Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Zamknięta część portu
AutorWiadomość
Zamknięta część portu [odnośnik]17.07.17 1:54
First topic message reminder :

Zamknięta część portu

Ciężki zaduch mniej lub bardziej stojącej wody, to pierwsze co uderza przechodnia. Trzeszczące deski wysuniętych wgłąb wody kładek, spróchniałe beczki ustawione pod osmolonymi od kilu niegaszonych pożarów - ścianami magazynów i resztki unoszących się na wodzie łódek - niektóre wciąż zdatne, by unieść pasażera czy dwóch. Jeśli poszukujesz szybkiej przeprawy, czy też ukrycia - to miejsce wydaje się idealne. Przynajmniej dla najbardziej zdesperowanych. Kiedyś musiały tu cumować płytsze statki i rybackie łodzie, a pozostałości po dawnej świetności rysują pozostawione w nieładzie przedmioty, nadpalone fragmenty pływających przy brzegu desek.
Ta część portu jest oddzielona nie tylko od strony samych doków. Stojąca woda to efekt kilku krat zatopionych resztek statków, które stworzyły naturalną barykadę. A jednak, wciąż istnieją przejścia, które pozwalają dostać się w tę zapomnianą część doków. Oczywiście, jeśli rzeczywiście tego chcesz. Albo musisz.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 10 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zamknięta część portu [odnośnik]03.10.20 4:28
Wątłe ramiona odrobinę mocniej owinęły się wokół szyi panny Chang. W tym momencie nie obchodziło ją, co mogło pojawić się w głowie uzdrowicielki. Powrót do doków, stanięcie twarzą w twarz z kimś, kto jeszcze nie dawno chciał wyrządzić jej krzywdę… To wszystko uruchamiało nieznane dotąd pokłady stresu, wbijającego się w bystry umysł. A odstępstwa od dokładnego, sporządzonego przez nią planu jedynie potęgowały nieprzyjemne uczucie.
Słowa jakie padły z ust Wren sprawiły, że szaroniebieskie spojrzenie ponownie zaszkliło się, tym razem czymś w rodzaju dziwnego wzruszenia, wywołanego nagłym ciepłem, jakie pojawiło się w okolicy jej piersi. Podobne słowa nadal nie mieściły się w jej pojmowaniu własnej osoby. Pracowała nad tym, starała się, nadal jednak była przekonana, że brakuje jej odwagi oraz wewnętrznej siły. - Trochę w to wątpię. - Wyszeptała, na chwilę mocniej zaciskając smukłe palce na wątłym ramieniu. Mimo młodego wieku życiowe doświadczenie jej nie oszczędzało… I zapewne pomysł z wybraniem doków na miejsce przeprowadzenia eksperymentu pod tym względem był kiepski. Tylko tu jednak miała pewność, że uda się zorganizować wszystko po za oczami magipolicji, jednocześnie zapewniając sobie oraz swoim towarzyszkom odpowiednie bezpieczeństwo. Kiwnęła głową, słysząc jej kolejne słowa by wbić w nią nadal odrobinę smutne, lecz tym razem podszyte wdzięcznością spojrzenie. Zapewne po tym wszystkim przyda się jej towarzystwo. Wren jawiła się jako odpowiedni kompan, gdyż była zaplątana w przedsięwzięcie, a panna Burroughs nie chciała wyjawiać do czego popchnęła ją żądza nauki przed zbyt wieloma osobami. Naruszyłoby to tkaną przez lata maskę perfekcji, a tego eteryczne dziewczę z pewnością nie chciało. Przymknęła na chwilę oczy obdarzona gestem, do jakich nie zwykła. Mało kto zwykł ją dotykać, jeszcze rzadziej dotykał ją ktoś, kto chciał tym gestem przekazać jej dumę z jej postawy oraz wsparcie, jakiego przez tę jedną, krótką chwilę potrzebowała.
Uczucie dziwne, lecz przyjemne. Nie trwało jednak długo, gdyż zmuszona była powrócić do uzdrowicielki. Potrzebowała wiedzy, którą ta była w stanie jej zaoferować, niezależnie od tego, jaką podejmą z Wren decyzję, dotyczącą eksperymentów. I w tej kwestii panna Burroughs nie miała zamiaru odpuszczać - marzyły jej się osiągnięcia wielkie, zdolne zapisać jej imię na kartach historii… Do tego potrzebowała wiedzy. Dokładnej, będącej w stanie zapewnić jej podparcie do śmiałych pomysłów jakie błądziły po jej głowie.
Cała sytuacja była dla niej czymś, zupełnie nowym. Nigdy nie przepadała za przemocą,niezależnie od jej formy.  Wydawała jej się paskudna, prymitywna, zupełnie nie pasująca do jej eterycznej postaci… I jednocześnie niezmiernie schlebiająca oraz wywołująca dopiero poznawane ciepło, gdy sięgał po nią ktoś, chcący bronić jej honoru. Nadal pamiętała uczucie gorąca, jakie nawiedziło ją gdy obserwowała znęcającego się nad złodziejem, jej cudownego Wrońskiego. W tamtym czasie, nie była jednak w stanie nazwać tego uczucia… W zasadzie, nadal nie była pewna, jak powinna je określić.
Nie dało się z jej ruchów wyczytać ani ataku paniki, ani przesadnego entuzjazmu. Dłoń jej drżała i zapewne gdyby nie uścisk Elviry, całe plecy mężczyzny naznaczyłaby niewielkimi nacięciami ostrza skalpela. Drgnęła, gdy poczuła na swoim ramieniu ciężar brody uzdrowicielki, automatycznie opierając plecy jej klatkę piersiową, nie pewna, czy przypadkiem drastyczne doświadczenie nie odbierze jej przytomności. - Nie chcę o nim myśleć. - Mruknęła jedynie, skupiając szaroniebieskie spojrzenie na ostrzu skalpela. Czy jej przyjaciele kiedyś również mieli zatopiony w sobie kawałek podobnego metalu? Miała nadzieję, że nie miało to nigdy miejsca. Wahała się przez chwilę, nie będąc pewną jak powinna się do tego zabrać. Czuła na sobie dłonie Elviry, jej przyspieszony oddech gdzieś, w okolicach jej ramienia. Słyszała znajomy głos Wren, nadal jednak miała wrażenie, że znajduje się w odrobinę innym wymiarze. Czy to wydarzenie miało odebrać jej delikatność? Lubiła swoją eteryczność, sprawiało jej przyjemność przywdziewanie butów damy w opałach, oczekującej na ratunek oraz uwielbienie silnych, męskich rąk. Były rzeczy w jej osobie, których nie chciała zmieniać. Potrzebowała ponaglenia, by przystawić ostrze do paskudnej, poznaczonej szramami skóry. Pierwsze nacięcie było naznaczone delikatnością alchemiczki. Niezbyt głębokie, jedynie delikatnie znaczące membranę ciała czerwonymi kropelkami krwi. Ostrożne nacięcie sprawiło, że w jej głowie pojawiła się myśl: przypominał ingrediencję. Jeden z wielu składników zwierzęcych, z jakimi przyszło jej pracować, jedynie znacznie większym. Jego skórę nacinało się jak skórę innych, żywych stworzeń. A to było stałym elementem jej pracy. Kolejne nacięcie było pewniejsze, głębsze gdyż postrzeganie Willy’ego w kontekście składnika alchemicznego pomogło jej wykonać zadanie. Smukłe palce skąpały się w krwi wypływającej z rozcinanego ciała. Coraz więcej czerwieni zauważało szaroniebieskie spojrzenie, a gdy Elvira pociągnęła ją w tył, dłonie automatycznie zacisnęły się na jej przedramieniu, plecy przylgnęły do jej klatki piersiowej, a zaskoczone spojrzenie utkwiło na chwilę w jej twarzy. Mięśnie alchemiczki drgnęły, spłoszone nagłym ruchem.
Później szło z górki. Szaroniebieskie tęczówki na chwilę zatrzymały się na buzi Wren, nic jednak nie dało się z nich wyczytać, szybko jednak ulokowała spojrzenie w obiekcie, chłonąc przekazywaną przez uzdrowicielkę wiedzę. Ostrożnym ruchem ściągnęła jedną z rękawiczek, by sięgnąć do swojego notesu, który ulokowała gdzieś, na barkach mężczyzny - chyba jedynym, nienaznaczonym krwią punkcie. Sporządzała szkice, sporządzała notatki, co jakiś czas dopisując coś na marginesie kartki. Sprawnie, nie koślawiąc jednak eleganckiego charakteru pisma.
Ostrożnie zanurzyła jedną dłoń w ranie, krzywiąc przy tym delikatnie kąciki ust. - Obrzydlistwo. -  Mruknęła pod nosem, nie przestając jednak działań, kierowanych naukową ciekawiością. Wodziła palcami po kościach, nerwach, przejeżdżając nimi nawet przez coraz słabiej bijące serce. Korzystała z ostatnich chwil, jakie miała na naukę, by wyciągnąć z nich jak najwięcej.
- Moi chłopcy dbają, żebym miała pełny barek. - Wypowiedziała specyficzne zaproszenie, by dokończyć zapisywanie notatek. Ledwie minutę później, panna Burroughs schowała notes, zmieniła rękawiczki oraz dała znać towarzyszkom, iż powinny podążyć za nią. Z przyjemnością opuściła magazyn, posłała delikatny uśmiech w kierunku dwóch, czekających czarodziejów. - Pamiętacie co i jak? - Upewniła się, że mężczyźni będą wiedzieli jak posprzątać, pożegnała ich… I były to ostatnie słowa, jakie wypowiedziała w tym miejscu.



| zt.x3 :pwease:


Sometimes like a tree in flower,
Sometimes like a white daffadowndilly, small and slender like. Hard as di'monds, soft as moonlight. Warm as sunlight, cold as frost in the stars. Proud and far-off as a snow-mountain, and as merry as any lass I ever saw with daisies in her hair in springtime.
Frances Wroński
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Even darkness must pass. A new day will come. And when the sun shines, it'll shine out the clearer.
OPCM : 8
UROKI : 0
ALCHEMIA : 40
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]20.11.20 17:52
5 września

Rozglądał się czujnie, jak przy każdym wypadzie do Londynu. Przedostał się do miasta przez zabezpieczony już przez Zakon Feniksa las. Znał już tamtą ścieżkę, poruszał się na niej coraz pewniej, zaangażował się w organizowanie ucieczek mugoli z miasta. Im głębiej wchodził w miasto, tym niebezpieczniej. Zapuścił brodę, żałując, że pogoda jest zbyt ładna na kaptur. Do samotnego patrolu - dwie osoby w porcie byłyby może bezpieczniejsze, ale przyciągałyby więcej spojrzeń - wybrał późne popołudnie, bacząc na to, że po zmroku w mieście kręci się więcej policji. Dziś nie chciał zresztą działać, chciał obserwować. Listy od Hagrida były użyteczne, ale niepokojące i Michael postanowił ocenić sytuację w porcie na własne oczy. Ponoć wpływy Rycerzy Walpurgii rosły, poprzedni zarządca zniknął, marina była świetnie zabezpieczona. Czy chcieli wykorzystać do czegoś doki, czy też się asekurowali? Źle się stało, że kontrolowali te tereny. Nadchodziła zima, Zakonowi przydałby się wodny szlak... lub choćby odcięcie Malfoya od dostaw, w myśl zasady jeśli nie będą nasze, to wasze też nie byłoby satysfakcjonujące. Od aresztowania Just miał coraz mroczniejsze myśli, chciał już nie tylko zadbać o swoich ludzi, co jak najbardziej uprzykrzyć życie Ministerstwu.
Nie przeprowadzili jeszcze zorganizowanej akcji odbijania portu, w obliczu losu Justine wszystko zeszło na dalszy plan.
Tonks rozglądał się z niepokojem, widząc, że po dokach kręci się coraz mniej osób. Ba, coraz mniej rzezimieszków! Prowadził tutaj spore śledztwo w jesieni, zapamiętał nazwy statków i twarze wielu marynarzy, ale teraz widział na ulicy samych obcych ludzi. Coraz mniej ludzi. Zupełnie, jakby zmieniała się ekipa kontrolująca te okolice.
Aż zobaczył znajomą sylwetkę. Szła, dumnie wyprostowana, długowłosa. To z nią pomylił chyba kiedyś Maeve Clearwater, to chyba o niej mówili mu przesłuchiwani w Tower przemytnicy. Jej ładna twarz nie pasowała do tego miejsca, ale Tonks nie chciał się dłużej przyglądać - zniknął w cieniu, obserwując kobietę z oddali, a potem zaczął podążać jej śladem. Nie wiedział, czy pcha go do tego perfekcjonistyczne pragnienie ukończenia dawnego śledztwa, w którym ta kobieta była brakującym kawałkiem układanki. Chyba nie, podrzędny przemyt coraz mniej go obchodził. Bardziej zależało mu na wybadaniu, co się stało z tamtymi bandytami. Dlaczego nie widać ich na ulicach? Czy przenieśli się gdzieś indziej? A może kooperują z Rycerzami? Może ich pomocnica też już z nimi kooperuje?
Była sama, zmierzała ku zamkniętej części portu. Znał te zaułki, spędził w nich cały listopad. To jego szansa. Podążył za nią, starając się pozostać jak najdyskretniejszym.

ukrywanie się (I)


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him



Ostatnio zmieniony przez Michael Tonks dnia 20.11.20 17:56, w całości zmieniany 1 raz
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Zamknięta część portu - Page 10 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]20.11.20 17:52
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'Londyn' :
Zamknięta część portu - Page 10 TYH1vNg

--------------------------------

#2 'k100' : 36
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]21.11.20 23:05
Fałszywa różdżka spisywała się świetnie. Teraz wszystkie przejścia stały dla mnie otworem, a poruszanie się po Londynie stało się błahostką, upłynniając prowadzenie interesów. Port przyciągał jak opium, a ja dobrze znałam jego mało uczęszczane szlaki. Ścieżki pełne bezużytecznych śmieci, jeśli nie wiedziałeś, gdzie szukać - i pełne skarbów, jeśli wiedziałeś. Ostatnie miesiące odmieniły jednak jego oblicze. Choć kurczowo trzymałam się twierdzenia, że żadna wojna mnie nie dotyczy, nawet tutaj dało odczuć się przerzedzenie towarzystwa, i coraz mocniejszy napór na jawne udzielenie poparcia Voldemortowi. Nazwisko czarnoksiężnika coraz mocniej odbijało się echem po obskurnych ścianach, niegdyś pękających od szczęku szkła i wychrypianych pijackim głosem szant. Od polityki trzymałam się z daleka, dotychczasowo płynnie unikając rozmów, które mogłyby obrócić się przeciwko mnie. Podskórnie dało się jednak wyczuć, że ten spacer po lodzie mógł zakończyć się wraz z jednym złym wyborem - a więc uważałam, chcąc jak najdłużej utrzymać się na powierzchni. Nie tylko dlatego, że interesy związane z portem stanowiły główne źródło moich dochodów, ale też dlatego, że pokochałam to miejsce. Być może bardziej odpowiadało mi towarzystwo typów spod ciemnej gwiazdy niż towarzyskiej elity, być może mój dom był bardziej tam, gdzie wrzało od rozmów, niż pośród wyuczonych formułek towarzyskich. Przede wszystkim w Lancashire, ale od Śmierci Sola musiałam wyrwać się stamtąd raz na jakiś czas. Kiedy za długo zastygałam przed kominkiem pod kocem, z książką na kolanach i kieliszkiem wina w dłoni, dopadały mnie wszystkie co jeśli i wyrzuty sumienia pozbawiające życia.
Zmierzałam w kierunku zamkniętej części portu. Miałam swój sposób, przechodząc z wraku na wrak - w ten sposób najłatwiej można było pozbyć się niechcianego ogona. A taki miałam za sobą dziś, ciągnął się za mną odkąd tylko przekroczyłam granicę doków. Wydawało mi się, że był to mężczyzna, ale pewności nie miałam. Nie widziałam jego twarzy - może dlatego jeszcze zachowywałam względny spokój. Szłam w zaparte, udając, że nie mam świadomości jego obecności, z dumnie uniesiona głową. Dopiero, gdy znalazłam się między wrakami, planowałam zniknąć mu z oczu - było tu ukryte przejście, można było zniknąć pod klapą starego kutra i wyjść między beczkami, już suchą stopą na ląd. Plan był doskonały - ale nie miał prawa się udać.
Przenikliwe zimno w jednej chwili sparaliżowało moje ciało. Nie rozumiałam, dlaczego - nagle świat wokół mnie jakby zaczął się rozpadać, przez moment byłam przekonana, że to już koniec, że padłam ofiarą klątwy. Ale stałam w miejscu, cały czas tam, gdzie byłam, choć wydawało mi się, że za chwilę przekroczę cienką granicę. I wszystko to, co zakopywałam pod płaszczem obojętności, uderzyło we mnie z siłą, która dosłownie powaliła mnie na kolana. Odpowiedzialność za śmierć Sola, wszystkie złe słowa, które w niego wymierzyłam, wszystkie chwile, w których go zawiodłam, uczucie, że zmarnowałam swoje życie, że jestem morderczynią, że jestem nierozważna, niedojrzała, wygodna - ładunek emocjonalny w skali przewyższającej mój próg wytrzymałości o stokroć był nie do zniesienia. Kiedy uniosłam wzrok, zrozumiałam jednak, że nie była to klątwa - choć w działaniu musiała być jej bliska. Zakapturzona postać przeleciała tuż nade mną, za cel upatrując sobie kobietę, która również znalazła się w tej części doków. Nie wiedziałam, kim była. Portową dziwką, poszukiwaczką przygód, czy może przyjaciółką mężczyzny, który mnie śledził? Nękana własnymi myślami oraz jej rozpaczliwym krzykiem nie potrafiłam myśleć racjonalnie. Ale wiedziałam jedno - port był moim domem, a o to, co Sykesowie uważali za swoje - walczyli. Zaryzykowałam zdradzeniem swojego położenia, nie tylko w chwili obecnej, ale ogólnie. Wiedziałam, po czyjej stronie byli dementorzy, wiedziałam, że jakakolwiek ingerencja mogła ściągnąć na mnie gniew osób, które trzymały port w ryzach - ale spuszczanie dementorów na teren portu nie było czymś, na co wyrażałam zgodę. Nie chciałam ich tutaj - nie chciałam tego uczucia niemocy, tych myśli, które czyniły mnie najgorszym człowiekiem.
Na przekór tej niemocy, pomyślałam o Solasie. Różdżkę obracałam w palcach, czując na sobie jego dotyk, zapach jego skóry, szorstkość podbródka, miękkość warg. Był tu ze mną, obok, obejmując mnie czule ramieniem - był tarczą, która pozwoliła mi wypłynąć na powierzchnię rzeczywistości.
- Expecto Patronum - uniosłam różdżkę, a wraz z nią całe ciało, pewnym i zachrypniętym głosem inkantując zaklęcie.

spostrzegawczość II




What I create is chaos
Jade Sykes
Zawód : łamaczka klątw, paserka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Her attitude kinda savage
but her heart is gold
OPCM : 20
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7327-jade-sykes https://www.morsmordre.net/t7337-carnelian#200427 https://www.morsmordre.net/t7340-dziewczyna-z-tatuazem#200443 https://www.morsmordre.net/f266-lancashire-abbeystead-peregrine-hill https://www.morsmordre.net/t7338-skrytka-bankowa-nr-1785#200430 https://www.morsmordre.net/t8674-jade-sykes#256273
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]21.11.20 23:05
The member 'Jade Sykes' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 76
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]28.11.20 17:39
Starał się stąpać jak najciszej, nie odrywając przy tym wzroku od śledzonej kobiety - aż nagle stracił kontrolę nad swoimi krokami, spojrzenie pomknęło gdzieś w dół, na barkach poczuł ciężar tego, że Justine jest torturowana w Tower, a on ugania się za jakimiś podrzędnymi pomocnicami przemytników, jakby nigdy nic. Był beznadziejny, nawet tamtego śledztwa jako auror nie doprowadził do końca, a teraz chwytał się starych tropów byle tylko mieć jakiś wgląd na sytuację w porcie. Nic to nie da, jego siostra gnije w więzieniu, a jego zabija bezczynność...
Zamrugał, czując chłód w dole kręgosłupa. Rozpoznał przyczynę posępnych myśli jeszcze zanim ciszę przeciął przenikliwy krzyk. Podniósł różdżkę, spróbował przywołać wspomnienia z dzieciństwa - ale była w nich przecież Justine, jak. Stracił ułamek sekundy na wybór wspomnienia, a śledzona przez niego kobieta stała przecież bliżej potwora. Z jej różdżki wystrzelił świetlisty sokół, a Michael opuścił swoją. Dementor zniknął, poszkodowana kobieta zaczęła uciekać. Ta śledzona została.
Tonks wziął głęboki wdech, strząsnął z ramion ciężar smutku - ten powróci dopiero w domu, w domu, w którym nie było już Just - i kilkoma krokami skrócił dystans, dzielący go od nieznajomej. Nieznajomej, o której zeznawał w jesieni pewien marynarz i która mogła znać... wiele ważnych w tym półświatku osób.
-Ładny patronus. - rzucił, nadal trzymając różdżkę w opuszczonej dłoni. Był gotów do ewentualnego pościgu, na usta samo cisnęło mu się Telamo sacculo, ale na razie chciał po prostu porozmawiać. Podobno traumatyczne doświadczenia zbliżają, a kobieta właśnie udowodniła, że nie jest zupełnie obojętna na cudzy los i że (co Michael zanotował w pamięci, woląc nie porywać się na potyczkę z kimś zbyt biegłym, nie miał na to czasu) całkiem dobrze włada białą magią.
-Często się tu kręcą? Dementory. - zagaił, tak jakby pytał ją o papierosa albo o pogodę. Uśmiechnął się blado, choć jego oczy nie zdradzały nic. Uparcie grał rolę gadatliwego nieznajomego, który wcale nie śledził swojej rozmówczyni. Pytanie, czy ta zechce z nim po prostu pogadać?


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Zamknięta część portu - Page 10 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]15.12.20 22:10
Mglista poświata posłusznie uformowała się w sokole ciałko, które pomknęło w stronę zjawy; w głowie słyszałam na przemian to śmiech Solasa, to krzyk kobiety - ten drugi w końcu ustąpił, zaatakowana białą magią zjawa odpuściła, oddalając się od portu. Stałam przez chwilę nieco oszołomiona, z uniesioną różdżką i spojrzeniem tęp zawieszonym w punkcie, w którym jeszcze przed chwilą widziałam dementora. Powietrze ze świstem przelewało się przez moje płuca, a wraz z oddechem uspokajałam myśli. W porcie już wszyscy wiedzieli, na czyich usługach pozostawali dawni strażnicy Azkabanu. Próba zaanektowania tej części Londynu wydawała się nie w smak mieszkańcom portu, a mnie pozostawała obojętna - aż do teraz. Nie miałam jednak w sobie wystarczająco empatii, by sprawdzić, czy kobieta potrzebowała pomocy. Być może uratowałam jej życie - choć wcale tego nie planowałam. A być może było już za późno. Jakaś część mnie nie chciała tego wiedzieć, inna wgryzała się w moje sumienie, gdzieś pod tą grubą skórę, którą obrosłam lata temu, zostawiając mnie z poczuciem winy. A jednak tym razem okazałam się być czyjąś bohaterką. Chwiejąc się na nogach, kobieta uniosła się i rzuciła do ucieczki. Śledziłam ją, dopóki nie zniknęła między porzuconymi barkami, odklejona od rzeczywistości, gdzieś między pożogą na wyspie Man, a ogniem trzaskającym w naszym domu. Wytrącona z równowagi zapomniałam o swoim ogonie - podskoczyłam, gdy odezwał się za moimi plecami. Odwróciłam się energicznie, mierząc go wzrokiem. Nie był stąd. Jego twarz była dla mnie obca, a trzymana w ręce różdżka nie sprzyjała zaskarbieniu mojego zaufania. Śledził mnie. Był z patrolu? Prowadził jakiś nieudany wywiad? A może pracował dla nowego zarządcy? Chociaż, gdyby tak było, czy pytałby o dementorów? Zmarszczyłam czoło, mierząc go chłodnym spojrzeniem. Nie chciałam się dowiadywać.
Wystarczyły mi domysły.
- Regressio! - Wyinkantowałam chłodno, bez zawahania mierząc w niego końcem różdżki. Chciał rozmawiać? Myślał że połknę haczyk? Całe szczęście, że kimkolwiek nie był, zdecydowanie nie grzeszył rozumem.




What I create is chaos
Jade Sykes
Zawód : łamaczka klątw, paserka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Her attitude kinda savage
but her heart is gold
OPCM : 20
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7327-jade-sykes https://www.morsmordre.net/t7337-carnelian#200427 https://www.morsmordre.net/t7340-dziewczyna-z-tatuazem#200443 https://www.morsmordre.net/f266-lancashire-abbeystead-peregrine-hill https://www.morsmordre.net/t7338-skrytka-bankowa-nr-1785#200430 https://www.morsmordre.net/t8674-jade-sykes#256273
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]15.12.20 22:10
The member 'Jade Sykes' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 84
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.12.20 18:50
Spodziewał się, że nieuchwytna łamaczka klątw może być nieco inteligentniejsza od jej prostych współpracowników. Gorliwość, z jaką próbowali zwalić na nią część winy, dawała do zrozumienia, że nie była jedną z szajki. Nie musiała być, nie chciał jej przecież aresztować. Chciał tylko porozmawiać, dowiedzieć się, co się stało z resztą. Zakon stracił wpływy w porcie, desperacko potrzebowali informacji. Cholera, byłby nawet skłonny zapłacić. I dalej udawać aurora, albo kogokolwiek, byleby poczuła się spokojna i byleby odsunąć od niej podejrzenia.
Nie spodziewał się, że nie będzie mu nawet dane dojść do głosu. Kobieta okazała się podejrzliwa - zresztą, czy mógł się jej dziwić? Może w zeszłym roku ktoś ją ostrzegł, że jakiś auror przepytywał jej sobowtóra w Parszywym Pasażerze?
-Czeka... - zaczął, gdy uniosła różdżkę, ale była szybka. I skuteczna. Posłała w niego celne i szybkie zaklęcie, zupełnie jakby szkoliła się w Ministerstwie albo u goblinów, a nie w portowych uliczkach. Szlag.
-Protego Maxima! - warknął. -Horatio! - dodał prędko, chcąc kupić sobie czas. Ten jednak nawet nie zwolnił, a Mike zacisnął zęby ze złością. Od kilku tygodni wytrwale ćwiczył to zaklęcie, ale wymagało ogromnego skupienia. Musiał dojść do wprawy, która umożliwi mu rzucanie Horatio podczas pojedynków, wszak wtedy było najbardziej przydatne. Najwyraźniej teraz nie mógł się jednak skupić, stawiając negocjacje (i własny los) na szali. Nie opuścił różdżki, choć chętnie deeskalowałby całą sytuację. Nie chciał walczyć, ale nie mógł sobie pozwolić na opuszczenie gardy. Samo przebywanie w porcie było dla niego zbyt wielkim ryzykiem.
-Chcę tylko porozmawiać! - rzucił prędko. Nie rzucił w nią Petryfikusa ani Drętwoty, sięgnął po zaklęcie wpływające na czas (planując wykorzystać je na pokonanie dystansu między nimi i odebranie jej różdżki), czyż to nie dowód jego dobrej woli, lub przynajmniej braku agresji? Jej tylko pozostawało to ocenić.
-Horrace mówił, że przyjmujesz... zlecenia. -postanowił przywołać imię jej dawnego wspólnika, podszyć się pod ewentualnego klienta.


obrona & Horatio


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Zamknięta część portu - Page 10 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.12.20 18:50
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 20
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.12.20 19:35
Zaklęcie, które wymsknęło się z końca różdżki było silne. Byłam tego pewna, biała magia była dziedziną, nad studiowaniem której spędziłam co najmniej ostatnią dekadę. Niewystarczająco silne jednak, aby przebić się przez stworzoną przez mężczyznę świetlistą tarczę, która otuliła blaskiem teren wokół czarodzieja, pochłaniając mój atak. W ślad za tarczą poszła inkantacja. Potężna, znana mi jedynie z teorii - i tak zaawansowana, że sama nigdy nie odważyłabym się po nią sięgnąć. Albo więc miałam do czynienia z kretynem, który próbował się popisać, albo z wyjątkowo potężnym magiem. Nie wiedziałam, czy zaklęcie zadziałało. Nie mogłam - w następstwie inkantacji nic się jednak nie wydarzyło. Zwolniliśmy na chwilę oboje, nadal z uniesionymi różdżkami, jak dzikie zwierzęta szukając swoich najsłabszych punktów. W ciszy, czas spowolnił na chwilę, ale nie z powodu zaklęcia. Nie wiedziałam, kim był. Badając jego twarz nie potrafiłam przypisać jej do żadnej, którą archiwizowałam w pamięci. Obcy.
- Śledzisz mnie. To nie jest dobry start dla żadnej rozmowy - Zauważyłam, zwracając się do niego z chłodem, czujna, czekając na atak. Zamiast tego rzeczywiście wolał sięgnąć po swoje zdolności krasomówcze - które całkowicie go zdemaskowały. - Kłamca - Warknęłam, szybko wyczuwając fałszerstwo. Horrace może i był dawnym wspólnikiem, ale wiedział też, że preferuję kontakt listowny, nie zaś szukanie mnie po zakamarkach portu. Nie miałam żadnych podstaw, żeby ufać mężczyźnie. Zareagowałam instynktownie. - Regressio! - Wyinkantowałam, zaklęcie jednak minęło go o włos. - Regressio! - Powtórzyłam - i tym razem bezbłędnie, sprowadzając w jego kierunku potężną wiązkę zaklęcia.
Zaklęcia, przed którym już się nie obronił.
Pod wpływem uroku jego twarz przybrała zupełnie inny wyraz - wydawał się zdezorientowany - dokładnie tak jak oczekiwałam. Wiedząc, że czar da mi jedynie chwilę przewagi, podeszłam do niego, wyrywając mu różdżkę z rąk i rzuciłam się do ucieczki - aby być od niego jak najdalej, gdy odzyska pełnię świadomości.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak szybko biegłam.

rzuty + rzut na sprawność - ucieczka




What I create is chaos
Jade Sykes
Zawód : łamaczka klątw, paserka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Her attitude kinda savage
but her heart is gold
OPCM : 20
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7327-jade-sykes https://www.morsmordre.net/t7337-carnelian#200427 https://www.morsmordre.net/t7340-dziewczyna-z-tatuazem#200443 https://www.morsmordre.net/f266-lancashire-abbeystead-peregrine-hill https://www.morsmordre.net/t7338-skrytka-bankowa-nr-1785#200430 https://www.morsmordre.net/t8674-jade-sykes#256273
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.12.20 19:35
The member 'Jade Sykes' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 66
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.12.20 21:36
-Nie jestem napastnikiem, sama widzisz. Chcę porozmawiać, a umówić się w Parszywym jakoś trudno. - zakpił, chcąc przemówić jej do rozumu. I może trochę się popisać. I pożałował - aurorskiej pychy i męskiej niefrasobliwości i naiwnego przekonania, że zdoła ułagodzić kobietę. Zarzuciła mu kłamstwo, a on uniósł brew, szukając w pamięci swojego potknięcia. Czyżby nie współpracowała już z Horrace'm?
Posłała w niego dwa czary, pierwszy niecelny, ale drugi...
-Protego Maxima! - syknął Michael, ale tarcza okazała się za słaba. Zaklęcie przebiło ją na wylot i...
Nie zdążył nawet przekląć w myślach, bo dzieci nie znają przecież przekleństw. Ani słów. Wydał z siebie jakiś nieartykułowany jęk i spojrzał na Jade z naiwnym zdziwieniem. Czemu tutaj było tak nieprzyjemnie i śmierdziało sikami? Zmarszczył nos, a nieznajoma pani podeszła bliżej i wyrwała mu...
Nie! To jego! Moja zabawka! Spojrzał na Jade z dziecięcym oburzeniem, a do oczu napłynęły mu łzy. Tymczasem pani odwróciła się i zaczęła bieg z jego zabawką, a on rozpłakał się bezradnie.
Wtem wróciły do niego zdrowe zmysły. Zaklął szpetnie i puścił się biegiem za kobietą, nie ocierając nawet mokrych policzków. Ta suka zabrała jego różdżkę! Gdyby myślał trzeźwo, wycofałby się - zdoła wrócić do domu nawet bez różdżki, choć będzie to cholernie czasochłonne, a u Ollivandera mógłby kupić nową. Lord Ulyssess wciąż wykonywał przecież zlecenia dla mieszkańców Oazy. Ale nie myślał trzeźwo, Jade zabrała jego różdżkę, z którą łączyła go specjalna więź. Przechytrzyła starszego aurora, cholera jasna.
Najchętniej wrzasnąłby w jej kierunku jakieś groźby, ale intuicja kazała mu gonić za nią z zaskoczenia. Znał już te uliczki, patrolował port wielokrotnie. Gnając ile sił w nogach, rozglądał się na boki, usiłując wypatrzeć jedną z uliczek, która była skrótem. Mógłby tam wbiec i wypaść na kobietę z zaskoczenia...

Port nie był jednak bezpiecznym miejscem - ani dla Tonksa ani dla Jade, która kręciła się tutaj bez zarejestrowanej różdżki. Bawiąc się w kotka i myszkę, oboje stracili na chwilę czujność...

k100 sprawność (bieg)
k6 na zdarzenie losowe. W zależności od wyniku, na zdarzenie najpierw trafia Jade (szybciej biegnie) lub oboje na raz (Michael dościga Jade)
1. Przegoniony przez Jade dementor powrócił - z kolegą. Jeden patronus może nie wystarczyć do odpędzenia dwójki.
2. W zaułku stoi trójka pijaczków, którzy pytają Jade "Czego tu szukasz, maleńka?" Jeden uśmiecha się obleśnie, a dwaj sięgają po różdżki. Chyba mają ochotę na pieniądze Jade, lub na samą Jade.
3. Ulicą idzie dwuosobowy patrol, który zaraz spyta Jade i Michaela o ich dokumenty
4. Gubimy się i wbiegamy w ślepy zaułek
5. Przy drodze leżą świeże zwłoki. Śmierdzą. ST wytrzymałości fizycznej 50, albo zwracamy obiad.
6. Znajduję moją uliczkę i wypadam na Jade z naprzeciwka (większy wynik biegu) lub zrównuję się z nią (mniejszy wynik). Nagle orientujemy się, że przygląda się nam dwójka wychudzoych dzieci.  


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Zamknięta część portu - Page 10 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.12.20 21:36
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 71

--------------------------------

#2 'k6' : 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamknięta część portu - Page 10 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Zamknięta część portu [odnośnik]24.12.20 22:21
- Chcesz pogadać? Wyślij mi sowę - Warknęłam, zirytowana jego natarczywością. W Londynie trwała wojna i niczego nie można już było być być pewnym. Nigdy nie ufałam nowym kontaktom, dopóki nie pochodziły z zaufanego źródła. Horrace nim nie był, już nie - a zdecydowanie nie chciałam podzielić losu Jovena. Musiałam zachować wszelkie środki ostrożności, dlatego nie zawahałam się ani z inkantacją, ani z ucieczką.
Puls przyspieszył zanim jeszcze zaczęłam biec. W porcie nigdy nie można było być pewnym biegu wydarzeń, ani też ludzi, którzy stawali na twojej drodze. Choć przez lata przyzwyczaiłam się do tutejszego rygoru, wszędobylskiego pijactwa, kurwienia, mordobicia i złodziejstwa, uważałam na nowe twarze - ostatecznie dzielnica zrzeszała pewien margines społeczeństwa, ale ten margines znał tutejsze lore. Tak rozpoznawałam potencjalnych sojuszników. Teraz niczego nie byłam pewna.
Najpierw dementor, teraz ten facet. Nie wiedziałam, czy za mną pobiegł - ale domyślałam się, że mógł próbować. Nie stawiało mnie to w wygodnym położeniu, miałam umówione spotkanie i nie mogłam pojawić się na nim z ogonem. Musiałam go zgubić - odbiłam więc w ścieżkę między magazynami, w kierunku składowiska beczek.
Nie spodziewałam się, że ten sukinkot zmaterializuje się przede mną. Zamarłam, zatrzymując się. Kątem oka widziałam dwie postaci, odwracając w ich kierunku energicznie głowę, chcąc sprawdzić, czy nie stanowią wsparcia mężczyzny. Ale to były tylko dzieciaki - zapewne jedne z wielu dzieci kurw lub porzuconych sierot, ubrane w łachmany, wychudzone zaniedbane. Byłam przyzwyczajona do ich obecności.
Do jego - nie.
Czyżby jednak znał port, skoro tak szybko mnie odnalazł? A może było to zwyczajne szczęście? Nie chciałam zgadywać.
- Esposas! - Wydusiłam z siebie, celując w mężczyznę - ale kajdany zamiast na nim, zacisnęły się wokół stalowego trzymacza, na którym stały ułożone beczki. - Esposas!- Powtórzyłam; tym razem promień zaklęcia pikował prosto w mężczyznę. - Spadajcie stąd - Ponownie skierowałam spojrzenie na dzieciaki - wychowywała je ulica, wiedziały jak sobie radzić. I powinny były też wiedzieć, że czasem lepiej się nie mieszać w sprawy dorosłych.

rzuty




What I create is chaos
Jade Sykes
Zawód : łamaczka klątw, paserka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Her attitude kinda savage
but her heart is gold
OPCM : 20
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7327-jade-sykes https://www.morsmordre.net/t7337-carnelian#200427 https://www.morsmordre.net/t7340-dziewczyna-z-tatuazem#200443 https://www.morsmordre.net/f266-lancashire-abbeystead-peregrine-hill https://www.morsmordre.net/t7338-skrytka-bankowa-nr-1785#200430 https://www.morsmordre.net/t8674-jade-sykes#256273

Strona 10 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Zamknięta część portu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach