Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Stara oranżeria
AutorWiadomość
Stara oranżeria [odnośnik]26.12.16 19:22
First topic message reminder :

Stara oranżeria

Położona blisko legowisk większości smoków stara oranżeria wciąż zachwyca nie tylko swoim przeznaczeniem, ale również wykonaniem. Składająca się wyłącznie ze szkła i metalu sprawia wrażenie niezwykle delikatnej przy podopiecznych rezerwatu. Przeróżni artyści, pasjonaci czy architekci odnajdywali w jej wnętrzu ukojenie. W środku znajdują się przeróżne rośliny kojące gości pięknymi zapachami, kawiarenka, a także miękkie fotele, w których można się rozsiąść i podziwiać Trójogony Edalskie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Stara oranżeria [odnośnik]04.08.21 15:06
Stanowczo moment mu zajęło zrozumienie, czego mężczyzna tak właściwie od niego oczekiwał z tak wyciągniętą ręką. Zazwyczaj na powitanie się zazwyczaj uściskano sobie dłoń lub coś w tym rodzaju..? A tutaj, tutaj absolutnie nie był pewny, co miał zrobić. Więc zrobił jedyną rzecz, która mu przyszła do głowy czyli z uśmiechem przybił pracownikowi rezerwatu piątkę. Skoro ten traktował go jak dziecko, mógł się równie dobrze tak zachowywać, prawda? Dzieci zawsze miały taryfę ulgową.
Wiedział, że słowa miały moc sprawczą. Im więcej się mówiło, im szybciej i im bardziej chaotycznie, tym łatwiej było uciec od pytań.
- Och, no tak, absolutnie rozumiem. W ogóle mnie to nie dziwi, że jednak większość badaczy wybiera obserwacje na zewnątrz, chociaż te na pewno wymagają dużo większego przygotowania. Dla ciebie to na pewno już codzienność i nic wyjątkowego? Czy wciąż jest ta adrenalina, kiedy wychodzi się do smoków? Zawsze wydawało mi się, że są najbardziej nieprzewidywalne ze wszystkich magicznych stworzeń, chociaż może nie są aż tak wielką tajemnicą dla nas? Ach, w Hogwarcie raczej skupialiśmy się na okazach stworzeń, z którymi mogliśmy obcować na miejscu. Ciężko sprowadzić smoka w góry Szkockie, mimo że jednak żyje ich trochę niedaleko… Ale nie byłoby to ani bezpieczne, ani odpowiedzialne. No i stanowczo lepiej nie trzymać smoka w małej klatce czy innej niewoli, znacznie lepiej wyglądają i czują się mogąc latać. Niesamowite i majestatyczne stworzenia - kontynuował swój wywód, kiwając głową, robiąc nieco poważniejszą minę, chociaż wciąż sprawiał raczej wrażenie dzieciaka - młody i zaciekawiony tymi stworzeniami. Chociaż to nie tak, że Thomasa nie interesowały nigdy smoki - po prostu jak do wszystkich innych magicznych istot, starał się zachować do nich odpowiedni dystans.
- O… Och, no tak - rzucił, jakby nieco speszony tym. W nerwowym odruchu uniósł rękę, drapiąc się nieco po karku. - Jeszcze raz przepraszam za tę kawę, za bardzo się skupiłem na smoku… - dodał znów, bo po co tworzyć jakieś nieprzyjemne sytuacje. Chociaż chyba nie musiał się obawiać niczego złego ze strony Elrica. Nie wydawał się kwestionować jego obecności tutaj, wiec mógł być spokojniejszy.
Chociaż kolejne pytanie nie bardzo go o tym przeświadczyło. Chciał go sprawdzić? Mimo, że Lovegood nie miał co do Thomasa podejrzeń, ten stanowczo poczuł się na bardziej kruchym lodzie, chociaż starał się tego nie pokazywać.
- Och, tak, wprowadził mnie Volans - rzucił imieniem mężczyzny, którego poznał jakiś czas temu, a pamiętał, że chyba pracował w rezerwacie. Co prawda nie sprecyzował nigdy, w którym… ale ile mogło być tych rezerwatów na terenie wielkiej Brytanii? Raczej to nie tak, że każde hrabstwo miało własne smoki! - Wspominał mi o bibliotece, tak, stanowczo muszę się do niej udać. Chciałem zerknąć na kilka dodatkowych badań. Wojna mocno wpływa na możliwości badawcze? Na pewno na turystykę tutaj, widziałem że nie ma aż tak wielkich tłumów, ach… wielka szkoda. To wszystko nie sprzeda rozwojowi młodych czarodziejów. Jak tylko skończyłem Hogwart, rozpoczęła się wojna i to wszystko utrudniło zaplanowanie odwiedzin tutaj, przeprowadzkę, później problemy z siecią fiuu. Te wszystkie anomalie… Mocno one odbiły się na rezerwacie? Mam nadzieję, że smoki nie ucierpiały, ani tym bardziej pracownicy czy zwykli odwiedzający? - zapytał, starając się zmienić znowu temat na to, co rzeczywiście mogło mieć wpływ na funkcjonowanie tego miejsca, zanim by się okazało, że wcześniej wspomniany Volans nie pracował w tym konkretnym rezerwacie.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Stara oranżeria [odnośnik]09.08.21 12:05
Nie chciał młodzika obrazić, był w stanie dostrzec, że Hogwart raczej już skończył (albo urwał się z siódmego roku? Może go wyrzucili za krew, Jayden zapewniał, że to się jeszcze nie działo, ale cholera wie, kiedy rząd zacznie naciskać). Gdyby był niepełnoletni, to raczej nikt by go nie zostawił bez opieki, taką miał nadzieję. A jednak mimo tego wszystkiego, na pierwszy rzut oka dostrzegł, że był zwyczajnie... no, młody. Bardzo. Ellie, jakby zgadywał, dał by mu maks dziewiętnaście lat. Smokologowi ciężko już było sobie przypomnieć, co dokładnie robił w tym wieku, ponieważ niewiele miesięcy później wyruszył w podróż i mnogie wspomnienia z różnych przygód wyparły mniej ciekawe okresy w jego życiu. Wydawało mu się, że dziesięć lat to już przepaść, jeśli chodzi o zwyczaje, a nie chciał też wypaść w oczach Steffena na kogoś dużo od niego starszego, więc no, zachował się chyba w porządku, nie wyciągając ręki do uściśnięcia jak jakiś sztywny księgowy. Prawda?
Poczuł ulgę, kiedy Steff zrozumiał, o co chodzi, bo przez pierwsze kilka sekund odnosił porażające wrażenie, że chłopak zostawi go po prostu z idiotycznie wyciągniętą ręką.
Młody nawijał, jakby go ścigano, więc Elricowi ciężko było odpowiedzieć na którekolwiek z jego licznych pytań; nie miał problemu ze zrozumieniem i śledzeniem słowotoku, jako naukowiec miał dość dobrze wyczuloną spostrzegawczość, pojemną pamięć, ale im dłużej słuchał Steffena z wysoko uniesionymi brwiami, tym większe odnosił wrażenie, że chłopak się z niego trochę nabija.
- Wow, wow, wow, dobra, młody, stop. - Uniósł rękę, teraz już trochę poważniej. - Chętnie cię wysłucham, ciekawie mówisz, ale nie zadawaj pytań w międzyczasie, jeśli nie chcesz usłyszeć odpowiedzi - Uśmiechnął się kątem ust, żeby nie zabrzmieć zupełnie zrzędliwie. - Chodź, usiądziemy. - Sam pierwszy zajął miejsce na ławce, przeskakując ją zwinnie, żeby siedzieć na wprost szklanych ścian i widzieć rozpościerający się za nimi widok na polanę, strumień i samotnego trójogona, rozłożonego na płaskim kamieniu. - Volans cię wpuścił? No to wszystko jasne, chociaż wydawało mi się, że Moore nie ma w zwyczaju zostawiać gości samych. Pewnie złapało go coś ważnego. - Puścił do Steffena oczko, bo zaczynał mieć wrażenie, że młody plączę się w słowach i nie do końca wie, jakiego tematu się uchwycić. - No to skoro chciałeś zobaczyć bibliotekę, to dlaczego nie powiedziałeś Volansowi? Jest przy wejściu, w budynku administracji - Złapał go za ramię, ale przyjacielsko, ścisnął i puścił. - Odwiedzających nie mamy wielu, w czasie anomalii tym bardziej mało kto chciał się zapuszczać w okolice tak potężnych stworzeń jak smoki... Na nich jednak anomalie nie robiły większego wrażenia, a przynajmniej według naszych obserwacji. O wiele trudniej żyło się wtedy czarodziejom... i mugolom - Westchnął, a potem spojrzał na Steffa z ukosa. - Czyli skończyłeś już Hogwart. W jakim byłeś domu? - Odrobina niegroźnej ciekawości chyba nie zaszkodzi.



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Stara oranżeria [odnośnik]31.08.21 22:33
Nie przejmował się za bardzo swoim słowotokiem, wiedząc doskonale, że to właśnie on wyciągał go z różnych sytuacji i różnych problemów - szczególnie jeśli miał do czynienia z osobami, które były do niego przyjaźnie nastawione. Tak było z panią wpuszczającą do rezerwatu, która pilnowała porządku. Trochę miłych słówek, trochę zagadywania...
A i pamięć miał czasem dobrą do losowych informacji. Spotkał w końcu Volansa zaledwie kilka dni temu i wyłapał, gdzie ten pracował. Słowo od słowa, imię, nazwisko, zbieranie informacji... I tak układało się wszystko w piękną całość. A ludzie stanowczo lubili, kiedy ich rozmówca wydawał się im okazywać zainteresowanie i zapamiętywać takie drobne rzeczy z ich opowieści! I może w dzisiejszych czasach było to całkiem niebezpieczne… jednak kto by się obawiał, że osoba tak drobna i nie wydająca się stanowić zagrożenia jak Tomek, mogłaby zrobić coś nieodpowiedniego?
- Oh, tak, no przepraszam. Czasem się zapominam, rodzina zawsze mi powtarzała, że za szybko mówię, że zadaję pytania, no ale czasem ciężko mi się jest powstrzymać przed tym - zapewnił z uśmiechem, ruszając zaraz za mężczyzną, żeby usiąść wygodnie i mieć dobry widok na smoka.
- Mieliśmy później tam zajść, ale musiał zająć się obowiązkami… No ale nic straconego, prawda? - rzucił z uśmiechem, lekko wzruszając ramionami. Chociaż na moment się spiął, czując nagle jak mężczyzna łapie go za ramię. Czasem… czasem to potrafiło go nastraszyć, szczególnie gdy miał coś na sumieniu - a nie dało się nazwać teraz tego inaczej, gdy okłamywał mężczyznę.
- Oh… Rozumiem. Mają tak dużą odporność na magię, że nie wpływała na nich? Widziałem… no wiesz, co się działo w niektórych regionach kraju. To było dość… niepokojące. Wiesz, zawsze mieszkałem między czarodziejami i mugolami, chyba jak większość… - mówił, marszcząc lekko brwi, tuszując również w ten sposób swój przestrach sprzed chwili.
Po tym już przeniósł wzrok na stworzenie, które znajdywało się za szybą. Trochę żałował, że zaniedbywał w Hogwarcie te zajęcia teraz… albo zaniedbywał nauki dziadka. Zwierzęta były wszędzie, te wszystkie magiczne stworzenia również. Może gdyby kiedyś się przyłożył, dzisiaj mógłby nawet pracować przy takich smokach? Chociaż było to absolutnie absurdalną wizją z jego perspektywy. Nigdy nie miał szans w życiu na pracę w takim miejscu, w banku, w ministerstwie magii czy jakimkolwiek innym czarodziejskim przybytku. Był cyganem, i nawet jeśli został sam na tym świecie, jego życie powinno odbywać się w drodze.
- Oh, tak, tak. Skończyłem. Gryffindor. A ty w jakim? - zapytał zaraz wesoło, wciąż wpatrując się w smoka, który wydawał się nic nie robić sobie z ich obecności. Czy smoki były w stanie przyzwyczaić się do obecności czarodziejów wśród nich? A przynajmniej tych znajdujących się w oranżerii? Tym bardziej, że kiedyś to miejsce było otwarte dla zwiedzających…
- Nie mogę sobie wyobrazić jak radzili sobie mugole z tymi anomaliami… No wiesz, ja sam dowiedziałem się dopiero o magii jak dostałem list. A oni… oni dowiedzieli się w taki sposób? To przerażające… - stwierdził, kręcąc lekko głową. Zaraz jednak znów wrócił spojrzeniem do smokologa.
- Nadajecie im imiona przy obserwowaniu? - dopytał, zmieniając temat na coś bardziej wesołego niż wojna i anomalie. Chociaż raczej w wypadku smoków bardziej pasowało określenie interesującego, bo z bliższego spotkania ze smokiem nie zawsze mogło wyniknąć coś dobrego.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Stara oranżeria [odnośnik]05.09.21 18:03
Od kiedy dołączył do drużyny zawodowych smokologów, zaczął zapominać jak to było chodzić na misje z młodzikami albo wprawiać ich w wiedzy o magizoologii. Nie przypominał sobie już tak dobrze rozmów z dzieciakami pełnymi entuzjazmu i ciekawości; bo choć sam miał obie te cechy w nadmiarze, doświadczenie nauczyło go zachowywać powściągliwość. Musiał się rozluźnić, wejść w rytm rozmowy, nie sprawiać wrażenia nadto surowego. Nawet jeżeli podejrzana samotność chłopca kręcącego się po smoczej oranżerii wprawiła go w zdumienie. Cholera, dzieciak wyglądał niepozornie, ale odkąd Elric nadepnąć na toksycznego i cudownie neonowego ślimaka kolumbijskiego, pamiętał o tym, żeby nie kierować się tylko pięknem i rozmiarem.
- Mam nadzieję. W bibliotece na pewno będziesz bezpieczniejszy niż tutaj, nie powinieneś samotnie zbliżać się do smoków - powiedział jeszcze dość łagodnie, bo ostatecznie nie złapał chłopaka kręcącego się po ścieżkach i zagajnikach, tylko w oranżerii; na tyle dobrze zaczarowanej, że żaden smok nie mógł się tu dostać. Naprawdę brzmiało na miejsce, w którym mógłby zostawić go Volans.
Zauważył, że Steffen spiął się, kiedy położył mu dłoń na ramieniu, ale od razu skarcił cichy głos w tyle głowy, który próbował przekonywać go, że może to mieć spore znaczenie. Wpadł w pułapkę samospełniającej się przepowiedni, bo wiedział przecież, że takie nagłe złapanie za ramię to gest dominacji i może zostać odebrany z przestrachem. Nie zamierzał jednak wzbudzać lęku, chciał jedynie, aby Thomas pamiętał o autorytecie smokologów, zwłaszcza w kwestii spełniania ich poleceń.
- Rzeczywiście, nienajlepsza rzecz do wspominania - powiedział o anomaliach, kiedy już usiedli. - Czyli jesteś półkrwi? Czy masz na myśli coś innego? - zapytał, a potem dodał prędko, aby Steff nie uznał go za jednego z tych, co przejmują się krwią za bardzo. - Ja jestem. Półkrwi, znaczy się.
Wpatrzyli się w smoka - smoczycę dokładniej, jak stwierdził Elric po niedługiej chwili obserwacji - wylegującego się w ostatnich promieniach słońca, a potem mozolnie zsuwającego z kamienia i wędrującego w kierunku strumienia. Stosunkowo blisko szklanych ścian oranżerii.
- Gryffindor, hę? Czyli jesteś odważny - zauważył z lekką żartobliwością, bo jak każdy Dom w Hogwarcie mieli swoje opinie na temat innych Domów, najczęściej mało pochlebne. - Ja byłem Krukonem. Ale też jestem odważny, myślę, że gdyby nie ciekawość i żądza wiedzy, Tiara też przydzieliłaby mnie do Godryka - mrugnął do Steffa, a potem westchnął. Nie rozumiał, dlaczego chłopiec z taką łatwością przeplatał tematy poważne z lekkimi. - Po tym co im zrobiono, myślę, że już zawsze będziemy dla nich potworami - stwierdził ponuro i pokręcił głową. To nie był czas ani miejsce. - Owszem. To jest Enid - Lekko machnął dłonią, wskazując smoczycę, która teraz powoli się od nich oddalała. - Volans mówił kiedy wróci? Nie wiem, czy powinienem cię zostawiać samego, możemy na niego razem zaczekać - zaoferował się, mrużąc powieki i przypatrując chłopcu z uwagą.

Spostrzegawczość II (+30), obserwuję, czy Thomas zablefuje



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Stara oranżeria [odnośnik]05.09.21 18:03
The member 'Elric Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 42
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stara oranżeria [odnośnik]07.09.21 5:53
Zajęty sprawami administracyjnymi Volans nawet nie przypuszczał, że w tym momencie ktoś wykorzystuje jego osobę do usprawiedliwienia swojej obecności na terenie rezerwatu w sytuacji, która teoretycznie nie powinna mieć miejsca. Traktował bardzo poważnie tę pracę. Nie tylko dlatego, że smoki stały się jego ulubionymi magicznymi stworzeniami, że potrzebował również zastrzyku adrenaliny i odrobiny ryzyka, namiastki swoich dawnych przygód, ale również, że potrzebował tej pracy. Dzięki niej mógł się jakoś utrzymać w tych trudnych czasach. Wszystko można było o nim powiedzieć, ale nie to, że jest na tyle nieodpowiedzialny aby pozostawiać osoby odwiedzające rezerwat bez jakiejkolwiek opieki. Zwłaszcza podczas swojego dyżuru. Jego zdaniem było to niedopuszczalne, aby goście włóczyli się samopas po rezerwacie, wchodząc tam, gdzie mogli przebywać wyłącznie pracownicy tej placówki. W takiej sytuacji nietrudno o naruszenie zasad bezpieczeństwa i poważny incydent.
Biurokracja i wszelka papierkologia nie należała do jego ulubionych obowiązków, ale nie wszystko dawało się zrzucić na barki stażystów. W końcu oni dopiero się uczą tego zawodu, ale trzeba sprawdzać to jak poradzili sobie z powierzonymi im obowiązkami, pomagać im w wykonywaniu tych bezpośrednio związanych ze wstępną opieką nad smokami. Wypełniając obowiązki biurowe i sprzątając nie nauczą się zawodu. W końcu uporał się z tym nielubianym przez siebie aspektem pracy każdego opiekuna smoków. Opuścił biuro, zamykając za sobą drzwi i udał się w kierunku Starej Oranżerii. Przed wyjściem z biura sprawdził harmonogram obserwacji i widniało tam nazwisko Elrica. Ponieważ oranżeria stanowiła jeden z punktów obserwacyjnych to postanowił zacząć właśnie od niej. Istniała szansa, że zastanie tam zaprzyjaźnionego smokologa. Przekroczył próg tego budynku, rozglądając się po jego wnętrzu. Po chwili wypatrzył swojego przyjaciela, siedzącego na ławce w towarzystwie Marcela. W ostatnim czasie to będzie ich trzecie spotkanie.
Elric, szukałem cię. Sprawdziłem, że masz zaplanowaną na dzisiaj obserwację i chciałem dołączyć. Jednak widzę, że oprowadzasz Marcela — Zwrócił się do siedzącego na ławce smokologa, uśmiechając się do tego mężczyzny. — Witaj, Marcel. Nie sądziłem, że kiedykolwiek przyjdziesz obserwować smoki. To bardzo niezwykłe stworzenia, nie uważasz? — Powitał tego młodzieńca równie ciepło, chociaż nie mógł odmówić sobie lekko przytyku do sytuacji, w której temu młodzieńcowi napędził niegroźny niuchacz. Na szczęście, nie wejdzie on w bezpośrednią interakcję ze smokiem.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Stara oranżeria [odnośnik]07.09.21 20:59
- Jestem odważny, ale chyba nie aż tak, żeby samemu do nich wychodzić - zapewnił z uśmiechem, chociaż na myśl o możliwości pogłaskania smoka, cóż… to musiałoby być ciekawe doświadczenie. Jakie są w dotyku ich łuski? Chociaż pewnie nie byłby w stanie się nawet do nich zbliżyć, tym bardziej ze swoimi magicznymi umiejętnościami zajmowania się jakimikolwiek zwierzętami czy stworzeniami. To był cud, że nic go nie zjadło jak był mały, bo nawet najbardziej cierpliwe zwierze wydawało się, że ma go dość.
- Tak, jestem półkrwi - potwierdził, a przynajmniej… chyba był? Chyba większość rodziny po stronie mamy była czarodziejami, a po stronie ojca… tego nie wiedział. Przecież ostatni raz widział go piętnaście lat temu, ale szczerze miał nadzieję, że ten już dawno zdechł. Żałował, że dopiero teraz zaczynał rozumieć, jak wiele krzywdy on wyrządził i jemu, i jego rodzeństwu… Ale co miał zrobić wtedy, kiedy miał sześć lat? Jak miał bronić siostrę i brata?
Zresztą, ich ojciec był tylko dowodem na to, że mugol mugolowi nierówny. Nie pamiętał z taboru, aby jakikolwiek nie czarodziej zachowywał się w aż tak agresywny sposób. A może po prostu tego nie widział? Ciężko było mu to ocenić z perspektywy czasu.
- Oh, Enid. Całkiem ładnie - przyznał z uśmiechem, a kiedy mężczyzna zadał kolejne pytanie o Volansa, nawet przez moment nie dał po sobie poznać, że coś jest nie tak. Przecież nie pierwszy raz kłamał. Zachował również kamienną twarz, słysząc głos Volansa.
- O, o wilku mowa! - zaraz zawołał, szybko wtrącając się, szczególnie słysząc to imię, którym przedstawił się mężczyźnie. Zaraz wstał, w dwóch krokach szybko znajdując się przy Volansie.
- Tak, no w końcu oranżeria jest niesamowita, i można całkiem bezpiecznie obserwować smoki. No i poznałem Elrica, swoją drogą to właśnie o tobie rozmawialiśmy. Jesteście pewnie całkiem zajęci, a ja miałem jeszcze zadać kilka pytań w budynku administracyjnym, no i bardzo miło się słuchało i rozmawiało Ellie, dziękuję za twój czas, ale chyba nie powinienem was obydwóch dłużej zatrzymywać, prawda? W końcu macie dużo pracy na pewno - zaczął od razu specjalnie mówić dużo i szybko, i głośno, jakby chciał zagłuszyć Volansa.
- Droga do budynku administracyjnego jest tylko jedna, prawda? Za oznakowaniem i powinienem bezpiecznie trafić? - dopytał jeszcze z uśmiechem, dość szybko kierując stopy właśnie w kierunku odpowiedniego korytarza.

| Kłamstwo (czy kokieteria w tym wypadku, nie jestem pewna) II na zachowanie spokoju.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Stara oranżeria [odnośnik]07.09.21 20:59
The member 'Thomas Doe' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 70
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stara oranżeria [odnośnik]08.09.21 16:53
Chłopak pomału się wyciszał, pierwsza ekscytacja po spotkaniu kolejnego smokologa chyba wreszcie go opuszczała; a może zwyczajnie wygadał się i nie został mu żaden nowy temat do poruszenia? Lekko zaspany Elric przyjął to z wdzięcznością, zwłaszcza, że w kubku nie zostało mu już zbyt wiele kawy.
- To byłaby głupota, nie odwaga. Ja też sam nie podchodziłem, dopóki nie nabrałem wprawy i nie nauczyłem się z nimi postępować - rzucił, trącając Steffena ramieniem. Może trochę sobie docinali jak to byli uczniowie z różnych domów, ale wcale nie chciał wprawiać młodzika w poczucie, że brawura jest ważniejsza od ostrożności. I tak był już Gryfonem, cholera, lepiej go dodatkowo nie prowokować.
Pewnie to też był jakiś czynnik, wpływający na to, że zdecydował się poczekać; przynajmniej na tyle długo, aby pozostawić Steffa w dobrych rękach i mieć pewność, że nikt nie kręci się po rezerwacie bez opiekuna. Przyznać trzeba, że Elric miał też swoje obowiązki, których zamierzał dotrzymać, ale, jak się okazało, szczęście im dziś wszystkim sprzyjało, bo na Volansa nie musieli czekać długo. Ellie uważnie przyglądał się Steffenowi, kiedy ten zerwał się z ławki i ruszył przywitać z drugim smokologiem. Próbował wyłapać jakąś niezręczność, stres, ale wyglądało na to, że chłopak, tak jak wcześniej, jest zwyczajnie lekko nadpobudliwy.
- Hej, Volans - rzucił, starając się złapać moment w słowotoku Steffena. - Szedłem w kierunku wieży północnej, ale po drodze natknąłem się na tego tutaj... Steffena? Marcela? - Uśmiechnął się pod nosem, ale w uśmiechu tym mniej było już sympatii, a więcej uważnego zainteresowania. Co też ten młodzik przed nimi ukrywał? I z jakiego powodu przedstawiał się fałszywym imieniem? - Jak rozumiem, znacie się? Poczekaj, poczekaj. - Wyciągnął wymownie rękę i schwycił chłopca za ramię, zanim zdążyłby ruszyć w kierunku szklanego korytarza. - Mówiłeś, że jesteście tu dzisiaj z Volansem razem, myślę więc, że powinniście też razem wrócić do administracji - Uniósł brew i spojrzał na przyjaciela z dostrzegalnym pytaniem. - Słuchaj, nie musisz się nas obawiać. Po prostu powiedz prawdę. - Starał się brzmieć jak najłagodniej, na korzyść chłopaka działało bowiem to, że Volans go rozpoznał. Coś w tej całej historii się jednak nie spinało, a on nie potrafił jeszcze zrozumieć co.

Sprawność 10, sporny na przytrzymanie Thomasa w miejscu



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Stara oranżeria [odnośnik]08.09.21 16:53
The member 'Elric Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 71
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Stara oranżeria [odnośnik]20.10.21 2:30
Nie byłoby go tutaj, gdyby nie to, że chciał udać się z Elricem na obserwację smoków. Miał naprawdę doskonałe wyczucie czasu. Gdyby nie ono to ominęłoby go bardzo ciekawe przedstawienie. O ile tak to można nazwać.
Hej, Elric — Odpowiedział pogodnie na powitanie przyjaciela. — Rozumiem. Marcela. Podał jakieś nazwisko? — Niewykluczone, że razem skierują się ku wieży północnej. Posłał Marcelowi nad wyraz wnikliwe spojrzenie. Po raz kolejny trafia na tego chłopaka w dziwnych okolicznościach. Wcześniej jednak nie przyłapał Marcela na próbie kłamstwa i to dosyć nieudolnej. Niewątpliwie nie była to przypadkowa rozbieżność w kwestii posiadanych personaliów. Jeszcze nie doszukiwał się udaremnionej próby podszywania się pod jego kuzyna, w końcu konkretne imię może nosić więcej, niż jedna osoba na świecie. Na chwilę obecną najistotniejsze wydawało mu się ustalenie, dlaczego ten chłopiec podawał się za kogoś innego.
W istocie, znamy się — Potwierdził ten fakt bez chwili wahania, spoglądając na stojącego obok niego Marcela. Doprawdy, ten chłopak znalazł się przy nim dosłownie w dwóch susach, jakby zamiast nóg miał skoczne zajęcze łapy. Na domiar tego sprawiał wrażenie jakby mu się gdzieś śpieszyło, nie mówiąc już o byciu strasznym gadułą. O ile tak można powiedzieć o próbie przegadania go.
Nie jest to moje ulubione miejsce do obserwacji smoków. Aczkolwiek to prawda, to zupełnie bezpieczny punkt widokowy. Doprawdy? Myślę, że będziemy w stanie odpowiedzieć na każde twoje pytanie — Przyznał. Wolał obserwować smoki na otwartej przestrzeni, tak blisko jak to możliwe. W niewielkim stopniu zainteresowało go to, że stał się przedmiotem rozmów. Razem z Elricem byli prawdziwą kopalnią informacji, chociaż o staże czy pracę faktycznie należało pytać w administracji.
Powiedział ci, że jest tutaj ze mną? Właśnie stamtąd wyszedłem. Nie zajmowałbym się dokumentacją, gdybym miał kogoś oprowadzić — Zapytał z niedowierzaniem, unosząc też jedną z brwi. Nie pozostawiał gości rezerwatu bez opieki. Prawda zawsze wyjdzie na jaw. W tym momencie Marcel został przyłapany na kłamstwie. Nieszczególnie teraz chciał wracać do części rezerwatu, w której w dniu dzisiejszym spędził szmat czasu. Prawda byłaby mile widziana. Na początek. Marcel tak łatwo się nie wymiga, skoro już wpadł jak śliwka w kompot. Nic złego jednak nie spotka. Wbrew pozorom nie rzucali problematycznych gości smokom na pożarcie.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Stara oranżeria [odnośnik]28.11.21 19:53
Złapany i przytrzymany wcale nie próbował się wyrywać, będąc stanowczo nauczony doświadczeniem, że kiedy miał do czynienia z nieco większymi od siebie, łatwiej było nie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, przynajmniej do czasu, w którym mógłby usunąć się bezpiecznie gdzieś w cieniu, może niezauważony.
- Znaczy no nie do końca powiedziałem, że przyszedłem tutaj z Volansem, a do Volansa, ale no tak trochę - odpowiedział, wiedząc doskonale, że mówił wcześniej Elricowi co innego, ale przecież jedną z metod na jego kłamstwa było to, aby robić idiotów z innych. A mówił swoje słowa z taką pewnością jak nigdy, jak gdyby jego życie teraz zależało od tego w co ta dwójka smokologów uwierzy - i po trochu chyba tak było, bo kto ich tam wiedział jak zbierali pokarm dla smoków i co też smoki jadły. Chyba nie chciał pozostać na porę karmienia, w szczególności już nie chciał przyglądać się tym karmienion z pierwszego rzędu.
A kiedy nie wiedział co zrobić, najłatwiej chyba było udawać... może... przestraszonego? Niewinnego? Tak jak to robił zawsze.
Przeskakiwał w miejscu z nogi na nogę, nieco spanikowany. Jakie kłamstwo ma wymyślić, o czym rozmawiali...
- Kiedyś byłem w Kent... Znaczy, no nie dawno i... No nie było to zbyt przejmnie, a chciałem trochę.. no nawet nie tyle poobserwować, ale mało wiem o tych smokach i w ogóle magicznych stworzeniach, więc chciałem trochę się dowiedzieć, ale no wojna jest taka jest i no nie ma za bardzo gdzie i w ogóle, więc chciałem przyjść i spróbować tutaj coś się dowiedzieć, ale bałem się, że będzie tak jak w Kent, ze no... no nie było zbyt przyjemnie, ale no to nie tak, że chciałem coś złego zrobić, po prostu no chciałem się dowiedzieć - zaczął mówić bardzo szybko wręcz na jednym wydechu, tak aby było go ciężko zrozumieć, tak żeby wydawał się jeszcze bardziej wystraszony i spanikowany, skrzętnie unikając odpowiedzi na nieme pytanie o jego imię, o to co co tutaj robił, z kim dokładnie przyszedł i jak się przedostał na teren rezerwatu. Po prostu się kilka razy ładnie uśmiechnął i... to tyle. Nic wielkiego przecież!
- Ja nie chciałem nic złego, naprawdę! Nie rzucajcie mnie do zjedzenia smoków! Po prostu Volans mi opowiedział o niuchaczu... i one nie są takie straszne, znaczy, nie zeby wyglądały straszne, ale to w sumie dobrze wiedzieć, że jak coś w lesie na mnie wyskakuje to mnie nie ugryzie czy coś, no a nie mam za bardzo gdzie się bardziej o tym dowiedzieć, więc no... - kontynuował swoją plątaninę, spanikowanym wzrokiem wodząc od jednego do drugiego mężczyzny.
No już, no puść mnie. Przestraszonego dzieciaka będziecie przesłuchiwać?
Zagryzł od środka policzek, wyczekując w napięciu czy jego maska przyniosła jakieś skutki.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Stara oranżeria [odnośnik]12.12.21 19:58
- Właściwie to nie. To co, młody, jak masz na nazwisko? - zapytał powoli, bo nie podobała mu się konsternacja na twarzy Volansa. Owszem, przyjaciel rozpoznał młodzika, ale nie wyglądało to tak, jakby spodziewał się zobaczyć go dziś w smoczej oranżerii. Coraz bardziej podejrzany stawał się fakt, że Elric złapał go tu dzisiaj samego. Nie chciał zakładać najgorszych intencji, możliwe, że Steffen-Marcel po prostu chciał odwiedzić Volansa i zagalopował się z ciekawości, był przecież ewidentnie nadpobudliwy i trochę nierozsądny jak to Gryfon, ale dla bezpieczeństwa lepiej było sprawdzić. Byleby dzieciaka nie wystraszyć bardziej niż konieczne. - Słuchaj, to nie przesłuchanie, ale jeśli coś przeskrobałeś, musimy to wiedzieć. Nie czeka cię kara, co najwyżej mój wielki zawód i ostrzeżenie, żebyś nie robił tego więcej - zaznaczył z nieznaczną tylko ironią, z uśmiechem trącając Steffena-Marcela w ramię, tak jak mógłby trącić uczniaka trener Quidditcha.
Słysząc tłumaczenie, Elric jedynie odłożył na ławkę kubek po kawie i uniósł brew z widocznym powątpiewaniem. Dobrze usłyszał, co chłopak powiedział wcześniej i na pewno nie było to "odwiedzam Volansa", ale zlitował się nad nim, bo widział nerwowość w ruchach i wyrazie twarzy, więc nie wspomniał o tym na głos. Już i tak dość go nastraszyli. Pewnie mieli prawo - gdyby coś mu się stało na terenie rezerwatu, jemu albo smokom, odpowiadaliby za to pracownicy, którzy tego dnia pełnili tu dyżur. W tym i on. Widząc, że Steffen-Marcel zaczyna przebierać nogami w miejscu niczym lunaballa w pełnię, posłał Moore'owi dłuższe spojrzenie i krzywy uśmiech, w którym trudno byłoby doszukiwać się surowości. Może bardziej zależałoby Elricowi na zrobieniu dobitnego wrażenia, gdyby Volans chłopaka naprawdę nie rozpoznał.
- Nie panikuj, młody. Nie panikuj. Byłeś w Kent? Co cię tam takiego spotkało? - Złapał go za ramię, zanim zdążyłby wyjść samodzielnie poza oranżerię i polecieć w Merlin wie jakim kierunku, choćby do lęgowiska smoków. - Nikt cię tutaj nie zje! - zaprzeczył skołowany i sam poprowadził Thomasa w kierunku wyjścia z oranżerii, na ścieżkę prowadzącą prostą drogą do budynku administracji, a stamtąd do bramy. - I o jakim znowu mówisz niuchaczu? Słuchaj, nie plącz się, tylko powiedz jak było, byle powoli.
I tyle by było z jego spokojnego poranka, ale po tym co powiedzieli Steffen-Marcel i Volans wolał towarzyszyć przyjacielowi w odprowadzeniu młodzika do wyjścia.

/zt



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Stara oranżeria [odnośnik]27.12.21 2:43
Nie krył stosownego zdziwienia słowami Marcela, który – zdaniem Elrica – twierdził, że byli tutaj razem. A teraz nagle zmienia zdanie? Tak postępują kłamcy, myśląc, że ujdzie im to na sucho.
Elric wyraźnie powiedział, że jesteśmy tutaj razem. Załóżmy, że przyszedłeś jednak do mnie. W jakiej sprawie? — Zwrócił się do młodzieńca, którego już nie pierwszy raz obdarzał swym wnikliwym spojrzeniem. Było to oczywiste, że w tym momencie wierzył bardziej swojemu koledze po fachu. Wypytując chłopaka o szczegóły chciał określić czy mówi prawdę czy też kłamie. W chwili obecnej skłaniał się ku temu, że kłamie im prosto w oczy. Idzie w zaparte, zamiast po prostu być wobec nich szczerym. Szczerość była zawsze milej widziana.
I mój wielki zawód. W najgorszym przypadku możesz zostać wpisany na naszą czarną listę — Wtrącił przywołując istnienie owego dokumentu, na którego kartach zapisywano personalia osób pozbawionych możliwości odwiedzania tego rezerwatu.
Tu nie jest i nie będzie jak w Kent. Chętnie dzielimy się naszą wiedzą i doświadczeniem z innymi. Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego tak się wzbraniasz przed udzieleniem szczerych odpowiedzi na nasze pytania — Zapewnił go o tym. To nie było coś, co trzymali w tajemnicy tylko dla siebie. Może i chłopak sprawiał wrażenie bardzo wystraszonego i spanikowanego, ale przecież gdyby nie starał się mniej lub bardziej skutecznie mydlić im oczu to nie miałby najmniejszego powodu do obaw. Takiego był zdania. Życie było wystarczająco skomplikowane by dodatkowo je sobie utrudniać. A przy okazji innym. Jak teraz właśnie.
Byłem pięć dni temu w Dolinie Godryka. Poznałem chłopaka, gdy uciekał przed dzikim niuchaczem. Pokazałem mu jak obchodzić się z tym stworzeniem i dałem mu lekcję. Mam nadzieję, że cenną — Posłał Marcelowi znaczące spojrzenie. Miał nadzieję, że on nie zrobił czegoś przed czym go przestrzegał. Podążył tuż obok, opuszczając budynek starej oranżerii. — I co mam z tobą zrobić? — Zapytał retorycznie. Marcel wydawał się być beznadziejnym przypadkiem. Nie nakarmi nim smoków.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Stara oranżeria - Page 5 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Stara oranżeria
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach