Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Szmaragdowy Zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Szmaragdowy Zakątek   10.03.12 23:10

First topic message reminder :

Szmaragdowy Zakątek

Szmaragdowy Zakątek mieści się w głębi lasu, niedaleko matecznika. Nazwę zawdzięcza wyjątkowej roślinności, żyjące tutaj rośliny nie przypominają krzewów, drzew, ani traw rosnących w żadnej innej części magicznej kniei. Ich liście lśnią, jakby wciąż były pokryte poranną rosą, a barwy mają tak jaskrawe, że aż wydają się nienaturalne, niepokojąco nienaturalne. Podobnież z płatkami polnych kwiatów, piękno ich szkarłatów, błękitów i żółci aż zapiera dech w piersi. Parę kroków dalej szemrze krystalicznie czysty strumyk, a całości obrazka dopełnia drżenie melodyjnego ptasiego śpiewu. Jest to miejsce równie przerażające, co zniewalająco piękne. Nietrudno sobie wyobrazić, iż w tradycji ostało się częstym miejscem potajemnych schadzek kochanków, a także ukrytą samotnią wrażliwców - poetów, artystów. Problem może stanowić jedno: złośliwe chochliki, które ów teren również sobie z lubością przypodobały.
Zdarza się, iż zbłądzi tu zgubiona mugolska stopa; czasem taka stąd nie wyjdzie, padając ofiarą różnorakich magicznych bestii, które zwęszą bezbronną ofiarę. Zdarza się, iż pozostanie znaleziona kilka dni później, na skraju lasu, wycieńczona, wymęczona... i oszalała.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   23.08.17 18:05

Nie mogła się nie roześmiać, kiedy lady Prewett podzieliła się z nią swoją opinią o paskudnych eliksirach oraz o nieco niecodziennym sposobie uzdrowicieli i alchemików na to, by społeczeństwo czarodziejów utrzymywała swoje ciała w miarę dobrym stanie zdrowia. Nigdy nie myślała o tym w taki sposób. Na szczęście ona również miała organizm dość odporny, nie straszne jej były przeróżne grypy, nawet przeziębienie zawsze mijało jej bardzo szybko, objawiając się jedynie w postaci kataru lub kaszlu.
- Chyba coś w tym jest - musiała przyznać jej rację, zgarniając królika, który ułożył się w swojej ulubionej pozycji, kładąc łebek na jej ramieniu. Z pewnością byłoby źle, gdyby czarodzieje lubili brać lekarstwa, nie po to z resztą zostały stworzone, by łykać je jak cukierki. Sama Florence zdecydowanie wolała bardziej tradycyjne metody, których również nauczyła ją matka. Herbata z ziół, odpoczynek, spokój i cisza - najprostsze dolegliwości bardzo często można było wyleczyć właśnie takim zestawem remediów.
- Na pewno będę go uważnie obserwować - obiecała, wyciągając z portmonetki podaną przez lekarkę kwotę i podając jej pieniądze. Co prawda nie mogła go obserwować przez cały czas, miała w końcu pracę, ale zamierzała obarczyć tym obowiązkiem również swojego brata. Kicek może i nie był królikiem należącym też do Floreana, ale mężczyzna z pewnością miał zbyt miękkie serce, by tak po prostu odciąć się od opieki nad zwierzakiem. Florence obieca mu na pewno za pomoc jakiegoś słodycza ze Słodkiej Próżności, a wtedy brat na pewno się zgodzi.
- Dziękuję za pomoc. Ulżyło mi, że nie było to nic poważnego - odezwała się jeszcze, kierując się do kominka w lecznicy - tym razem nie popełni tego błędu, bo skoro jest wygodny i szybki sposób podróżowania, to jednak z niego skorzysta. Przy okazji, przekona się czy Kicek nie będzie miał nic przeciwko - no bo jednak królik może inaczej zareagować na ten sposób przemieszczania się. - Do zobaczenia! - pożegnała się a potem zawołała głośno adres swojego miejsca zamieszkania, rzucając pod nogi garść zielonego pyłu. No i zniknęła.

zt




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Julia Ollivander
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4231-julia-prewett https://www.morsmordre.net/t4525-poczta-julki#96302 https://www.morsmordre.net/t4523-julka-zaprasza#96300 https://www.morsmordre.net/t4527-skrytka-bankowa-nr-1093#96304 https://www.morsmordre.net/t4798-julia-prewett
Zawód : Weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Podczłowiek i nadczłowiek są podobni w tym, że żaden z nich nie jest człowiekiem.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 6
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/45
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Zwierzęcousty
 https://68.media.tumblr.com/f4ac4a87cc99f24b4e90825593c2f7b0/tumblr_oldf5boKP91uhjffgo1_500.gif

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   26.08.17 14:48

- Na pewno wszystko będzie dobrze.
Powiedziała łagodnie, z nieznacznym uśmiechem. Faktycznie tak myślała, zwierzęta może i owszem, wymagały ich opieki jednak nie były aż tak delikatne. Ten oto królik na pewno dość szybko poradzi sobie z nieznacznym problemem.
Odprowadziła spojrzeniem kobietę, która zdecydowała się skorzystać z kominka. Sama Prewett podała także na głos adres lecznicy - żeby panna Frotescau nie musiała go szukać w razie innej potrzeby, przyda się do kominka.
- Proszę go mocno trzymać. - poleciła jedynie, nie martwiąc się widocznie o podróżowanie w kominku ze zwierzęciem, jednak nie chcąc, by sama czarownica upuściła zwierzę przy nagłym szarpnięciu. Nie wątpiła z resztą, że jej nowa klientka wie czego oczekiwać po podróży kominkiem.
Proszek zawsze był, uzupełniany przez jej pracownice znajdował się w przymocowanej do kominka kamiennej misie, zawsze dostępny dla gości. Prewett musiała być przygotowana, skoro na swoją lecznicę wybrała tak odległe miejsce. Jednocześnie jednak sama nie mogła się przed tym oprzeć, uwielbiała las, lubiła te okolice z daleka od miasta, hałasu, zbyt dużych tłumów ludzi, w zamian w okolicy przytułku dla magicznych zwierząt, w lesie, w otoczeniu drzew, świeżego powietrza, zwierząt. Niewątpliwie z resztą jej pacjenci także doceniali tę okolicę, konie, aetony czy hipogryfy na pewno były tu dużo spokojniejsze i jeśli zachodziła konieczność zatrzymania ich na miejscu i doglądania, spokojna okolica czy miejsce w które mogła je wyprowadzić było sporą zaletą.
Tak czy inaczej kiedy klientka opuściła pomieszczenie w której badany był jej królik, Julia wróciła do swoich zajęć: przeszła do nielicznych zwierząt, które musiały zostać najczęściej na obserwacji, czasem z innych przyczyn w lecznicy, dziś była przez całe popołudnie sama, nie miała jednak nadmiaru pracy. W lecznicy wszystko (prócz zaplecza) było uporządkowane, mało kiedy faktycznie musiała gonić od klatki do klatki, od klienta do boksu, musiałoby wydarzyć się coś bardzo niespodziewanego i dużej skali.

zt




She sees the mirror of herself
An image she wants to sell,
To anyone willing to buy.
He steals the image in her kiss,
From her hearts apocalypse.
Powrót do góry Go down
Caley Goyle
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f218-dzielnica-portowa-orchard-place-9 https://www.morsmordre.net/t5567-skrytka-bankowa-nr-1368 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
Zawód : tłumaczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
the chains are broken
but are you truly free?
OPCM : 0
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
turn the pain into power

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   01.02.18 20:12

16 czerwca

Powietrze niemalże wibrowało od napięcia, a nadchodzące zmiany dało się wyczuć już w nawet najlżejszym podmuchu wiatru; niewtajemniczeni mogli tylko gdybać, cóż było tego powodem, lub z dużą dozą prawdopodobieństwa obstawiać udział anomalii. Caley nie miała powodów, by podejrzewać inaczej, nie posiadała wszakże wiedzy na temat organizacji, do której przynależeli najstarsi bracia, jednak transformacje zajść miały także w jej życiu, dlatego szykowała się na zmiany. W połowie czerwca wiedziała już, że jej małżeństwo jest skończone, a pierwsza scena ostatniego aktu rozpocznie się podczas świętojańskiej kolacji rodziny Goyle, na którą była zaproszona oczywiście z Cedrikiem. Dziwnie spokojna jak na kogoś, kto już niebawem miał stać się świadkiem lub ofiarą wielkich okropności, spędzała swoje dnie produktywnie – w pracowni eliksirów, zbrojąc się na przyszłość, w miejscach publicznych odnawiając znajomości lub zdobywając nowe. Obiecała, że nie zajrzy do portu, lecz i tę obietnicę udało jej się już złamać.
Nie mogła siedzieć bezczynnie, dlatego bez wahania zgodziła się towarzyszyć Eir w poszukiwaniu świeżych, wysokiej klasy składników roślinnych do eliksirów. Znała Szmaragdowy Zakątek i wiedziała doskonale, że znajdujące się w nim rośliny naprawdę mogą być lepsze od tych, które przyjdzie im kupić w aptece. Praca alchemika nie polegała jedynie na udawaniu się po zakupy, a we własnoręcznym zbieraniu ingrediencji było coś dodatkowo magicznego, mistycznego wręcz; Caley nieodłącznie kojarzyła to z opowieściami o nordyckich przodkach i ich powiązaniach z przyrodą. Rosnące w zacienionych miejscach, skąpane w rosie rośliny tylko czekały, aż ktoś schyli się, by je zerwać, nierzadko zostawiając ofiarę z kropel krwi skapujących na runo w wyniku nieostrożnego postępowania z nożykiem.
To właśnie nożyk pani Spencer-Moon włożyła do koszyka jako ostatni, kładąc go na parze skórzanych rękawiczek, a gdy szczelnie zapięła ciepłą pelerynę, mogła już bez oglądania się za siebie wyjść w domu i wkroczyć w noc, która powoli wypuszczała Londyn ze swoich objęć. Z Eir umówiły się u ujścia strumyka lasu Waltham, a następnie miały przespacerować się wzdłuż niego i w promieniach wschodzącego słońca zrywać wypatrzone cuda czarodziejskiej flory.
Sylwetkę bratowej rozpoznała już z daleka, a gdy były odpowiednio blisko, by widzieć swoje twarze, Caley uśmiechnęła się na widok drogiej przyjaciółki; podchodząc, uścisnęła ją lekko, uważając, by w żaden sposób jej nie urazić.
- Dawno już nie wstawałam o tej porze, by udać się na tak przyjemny spacer – przyznała, rozglądając się dookoła i przez moment nie puszczając jeszcze przedramion Eir. Cieszyła się, że to właśnie z nią przyjdzie jej spędzić ten poranek – Jeśli tylko poczujesz się gorzej, wracamy – zapowiedziała, mając oczywiście na myśli dbałość o zdrowie blondynki i dziecka, jakie nosiła pod sercem.
Za nic nie zaryzykowałaby krzywdą bratanicy, nawet gdyby chodziło o najrzadsze i najdroższe ze składników. Rodzina znaczyła dla niej wszystko.
- Sankthans zbliża się wielkimi krokami – wspomniała mimochodem, gdy ruszyły ścieżką wzdłuż strumyka, kierując się prosto w delikatną mgłę – Wiesz, że możesz liczyć na moją pomoc w każdym aspekcie. Polerowanie sreber czy trzymanie Cadana lub Hjala z dala od kuchni… wystarczy jedno słowo – puściła bratowej oczko, przytrzymując mocniej swój koszyk.
Nastrojem nie przypominała samej siebie z początków maja, a powód jej dobrego humoru spał teraz zapewne niespokojnym snem w swojej kapitańskiej kajucie, daleko stąd.




we all have                 , I just choose to feed minedemons


Ostatnio zmieniony przez Caley Spencer-Moon dnia 04.03.18 17:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Eir Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : 1
UROKI : 1
ELIKSIRY : 31
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   14.02.18 0:01

Dopiero w takich momentach zdawała sobie sprawę, w jak wielką wpadła rutynę i jak bardzo poświęciła się nie tylko pracy i rodzinie, ale również i domowi, niemal stając się jego częścią, kolejnym meblem, bibelotem, na który można popatrzeć, popodziwiać i pokiwać głową z uznaniem. A przecież zawsze chciała być jakimś stopniu wyzwolona, wolna i niezależna, zachować tę cząstkę siebie, która była prowodyrem grania na deskach teatru czystego monodramu. To, że nauczyła się żyć innym trybem i w zupełnie innej sytuacji nie znaczyło, że całkiem porzuciła ten przykurzony już fragment swojego jestestwa. Przypomniała sobie o nim, gdy odpoczywała w sobotnie popołudnie, gładząc w zamyśleniu zakreślający coraz większy łuk brzuch. Chciała wrócić jeszcze przed porodem do miejsc, w których czuła, że pętające ją okowy granic ich domu puszczają, a dusza w końcu może odetchnąć świeżym powietrzem, napełnić się spokojem choć na kilka chwil. Natychmiast napisała do Caley, proponując jej wspólne spędzenie czasu, bo przecież tak dawno się nie widziały, tak dawno nie wymieniały ze sobą porozumiewawczych spojrzeń i zgadzały się we wspólnych rozważaniach. Kiedy dostała odpowiedź zwrotną, w której szwagierka z entuzjazmem przystała na prośbę, odetchnęła, za chwilę jednak z trudem unosząc się z kanapy. Musiała się rozruszać, nie mogła wiecznie siedzieć w domu i odliczać sekundy, aż dziecko przyjdzie na świat i zachwyci po raz drugi rodzinę Goyle cudem narodzin. Pretekst rozejrzenia się po znanych terenach w poszukiwaniu ingrediencji do eliksirów był idealny – obie przecież znały arkana sztuki, jaką była alchemia.
Obudziła się jeszcze w nocy, zsuwając się z łóżka ostrożnie, żeby nie obudzić Cadana. Ubrała wygodną, zapinaną z przodu szatę w kolorze granatu przeplatanego złotem, czarny, ciepły płaszcz i spakowała do swojego starego, wysłużonego, wiklinowego koszyka wszystkie materiały potrzebne do dzisiejszych łowów. Zanim włożyła do środka niewielki, podręczny sierpik do ścinania ziół, obróciła go w dłoniach. Runiczne wycięcia na rączce przypomniały jej o rodzinnych stronach, o surowym ojcu i matce pachnącej zawsze unoszącymi się pod sufitem jej pracowni zapachami tak różnymi, jak różne były warzone przez nią mikstury. Nim zdecydowała się opuścić dom i teleportować niedaleko Waltham, zajrzała do pokoju Hjalla, żeby sprawdzić, czy eliksir słodkiego snu wciąż działał. Chłopiec spał twardo, bez snów. Mógł podziwiać tylko czerń pod swoimi powiekami. Zdecydowała się wejść do środka i ucałować go w odsłoniętą skroń, po czym wyszła, zamknęła drzwi i z cichym pyknięciem zniknęła z Grimmauld Place.
Powitał ją wpierw śpiew budzących się ptaków i szelest traw, po której powoli stawiała kroki, mimowolnie podtrzymując swój brzuch, dopiero chwilę później dostrzegła przed sobą znajomą, jasnowłosą postać. Jej widok wywołał na jej ustach lekki, ciepły uśmiech. Z ochotę przytuliła ją do siebie. Dzieląca ich ciała odległość już za dwa i pół miesiąca miała się zmniejszyć.
Ja też – odparła z cichym westchnieniem, przypominając sobie, że kiedy nie było blisko Cadana, to ona wstawała do Hjalla w środku nocy, a potem chodziła przez kolejne miesiące jak zmora, udając, że jeszcze nie oduczyła się mrugania i oddychania. Sięgnęła do jej dłoni, gładząc ją swoimi palcami z troską. – Ostrzegę cię, jeśli będę chciała mdleć. Chociaż jeszcze mi się nie zdarzyło. Wszystko w porządku, Leyli.
Cichy śmiech wyrwał się spomiędzy jej warg niepewnie, jakby był nieproszonym gościem, którego mimo oburzeń przyjęto do domu. Ostatnio rzadko się śmiała, racząc przyjaciół i krewnych prędzej drgnięciami warg niż faktycznie tembrem swojego wygrywanego na strunach entuzjazmu głosu. Te lekkie tony zazwyczaj zostawiała dla Hjalla.
Podjęły spacer wśród chłodnej rosy i przestrzelonej mchem ziemi. Eir słuchała jej, chociaż rozpoczęcie tematu najbliższego wydarzenia nie wyrwało jej serca do przodu. Cadan był jej mężem, Caley przyjaciółką, a ich matka czasami pomagała jej z Hjallem, gdy jeszcze był niemowlęciem, ale z pozostałą częścią rodziny nie utrzymywała chyba zbyt dobrych stosunków. Przecięte morską solą twarze Caelana, Calhouna i i ich ojca, Cadmona, nie wydawały się być do niej zbyt przyjaźnie nastawione. Zawsze stawiała ich ponad wszystkimi podziałami, byli wszak rodziną jej męża, ale jednak coś mówiło jej, że była dla nich obca.
Cadan chyba czułby się lepiej w kuchni niż przy braciach i ojcu – uśmiechnęła się kątem ust, niezbyt wesoło. – Ale polerowanie sreber to dobry pomysł biorąc pod uwagę fakt, że sporo będę musiała ich wyjąć z szafy. Odczekały swój rok. Ale może lepiej powiedz mi, jakie nastroje teraz krążą w domu. Mam się czego obawiać? I od razu napomknij, co takiego się stało, że uśmiech ci z ust nie schodzi. Gdzie ta blada Caley, którą znają moje oczy?
Wyjrzała na nią za kotary prostych, jasnych włosów. Mimo ciemności tęczówki obu kobiet lśniły nienaturalnie jasno.




Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Powrót do góry Go down
Caley Goyle
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f218-dzielnica-portowa-orchard-place-9 https://www.morsmordre.net/t5567-skrytka-bankowa-nr-1368 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
Zawód : tłumaczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
the chains are broken
but are you truly free?
OPCM : 0
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
turn the pain into power

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   10.03.18 12:14

Minęły lata od momentu, w którym Caley okiełznała swoją zazdrość o życie, jakie nigdy nie miało być jej dane. Pogodziła się z faktem, że jako potomkini rodu żeglarzy sama nigdy nie wsiądzie na własny pokład i nie zostanie władczynią mórz, jak to czynili po kolei jej bracia. Nie dla niej było kroczenie drogą wytyczoną przez matkę, u której celu widniała kariera alchemiczki i życie w oparach mikstur złowrogich i tajemniczych. A gdy na jej palcu znalazła się obrączka, a horror nocy poślubnej przeminął, zorientowała się, że również w małżeństwie nie znajdzie spełnienia, chociaż wcześniej ślepo i nawinie w to wierzyła. Otaczali ją ludzie, którym mogła zazdrościć wszystkiego, lecz świadomie wybrała inną opcję i wyzbyła się tego niszczącego uczucia, a przynajmniej tłumiła je bardzo skutecznie, bowiem w większości przypadków udało jej się utrzymywać starą znajomą na wodzy. Wyjątkiem od reguły był oczywiście Calhoun, lecz do tego zdążyła się już przyzwyczaić.
Eir była ucieleśnieniem tego wszystkiego, o czym kiedyś marzyła Caley, widząca bratową jako kobietę spełnioną i zadowoloną z życia i roli, jaką przyszło jej odgrywać. Niepozbawioną trosk, lecz na tyle twardą, by stawiać czoło wyzwaniom i problemom. Żona, matka, utalentowana alchemiczka – z boku wszystko wyglądało niemalże idealnie, a nawet jeśli Spencer-Moon wiedziała, że na tym obrazku znajdują się rysy, bez wahania wybrałaby każdą z nich ponad to, co sama posiadała. Nigdy nie okazała zawiści wobec dawnej panny Borgin, całkiem naturalnie i szczerze zdobywając jej zaufanie, a w końcu i przyjaźń. Wsparcie Eir było dla niej bardzo ważne, a choć nie podzieliła się z blondynką wszystkimi swoimi tragediami, w swoim mniemaniu próbując ją w ten sposób chronić, miała przeczucie, że żona jej brata odwzajemnia jej uczucia i sympatię.
Wspólne spacery o wschodzie słońca mogły tylko scalić ich znajomość; nawet wyraźnie zaokrąglony brzuch bratowej nie stanowił już najmniejszego powodu do żalu, chociaż przecież nie tak dawno temu Caley po raz drugi straciła własne dziecko. Wędrowanie ku Szmaragdowemu Zakątkowi było w pewien sposób oczyszczające, relaksujące. Mistycyzm tego miejsca uspokajał ją, koił wszystkie nerwy, a wizja nadchodzącego spotkania rodzinnego paradoksalnie także nie wzbudzała paniki.
Przyjęła zapewnienie swojej towarzyszki i dalej wędrowały ramię w ramię, a magiczna knieja odkrywała przed nimi swoje tajemnice.
- Nie mogę się doczekać, aż wreszcie ją poznam – święcie przekonana o płci nienarodzonego dziecka, nie mogła doczekać się pojawienia bratanicy, kolejnej młodej panny Goyle, do której los tym razem miał się uśmiechnąć. Cadan z pewnością miał być dla niej sto razy lepszym ojcem, niż Cadmon kiedykolwiek był dla Caley.
Nie tylko radosna Spencer-Moon była pewnego rodzaju nowością – również cichy śmiech Eir był przyjemną, dawno niesłyszaną melodią.
Mam się czego obawiać?
- Nie – odpowiedziała twardo – Jesteś częścią naszej rodziny – zapewniła, intensywnie wpatrując się w oczy przyjaciółki, jakby chciała przelać na nią swoją pewność siebie i spokój w tej kwestii – Jednocześnie nie zamierzam cię okłamywać i mamić, że to będzie przyjemna, beztroska kolacja. Mój ojciec i wszyscy bracia w jednym pomieszczeniu nigdy nie zwiastują dobrego połączenia, ale jak już wspomniałam, możesz liczyć na moją pomoc. Także w tej kwestii.
Rodzina była dla niej najważniejsza i położyłaby na szali bardzo wiele, o ile nie wszystko, by utrzymać ją w ryzach. Jednocześnie nie mogła zaprzeczyć podekscytowaniu, jakie towarzyszyło jej na myśl o tym spotkaniu na szczycie; Caley wiedziała, że nie obejdzie się bez ofiar i być może właśnie to interesowało ją najbardziej.
- Calhoun wrócił – rzuciła mimochodem, tłumacząc jednocześnie powód swojego dobrego nastroju, jak i zapowiadając sztorm na rodzinnej kolacji – Więc to będzie szalony wieczór, ale w ogóle nie czuję się tym zestresowana.




we all have                 , I just choose to feed minedemons
Powrót do góry Go down
Eir Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : 1
UROKI : 1
ELIKSIRY : 31
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   31.03.18 19:01

Nigdy nie miała pretensji do rodziców o to, że podarowano jej rękę mężczyźnie całkiem jej obcemu, a ich małżeństwo była swoistą pieczęcią, która miała zespolić dwie rodziny w jedną. Rozumiała ich intencje, hołd oddawany tradycjom tak starym, jak sam świat – to jednak nigdy nie rozbudziło w niej bezgranicznego oddania sprawie. Nie była masochistką, sprawiany sobie ból tępiła do minimum, dlatego, gdy małżeństwo przeżywało swoje chwile, miesiące i lata, niedoli w formie walczącego na głębokich wodach Cadana, szukała miejsca całkowicie pozbawionego jego obecności, co pozwoliłoby jej na znalezienie remedium na związek, który miała przeżywać sama. Caley przyszła jej z odsieczą, sprawiła, że rodzina Goyle’ów stała się nieco bliższa, mniej surowa, a ciemny kobalt morskiej bryzy nie wyostrzył jej rysów tak, jak sądziła. Była za nią wdzięczna losowi – za jej ciepłe ramiona i otwarty umysł. To dzięki niej zdążyła zakorzenić się w nowym gruncie tak szybko.
Myślisz, że to dziewczynka? – zaskoczyła ją pewność w głosie Caley, ale nie miała ku temu przeciwności. Sama bardzo by się cieszyła, gdyby urodziła córkę. Mogłaby jej przekazać swoją wiedzę, nieodpowiednią dla chłopców, którzy od swoich najmłodszych lat uczeni byli surowości morza i tysięcy sposobów wiązania lin na pokładzie. Córka odziedziczyłaby jej dziedzictwo, którego nie mogła przekazać Hjallowi. Uśmiechnęła się łagodnie. – Skąd ta pewność?
Gdzieś z tyłu jej głowy wciąż tkwiła troska o zdrowie Hjalla, ale teraz, kiedy były tu całkiem same ze swoimi myślami, mogła na chwilę odetchnąć. Poza tym w razie czego Cadan był na miejscu i mógł przypilnować syna. Brakowało jej tej intymności, tej chwili prywatności, którą mogłaby spędzić tylko z bratnią duszą, którą Caley na pewno była.
Tego jestem jeszcze świadoma – śmiech szybko dziwnie umilkł, zastąpiony cichym, kiepsko skrywaną obawą i nutą rozczarowania. Nie bała się samych mężczyzn z rodu Goyle, ich postawnych sylwetek, mięśni wyrobionych przez szalejące bałwany wód, posępnych twarzy, na których morska sól wyrzeźbiła wiele bruzd. Bała się tego, co mogli zrobić, wiedzeni nie tylko swoim gwałtownym temperamentem, ale i każdą pojedynczą prowokacją, która na pewno nie jeden raz przemknie nad stołem. – Boję się po prostu… powinnaś znać to uczucie – westchnęła cicho, wsuwając dłoń pod ramię Liley. – Boję się, że w jadalni ktoś skończy jako trup. Nie wiem, czy to obawa z pokryciem, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to całkiem możliwe. Powiedz mi, że mam przestać tak myśleć.
Zerknęła na nią, za chwilę wracając wzrokiem pod stopy, gdzie mijały kępy traw, odradzające się spod śniegowej pierzyny. Przystanęła na chwilę nad zbiorowiskiem wciąż rozwijających pąki stokrotek. Tak świeże okazy miały zbawienny  wpływ dla łagodzenia trujących właściwości niektórych ingrediencji zwierzęcych. Kucnęła ostrożnie, powoli i nachyliła się, by uciąć lekko cieniutkie łodyżki. Spojrzała do góry na Caley, nie kryjąc już zadowolenia.
Uspokoił twoje serce? – podała jej swoją dłoń, szukając wsparcia we wstawaniu. Usiąść zawsze było znacznie łatwiej. – Dobrze słyszeć twój śmiech, Caley. I dobrze, że wywołany jest akurat wizytą Calhouna, a nie obecnością twojego męża. Inaczej podejrzewałabym cię o początki szaleństwa.




Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Powrót do góry Go down
Caley Goyle
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f218-dzielnica-portowa-orchard-place-9 https://www.morsmordre.net/t5567-skrytka-bankowa-nr-1368 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
Zawód : tłumaczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
the chains are broken
but are you truly free?
OPCM : 0
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
turn the pain into power

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   17.04.18 20:05

Chociaż w szkole trzymała się głównie w dziewczęcym towarzystwie, dorosłe życie zweryfikowało wszystkie niemalże znajomości i nagle okazało się, że Caley wcale nie ma dookoła siebie zbyt wielu kobiet, którym mogłaby zaufać. Bezgranicznie nie ufała nawet samej sobie, lecz niewątpliwie dobrze byłoby mieć kogoś, na kim można było polegać i u kogo szukać pocieszenia lub chwili wytchnienia. Kogoś, kto zrozumie. Z dniem ślubu z jej bratem, Eir stawała się dla niej siostrą – rodzonej nigdy nie chciała mieć, a ta z wyboru spełniła wszelkie oczekiwania i wręcz marzenia, stając się dla Caley przyjaciółką. Nie musiała szukać dalej i nie próbowała nawet tego robić; dwie bratowe zapewniały jej idealną dawkę bliskiego damskiego towarzystwa, choć to niewątpliwie dawna panna Borgin była jej ulubioną i blondynka nieskromnie nie zamierzała tego ukrywać.
- To bardzo mocne przeczucie – przyznała, mimowolnie raz jeszcze spoglądając w kierunku brzucha swojej towarzyszki – Córka i siostra byłaby idealnym dopełnieniem dla Waszej trójki – oczyma wyobraźni widziała już czworo jasnowłosych Goylów na rodzinnym zdjęciu, na którym każde z nich uśmiecha się w ten sam lekko ironiczny sposób – A ja wreszcie miałabym komu robić jeszcze więcej błyskotek.
Pozwoliła sobie na drobny żart odnośnie swojej pasji, lecz tak naprawdę czuła podobnie, co Eir. Borginowie byli rodziną z tradycjami, a Barbara Goyle przekazała córce tylko część swojego talentu – gdyby więc pani Goyle doczekała się teraz córki, z każdej strony spłynęłyby na nią umiejętności, dzięki którym zapewne królowałaby nad swoim kociołkiem od wczesnego dzieciństwa. Być może Hjall w przyszłości zwróci swe oczy w kierunku alchemii, ale na razie nic tego nie zapowiadało, dlatego jedyną nadzieją pozostawała przyszła bratanica Caley, w tej chwili śpiąca smacznie w brzuchu swojej matki.
Bez najmniejszego sprzeciwu przyjęła dłoń Eir, wsuwając ją pod swoje ramię; ten dotyk zawsze był dla niej miły i pożądany.
- Nikt, kto zasiądzie przy stole, nie straci życia w tę noc – zapewniła z mocą, świadomie nie wspominając o pobycie w jadalni, bowiem jej słowa nie mogły chronić służby czy skrzatów, którzy mogliby się nawinąć pod rękę rozszalałym mężczyznom z rodu Goyle – Prawda jest taka, że chociaż oficjalnie moi bracia mogą uznawać to wszystko za farsę, oni tego po prostu potrzebują. Gdyby nawet skoczyli sobie do gardeł, patrząc z większej perspektywy pozbędą się w końcu tych wszystkich negatywnych emocji, które w nich siedzą. To dosłownie i w przenośni będzie noc oczyszczenia. I to my, kobiety, niczym szare eminencje zadbamy o to, by naszym ukochanym nie spadł z głowy o włos za dużo.
Zakończyła swoją wypowiedź mrugnięciem do bratowej i lekkim poklepaniem jej po dłoni, lecz już po chwili musiała wypuścić ją ze swojej, gdyż blondynka zdecydowała się schylić po stokrotki. W tym samym czasie Caley odeszła kilka kroków i dobywając nożyka zaczęła zbierać hipnotyzująco zielone liście paproci zwyczajnej. Rozglądając się za ciemiernikiem dostrzegła także żywokosty. Szmaragdowy Zakątek zaiste obfitował w prawdziwe smaczki dla zbieraczy, którzy wiedzieli, czego szukać.
Pomagając swej towarzyszce podnieść się możliwie najdelikatniej, uśmiechnęła się pod wpływem tematu, jaki poruszyły.
Uspokoił twoje serce?
- Wręcz przeciwnie, dlatego właśnie czuję, że żyję – pozwoliła sobie na ciche westchnięcie, nie zważając na to, jak bardzo odkrywa to jej intencje i prawdziwe uczucia - Jego pojawienie się to istne spiritus movens dla naszej rodziny, dla mnie. Nie mieliśmy kontaktu przez dwa lata, na ląd zszedł teraz zupełnie inny człowiek i poznawanie go jest fascynujące – pragnęła, by wszyscy widzieli Calhouna takiego, jakim ona go widziała, a jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, że to niestety niemożliwe.
Zresztą, Eir i tak miała już swojego ukochanego Goyla.
- Czy czujesz się spokojniejsza teraz, gdy Cadan nie planuje kolejnych wypraw i skupia się na rodzinie? Ten rozdział może być dla Was wspaniałą wspólną przygodą, wierzę w to – malachitowe oczy błyszczały w najlepsze po raz pierwszy od miesięcy.




we all have                 , I just choose to feed minedemons
Powrót do góry Go down
Eir Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : 1
UROKI : 1
ELIKSIRY : 31
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   23.05.18 18:15

Pogodziła się z tym, że Kara i Brynhild nie miały ochoty podzielić jej losu. Hilde jeszcze miała epizod w swoim życiu, kiedy była żoną i zamierzała spełniać się w roli matki, ale później coś potoczyło się źle, nie tak, jak zamierzała, rujnując wszystko to, co do tej pory zdołała zbudowała; Kara nie miała zamiaru choćby myśleć o zamążpójściu. Szaleństwo wpisane w imię i gwałtowność charakteru dały jej bilet do wolności, o którym Eir nigdy nawet nie mogła marzyć. Miała wieść życie najłagodniejszej z Norn, słuchać własnego instynktu i obserwować kelpie zrodzone przez koszmary, ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Pogodziła się z tym już dawno, ale to nie znaczyło, że miała zamiar odnaleźć się w tym na cudzych zasadach.
Uśmiechnęła się, wysłuchując głosu Caley. Miała rację. Córka byłaby idealnym dopełnieniem rodziny Goyle’ów, każdy coś by z tego miał. Hjall szybko nauczyłby się odpowiedzialności i umiejętności dzielenia się tym, co dobre, ze swoimi najbliższymi krewnymi, Eir miałaby swoją dziedziczkę, Cadan ukochaną córkę, a reszta rodziny, zwłaszcza Caley, posiadałaby w niej pewną odskocznię od typowo męskiego składu Goyle’ów.
Jeśli to faktycznie dziewczynka, mam nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe, jeśli będę wysyłała ją tylko i wyłącznie do ciebie na naukę języków – uśmiechnęła się wyraźnie. Jej wyobraźnia szybko podłapała myśl, zbyt szybko. Jasne włoski, oczy jak okruchy lodu, cienka skóra z plączącymi się pod nią niteczkami żyłek. – A na błyskotki przyjdzie czas. Będzie miała własną szkatułkę – za marzenia przecież nie karzą. – Chciałbym dać jej na imię Freja. Co o tym sądzisz?
Wyjrzała z ciekawością na jej twarz, szukając emocjonalnych oznak na zgodę albo też i niechęć. Końcowe zdanie i tak należało do Cadana, ale może udałoby jej się przemycić mu cichą sugestię. Może i Caley wzięłaby w tym udział.
Parły powoli do przodu, pozwalając, by skraj lasu pochłaniał je szelestem swoich liści i zapachem wyrastających spod ziemi łodyg ze zbyt prędko rozkwitającymi kwiatami. Nagły wybuch, który nawiedził Wielką Brytanię pierwszego maja, nie był tym, czego fauna teraz potrzebowała. Wiosna tym razem nie tylko dla czarodziejów była niezwykle trudna.
Zawsze miałam wrażenie, że kiedy przychodzi czas rodzinnego spotkania, są gotowi wypróbować na sobie wszystkie znane ludzkości narzędzia torturujące. Łącznie z czarną magią – odparła na słowa przyjaciółki. Cadana znała, jego postawę w pewnym stopniu rozumiała, Caelan zawsze wydawał jej się ostoją jako najstarszy brat. A Calhoun? Jak oko cyklonu. Dlatego tak bardzo była zdziwiona, słysząc Caley. – Mówisz o tym samym Calhounie, którego znam ja, czy jednak minęłyśmy się w obserwacji? Bo wydaje mi się, że jednak mamy w swoich głowach wyobrażenie o dwóch różnych mężczyznach. – faworyzacja wydawała jej się w tej chwili wyraźna, ale co sprawiło, że akurat tak to wyglądało? Nie odnosiła się tak do Caelana i Cadana, którzy również zeszli na ląd. – Co na to twój mąż?
Pokręciła głową, unosząc się z jej pomocą z ziemi, układając palcami stokrotki w koszu. Rozglądała się dalej, miała nadzieję znaleźć kwitnącą gryfonię.
Odzwyczaiłam się od niego, jeśli mam być szczera. Oboje się od siebie odzwyczailiśmy – westchnęła cicho, szybko przypominając sobie o stracie, jakiej doznał Cadan. – Zmienił się, widzę to. I nie wiem, czy w jego stanie szybko odnajdziemy starą nić porozumienia. Ale masz rację, skupia się na rodzinie, powinno mi to wystarczać.
Ale czy wystarczało?




Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Powrót do góry Go down
Caley Goyle
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f218-dzielnica-portowa-orchard-place-9 https://www.morsmordre.net/t5567-skrytka-bankowa-nr-1368 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
Zawód : tłumaczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
the chains are broken
but are you truly free?
OPCM : 0
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
turn the pain into power

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   08.07.18 14:40

Freja. Bogini miłości, piękna, złota, wojny i śmierci; mieszanka wybuchowa niczym najgroźniejszy eliksir. Caley uśmiechnęła się pod nosem, słysząc propozycję imienia dla swojej przyszłej bratanicy. Ścisnęła bladą dłoń Eir, posyłając ku kobiecie spojrzenie przepełnione dumą – wybrała wszakże piękne imię, które będzie pasować idealnie do dumnej potomkini rodu Goyle.
- Z radością nauczę ją wszystkiego, czego zapragnie. I zadbam o to, by najpiękniejszy naszyjnik niczym Brísingamen zdobił jej szyję – nordyckie mity nie były obce żadnej z nich, dlatego blondynka była pewna, iż nie musiała tłumaczyć bratowej swoich słów.
To nie ona miała dostąpić sprowadzenia na świat kolejnego członka rodziny, a mimo to czuła nadzieję związaną z rychłym pojawieniem się małej istoty pomiędzy zwaśnionymi członkami rodu. Dziecko oznaczało nowy początek, zmianę i scalenie – Caley mogłaby rozkoszować się symbolami przez cały pozostały czas spaceru, jednak nie chciała odpływać myślami za daleko. Radowała się, że Eir ufała jej na tyle, by powierzać swoje obawy i niektóre sekrety, by dzielić się radościami i smutkami. Choć nie do końca potrafiła odwdzięczyć się tym samym, być może kiedyś nadejdzie czas, w którym to właśnie żona Cadana dostąpi zaszczytu wysłuchania wszelkich tajemnic, jakie skrywała obecnie pani Spencer-Moon.
Wędrując dalej, obie nie mogły się nadziwić temu, jakie zmiany w otoczeniu poczyniły anomalie. Kwiaty, których nie powinno tu jeszcze być, znajdowały się w pełnym rozkwicie, a czarodziejska otoczka i atmosfera Szmaragdowego Zakątka zmieniała się z chwili na chwilę, z niemalże złowrogiej po ciepłą i przyciągającą swoim światłem. Schylając się po kolejne ingrediencje, Caley kontynuowała temat swojej rodziny.
- Być może tak właśnie jest – westchnęła, wiedząc doskonale, że czarna magia nie była obca żadnemu z Goylów – Ale gdyby ktoś z zewnątrz spróbował ich skrzywdzić, nie pozwoliliby na upuszczenie choćby kropli krwi – trwała w naiwnej wierze, że tak właśnie jest, że czas niczego nie zmienił, a dorosłość i wojna nie wymagały wcale drastyczniejszych środków i zachowań.
Była świecie przekonana, że członkowie rodziny byliby w stanie poświęcić naprawdę wiele, o ile nie wszystko, by ratować siebie nawzajem. Być może robiliby to tylko dlatego, by sami mogli później wbić nóż w plecy, lecz zastanawianie się nad motywami poszczególnych osób nie miało teraz znaczenia.
- Mój mąż szaleje z zazdrości – przyznała, a cień bezczelnego uśmieszku zatańczył na jej twarzy w świetle promieni słonecznych, przebijających się przez korony wysokich drzew.
Nie bała się przyznać otwarcie, że Cedrikowi nie podoba się obecność Calhouna, zataiła jednak fakt, że ona sama napędzana jest zazdrością o brata, czego dowodem była wizyta u jego powierniczki. To wszystko miało stracić na znaczeniu, gdy Spencer-Moon spocznie wreszcie sześć metrów pod cmentarną ziemią.
Wspomnienie Cadana kazało jej na chwilę zatrzymać się i uważnie przyjrzeć twarzy towarzyszki; to on był jej bratem, lecz uważała, że rada, jaką miała wypowiedzieć, nie zraniłaby go, a jedynie pomogła jemu i Eir na nowo odnaleźć do siebie drogę.
- Jeśli nie wystarczy, bądź z nim szczera. Nie zgadzaj się na mniej, jeśli pragniesz więcej i wiesz, że to ci się należy. Niebawem urodzisz mu drugie dziecko, jesteście razem tyle lat… on jest w trudnej sytuacji, dlatego bądź przy nim, jednak nie akceptuj minimum. Wam obojgu należy się o wiele więcej – kibicowała temu małżeństwu jak żadnemu innemu.





we all have                 , I just choose to feed minedemons
Powrót do góry Go down
Eir Goyle
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : 1
UROKI : 1
ELIKSIRY : 31
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   09.09.18 22:16

Wierzyła, że symbole, które niegdyś zostały stworzone przez stare ludy, miały ogromną moc i jeśli nadawało się swojemu dziecku imię nordyckiej bogini, której sława trwała od tysięcy lat, umocniona w ludzkich umysłach, to na głowę potomka skapnie odrobina magii, szczęścia, warkoczem ciągnących się za samą Freją. To była właśnie moc, z której czerpać chcieli potomkowie wielkiego Odyna, czarodzieja, który wyłupił sobie oko, by posiąść siłę i potęgę i przekazać je swoim dziedzicom. Hjall miał zabrać ze sobą cząstkę owej siły i uzbroić się w nią, z biegiem lat i z prądem wychowawczego strumienia pozwolić, by rozrosła się w jego klatce piersiowej i osiadła jasnym, pewnym błyskiem na tęczówkach. Cadan o to zadbał, rozumiał tajemnicę symboliki, rozumiał kulturę, którą Eir wyniosła ze swojej rodziny. Freja miała kontynuować tę drobną, dopiero co zakorzenioną w ich rodzinie tradycję.
Brisingamen. Uśmiechnęła się do siebie z mieszaniną pewnej ulgi i przyjemności.
Mimo że przyroda wewnętrznie cierpiała, bo anomalie naruszyły jej delikatną strukturę, zmusiły do przestawienia zegarów biologicznych, wciąż tchnęła świeżością – a może właśnie dlatego, że przyroda tak nagle została zabita i równie nagle musiała przebudzić się do życia. Czuła rosę ścierającą się ze świeżymi liśćmi, czuła gnijące pod obutymi stopami leśne runo. Czuła śmierć i życie toczące między sobą walkę.
Lojalności nigdy nie mogłam im odmówić – odpowiedziała, nawlekając na igłę wspomnień wszystkie te momenty, które były dowodem na to, że Cadan miał jednak braci. Braci w pełnym tego słowa znaczeniu. Spojrzała jeszcze raz na Caley akurat, by uchwycić ten uśmieszek wdzierający się na jej usta. Nie powstrzymała cichego śmiechu. Wyglądała przy tym jak nimfa, która właśnie spłatała zagubionemu wędrowcowi figla i wpędziła go na bagna zamieszkałe przez krwiożercze aligatory. – Och, Caley – pokręciła głową, ale w jej głowie nie zabrzmiała ani nuta reprymendy ani zawodu, raczej i zwyczajnie humor. – Zazdrośni mężowie potrafią posunąć się do wielu niewygodnych dla żon kroków. Uważaj na siebie.
Nikomu nie życzyła trwania w związku, w którym nie było miejsca na obopólne zrozumienie i szacunek. Nie zawsze gościło w nich uczucie, w tych czasach taka była kolej rzeczy, ale nigdy nie pozwoliła, żeby Cadan traktował ją z pogardą. Caley nie życzyła tego samego i chociaż jej małżeństwo ze Spencer-Moon’em okryte było wciąż ciężką kurtyną tajemnicy, cokolwiek działo się między nimi, nie mogło to wyjść jej na złe. Nie godziła się na to.
Temat Cadana znów poruszył te delikatne struny w jej umyśle. Do tej pory wszystko było w porządku, ustalony cykl roczny, które głównie opierał się na tym, że Cadan wypływał, a Eir zostawała sama z Hjalmarem, pozwalał jej samej trzymać pieczę nad całym domostwem, a teraz wszystko miała układać od początku. Oboje należeli do Rycerzy Walpurgii, oboje mieli wobec organizacji nowe obowiązków. Pogodzenie tego razem z życiem rodzinnym, które nagle znalazło się w dość niewygodnej pozycji, było trudniejsze, niż sądziła. Kiedy wspomniała o dziecku, mimowolnie jej dłoń lekko zacisnęła się wokół przedramienia Caley.
Chcę być przy nim. Powroty na ląd nigdy nie były łatwe, od zawsze należał do morza – odparła, wzdychając ciężko. – Po prostu… Cadan się zmienił. Śmierć Timothy’ego go zmieniła. Żebyś ty go widziała w ten dzień, kiedy siłą własnych mięśni rozwalił wszystkie meble w pokoju. Od tamtej pory traktuję go z jakąś dozą ostrożności. I… – przypomniała sobie. Te kilka wypowiedzianych słów, które zatrzęsły ich małym światem na Grimmauld Place 4. – On podejrzewa o morderstwo swoich braci, Caley. Właśnie to mówi mi, że powinnam na niego uważać.




Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Powrót do góry Go down
Caley Goyle
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f218-dzielnica-portowa-orchard-place-9 https://www.morsmordre.net/t5567-skrytka-bankowa-nr-1368 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
Zawód : tłumaczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
the chains are broken
but are you truly free?
OPCM : 0
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
turn the pain into power

PisanieTemat: Re: Szmaragdowy Zakątek   12.10.18 19:37

- Twoje dzieci także będą wobec siebie lojalne, a ty nauczysz je jak powinno kochać się rodzeństwo – zawyrokowała, przystając na chwilę i sięgając po ostatnią z ingrediencji, na której spoczął jej wzrok. Wiedziała, że Eir ma dobry kontakt ze swoimi siostrami, dlatego z całą mocą wierzyła w to, że będzie stanowić dla Hjalmara i Freji lepszy przykład, niż Caley i jej bracia. Dzieci miały szanse naprawić błędy poprzednich pokoleń i tego po trosze oczekiwali chyba wszyscy dookoła, choć głośno przyznawało to niewielu. Mimo sporej różnicy wieku istniała nadzieja, że wszystko ułoży się pomyślnie, a nim minie dekada, rodzina Goyle będzie tak silna, jak nigdy wcześniej.
Spencer – Moon cieszyła się, że mogła choć przez chwilę ujrzeć ulgę i rozbawienie na twarzy swojej przyjaciółki. W obecnym stanie było to Eir naprawdę potrzebne, niemal zbawienne. Nie mogła zamartwiać się stanem męża oraz anomaliami i ich wpływem na Hjalla, jeśli nie istniała żadna przeciwwaga dla tych ciężarów. Caley cieszyła się, że chociaż drobny spacer pomógł przynieść bratowej ulgę, lecz ich wyprawa niechybnie zbliżała się do końca. Słońce wschodziło coraz wyżej, a Szmaragdowy Zakątek zaczął skrywać przed nimi coraz to więcej swoich tajemnic, wyraźnie dając znać, że poznały już ich zbyt wiele. Obie kobiety wiedziały, że czas już wracać, dlatego powoli udały się w drogę powrotną do serca miasta, które już je do siebie przywoływało.
- Będę miała oczy dookoła głowy – obiecała, nie chcąc ignorować słów swojej towarzyszki, na które jednak nie umiała odpowiedzieć inaczej; nie chciała jej zbywać, lecz zwierzenie się z tego, jak naprawdę wyglądało jej małżeńskie życie, mogłoby zagrozić spokojowi ciężarnej czarownicy. Nie mogła teraz niepokoić się dodatkowo, dlatego również kolejny temat przez nią poruszony sprawił, że Caley zmarszczyła brwi, przyglądając się pani Goyle przez chwilę w ciszy.
Czy to możliwe, by Cadan miał już pewność? Czy naprawdę wypowiedział na głos to, czego ona nie była w stanie? Nie chciała się nad tym zastanawiać, nie tu i nie teraz, a najlepiej nigdy. Wyparcie stanowiłoby idealne lekarstwo, lecz czarownica wiedziała, że nie będzie mogła wiecznie spoglądać w drugą stronę i udawać, że nie widzi problemu tam, gdzie jego chaotyczne źródło pulsowało w najlepsze.
- Łatwiej mu teraz skupić winę na kimś innym – okłamywanie Eir miało gorzki posmak, lecz Caley uważała, że jest w tej chwili jej powinnością. Z każdym krokiem ważyła swoje słowa, dobierane tak, by nie zdenerwować ciężarnej przyjaciółki – Potrzebuje czasu, jestem pewna, że za kilka tygodni pogodzi się z faktem, że to wszystko było tylko nieszczęśliwym wypadkiem – uścisnęła dłoń alchemiczki, pragnąc zapewnić ją w swoich racjach.
Choć ich spotkanie było dla niej niezmierni miłe, poczuła ulgę, gdy znowu znalazły się na rozwidleniu dróg i tym razem musiały rozstać. Nie mogła dłużej kłamać i spoglądać przy tym żonie brata prosto w oczy; Eir nie zasługiwała na takie traktowanie i nie zmieniały tego nawet szlachetne pobudki jej szwagierki. Pożegnanie miedzy kobietami było wylewne, lecz krótkie i po kilku zapewnieniach, że na pewno zobaczą się już niebawem, każda udała się w swoją stronę z koszykiem pełnym świeżych ingrediencji.

| zt




we all have                 , I just choose to feed minedemons
Powrót do góry Go down
 

Szmaragdowy Zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Rody Chorążych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18