Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Główna ulica
AutorWiadomość
Główna ulica [odnośnik]04.04.15 17:24
First topic message reminder :

Główna ulica

Główna ulica znajdująca się w sercu Hogsmeade, magicznej wioski zamieszkanej całkowicie przez czarodziejów i czarownice. Wzdłuż ulicy ciągną się kamienice, puby, kawiarnie i sklepy - Miodowe Królestwo, Pub pod Trzema Miotłami, Gospoda Pod Świńskim Łbem, sklep Derwisza i Bangesa, Sowia Poczta, sklep Scrivenshafta czy McBloom & McMuck. Od niej odchodzą mniejsze uliczki, które - wijąc się jak węże - prowadzą m.in. na stację kolejową, na cmentarz, i do Hogwartu.
Od czasów wojennej zawieruchy Hogsmeade stało jakby mniej wesołe, mniej kolorowe; nocą ulice świeca pustkami. Pomimo wynegocjowanego z Grindelwaldem pokoju czarodzieje czują, że coś wisi w powietrzu. Nikt jednak nie potrafi powiedzieć, co.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Główna ulica [odnośnik]23.05.21 0:13
Nie mogły komentować rozmowy z panią Blythe, jeśli istniało prawdopodobieństwo, że ktoś był w pobliżu. Mógł je śledzić, choć była pewna, że nikogo za własnymi plecami nie widziała. Lucy sprawdzała, ufała jej umiejętnościom, jej zmysłom. Przecież nie były nowicjuszkami, wiedziały, jak należy się zachować, a jednak istniało przecież tak wiele sposobów, by ukryć się przed ludzkim, jakże zawodnym wzrokiem. Popełniły błąd. Ktoś musiał tu być, ktoś czyhał na nie. Nie, to było znacznie gorsze. Ktoś czyhał na niewinnych ludzi, którzy musieli się tu ukrywać. Kiedy Lucinda zatrzymała ją, zakleszczając palce na jej ramieniu, spojrzała na nią wystraszona, ale i zdezorientowana.
— Co robisz?— Dlaczego próbowała ją powstrzymać? — Wiem, kto to mógł być. Przyszła tu, bo wiedziała, że tu będę. Mieszkała kiedyś na tej ulicy, robiłam dla niej miotły. Jej rodzice mówili, że zaginęła, ale na pewno to ona. A teraz grozi jej niebezpieczeństwo, Lucy. Jeśli ją szukają, jeśli depczą nam po piętach, stanie się coś złego, rozumiesz? Nie wezmą jej do Tower, po prostu ją zabiją na miejscu. Nie mogę na to pozwolić.— Próbowała wyswobodzić rękę. — Była tu przed chwilą, pukała. Nie słyszałaś tego? Jak mogłaś nie słyszeć. Musiała iść za nami, ukryta pod eliksirem albo zaklęciem… Napewno.— SPuściła wzrok, gorączkowo błądząc nim po ziemi, szukając na niej jakiś śladów jej obecności, ale nie widziała niczego, co mogłoby temu potwierdzić. Serce zaczęło bić jej w piersi, jak szalone, palce zacisnęła na swojej różdżkę i zadrżała. Czuła nagły przypływ rosnącej paniki. Tak, jak wtedy — obrazy z Tower dotarły do niej nagle, podobnie jak krzyki tamtych kobiet. Na moment otoczył ją ze wszystkich stron dym duszący, ale po dwóch mrugnięciach powiekami zniknął. Tylko jej się przywidziało. — Lucy, muszę iść. Potrzebuje mojej pomocy, rozumiesz? Muszę iść — powtarzała gorączkowo, drżąc. Nie potrafiła sobie przypomnieć imienia tej dziewczyny, ale zdawało jej się, ze była sporo młodsza od nich. Pamiętała jej twarz. Nie wiedziała, dlaczego akurat ona przyszła jej na myśl, zwykle miała fatalną intuicję, nie ufała jej, ale teraz była pewna, że się nie myli, że ma rację. — Puść mnie — nie prosiła, zażądała zdecydowanie, zaczynając rozglądać się po ulicy za dziewczyną. A potem przyłożyła dłoń do czoła, jakby o czymś zapomniała. Była zagubiona, zdekoncentrowana, nie potrafiła zebrać własnych myśli, przypomnieć sobie oczywistych faktów. Nie mogła skupić się na pani Blythe, jej głowę ogarnęły dziwne przekonania, którym nie potrafiła się przeciwstawić. Była pewna, co do swojej racji. Co do tego, że musi iść na ratunek.


Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Tell me things
you've never said out loud.
Just try and go there if you can
Show me the parts of you
you're not that proud of.
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 6 8c905527b1ee98e0d94e5b8666c44eb444639c46
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Re: Główna ulica [odnośnik]10.06.21 12:20
Nie wiedziała dlaczego tak ciężko było jej uwierzyć w słowa Han. Może za bardzo ufała własnej intuicji, która podpowiadała jej, że to wszystko ma drugie, ukryte dno. Ona sama przechodziła przez podobne rzeczy, a Azkaban pokazał im, że rzeczywistość lubi się zniekształcać. Widząc Jessę obok siebie wierzyła w jej obecność. Raz za razem łapała się na tym, że chce do niej coś powiedzieć, albo przed nią uciec. Obecność wron i kruków nad jej głową też budowało w niej przekonanie, że ciągle jest obserwowana, że nigdy nie jest sama. To wszystko zmieniało się dopiero, gdy ktoś ją w tych omamach uświadomił. Brzmiało to absurdalnie, bo bez względu na to ile razy ktoś ją w swym błędzie uświadamiał, to ona i tak wpadała w to samo bagno aż po pas. Nie wiedziała czy to samo dzieje się teraz z Zakonniczką, nie wiedziała czy kobieta naprawdę słyszała pukanie do drzwi czy jedynie jej psychika dała o sobie znać w taki szalony sposób, w tak nieodpowiedniej ku temu chwili. – Skąd wiedziała, że tu będziesz? – zapytała szeptem nie puszczając kobiety. – Skoro zapukała, to dlaczego miałaby uciekać? – bo niby skąd Wright miałaby to wszystko teraz wiedzieć skoro przed drzwiami domu Pani Blythe nikogo nie było.
Nie powinny tego robić teraz. Lucinda kątem oka spojrzała na wstającą od stołu Panią Blythe. Kobieta wyglądała na wystraszoną i blondynka wiedziała, że już nic nie uda im się dzisiaj ugrać. Nawet jeśli na początku czarownica była gotowa na negocjacje tak teraz po tej sytuacji całkowicie zamknęła się w sobie i najchętniej wyrzuciłaby kobiety na ulice. Nie mogła się jej dziwić. – Nic nie słyszałam – powtórzyła jeszcze raz z naciskiem. – Nikogo tu nie ma. – dodała zatrzymując spojrzenie na oczach czarownicy. Widziała w nich przestrach, widziała, że kobieta naprawdę w to wierzy i nie mogła jej tego zabrać. Nie mogła, bo co jeśli miała rację? Co jeśli tam naprawdę ktoś był, a teraz grozi jej niebezpieczeństwo? Co jeśli swoim uporem maniaka skaże kogoś na śmierć? Miała wątpliwości, ale nie chciała tego pokazywać szatynce. Nie teraz.
Zanim blondynka opuściła dłoń skinęła głową. – Dobrze – zaczęła przyznając jej rację. – Pójdziemy razem. Nie upieraj się, bo samej cię nigdzie nie puszczę. – dodała z westchnięciem i nie spuszczając wzroku z Wright skierowała słowa do mieszkanki. – Przepraszamy. Najlepiej będzie jak już pójdziemy. Proszę się nie bać. Nikt nie dowie się o naszej wizycie. – dodała, ale czy mogła być tego właściwie taka pewna? Teraz już sama nie wiedziała w co ma wierzyć.
Lucinda ruszyła w stronę drzwi i jeszcze raz przeniosła spojrzenie na czarownicę. – Jesteś tego pewna? – zapytała.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 6 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Główna ulica [odnośnik]04.07.21 8:20
To coś wypaczało rzeczywistość. Pełzło pod skórą, tuż pod nią, cienką jak papier, szukając porów, którymi mogłoby wydostać się na zewnątrz. Kierowało jej myślami, odczuciami i odruchami. To wspomnienie dementora, kiedy pochylał się nad nią, by złożyć na niej swój ostatni pocałunek. Te krzyki kobiet pozamykanych w celach tuż przed tym, jak opuścili wieżę. Zostawili je tam na śmierć. Zostawili je, by udusiły się eliksirem, który strażnicy bez skrupułów wrzucili do środka. Umarły z ich powodu, bo poszli zrobić zamieszanie. Chciała wierzyć, że ratując parę osób zrobiły dobrze. Że to wciąż było tego warte, a śmierć ukróciła cierpienie ludzi, którzy byli tam torturowani i niesłusznie przetrzymywani. Ale nie potrafiła. Nie zdawała sobie sprawy, że to, co słyszała i to co wiedziała, to były zaledwie omamy, przywidzenia. Błędne przeświadczenie rodził strach i nagła, niemożliwa do powstrzymania potrzeba niesienia pomocy — a może poczucia winy, które chciała zrekompensować za tamtą śmierć w Tower. Trauma, z którą sobie nie radziła dawała znać. Kiedy Lucy zadała jej pytanie, nie potrafiła na nie odpowiedzieć. Stanęła jak wryta, patrząc na nią przez chwilę wyraźnie skonfundowana. Nic nie przychodziło jej do głowy.
— Ja... Nie wiem... Ale może...— zaczęła dukać, patrząc na lewo i na prawo, po czym wplotła drżącą dłoń we włosy. BYła pewna, że jej się nie przesłyszało. — Musiała mnie widzieć. Rozpoznała mnie, jak szłam. Nie wiem, Lucy... — zaczynała się irytować tymi wszystkimi pytaniami, tym, że nie wierzy, ale także tym, że sama nie umiała wybrnąć z sytuacji i wyjaśnić tego wszystkiego. Nie ruszyła się z miejsca. Złapała się za brzuch, poczuła jak ją boli, zaciska się na czymś, jakimś rozżarzonym pręcie w środku.
Poczekała na zakonniczkę, w końcu obiecała jej, że z nią pójdzie. Rozmasowywała w tym czasie brzuch, rozglądając się gorączkowo, za niewidzialną kobietą, która miała tu być. Po co uciekała? DLaczego? Przecież mogła wejść do środka, jeśli jej szukała, prawda?
— Ja... Tak....— mruknęła, z większym zdecydowaniem potakując głową niż mówiąc. Przetarła czoło, a potem policzek i ruszyła przed siebie. — Może ukryła się w którejś z uliczek? Musi tu gdzieś być...


Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Tell me things
you've never said out loud.
Just try and go there if you can
Show me the parts of you
you're not that proud of.
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 6 8c905527b1ee98e0d94e5b8666c44eb444639c46
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Re: Główna ulica [odnośnik]10.07.21 14:49
W innej sytuacji nie miałaby wątpliwości. Ufała Wright. Ufała jej osądowi, ufała jej magii. Wiedziała, że jest zdolną czarownicą i poszłaby za jej słowami niemal od razu, gdyby po wizycie w Tower nie nosiła takiego samego ciężaru. Sama niejednokrotnie złapała się na tym, że jej psychika płata figla. Wmawia jej istnienie rzeczy, które nie istnieją. Rozmawiała też z innymi i ci podobnie radzili sobie z traumą, która miała miejsce w murach więzienia. Nie mogła jednak mierzyć wszystkich jedną miarą. To, że ona w swoich omamach widziała Jessę, której nie zdołała uratować nie znaczyło wcale, że Hannah w taki sam sposób reaguje na te wszystkie negatywne emocje. Może była silniejsza psychiczne? Może to właśnie ona dzisiejszego dnia myślała o wiele bardziej świadomie niż Lucinda? Nikt nie mógł znać odpowiedzi na to pytanie, nikt nie siedział w jej głowie i nie znały się na tyle dobrze by móc przewidywać podobne kwestie. Intuicja podpowiadała jej jednak, że leży za tym coś więcej. Siła, której nieświadomie ulegają. Żyły z wojną jak z najlepszym przyjacielem. Każdego dnia odpierały ataki wroga tylko po to by znaleźć czas. Wydłużyć życie innym, uratować ich. Nikt noszący tak wielki ciężar nie jest w pełni normalny. A za drzwiami choć nie widziała kobiety, o której mówiła Wright było wiele innych rzeczy. Niebezpieczeństwo, którego nie były w stanie przewidzieć.
Lucinda była już gotowa pójść za tym co mówi czarownica. Uniosła różdżkę chcąc być gotowa na każdą ewentualność. Widziała jednak w oczach towarzyszki wahanie. Ta złapała się za brzuch jakby nagle poczuła cios skierowany w swoją stronę. Próbowała to zrozumieć, ale nie miała aż tak wiele czasu. Pewności i tak nie będzie miała. – Zdarzało ci się już to wcześniej? – zapytała spokojnym tonem podchodząc do drzwi zaraz za kobietą. – Bo mi tak – zaczęła z lekką niepewnością. – Widzę Jessę. Widzę ją obok siebie prawie każdego dnia. Jest tak realna, tak żywa. Łapie się czasem na tym, że słyszę jej głos, wiesz? Dopiero gdy zdam sobie sprawę z tego, że widzę ją tylko ja, to uzmysławiam sobie, że to tylko moja chora głowa. Zwichrowana psychika. – dodała krzywiąc się delikatnie, bo samo wspomnienie przychodziło do niej z trudem.
- Przejdziemy się. Po prostu bądź ostrożna, Hann. Czasami wszystko jest inne niż nam się pierwotnie wydaje. – nie mówiła tu już tylko o tej konkretnej osobie. Nie mówiła o pukaniu, którego nie słyszała. Chodziło jej o ludzi i niekończącą się chęć pomagania im. Ci potrafią to wykorzystać, a nie każdy jest tym dobrym.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 6 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Główna ulica [odnośnik]11.08.21 12:44
To, co się wydarzyło, było silniejsze od niej. Przekonanie, że ktoś za nimi musiał iść, pukał, szukał u nich pomocy. U niej i Lucindy. Czy były to omamy, czy piętrzące się wyrzuty sumienia? Nie wiedziała, ale nie potrafiła zignorować głosu serca, podszeptu podświadomości, który pchał ją właśnie w stronę drzwi, a potem dalej, na ulicę, za róg budynku, chociaż nikogo nie było na horyzoncie, chociaż nikt ich nie śledził i nic nie wskazywało na to, że nawet obserwował. Parła przed siebie, przekonana o swojej racji — jak zawsze, nie biorąc nawet pod uwagę, że mogła być w błędzie, że to tylko przywidzenie. To przeczucie było w niej tak silne i tak dotkliwe, że nie słuchała do końca wątpliwości Lucindy, nie zwracała już nawet uwagi na kobietę, którą odwiedziły. W dłoni wciskała różdżkę. Czuła przez chwilę, jak drży jej serce, jak z trudem łapie oddech — jakby była tam, w Tower, jakby to wszystko znowu się działo wokół niej. Słowa Hensley w końcu sprowokowały ją do spojrzenia w jej stronę.
— Słucham?— Odwróciła się już na zewnątrz, patrząc za stojącą w progu kobietą. Dopiero wtedy zaczęła się zastanawiać nad tym wszystkim. — Tak... Zdarzyło...— odparła po chwili, opuszczając różdżkę. Szybkim obrotem głowy zerknęła jeszcze przez ramię, w kierunku, w którym jak sądziła uciekła osoba, która jej potrzebowała. Ale nikogo tam nie było. Nie słyszała kroków, nawoływania, krzyków. —Jessę? — Dopiero teraz do niej dotarło, że może nie była w tym wszystkim sama. Lucinda także przechodziła przez to piekło. Próbowały je uratować. Te kobiety w Tower. Pomóc im się wydostać, a jedyne co, to ściągnęły na nie piekło. A może to była w jakiś sposób łaska, spotkało je przeznaczenie. Może śmierć była nieunikniona, nie mogły im pomóc, a jedynie przyspieszyły cały proces swoją obecnością w więzieniu? — jak sobie z tym radzisz? — spytała spokojniej, podchodząc do niej powoli. — Ja... Zdarzyło mi się, że czułam... i widziałam czyjąś dłoń na ramieniu. Trzymała mnie mocno. Samą dłoń. Wyrwaną z ręki.— Jak wtedy tam, w Tower, kiedy deportowała się, porywając ze sobą dłoń strażnika. — Mogłybyśmy to sprawdzić? jeśli to tylko fałszywy alarm, wrócimy tu, dobrze?— poprosiła dziewczynę niepewnie, a potem poczekała, aż zrównają się krokiem. Wciąż czujnie i powoli sprawdziły okolicę, by upewnić się, że to było tylko złudzenie.

| zt Sad


Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Tell me things
you've never said out loud.
Just try and go there if you can
Show me the parts of you
you're not that proud of.
OPCM : 30
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Główna ulica - Page 6 8c905527b1ee98e0d94e5b8666c44eb444639c46
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Główna ulica
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach