Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Portowa ulica
AutorWiadomość
Portowa ulica [odnośnik]02.05.15 13:33
First topic message reminder :

Portowa ulica

Doki nie należą do najbezpieczniejszych ani najprzyjemniejszych miejsc w Londynie; są ciemne, brudne, a powietrze wypełnia zapach nieświeżych ryb. Główne ulice, na których słychać śpiew marynarzy, którzy zeszli na ląd, podpitych grogiem, nie wydają się bezpieczne. W tej mniej zadbanej dzielnicy znajduje się mniej latarni, a wąskie przejścia otoczone wysokimi budynkami sprawiają, że nigdy nie można się spodziewać, co czeka za zakrętem...
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Portowa ulica [odnośnik]28.12.20 16:44
Kilka dobrych sekund zajęła mu próba wyobrażenia sobie, w jaki sposób można ćwiczyć na szafrie i przegryźć sobie język, aż finalnie się poddał. Jego wyobraźnia zdecydowanie nie wykraczała poza tak szerokie ramy, zatrzaskując w maleńkiej bańce rzeczywistości, do której zaraz został przywołany.
- Tak, tak. - przytaknął rześko na pytanie o dziennikarzach, nawet nie przejmując się tym, że być może zepsuł kogoś własność. Przy porcie czasem działy się gorsze rzeczy, pismak powinien mu dziękować, że oszczędził większych przykrości, na które mógłby się natknąć. - Cholerne pismaki, nic tylko by oczy mydlili. - stwierdził z nieco kwaśnym wyrazem twarzy. Do pewnego czasu sam zatracił się nieco w praworządności, którą miało być Ministerstwo, być może właśnie na jego szczęście los potoczył się w taki, a nie inny sposób.
Odczuwając pewną nić sympatii do młodzieniaszka, postanowił mu pomóc, w końcu również w interesie sprzedawców było, żeby klient był zadowolony. Głupio było tak oddawać małpę, która nawet nie wiadomo czy była jakoś specjalnie wytrenowana, a licho wie, czy nawet nie było tam dwóch! Tradycyjnie już komunikacja pomiędzy żeglarzami a pracownikami portu była na tak wysokim poziomie, że Weasley nie powinien nawet ani na sekundę starać się o przyjazną transakcję, czy też przekazanie towaru, bo jedyne co musiał zrobić, to dać komuś, to co było zamówione. Pierwszy towar, z którym miał się rozstać, nie wydawał się tak prosty, szkoda myśleć, co będzie z resztą!
- Czekaj, zaraz coś wymyślę. - rzucił mu szybko, zaraz odwracając się w stronę rudowłosego, który w bezruchu stał nieopodal. Dziwny gość, ale tutaj takich nie brakowało. - Tim, skoczże po jakąś rozwaloną skrzynkę. - polecił niemowie, wracając zaraz do jasnowłosego chłopaczka. - Czy ja wyglądam na plugawego żeglarza, żeby wiedzieć takie rzeczy? - mruknął w jego kierunku nieco butnym tonem. Nikt nie lubił tych knypków, co kręcili się po samym statku, wpływali, wypływali i tyle ich widziano, a za wyrządzone przez nich szkody nikt płacić nie chciał. - Płonąć? PŁONĄĆ? - powtórzył kilkukrotnie, jakby wymawiał własną mantrę, która graniczyła z jakimś cudem. - Nie lubię zabaw z ogniem na Merlina. - zaklął pod nosem, drapiąc się po brodzie w zamyśleniu. - Pewnie uciszyli zwierzaka już na początku. Nawet bym się nie zdziwił, gdyby też go pozbawili jęzora, czy cokolwiek tam szczebiocze. Chyba w razie czego nie jest potrzebny w pełni sprawny do cyrku, co nie? - spytał, na powrót wracając spojrzeniem do chłopaczka. Zarządca mówił, że to łatwa robota, cholerny kłamca.
Jego uwagę przykuła skrzynka położona nieopodal. Timmy ładnie się spisał, teraz wystarczyło tylko zaczarować przedmiot i śmiało będzie można dać młodziakowi kupiony przez cyrkowców towar. Chwilę szarpał się ze szmatami, które skutecznie wpychały się do każdej z możliwych kieszeni, żeby wyciągnąć różdżkę. Skierował końcem patyka na nieco rozklekotaną i poniszczoną skrzynkę tylko po to, aby zaraz zainkantować - Acus - w końcu klient nasz pan!
Docelowo Weasley chciał przetransmutować skrzynkę w klatkę dla zwierzaka, coby młodziakowi było łatwiej i żaden jego przełożony nie marudził.


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Portowa ulica [odnośnik]28.12.20 16:44
The member 'Regi Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Portowa ulica [odnośnik]01.01.21 22:38
- To niebezpieczne słowa dzisiaj - odparł, słysząc o pismakach, ale uniesiony w górę kącik ust zdradzał, że wcale nie czuł się tym zwrotem urażony. Przeciwnie, poczuł do tego człowieka sympatię, o którą było dzisiaj trudno - niemal tak trudno, jak o ludzi mających odwagę otwarcie krytykować władzę. Ale dziś byli chyba bezpieczni - w porcie nie było ni jednego patrolu, który zareagowałby na atak na dziennikarza. Obejrzał się przez ramię na Tima, do którego zwrócił się nieznajomy, raz jeszcze lustrując jego sylwetkę spojrzeniem. Z dziwakami miał do czynienia na co dzień, w cyrku oduczył się ich oceniać.
- Właściwie, to... - Czy wyglądał na marynarza? Oczywiście, że tak, wyglądał, jakby nie mył się od miesiąca, był cały zarośnięty, oczy też miał jakieś zapadnięte, zębom nie zdążył się przyjrzeć... zaraz się jednak zreflektował i nie skończył zdania, czarodzieje nie pytają o takie rzeczy, kiedy faktycznie chcą usłyszeć odpowiedź.  - Nieważne - mruknął, próbując wybrnąć z niezręcznej sytuacji. - Chyba nie wpadliśmy na siebie wcześniej. Zaglądasz czasem do Parszywego? - zagadał szybko, bardziej dla ukrycia wcześniejszego faux pas, niż z faktycznej ciekawości.
- Bez obaw, to zimny ogień. Niczego nie podpali - sprostował zaraz, bo pożar na statku - i wśród skrzyń z towarami - to najpewniej najgorsze, co mogłoby ich spotkać. - To znaczy, chyba - sprecyzował, bez przekonania. - Tak mi powiedziano - dookreślił ostatecznie, cyrkowy treser naprawdę dużo wiedział o zwierzętach, ale czy wiedział dużo o tym konkretnym zwierzęciu - też nie mógł być wcale pewien. Istniała taka możliwość, że on też głównie zgadywał. - W każdym razie dotąd nie robiła problemów? Ach - Nie był zadowolony z uciszenia małpki, ale jego empatia niewiele tutaj znaczyła. I niewiele zmieniała. Było mu jej żal - wątpił, by osoby decyzyjne w cyrku podzielały ten żal - z tego samego powodu nie zadziwiła go bezduszność rozmówcy. - To zależy, czego ma się nauczyć. Jeśli mówić - to bez języka będzie bezużyteczna - zauważył, utkwiwszy spojrzenie na twarzy czarodzieja; trochę skłamał, znał cel, dla którego Carringtonowie ściągali tę małpkę, ale marynarze z pewnością nie. - W cyrku jest trochę tak, że nigdy nie wiesz, gdzie akurat będziesz potrzebny. Nie ma powodów, by wyłączyć z tej zasady małpy. - Jeśli na poważnie zachowali się względem tego zwierzaka barbarzyńsko, niech chociaż zmartwią się tym przez kilka godzin. - Mogę ją zobaczyć? Jest teraz... przytomna? - zapytał, podchodząc bliżej skrzyni ze zwierzakiem - ale póki nie wyciągnie jej z tego więzienia, i tak nie pozna odpowiedzi na niezadane pytania.
- To będzie klatka, tak? Może spróbuję pomóc? Acus! - wypowiedział inkantację, kierując kraniec różdżki na skrzynię, zamierzając wspomóc czarodzieja w jego wysiłkach - jego chyba nie do końca przyniosły adekwatny efekt, choć wydawał się wprawnie posługiwać magią. Marcel - trochę naśladował jego ruchy.

pierwsza kostka za acus, druga za małpkę

1-50: małpka podpala skrzynię
51-100: małpka nie podpala skrzyni


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 6
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Portowa ulica [odnośnik]01.01.21 22:38
The member 'Marcelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 94, 98
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Portowa ulica [odnośnik]03.01.21 18:31
Bezpieczne - niebezpieczne; wiadomo, że było mało interesujące dla jegomościa, który adrenalinę dawkował tonami na raz. Niestety swoboda języka odnosiła się jedynie do zaufanego otoczenia, w którym nie byli widoczni żadni podejrzani obcy. Jasnowłosy chłopak miał w sobie coś na tyle sympatycznego i wręcz nieskalanego, że Weasley miał wrażenie, jakoby nie miał sprawiać zbyt dużych kłopotów, a nawet jeśli, to znalazłby się jakiś sposób na pohamowanie jakichkolwiek niepożądanych ruchów z jego strony.
- No ta, Parszywy znam i bywam, a co jest? Philippie, coś się stało? - odżywił się z miejsca, momentalnie wbijając ostry wzrok w chłopaczka. Czego on tutaj chciał? Może wcale nie był tylko takim byle odbiorcą? Wertując w pamięci, próbował przypomnieć sobie, gdzie mógł spotkać pracownika cyrku.
- Mi to tam obojętne, pewnie kapitan bardziej się wyklinał, ja to tylko tutaj mam robotę, żeby wydać to, co trzeba, temu, co trzeba i o. - stwierdził prosto ze wzruszeniem ramion kwitującym wypowiedź. Ani to wpływu na zwierzaki nie miał, a tym bardziej na ich stan, choć znając zarządcę, pewnie za wszystko oberwałby właśnie on. - No wiadomo, wiadomo, jak już ją zabierzesz, to możesz spróbować zwykłe Finite Incantatem, takie niewerbalne zaklęcie jest. Może być, że ją odczaruje w razie czego, a jeśli jej język wyrwali, to skargę możecie napisać i do zarządcy przekazać. On dalej do kapitana przekaże i może jakieś wam ulgi dadzą. - poradził raźno, nawet nie przejmując się tym, że mógł brzmieć trochę nieludzko, bo przecież była to mowa o żyjącym zwierzęciu, tylko z drugiej strony, co on mógł zrobić? Przecież takie zasady wprowadzali inni, nie on. Rzucił wzrokiem na skrzynkę i z pewną konsternacją spytał - Chyba jest, nie wiem sam, bo od kiedy wszystko wyładowali, to cicho jak na patrolu milicji. - stwierdził nieco niepewnie.
Nieudane zaklęcie sprawiło, że na jego brodatej twarzy pojawiło się zniesmaczenie w postaci zmarszczonego nosa. Na szczęście młodziak był wprawiony i za pierwszym podejściem od razu zrobił ładniusią klatkę.
- Dobra, to teraz sprawdzamy, czy jest przytomna, podstawże tutaj klatkę, a ja otwieram skrzynię. - zwrócił się do chłopaka, dając mu malutko czasu na odpowiednie przymierzenie się do ścianki, w którą metamorfomag już celował różdżką. Jeśli mnie to cholerstwo poparzy, to będą mi stawiać kufle, oj będą. Sezam Materio. - stwierdził kwaśno, starając się otworzyć czarem jeden bok drewnianej skrzynki.

| Rzut na Sezam Materio


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Portowa ulica [odnośnik]03.01.21 18:31
The member 'Regi Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 41
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Portowa ulica [odnośnik]11.01.21 23:49
- Co? Nie, czemu miałoby... nieważne - westchnął, facet nie był zbyt towarzyski; próbował tylko zagadać, w zasadzie plotąc, co ślina przyniosła mu na język. Częściej szybciej mówił niż myślał. Ostry wzrok faceta wprawił go w dyskomfort tylko na chwilę, nie bardzo rozumiał jegomościa i chyba sprawił na nim wrażenie... dziwaka, a wobec takich w obecnych czasach lepiej było zachowywać ostrożność.  - Jasne - skwitował, przyjmując informację; zabiera paczkę i znika, pojął aluzję. Po prawdzie nie zamierzał zostawać tu zbyt długo z tą małpą i tak; trochę obawiał się tego, co naprawdę potrafiła - i czy treser rzeczywiście wiedział, co robił, sprowadzając ją tu z tak daleka. Zmarszczył jasną brew na słowa marynarza. - Ulgi? - powtórzył za nim z niesmakiem. - To żywa małpa, w jaki sposób można jej ulżyć, jeśli wyrwali jej język? - Trochę się obruszył, empatii mu nie brakowało, wobec zwierząt cyrkowych zwłaszcza. I tak miały ciężkie życie - jak każdy na Arenie zresztą. Ale zwierzę faktycznie nie szczebiotało. Domyślał się jednak, że gdyby miała wyrwany język, byłaby z siebie wydawać jakiekolwiek dźwięki - musiała zostać uciszona. - Dam radę  - potrafił przecież przerywać proste zaklęcia, o ile jego domysły pokrywały się z rzeczywistością. Co do tego pewności przecież mieć nie mógł - kierowała nim raczej... nadzieja. Być może naiwna. Skinął w końcu głową, chwyciwszy między dłonie klatkę i podstawiając ją do skrzyni - No, dalej królewno. Teraz będzie już tylko lepiej - obiecał, ale zaklęcie odrzuciło lekko trzymaną przez niego klatkę - nie zdołał utrzymać jej w dłoniach. Nim się spostrzegł, małpka wyskoczyła na ulicę i, ni myśląc obejrzeć się na nich, pognała przed siebie.
- Coś ty najlepszego zrobił... za nią! Ale już! - krzyknął, wypuszczając z dłoni klatkę i samemu puszczając się pędem; szczerze się przeraził, po części o los małpki w obcym dzikim mieście, a po części i chyba bardziej, o własną skórę, jeśli nie dostarczy jej do cyrku. Ale nie tylko o jego posadę tu szło - wątpił, by jego towarzysz otrzymał w tym miesiącu wypłatę, jeśli zgubi tak cenny ładunek. - Szybciej! - zawołał za nim, wykonując daleki sus i rzucając się na ziemię, by przygnieść małpkę ramionami.

małpa ucieczka; ST złapania małpki = 70, do rzutu dodajemy podwojoną zwinność, łapię:


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 6
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Portowa ulica [odnośnik]11.01.21 23:49
The member 'Marcelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 36
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Portowa ulica [odnośnik]12.01.21 23:57
Jakoś go w konia robił ten jasnowłosy młodzieniec, ale ze względu na to, że chłopaczyna nie miał nic złego na myśli, to też Weasley się nie martwił. Jako swoja portowa twarzyczka musiał nieco więcej kłapać ozorem, choć trzeba przyznać, że nawet w swojej pierwotnej wersji, gdzie włos był rudy i czysty potrafił dorównać kroku, a nawet starać się być o jeden szybciej. Niestety zazwyczaj nie wychodziło mu to na dobre.
Wprawdzie szkoda mu było małpki, ale przecież port nie był miejscem na żadne sentymenty, a brudną robotę, którą zamierzał odwalać ze skrupulatnością i sumieniem skryby. Przez miesiące nauczył się, w jaki sposób należy podchodzić do pracy, choć trzeba przyznać, że ciężko było mu akceptować szarą rzeczywistość, która kształtowała doki, chociażby jak w przypadku tej niewinnej małpki. Szkoda jej, ale cóż poradzić, najlepiej było oddać do innych, poza portowych rąk, które nie dałyby stworzeniu więcej powodów do strachu przed ludźmi.
Ewidentnie chłopaczyna nie znał zasad panujących w handlu, bo cóż to była za różnica, czy chodziło o fistaszki, czy jakieś stwory. Grunt, żeby było opłacalne, ot co! Ulgi oczywiście dotyczyły tylko i wyłącznie ceny, bo szkoda byłoby płacić za 'wybrakowany' towar, chociaż wysłannik cyrkowy ewidentnie nie miał tego samego zdania. Szkoda, być może wtedy zostałby rekinem biznesu, a takich to nie brakowało. Weasley mógł jednak mieć czyste sumienie, że też go ostrzegł! Bardzo możliwe, że to właśnie te rozmyślania o mało ekonomicznej głowie chucherka go wytrąciły nieco z równowagi i zamiast porządnie rzucić zaklęcie, jak każdy porządny czarodziej potrafi, to lekko przesadził albo sama magia postanowiła spłatać mu mało zabawnego psikusa i poszło! Małpka urwała się ze skrzyni, momentalnie pędząc po ulicy, a Weasley z bardzo głupawym szokiem wypisanym na twarzy obserwował, jak chudziutki chłopaczyna łapie ją niecałe kilka metrów od całego zdarzenia. Chucherko, ale jak biega, ło ho! Sprinter, że nie pytaj, pewnie za młodu zamiast miotły dostał porządne buty i trzeba przyznać, że na dobrze mu to zrobiło! Rodzice to jednak byli mądrzy.
- Tutaj klatka! - zawołał jedynie, podbiegając z rzuconą wcześniej przezeń klatką.
- To szerokości życzę. - powiedział zaraz pomocy w zamknięciu stworzenia. Dość było mu wrażeń jak na jeden dzień i ciężko było mu pomyśleć, co też kryło się w reszcie skrzynek, które miał skwapliwie trzymać pod ręką.
Pożegnawszy się z chłopaczkiem, wrócił na swoje stanowisko, starając się naprawić skrzynkę. Kapitan będzie zadowolony, chyba.

| zt. x2


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Portowa ulica [odnośnik]13.01.21 0:24
| noc, 22 sierpnia 57' |

Wyrzucony na zbity pysk.
Jego ciało głucho odbiło się o kocie łby, które już niejedne szczyny i wymioty widziały. Na szczęście wykidajło Parszywego był na tyle uprzejmym, żeby rzucić nim o dosyć suche miejsce, gdzie jedyne co mógł zamoczyć, to swoją zdeptaną, pijacką dumę. Na szczęście noc sprzyjała wielu niefortunnym zdarzeniom, więc większość klienteli nie była w stanie nawet rozróżnić jego zmienionej twarzy, bo przecież cały czas zasłaniały ją długie kręcone włosy, których kolor pozwalał rozróżnić go od kostki brukowej.
W trakcie tego krótkiego, acz bardzo dobitnego lotu zrozumiał wiele rzeczy. Jedną z nich było nieupijanie się, szczególnie w tak okropnym humorze, druga dotyczyła jakichś sentymentów, ale zbyt skupiony na pierwszej raczej był przekonany, że chodziło tylko i wyłącznie o alkohol, który swoją drogą mocno zakręcił się w jego żołądku. Doskwierający ból twarzy, szczególnie barwiącego się fioletem łuku brwiowego oraz całych ramion, na które to niejednokrotnie spoczęły potężne ręce półolbrzyma, znacząco przypominały mu, że wciąż żyje, o ile piekło nie oznaczało wiecznego bólu.
Gdzieś w trakcie tego wszystkiego zatracił pamięć, jakby świat odciął go na kilkanaście dobrych minut i pozwolił na ponowne objawienie tuż obok szczyn pełniących funkcję afrodyzjaku okolic Parszywego Pasażera. Może nie ma co się oszukiwać, że tak pachniała większość portowych ulic, dlatego też nie było to pierwszym, co zarejestrował po otwarciu oczu. Była to ciemność spowodowana rozrzuconymi dookoła głowy włosami.
Niekontrolowany jęk wymsknął się z jego suchych ust, na których wciąż pozostawał posmak słabego piwa. Umysł pracujący na ćwiartce obrotów, które zwykł wykorzystywać, starał się przypomnieć całą sytuację, która miała miejsce w lokalu. Niebezpiecznie szybko zbliżająca się włochata głowa, dosłowne zbliżenie oka, a raczej łuku brwiowego z kuflem piwa, wylane na głowę piwo, mocny uchwyt w lewym ramieniu i ocucający plaskacz na potylicę. W rzeczywistości wydawało się, że toczyli bitwę, nie, batalię, co najmniej pół nocy, a tutaj proszę, nawet nie zastał poranku, co wiedział dzięki tlącemu się, charakterystycznemu światłu ulic. Obezwładniający ból pięknie przygrywał do kolejnej drzemki, której domagał się obolały i nieco zmechacony organizm.
Czy ta noc mogła skończyć się gorzej?


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Portowa ulica [odnośnik]13.01.21 0:24
The member 'Regi Weasley' has done the following action : Rzut kością


'Londyn' :
Portowa ulica  - Page 11 SBfVAXk
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Portowa ulica [odnośnik]13.01.21 22:54
Czy powinna tu być? Pewnie każdy powiedziałby, że nie. Włosy miała schowane pod kaszkietem, spięte w dobierany warkocz, zaciśnięty w kok na tyle głowy. Podobno taki kapelusz był teraz mocny wśród czystokrwistych czarownic, choć wśród mugolskich kobiet już dawno wyszedł z mody. W Londynie zaś sporo osób tak chodziło, więc chyba nie popełniała żadnej gafy.
Odwiedziła dwa domy dzisiaj. Jeden to małe mieszkanie na obrzeżach, gdzie wdowa po mugolu próbowała układać sobie życie z małym dzieckiem. Nie patrzono na nią przychylnie, jako przedstawicielkę czystej krwi, która wybrała takie życie. Jej synek potrzebował wyleczenia przeziębienia. Najwyraźniej za długo biegał w okolicy zmroku po podwórku. Lizzie przestrzegła ich, że nie powinni pozwalać sobie na tak swawolne wychodzenie. Drugi dom zaś był kamienicą w porcie. Tuż nad Tamizą, okna od jednej ze stron wszystkie miały widok na rzekę. Tam sytuacja była trudniejsza. Młody chłopak miał złamaną rękę. Trzeba było ją nastawić i podać odpowiednie leki. Niestety nie mogła pomóc mu od razu, a jego ból będzie przez jakiś czas się przedłużał. Nie mogła zrobić nic więcej poza rzuceniem magicznych opatrunków.
Nie brała wiele za leczenie. Zazwyczaj był to zwrot za eliksiry lecznicze oraz kilka knutów dla niej samej. Ludzie z Londynu nie mieli wiele pieniędzy i tak naprawdę musiała pracować cały dzień, żeby mieć z tego jakikolwiek zarobek. Chociaż kilka galeonów. I tak nie starczało to na długo. Dobrze, że Cedric im pomagał, bo na eliksiry lecznicze nie miałaby żadnych pieniędzy. A i tak w Oazie nie przelewało się pieniędzmi. Luksusem był dżem z wiśni i rosół. Codziennie też piekła własny chleb, ale on nie był już takim luksusem. Był codziennością. Kolejny przypadek do leczenia był można powiedzieć... Przypadkiem. Lizzie przechodząc Londyńskimi ulicami nigdy nie odwracała się od nikogo, kto mógł potrzebować pomocy tak po prostu. Każdy, kto wyglądał na zranionego mógł odnaleźć w niej pomoc... I tak było też tym razem. Przystanęła tuż przy mężczyźnie, leżącym przed nią w bólu, z od którego słyszała ciche stęknięcia. - Sir? - Spytała, pochylając się lekko. I nie zdążyła nawet lepiej przyjrzeć się mężczyźnie, gdy z daleka dobiegło ją zaklęcie. Wciągnęła głośno powietrze. - Proszę pana, wybuch! - Tylko tyle zdążyła powiedzieć, by zaraz spróbować uciec i ukryć się przed tymi odłamkami. Chciała ich uniknąć.


If I could write you a song to make you fall in love
I would already have you up under my arms
Elizabeth Dearborn
Zawód : ręce które leczo
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie pragniemy
czterech stron świata
gdyż piąta z nich
znajduje się w naszym sercu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8855-elizabeth-cornelia-dearborn#263872 https://www.morsmordre.net/t8860-vivaldi#264039 https://www.morsmordre.net/t8858-ladybug#264029 https://www.morsmordre.net/t8863-przedpokoj#264132 https://www.morsmordre.net/t8916-skrytka-nr-2089#266537 https://www.morsmordre.net/t8861-lizzie-dearborn#264115
Re: Portowa ulica [odnośnik]13.01.21 22:54
The member 'Elizabeth Dearborn' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 100
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Portowa ulica [odnośnik]16.01.21 21:32
Wybuch, który rozdarł wieczorną ciszę, zdawał się mieć miejsce tuż obok - huk był tak potężny, że był w stanie ogłuszyć, a na widok walącej się ściany budynku większość czarodziejów zamarłaby w panice - jednak Elizabeth zareagowała natychmiast. Nagły zastrzyk adrenaliny rozjaśnił myśli i przyspieszył bicie serca, a gdy zaczęła się wycofywać, jej nogi poruszały się szybciej, z siłą i refleksem, na który w normalnych okolicznościach nie mogłaby liczyć. Obserwując całą sytuację z oddalenia, widziała dokładnie - jak w zwolnionym tempie - jak frontowa ściana budynku się chwieje, jak odpadają z niej cegły, roztrzaskując się na ulicy tuż przy rudowłosym, leżącym mężczyźnie; była w stanie ocenić, ile dokładnie miała czasu, nim budynek runie prosto na niego - i wiedziała, że jeśli by się pospieszyła, byłaby w stanie go odciągnąć. Sam nie wydawał się do tego zdolny, być może ranny, a może po prostu otumaniony, wyglądał, jakby ledwie rejestrował to, co działo się dookoła niego. Elizabeth mogła go uratować, ale decyzję musiała podjąć błyskawicznie.

| Elizabeth, dzięki wyrzuceniu krytycznego sukcesu, możesz podjąć jeszcze jedną akcję nim budynek runie na ulicę - jeśli będzie opierała się na zwinności, nie musisz rzucać na nią kością, z góry zakładając sukces. Oprócz tego, do końca trwania wątku otrzymujesz bonus +20 do wszystkich rzutów na zwinność; żaden pościg czy patrol nie będą ci straszne.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Portowa ulica  - Page 11 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Portowa ulica [odnośnik]19.01.21 22:09
Gdzieś zaszumiało, ktoś wrzasnął, przez chwilę nawet wydawało się, że znajomy głos coś mówi, a może to tylko zaproszenie z wrót piekła? Tylko dlaczego był to tak miły głos, że był gotów nawet ruszyć za nim w najciemniejsze czeluści otchłani? No tak... ruszyć, to bardzo nieadekwatne do sytuacji słowo, ponieważ Weasley nieważne jak bardzo się starał, wciąż był przykuty twarzą do ulicy. Nie zastanawiał się nad sensem istnienia, bo też w zwyczaju nie miał myśleć o tym zbyt dużo, a co dopiero w tak agonalnym stanie, kiedy wszystkie mięśnie, kości, które były dla niego jednym i tym samym, przypominały o rozrywającym bólu czaszki. Wszystko kumulowało się zbyt szybko i zdecydowanie zbyt intensywnie, żeby mógł faktycznie zająć się procesem zwanym myśleniem.
Leżąc tak, próbował odpędzić wszystko, co tylko przychodziło mu wraz z pulsującą w skroniach krwią, bo przecież to jasne jak księżyc, którego nie był w stanie zobaczyć, że cała ta awantura skończyła się jego sromotną porażką i porażającym bólem. Dlaczego zawsze pakował się w najgorsze bagno i wychodził z tego, jak pies, który zwykle musi kuleć na coraz to więcej kończyn?
Pytań było wiele, a odpowiedzi zwykle stawały się zbyt małostkowe, żeby w ogóle trudzić się w ich tworzeniu. Masz ci los rudzielcu.
Przyjemność zastępował znajomy skrawek cierpienia, które od czasu wyjazdu z rodzinnych stron starał się skrzętnie ukryć. Nic nie było takie same, to dlaczego i on miał pozostawać jako chłystek w bezpieczeństwie. Latami już przetrzepał sobie skórę na tyle, żeby móc w końcu przyzwyczaić się do poczucia porażki, które zwykle kojarzyło się ze smakiem krwi. Tym razem niestety, zamiast wrócić do korzeni swojego metamorfomagicznego zagubienia, odnajdywał coś nowego, o wiele bardziej surowego i nieprzyjemnego.
Wyrywając się z całej tej scysji niepożądanych odczuć, próbował odepchnąć się jedną dłonią, żeby tylko obrócić się na plecy. Ramiona oczywiście skutecznie odmawiały mu swobody ruchu, jednak Weasley nie z takiej gliny był stworzony, żeby zaraz się poddawać! Szkoda tylko, że kompletnie odciął się od otoczenia, które dosłownie waliło mu się na głowę. Jedyne co był w stanie zrobić, to mocno wypuścić powietrze. Może to wszystko minie?

| Nawet nie próbuje odskoczyć, więc leci na lewą nogę


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095

Strona 11 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Portowa ulica
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach