Wydarzenia


Ekipa forum
Zwierzyniec Pani Pickle
AutorWiadomość
Zwierzyniec Pani Pickle [odnośnik]28.06.16 18:55
First topic message reminder :

Zwierzyniec Pani Pickle

★★
Mały, niezbyt popularny sklepik umieszczony przy tym końcu ulicy, który prowadzi na Nokturn. Rzadko kiedy trafiają się tutaj tłumy i kolejki. Pod ścianami znajdują się klatki i terraria, z tyłu zaplecze i schowek na towar, którego nie udało się upchnąć na półkach. Za kasą zwykle stoi właścicielka - pulchna kobieta po czterdziestce, Pani Pickle, lub pracująca tam dziewczynka - Charlotte. Jedynym zwierzęciem, które chodzi po sklepie niczym nie skrępowane jest czarny kot właścicielki - Samuel. Dość ciasne pomieszczenie sprawia wrażenie, że zwierząt jest porażająco wiele - jest to jednak tylko wrażenie, sklep jest zaopatrzony całkiem przeciętnie.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:31, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zwierzyniec Pani Pickle - Page 10 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zwierzyniec Pani Pickle [odnośnik]23.12.20 19:59
The member 'Rubeus Hagrid' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zwierzyniec Pani Pickle - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zwierzyniec Pani Pickle [odnośnik]28.12.20 21:07
Nie chodziło tu nawet o taktowne zajęcie się klientem. Ale kiedy przybytek przeistacza się w ruinę, doglądająca go ekspedientka powinna w jakikolwiek sposób zareagować, rzucić się w ogień by ratować to, co wciąż nietknięte z asortymentu. Tymczasem zaczytana w egzemplarzu Czarownicy kobieta - przyszła klientka? - ni drgnęła, obojętna, jakby podobne ekscesy wydarzały się w tym miejscu przynajmniej kilka razy w tygodniu; to piekliło Wren najbardziej, nieodpowiedzialność za własny interes. Było ją stać na naprawianie szkód? Czy może była tak przekonana, że klienci przypominający buchorożce w składzie porcelany poradzą sobie sami, posprzątają przed wyjściem? Azjatka westchnęła w końcu ciężko, gdy zrozumiała, że na towarzystwo kasjerki nie ma co liczyć. Wtedy też nowopoznany gigant uciszył ją dramatycznie, a jego dobór słów sprawił, że ciemne brwi ściągnęły się w wyrazie podejrzliwej zadumy.
- Złapią? Jest pan uciekinierem? - zdążyła jeszcze zapytać, gdy wszystko obróciło się w chaos. Nagle unosiła się w powietrzu, przypominała balon puszczony przez niezręczne dziecko, głową prawie uderzając w drewniany sufit, tuż obok zawieszonej tam klatki wyjątkowo urokliwej sowy. Cała była czarna, o bystrych, pomarańczowych ślepiach wlepionych w nieoczekiwane tam towarzystwo; przez moment przyglądała się ptaszysku, zanim coś zacisnęło się niczym żelazne kajdany wokół jej nogi, nieopodal kostki. Wren syknęła, spoglądając w dół; tytan zdecydował się ją przytrzymać, zanim ta podryfuje do dalszej części sklepu i wyrządzi jeszcze większe szkody. Tyle dobrego. A jeden siniak wte czy wewte, cóż, naprawdę nie miał dziś znaczenia.
Co teraz, powtarzał, zaś czarownica przewróciła wymownie oczyma, gdy wzrok olbrzyma powędrował do magicznego ślimaka wypalającego materiał jego buta. Istniało tylko jedno logiczne wyjście - żadne z nich nie wyglądało na przesadnie skore by zapłacić za szkody, więc w grę wchodziła wyłącznie dezercja. Niehonorowa, nieodpowiedzialna, ale korzystna. Wtem uścisk wokół jej kostki rozluźnił się, ale profilaktyczne uchwycenie płaszcza mężczyzny pozwoliło jej nie odlecieć za daleko. Ścisnęła materiał obiema dłońmi i pociągnęła, powoli zbliżając się do niego w powietrzu; czuła się tak abstrakcyjnie, tak nierealnie, wisząc w powietrzu nie na miotle, ale na ciężarze całego ciała.
- Wychodzimy. I tak posiedzieliśmy tu za długo; wychodzimy, panie uciekinierze - zarządziła konspiracyjnym szeptem, gdy kroki ekspedientki poniosły się echem po przybytku. Niefortunnie. Wren odruchowo spięła mięśnie i jeszcze mocniej pociągnęła jego płaszcz, dziwnie obracając się w powietrzu: zdążyła jedynie objąć jego szyję nogami, przyciśnięta do jego pleców, jakby oferował jej jazdę na barana - tyle że jej korpus zwisał w dół, nie zaś do góry. - Ruchy! Do drzwi - poleciła tym samym tonem, spychając na bok upokorzenie zmieszane z rozbawioną adrenaliną. Tymczasem wozak wciąż chichotał na widok kuriozalnego przedstawienia, raz po raz częstując ich rynsztokowymi epitetami, od których szlachetnie urodzonym na pewno zwiędłyby uszy.
Pięści Azjatki kilka razy uderzyły w okolicę nerek półolbrzyma, by dodatkowo go pogonić. Następnym razem coś kupią, zadośćuczynią za swoje dzisiejsze wybryki, trudno, pokuta musiała poczekać. To najwyraźniej nie był dobry dzień na dotykanie czegokolwiek.
- W prawo na Nokturn, w lewo na bezpieczniejszą część Pokątnej - poinstruowała go cicho. Należało wiać prędko, ale nie w objęcia kolejnej niepoprawnej przygody. - Musimy przeczekać to diabelstwo, w końcu minie. Poczeka pan ze mną, prawda? Przecież nie będziemy tak chodzić po ulicy, a ja sama do domu nie wrócę - wymamrotała czarownica; odleciałaby jeszcze na jakiś dach i tyle by było z jej popołudniowego szwendania się po okolicy.



it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Wren Chang
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
tell her i wasn't scared.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121
Re: Zwierzyniec Pani Pickle [odnośnik]29.12.20 21:01
Się kobita zaczęła coś domyślać, że nie grało z Hagridem tak jak powinno. Uciekinierem żadnym nie był, z domu też jak miał te 17 lat to nie uciekł, pełnoletni przecie był, prawo tak mówiło. Teraz na własne życzenie do Londynu przyszedł i na własne życzenie tam siedział. Powód był jeden i Hagrid zamierzał trzymać się go tak jak się tonący brzytwy chwyta.
- Kim uciekinierem, co Pani... - pokrzywił się, bo to zwykłe oszczerstwo było. - Gupi nie jestem, nie? Pa pani co tu się narobiło, to ja wolę tu ni być tylko raz dwa to pod dywan i sio, bo ja piniondza ni mam żeby za szkodę płacić, ledwo monet dwie przy sobie.
Kobita na szczęście po rozum do głowy poszła i choć dalej sobie tak dyndała to jednak trzeźwa na umyśle była. Hagrid jak poparzony ruszył na rozkaz. Scenka komiczna jakby ktoś to z boku zobaczył.
- O ja żesz w mordę, jebany cyrk odleciał - śmiał się wozak na cały głos.
Niemiły to był zwierzaczek, to rzeczywiście trzeba mu było przyznać. Gdzieś zza regału dało się wysłuchać kroki tej samej ekspedientki co jeszcze chwile temu z nudów magazyn przeglądała. Widocznie albo gazetka jednak nie taka ciekawa albo ten cały hałas, pootwierane klatki, pożar i unosząca się pod sufitem babeczka, ją tak pospieszyły. Hagrid nawet nie chciał myśleć ile by to wszystko kosztowało, bo nieważne jaką kwotę by zaśpiewali, i tak by nie było stać. Pańcia nieco lepiej wyglądała, ubranka jakby nowsze miała chociaż włos potargany jak cholera, ale i pewno ona by za to nie płaciło.
- Trza szybko wiać - wymruczał tylko pod nosem i wypadł na ulicę biegnąc zgodnie z rozkazem tej pani.
Skręcił w lewo na Pokątną, bo to mu się lepiej niż Nokturn kojarzyło, o Nokturnie różne legendy już chodziły, a z takim balonikiem u płaszcza to się tam wcale pokazywać nie chciał. Dziwna to była damulka, nawet słowa normalnego ze sobą nie zdążyli zamienić, choć pewno to się mogło zmienić jak się dobrze schowają, zwłaszcza, że chciała co by ją odprowadzić, a właściwie przetransportować. Skręcił za róg i zatrzymał się w jakimś mniej obleganym miejscu, po czym złapał Azjatkę za nogę i ściągnął w dół po czym objął w pasie.
- Pani chociaż się zadowolona wydaje, a nie że porwanie bo nas jeszcze kto złapie - powiedział szybko i z kobietą pod pachą pognał dalej w stronę jej domu.

zt x2



No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal
Rubeus Hagrid
Zawód : robol w porcie
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półolbrzym

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Zwierzyniec Pani Pickle
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach