Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zwierzyniec Pani Pickle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Zwierzyniec Pani Pickle   28.06.16 18:55

First topic message reminder :

Zwierzyniec Pani Pickle

Mały, niezbyt popularny sklepik umieszczony przy tym końcu ulicy, który prowadzi na Nokturn. Rzadko kiedy trafiają się tutaj tłumy i kolejki. Pod ścianami znajdują się klatki i terraria, z tyłu zaplecze i schowek na towar, którego nie udało się upchnąć na półkach. Za kasą zwykle stoi właścicielka - pulchna kobieta po czterdziestce, Pani Pickle, lub pracująca tam dziewczynka - Charlotte. Jedynym zwierzęciem, które chodzi po sklepie niczym nie skrępowane jest czarny kot właścicielki - Samuel. Dość ciasne pomieszczenie sprawia wrażenie, że zwierząt jest porażająco wiele - jest to jednak tylko wrażenie, sklep jest zaopatrzony całkiem przeciętnie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   10.10.17 19:33

Wszystko wróciło do normy. Chyba. Czuła mocne zawirowanie, czuła się dziwnie. Nie myślała o samotności, braku bliskich osób dookoła, nie zastanawiała się nad problemami, właściwie o niczym nie myślała - czuła jak w głowie miesza się od wszystkiego co się działo, od ciągłych zmian. Nie musiała się już bać i to było najważniejsze. Mogła odetchnąć z ulgą. Nie wierzyła, żeby tak miało być zawsze, nie sądziła by miało to trwać długo, bała się że lada chwila cały spokój runie w gruzach.
Tym więcej czasu spędzała w Zwierzyńcu. To miejsce było jej bezpieczną ostoją, miejscem w którym mogła wypocząć i czuła się dobrze. Tutaj wszystko było inne, było spokojnie i bezpiecznie.
Lubiła opiekować się zwierzętami, nie miała nic przeciwko rozmawianiem z klientami, chociażby sprzątaniem zaplecza. Lubiła mieć zajęcie, a to w sklepie zawsze się znajdowało. W końcu odkąd ogarnął ją względny spokój po wieściach ogłoszonych czwartego, zajęła się przede wszystkim właśnie pracą, zostawała w sklepiki dłużej, nie raz przychodziła wcześniej, często z resztą było to teraz przydatne. Tego ranka w sklepie zjawiła się grupa nowych kotów i kugucharów.
Słyszała ich miałczenie i właśnie szukała zabawki jaką mogłaby im wrzucić. Wychyliła się na chwilę zza zaplecza, akurat by dostrzec nieznajomą kobietę.
- Dzień dobry. - przywitała się uprzejmie. - Oczywiście, w czym mogę pomóc?
Spytała zaraz, odgarniając warkocz w jaki związała włosy (zwierzęta za bardzo lubiły bawić się rozpuszczonymi kosmykami) i zerkając do sporego boksu w którym znajdowała się grupka małych kociaków. Jedynie Samuel siedział leniwie na parapecie przyzwyczajony do zmieniającego się towarzystwa i od czasu do czasu zerkał na dzieciaki z góry, bardziej zainteresowany wszelkiej maści owadami, czy ludźmi przewijającymi się dookoła, o ile już coś go zainteresowało. Zaraz z resztą wstał i przeciągnął się po kociemu.
Zaraz jej spojrzenie znów skierowało się na kobietę która zdawała się być szczególnie zainteresowana właśnie kociętami.
- Dopiero przyjechały. Sześć kugucharów i cztery zwykłe kocięta.
Sama spojrzała na zwierzęta z czułością na jaką zasługują.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

hope
is the only thing
stronger than fear

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   12.10.17 11:58

Minęły przeszło dwa tygodnie od tragicznej pierwszomajowej nocy, podczas której Wielka Brytania stanęła na głowie. Tak wiele się zmieniło i to wcale nie na lepsze; chociaż odsunięto od władzy szaloną Minister, a z Hogwartu zniknął najpotężniejszy czarnoksiężnik ostatnich stu latu - Poppy czuła niepokój. Coś wisiało w powietrzu i nie miało to związku jedynie z anomaliami. Maj winien być miesiącem radości, uśmiechu i słońca, kiedy natura rozkwita i pachnie bzami - a było zimno, deszczowo i ponuro. Od kilku dni burze straciły na sile, deszcz nie lał już uparcie od samego rana, lecz wciąż nie było tak jak powinno. Magia wciąż nie dawała się okiełznać, stwarzała coraz większe problemy - których panna Pomfrey kilkukrotnie już doświadczyła na własnej skórze. Nawet zwykłe Lumos potrafiło przyprawić Poppy napad upiornej migreny. A jeszcze to wszystko, czego dowiedziała się podczas spotkania Zakonu... W świecie nie działo się dobrze.
Życie jednak toczyło się dalej. Jak gdyby nigdy nic.
-Szukam kota - powiedziała Poppy, nieco nerwowo. Patrzyła na te wszystkie zwierzęta i miała ochotę wziąć je ze sobą wszystkie, by nie tkwiły tu już dłużej samotne i tęskniące za ciepłym domem -Mam już jednego, ale wydaje mi się, że potrzebuje towarzystwa - dodała wzruszając ramionami. Zawsze sądziła, że koty to samotniki i wolą chadzać własnymi ścieżkami, lecz Winnie zdawał się wyróżniać na tym tle. A może po prostu nie znała się dość dobrze na kotach - ciotka Euphemia nigdy nie zezwalała na trzymanie zwierząt domowych, hodowała jedynie kury i kozę, a sowę trzymała ze względu na korespondencję. Winnie mieszkał u Poppy od niedawna.
-Ale nie wiem, czy poradzę sobie z kugucharem - wyznała pielęgniarka. Wiedziała, czym są owe stworzenia - magiczną odmianą kota, lecz nigdy nie miała z nimi do czynienia i przypuszczała, że potrzebują... Nieco bardziej specjalistycznej opieki? Spojrzała na Charlotte pytająco. Dziewczyna wydawała się pannie Pomfrey sympatyczna i dostrzegała czułość w jej oczach, gdy spoglądała na swoich podopiecznych. Może była nieco młoda, lecz z pewnością bez przyczyny tutaj nie pracowała.
Czarny kot otarł się o kostki pielęgniarki, a ona przykucnęła, by go pogłaskać i podrapać za uchem.





I aim to be lionhearted, but my hands still shake and my voice isn't quite loud enough


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   13.10.17 1:09

Skinęła lekko głową. Przyglądała się chwilę rozmówczyni, która wydawała się poddenerwowana, może zasmucona? Nie zadawała jednak pytań, nigdy tego nie robiła, zamiast tego zbliżyła się bardziej do boksa i zerknęła na kociaki. Oto lek na wszystko, grupka uroczych istot, które niemal każdemu są w stanie pomóc zapomnieć o tym, co złe lub smutne. Ciche mruczenie, miękkie futerka czy beztroska, kiedy po prostu bawiły się między sobą. Zwierzęta, każde jedno - jakby miały swój osobny, całkowicie inny i (przynajmniej w oczach Lotty) lepszy świat, bardziej niewinny i łagodny.
- Siedzi sam w mieszkaniu? - skinęła lekko głową. Koty były często wybieranymi zwierzętami przez osoby, które miały mało czasu i naturze większości faktycznie to odpowiadało. Same zwierzęta za to od czasu do czasu lubiły pokazać, że wcale nie można ich wszystkich wrzucić do jednej szufladki.
- Często bywają bardziej niezależne. Jedyny problem jest taki, że też... wybierają ludzi na swój sposób. Są osoby których dany kuguchar po prostu nie polubi i wtedy może być bez powodu agresywny. Prócz tego to prawie zwykły kot. Tylko z niesamowitym instynktem do wykrywania podejrzanych osób, które mogłyby zagrażać właścicielowi. Mają też świetny zmysł przestrzeni.
Zerknęła na Samuela, który zaczął krążyć dookoła ich nowej klientki, najwidoczniej domagając się swojej porcji atencji. Był to bardzo kapryśny kot, który potrafił ignorować ludzi przez tydzień, by później przez kilka dni stać się niesamowicie towarzyskim. Sam decydował o tym, kiedy można się do niego zbliżać i nie było w tym temacie żadnej dyskusji.
- Samuel wpadł w towarzyski nastrój. Ta pogoda dziwnie na niego działa. - przyznała, bo i zwierzę było ostatnimi czasy zdecydowanie bardziej zmienne, niż zazwyczaj. Wyłącznie patrząc na niego, Lotta była w stanie uwierzyć, że nadal dzieje się coś o czym ona nie wie. Nie zadawała jednak pytań i cieszyła się spokojem.
- W każdym razie możliwe, że kotu łatwiej będzie dogadać się z kotem niż kugucharem.
Dodała, zaraz wracając do głównego tematu.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

hope
is the only thing
stronger than fear

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   13.10.17 12:03

W istocie koty były niezwykłymi zwierzętami. Wszystkie troski odchodziły w niepamięć, kiedy człowiek tak owinął się kocem, wziął do ręki kubek z gorącą herbata, a na kolana wziął kłębek miękkiego futra, które mruczało przyjemnie pod głaszczącą je dłonią. Działało to odprężająco i Poppy nie była w stanie tego wytłumaczyć. Czasami jak lekarstwo działały rzeczy, bądź osoby, a nawet sama świadomość - mimo iż była uzdrowicielką, to święcie w to wierzyła. Zwłaszcza w działanie czosnku na magiczny katar, tak, tak.
-Tak, bardzo długo - przyznała Poppy -Jestem pielęgniarką w Hogwarcie, znaczy... właściwie drugą, pani Findley potrzebuje pomocy, to starsza osoba... Może ją znasz? Uczyłaś się w Hogwarcie? Och, jeśli nietaktowna, to przepraszam - nie chciała dziewczynie zadawać niewygodnych pytań i sprawić, by poczuła się niekomfortowo. Mogła być mugolskiej krwi, a pod nosem Grindelwalda mogło nie być tam dla niej miejsca. Uśmiechnęła się przepraszająco i ciąggnęła dalej -W każdym razie... Spędzam tam całe dnie, czasami zostaję na noc, a on jest sam. Panienka zrozumie, błąkał się po ulicach Londynu sam, biedulek, ktoś go wyrzucił, więc go wzięłam - panna Pomfrey wzruszyła ramionami. Czuła potrzebę usprawiedliwienia samej siebie, dlaczego tak traktuje swoje zwierzę.
Dalej kucała, głaszcząc czarnego kocura. A więc nazywał się Samuel? Znała jednego Samuela, był niezwykle odważnym człowiekiem i poświęcił życie, by chronić ich społeczność przed czarnoksiężnikami. Ten kocurek zdawał się nieco bardziej towarzyski, przynajmniej w tym momencie. Poppy posłusznie go głaskała, drapiąc również grzbiecie tuż nad ogonem, a kocur zamruczał przyjemnie.
-Taaak... Ta pogoda jest bardzo nienaturalna - powiedziała cicho Poppy, woląc jednak nie zgłębiać się w ten temat z młodą dziewczyną. Wiedziała więcej, niźli przeciętny czarodziej, lecz była paskudnym kłamcą. Lepiej było pewne rzeczy po prostu przemilczeć, niż nieudolnie wmawiać komuś nieprawdę.
-Winnie to duży pieszczoch i łobuz, chciałabym aby się dogadali, to nie musi być małe kocię. Byle nie polował na moją sowę - rzekła Poppy, mając w pamięci historie znajomych, którym kocury podusiły ptaki pocztowe. Okropne!





I aim to be lionhearted, but my hands still shake and my voice isn't quite loud enough


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   27.10.17 22:24

Przez krótką chwilę w swoim życiu nie była ponurą dziewczynką ze sklepu. Przez chwilę żartowała i śmiała się głośno jak rówieśniczki, przez chwilę była czarownicą, absolwentką Hogwartu. Ten czas jednak minął, a nawet złamane serce trochę już doszło do siebie, teraz jego uwagę odwracały nowe problemy, które niby odeszły, choć nadal wydawały się zbyt bliskie, by całkowicie się uspokoić.
Spojrzała na pracownicę Hogwartu uważnie, zaledwie przez chwilę, zaraz spojrzeniem wracając do zwierząt. Tu było jej miejsce i nie było sensu zastanawiać się, co by było gdyby. Nie odpowiedziała też na jej pytanie, wciąż doskonale pamiętając dziwną inspekcję, ludzi którzy na szczęście nie wrócili, choć napędzili jej niemałego stracha.
Kobieta wydawała się miła, jednak Lotta zwyczajnie nie chciała w jakikolwiek sposób odpowiadać na jej pytania. Może zaledwie trochę bardziej zamknęła się w sobie po wszystkim co ostatnimi czasy się działo.
- W takim razie faktycznie przyda mu się towarzystwo. - przyznała. Sama dobrze się czuła z Samem. Czasami nadal nocowała w Zwierzyńcu mimo, że miała w gruncie rzeczy dach nad głową w mieszkaniu Bena. Tutaj jednak czuła się bardziej na miejscu. I tutaj nie było pusto, było mnóstwo zwierząt dookoła. Sam był stałą częścią. Kocim przyjacielem, powiernikiem.
Skinęła jedynie głową na słowa klientki patrząc, jak kocur wygina się pod jej dłonią. Mało kiedy tak chętnie zbliżał się do klientów. Dobierał sobie osoby które miały prawo go głaskać, czy drapać, ostatnimi czasy jednak w tym dobieraniu był jakby bardziej łaskawy. Może ponura pogoda działała i na niego. Lotta nie miała pojęcia o jej przyczynie, nie wiedziała też skąd dziwne wydarzenia które ostatnimi czasy dość mocno ją przerażały. Podejrzewała, że jedno z drugim może mieć jakiś związek, jednak nie miała pojęcia, jak bardzo.
- Może nie małe kocię, bo to jest zbyt nieporadne dla osoby, której często nie ma, jednak na pewno młodziak, takim jest łatwiej się przyzwyczaić do nowego otoczenia. I do innych zwierząt.
Zasugerowała, sięgając po czarnego kociaka z białymi "skarpetkami". - Ten ciągle zaczepia inne koty, może się dogadać z pani łobuzem.
Dodała. Znów nieznacznie się uśmiechnęła. Zwierzęta ją rozczulały.

Totalnie zapomniałam o anomaliach! I przepraszam za opóźnienie <3




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   27.10.17 22:24

The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

hope
is the only thing
stronger than fear

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   04.11.17 14:21

Zorientowała się, że powiedziała za dużo i natychmiast poczuła się zażenowana własnym zachowaniem. Było niegrzeczne i nietaktowne, zupełnie do niej niepodobne, lecz na swoje usprawiedliwienie miała jedynie to, że sama również była wciąż rozedrgana emocjonalnie przez wszystko, co działo się w ostatnich tygodniach, a nawet miesiącach. Świat szalał coraz bardziej. Piegowate policzki pielęgniarki spąsowiały nieco, a ona odwróciła wzrok, nie chcą dręczyć dalej dziewczynki. Być może była krwi mugolskiej i była bezpieczniejsza poza Hogwartem, tego nie wiedziała. Żałowała, że nie każde dziecko może doświadczyć tego, co ona, podczas swych pierwszych lat w Hogwarcie, gdy jeszcze nie nie było w nim Grindelwalda. Wtedy było to cudowne, magiczne miejsce, pełne ciepła i magii, tajemnic, które każdy uczeń odkrywał na swój własny sposób. W Hogwarcie przeżyła niezapomniane chwile, poznała daleką krewną, Valerie, która stała się jej bliska jak siostra, a także wielu innych przyjaciół - Sally, Brendana, Pomonę. Nigdy tego nie zapomni.
Słuchała słów Charlotte uważnie, wierząc, że wie o zwierzętach na pewno więcej niż ona. Nie miała z nimi wielkiego doświadczenia, więc zdała się na młódkę i jej porady co do kociej behawiorystyki. Czarny kociak, który chętnie wskoczył w jej ramiona miał intensywnie zielone oczy i natychmiast zaczął mruczeć pod wpływem dłoni rudowłosej.
-Och, jaki słodki... - wyrzekła zauroczona Poppy, wyciągając ku niemu dłoń. Pozwoliła mu powąchać opuszki palców, a gdy nie spotkała się z żadną negatywną reakcją, pozwoliła sobie na to, by go pogłaskać. Podrażniła go palcem wskazującym, a kociak natychmiast podchwycił zabawę i próbował upolować palec drobnymi łapkami -Ale nie niszczy mebli, prawda? - upewniła się Poppy. Przez swoje pedantyczne usposobienie była przewrażliwiona na punkcie porządku i czystości, nie chciała po powrocie do domu znajdywać zniszczonej kanapy, czy roztrzaskanych doniczek i rozsypanej z nich ziemi na podłodze. Wyciągnęła po kota ręce, unosząc pytające spojrzenie na Lottę, czy mogłaby go potrzymać. Musiała wszak sprawdzić, czy zdołają się polubić z tym łobuzem.





I aim to be lionhearted, but my hands still shake and my voice isn't quite loud enough


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   04.11.17 17:06

Udała, że nie widzi speszenia kobiety. Nie chciała o tym rozmawiać, na pewno nie z obcą osobą, nie uważała by było to coś czym powinna się chwalić, szczególnie w tych czasach. Nawet jeśli kobieta wydawała się przyjazna - wizytacja sprzed miesiąca w sklepie wystarczyła ją wystarczająco. Klientka sama z resztą zostawiła temat, skupiając się już na temacie głównym: kocie.
- Mhm. - przyznała zaraz. Choć dla niej wszystkie te zwierzęta były wspaniałe. Miała dla nich wiele serca, doskonale się między nimi czuła i uwielbiała ich towarzystwo. Samuel oczywiście był tym wyjątkowym, po części jej kotem, prócz tego jednak gdyby miała wybrać jedno zwierzę dla siebie, chyba by oszalała.
- Tego nie mogę obiecać. Są tutaj tylko kilka dni, bierzemy ich niewiele i dobieramy kiedy się rozchodzą, żeby nie spędzały w sklepie za dużo czasu. No i są ciągle w kojcu, tu nie mają czego psuć. Ale to jeszcze maluszek więc na pewno da się wychować.
Stwierdziła na pytanie o meble. Nie mogła mówić o osobowości zwierząt bardzo wiele, a na pewno nie o tych których nie widziała w domowych warunkach. Widziała jedynie który maluch jest bardziej energiczny, który dużo śpi, który najgłośniej mruczy i inne miłe drobiazgi jakie można zaobserwować opiekując się nimi w sklepie.
- Spodziewałabym się, że drugi kot da mu na tyle zajęcia, żeby nie skupiał się na meblach. Ale nie widziałam go w warunkach domowych, więc nie mogę niczego obiecać. - przyznała szczerze, nie chcąc kłamać jeśli chodziło o małe zwierzęta. Gdyby okazało się, że kot nie spełnia oczekiwań klientki, ta mogłaby chcieć go później oddać, co z kolei byłoby przykre dla samego czworonoga. W pracy w sklepie ze zwierzętami nie chodziło tylko o ilość sprzedanych sierściuchów ale też o to, żeby znajdowały dobry dom, żeby i one i klienci byli zadowoleni. Tak przynajmniej uważała młoda Moore.
- Z resztą skoro jednego kota pani ma to też wie chyba czego się mniej więcej spodziewać. - dodała zaraz. Koty jak dzieci, każde ma swoją osobowość ale jednak jest trochę wspólnych ogółów.
Patrzyła, jak kociak figluje wesoło i doprasza się o pieszczoty w rękach swojej prawdopodobnie nowej właścicielki.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   04.11.17 17:06

The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
Poppy Pomfrey
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

hope
is the only thing
stronger than fear

OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 12
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   04.11.17 17:37

Poppy lubiła zwierzęta, jednakże z pewnością jej sympatii nie można było porównywać do bezwarunkowej miłości Charlotte. Miała wobec nich pewne... wymagania, oczywiście rozsądne, wciąż pamiętała, że to tylko zwierzęta. Nie lubiła jednak spędzać czasu w towarzystwie bardzo krnąbrnych i niszczycielskich zwierzaków, które z radością roznosiły jedynie brud i chaos - takie lubiła na odległość.
-Każda czarownica powinna mieć swojego czarnego kota, prawda? - rzuciła żartobliwie Poppy, ocierając się policzkiem o główkę czarnego kocura, gdy wyciągnął ją w geście żądającym pieszczoty -Mam nadzieję, że przyniesie mi szczęście!
Poppy nie była kobietą przesadnie przesądną, wychodziła śmiało z domu trzynastego w piątek i wracała się do domu, gdy czegoś zapomniała, jednakże czasami wolała postąpić według przesądu tak na zaś - tak na wszelki wypadek. Większość czarodziejskiego społeczeństwa była okrutnie przesądna, więc także i ona czasami im ulegała. Kocur miał jednak białe łapki, więc to najpewniej wykluczało bycie przynętą na pecha, czyż nie?
Nie miała wątpliwości, że się polubili. Kocur ani razu nie wysunął pazurów, był wobec niej delikatny, ale zarazem władczo domagał się o pieszczoty, zdawał się energiczny. No i te zielone ślepia... Chyba się w nich zakochała. Kilka chwil trzymała go w ramionach i nie chciała wypuszczać. Wciąż rozważała w myślach wszystkie za i przeciw, choć w głębi ducha podjęła już ostateczną decyzję.
-Moje głupie pytanie... Zabieram Cię z całym dobrodziejstwem inwentarza - powiedziała rozczulona Poppy, drapiąc kocura za uchem. Drugie zdanie wypowiedziała bardziej do kocura, niż Charlotte i zaraz dodała -Dam Ci na imię Robin! - miała już Winniego, którego imię wzięło się z lektury, czytanej Poppy przez matkę w dzieciństwie, nie miała wątpliwości, ze jego nowy towarzysz również powinien mieć imię pochodzące z tej mugolskiej bajki - dostał więc imię po przyjacielu Puchatka.
-Tak... zdecydowanie zabieram. W najgorszym wypadku wrócę... po poradę - rozglądnęła się za koszykiem, jednakże kot natychmiast po prostu wdrapał się na ramię Poppy -No, to ile się należy? - spytała już nieco praktyczniej, wracając do głównego tematu, czyli zakupu.
Z kieszeni wyciągnęła sakiewkę, wydobyła z niej kilka monet składających się na kwotę podaną przez Charlotte, po czym opuściła Zwierzyniec z Robinem w ramionach.

| zt :pwease:





I aim to be lionhearted, but my hands still shake and my voice isn't quite loud enough


Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   04.11.17 18:29

Lotta z kolei była przekonana, że każde zwierzę można wychować. Oczywiście, niektóre były znacznie bardziej zatwardziałe, jednak gdyby poświęcić wystarczająco czasu... cóż, były to jednak myśli dziewczynki która wychowała się między chwilowymi zwierzętami, przygarnianymi do sklepu na kilka dni i sprzedawanymi. Tak na prawdę o życiu ze zwierzęciem pod jednym dachem nie wiedziała prawie nic, miała jedynie swoją sowę która lubiła spędzać czas poza domem i częściej klatka była pusta, niż był w niej ptak. Charlotte z kolei nie zmuszała Poego do zamknięcia, nie miała wielu osób które szczególnie interesowałyby się jej losem czy do których ona miałaby pisać, sowa była więc towarzystwem od czasu do czasu. No, jeszcze Samuel - on jednak był w sklepie dużo przed nią. Lotta nigdy nie musiała się borykać z wychowywaniem zwierząt czy z problemami jakie te ze sobą niosęą na dłuższą metę: niewątpliwie więc jej miłość była nie tylko łatwiejsza ale też naiwna.
Na twarzy rudzielca pojawił się blady uśmiech, kiedy nieznajoma zaczęła bawić się z kotem który prawie od razu otrzymał imię. Wydawali się do siebie pasować, on domagał się pieszczot, ona chętnie mu je dawała. Niewątpliwie niedługo będzie nagradzał swoją nową towarzyszkę życia miłymi pomrukami w zamian za głaskanie czy drapanie.
Podała więc kobiecie odpowiednią kwotę, cennik Zwierzyńca znała już na pamięć. Chwilę później patrzyła jak klientka odchodzi z kociakiem w rękach na Pokątną i dalej zapewne dla swojego domu w którym Robin pozna Winniego - i oby się tam dogadali.
Ona z kolei odłożyła pieniądze na miejsce, zerknęła do pozostałych kociaków, zamiotła na szybko podłogę i zerknęła na zaplecze, gdzie przygotowała sobie kubek gorącej czekolady. Dawno już jej nie piła, a ten smak i zapach kojarzyły jej się właśnie z tym miejscem, z małym zapleczem w którym spędziła olbrzymią część swojego dzieciństwa.

zt.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 38
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   20.05.18 23:48

15. czerwca 1956
To było wręcz absurdalne. Od miesiąca włóczyłem się po całym Londynie, mając nadzieję, że gdzieś przypadkiem ją spotkam. Nie byłem w stanie pojąć jak wiele rzeczy musiało złożyć się na to, abym w ogóle dowiedział się o istnieniu Charlotte. Wróć, nie do końca o istnieniu: poznałem ją przecież tamtego feralnego dnia, kiedy oberwała od kogoś Furnunculusem. Nigdy w życiu nie powiedziałbym jednak, że spotkałem wtedy moją siostrę. Słowo to o mało nie przyprawiało mnie o zawrót głowy, czułem się tak, jak gdyby cały świat stawał nagle na głowie. Jak oni mogli to zrobić?! Jakim prawem pozbawili ją tego, co jej się należało, po prostu oddać?
W tym równaniu wciąż znajdowało się zbyt wiele niewiadomych, bym był w stanie wszystko pojąć. Nie rozumiałem, dlaczego w pierwszej kolejności Lotta została w ten sposób usunięta z rodziny i oddana na wychowanie jakimś obcym ludziom, którzy w ostatecznym rozrachunku zamienili jej życie w piekło. Kto normalny tak robi? Jaki musiał być powód, by tak się stało? I kto w ogóle o tym zadecydował? Serce ściskało mi się boleśnie kiedy myślałem o tym, jak bardzo zrozpaczona była moja matka z powodu domniemanej śmierci córeczki. Wendelino, przecież ona się z tego powodu zabiła...
Przetarłem twarz dłonią czując, jak moje oczy zaczynają robić się niebezpiecznie mokre - choć i tak w powietrzu wisiało już dość wilgoci. Ciemne chmury zapowiadały deszcz - to, że spadnie, było nieuchronne. Pozostawało jedynie pytanie, kiedy.
Rozglądałem się niezwykle uważnie zmierzając w dół Pokątnej, wypatrując wśród ludzi choćby przebłysku rudych włosów. Kilka razy moje serce zerwało się do biegu, kiedy gdzieś w prześwicie ujrzałem upragniony kolor. Nie miałem jednak szczęścia, znajdowałem się w końcu w Anglii, gdzie miedziana barwa włosów nie była aż tak rzadko spotykana.
Ulica już powoli się kończyła, niebawem miałem znaleźć się w miejscu, w którym znajdowało się jej połączenie z Aleją Śmiertelnego Nokturnu. Przechodziłem obok sklepu ze zwierzętami, kiedy z nieba zaczęły spadać pierwsze ciężkie krople. Uniosłem wzrok na moment do góry i... wpadłem na kogoś.
- Przepra- - słowo uwięzło mi w gardle, kiedy zobaczyłem, kogo staranowałem. Wciągnąłem duży haust powietrza do ust i otworzyłem je raz, drugi, nic nie mówiąc. Mój mózg całkowicie odmówił posłuszeństwa.
- Charlotte.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   23.05.18 11:14

Mało kiedy opuszczała Nokturn. Od czasu do czasu, głównie żeby zobaczyć się z Nealą, czasami żeby wpaść do pani Pickle, która zapraszała ją na obiad. Dzisiaj właśnie z niego wracała, trochę zmartwiona z resztą - Samuel dał nogę. Wiedziała, że to mądry kot i na pewno sobie poradzi, niewątpliwie wróci do domu, o ile nie wróci do sklepu - podejrzewała bardziej to drugie, to był jego główny dom od wielu lat. Problem polega na tym, że sklep został zamknięty, bo zaledwie kawałeczek dalej rozszalało się... coś. Już tutaj czuć było ciepło, zaczątki koszmarnego zaduchu. Zamierzała chociaż spróbować pozaglądać przez okna w poszukiwaniu ruchu, jednak wszystko powinno być pozamykane, a jeśli tak - czarny kocur raczej nie dostałby się do środka.
Widziała postać przed sobą, przystanęła, trochę zbyt zamyślona by zareagować szybko i się odsunąć, zderzyli się lekko. Zrobiła krok w tył, zanim spojrzała na wysokiego czarodzieja. Spotkali się już kiedyś, kilka miesięcy temu. Zimą. Przedstawiał jej się? Na pewno, tylko było to już szalenie dawno, nie mogła pamiętać.
- Hej.
Uśmiechnęła się trochę niepewnie. To było przyjemne popołudnie, pyszne babeczki z płynnym nadzieniem, ciepłe i słodkie w miejscu w którym wtedy czuła się strasznie nie na miejscu. Choć od jakiegoś czasu nauczyła się walczyć z tym odczuciem.
Odwróciła wzrok na sklep, który znajdował się zaledwie kilka metrów od nich, oficjalnie zamknięty, okna i drzwi zamknięte, przez jedną z szyb dostrzegła wyraźne pęknięcie na jednej ze ścian. To zapewne od wstrząsów jakie od czasu do czasu się tutaj pojawiają. A może od ciepła? Cóż tam ona może wiedzieć na takie tematy. Wszystkie klatki były puste, zwierzęta odesłane do hodowli, pani Pickle prowadziła sprzedaż jako pośrednik, jednak to szło znacznie słabiej niż po prostu sklep.
Nie była pewna czy powinna się odezwać, czy po prostu sobie pójść. Poznali się dawno temu i od tamtej pory więcej nie widzieli, a jednak spojrzenie jakie na sobie czuła mało... jakby pewien ciężar. Sama spojrzała na uzdrowiciela, odrobinę ciekawsko.
- Chyba powinnam iść.
Wypaliła, nie wiedząc co innego mogłaby powiedzieć, czując się trochę dziwnie, zamierzając po prostu ruszyć ku Nokturnowi. Pewnie co jakiś czas będzie tu wracała i nasłuchiwała miałczenia.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   23.05.18 11:14

The member 'Charlotte Moore' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 38
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zwierzyniec Pani Pickle   25.06.18 13:49

Krótkie "hej" i odwróciła głowę w inną stronę. Pamiętała mnie. Pamiętała? Możliwe. Ale równie prawdopodobne, że nie.
- Alex. Masz prawo nie pamiętać - powiedziałem więc wyprzedzając ewentualne niezręczności, wpatrując się jeszcze przez chwilę w jej burzę rudych loków, żeby zaraz podążyć za nią wzrokiem. Nadszarpnięty zębem anomalii sklep ze zwierzętami zdawał się niezmiernie ją interesować. Kiedy odezwała się po raz kolejny miałem wrażenie, że mogę dostać za moment zawału. - Nie! To znaczy... - zaciąłem się na chwilę, skupiłem, odzyskałem rezon i kontynuowałem op cichym odchrząknięciu. - Właściwie to szukałem cię. Miałabyś może ochotę jeszcze raz przejść się na coś słodkiego? - zapytałem całkowicie neutralnie i spokojnie, chociaż w środku skręcałem się i powstrzymywałem przed tym, żeby natychmiast, w tym momencie nie pochwycić jej w ramiona z zamiarem nie wypuszczenia już nigdy. Uparcie lecące z nieba krople wody przypominały jednak o tym, że ulica nie była najlepszym miejscem na jakiekolwiek działania czy rozmowy, ponieważ skoro już się na nią natknąłem to musiałem jej powiedzieć o tej sprawie.
Cholera, miałem wrażenie, że moje serce się za moment zatrzyma, nie będąc w stanie znieść nadmiaru emocji. Zauważałem coraz więcej subtelnych, łatwych do przeoczenia zbieżności w naszym wyglądzie. Sposób, w jaki uwypuklały się nasze kości policzkowe. Kształt oczu o tej samej błękitnej barwie podszytej nutą srebra - choć u mnie była ona zdecydowanie bardziej nachalna. To, że była tak samo wysoka i chuda jak ja parę lat temu. Teraz w sumie też byłem, chociaż zdecydowanie odkąd zacząłem po godzinach ratować świat udało mi się zmężnieć.
- Jeżeli nie chcesz to zrozumiem - dodałem jeszcze, zmuszając się do spojrzenia w inną stronę. Gdzieś w pobliżu znajdowało się źródło anomalii, powietrze było ciężkie od czarnej magii. - Tak czy siak lepiej byłoby jednak przejść w inne miejsce, mniej anormalne - rozejrzałem się dookoła, nagle postawiony w stan całkowitej gotowości bojowej. Znajdowaliśmy się okropnie blisko nie tylko anomalii, ale również i Nokturnu.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
 

Zwierzyniec Pani Pickle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Lucjusz Malfoy
» Gard Manor [Swansea, Walia]
» Isla Hueso
» Dorathea Lovett
» Kawiarenka pani Imbryk~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18