Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Madame Tussaudus

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Madame Tussaudus - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Madame Tussaudus - Page 6 Empty
PisanieTemat: Madame Tussaudus [odnośnikMadame Tussaudus - Page 6 I_icon_minitime04.12.16 0:40

First topic message reminder :

Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds

Już od dawien dawna słynne muzeum Madame Tussauds przyciąga tłumy turystów. Wewnątrz dziwacznego budynku z charakterystyczną zieloną kopułą i czerwonymi ścianami, które prawie bezustannie oklejone są plakatami, zwiedzający mają okazję przejść przez kilka sal wypełnionych pełnowymiarowymi woskowymi figurami stworzonymi na wzór wszelkiego rodzaju sław. To wyjątkowe miejsce umożliwia spędzenie niezapomnianych chwil w towarzystwie popularnych obecnie lub sławnych przed laty pisarzy, aktorów, muzyków, naukowców oraz polityków, w ofercie znajduje się również wykonanie zdjęcia pamiątkowego. Ponadto muzeum raz na jakiś czas, w dniach nieczynnych dla mugoli, organizuje wydarzenia, w trakcie których figury woskowe za sprawą zaklęć ożywają. Goście mają wtedy okazję porozmawiać ze swoimi idolami, lecz figury przypominają pierwowzory w sposób właściwy ruchomym portretom - chociaż postaci posiadają wspomnienia i osobowość, nie są duchami sław, nie są również w stanie wyjawiać ich nieznanych szerszej publiczności sekretów.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.


[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 27.08.18 8:16, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Isabella Presley
Isabella Presley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7405-isabella-selwyn https://www.morsmordre.net/t7416-iskierka https://www.morsmordre.net/t7414-bardzo-nieprzykladna-lady#202782 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t7417-skrytka-bankowa-nr-1810#202799 https://www.morsmordre.net/t7415-isabella-selwyn
Zawód : płomień
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczona
Najmilszy sercu jest prawdziwy w nim pożar.
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Madame Tussaudus - Page 6 A8172ec5839139146051f7b54e49c5d0

Madame Tussaudus - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus [odnośnikMadame Tussaudus - Page 6 I_icon_minitime18.07.19 19:49

Mogłaby zwątpić w jego żarcik. Może nie wyglądał, jak gwiazda towarzystwa, nie mówił zbyt wiele i z pewnym dystansem przyjmował niedawną przygodę, ale w gruncie rzeczy nie wydawał się aż tak straszliwie markotny, nie budził jej niechęci. Może jednak po prostu nie był lordem i stąd z jeszcze większym zainteresowaniem na niego spoglądała. Zachowywał się inaczej. Spotykała wielu zwykłych czarodziejów spoza szlachetnych rodów, ale nie rozmawiała z nimi często. Brakowało okazji i sposobności. Chyba że los, jak dziś, postanowił połączyć ich dwie drogi. Och, jak tylko opowie Lucindzie, co jej się przytrafiło… Życie szlachcianki wcale nie musiało być tak nudne, jak jej się wydawało, gdy spoglądała na niektóre swoje drogi koleżanki.
– Ależ proszę – odpowiedziała uprzejmie. – Nie zdradzę tajemnicy pańskich wypocin. Tylko nasza trójka o nich wie. Ach, i jeszcze te figury, ale myślę, że zachowają te rymy dla siebie – dodała, nie wychodząc z tej retoryki dowcipu. Bard, choć tak ponury i milczący, zdołał wpędzić ja w szczery, dobry nastrój. To bardzo przyjemny początek przedświątecznej wizyty w Londynie.
Właściwie miał rację. Rzadko chcemy wracać do miejsca śmierci. Och, nie żeby cokolwiek o tym wiedziała, ale wydawało jej się, że gdyby tylko była duchem, to wolałaby stąd uciec. Tylko że duchy często były uwięzione w miejscach powiązanych z ich śmiercią. Gdy rym odczynił zły urok, duch pomknął daleko poza mury muzeum, zupełnie jakby dotąd zmuszony był do przebywania między kolorowymi, eleganckimi figurami.
– Wydaje mi się, że ta tajemnica nie zostanie nigdy rozwiązania – powiedziała z nutką pewnej nostalgii, jednocześnie spoglądała w miejsce, w którym po raz ostatni mogła ujrzeć muzykalną zjawę. – Dziękuję, również życzę miłego dnia – odpowiedziała dźwięcznie i znów lekko dygnęła, całkiem już odruchowo. Pewne nawyki damom wchodziły tak mocno, że nie odchodziły od nich nawet, gdy etykieta nie narzucała takiego zachowania. Bella jednak nie była arystokratką, z której należało brać przykład. Jej postać to raczej dowód na to, że to środowisko nie jest tak sztampowe i markotne, jak mogłoby się z daleka wydawać. Jednak w swoim środowisku Isa mogła budzić wiele wątpliwości.
Gdy zniknął, udała się do kolejnej sali, a nieodgadniony uśmiech wciąż błąkał się po jej ustach. Zapewne nigdy więcej już się nie zobaczą.

zt  :pwease:


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Madame Tussaudus - Page 6 3baJg9W

Madame Tussaudus - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus [odnośnikMadame Tussaudus - Page 6 I_icon_minitime12.01.21 1:59

Jedna z licznych szarych sów przemierzała tej nocy Londyn. Nie wyróżniała się niczym od innych pocztowych ptaków. Przeciętnej wielkości i szybkości, niosła w dziobie starannie zapieczętowany list. Leciała wysoko, nie zniżając lotu i nie zważając na świszczący dookoła wiatr. Gdy pod nią zaczęły migotać światła latarni, zapikowała w dół. Przez chwilę krążyła nad ulicami miasta, aby ostatecznie otworzyć dziób i wypuścić z niego list, który po chwili tańczenia w powietrzu opadł na ziemię.
Jeśli przechodzisz tu jako pierwszy pomiędzy 30 września a 4 października, możesz dostrzec obok sklepu list. Jest zapieczętowany i zamknięty, wyraźnie w dobrym stanie. Jeśli go podniesiesz i przyjrzysz się tyłowi korespondencji, dostrzeżesz wypisane ładnym, ozdobnym pismem: Do Ciebie, przechodniu. Gdy otworzysz kopertę zalakowaną pieczęcią w kształcie gwiazdy, ujrzysz list, a w nim:


Przeczytaj Do Ciebie
Mieszkańcu Londynu! Wojna odbiera to, co najcenniejsze.
Ostatnio z powodu działań prowadzonych na terenie Anglii życie stracili:

  • Elizabet Blackwood – mugolska studentka, zamordowana przy próbie ucieczki z miasta. Nim dosięgło ją zaklęcie przynoszące śmierć, została prawdopodobnie wielokrotnie zgwałcona.
  • Bertie Bott – cukiernik i urzędnik Ministerstwa Magii, właściciel “Cukierni Wszystkich Smaków”. Został zamordowany w trakcie działań w Londynie, a jego ciało zostało wystawione na publiczny widok.
  • Roth i Meggy Davies – pięcioletnie bliźnięta, zamordowane z zimną krwią na oczach ich własnych rodziców. Ich matka pozostaje zaginiona w akcji.



Łączymy się w żałobie i smutku z rodzinami, nie mogąc jednak powstrzymać się od pytania:
!--

-->kto będzie następny?






I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Madame Tussaudus - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus [odnośnikMadame Tussaudus - Page 6 I_icon_minitime18.05.21 19:15

8 XII '57

Boli.
Promieniuje irytująco w stronę skostniałych palców, ale zachłanniej sięga przedramienia, by finalnie liznąć łokcia jak smuga prądu czy nitka płomienia. Głupie powody, jeszcze głupsze pokusy; Tatiana Dolohov miała ich całe zestawy, całe sieci nieprzemyślanych zwrotów i nieprzemyślanych zagrywek – kolejny głupi kaprys uwypuklił własną głupotę, kiedy nawet ujęcie w palce nóżki wysokiego kieliszka sprawiło jej kłopot.
Nieduży opatrunek wokół nadgarstka, choć schowany za obszernym rękawem ciemnej sukni, nader intensywnie przypominał o wypadku – porażce – sprzed kilku dni; nafaszerowane eliksirami ciało na moment zapomniało o srogim przeziębieniu, teraz potraktowane dodatkową porcją alkoholu i pyłkiem zalegającym głęboko w śluzówce nosa.
Ból, odrętwienie, zima tańcząca w kościach i przypominająca o swoim istnieniu z każdym kolejnym świstem wiatru – niemal idealny moment na odwiedzenie kolejnego nijakiego przyjątka, z powodu równie bezsensownego i bezużytecznego. Powody były tylko powodami, ale przekonanie – niezachwiana pewność – że już niedługo wszystko miało się zmienić, wystarczyło, by i ona, ta która najczęściej wolała mieć wszystko w głębokim poważaniu, przejęła się własnym losem; losem, interesem, przesypywanymi z dłoni do dłoni galeonami i słodkiej sieci kontaktów, która wciąż kwitła; rozpościerała się dalej i dalej, głębiej, szerzej wśród londyńskich zawiłości, teraz idealnie czystych, pozbawionych smrodu szlamu.
Skupienie pomagało zażegnać drażniącą gdzieś w trzewiach nutę porażki; gorzki posmak przemykający między organami, goszczący na języku, podgryzający myśli – wydarzenia z Niebieskiego Lasu poza faktycznymi śladami na jej ciele i samopoczuciu odcisnęły jedno, główne piętno – poczucie przegranej było gorsze od fizycznych dolegliwości. Dużo gorsze.
Teraz zrzucone gdzieś na bok, lawirujące między kolejnymi figurami a wystawą – sama nie wiedziała tak naprawdę czego, któżby się tym przejmował – porozstawianą po ładnych kątach muzeum; zamiast woskowych manekinów muśniętych cieniem magii wolała skupiać wzrok na faktycznych sylwetkach; ludzkich, żywych, tych z myślami, planami i przede wszystkim – możliwościami.
A taki przynajmniej był początkowy zamiar, kiedy elegancka suknia musnęła wyłożony dywanem parkiet, pierwszy szampan zakołysał się w kieliszku wraz z nurtem bąbelków, a ona nie była ni odurzona, ni zirytowana, ni zwyczajnie wkurwiona; prostacka złość raz po raz przemykała między jednym a drugim kącikiem muśniętych ciemną barwą ust, kiedy przysiadając na jednej z ławeczek w bocznej alejce muzeum, odpalała końcem różdżki papierosa, mieląc w ustach nigdy niewybrzmiałe przekleństwo.





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
Atticus Blythe
Atticus Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9791-atticus-blythe#296938 https://www.morsmordre.net/t9850-jutrzenka#298336 https://www.morsmordre.net/t9848-hands-made-of-gold#298297 https://www.morsmordre.net/t9909-atticus-blythe
Zawód : jubiler, twórca talizmanów
Wiek : 30 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
The desire of gold is not for gold. It is for the means of freedom and benefit.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Madame Tussaudus - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus [odnośnikMadame Tussaudus - Page 6 I_icon_minitime21.05.21 1:18

Pierwsze przychodzi znudzenie.
Jeśli chcesz zaistnieć, musisz zacząć się pojawiać; w miejscach, których nigdy przecież nie wybrałbyś sam. Musisz być tam, gdzie są wszyscy ci, którzy cokolwiek znaczą; ci, których zdanie wybija się ponad odgłosy innych, i które jest brane pod uwagę. Atticus doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, iż przeprowadzka do Londynu i rozpoczęcie nowego etapu w życiu nie będzie łatwą przeprawą, ale nigdy w życiu nie podejrzewał, że mógłby zanudzić się na śmierć. Był bardzo blisko; muzeum wypełnione figurami woskowymi, w które ktoś lekko tchnął okruchy magii, nie interesowało go w ogóle. W chaosie myśli rodziły się kolejne plany i przedsięwzięcia, które mógłby zrealizować w tym czasie; zamiast tego słuchał pogadanki starszej damy o jej ulubionej woskowej figurze, i dlaczego to akurat ta przedstawiająca kichającego nieustannie trolla. Przyklejony uśmiech nie schodził z ust, które nawykły do imitacji tych wszystkich uprzejmych, grzecznych uśmieszków, które widywał przez lata. Tutaj łatwo było zniknąć w tłumie, wtopić się w tło i przede wszystkim słuchać. Jeśli wykazałby się dzisiaj odpowiednio dużą ostrożnością, jak wiele ziaren oddzieliłby od plew? Ile przydatnych informacji dostrzegłby między łgarstwami i pochlebstwami, które tak hojnie wypełniały dzisiejszą salę? To, co początkowo wziął za możliwość ciekawej rozgrywki, szybko okazało się planem godnym pożałowania; rozmowa toczyła się głównie wokół wystawionych na pokaz rzeźbach autorstwa - sam już nie wiedział - czyjegoś wnuka, bratanka, syna? Koneksje umożliwiały wiele; nawet udostępnienie do widoku publiczego rzeczy, które w rzeczywistości wypadałoby postawić obok sterty gruzu.
Jako drugie pojawia się zniecierpliwienie.
To dobijające uczucie przypominające o porażce dzisiejszego wieczoru; o ledwie kilku wymienionych uśmiechach, o fałszywym pochlebstwie tu i tam i przede wszystkim udawaniu, że wystawa wcale nie uderzała w jego poczucie estetyki. Musiał zacisnąć zęby, i umiał to robić; lata obserwacji cudzych zachowań i przewidywań oczekiwanych reakcji czasami przynosiły wyjątkowe korzyści. Im dłużej krążył jednak pośród znamienitych gości, tym bardziej docierał do niego bezsens tego spotkania. Roześmiałby się w głos, gdyby mógł; zamiast tego sięgnął po kieliszek szampana i opróżnił go, siląc się na powolność gestu. I gdy był już gotów, by odejść - ostatecznie pokazał się, tyle powinno wystarczyć - dostrzegł kogoś, kto wyjątkowo wyraźiście odcinał się od mdłego tła innych czarodziejów.
W końcu, nareszcie - zaintrygowanie.
Wystarczyło pokonać niewielki dystans kilku kroków, by znaleźć się w zasięgu wzroku kobiety; woń palonego papierosa, dla niego wyjątkowo miła, zyskała na intensywności. Potrzebował chwili, by ją skojarzyć, i gdy pamięć podsunęła nazwisko, nagle wszystko stało się jasne.
Być może właśnie dlatego się uśmiechnął, bez charakterystycznej dla siebie rezerwy bądź obojętności.
- Proszę uważać, żeby żar nie spadł na dywan - zagadnął, zgarniając z tacy krążącego w pobliżu skrzata świeży kieliszek szampana; a właściwie dwa, bo podejrzewał, że dama wkrótce dopije własne bąbelki. - Wygląda na najdroższą rzecz z dzisiejszej wystawy, panno Dolohov.
Siedząca przed nim kobieta była zdecydowanie jedyną personą, na której warto było tego wieczoru zawiesić oko; jedyną, która nie kaleczyła poczucia estetyki Blythe'a i zasługiwała na pełną uwagę.
- Narzeczony nie pogniewa się, jeśli dotrzymam pani towarzystwa? Na czas tego kieliszka, oczywiście. - dowody dobrej, musującej intencji trzymał pewnie w silnych, szorstkich dłoniach; uprzejmość z pewnością była mocną stroną Atticusa, ale lepszą kartą okazywały się informacje. Wystarczyło słuchać i analizować, wyłapywać to, co warte uwagi i zapamiętać - bo nigdy nie wiadomo, kiedy takowa wiedza mogła okazać się godna użytku.
Na przykład teraz, gdy był stuprocentowo pewien, że Tatiana Dolohov przybyła do muzeum, by samotnie zanudzić się na śmierć.


Powrót do góry Go down
Tatiana Dolohov
Tatiana Dolohov

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Zawód : niszczycielka pogodnych nastrojów
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
i'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Madame Tussaudus - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus [odnośnikMadame Tussaudus - Page 6 I_icon_minitime27.05.21 13:46

Miała ich za sobą całe tuziny, może nawet dziesiątki – przyjątek takich jak to, parad, dywaników przypominających wybieg dla egzotycznych zwierząt; co najdziwniejsze, wcale jej to nie przeszkadzało. Wpierw nawet imponowało, balansowało gdzieś pomiędzy faktycznym entuzjazmem a nutą niepewności, kiedy jeszcze angielskie słowa drapały w gardło, a koślawy akcent utrudniał zrozumienie zasłyszanych zdań. Później było już łatwiej – lepiej, ciekawiej, zabawniej, kiedy wciąż skupiała na sobie wzrok, nauczyła się nawet chichotać i spuszczać głowę w dół kiedy nakazywała tego etykieta, uwieszona ojcowskiego ramienia i arcyzadowolona z otrzymanego zaproszenia, do obcego miejsca, obcych ludzi, obcych możliwości, które poza przepychem, ładnymi strojami i słodkimi muffinkami o smaku letnich malin, faktycznie otwierały wiele drzwi.
Nawet tych szlacheckich, które początkowo naprawdę wywoływały drwiące uśmiechy, rozchichotane spojrzenia zawieszone na dziwnych, wielowiekowych strojach; później zaczęła dostrzegać podobieństwa z minioną kulturą własnej ziemi, a wtedy nawet arystokratyczne mimozy przestały być nużące; zamiast tego zaczęły przypominać nieco nierozgarnięte koleżanki, którym dawała się prowadzić za rączkę, przyjmując rady i polecenia, pod tytułem jak być wspaniałą damą na londyńskich salonach.
Niemal tak doskonałą jak tegoż wieczora, jeśli nie liczyć odrobinę rozeźlonej miny, pospiesznie odpalanego papierosa i wciąż szumiącej w głowie niepewności; nafaszerowane eliksirami ciało nie zdążyło jeszcze zbuntować się kolejną falą przeziębienia, a obstrojony eleganckim wykończeniem rękaw sukni sprawnie chował obolałą rękę.
Jak długo jeszcze musiała tutaj być? Jak długo się rozglądać, kiwać głową i uśmiechać, kiedy w środku pokazywała im wszystkim środkowy palec? Być może wisząca nad nimi zima, prawda, która raz na zawsze zakrzywiła obraz pomieszkiwania w Wielkiej Brytanii sprawnie psuła nastrój.
Ale miejsca takie jak to należało traktować jako pracę. Pracę, cyrk, arenę walki o to, co istotne – informację, zasięgi, wpływy i możliwości. Skoro ojciec miał niedługo zniknąć, musiała nauczyć się odrobiny samowystarczalności.
– Ależ to byłaby strata, taki kunszt kultury – rzucone pospiesznie w odpowiedzi na usłyszane słowa, brykające gdzieś pomiędzy cichym skwierczeniem spalanej bibułki i chaosem własnych, natrętnych myśli; Tatiana podniosła wzrok dopiero po chwili, zmieniając momentalnie grymas na neutralny uśmiech, taki, który Anglicy faktycznie lubili; nie zbyt ostry, nie mroźny jak zima w jej kraju i nie ciepły jak nigdy niedoświadczane lato; przypominał lekko chłodny wiatr wiosennych popołudni, kłócąc się z charakterystyczną wonią tytoniu, charakterystycznymi rysami twarzy i charakterystycznym akcentem, mocno wybijającym się spośród gwaru angielskiego blekotu.
– Och, tytoń? Cóż, mam swoje zasoby – na moment zerknęła na papierosa, ale nawet takie cudo nie zasługiwało na uwagę; nie kiedy prędkie spojrzenie, zawiesiło się na mankietach marynarki, później na migotliwych spinkach przy nich, ostatecznie złotawym łańcuszku zegarka – minęła kolejna chwila, nim Dolohov podniosła wzrok na właściciela ów kunsztownych, stylowych materialności.
– Mój miły przebywa za granicami tegoż pięknego kraju. Musiałby więc fatygować się bardzo daleko, by przybyć na wyspy z odsieczą – kącik ust uniósł się ku górze w uśmieszku, nim nie dopiła zawartości swojego kieliszka, później odkładając szkło na bok – Ma pan więc niebywałe szczęście, panie Blythe.
Panie Blythe z pięknymi świecidełkami i nieodgadnionymi słowami wymienianymi niegdyś z panem ojcem; ileż ciekawości przyniósł pan tego wieczora?





will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Powrót do góry Go down
Atticus Blythe
Atticus Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9791-atticus-blythe#296938 https://www.morsmordre.net/t9850-jutrzenka#298336 https://www.morsmordre.net/t9848-hands-made-of-gold#298297 https://www.morsmordre.net/t9909-atticus-blythe
Zawód : jubiler, twórca talizmanów
Wiek : 30 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
The desire of gold is not for gold. It is for the means of freedom and benefit.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Madame Tussaudus - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Madame Tussaudus [odnośnikMadame Tussaudus - Page 6 I_icon_minitime30.05.21 20:04

Zabawne, że ze wszystkich możliwych miejsc w tłocznej stolicy spotkali się właśnie tutaj; na przyjęciu, które być może uznali za interesujące, by rozczarować się okrutnie po niespełna godzinie. Zawsze żałował straconego czasu; cennych minut, które mógłby przeznaczyć na kolejne projekty, których celem było jedynie oskubanie szlachetnych dam z oszczędności. Od dawna wiedział, że złoto otwierało więcej drzwi niż suche groźby i udawana nonszalancja - Anglicy nie słynęli wszak z wylewności, ale błysk monety od setek lat okazywał się najlepszym przyjacielem. Dzisiaj jednak nawet najkosztowniejsza sztuka biżuterii czy najbardziej okazały diament wydawały się ponurą nagrodą pocieszenia wobec przykrego obowiązku uczestnictwa w wystawie, która ze sztuką miała tyle wspólnego, co szyszymora z tancerką burleski.
Ciężar obowiązków dał o sobie znać po raz kolejny, i nie zamierzał oszczędzać nikogo; pośród znaczących półuśmieszków i słów słodkich niczym lukier, Atticus dostrzegał znużenie w oczach rozmówców. Wyglądało na to, że nikt tak naprawdę nie chciał tutaj być; gdy jednak w grę wchodziło chociażby minimalne podbicie reputacji, usłyszenie chociaż jednego skrawka wartej uwagi plotki, trudy mogły okazać się warte dalszej gry. Szybko doszedł do wniosku, że podobne szczęście omijało go szerokim łukiem dzisiejszego wieczora; przynajmniej do momentu, w którym nie ujrzał Tatiany Dolohov.
Pamięć podpowiadała więcej, niż byłby zdolny wyrazić prostymi słowami; rodzinne interesy zakorzeniły się głęboko w kraju carów i wódki, wiążąc ściśle losy z rodziną Dolohov. Większość obowiązków - tych związanych z zarządzaniem majątkiem i ukierunkowywaniem biznesu - jeszcze nie tak dawno spoczywały na barkach zmęczonego codziennością ojca; gdy światło życia opuściło jego oczy, a usta wydały ostatnie tchnienie, wszystko spadło na Atticusa.
Tatiana nie musiała, chociaż mogła wiedzieć - o cichych rozmowach prowadzonych ledwie kilka dni po pogrzebie Victora i Danieli, o zawoalowanych subtelnie groźbach i wyczerpującej się cierpliwości Blythe'a. Los w końcu uśmiechnął się gorzko, zsyłając mu dzisiejsze towarzystwo; być może urokliwa Rosjanka wkrótce miała pożałować, że narzeczony faktycznie przebywał gdzie indziej.
- To cudowne, że potrafi panna dostrzec prawdziwy kunszt, szczególnie w tym miejscu - ironiczne, lecz miękkie słowa padły w odpowiedzi na wcześniejsze, również przesycone ironią stwierdzenie. W rzeczywistości dywan nie różnił się niczym od setek innych i nie przejawiał żadnej wartości, ale gdyby miał wybierać stąd cokolwiek, to chyba stare okrycie podłogi stanowiłoby najlepszy wybór.
Lekkie uniesienie brwi zdradziło chwilowe zafascynowanie; uśmiech Atticusa otarł się o niemalże szczery i bardzo miły, ale nie sięgnął jego przepełnionych powagą oczu. Powoli skłonił głowę jakby w geście uznania, wykazując się niemalże świętą cierpliwością; zaprosi do dalszej rozmowy czy odeśle z niczym?
- W to nie wątpię - nie dał po sobie poznać, że zauważył wzrok kobiety prześlizgujący się po jego sylwetce - a raczej dobitnie skupiony na dzisiejszych, starannie dobranych dodatkach. - Wygląda na to, że warto być twoim przyjacielem, panno Dolohov.
Miałkie zainteresowanie przyniosło oczekiwany efekt; Atticus poczekał jeszcze moment, aż kobieta dopiła szampana, by wręczyć jej kolejny kieliszek, wypełniony po brzegi musującym szczęściem. Pierwszą odpowiedzią był krótki śmiech, który wprawił szerokie barki w drżenie rozbawienia; ze swobodą zajął miejsce obok Tatiany, nie odrywając spojrzenia od pięknej twarzy rozmówczyni.
- Cudza strata, mój zysk - zgodził się bez wahania, lekko unosząc własny kieliszek jakby w ramach toastu. - Za nieoczekiwane spotkania?
Atmosfera ocierała się o szczerą i niemal przyjacielską; przypadkowy obserwator mógłby podziwiać ponowne spotkanie przyjaciół z łezką wzruszenia zbierającą się w kąciku prawego oka; rzeczywistość okazywała się bardziej zwodnicza. Nie wątpił, że sama Dolohov musiała mieć jakieś ukryte intencje, chociaż nie potrafił ich jeszcze sprecyzować. Wyróżniała się na tle kobiet, do których przywykł; drżących, zawstydzonych i fałszywie skromnych, angielskich mimoz. Był więc gotów podjąć grę - może nie tyle dla efektów, co własnej satysfakcji.




Maybe
I am more of her, but when I pray with fear, then only the thought, — that you are somewhere gives me relief.
Powrót do góry Go down
 

Madame Tussaudus

Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21