Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Budynek administracji

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Budynek administracji - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime04.02.17 13:57

First topic message reminder :

Budynek administracji

Dwie mile od głównej bramy rezerwatu, we wschodniej jego części, znajduje się rozłożysty, kamienny budynek, który tylko oficjalnie nosi nazwę Siedziby Administracji. Większość pracowników nazywa go po prostu Gniazdem: to tutaj znajduje się serce Peak District. W rozbudowywanych rok po roku wnętrzach mieści się gabinet głównego zarządcy oraz nadzorców obydwu obszarów rezerwatu, a także pośrednie gabinety, miniaturowa sowia poczta, kominki sieci Fiuu, niezwykle bogata biblioteka z wspaniałym zasobem książkowej wiedzy o smokach i pieczołowicie prowadzone archiwum. Chcąc załatwić przepustkę albo inne sprawy wagi niemalże państwowej, należy udać się właśnie w to miejsce, w którym opiekunowie smoków zaczynają i kończą pracę, składając raporty, oprowadzając wycieczki lub znosząc ministerialne kontrole.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 25
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime10.11.19 16:33

Był mocno sceptyczny co do szans powodzenia tej wyprawy. Po pierwsze – wieści o pojawiającym się w okolicy smoku, z relacji (rzekomo) naocznych świadków przypominającym spiżobrzucha ukraińskiego, były wyjątkowo mało spójne: część faktów wydawała się zbieżna, owszem, jednak po bliższym przyjrzeniu się detalom, łączona historia rozłaziła się w szwach. Bestia, jeśli wierzyć opowieściom, pojawiała się w kilku miejscach jednocześnie, czasami bez trudu przelatując nad łysymi wzgórzami, innym razem mając ranne skrzydło, które uniemożliwiało jej wzniesienie się w powietrze; zdarzało się, że przypisywano jej winę za zniszczenia, które na pierwszy rzut oka wyglądały raczej na ślady po wyjątkowo zaciętym pojedynku, niektórzy twierdzili też, że smok bał się ludzi, szerokim łukiem omijając wszystkie mugolskie i czarodziejskie zabudowania. Przeglądając te doniesienia, Percival dochodził do wniosku, że prawdopodobnie mieli tu do czynienia prędzej z rozdmuchaną po okolicznych wioskach legendą, powtarzaną i przekształcaną przez mieszkańców, niż z faktycznym spiżobrzuchem, który jakimś cudem wyrwał się na wolność, ale pogłoski trzeba było sprawdzić – smokologowie z Peak District już od paru tygodni przeczesywali więc teren, starając się poskładać odnajdywane ślady w całość, parę dni temu odnajdując wreszcie coś, co swoją niezwykłością wywołało uniesienie wielu brwi: na zboczu górskiego pasma rzeczywiście istniała grota, która do złudzenia przypominała smoczą jamę. Problem polegał na tym, że tuż nad wejściem widniały wyryte runy, ułożone w konstelację, której żaden ze smoczych łowców nie potrafił odczytać. Przerysowano więc znaki starannie na pergamin i ściągnięto z Londynu łamacza klątw; Percival czekał na niego w gabinecie zarządcy, pochylony nad resztą notatek, planując przejrzeć je jeszcze raz, choć prawdę mówiąc wolałby zajmować się w tym czasie podopiecznymi rezerwatu, niż gonić za zjawą, która najprawdopodobniej wcale nie istniała.
Uniósł spojrzenie w reakcji na skrzypnięcie drzwi, na wargach już zatańczyły mu słowa powitania – ale zostały skutecznie starte entuzjastycznym okrzykiem nieznanego mu młodzieńca, przez moment wpatrującego się w niego z mieszaniną emocji, których nie potrafił logicznie wytłumaczyć. Wyprostował się, mrugając kilkakrotnie powiekami i nawet nie kryjąc własnej dezorientacji; opanował się sekundę później. – Ślubu – powtórzył zupełnie płaskim, grobowym tonem, zastanawiając się milcząco nad dwiema rzeczami: kim był ten dzieciak, i kto właściwie go tutaj wpuścił. – Musiałem wyjść naprawdę oszałamiająco, skoro moja twarz aż tak zapadła panu w pamięć – dodał, unosząc wyżej jedną brew; jego ślub miał miejsce prawie rok wcześniej, fotografie w Czarownicy zapewne pojawiły się niewiele później. – Czy mogę panu w czymś pomóc? – zapytał po chwili, głosem, który sugerował, że była to ostatnia rzecz, na jaką miał ochotę.
Zagadka rozwiązała się chwilę później, gdy młody czarodziej w końcu postanowił się przedstawić. – Ach. Tak, oczywiście – odpowiedział, wychodząc zza biurka i dopiero wtedy przypominając sobie, że sam zapomniał o uprzejmościach, choć podejrzewał, że – sądząc po otrzymanej reakcji – jego imię i nazwisko nie było dla Steffena tajemnicą. – Percival Blake, jestem dowódcą grupy smoczych łowców. Zapraszam – wskazał dłonią na fotel po drugiej stronie biurka, po czym sam do niego podszedł. – To szkic znaków, które zostały odnalezione nad wejściem do groty. Oprócz tego znajduje się tam kilka innych, na pierwszych rzut oka wyglądających na przypadkowe: tutaj i tutaj. – Przesunął w stronę mężczyzny pergaminy ze starannymi szkicami. – Proszę – dodał, w odpowiedzi na jego prośbę wyciągając również plik czystych arkuszy i pióro, którego sam używał. – Czy potrzebuje pan czegoś jeszcze? – zapytał; miał niewielkie pojęcie co do przebiegu samego procesu.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f292-baker-street-13-33 https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime10.11.19 21:50

-Tak, chyba miał lor...pan wtedy dłuższe włosy! - zauważył Steffen, z grzeczności udając, że Percival naprawdę wyszedł oszałamiająco. W istocie, był wtedy bardziej zainteresowany jego śliczną małżonką, bo to o niej "Czarownica" chciała wiedzieć jak najwięcej.
Z grzeczności nazwał również Percivala panem, bo zdążył się już nauczyć, że lorda Brendana i lorda Alexandra dziwnie drażnił tytuł lorda.
Przyjrzał się Percivalowi z ciekawością - spodziewał się, że to jako lord będzie miał bardziej okiełznaną fryzurę, a teraz będzie biegał z nieuczesaną czupryną i w brudnym wdzianku. Wyglądał zaś całkiem... normalnie!
Ale za to potwierdził, że to naprawdę on. Steffen sam ledwo w to wierzył, więc wciąż wlepiał ciekawskie spojrzenie w skandalistę zeszłego roku, aż ośmielił się poprosić:
-Czy mógłbym prosić o autograf? Jest pan bardzo znany wśród czytelników "Czarownicy"! - wypalił, zanim ugryzł się w język. -Znaczy... moja mama ją czyta, jest fanką. - odchrząknął nerwowo.
Z wdzięcznością przyjął zmianę tematu na bardziej profesjonalny, bo - zupełnie nie wiedzieć czemu - zaczęło robić się jakoś niezręcznie. Zanotował w pamięci nowe nazwisko lorda Notta. "Blake" - konkretne i melodyjne, prawdę mówiąc nieco ładniejsze od "Farley." Steff nie wierzył, że w przeciągu kilku tygodni spotkał już dwóch wyklętych szlachciców. Co za ekscytująca zima!
-Tylko czasu! - obwieścił optymistycznie, pochylając się nad notatkami. Zaczął mamrotać coś pod nosem, szeptem powtarzając sobie runy. Szybko kreślił piórem po papierze zapewnionym przez Percivala, szkicując runy, ich tłumaczenia i konfiguracje. Gdy zapiski stały się zbyt nieczytelne, z powodu kilkunastu strzałek i pytajników, Steffen zaczął je przepisywać i po kolei eliminować znaki zapytania. Po jakimś kwadransie odsapnął i uśmiechnął się pod nosem z satysfakcją. Wziął papier w ręce i chciał podać najbardziej aktualne zapiski Percy'emu, ale zmarszczył lekko brwi, orientując się, że...
-Muszę przepisać to panu na czysto. Ale od razu wyjaśnię o co chodzi! - znów położył kartkę na stole i wskazał na pierwszą runę, od której biegła strzałka do dwóch kolejnych.
-Te trzy runy układają się w symbol klątwy Eris. To klątwa miejsca. Jeśli pańska ekipa wejdzie do groty lub wgłąb groty... trudno powiedzieć, gdzie dokładnie jest aktywowana... to wszyscy rzucicie się sobie do gardeł. Znaczy, dosłownie i metaforycznie. Klątwa zmienia sojuszników we wrogów, a jej działanie zależy od zdolności tego, kto ją nałożył. W łagodnych przypadkach kończy się na zażartych kłótniach, zerwaniu współpracy i rękoczynach... ale czytałem też o tym, jak klątwa doprowadziła przyjaciół do rzucenia na siebie nawzajem Avady. Mugoli z kolei potrafi nakłonić do rozszarpania sobie gardeł lub wydłubania oczu, dosłownie. - wzdrygnął się lekko, spoglądając na Percivala wymownie. -Ale to jeszcze nie koniec! - dodał, a jego oczy rozbłysły niepokojącym ożywieniem. Zawsze reagował ekscytacją na tak ciekawe przypadki, ale pan Blake nie znał go jeszcze na tyle dobrze, by to wiedzieć.
-Runy obok same z siebie nie aktywowałyby klątwy, ale łączą się z runami Eris i układają w dodatkową klątwę To! To, znaczy klątwa "To", wywołuje przerażenie u wszystkich, którzy znajdują się w danym miejscu. Panikę i chęć ucieczki, ale w połączeniu z gniewem wywołanym Eris, ofiary klątwy jeszcze szybciej stracą zdolność racjonalnego myślenia i najprawdopodobniej zaczną obwiniać się nawzajem zanim zdołają uciec. Komuś naprawdę zależało, by nikt nie zapuścił się wgłąb tej groty, hm? - podsumował, odgarniając włosy z czoła.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 25
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime13.11.19 14:12

Przyglądał się młodemu czarodziejowi z rosnącym niedowierzaniem, otwierając usta, jakby chciał coś powiedzieć - ale jedynie zamykając je bezgłośnie po chwili milczącego zastanowienia. Czy to możliwe, że ktoś zwyczajnie postanowił zrobić sobie z niego żarty? Ten scenariusz, chociaż odrobinę surrealistyczny, z każdą chwilą wydawał mu się coraz bardziej prawdopodobny - jedyny problem z obronieniem tej teorii polegał na tym, że nie miał pojęcia, kto mógłby chcieć w ten sposób zabawić się jego kosztem. W innych okolicznościach obstawiałby Bena, ale Wright znał go zbyt dobrze, by nie wiedzieć, że kwestie związane z pozbawieniem go nazwiska i unieważnionym ślubem - zwłaszcza, odkąd na świecie pojawił się jego syn - nie miały szansy go rozbawić, a jedynie rozdrażnić; z pozostałymi pracownikami rezerwatu nie łączyła go z kolei zażyłość na tyle zaawansowana, by mógł spodziewać się z ich strony podobnych dowcipów. Chyba, że Bojczuk?.. Skrzywił się nieprzyjemnie na samą myśl, z opóźnieniem orientując się, że Steffen znów coś do niego powiedział.
Nie lubił, gdy przyłapywano go na nieuwadze w trakcie prowadzonej rozmowy, ale z dwojga złego wolałby chyba nie usłyszeć pytania, które na pełną minutę zawisło w powietrzu, dryfując między nimi niczym gotowa do aktywowania łajnobomba. Wziął głębszy oddech, prosząc Merlina o cierpliwość. - Panie Cattermole - odezwał się powoli, głosem o temperaturze o kilkanaście stopni niższej niż powietrze na zewnątrz. - Przyznam, że nie wiem, z czego dokładnie jestem znany wśród czytelników Czarownicy, ale biorąc pod uwagę, że uwaga tego... czasopisma zdaje się być skupiona głównie na skandalach obyczajowych, to nie jest to raczej nic, co czyniłoby ze mnie rozdającą autografy gwiazdę. Mogę też pana zapewnić, że nie aspiruję do tej roli. - Zamilknął na moment, zastanawiając się mgliście, czy nie powinien wyprosić ciekawskiego jegomościa za drzwi - ale (niestety) naprawdę potrzebował kogoś, kto sprawnie przetłumaczy stanowiące zagadkę runy. Pozostawało mu więc jedynie mieć nadzieję, że wiedza w dziedzinie klątw stała u jego rozmówcy na wyższym poziomie niż dyskrecja i wyczucie. - Może przejdźmy do celu spotkania?.. - bardziej stwierdził niż zapytał, wskazując dłonią w kierunku biurka i stojącego przed nim fotela. Rzadko bywał nieuprzejmy, jednak mało co wytrącało go z równowagi tak skutecznie, jak niespodziewane wycieczki do przeszłości.
Kiedy Steffen zabrał się do pracy, odetchnął dyskretnie z ulgą, początkowo siadając po drugiej stronie biurka i przyglądając się procesowi powstawania skomplikowanych (i z jego perspektywy wyjątkowo chaotycznych i niezrozumiałych) notatek, czas jednak dłużył mu się niesamowicie; nie chciał jednak przeszkadzać runiście mało pomocnymi wtrąceniami, zajął się więc segregowaniem pozostałych informacji, które udało się zgromadzić członkom jego grupy: map, notatek i lekko zamazanych fotografii, poruszających się niemrawo dzięki wywołaniu w magicznych odczynnikach.
Podniósł spojrzenie dopiero, gdy ciche mamrotanie Steffena ucichło, a gdzieś na krawędzi jego pola widzenia dostrzegł poruszenie; odłożył na bok pióro i pergamin, żeby spojrzeć na to, co przepisywał siedzący naprzeciwko czarodziej - z samych run i symboli rozumiał niewiele, ale to, co mówił, zarysowało przed nim perspektywę co najmniej przerażającą. Komu mogłoby zależeć na zabezpieczeniu groty w ten sposób? - Jest pan pewien? - zapytał, spoglądając na mężczyznę, ale właściwie nie miał żadnych podstaw, by wątpić w słuszność interpretacji - może poza myśleniem życzeniowym. - Czy jest jakiś bezpieczny sposób, żeby sprawdzić, jak dawno temu klątwa została nałożona? I czy jest wciąż aktywna? - Zmarszczył brwi, zastanawiając się jeszcze nad jedną kwestią: jeżeli klątwa miała powstrzymać niepowołane osoby przed dostaniem się do środka, to czy istniała możliwość, że smok - o ile istniał - pełnił podobną rolę? - I czy takie klątwy oddziałują też na magiczne stworzenia? - zapytał jeszcze po chwili, czując, że pytanie należało do tych oczywistych - ale woląc narazić swoją dumę na szwank, niż popełnić katastrofalne przeoczenie.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f292-baker-street-13-33 https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime14.11.19 6:22

Przyglądał się upadłemu szlachcicowi z rosnącą ciekawością. Spodziewał się mistrza oratorstwa, ale Percival wyglądał nieco jak łapiąca powietrze, wyjęta z wody ryba. Może było tutaj zbyt duszno? A może nieswojo czuł się w swoim nowym środowisku, w zwykłej pracy? Steffen nie spodziewał się w końcu, że to jego "tryb fana" wprawił byłego Notta w taką konsternację.
Nie spodziewał się też tak oburzenia, które wychwycił głównie ze słów Percivala. Jako dziennikarz plotkarskiej gazety pozostawał w końcu rozkosznie niewrażliwy na jakiś tam chłód w czyimś tonie! Nie sądził też, że popełnił jakiekolwiek faux-pas. Jak ktoś bierze wystawny ślub, a potem wywołuje największy skandal roku to chyba  nie liczy się z anonimowością? Jeśli Percival chciał chronić prywatność swojej żony (która wprost kwitła w błysku aparatów fotograficznych i wydawała się bardzo zadowolona z tłumku na własnym weselu) to mógł się hajtać dopiero po wydziedziczeniu! Anonimowy Blake nie interesował już w końcu nikogo, poza Rycerzami Walpurgii i pewnym wścibskim reporterem.
-O wypraszam sobie, niektórzy czytelnicy doceniają również pańskie poglądy polityczne! - zapalił się Steff. Dowiedział się o Stonehenge z Proroka Codziennego, do którego czytania nie można było się przyznawać w dzisiejszych czasach. O ile sam Blake nie wyglądał na donosiciela, to ściany miewają przecież uszy. -Podobno nawet ktoś z redakcji zaproponował plebiscyt na najbardziej uroczego rebelianta przeciw konserwatywnemu truchłu i z pewnością by pan wygrał, ale po pierwsze tytuł był za długi, a po drugie... - po drugie jedynym konkurentem był lord już-nie-Selwyn -...nawet po zmianie tytułu na Zbuntowane Ciacha to, uhm, redakcja nie publikuje kontrowersyjnych treści! - ochoczo podzielił się z Percivalem kulisami pracy w najciekawszym angielskim czasopiśmie.
-Znaczy, tak słyszałem od mojej eks. - dodał pośpiesznie, gryząc się w język i uświadamiając sobie, że nie może wciąż się powoływać na własną matkę. Serce nieprzyjemnie ścisnęło mu się przy tym kłamstwie, ale Blake nie miał pewnie powodów wątpić w to, że wszyscy na świecie (wszyscy poza Steffem) mają jakieś eks. Był w końcu przystojnym, zbuntowanym ciachem, a nie młodym fajtłapą zadurzonym w szlachciance.
Miał za to w życiu to szczęście, że uwielbiał obie swoje prace, więc nie stracił ani rezonu, ani entuzjazmu, gdy zajmował się klątwą. Energia wciąż z niego kipiała: mówił szybko, pisał szybko, myślał szybko.
-Nie ma pan zdjęcia tych run? Szkic nie posiada niestety detali, które mogłyby zdradzić nam ślady upływającego czasu. Runy są starożytne - a masło maślane, ale arystokraci chyba nie musieli wiedzieć, skąd się bierze masło -więc z nich samych nic się nie dowiemy, ale wyżłobienia w skale, uszczerbki w wyrytych znakach, ślady mchu... to wszystko może dać nam pojęcie o tym, czy zostały nałożone niedawno czy też przed wiekami. Klątwę należy aktywować zaklęciem, ale mało który profesjonalny runista tego nie robi, to taki odruch zawodowy, zwłaszcza w przypadku miejsc... - zamyślił się, próbując sobie przypomnieć jakiś znany mu przypadek, w którym ktoś nałożył klątwę i zapomniał jej aktywować. W przypadku ochrony miejsc mijałoby się to trochę z celem.
-Co za interesujące pytanie! - aż klasnął w dłonie, patrząc na Percivala z uznaniem. -Prawdę mówiąc, nigdy nie badałem związku między runami i smokami, więc nie wiem czy klątwy mogą oddziaływać na te stworzenia... ale smokom chyba nie szkodzi ogień, no i z założenia taki dziki smok byłby pewnie wrogo nastawiony do pańskiej grupy, więc to chyba bez różnicy, prawda?




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 25
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime17.11.19 2:02

Nie spodziewał się, że sytuacja, w której się znalazł, mogła z dziwnej stać się jeszcze dziwniejsza, ale wyglądało na to, że nie docenił swojego rozmówcy – bo ten, zamiast po jego chłodnej odpowiedzi zmieszać się i wycofać, zareagował… oburzeniem? Percival nie był pewien, czy trafnie zinterpretował brzmiące w głosie czarodzieja emocje, gdy ten z jakiegoś powodu zaczął zapamiętale bronić honoru czytelników Czarownicy, rzekomo zainteresowanych jego poglądami politycznymi. Uniósł wyżej brwi; nie miał pojęcia, że kobiece pisemko w ogóle dotykało tematów politycznych, a chociaż raczej do niego nie zaglądał, woląc nie odnaleźć przez przypadek swojego zdjęcia w jakimś mało poważnym plebiscycie (wyjątek stanowił okres, w którym na łamach gazety regularnie pojawiał się Ben – wtedy jeszcze jako wschodząca gwiazda Quidditcha, z piękną półwilą uczepioną muskularnego ramienia), to wydawało mu się, że był w stanie mniej więcej określić kategorię, w którą wpadały publikowane tam treści.
Cofnął się o krok, w obronnym geście zaplatając ramiona na klatce piersiowej. – Co czytelnicy Czarownicy mogą wiedzieć o moich poglądach pol… Zaraz, co? – Pytanie urwało się w połowie, gdy dotarł do niego wreszcie sens słów Steffena. Najbardziej uroczego rebelianta przeciw konserwatywnemu truchłu? Zbuntowane ciacha? Zamrugał szybko powiekami, wpatrując się z konsternacją w twarz swojego rozmówcy, jakby próbując ocenić, czy mówił poważnie. Wstępne oględziny wskazywały na to, że tak, i Percival nie był pewien, jakie odczucia powinien wzbudzić w nim ten wniosek. – To kto w końcu jest fanem tej Czarownicy? – Zapytał, nie mając bladego pojęcia, dlaczego właśnie tę kwestię uznał za wartą rozwikłania; w tamtym momencie niewiele już zresztą wiedział – jego myśli przypominały chaotyczną plątaninę diabelskich sideł, w środek których ktoś wrzucił iskrzące się fajerwerki. – Pan, pana mama, czy była dziewczyna? – doprecyzował. Coś mu się w tym wszystkim mocno nie zgadzało i skupił się na tym na tyle, że zapomniał o własnym oburzeniu, być może nieco uspokojony myślą, że jego rozmówca raczej nie miał w planach wciągania go w prywatną rozmowę o rzeczach poważnych.
Do tych przeszli zresztą niedługo potem, z nietypowego wstępu przechodząc do meritum, to jest – do tłumaczenia run, które Steffenowi poszło wyjątkowo sprawnie; na tyle, że Percival miał lekkie problemy, żeby za nim nadążyć. – Tak, proszę dać mi chwilę – przytaknął, sięgając po teczkę, którą dopiero co odłożył. Otworzył ją na pierwszej stronie, wyciągając plik ruchomych fotografii i przeglądając je szybko raz jeszcze. Nie wszystkie nadawały się do pokazania runiście – niektóre były kiepskiej jakości, inne w ogóle nie przedstawiały rzeczonej okolicy, na niektórych w kadrze pojawiał się też duży, rozmazany palec fotografa – ale po chwili poszukiwań udało mu się odnaleźć kilka, które z różnych ujęć przedstawiały wejście do jaskini oraz zbliżenie samych symboli. – Tutaj, tutaj i tutaj. Zostały zrobione niedawno, przed tygodniem – wyjaśnił, rozkładając przed czarodziejem fotografie i spoglądając na niego pytająco. On sam nie był w stanie wiele ocenić na ich podstawie, ale liczył na to, że jego rozmówca znał się na rzeczy. Na pewno nie brakowało mu do tego zadania zapału ani entuzjazmu.
Percival uśmiechnął się z lekkim rozbawieniem, słysząc odpowiedź Steffena. Początkowy dystans zdawał się wyparowywać. – Nie, nie, nie chodziło mi o same smoki. – Pokręcił głową. – To potężne stworzenia magiczne, kryjące w sobie silną magię – podejrzewam, że równie prastarą, co runy. Myślę, że człowiekowi trudno byłoby w ten sposób zrobić krzywdę smokowi. To była już bardziej moja dygresja – widzi pan, jakiś czas temu trafiłem do miejsca, w którym magia w sposób dosyć widoczny oddziaływała na zachowanie mieszkających tam zwierząt – dlatego zastanawiałem się, czy klątwy również mogą to robić. – Spojrzał z nadzieją na łamacza, jakby licząc na to, że będzie w stanie rozwinąć temat. – Ale wracając do naszego problemu – jak trudno byłoby złamać taką klątwę? – zapytał, palcem stukając lekko w jedną z fotografii.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f292-baker-street-13-33 https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime20.11.19 8:03

Nie spodziewał się, choć powinien się przecież spodziewać, że szlachcic, który wyrzekł się nazwiska i rodziny w Stonehenge okaże się... trochę bardzo dziwny. Steffen nie przywykł do bycia wypytywanym o cele i czytelnictwo "Czarownicy", więc - nieco wbrew swojej zasadzie anonimowości - poczuł się w obowiązku zawalczenia o honor swojej redakcji. Ubodło go szczególnie ostatnie pytanie Percivala - wszak wszyscy byli fanami "Czarownicy", a jego dociekanie świadczyło tylko o smutnym niedostosowaniu do życia w normalnym społeczeństwie!
-"Czarownica" to najbardziej poczytny magazyn towarzyski czarodziejskiego świata, spełniający zarówno powierzchowne, jak i głębsze cele i dostarczający informacji różnorakim czytelnikom. - odparł, prostując się i mierząc Percivala nieco wyzywającym spojrzeniem. Nie miał zamiaru dać się onieśmielić! Szczególnie komuś, kto z taką łatwością przyjął do wiadomości, że jest najgorętszym rebeliantem roku. -Może w niektórych kręgach modniejsze jest czytanie "Anatomii Aetonanów" - szczególnie u Carrowów! -Ale sięgając po bardziej przyziemne czasopisma znajdzie pan szersze grono rozmówców! A właśnie, może zgodziłby się pan na wywiad albo na zdjęcie? Znam kilkoro osób, które hojnie by za to zapłaciły! - spojrzenie mu złagodniało i wlepił w Percivala wręcz błagalne oczęta. To byłby taki gorący temat, były Nott spełniający się w rezerwacie Greengrassów! Właściwie, jakim cudem dalsze losy Percivala pozostały anonimowe? Ktoś, jakiś dziennikarz-bohater, powinien odkryć ciąg dalszy perypetii Notta i przybliżyć jego losy fankom owego bujnego zarostu (dlaczego, dlaczego niektórzy z łatwością hodują takie niesforne brody, a Steff mógł liczyć tylko na rzadki wąśik?!).
Z równym zapałem, jak za propozycję wywiadu, zabrał się również za przeglądanie fotografii. Oczy mu rozbłysły, na twarzy pojawił się zachwycony uśmiech.
-Wspaniale, wspaniale, co za detale! Widzę tutaj mech, wykruszenia, hm, a nawet ślady początkowej erozji... - zamruczał, nachylając się nad jednym ze zdjęć. -Naprawdę sporo można doprecyzować na ich podstawie! - podniósł triumfalne spojrzenie na pana Blake, zamierzając go oświecić. -Teraz z całą pewnością mogę stwierdzić, że runy nałożono mniej niż pięćset, ale więcej niż sto lat temu! - dumny z siebie, jakże znacząco zawęził chronologię klątwy.
-Oooch... a może... jak skończymy... mógłby mi pan pokazać jakiegoś smoka? Nigdy żadnego nie widziałem! - rozdziawił lekko ustach, słuchając o tych potężnych bestiach. Wycieczka po rezerwacie byłaby równie ekscytująca, co wywiad z Nottem, jeśli nie bardziej! A może mogliby połączyć przyjemne z pożytecznym?!
-Prawdę mówiąc, nie jestem pewien, czy klątwę mogło aktywować również zwierzę, zwykle zaczyna działać, gdy ktoś, w sensie człowiek, wkroczy na zaklęty teren. Ale jeśli aktywowałoby ją zwierzę to... cóż, albo by uciekło, albo spłonęło żywcem, czyli niewiele by tam pozostało! - doszedł do logicznej konkluzji.
Udał zamyślenie, chcąc dyplomatycznie poinformować pana Percivala o możliwościach zdjęcia klątwy.
-Cóż, to skomplikowana sprawa, a także męcząca i kosztowna wyprawa - daleka Rosja, dwie klątwy na raz, w dodatku niebezpieczne... no i ryzyko spotkania smoka... ale myślę, że za odpowiednią zapłatą, podjąłby się tego nawet klątwołamacz z moją ekspertyzą! - skwitował z pokerową twarzą, ale taktaktaktak marzył o wyjeździe na Syberię i przygodach wśród smoków!




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 25
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime23.11.19 16:50

Powinien był się domyślić, że zadawanie podobnych pytań odbije mu się czkawką, a jedynym sensownym wyjściem z absurdalnej sytuacji było dyplomatyczne przytaknięcie i zastąpienie komentarza milczeniem, ale przez moment sądził – jakże naiwnie – że nawet jeśli nie przekona swojego rozmówcy do własnych racji, to przynajmniej uda mu się wpędzić go w zakłopotanie na tyle skutecznie, że porzuci niewygodny temat plotkarskiego czasopisma. Nic bardziej mylnego; Percival uniósł wyżej brwi, cofając się o krok i zaplatając ramiona na klatce piersiowej, w geście, który mógłby jawić się jako obronny, ale w rzeczywistości zwyczajnie powstrzymywał się w ten sposób przed pokazaniem Steffenowi drogi do drzwi. Gdyby nie fakt, że za jego umiejętności ręczyli inni pracownicy rezerwatu, którzy na pewno zweryfikowali jego tożsamość, zanim wpuścili go za bramę, naprawdę byłby skłonny przypuszczać, że ma do czynienia z żartownisiem lub – co gorsza – z zakamuflowanym reporterem, udającym jedynie łamacza klątw, przy przedostać się na strzeżony przed ciekawskimi spojrzeniami teren. To, że miał przed sobą runicznego specjalistę nie budziło jednak wątpliwości, Percival bardziej skłaniał się więc do teorii, że mężczyzna sam był zagorzałym fanem Czarownicy, którego uczucia przez przypadek uraził. Biorąc to pod uwagę, dalsze wplątywanie się w merytoryczną dyskusję na temat gazety było prawdopodobnie wyjątkowo nietrafionym pomysłem, ale nie potrafił się powstrzymać – składanie broni i pokojowe wycofanie nie leżało nigdy w jego naturze. Albo, mówiąc dosadniej, uparty był jak osioł. – A czy raczy mi pan wyjaśnić, jakie głębsze cele spełniają horoskopy – albo wielostronicowe próby rozwikłania, która arystokratka była najlepiej ubrana na sabacie? – Nie to, żeby wiedział, że Czarownica publikowała takie treści. – Nie mówiąc już o złośliwym obrzucaniu czarodziejów błotem. – Wciąż miał wydawnictwu za złe przeklętą relację z zeszłorocznego festiwalu lata, które to wspomnienie właściwie tylko dodatkowo podsyciło jego irytację; również się wyprostował, odwzajemniając śmiałe spojrzenie Steffena. Zignorował komentarz sugerujący, że nie miał o czym rozmawiać z innymi czarodziejami (głównie dlatego, że kryło się w nim ziarno prawdy, którego istnienia wolał wygodnie nie zauważać), ale na wysuniętą propozycję zdjęcia i wywiadu, rysy mu stężały. – Absolutnie nie – odpowiedział stanowczo, tym razem decydując się uciąć wątek w tym miejscu; nie miał zamiaru tłumaczyć Cattermole’owi, że grupa potężnych ludzi polowała na jego życie, więc starał się chronić własną prywatność – nie mówiąc już o perspektywie znoszenia docinków Bena przez następnych pięć lat.
Ktoś mógłby przypuszczać, że po tym burzliwym wstępie będą mieć problem ze skupieniem się na istocie wizyty runisty w rezerwacie, ale zmiana tematu rozmowy przebiegła zaskakująco płynnie, choć Percival od czasu do czasu wciąż zerkał na pochylonego nad zapiskami czarodzieja nieco podejrzliwie – jakby się spodziewał, że za moment mimo wszystko wyciągnie zza pazuchy magiczny aparat fotograficzny i zrobi mu zdjęcie z zaskoczenia. Ten zdawał się jednak w pełni przenieść swoją uwagę na wręczone mu fotografie, najwyraźniej dostrzegając w nich coś wartego zachwytu, mimo że sam Blake zaledwie chwilę temu uznał je za zupełnie bezwartościowe. – Czyli twórca klątwy prawie na pewno już nie żyje – mruknął, bardziej do siebie niż do Steffena, marszcząc mocno brwi; otrzymana właśnie informacja nijak nie składała mu się w całość z żadną ze snutych do tej pory teorii – za wyjątkiem tej, która twierdziła, że umiejscowienie jaskini było zbiegiem okoliczności, a rzekomo widywany nad okolicą smok – zupełną bujdą. – Czy klątwy wygasają z czasem? A może nabierają mocy? – zapytał, unosząc spojrzenie znad biurka na swojego rozmówcę, i odchylając się nieco do tyłu.
Pytanie o możliwość zobaczenia na własne oczy smoka było jednym z tych, które u odwiedzających rezerwat czarodziejów pojawiało się często – spora część z nich wyobrażała sobie Peak District jako coś w rodzaju ogrodu magizoologicznego, w którym ziejące ogniem bestie siedziały zamknięte w chronionych zaklęciami klatkach, wokół których można było przechadzać się alejkami – i zazwyczaj spotykało się z grzeczną odmową, ale tym razem krótka wycieczka właściwie byłaby Percivalowi na rękę. No i być może widok smoka odwróciłby uwagę Steffena od jego własnej osoby. – Właściwie to powinienem jeszcze przed wyjściem zajrzeć do jednego z naszych ogniomiotów – jeżeli nie ma pan nic przeciwko, żeby mi towarzyszyć, możemy dokończyć rozmowę po drodze – zaproponował, dając mężczyźnie czas na odpowiedź – a samemu wracając myślami o klątwy. – Jeszcze nie podjęliśmy decyzji co do samej wyprawy, ale dobrze wiedzieć, że w razie czego możemy liczyć na wsparcie fachowca pańskiego formatu – odpowiedział, zerkając na Steffena z ukosa; żartobliwa (ale pozbawiona złośliwości) kpina w jego głosie była ledwie wyczuwalna.





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f292-baker-street-13-33 https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime24.11.19 23:12

Steffen spoglądał na szlachcica z rosnącą dezorientacją. O ile rozumiał, że jego koledzy mogli podchodzić do takich czasopism lekceważąco, o tyle ten pan był przecież w słusznym wieku i miał żonę i krewne płci pięknej. Czyż nie czytały one najlepszego angielskiego brukowca?
-Nie wierzy pan w horoskopy? Przecież piszą je prawdziwi jasnowidzowie... - wtrącił nieśmiało. -Ostatnio pisali, że czekają nas ciężkie czasy i zawody miłosne i mieli rację... - dodał jeszcze ciszej, rozpamiętując gorycz zaręczyn Isabelli. Gdzieś kiełkowała mu myśl, że wszystkich czekały teraz ciężkie czasy (no, może poza Rosierami), a większość czytelników horoskopów przeżyła kiedyś zawód miłosny... ale szybko odgonił podejrzenie, że artykuły mogą być pisane pod publiczność.
-Och, ależ o panu pisano całkiem przychylnie! To podobno... - pańska żona ma słabość do plebsu, ale to chyba dobrze? Wszak sam nie był już szlachcicem, może z nowym nazwiskiem lepiej podobał się lady Isabelle. Myśl błysnęła u Steffena niczym błyskawica, ale na szczęście ugryzł się w język. Zakaszlał nerwowo. -To podobno dobrze dla rodu, być najlepiej ubraną lady albo najprzystojniejszym szlachcicem. W każdym razie, jeśli kiedyś zmieni pan zdanie to skontaktuję pana z moją... - to była mama, czy dziewczyna? -...eks, która tam pracuje i której może pan opowiedzieć swoją wersję wydarzeń! - zachęcił ciepło. W duszy obiecał sobie, że musi jeszcze raz wypytać Botta o Festiwal Lata - sam nalegał, żeby w artykule opublikować nie tylko nazwisko nadobnej lady, ale też jej zabawowego towarzysza.
Serce ścisnęło mu gorące współczucie - najpierw pan Ollivander się rozwodzi, potem (a nawet wcześniej) żona pana Notta chodzi gdzieś z Mattem, w szlacheckich rodzinach szerzy się lód i obojętność, nic dziwnego że Percival zwariował i został bohaterem Stonehenge, a potem wyjechał hodować smoki.
Wiedziony tym współczuciem, włożył całe serce w wyjaśnianie natury klątwy temu biednemu człowiekowi. Niech chociaż wyprawa na Syberię mu się w życiu uda.
-Klątwy są aktywowane zaklęciem Ordior i potem nie powinny ani słabnąć ani przybierać na sile, o ile zostały nałożone prawidłowo i w pobliżu nie ma żadnych magicznych anomalii. Działają dzięki magii zawartej w runach, które - jak widać ze zdjęć - nie ukruszyły się ani nie rozmazały, więc powinny działać tak jak w zamierzeniu. - wyjaśnił cierpliwie. To niesamowite, że jego uczyli takich rzeczy już w Hogwarcie, a szlachcicowi brakowało zupełnych podstaw!
Mathieu Rosier też na pewno nie jest ode mnie mądrzejszy. - przemknęło mu przez głowę.
-Czy ten rezerwat rywalizuje z tym Rosierów? - zapytał spontanicznie, wlepiając w Percivala nieodgadnione spojrzenie. Na ustach zamigotał mu łobuzerski uśmiech - może powinien dać ekipie z Peak District jakąś zniżkę?
-Oooch, tak, dziękuję! A czemu nazywa się ogniomiot, czy nie wszystkie smoki miotają ogniem z definicji? - ucieszył się szczerze perspektywą spotkania smoka i aż podskoczył w miejscu. Rozweselony, nie zauważył nawet kpiny w głosie Percivala - zbyt skupiał się na bujnych wyobrażeniach o sercowych perypetiach tego zaskakującego czarodzieja.
A może by zaproponować redakcji ranking szlachciców o złamanych sercach?




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 25
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Budynek administracji - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Budynek administracji   Budynek administracji - Page 4 I_icon_minitime25.11.19 15:45

Powstrzymanie poirytowanego prychnięcia wymagało od niego imponujących pokładów opanowania, wzmocnionego dodatkowo (z trudem odnalezionymi) resztkami cierpliwości. Zdawał sobie sprawę, że niektóre z jego kuzynek namiętnie śledziły publikowane w Czarownicy horoskopy (raz nawet przyłapał na ich czytaniu Bena, choć Wright twierdził uparcie, że tylko szukał sprawdzonego sposobu na walkę z plagą bahanek owocówek), ale jeżeli chodziło o samego Percivala, to jego wiara w prawdziwość astromagicznych przepowiedni plasowała się mniej więcej na tym samym poziomie, co przekonanie o istnieniu chrapaków krętorogich. Nie podważał umiejętności jasnowidzów - wprost przeciwnie, wiedział doskonale, że po magicznym świecie kręcili się prawdziwi wieszcze - ale wątpił, by zajmowali się na co dzień przewidywaniem przyszłości dla mas, spragnionych jakiejś odmiany w życiu. - Kto by się dzisiaj spodziewał ciężkich czasów - mruknął z powątpiewaniem, tym razem nawet nie starając się ukryć sceptycyzmu; w trakcie ogólnokrajowego kataklizmu, jakim okazały się anomalie, i następującej zaraz po nich wojny, podobne przepowiednie ocierały się już o zwyczajne lenistwo.
W reakcji na próby przekonania go o niezwykle ważnym znaczeniu tytułu najlepiej ubranej arystokratki dla ogólnego dobra rodu jedynie westchnął przeciągle. - Jeżeli kiedyś poczuję taką potrzebę, na pewno się do pana odezwę - odpowiedział z rezygnacją, głosem, który świadczył raczej o tym, że prędzej smoki w rezerwacie zaczną zionąć lodem, niż Percival zdecyduje się na udzielenie wywiadu na temat swoich doświadczeń w czasie letniego festiwalu Prewettów.
Całe szczęście, że jego rozmówca równie dobrze co w aktualnych plotkach (dopiero teraz zaczął się zastanawiać, jakim cudem Steffen w ogóle pamiętał, co na jego temat pół roku wcześniej napisała Czarownica, ale nie ośmielił się zadać tego pytania) orientował się w starożytnych runach; pokiwał głową, kiedy mężczyzna cierpliwie odpowiedział na jego pytanie, jednocześnie niwecząc ciche nadzieje, że - być może - klątwa z czasem rozmyła się sama. Tak, jak w duchu podejrzewał, nie było to jednak aż takie proste - co w razie ewentualnej wyprawy czyniło obecność w grupie łamacza niezbędną. - Rozumiem. Czy istnieje możliwość, żeby przesłał pan do nas całą tę analizę w formie pisemnego raportu? Mogę udostępnić panu zdjęcia i notatki, na pewno zrobi pan to rzetelniej, niż ja - odezwał się po chwili, rzucając Cattermole'owi pytające spojrzenie. Trochę było w tej prośbie wyrachowania - nie znosił papierkowej roboty, zwłaszcza, gdy musiał pisać o rzeczach, na których się nie znał - ale po krótkim namyśle uznał, że warto było spróbować.
Kolejne pytanie jego rozmówcy na moment zbiło go z tropu. Co do klątw i wypraw miał rezerwat Rosierów? Czyżby jego towarzysz tam również został wezwany na konsultację? Miał nadzieję, że nie; rosyjskie bezdroża nie były miejscem, w którym miał ochotę wpaść przypadkowo na Tristana. - Można tak powiedzieć - odpowiedział w końcu, decydując się na wybranie opcji najbardziej dyplomatycznej, gdy milczenie zaczynało się już zbyt mocno przedłużać.
Podniósł się z fotela, konsultację na temat tajemniczej klątwy uznając za zakończoną; o ile Steffen nie miał do dodania jakiejś przełomowej teorii, mogli chyba opuścić gabinet, w którym zresztą zaczynało się robić już odrobinę duszno. - Nazwy ras zazwyczaj odzwierciedlają jakąś cechę gatunkową. Wbrew pozorom nie wszystkie smoki zieją ogniem, a ogniomioty katalońskie robią to wyjątkowo widowiskowo. No i bywają bardzo agresywne - wyjaśnił, ożywiając się nieco, gdy rozmowa przeskoczyła na tematy zdecydowanie mu bliższe. - Nie musi się pan jednak obawiać; para, która mieszka w naszym rezerwacie, to już starsze okazy, odratowane z banku Gringotta. O ile się ich nie rozdrażni, nie stanowią zagrożenia - dodał szybko w ramach uspokojenia, obchodząc biurko i wskazując na drzwi. - Możemy? - Miał nadzieję, że jego towarzysz nie postanowi mimo wszystko zrobić przysługi swojej byłej dziewczynie i przeprowadzić wywiadu w jej imieniu.

| zt x2? :pwease:





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
 

Budynek administracji

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Derbyshire, Peak District :: Rezerwat Trójogonów Edalskich-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20