Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Long Acre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Long Acre   03.10.16 0:43

First topic message reminder :

Long Acre

Long Acre jest wiecznie zatłoczoną ulicą znajdującą się w samym sercu dzielnicy Covent Garden; mimo że łatwo można trafić stąd na ulicę Pokątną, znaczną większość przechodniów stanowią pochłonięci codziennymi obowiązkami mugole. Przy 10-12 Long Acre od przeszło pięćdziesięciu lat można znaleźć Stanford's, przepełniony wszelkiego rodzaju mapami sklep. Nieco dalej umiejscowione są budynki należące do jednego z najbardziej popularnych mugolskich wydawnictw. Chociaż wśród gwaru Long Acre nie sposób odnaleźć spokój, z jakiegoś powodu często ta ulica staje się miejscem spacerów dla niezliczonych niemagicznych rodzin.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Long Acre   12.09.17 17:05

The member 'Archibald Prewett' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 53

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Long Acre   12.09.17 18:08

Zakonnicy nie poczuli tego od razu. Najpierw pod mocą uroku Brendana puściło słabsze z zaklęć. Archibald znów mógł mówić. Nastawił kość swojego kompana, która z nieprzyjemnym trzaskiem powróciła na własne miejsce. Ból rozpalił się w łokciu prawej ręki Brendana, przechodząc przez całe jego ciało. Klątwa paraliżująca nogi osłabła pod wpływem czasu a Finite aurora okazało się na tyle skuteczne by definitywnie zakończyć oba czary, Archibald powoli zdawał sobie sprawę, że może znów ruszać nogami, czucie docierało do kończyn powoli, jednak oboje - Brendan i Archibald - byli wolni od pętających ich i uniemożliwiających opuszczenie uliczki zaklęć.


Powrót do góry Go down
Brendan Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
auror
25
Szlachetna
Kawaler
London calling
to the far away towns:
now war is declared
and battle come down.
29
16
0
0
0
0
10
16
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Long Acre   12.09.17 22:11

Wreszcie, ten cholerny urok został zdjęty; paraliż - co dostrzegał po ruchach jego nóg  - również przeminął; nie przestając podtrzymywać się bokiem pobliskiej ściany zbliżył się do Archiego, bez protestów poddając się jego uzdrowicielskim praktykom. Być może niesłusznie, bowiem ból, jaki przeszedł przez jego ciało, promieniował przeokrutnie; początkowy krzyk zdusił późniejszym zaciśnięciem zębów, z niesmakiem oglądając się w bok, powinien do tego przywyknąć - do bólu i utraty rąk, jednej już nie miał, a na drugiej więcej było blizn niż zdrowej skóry. Nie pociągnie w ten sposób długo. Z trudem wziął oddech, kiedy największy ból przeminął, nie przenosząc spojrzenia w bok - wolał tego nie widzieć. Ufał Archibaldowi, był jednym z najlepszych uzdrowicieli, jakich znał, ale to nie pomagało zapomnieć o bólu i osłabieniu.
- Rowle - wychrypiał, powtarzając nazwisko za przyjacielem. - Można się było spodziewać - dodał, bo choć imię Magnusa niewiele mu mówiło, ledwie przed paroma tygodniami poznał jego krewniaczkę; nie chciałby spotkać jej po raz drugi. Najbardziej konserwatywna szlachta przedstawiała sobą najohydniejsze poglądy, a ostatnimi czasy - manifestowała je coraz mocniej, zaczynając swoje słowa przeobrażać w czyny. Jak Craig Burke, jak inni. Jak najgorsza zaraza czarodziejskiego świata. - Użył na tobie zaklęcia niewybaczalnego - mruknął, nie będąc pewnym, czy Archie zdołał to zanotować, znajdował się wówczas w otworze wybitym przez zgrabne orcumiano; pewnie tak, pewnie słyszał tę inkantację. Nie zostawi tego tak, dopadnie go - wyrok już zapadł, za zaklęcie imperiusa groziły kraty Azkabanu.
- Chodźmy odpocząć, Archie, skończysz to w domu - rzucił, pewien, że obydwoje mieli już dość smrodu tych wąskich uliczek. Wciąż potrzebował jego pomocy i pewien był, że przyjaciel nie pozwoliłby mu się oddalić bez wcześniejszego udzielenia mu pomocy, ale to nie miało większego znaczenia, mógł dokończyć to w lepszych, spokojniejszych i wygodniejszych warunkach, sam też potrzebował odpoczynku. Pominął kwestię listu, ponieśli porażkę, nie zdążyli przejąć sowy, nie udało im się wyrwać listu z rąk dwojga czarnoksiężników i żadne słowa tego nie zmienią, wzajemne przeprosiny były zbędne - obydwoje dali z siebie wszystko. Wspierając się na sobie nawzajem udali się w kierunku przejścia na Pokątną, skąd mogli przenieść się w spokojne miejsce.

/zt x2 rolling




Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Long Acre   11.04.18 21:03

/ 25 czerwca, z przedpokoju

Nie było czasu do stracenia, wiedziała że nie. Jednak nie zamierzała teleportować się prosto do Ministerstwa Magii, zgodnie z wiadomością którą otrzymała panował w jego wnętrzach ogień trudny do okiełznania. Postępując tak, zamiast być pomoc jedynie stałaby się tą, której należało pomóc. Dlatego też wybrała Long Acre, łatwo było dostać się do miejsca zdarzenia i jednakowo było ono oddalone o tyle, że nie obawiała się wylądować w środku rozszalałego ognia. Miała nadzieję, że wiadomość dotarła do Brendana - uświadomiła sobie, że jego pomoc może okazać się kluczowa, gdy jej oczom ukazał się ciemny dym, który unosił się ku górze ale i wypełniał okolicę Ministerstwem. Puściłam się biegiem, osłaniając nos lewą ręką. Akcja rozgrywająca się dookoła była czymś, czego nie dane było mi jeszcze doświadczyć w takim ogromie. Ludzie krzyczeli, płakali, dookoła panował chaos. Ogień trawił budynek, który znałam już od lat. Wokół roił się od funkcjonariuszy policji, aurarów i ratowników - również uzdrowicieli, prawdopodobnie ściągnięto tu każdego kto był w stanie pomóc. Jak zwykle też zaczęły się formować grupki gapiów którzy postanowili obserwować wszystko z boku, nie postanawiając włączyć się do akcji. Nie byli oni jednak teraz ważni, właściwie nie mieli żadnego znaczenia. Należało zająć się tymi, którzy ucierpieli w pożarze, tymi którzy pozostawali nadal w budynku i tymi, którzy opuścili go wychodząc poza płomienie, jednak nie bez szwanku. Tonks rusza więcej dalej, mijając miejsce pozornie bezpieczne, to zza które nie ruszają już ci, co tylko obserwują kilka kroków starcza, by dostrzec znajomą sylwetkę.
- Brendan. - wita go tylko szybkim skinieniem była pewna, że go tu spotka, nie czeka dłużej rusza dalej, ledwie kilka kroków, choć zdaje jej się że wędruje po innej ulicy, po miejscy kompletnie jej nieznanym, innym niż to które znała, które odwiedzała prawie codziennie. I wtedy ją dostrzega. Ledwie trzymającą się na nogach, jednak posuwającą się do przodu, przed siebie, musiała być w środku. Sadza pokrywała jej twarz, krew znaczyła ubrania. - Ciny. - szepnęła tylko puszczając się biegiem w kierunku znanej jednostki. Budynek majaczy za jej plecami, ogień trawi go niemiłosiernie, jedno z pięter zapada się. Kilka sekund by znaleźć się obok, tak niewiele to zajmuje. Nie ciężko dostrzec przerażenie i zagubienie, szok. Nikt nie spodziewał się, że Ministerstwo może poddać się czemuś tak trywialnemu jak ogień. - Lucy, pomogę ci. - obiecuje próbując ją uspokoić, skupić na niej swoją uwagę. Łapie ją pod ramię i prowadzi na bok, dalej, zmuszając później do zajęcia miejsca na ziemi. - Wiesz co się stało? - pyta cicho, zerkając jeszcze w stronę Ministerstwa. Zaraz przenosząc spojrzenie znów na znajomą kobietę. Różdżka wykonuje odpowiedni gest, gdy pierwsza inkantacja wydobywa się z ust - Paxo Maxima. - prosi cicho drewo, mając nadzieję, że to jej tym razem posłucha.

Lucka (obrażenia: 5 tłuczone, 20 kłute, 20 psychiczne)




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Long Acre   11.04.18 21:03

The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 13

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Long Acre   12.04.18 11:19

Ten dzień zleciał jej na analizowaniu sprawy, którą otrzymała od Ministerstwa. Była szczerze zaskoczona poziomek trudności zadania, zwykle, te które od nich otrzymywała ograniczały się do szybkiego zdjęcia klątwy i złożenia raportu w Ministerstwie. Tym razem jednak było inaczej. Blondynka spędziła cały dzień na głowieniu się i szukaniu rozwiązania. Księgi, podania, nawet lokalne mity nie pomogły jej w znalezieniu odpowiedzi. Szlachcianka nigdy nie poddawała się zbyt szybko w swoich poszukiwaniach, ale tym razem postanowiła nie komplikować sobie życia i udała się do Ministerstwa by poprosić o aktach spraw związanych z klątwą. Wszystko zawsze zaczynało się od znalezienia wspólnego czynnika. Było już późno dlatego przekraczając próg Ministerstwa nie była zaskoczona ciszą jaka tu panowała. Zwykle musiała czekać kilka minut nad podjechanie windy, a zmieszczenie się do niej przy pierwszym kursie często graniczyło z cudem. Rozumiała tych wszystkich ludzi okupujących w ciągu dnia Ministerstwo. Wiele rzeczy powinno się zmienić i chyba nie było osoby, która po części nie zdawałaby sobie z tego sprawy. Czekając na windę jeszcze raz przejrzała trzymane w dłoni akta. Usłyszała głośny dźwięk sygnalizujący przyjazd windy i stanęła bliżej czekając. Kiedy drzwi się otworzyły, a ludzie wybiegli z niej niemal ją taranując Lucinda nie miała pojęcia co się dzieje. Przez chwile wydawało jej się to jakimś żartem, grupą szczęśliwych ludzi opuszczających w końcu miejsce pracy. Dopiero twarz przebiegającej obok niej kobiety sprowadziła ją na ziemię. To nie było szczęście, a przerażenie. Szlachcianka mimowolnie przeniosła wzrok na windę, z której wydostawały się kłęby czarnego dymu, a wiszące tam spalone niemal zwłoki sprawiły, że w przerażeniu zrobiła krok do tyłu. Chciała uciekać, ale jej mięśnie odmówiły posłuszeństwa starając się znaleźć odpowiedź na zaistniałą sytuacje. Wybuch, który miał miejsce chwile później rzucił nią o ścianę. Usłyszała krzyki dobiegające z pomieszczeń, teraz wszystko widziała wyraźniej. Ministerstwo dosłownie stało w płomieniach, a jego ściany upadały na jej oczach. Blondynka spróbowała się podnieść, ale okropny ból w udzie sprawił, że nie mogła nawet się ruszyć. Półprzytomna spojrzała na wystający z nogi pręt i aż zrobiło jej się niedobrze. Krew szumiała, serce próbowało prześcignąć same siebie. Obok Lucindy przebiegali ludzie po chwili padając albo z wykończenia, albo przygnieceni przez kawałki ścian i nie będący w stanie się już podnieść. Szlachcianka zmusiła się do tego by wstać. Nie mogła tu zostać bo wiedziała, że jeśli nie ruszy się z miejsca to po prostu umrze. Zostanie pogrzebana żywcem. Kobieta ledwo stając na nogach ruszyła przed siebie. Krzyk innych ją otumaniał, motywował, przerażenie wzięło nad nią górę kiedy wszystko ucichło. Nie wiedziała czy to jej głowa płata jej figle czy naprawdę nikogo innego tutaj już nie było. Nawet kiedy wybiegła z budynku nie zatrzymała się. Biegła i biegła i biegła. Zwolniła dopiero gdy usłyszała swoje imię, a przed nią zamigotała znajoma twarz. Kaszel zmiótł ją z nóg choć umysł dalej kazał jej uciekać. Blondynka czując obok siebie znaną osobę złapała kobietę za dłoń. Pokręciła głową i dopiero po chwili odpowiedziała. - Nie wiem. Nie wiem co się stało. Wszystko nagle stanęło w płomieniach… - zaczęła z ciężkim oddechem.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Brendan Weasley
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
auror
25
Szlachetna
Kawaler
London calling
to the far away towns:
now war is declared
and battle come down.
29
16
0
0
0
0
10
16
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Long Acre   14.04.18 2:08

Koziorożec zbudził go ze snu, tydzień ciężkiej pracy zamierzał odbić wcześniejszym i dłuższym snem - regeneracja była mu potrzebna, ale nie miała być mu dana. Nie od razu rozpoznał stworzenie, nie od razu rozpoznał też jego głos, dopiero nacisk na nazwisko Skamandera rozjaśnił jego umysł; to musiała być Justine Tonks. Ranni, dużo rannych, pożar - czy to mógł być przypadek? Czy to zdarzyło się kiedykolwiek wcześniej? Ministerstwo Magii płonęło, jedyne, o co śmiał prosić teraz los, to o to, by choć to zdarzenie nie zostało wywołane anomaliami, już wolał trzeciego padalca, potężniejszego siłą od Grindelwalda i piromana z Nokturnu razem wziętych, niż - po raz kolejny - samemu być za to odpowiedzialnym. Zerwał się z łóżka bez choćby chwili zwłoki, w ciemnościach, by nie zbudzić Neali, ubrał spodnie, zarzucił wczorajszą koszulę i wsunął czarodziejską szatę, przemieszczając się na miotle w kierunku Long Acre. Już stąd - już od początku - czuć było pożaru. Ale to nie palone ściany i gruzy były w tym wszystkim najstraszniejsze, a ponury zapach śmierci, który unosił się tutaj zdecydowanie zbyt dobrze wyczuwalny. Czuł już paloną skórę - czuł ją często, choćby na treningach - widział szkody, jakie wywołać mógł magiczny ogień, ale nigdy, przenigdy dotąd nie widział tego ani nie czuł w takim ogromnym natężeniu. Ranni leżeli właściwie wszędzie- było ich mnóstwo, lecz nawet nie w połowie tylu, ilu na co dzień pracowało w Ministerstwie, nawet pomimo późnej pory. Jak wielu zostało w środku? Jak wielu z nich już nie żyło - a jak wielu potrzebowało pomocy?
- Justine - odpowiedział czarownicy, która go tutaj wezwała, początkowo nawet nie drgnąwszy, kiedy ta rzuciła się biegiem przed siebie - do jednej z ofiar, wyglądała znajomo, ale musiał szacować priorytety - ci, którzy otrzymali już pomoc, bynajmniej nimi nie byli. Minęła chwila, może dwie, kiedy udał się biegiem za Tonks, bez słowa minął jednak ratowniczkę, minął też Lucindę, gnając dalej, w kierunku walącego się Ministerstwa.
Nie dało się ocalić wszystkich, ale ktoś na pewno czekał wciąż na ratunek, powoli godząc się ze śmiercią.

/zt do ministerstwa




Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
20
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Long Acre   19.04.18 20:50

Dym unosił się ku niebu coraz gęstszymi churami i tam zdawał się niknąć. A może wnikać w obłoki nad Londynem sprawiając, że i one przyjmowały ponury, szarawy odcień. Budynek zajmował ogień a widok ten zdawał się jednocześnie przerażać jak i zapierać dech w piersiach. Zanim ruzszyła przez kilka sekund zwyczajnie stała z rozwartymi szeroko oczami i uchylonymi wargami patrząc jak płomienie obejmujące budynek poruszają się w rytmie zwiastującym jedynie śmierć. Muzyka którą wygrywała ulica była ponura, krzyki i płacz łączyły się i przenikały a wszyskie łącznie niosły ze sobą cierpienie i smutek. I strach. Przez wszystko przedzierał się strach.
Rzuciła się biegiem, najszybciej jak mogła. Nie bała się, chociaż powinna. W jakimś dziwnym rachunku uważała, że jedno uratowane życie jest o wiele ważniejsze niż jej. Zgodziła się na życie w ciągłym zagrożeniu. Zobowiązała się nieść pomoc. W jakiś sposób nauczyła się jak radzić sobie ze stresowymi sytuacjami, jednak tego, co zobaczyła dzisiaj w Ministerstwie miała szybko nie zapomnieć. Jak wielu rannych nadal znajdowało się w środku? Jak wielu czarodziejów straciło życie? Zatrzymała się przy Lucindzie, zerkając jedynie na plecy Brendana, patrząc jak wbiega głębiej w ognistą pożogę. Powodzenie. Pomyślała jedynie, mając nadzieję że nic mu nie będzie. Każde z nich musiało zająć się tym co potrafiło robić najlepiej. A przynajmniej teraz, w tym momencie, nadal jako ratowniczka - powinna leczyć, ratunkiem powinni zająć się aurorzy.
Skamander. Jej myśli nie potrafił nie wędrować w jego kierunku. Znaczył dla niej wiele, więcej niż cokolwiek innego i była niemal pewna, że był w Ministerstwie, gdy wybuchł pożar, choć jakaś część jej, gdzieś we wnętrzu nosiła cichą nadzieję, że było inaczej - że może wyszedł załatwić coś, zanieść jakiś papier komuś, może zwyczajnie spacerował po ulicach nie wracają do domu. Do niej. Teraz umierała z niepewności. Zaciskała zęby wiedząc, że to co czuła musiało zostać na drugim planie. Był aurorem, był zakonnikiem, był gwardzistą. Musiał sobie poradzić - a przynajmniej ona wierzyła że to zrobi. Nie mogła wbiec tam bez planu i szukać go na piętrze które zajmowało biuro Aurorów. Mogła mieć jedyne nadzieję. Odrzucić emocje na bok i działać, pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebowali. Wierzyć, że jeśli i on potrzebuje pomocy znajdzie się ktoś, kto mu ją ofiaruje.
Panika i strach, jego swąd czuć w dymie, który unosił się nad miastem. Czuć w pocie i powietrzu, słychać w krzyku tych który ucierpieli. Just złapała za dłonie Lucindy. Pociągnęła ją ku ziemi, sama klękając. Dłonie nadal spokojnie obejmując, próbując dodać gestem odrobinę spokoju. Twarz pozostała niezmienna, skupiona, w końcu sięgnęła po różdżkę.
-Weź głęboki wdech, Cinny. - poleciła widząc rozbiegane spojrzenie, zauważając jak jej zaklęcie migocze, jednak nie działa tak jak powinno. - Paxo Maxima. - powtarza jeszcze raz więc, celując różdżką w znajomą jej kobietę, mając nadzieję że tym razem jej ono posłucha i pomoże uspokoić szlachciankę przed nią. Wzrok znów nieświadomie zawiesza się na kilka sekund na płonącym za Lucindą budynku.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Long Acre   19.04.18 20:50

The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 77

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
 

Long Acre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18