Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zielona Wróżka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zielona Wróżka - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime22.05.16 0:01

First topic message reminder :

Zielona Wróżka

To miejsce idealne do nielegalnych utargów, ukradkowych spotkań bez zachowywania nadmiernej ostrożności. Jedno jest tutaj pewne - pracowników nie interesują intencje czy rodowód gości, stąd nigdy nie wiadomo, na jaką klientelę się natrafi. Lokal nie należy jednak do najtańszych - na odwiedzanie go mogą sobie pozwolić jedynie osoby co najmniej średniozamożne. Jak można by się spodziewać po nazwie zamieszczonej na zielonym szyldzie nad drzwiami wejściowymi, całe wnętrze utrzymane jest właśnie w tonacji głębokiej zieleni - podstarzała, lecz wciąż elegancka tapeta, obicia odrobinę zbyt wysłużonych, aksamitnych sof, a nawet kotary w bardziej prywatnych lożach, do których prowadzą zawiłe, wąskie korytarzyki. Stoliki skryte są w głębokim półmroku o niepokojącym, zielonym odcieniu, gwarantującym gościom dodatkową anonimowość. Powietrze wypełnione zapachami mieszających się ze sobą olejków eterycznych jest ciężkie. Jednak Zielona Wróżka słynie nie tylko z nielegalnych interesów odbywających się pod ciężkimi obrusami wyłożonymi na okrągłych stolikach - już od samego momentu otwarcia lokalu, a więc ponad pół wieku temu, dostać tutaj można było jeden z trunków, dziś już nielegalny. Pomimo zakazu nie zrezygnowano jednak ze sprzedaży; podstarzały barman i jednocześnie właściciel, po dziś dzień własnoręcznie wytwarza i nielegalnie handluje zieloną wróżką, mocnym alkoholem, który swoją nazwę zawdzięcza zielonej barwie oraz silnemu działaniu halucynogennemu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Elvira Multon
Elvira Multon

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Zdradliwa i wierna,
i dobra i zła,
i rozkosz i rozpacz,
i uśmiech i łza,
i gołąb i żmija,
i piołun i miód,
i anioł i demon,
i upiór i cud
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
then it went dark

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime16.12.20 13:16

Anielski efekt, jaki wzbudzać mogły jej blade, tknięte złotem włosy, gładka buzia i subtelnie zaróżowione policzki - jakkolwiek potęgowany mdłym, iście czarodziejskim blaskiem szmaragdowych lamp - był jedynie zabawną iluzją. Ot, przewrotnością losu oraz doskonale wymieszanych genów, które na pierwszy plan wyciągnęły wyłącznie to, z czego przodkowie ze strony matki zapewne czerpali dumę: jedyną w swym rodzaju długowieczną urodę. Pod tymi utkanymi z jedwabiu powłokami skrywała się jednak wiedźmowata natura, nie mająca z anielskością zupełnie niczego wspólnego. Elvira była nie tylko okrutna i zawistna, ale w wielu momentach wulgarna, nieprzewidywalna, impulsywna. W miejscach, które początkowo jedynie muskała piórami, bardzo szybko pojawić się mogły głębokie wyrwy po szponach.
- A co to jest? Koncert życzeń? Targ plotek? - przekrzywiła głowę; błękitne oczy zmrużyły się, przez moment nabierając iście kociego wyrazu. - Noc jeszcze jest młoda, przyjdzie czas na wyznania. Pokaż mi się najpierw z jak najlepszej strony. - Stuknęła się z kobietą kieliszkiem, w gruncie rzeczy już pustym. Czy nie i w tym postąpiły zbyt szybko? - Mieszkasz na Nokturnie, znasz zasady. - Może i nie były z Tatianą blisko, ale nie wyobrażała sobie młodej dziewczyny z tej ulicy, która nie potrafiłaby rozeznać się w barowych towarzystwach i nie doceniałaby wartości informacji. Na nie wszak zwykle należało zasłużyć, choć czasem, przy odrobinie wysiłku, dało się wydrzeć podstępem.
- Zależy w jakim kontekście mówisz. - Pociągnęła zabawę słowem, wsłuchując się z przyjemnością w dźwięczną melodię chichotu; tego właśnie dzisiaj potrzebowała, na tym chciała utopić skupienie. - Było mi cię żal w znaczeniu sympatii, czy kpiny? Bo nie wiem, na które mam odpowiadać pytanie... i czy na pewno chcesz usłyszeć odpowiedź - Uśmiechnęła się nieco szerzej, obnażając białe zęby i przysuwając bliżej, tak że na moment oddychały tym samym, przesiąkniętym alkoholem powietrzem.
W słowa o cierpliwości mogła co najwyżej uprzejmie zwątpić; Tatiana żadnym zachowaniem, gestem nie dała z sobą powiązać łatki grzecznej dziewczynki - ani tamtej nocy ani dzisiejszej. Czasem zdarzało się, że Elvira napotykała na swojej drodze żałośnie słabe kobiety, które rozpaczliwie próbowały udawać samodzielność i walkę z konwenansami, lecz gra w odwrotną stronę bywała znacznie trudniejsza, łatwiejsza do przełamania. Zresztą, jasnym było, że w tym przypadkowym spotkaniu od początku nie chodziło o wzbudzenie w sobie nawzajem zaufania i dobrego wrażenia.
- A co? Uważasz, że nie podołasz? - Spojrzenie jasnych oczu zatrzymało się na ustach Rosjanki, a potem wróciło do butelki. Zielony płyn sięgał wciąż przynajmniej połowy, więc bez zbędnego wstydu porwała ją do ręki i w parodii skromności wetknęła za poły płaszcza. - Chodź, tylko się nie potknij. - zaznaczyła leniwie, bo sama zaraz po zerwaniu się na nogi odniosła wrażenie, że podłoga we Wróżce nie jest wcale tak gładka i równa, jak podpowiadałby rozsądek.
Prawdziwe podniecenie spłynęło na nią w łazienkach; ciepłych, zadbanych pomieszczeniach, w zupełności nie przypominających zrujnowanych kibli, na jakie człowiek natykał się w nokturnowskich barach. Tu było nieco jaśniej niż w spowitej cieniami głównej sali, choć świece wetknięte w kandelabry emitowały zielone światło, rzucając na lustra hipnotyzujące refleksy. Może powinna docenić świeżość oraz porządek, ale natychmiast po wejściu do środka gorące powietrze oblepiło z każdej strony, wdarło się w nozdrza i rozbudziło niegrzeczne pragnienia. Otworzyła butelkę i pociągnęła krótki łyk prosto z szyjki, żałując tego niemal natychmiast, bo Wróżka paliła dwa razy mocniej, gdy była nierozcieńczona i niedoprawiona cukrem.
- Szlag - sapnęła zduszonym głosem, odstawiając alkohol na umywalkę i podpierając się na niej rękami. Łzy nabiegły jej do oczu i przez dłuższą chwilę patrzyła nieprzytomne na własne, zaróżowione policzki, czekając, aż wrażliwe tkanki przełyku odżyją po krwawej przygodzie. Za swoimi plecami dostrzegła Tatianę; na lustrzanej tafli wydawała się jakoś po dwakroć piękniejsza, oczy miała większe, usta bardziej czerwone. - Będziesz stróżować pod drzwiami, czy wolisz przygodę? - zapytała wreszcie, minimalnie ostrożniej.
Nie takie miała plany - co za zaskoczenie - ale kiedy alkohol uderzał do głowy, a towarzystwo potęgowało butną odwagę, niewiele istniało pokus, którym byłaby zdolna odmówić. Odeszła od umywalki i przeszła się wzdłuż wszystkich kabin, szarpiąc za drzwi, aby upewnić się, że są zupełnie same. Nie robiła niczego nadzwyczaj nielegalnego, nie jak na ten lokal, ale po co miałaby rezygnować z rozkosznej prywatności?
- Tatianko, powiedz, czy jesteś tchórzem? - dopytała, sięgając do swej najgłębszej kieszeni i wyciągając z niej czarną, podejrzaną saszetę, którą od razu ścisnęła w garści.




Wszyscy zachowywali się tak, jakbym była jakąś niebezpieczną substancją chemiczną na granicy samoczynnego wybuchu, a byłam tylko sobą.

Do bólu nieprzewidywalną
Powrót do góry Go down
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime16.12.20 16:48

Koncert sprzeczności, spektakl ułudy, bezustanna parada fałszywych spojrzeń, uśmiechów, min i grymasów; pozory były w stanie zapewnić niemal wszystko – od pieniędzy, przez informacje, po szczęście; pozorne, ułudne, głupie i naiwne, zupełnie jak samo staranie się o nie.
Panna Multon nie była święta; nie była nawet aniołem, bądź urokliwą czarownicą za takowego przebraną; Tatiana wiedziała o tym doskonale – i wtedy, gdy na pół przytomnie spoglądała na sypiące się, jasne pasma – i teraz, kiedy Elvira opowiadała o kurwie w oczach, a Dolohov nie potrafiła opanować śmiechu.
Zacmokała cicho – daleko od niesmaku, bardziej z kolejną porcją rozbawienia; jak widać nawet taki koniec świata, obdarty z moralności rynsztok jak Nokturn, miał swoje pieprzone zasady.
Drgająca płomieniem gorzkość rozgościła się w krtani; nim Tatiana podniosła się ze swojego miejsca, nim jeszcze panna Multon zechciała podzielić się ze swoją towarzyszką wieczoru własnym poglądem na miłosierdzie, Rosjanka zdublowała dawkę – zielony alkohol na nowo zatańczył w eleganckim kieliszku, biały cukier znów zafalował w zielonych odmętach, łyżeczka znów z brzdękiem upadła na blat stolika; tym razem jasnoniebieskie ślepia pokryła drobna mgiełka łez, gdy jednym haustem pochłonęła przyrządzoną miksturę.
– Sympatii, Multon, masz ją wobec mnie. Widać po oczach – zawyrokowała nieco ochryple, z rozbawieniem, acz dziwaczną pewnością siebie, choć naznaczoną kolejnym, dźwięcznym chichotem drgającym w przestrzeni, jaka ich dzieliła.
Oblizała powoli wargi, wydawać by się mogło, że niemalże w tęsknocie za bezlitosnym posmakiem szmaragdowego alkoholu, nim nie podniosła się z miejsca i z lisim uśmieszkiem na ustach obserwowała, jak ozdobna flaszka znika za pazuchą blondynki.
Doprawdy, zabawna sprawa, że natknęły się na siebie tutaj. Tutaj, teraz, z podobnymi cieniami znaczącymi skórę pod oczyma, z takim samym zmęczeniem wpisanym w spojrzenie i drobne gesty, przemykające między bladością skóry, wśród wzniesionymi sarkastycznie kącikami ust i niecnymi zamiarami; tylko takie mogła przyjąć łazienka, i tylko takie mogły wirować w głowie Elviry.
Tylko takie Dolohov zamierzała zaakceptować.
Zamrugała kilkukrotnie wraz z jaśniejszym światłem godzącym w nawykłe do mroku źrenice; cichy pomruk wydostał się chrapliwie z gardła, gdy zamykała drzwi do damskiej toalety.
– Kotku, spokojnie, mamy dużo czasu – odpowiedziała, wciąż z tym lisim uśmiechem błądzącym po wargach, skupiającym w sobie całe morze niedopowiedzeń. Butelka z brzdękiem wparła się o porcelanową krawędź umywalki, oczy panny Multon skupiły na zaróżowionych polikach; Tatiana zawędrowała spojrzeniem wraz za nią, krzyżując je w lustrzanej tafli; jak pomocna przyjaciółka ratująca z opresji bądź drapieżnik czyhający za plecami zapędzonej w kozi róg ofiary – wedle interpretacji.
– Słodkaś – cichy pomruk wydostał się z gardła, w międzyczasie wysunęła z kieszeni płaszcza własną różdżkę, jakby od niechcenia wskazując zaklęcie na drzwi – Colloportus.
Wsparła plecy o jedną z wyłożonych jasnymi kafelkami ścian, obserwując spacer Elviry wzdłuż pustych kabin, nim nie przeniosła się w kierunku umywalek; butelka z zieloną wróżką znalazła się w bladym uścisku smukłych palców, nader szybko odkorkowana ponownie, kiedy Dolohov odwróciła się tyłem do lustra, przysiadając nieco na blacie z rzędem umywalek.
– To tak jakby zapytać, czy woda jest mokra. Albo czy w Rosji sypie śnieg – stwierdziła, walcząc z wywróceniem oczyma czy parsknięciem śmiechem. Rejestrując ciemne zawiniątko w dłoniach Elviry wzniosła brew ku górze, przywołując dziewczynę do siebie gestem wolnej od butelki dłoni – Cóż to za skarby?





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zielona Wróżka - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime16.12.20 16:48

The member 'Tatiana Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 53


Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Zdradliwa i wierna,
i dobra i zła,
i rozkosz i rozpacz,
i uśmiech i łza,
i gołąb i żmija,
i piołun i miód,
i anioł i demon,
i upiór i cud
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
then it went dark

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime25.12.20 19:18

Nie nawykła do ludzi odzywających się do niej w tak pewny, lekki sposób - zwykle to ona wiodła prym w śmiałym wyrokowaniu, w odstręczaniu innych od siebie tonem niepozostawiającym niczego do dyskusji (a tego nikt przecież nie lubił, dla każdego ważne było sądzić, nawet złudnie, że jego zdanie jest najważniejsze, że sprawuje kontrolę). Poza niewielkimi wyjątkami - z których każdy jeden koniec końców okazał się podejrzanie szybko zakorzenić w jej życiu - mało było czarodziei zdolnych dotrzymać jej kroku, czy może raczej; wystarczająco cierpliwych, butnych, aby próbować. Tatiana bez śladów wahania odpowiadała na podejmowane przez Elvirę słowne gierki, złośliwe i nieporadne, dokładnie takie, jakich należało się spodziewać po rozwydrzonej pannicy z kompleksem wyższości.
Rzucane przez nią wyzwania nie były w ani gramie tak interesujące jak wieczne pyskówki Chang, ani równie pociągające co arogancja Macnaira, lecz w wieczór taki jak ten odpowiadały jej najmocniej - nie zbyt bezczelne, ale i nie mdłe. Swobodne. Satysfakcjonujące.
- Miłość aż się ze mnie wylewa, cieszę się, że to zauważyłaś - odparła ironicznie, zanim zamknęły się w ciepłej łazience.
W niewielkim pomieszczeniu było ciszej, lecz przez to cichutki, drżący szum w głowie zdał się potęgować, podeszwy ślizgały na błyszczącej podłodze, w przepalonym przełyku zaczęło zbierać na mdłości. Marnowanie czasu nie miało sensu, teraz już nie, choć na słodki głos Tatianki uniosła głowę znad umywalki i posłała jej uważne spojrzenie; wpierw w lustrze, później przez ramię.
- Żebyśmy go nie miały zbyt dużo - rzuciła nieco oschlej, nie mając najmniejszego zamiaru obściskiwać się z nikim w publicznym miejscu; nie dziś, nie teraz, za trzeźwa była na to. Zresztą, również nie na tyle głupia, by się w ten sposób narażać, narkotyki to chuj a nie przestępstwo, zwłaszcza w lokalu, który sam działał pół-legalnie, ale nawet mgliste światełko Zielonej Wróżki mogłoby ją boleśnie ugryźć w dupę za nierząd i zgorszenie. Czy jakie tam jeszcze nazwy na to powymyślano.
- Słodka jak cukier, ale palę jak Wróżka - skontrowała z rozbawieniem, by nie dać dziewczynie za szybko się wkurwić. - Mądrze - dodała, słysząc inkantację zaklęcia, którego sama, tym bardziej w tym stanie, za pewne nie byłaby w stanie rzucić.
Zadane wcześniej pytanie było właściwie retoryczne; plany na najbliższe minuty miała już dobrze rozrysowane w przesiąkniętym szmaragdem umyśle, ale skoro Tatianie zależało na odpowiedzi i to tak wyjątkowej, nie zamierzała (nie umiałaby) powstrzymywać wysokiego chichotu, nieco tylko uderzającego o drwiące nuty.
- Żarty sobie robisz ze mnie, czy z angielskim dalej nie po drodze? - Nie wierzyła w to, by dziewczyna mogła mieć w rzeczywistości na myśli to, co wypłynęło z jej czerwonych ust. - Zaraz się przekonasz, zasłużyłaś - Przygryzła wilgotne wargi, a potem sięgnęła do wewnętrznej kieszeni płaszcza, aby odszukać w nim czarny, skórzany notes podręczny, niewielki, ale wystarczający do celu. - Chodź bliżej, tylko nie piszcz. - Rozwiązała sznurki saszety i odsypała na notes część błyszczącego proszku, akurat na dwie kreski. - Lepiej ci się będzie piło - powiedziała z nutą uzdrowicielskiej wyższości, tak jakby właśnie przepisywała receptę, ale przykucnęła przy umywalce jako pierwsza. Im dłużej się będzie zastanawiać, tym więcej uleci z niej pewności, a po co.
Mówią, że kto nie próbuje, ten nie ma - a Elvira dobrze znała umiar, była odporna na uzależnienia, kierowała nią przecież wyłącznie zdrowa ciekawość.




Wszyscy zachowywali się tak, jakbym była jakąś niebezpieczną substancją chemiczną na granicy samoczynnego wybuchu, a byłam tylko sobą.

Do bólu nieprzewidywalną
Powrót do góry Go down
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime30.12.20 21:43

Przypadki budowały codzienność; nawet tak parszywe wieczory przecierały szlaki z głupiutkim losem i jeszcze głupszymi zbiegami okoliczności. Tatiana nie spodziewała się znaleźć w Londynie nawet jednej, nieco ciekawej duszy – nieważne, czy ciekawość określana była za pomocą rozmowy, czy ilości wlewanego w siebie alkoholu – a jednak, finalnie przecierała szlaki w tak absurdalny, jakże jednak przyjemny sposób.
Przyjemniejszy od rażących w ślepia żarówek; i nie tak upojny jak to, co miało dopiero nadejść.
Pozwoliła sobie na wzruszenie ramion i ciepły uśmiech; odrobinę zmęczony, odrobinę rozleniwiony, przypominający grymas wykonywany przy okazji zapadania się w ciepłej, miękkiej pierzynie.
Nie chciała teraz myśleć o tym, że wszystko miało swoją cenę – nawet szczeniackie, nieodpowiedzialne, dyktowane impulsem chwile – świadomość braku bezinteresowności pokornie spoczęła na poboczu uśpionych myśli, dostatecznie ukojonych ciężkimi haustami zielonej wróżki, która zaczynała królować w przełyku i ciele Rosjanki, które wraz z kolejnymi krokami jakby miękło, a wzrok przyzwyczajał się do ostrego światła.
– Bo? – podjęła od razu, prychając cicho; nawet ktoś tak zdegenerowany jak panna Dolohov nie przepuszczał przez myśli takiego scenariusza – zabawne, że akurat w tym aspekcie wypadała przy Elvirze niewinniej. Angielskie zwyczaje naprawdę potrafiły wpędzać w konsternacje, a całe morze rozwiązłych przywar zniknęło pod niewiedzą; w Rosji nie było czegoś takiego.
Pozwoliła sobie za to – zaskakujące, że udało jej się to, mimo kołyszącego taktu wygrywanego w otumanionej głowie – na wywrócenie oczyma, słysząc rozchichotaną uwagę z ust dziewczyny. Machnęła tylko ręką, raz jeszcze sięgając po butelkę – zgubnie – z zielonym napitkiem.
Pierdolona Anglia.
Flaszka z brzdękiem spoczęła znów na krawędzi umywalki.
– Prawie jak dzień dziecka – cichy pomruk zadowolenia popłynął między kafelkami łazienki, nim zbliżyła się do dziewczyny, zaraz potem obserwując z uwagą jej notesik, migotliwy proszek – na jego widok w jasnych ślepiach zatańczyły drobne iskierki – na końcu uśmiech na wargach Multon i kolejną sekwencję jej ruchów.
– Chyba musimy częściej się spotykać... – zawyrokowała; z całkowitą pewnością, takowe spędzanie czasu w towarzystwie jasnowłosej można było śmiało zaliczyć do niebywale przyjemnych.
Oblizała wargi; nieznacznie, w oczekiwaniu, lubieżnie.
Wyglądała niemalże rozkosznie nachylając się nad błyszczącym cudem, i z delikatnie usmolonymi błyskotką nozdrzami.
Dolohov nie była cierpliwa i kiedy tylko Elvira uniosła się znad notesiku, sama przeszła do rzeczy.
A potem – za rutynowym pociągnięciem, któremu towarzyszył charakterystyczny dźwięk, za drapiącym, niemal palącym dotykiem wewnątrz kanalików, za kocim pomrukiem i namiastką uśmiechu – potem przyszło niebo.





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
Elvira Multon
Elvira Multon

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f212-pokatna-20-4 https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Zawód : Prywatny uzdrowiciel
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Zdradliwa i wierna,
i dobra i zła,
i rozkosz i rozpacz,
i uśmiech i łza,
i gołąb i żmija,
i piołun i miód,
i anioł i demon,
i upiór i cud
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 27
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 4
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
then it went dark

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime07.01.21 13:11

Nie od razu załapała, w jaki sposób zabrać się za proszek, choć przykucnęła przy umywalce jako pierwsza; zwabiona, zauroczona jego migotliwym blaskiem, przywodzącym na myśl drobiny drogich kryształów zatopione w czystej mące. Wróżkowy Pył był prawdopodobnie brudny, zmieszany, stanowiący jedynie domieszkę narkotyku w nieokreślonej masie, bo przecież nie miała jeszcze na tyle zaufanych kontaktów w ciemnych kręgach, aby móc się poszczycić najlepszym towarem na rynku. Wiekiem Elvira nie była młoda, lecz tu stąpała jak dziecko ścigające pierwszy raz ujrzanego kota; trochę chwiejnie, koślawo, za to z olbrzymią determinacją i - najważniejsze - ciekawością. Może w innej sytuacji poczułaby ukłucie wstydu po nachyleniu się nad notesem: to była dziwna pozycja, a ona nie w pełni radziła sobie z wciągnięciem proszku do nosa i w pierwszych sekundach zakrztusiła się, krzywiąc z powodu kwaśnego posmaku na tyle języka.
Szczęśliwie, była na wstyd zbyt pijana, a to, co normalnie by ją sfrustrowało, teraz wydawało się absurdalnie wręcz zabawne. Oparła się plecami o zimną ścianę i zachichotała sama do siebie, pokasłując jeszcze cicho i wycierając nozdrza wierzchem dłoni. Na skórze zostały świetliste smugi, na które nie mogła się napatrzeć, dopóki głos Tatiany nie przywołał jej do porządku. Wszystko, o czym rozmawiały wcześniej zdało się utracić na znaczeniu - Elvira przynajmniej nie mogła sobie niczego przypomnieć ani przyłożyć do tego wagi, szczęśliwa ponad miarę, że ma towarzystwo i to tak wykurwiście seksowne.
- Nosz, dziewczyno, z tobą poszłabym na koniec świata - wymruczała niskim głosem, ale nie ospale; po pijackiej niestabilności nie został nawet cień, gdyż serce pompowało krew szybko i głośno, a rzeczywistość była dość ostra, by od kwiecia szczegółów rozbolało ją w skroniach. - Jak się czujesz? Dobrze ci jest? - zapytał z ciekawością, porywając leżący na umywalce notes i wpychając go do kieszeni. Następna w kolejce była butelka, resztki alkoholu parzące jak zielony ogień, które dopiła do końca, aby pozbyć się z ust ziemistego posmaku. - Bo wyglądasz lepiej niż kiedykolwiek. Wyglądasz... - Wyciągnęła dłonie, blade, a gorące, przytykając je do różowych policzków Tatiany, wsuwając na moment w miękkie włosy; na moment plącząc palce w kołtunach i nie mogąc ich wyciągnąć. - Kurwa, wyglądasz jakby cię wynieśli z pałacu. Jesteś pewna, że jesteś Ruskiem, a nie lady? Może cię porwali w dzieciństwie do tej dziczy. Może masz gdzieś fortunę? Tati... - Wypuściła ją z ramion, a potem spróbowała otworzyć drzwi; były zamknięte, więc kopnęła w nie z frustracją, bo roznosiła ją energia, którą szkoda byłoby marnować na wyciąganie różdżki. - Otwieraj te pierdolone drzwi, idziemy, kurwa, do Gringotta. - stwierdziła z upartą ostatecznością, opierając się plecami o ścianę obok i krzyżując ramiona na piersiach.
To była pewna pozycja, prawie dumna, choć w rzeczywistości wprawne oko dostrzegłoby, że lekko się po tej ścianie ślizga, a jasne włosy omiatają ramiona raz po raz, jakby nie była pewna, w którą stronę przechylić głowę. To nic, to nie miało znaczenia.
Miała sprytny plan i najlepszego wspólnika pod słońcem.

Zużywamy dwie sztuki Wróżkowego Pyłu

1. Barman usłyszał kopanie w drzwi, otworzył je zaklęciem, a potem dyskretnie wyrzucił nas na zewnątrz
2. Jakiś facet-klient usłyszał kopanie w drzwi, otworzył je zaklęciem i jest skonfundowany naszym stanem
3. Wszystko jest gitara, wychodzimy same, rich bitch




Wszyscy zachowywali się tak, jakbym była jakąś niebezpieczną substancją chemiczną na granicy samoczynnego wybuchu, a byłam tylko sobą.

Do bólu nieprzewidywalną
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zielona Wróżka - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime07.01.21 13:11

The member 'Elvira Multon' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 2


Powrót do góry Go down
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Zielona Wróżka - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Zielona Wróżka [odnośnikZielona Wróżka - Page 4 I_icon_minitime07.01.21 19:05

Tłumaczenie się przed panną Multon, że nie był to jej pierwszy raz było zbędne; zbędnym było liczenie wychylonych łyków zielonej wróżki, zbędne pytania i obawy. Migotliwy proszek kusił błyskami, przypominał o tych idealnych, zamazanych i naznaczonych błogim śmiechem stanach; tych, które zwykle pamiętała jak przez mgłę, ale które przynosiły niebotyczne pokłady niezrozumiałej ulgi.
Nie zastanawiała się, nachylając nad notesik i wciągając zawartość proszku do jednej z dziurek nosa.
Charakterystyczne drapanie w nozdrzach, palące uczucie w przełyku, chwila w której głowa staje się zbyt ciężka, a świat znika pod kurczowo zaciśniętymi powiekami; jedynym przejawem życia są mocno zaciskające się na krawędzi umywalki palce.
Kiedy otworzyła oczy, wszystko było prostsze. Ładniejsze, zabawniejsze, tak kurewsko wręcz idealne.
Elvira pochwyciła butelkę – całe szczęście, bo jeden drobny ruch dłoni Rosjanki, a kryształ roztrzaskałby się o posadzkę łazienki, zielonym potokiem znacząc kafelki – podczas gdy Tatiana wbiła wzrok ponownie w lustro.
Własne odbicie, znane aż zbyt dobrze, mniej parszywe, ładniejsze niż zazwyczaj; gdzieś pomiędzy cudownym wyznaniem blondwłosej, a własnym chichotem w formie odpowiedzi, posłała sobie samej całusa.
– Najlepiej, kotku – wymruczałe słowa brzmiały ochryple, towarzyszył im zakrawający o bluźnierczą lubieżność uśmieszek; utrzymywał się na umalowanych czerwienią wargach, kiedy blade dłonie otuliły policzki, a niedługo później palce wsunęły w ciemne pasma włosów.
Przymknęła oczy, pozwalając sobie na krótki pomruk, kiedy kobiece dłonie przemierzające kosmyki przypominały dla niej w tamtej chwili najwspanialszą z pieszczot.
– Moja cudowna, jestem Anastazją Romanową – wyrzuciła z siebie, gwałtownie otwierając powieki, zupełnie jak gdyby doznała w tej chwili największego w życiu olśnienia – Ale nie mów nikomu, do diabła, nie możesz pisnąć ani słówkiem, bo mnie znajdą... – ton głosu momentalnie ściszony do szeptu zakończył się syknięciem; brzmiała zupełnie tak, jakby krew carskiej rodziny płynęła w niej od zawsze, a legenda o zaginionym dziecku była najprawdziwszą z prawd.
Tatiana Dolohov carską księżniczką, czyż nie była to najwspanialsza rewelacja wieczora?
Kiedy dłonie panny Multon zniknęły, a po nich został jedynie ślad jasnych włosów, falujących gdzieś w powietrzu, zamrugała kilkukrotnie. Raz jeszcze zwróciła się w stronę lustra; minęło kilka chwil nim dostrzegła kopiącą w drzwi dziewczynę i nim dudniące uderzenia okazały się być prawdziwymi, nie tylko tymi wygrywanymi we własnej głowie.
– Zrobisz sobie krzywdę – wypowiedziała nader miękko, z troską, jakąś dziwaczą czułością, podchodząc w międzyczasie do rozemocjonowanej pannicy, której jasna dłoń prędko została naznaczona uściskiem tej należącej do niej samej.
Po drodze gdzieś porzuciła dziwaczny, absurdalny pomysł wtargnięcia do czarodziejskiego banku – być może nawet w ciszy wyraziła nań aprobatę – kiedy Elvira oparła się o jedną ze ścian. Ogarnięcie wzrokiem okolicy było próbą ogarnięcia własnej głowy; spojrzenie osiadło na pustej butelce momentalnie.
– Nic mi nie zostawiłaś, szujo ty – wymamrotane słowa, być może do samej siebie, być może jako ogromny zawód i żal względem panny Multon – było ostatnimi jakie zdążyła powiedzieć, nim zamek poturbowanych drzwi wydał charakterystyczny dźwięk, a wraz z cichym skrzypnięciem zza framugi wyłoniła się ciemna głowa z długą brodą.
– Czego, kurwa? Nie widzi że damska? – nie musiała na niego patrzeć, ni analizować zbyt długo, by harde, głośne słowa opuściły gardło.
Gapił się na nie, nieco za długo, z niezrozumieniem wypisanym na twarzy, później chyba nawet zerknął na pokiereszowane podeszwą buta drzwi.
– Wkurwiacie mnie wszyscy, psia jego mać, jebana Anglia – podsumowanie godne carskiej księżniczki stanowiło recenzję lokalu, wieczora, bądź nieszczęśnika, którego zaniepokoiło dudnienie. Niedługo później Tatiana, bez zbędnych wyjaśnień, ignorując nawoływania obcego i żądne wyjaśnień słowa, pochwyciła rękę chybotliwej panny Multon, kierując się z nią do wyjścia.


zt x2





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
 

Zielona Wróżka

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21