Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Szklane lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Szklane lodowisko Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Szklane lodowisko Empty
PisanieTemat: Szklane lodowisko   Szklane lodowisko I_icon_minitime17.07.17 2:00

Szklane lodowisko

Lodowisko zbudowane z zaczarowanego szkła jest dość drogą atrakcją, ale wartą swojej ceny. W tafli odbija się bowiem miejsce, które najbardziej podoba się patrzącemu. Każdy widzi w nim coś innego, bliskiego własnemu sercu. Wizjami można jednak dzielić się łapiąc się za ręce. Do jeżdżenia po szklanym lodowisku nie są niezbędne łyżwy, dzięki zaklęciom można ślizgać się po nim w zwykłych butach. Także czary uniemożliwiają tragiczny w skutkach upadek, który mógłby spowodować obicia i rozcięcia, a co gorsza pęknięcia tafli.


Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Szklane lodowisko Empty
PisanieTemat: Re: Szklane lodowisko   Szklane lodowisko I_icon_minitime07.03.19 16:40

23.10.

"Umowa stoi" - dokładnie tyle napisał w odpowiedzi na list Maxine i to w dodatku na odwrocie tego, który ona mu wysłała.
Spotkali się na obrzeżach Londynu. Joseph w luźnej koszuli w kwiaty pastelowe maziaje i w typowo mugolskich jeansach czekał na nią nonszalancko oparty o mur okalający jeden z podmiejskich domków, kiedy jednak tylko dostrzegł Maxine, odepchnął się od ogrodzenia, wyprostował i posłał jej pogodny uśmiech.
- Tak się właśnie zastanawiałem czy nie wystawisz mnie do wiatru - powiedział zamiast "cześć". - To mogłaby być niezła taktyka: złamać zawodnikowi z przeciwnej drużyny serce, a potem bez większych problemów pokonać podczas meczu. No, albo przynajmniej spróbować go pokonać - zauważył z rozbawieniem, po czym powoli ruszył w sobie tylko znanym kierunku. - Co do twojego pytania... - tak, nie przeoczył go w liście i nawet o nim nie zapomniał, po prostu bezczelnie zignorował - nie zabieram cię do klubu - raczył w końcu odpowiedzieć i zerknął na Max z zawadiackim uśmiechem. Nie, absolutnie nie miał zamiaru psuć tej niespodzianki i mówić dokąd tak właściwie idą - panna Desmond zaraz przekona się sama, ot co.
Nie musieli maszerować specjalnie daleko, ale wystarczająco by okoliczne domostwa zostawić za sobą, a przejść w bardziej odludne miejsce. W sumie to całkiem zabawne... - przemknęło mu przez myśl, kiedy któryś raz z kolei zerkał na Maxine z tajemniczym uśmieszkiem błąkającym mu się po jak zwykle nieogolonym ryju, zastanawiając się czy Harpia właśnie rozważa wszelkie drogi ucieczki sądząc, że Joe chce ją gdzieś zaciągnąć w krzaki i zamordować. W sumie mord na przeciwniczce nie byłby gorszym pomysłem od złamania jej serca, jak o tym wcześniej wspominał... z tym, że wcześniej powinna chociaż w minimalnym stopniu zagrozić Zjednoczonym z Puddlemere... a na to się nie zanosiło. Przynajmniej w mniemaniu Josepha.
W każdym razie Maxine nie musiała się obawiać o swoje życie lub zdrowie, bo kiedy przeszli przez młodnik ich oczom ukazała się śnieżnobiała, przeszklona altana. Wyglądała zresztą całkiem ładnie zdaniem Joe, ale na wszelki wypadek zerknął na Max, jakby chciał odszukać w jej twarzy, choćby nikłej oznaki aprobaty dla tego przybytku.
- Trochę się naszukałem lodowiska o tej porze roku - odezwał się w końcu z tylko jedną nutką samozadowolenia. - Ale zdaje się, że chciałaś mi dać lekcję łyżwiarstwa...? - zapytał zawadiacko, wyciągając ku niej rękę, coby po dżentelmeńsku wprowadzić jak damę do środka. - Mam nadzieję, że łyżwiarstwo bez łyżew też masz opanowane, bo zdaje się, że tu nie będą potrzebne - dodał.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Maxine Desmond
Maxine Desmond

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5560-maxine-desmond https://www.morsmordre.net/t5599-leopoldina#130569 https://www.morsmordre.net/t5602-mad-max https://www.morsmordre.net/f103-swansea-st-helen-avenue-7 https://www.morsmordre.net/t5601-skrytka-bankowa-nr-1376#130573 https://www.morsmordre.net/t5600-maxine-desmond#130571
Zawód : Szukająca Harpii z Holyhead
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna


she's mad, but she's magic
there's no lie
in her fire

OPCM : 30
UROKI : 22
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 23*
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
mad max

Szklane lodowisko Empty
PisanieTemat: Re: Szklane lodowisko   Szklane lodowisko I_icon_minitime12.03.19 23:33

Zdziwiła się lekko, gdy Leopoldina powróciła z kawałkiem pergaminu, który zapisała własnymi słowami, dopiero po chwili odwracając go i odnajdując tam dwa słowa. Szykując się na to spotkanie zadawała sama sobie pytanie dlaczego na to przystała, było jednak za późno, aby się wycofać - czy naprawdę chciała się wycofywać? - poza tym Maxine nie rzucała przecież słów na wiatr. Uważała się, że człowieka słownego i dotrzymującego obietnic. Przejrzała się w lustrze, nim opuściła dom, stojący u walijskiego wybrzeża, sprawdzając, czy dobrze się prezentuje - włosy spięła w koński ogon, grzywkę roztrzepała palcami, aby opadała miękko na czoło; sukienkę wybrała ciemnozieloną, mugolską i modnie rozkloszowaną, spódnica poruszała się pięknie przy każdym jej kroku, a góra miała ozdobne guziki - sukienka ładna, ale nieprzesadnie elegancka. Nie chciała, aby pomyślał, że się dla niego stroiła nie wiadomo ile. Jeszcze czego.
Na miejscu pojawiła się lekko spóźniona - bo przecież jakby pojawiła się punktualnie, to wyglądałaby na przejętą - ale nie nagannie. Na złośliwościach jej nie zależało.
- Niewiele brakowało - stwierdziła z przekąsem, darując sobie również słowa powitania, gdy zbliżyła się do Wrighta, lustrując spojrzeniem jego mugolskie odzienie, miała ochotę skomentować koszulę w finezyjne maziaje, ale ugryzła się w język. - Serce? - dopytała, podchodząc jeszcze bliżej i kładąc dłonie na szerokiej piersi, wygładzając niewidzialne zmarszczki na materiale koszuli. - Ty masz serce? - szelmowski uśmieszek na ustach przeczył niewinnemi tonowi głosu. - Rozumiem, że już mi je oddałeś. Ciekawe wyznanie miłości - zaśmiała się, wzruszając ramionami i odsuwając od Wrighta, aby podążyć za nim uliczką w nieznanym wciąż kierunku. - Racja, noc jest zbyt piękna, abyś znów przegrał i się smucił - westchnęła lekko, uśmiechając się kącikiem ust.
Nie zadawała pytań, nie gnębiła go, aby zdradził jej, gdzie się udają. Szła obok, spoglądając ukradkiem na jego zawadiacki uśmiech, zastanawiała się, gdzie ją zabiera, ale chciała, aby to pozostawało niespodzianką. Lubiła je, jeśli tylko były miłe. Kogo jak kogo, ale Wrighta nie posądzała o prawdziwie niecne zamiary, nie brała w ogóle pod uwagę, że mógłby zrobić jej krzywdę, dlatego podążała za nim ufnie i bez wątpliwości. Czuła nawet lekką ekscytację na myśl, co dla niej przygotował, bo sam wydawał się tym niemal przejęty.
Ujrzawszy przeszkloną altanę, za której oknami dostrzegła lśniącą taflę lodu, uśmiechnęła się, nie kryjąc przy tym radości - to dziwne, odkryć, że Joseph naprawdę jej słuchał, a nie tylko wpuszczał jednym uchem, by zaraz drugim jej słowa wypuścić.
- Jazda na łyżwach to tylko jeden z moich licznych talentów - odparła Maxine, przyjmując podaną elegancko dłoń. Mieli październik, nie stanowiło to jednak przeszkody dla zaczarowanej altany; nie ubrała się odpowiednio, miała na sobie lekki płaszczyk, ale nie marzła. Dzięki czarom w środku lodowiska panowała optymalna temperatura.
- Pora na lekcję pierwszą - stwierdziła Maxine, śmiało wkraczając na lód i ciągnąć Josepha za sobą.





That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?

Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Szklane lodowisko Empty
PisanieTemat: Re: Szklane lodowisko   Szklane lodowisko I_icon_minitime18.07.19 12:01

Och, a więc niewiele brakowało, żeby wystawiła go do wiatru, tak?
Joseph uniósł wyżej brwi, choć uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Tak? Co się stało, że jednak przyszłaś? - zapytał więc z czystej ciekawości. Ciekawości czy panna Harpia powie, że w ostatniej chwili zmieniły jej się plany czy jednak, że to jego urok osobisty ją do tego przekonał.
A potem Maxine podeszła do niego bliżej, na tyle blisko, by bez najmniejszego problemu mogła wyczuć woń wody kolońskiej zmieszanej z charakterystycznym zapachem pasty Fleetwooda, towarzyszącemu chyba każdemu szanującemu się zawodnikowi quidditcha. Chcesz wiedzieć czy masz do czynienia z jednym z nich? Najpierw spójrz na jego dłonie, a później go powąchaj - wtedy można mieć całkowitą pewność.
Kto wie, może Joe właśnie chciał to sprawdzić, bo gdy Maxine położyła dłonie na jego klatce piersiowej on przykrył je swoimi zupełnie odruchowo.
- Naprawdę wątpisz w to, że mam serce? - odparł próbując udać, że go to uraziło, ale nie bardzo mu to wyszło, bo oczy i drgające kąciki jego warg zdradzały jego rozbawienie tego typu zarzutem.
Max z nim igrała - to się zbliżała, to oddalała, najpierw twierdziła, że Joe nie ma serca, a zaraz znów, że jej je oddał, a on... tak po prostu nie mógł oderwać od niej wzroku. I przestać grać w tę jej grę, której zasad chyba nie znali oboje.
- Gdybym oddał ci serce, to gwarantuję, nie miałabyś co do tego wątpliwości - odparł tylko przekornie, ruszając w sobie tylko znanym kierunku, by poprowadzić ich do celu.
A tam... jej uśmiech był słodszy od jakiejkolwiek wygranej, naprawdę! W tej chwili właśnie tak uważał. Nie zawiódł jej oczekiwań - to z pewnością.
Pomógł Max wspiąć się po schodkach do altanki, ale blondynka wcale nie puściła jego dłoni na szczycie. I pewnie byłby tym faktem zachwycony, gdyby nie to, że...
- Czekaj, tak od razu? - wymsknęło mu się, kiedy panna Desmond bez większych wstępów zaczęła go wciągać na lód szkło. Wzbraniać się, rzecz jasna, nie wzbraniał jakoś bardzo, ale... trochę nieufnie patrzył na śliskie podłoże. I słusznie, bo jak tylko na nim stanął, to stopa sama zaczęła mu się ślizgać, zachwiał się najpierw dramatycznie w przód, później jeszcze dramatyczniej do tyłu, przez co odruchowo mocniej przytrzymał się Maxine. Na szczęście jednak się nie przewrócił (choć na ile to była jego zasługa, a na ile zaklętej czarami altanki?), ale złapał równowagę. Sztywny jak kawał drewna znieruchomiał, jakby najdrobniejsze choćby drgnięcie miało spowodować jego upadek.
- Chyba dobrze mi idzie, co? - zapytał uśmiechając się bardziej do szklanego podłoża niż do Max, bo akurat był nachylony do przodu i nie podnosił głowy w obawie przed utratą równowagi. Dzięki temu jednak zobaczył, że tafla szkła pod ich stopami zaczęła się zazieleniać. Wright ujrzał szmaragdowe pagórki i świerkowy las, a później polanę z wbitymi po obu jej stronach trzema wielkimi balami drewna.
- Ty też to widzisz? - zapytał nagle zaintrygowany. Znał to miejsce, znał aż za dobrze... ich rodzinne boisko do quidditcha w Szkocji. Spędził na nim pół dzieciństwa jak nie więcej.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
 

Szklane lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19