad pół wieku temu, dostać tutaj można było jeden z trunków, dziś już nielegalny. Pomimo zakazu nie zrezygnowano jednak ze sprzedaży; podstarzały barman i jednocześnie właściciel, po dziś dzień własnoręcznie wytwarza i nielegalnie handluje zieloną wróżką, mocnym alkoholem, który swoją nazwę zawdzięcza zielonej barwie oraz silnemu działaniu halucynogennemu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Caley Goyle
Caley Goyle

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f218-dzielnica-portowa-orchard-place-9 https://www.morsmordre.net/t5567-skrytka-bankowa-nr-1368 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
Zawód : tłumaczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
but it's in my roots, it's in my veins, it's in my blood and I stain every heart that I use to heal
the pain
OPCM : 5
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
our dead drink the sea

Zielona Wróżka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka   Zielona Wróżka - Page 3 I_icon_minitime23.09.18 14:13

Skinęła głową, upijając kolejny łyk ze swojego kieliszka; temat Sigrun Rookwood postanowiła zostawić już za sobą, mając w tej chwili całkiem sporo kwestii do przedyskutowania z najstarszym bratem. Zamierzała oczywiście wziąć pod uwagę jego rady, zwłaszcza tę finalną, lecz nie wykluczało się to z jej planami na przyszłość – następne spotkanie z łowczynią wilkołaków i tak miało dojść do skutku, a o ich przebiegu jak zwykle zadecydować miał głównie nastrój obu pań. Caley nie zamierzała świadomie narażać się na plotki mogące mieć wpływ na jej reputację, dlatego wyciągała wnioski z każdej sytuacji i tym razem zamierzała udać się z blondynką w o wiele bardziej ustronne miejsce. Przez moment jeszcze zastanawiała się nad jej relacją z Caelanem, lecz uznała, że to nie jemu będzie wiercić dziurę w brzuchu na ten temat; druga strona na pewno także miała wiele ciekawego do powiedzenia.
Nie kryła radości z pojawienia się na stole pakunku, przeznaczonego przecież jako prezent właśnie dla niej. Mogła spodziewać się wszystkiego i cokolwiek by to nie było, miało spełnić jej oczekiwania. Najstarszy brat wiedział doskonale, czego jego siostra może potrzebować i co ucieszy ją najbardziej. Nie do końca legalne ingrediencje, kamienie szlachetne pochodzące z wątpliwych źródeł – Caley nigdy nie miała problemów z przyjmowaniem podarunków tego rodzaju. Była dumna z umiejętności swojej rodziny, z ich talentu do wyłuskiwania z każdej okazji maksimum korzyści, ze zręcznego panowania nad własnymi interesami. Choć w żeglarstwie nie mogła się im równać, planowała kiedyś sięgnąć podobnego poziomu w meandrach swojej ministerialnej kariery.
- Być może rękojmia z jeleniego poroża uświetniłaby jakiś sztylet dla ciebie, ale będę musiała jeszcze o tym pomyśleć – mrugnęła, przesuwając pakunek ku sobie i bez zaglądania do środka przejmując go już oficjalnie. W domu zamierzała przyjrzeć się bliżej nowym zdobyczom, na razie wolała skupić się na rozmowie z bratem.
Alkohol sprawiał, że miała do powiedzenia więcej i nie starała się wcale ukrywać pewnych opinii. Czuła się bezpiecznie i wiedziała, że Caelan nie wykorzysta zdobytych informacji przeciwko niej. Sama zrobiłaby przecież to samo.
- Ktoś w końcu będzie musiał przemówić tym postępowcom do rozumu – przewróciła oczami, opierając się wygodnie i ujmując kieliszek w dłoń – Nasza rodzina na pewno opowie się po właściwej stronie. Cała rodzina – dodała, nie musząc właściwie już bardziej utwierdzać brata w przekonaniu o tym, po której stronie stała – Gdyby w Ministerstwie zaczęło dziać się coś niepokojącego, poinformuję cię – zapewniła, dopijając swoją porcję Zielonej Wróżki.
Być może rozmowa o rodzinnych problemach nie była najlepszym tematem do poruszania w stanie upojenia alkoholowego, lecz nie widywali się z Caelanem na tyle często, by poświęcić tę okazję i z niej nie skorzystać.
- Odwiedziłam go w zeszłym miesiącu, próbowałam zadośćuczynić mu za sprowadzenie Calhouna na ląd – przyznała się wreszcie co było powodem pojawienia się najmłodszego Goyla w porcie, lecz podejrzewała, że najstarszy już to wiedział – Wydaje mi się, że to kwestia kilku tygodni. Albo oboje przestaniemy się łudzić, albo Cadana trafi szlag i wsiądzie na statek by odpłynąć byle dalej.
Ciche westchnięcie kłóciło się z jej zrelaksowaną miną; dopiero za kilka dni miała spotkać się z Eir i szczerze porozmawiać o kondycji jej męża.
Tymczasem alkoholu ubywało, a czas płynął nieubłaganie i rodzeństwo Goyle zorientowało się, że czas opuścić już ulubiony lokal. Caley poprosiła brata o odprowadzenie jej na Mansfield Road i nie wykluczała, że niektóre postacie mijane po drodze mogły być jedynie wytworami wizji wywołanymi Zieloną Wróżką. Za to Caelan znikający w londyńskiej mgle był jak najbardziej prawdziwy; następnym razem mieli spotkać się dopiero na osławionym Sankthansie, a do tego czasu wiele mogło się zmienić.

zt x 2






Drag me down to the water and
hold me down until I'm full.
Until I struggle no longer,
until I've drowned in my

sinful will

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Zielona Wróżka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka   Zielona Wróżka - Page 3 I_icon_minitime23.01.19 16:37

cyrus & jayden12 października
Dziwna muzyka, nieprzypominająca żadnej ze znanych Jaydenowi, wybrzmiewała z potężnego gramofonu ustawionego w rogu pomieszczenia, nadając abstrakcyjnego nastroju całemu lokalowi. Zieleń przebijała się z każdej strony i nie trzeba było szukać daleko, by móc poczuć tę atmosferę pewnego unoszenia się ponad ziemią. Zupełnie jakby wkraczając do wnętrza Zielonej Wróżki przenosiło się z jednego świata do drugiego. Patrząc po niektórych klientach, w sumie Vane nie pomylił się aż nadto i nie spodziewał się, że niedługo będzie mu obojętne to, co działo się dokoła. Nigdy nie podejrzewałby się o chęć spędzenia w takim miejscu nawet chwili czasu, ale przekraczając próg pijalni, było mu wszystko jedno. List, który wysłał do Snape'a mówił jasno, że oddawał mu kontrolę nad tym wieczorem i zapewne całą nocą - Cyrus miał poprowadzić go tam, gdzie uważał za słuszne. Zanim jednak dotarli do przesiąkniętego mistycyzmem lokalu, zahaczyli o kilka barów, jednak nie zagrzali tam miejsca. Zresztą wszystkie bardziej znane placówki odstraszały samego astronoma. Dziurawy Kocioł był między innymi jednym z nich. Bardzo łatwo było spotkać tam znajome twarze, nauczycieli, uczniów czy ich rodziców. Nie powinni byli oglądać jednego z kadry profesorskiej Hogwartu w takim stanie. Nie mogli wręcz. A Jayden nie zamierzał specjalnie się oszukiwać, gdy ten jeden raz potrzebował typowego zapomnienia nad szklanką z alkoholem i rozmowy z kimś bliskim. Snape nie zadawał pytań tylko zgodził się na towarzyszenie przyjacielowi i z tego co Vane zdołał zauważyć, sam nie wyglądał na kogoś kto odmówiłby takiego spotkania. Być może obaj potrzebowali marudzenia nad szkłem.
Gdy pojawili się w Zielonej Wróżce, nie było wielu klientów, jednak teraz lokal wypełnił się aż po brzegi i jak wcześniej zwracano na nich uwagę, tak teraz klientela była zbyt pijana lub zbyt zajęta swoimi sprawami, by wbijać spojrzenia w lekko zagubionych mężczyzn. Początkowo mogli faktycznie być spięci, ale Jayden czuł się teraz o wiele bardziej rozluźniony; zupełnie jakby żył w symbiozie z blatem, o który się opierał. Wpatrywał się w niebieskawy płomień na kolejnej już porcji słodkiego trunku, który zaserwował im barman, mówiąc, że to specjalność zakładu. Cena wydawała się kosmiczna, jednak astronomowi było tak naprawdę obojętnie. Z każdym kolejnym łykiem pieniądze schodziły na dalszy i dalszy plan. Teraz liczyło się jedynie odczekanie, aż ogienek zgaśnie, a on będzie mógł poczuć ziołowy posmak w gardle. Przedramiona położył na blacie baru, a brodę oparł na złączonych dłoniach, nie robiąc sobie nic z wydawanych nad głową zamówień - tace ze szklankami, przystawkami praktycznie latały non stop i aż dziwne że nie zdarzył się jakiś wypadek. Jay w końcu od zawsze przyciągał kłopoty. Nie miał pojęcia, ile już tu siedzieli z Cyrusem, ale specjalnie go to nie interesowało. Nie chciał wracać do swojego pustego mieszkania, które krzyczało z każdego kąta o tym, że został sam. Bez Mii, bez Pandory. Teraz też bez Pomony, której towarzystwo ostatnimi czasy stało się dla niego niezwykle istotne. Wcześniej nie podejrzewał, że mógł kiedykolwiek się z nią tak zgrać i silnie przywiązać. Owszem - byli przyjaciółmi, ale przed tym wszystkim potrafił przecież funkcjonować bez niej. Poświęcał się pracy, astronomii, obserwacjach nieba i jedzeniu kolejnych czekoladowych żab. Obecność zielarki nie była czymś codziennym, obowiązkowym. Przez większą część czasu pozostawali rozdzieleni. Aktualnie wydawało mu się to praktycznie niemożliwe. Jak miał sobie teraz poradzić? Co jeść?
Między kolejnymi porcjami alkoholu zdążył już zaznajomić Cyrusa z wiadomością o śmierci swoich kuzynek i o tym jak Jocelyn przekazała mu ją w dwa miesiące po całym wydarzeniu. Jak pojawił się u Pomony przed domem i jak już u niej został. Jak zaadaptował się w mieszkaniu z dwoma kotami i mnóstwem dziwnych roślin. Jak wrócił do Hogwartu i jak obco się ta czuł. Jak odkładał decyzję o tym, żeby wrócić do swojego mieszkania. Aż w końcu doszedł do momentu, w którym spektakularnie się pokłócili ze Sprout na dziedzińcu... Całe szczęście, że uczniowie jeszcze spali i raczej nikt ich tam nie słyszał ani nie widział. Finał być dość jednoznaczny i oznaczał to, że po powrocie do siebie nie chciała go widzieć. - To bez sensu - bąknął, nie podnosząc głowy z baru i wpatrując się w barmana naprzeciwko, który jedynie pokiwał głową w akcie zrozumienia i przeszedł dalej ku kolejnym klientom. Mimo to słowa Jaya nie były skierowane do mężczyzny, a do siedzącego u jego boku Snape'a. - Wysłałbym jej chociażby sowę, ale... Wiem, że i tak by nie odczytała mojej wiadomości. I najgorsze jest to, że nie mogę wrócić do siebie. Widzę jej okna od siebie z kuchni - zakończył smętnie, wzdychając i jeszcze nie biorąc swojego absyntu. - Więc zatrzymałem się u rodziców, ale nawet u nich nie chcę być. Chyba została mi Wieża Astronomiczna... - Kiedyś wizja mieszkania w Hogwarcie nie byłaby mu niemiła, jednak nawet zamek go irytował, a Jay motał się niczym ryba w sieci, nie mogąc znaleźć swojego nowego miejsca. - Myślałem, że zostanę tam i będzie dobrze. No, wiesz... Po prostu. Nie mogło tak być? - spytał, unosząc się lekko i przenosząc spojrzenie na przyjaciela. Dopiero wtedy przekręcił łyżeczkę z kostką cukru, po czym wlał zawartość kieliszka do ust. Już na początku tego wieczoru zrozumiał, dlaczego ludzie tak często i ochoczo oddawali się temu uzależnieniu.




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
Cyrus Snape

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5326-skrytka-nr-1322#119181 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Zawód : Alchemik
Wiek : 30
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zielona Wróżka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka   Zielona Wróżka - Page 3 I_icon_minitime31.01.19 19:26

Miał dość. Tak potwornie dość tego, że nic mu nie wychodziło. Dramatów, kłótni, rzygania emocjami - zdawało się, że całego swojego życia. Doskonale odnalazł się w potrzebie zatopienia smutków w alkoholu, wszakże kiedyś miał dokładnie taką samą taktykę na zbolałe serce. Niewiele się zmieniło od tamtego czasu. Owszem, pił mniej, koncentrując się na pracy, jednakże wciąż radził sobie z problemami w ten sam sposób. Skłamałby, gdyby nie powiedział, że list od Jaydena go nie zadziwił. Spędzali ze sobą czas na różne sposoby, głównie dyskutując na tematy astronomiczne oraz ogólnie naukowe, lecz ani razu nie byli razem w knajpie. Nie w celu upicia się. Cyrus przeczuwał zatem, że musiało zdarzyć się coś naprawdę paskudnego. Nie oponował, ochoczo przystępując do planu zrzucenia trosk z ich barków. Rozplanował szczegółowo drogę dwóch czarodziejów po największych pijalniach Londynu, prawdopodobnie wprawiając Vane'a w zdumienie. Większości z nich nie widział pewnie na oczy, lecz to tym lepiej - większa niespodzianka.
Niestety to Snape był tym, który zdziwił się najmocniej. Lokale - niegdyś tak doceniane przez alchemika - nie prezentowały dziś najwyższego poziomu. W dodatku Jay w kółko marudził, że zaraz wszyscy go rozpoznają, celebrytę pieprzonego. Mężczyzna wzdychał raz po raz, mając mimo wszystko głowę bardziej wprawioną niż astronom, zatem upicie się przychodziło z większym trudem. Wraz z większym uszczupleniem sakiewki - jeszcze nie skończyli barowej rundki, a już ubyło połowę wypłaty. Mimo to balety nie zostały zakończone, zaś Cyrus jedyną nadzieję dla dwóch zmizerniałych typków upatrzył właśnie w Zielonej Wróżce. Tam każda - nawet najmniejsza - porcja absyntu zrobi z nich beztroskich bobasów. Takich, którzy zapomnieli o trudach doczesności, niepowodzeniach i przede wszystkim największych bolączkach obecnych czasów - kobietach. Niszczycielskich, zdradzieckich oraz niewdzięcznych, chociaż bez nich było jeszcze gorzej. Z drugiej zaś strony… Snape i tak przeżył niemałe zdziwienie faktem, że jednym z problemów przyjaciela była przedstawicielka płci przeciwnej. Przykro o tym myśleć, lecz nawet śmierć kuzynek nie zaszokowała go w tym stopniu co pomieszkiwanie u niejakiej nauczycielki oraz rozpaczanie - między innymi - z jej powodu. Przez to słaniał się już dość podpity na stole, co jakiś czas podejmując heroiczne próby podparcia opadającej na blat głowy. Zdążył wyrazić ubolewanie z powodu straty krewnych najbliższych sercu nauczyciela, wypili zresztą już za ich wieczne odpoczywanie oraz spokój gdziekolwiek teraz były. W międzyczasie Cyrus wyraził ubolewanie z ogólnego powodu dotyczącego kobiet - i od tego wszystko się zaczęło. W oczekiwaniu na specjalność zakładu obaj panowie postanowili wylać swoje frustracje - w przeciwwadze do wlewanego w siebie alkoholu.
- Słuchaj - mruknął w odpowiedzi, twarz mając taką, jakoby miałby świetny plan. - To może ty do niej po prostu się włam przez te okna? - zaproponował z miną myśliciela. Chwilę później wypiął mężnie pierś, dumny ze swojego wspaniałego pomysłu. - I powiesz jej tak: kobieto, nie kłóć się ze mną tylko piwo podaj - dodał, czując, że miał dobrą passę odnośnie porad. Te były złote, jak nic. - Mogło, tylko baby lubią wszystko komplikować - stwierdził tonem znawcy. - Trzeba je krótko trzymać, o! - zakrzyknął niczym najprawdziwszy spec; to nic, że sam nigdy nie zastosował się do tej cennej rady, lecz we wnętrzu pijanego alchemika utkwiło przeświadczenie, że sprzedawał kumplowi przepis na szczęśliwe życie. Dlatego uniósł kolejną szklankę szykując się do toastu za tę fenomenalną propozycję.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Zielona Wróżka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka   Zielona Wróżka - Page 3 I_icon_minitime04.02.19 23:54

Czy wybranie się na miasto w poszukiwaniu czegoś do picia było dobrym pomysłem? Zapewne nie. Czy stwierdzenie, że to właśnie Cyrus powinien był mu towarzyszyć podczas tej wyprawy? Ciężko powiedzieć. Czy postępowali właściwie? Absolutnie nie, bo w końcu obaj byli dorosłymi mężczyznami, którzy powinni sobie poradzić ze swoimi problemami w inny sposób niż szczeniackie picie, ale najwidoczniej ich mózgi na ten moment nie chciały nawet przetwarzać odmiennej możliwości. Jayden był zachęcony wystarczająco własnym poczuciem beznadziei, porzucenia i odczucia alienacji, a zasłyszane mity oraz legendy dotyczące napoju bogów dotarły nawet do niego. Czemu Snape tak chętnie zdecydował się na pójście w miasto i chwycenie za kieliszek, tego nie wiedział, ale nie zamierzał pytać tak od razu. Możliwe, że nawet w ogóle, preferując cierpienie egzystencjalne we własnym zakresie, chociaż nie mógł wiedzieć jak miała się rozwinąć sytuacja w trakcie jej trwania. W sumie to nic nie wiedział tak na dobrą sprawę. Dał się więc poprowadzić Cyrusowi, nie raz i nie dwa mówiąc, że trzeba było iść dalej i nie zatrzymywać się w tych bardziej obleganych miejscach. W końcu nie zamierzał jeszcze dawać wywalić się z Hogwartu za niewłaściwe zachowanie. Do tego ścisłe centrum ulokowane blisko Ulicy Pokątnej sprawiało wrażenie tej radosnej części jego podświadomości. Nie chciał jej kalać smutnymi wspomnieniami, gdy nad sporą dawką alkoholu tkwił jak ten dzban wraz ze wcale nie lepiej zrobionym przyjacielem. Ostatnie czego chciał to zawirowań na najbardziej magicznej ulicy Wielkiej Brytanii. Zdecydował więc, że jak ma już się napić, to tam gdzie będzie uważał, że miejsce było akuratne. Przesycona niezdrową zielenią Zielona Wróżka była właśnie akuratna i gdy obaj mężczyźni klepnęli przy barze, wiedzieli, że to było to. A przynajmniej Vane wiedział, a Snape miał z nim zostać czy tego chciał, czy nie. Jednak po kilku głębszych nie było już różnicy. Ludzka desperacja nie znała granic.
Nie obchodziła go w tym dniu wygoda współtowarzysza. Liczyło się tylko marudzenie i chlanie. Typowy dzień dla większości narodu świata. Jayden uczestniczył w tej celebracji jednak dopiero pierwszy raz, nie chcąc nawet się specjalnie powstrzymywać. Pozwolił więc, żeby mężczyzna za barem wlewał w dwójkę ochotników wszystko, co tylko sobie zażyczył. Urządzeni nie mogli nawet sprawdzić, ile tak naprawdę tam wydawali. I dobrze, bo w końcu kogo to interesowało? Astronom miał trzydzieści lat abstynencji do nadrobienia. Najwyraźniej nie tylko on był jednak w kiepskim nastroju, bo gdy tylko Snape wyraził żal nad kobiecą nacją, JD nie został dłużny, dodając swoje trzy knuty. To wystarczyło, żeby rue się wylało. - Co ty gadasz? - spytał z wyraźnym niezrozumieniem na twarzy, chociaż wyglądało to bardziej żałośnie niż ktokolwiek mógłby podejrzewać. Mina zdekoncentrowania na twarzy pomieszana ze sporą dawką alkoholu nie prezentowała się najlepiej, jeśli w ogóle o prezencji można było mówić. - Nie widziałeś jej okien - westchnął wyraźnie niepocieszony, że ten genialny plan, który zrodził się w głowie przyjaciela nie mógł się ziścić. A przecież był doskonały! Wszystko mogłoby się udać, gdyby nie pewien drobny szczegół w zielonej postaci. - Otwierając je, chociażby odrobinę, zrzuciłbym jej wszystkie mandragory czy inne ziemniaki, które tam trzyma. Po prostu powiedziałem, że to nie jest w porządku, a ona Ooooo. No, to ja jej Ooooo i wszystko poszło, tak o - zakończył swój arcydokładny wywód pstryknięciem palców. Co przynajmniej jemu wydawało się odpowiednim podsumowaniem. - Nie chcę żadnego piwa, Ciri. - Westchnął, po czym znów zamilkł, dając wypowiedzieć się towarzyszowi. Ten zdawał się wyjątkowo pewny siebie i swoich słów, co jednak specjalnie nie wpłynęło na nauczyciela. Przecież miał zupełnie inne wyobrażenie tych wszystkich relacji - o co chodziło w tych, które przedstawiał Cyrus? - Krótko? Kiedy ja chcę jeszcze długo się z nią znać - odparł, czując, że jak tylko zamykał na dłużej oczy, zaczynał wirować. - Zresztą nie potrafię być tak przekonujący jak ty. - No, nie umiał. Mistrz powinien był jednak przekazywać wiedzę uczniowi.




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
Cyrus Snape

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5326-skrytka-nr-1322#119181 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Zawód : Alchemik
Wiek : 30
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zielona Wróżka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka   Zielona Wróżka - Page 3 I_icon_minitime28.02.19 14:33

Oczywiście, że byli odpowiedzialnymi dorosłymi ludźmi. Oczywiście, że powinni wszelkie problemy przegadać z samymi zainteresowanymi - tak się czasem zwyczajnie nie dało. Kobiety jawiły się Cyrusowi jako istoty z kompletnie innej planety - możliwe, że Wenus, chociaż w obecnych realiach brzmiało to nadzwyczaj parszywie - i trudno było się z nimi dogadać. Szczególnie mając naprzeciwko rozwścieczoną, buchającą emocjami czarownicę pełną własnych wyobrażeń. Takim nie przemówi się do rozumu, chociażby miało jej się wyłuszczyć wszystkie prawa logiki jakie są na świecie, niezbite argumenty oraz dowody - wtedy nie działa absolutnie nic. Nawet urok osobisty. Takie momenty najlepiej było przeczekać w spokoju, może właśnie oddać się alkoholowemu szaleństwu w celu zapomnienia o doznanych wcześniej krzywdach. Lub zwyczajnie odprężenia się po kolejnej awanturze. Ile można znieść takich kłótni? Snape nie wiedział. Z narzeczoną nie rzucali w siebie mięsem zbyt często, prawie wcale, chociaż alchemik miał wtedy dość porywczy charakter. To życiowa tragedia tak go zmieniła - stał się spokojniejszy, bardziej… wyluzowany? Obojętny? Markotny? Któreś z tych słów mogłoby opisać obecny stan ducha mężczyzny, lecz to nie było tak ważne w obliczu katastrofy spływającej na szczęśliwe, beztroskie dotąd skronie Jaydena. Cyrus naprawdę nie mógł pojąć jak to się mogło stać, lecz będąc w Zakonie Feniksa domyślał się, że ten dzień kiedyś nastąpi. Wojna nie oszczędzała nikogo - sam obawiał się otrzymać list o śmierci któregoś z braci. Wiedział, że ten dzień w końcu nastąpi, prędzej czy później.
Strach najlepiej zatopić w alkoholu. Tak samo jak złość, krzywdę oraz wszelkie inne negatywne emocje. Do dlatego znaleźli się w kilku knajpach docierając aż do wnętrza Zielonej Wróżki. Gdzie przepijali całą swoją młodość oraz wypłatę, lecz Snape w przeciwieństwie do przyjaciela próbował liczyć wydane galeony. Po którymś już razie zrezygnował, ponieważ dwoiło mu się w oczach. Albo po prostu tak dużo wydawał… wolał żyć w niewiedzy.
- No mówię, że… - Podjął trud wyjaśnienia tematu, jednakże w międzyczasie zaplątał mu się język. Westchnął zrezygnowany i rozzłoszczony jednocześnie nim stuknął szklanką o blat domagając się następnej porcji wysokoprocentowego trunku. - Aha - mruknął, gdy sprawa okien została wyjaśniona. Podrapał się pod brodą, myśląc dość intensywnie nad tym jak poradzić sobie z problemem roślinności. Nie, zrzucanie ich to niedobry pomysł, nakręci kolejną kłótnię. - To musisz wyważyć drzwi, nie ma innej opcji - zadecydował ostatecznie. To nic, że wcześniej temat kręcił się wokół okien, trzeba przecież znajdować wyjście z każdej sytuacji. - Na moje, to za dużo ooo tam było. Z babami to nie ma co dyskutować, jak powiedziała ooo to trzeba było to ukrócić jakimś yyy, ma dużo mocniejszy wydźwięk - odparł tonem znawcy, chociaż nie miał pojęcia o czym oni w ogóle rozmawiali. - To może być whisky albo zielona wróżka, nieważne, stary, nie o to chodzi - żachnął się nad niezrozumieniem Vane'a. Pokręcił też głową z wyraźną dezaprobatą - musiał chłopu tyle wiedzy jeszcze przekazać, że to głowa mała! Jak niewiniątko, naprawdę. - To jak chcesz długo i nie zwariować, to musisz krótko. Nie ma innego wyjścia. Kobiety jak mają za dużo swobody to się gubią i o. Wymyślają jakieś ooo, na co to komu, kiedy mają yyy? No zrozum to - bełkotał dalej, niepomny głupot jakie właśnie opowiadał zdezorientowanemu kumplowi. W pijanym umyśle Cyrusa jego słowa brzmiały jak prawda objawiona. - To ja cię nauczę - rzucił nagle, z większym podekscytowaniem. Aż jego ciemne, szkliste oczka rozjaśniały niezdrową iskrą ciekawości. Czekał, aż ta udzieli się także Jaydenowi.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Zielona Wróżka - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka   Zielona Wróżka - Page 3 I_icon_minitime08.03.19 8:46

Zdecydowanie za bardzo to wszystko wałkował, ale nigdy nie miał podobnej sytuacji, a ostatni czas pokazał, że wszystko na raz zamierzało się walić niczym klocki domino. Jedna rzecz chybotała się nad krawędzią, po czym runęła, by później pociągnąć za sobą kolejne i tak bez końca. Chociaż Jaydenowi wydawało się, że po wiadomości o śmierci Mii i Pandory oraz rekonwalescencji u Pomony był już na prostej. A przynajmniej bardziej prostej drodze niż jeszcze pod koniec wakacji, gdzie był w tak opłakanym stanie, że nie było czego zbierać. Nie mogło być tak dobrze zbyt długo. W końcu co by to było za życie bez niespodzianek? Najwidoczniej Vane miał wszystko psuć i nieważne czego się to tyczyło. Gdyby i Cyrus postanowił z jakiegoś powodu się obrazić, Jayden jedynie pokiwałby głową, bo to tylko potwierdzałoby jego beznadziejność w relacjach z ludźmi. Przecież jeszcze z nikim tak bardzo się nie pokłócił jak właśnie z Pomoną - a przynajmniej o żadnych poprzednich kłótniach nie pamiętał z oczywistych względów - i przez to, co się między nimi działo, zabolało go to zdecydowanie mocniej niż ktokolwiek mógłby sądzić. Byli przyjaciółmi potrafili koegzystować w najtrudniejszych warunkach i pozwolili, żeby artykuł w gazecie ich poróżnił... Tragedia w Stonehenge nie była błahostką i miała dotykać każdego, ale skąd ta nagła zmianie w poglądach panny Sprout? Kiedy stała się takim radykałem, któremu większy cel przysłonił najważniejsze? Utrata kuzynek była ciosem prosto w serce, ale wtedy mógł znaleźć wsparcie właśnie w jej osobie, a teraz... Nie wiedział, co miał robić, dlatego też napisał do Snape'a, żeby zrobili coś, po co Vane jeszcze nigdy nie sięgał. Może w alkoholu tkwiła odpowiedź, a może wcale nie - nieważne. Musiał sam się tego dowiedzieć. Tyle osób szukało w nim zapomnienia, dlatego może on też? Nie wiedział, jakie podejście do tego wszystkiego miał Cyrus, jednak nie opierał się żadnym namowom, za co astronom był wdzięczny przyjacielowi. Wybrali się właśnie we dwójkę, żeby się wysłuchać i, przynajmniej starać się, porozmawiać. Gdy tylko alchemik otwierał usta, Jay wkładał wszystkie pokłady pozostałej koncentracji, by złożyć do kupy przesłanie wynikające z wypowiadanych przez towarzysza słów. Marszczył wtedy wymownie brwi i potakiwał. Odetchnął, łagodząc rysy twarzy, gdy Cyrus stwierdził, że trzeba było za wiele nie dyskutować z Pomoną.
- Powiedziałem jej, że żałuję tego wszystkiego, co się stało, odkąd się u niej zjawiłem, a potem... - westchnął ciężko, wracając wspomnieniami do tamtych paskudnych momentów. Sęk w tym, że wcale nie chodziło mu o to, że się nim zajęła. Miał wtedy na myśli całą aferę ze Stonehenge i słowami, które między nimi padały. Ale czy miało to jakieś znaczenie po fakcie? Przecież jej tutaj nie było, a gdyby tylko chciał z nią porozmawiać, uciekłaby z krzykiem, wzywając czarodziejską policję. Albo gorzej - swoich kuzynów aurorów. Może jednak zamknięcie w Azkabanie byłoby wskazane dla takiego nieudacznika, jakim się właśnie czuł astronom. - No i zostawiłem tę gazetę na ziemi - dodał, rozkładając ręce jakby Prorok Codzienny grał tam niesamowicie istotną rolę. Chociaż był głównym winnym całego zajścia, więc może i grał. - Tęskno mi, ale po prostu za mocno mnie zraniła... - mruknął pod nosem, omijając już kwestię alkoholu, o którym tak nagminnie wspominał Cyrus. Przecież Jayden nigdy by tak nie powiedział. Do nikogo. Może i byli napici, ale nie szaleni. A może? W końcu w jego myślach wciąż galopowały jak szalone wspomnienia z dnia poprzedniego i deklaracja Pomony, że byłaby w stanie poświęcić dzieci dla swojej idei. - Jak w ogóle mogła powiedzieć coś podobnego? - obruszył się nagle niczym pięciolatek, by zaraz znów opuścić ciężko głowę na blat baru. Jęknął żałośnie nad swoim losem albo swoim stanem, a możliwe że nad dwoma naraz. Zaraz jednak Cyrus przyszedł z pomocą swoją dość ożywioną deklaracją. To ja cię nauczę! - Nauczysz? - powtórzył za przyjacielem, podnosząc gwałtownie głowę - zbyt gwałtownie - i patrząc na niego z wyraźnym niezrozumieniem wypisanym na twarzy. Tego można było się nauczyć? - I mówisz, że to mi pomoże się z nią pogodzić? - Jeśli tak, to na co czekali! Musieli działać!




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
 

Zielona Wróżka

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19