Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Brzeg Tamizy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Brzeg Tamizy - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Brzeg Tamizy - Page 12 Empty
PisanieTemat: Brzeg Tamizy   Brzeg Tamizy - Page 12 I_icon_minitime10.03.12 23:13

First topic message reminder :

Brzeg Tamizy

Olbrzymie i rozległe połacie szmaragdowej trawy okalające rwący nurt rzeki przyciągają zarówno mugoli, jak i czarodziejów, którzy zwykli w ciepłe dni rozkładać koce, wyjmować kosze piknikowe, by zanurzyć stopy w orzeźwiającej, chłodnej wodzie. Odpoczynek na łonie natury, jest wszakże wskazany, chociażby raz za czas.
Teren nie jest w żaden sposób strzeżony przez mugolskie służby, a czy czyni to czarodziejska policja, tego nie sposób zauważyć gołym okiem. W jedną z pierwszych niedziel tej wiosny miał tutaj miejsce zamach przeprowadzony przez zwolenników Grindelwalda, w którym zginęło kilkudziesięciu mugoli. Od tego czasu miejsce uchodzi za opustoszałe. Dużo mniej osób odpoczywa tutaj w wolne dni, a urwana tabliczka zakaz wprowadzania psów! dopełnia ponurego obrazka. Gdzieniegdzie leżą pogubione koce w szkocką kratę gdzie indziej - stare butelki, śmieci pozostawione przez nierozsądnych turystów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I don't give a damn about my
bad reputation

OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 37
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

Brzeg Tamizy - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Brzeg Tamizy   Brzeg Tamizy - Page 12 I_icon_minitime19.11.18 13:10

Bez wątpienia dziewczyna była w strasznym stanie. Rookwood zastanawiała się kto ją do niego doprowadził, zwłaszcza teraz, gdy ratownicy zaczęli ją wypytywać o szczegóły - nie znała ich, naprawdę nie znała, bo to nie ona stała za jego przyczyną. Odpowiedziała szczerze, zgodnie z prawdą, nie miała pojęcia co się stało. A też chciałaby wiedzieć, choć raczej bardziej ze zwykłej ciekawości, nie było w tym nic z troski. Sigrun Rookwood troszczyła się wyłącznie o siebie - no i o swoje psy, które darzyła niezrozumiałą, dziwaczną czułością.
- Wyliże się - odpowiedziała beznamiętnie Sigrun, gdy pulchny mężczyzna obok niej na głos przeżywał stan młodej dziewczyn; najwyraźniej sądził, że i w niej wywołuje to podobne przejęcie, żal i smutek. Nie wyprowadzała go z błędu, grała swoją rolę, przybierając przejętą minę, przyglądając się ratownikom, którzy krzątali się przy rannej z fałszywie zatroskaną miną. Zamierzała zaczekać na odpowiedni moment, by się stąd zmyć; nie chciała tu być, gdy dziewczyna się wybudzi, bo choć wątpiła, by w ciemności dostrzegła jej suknię i oczy, to głos mógł przywieść na myśl skojarzenie z kobietą, która wykorzystała ten podły stan - i zabrała jej pieniądze.
Niechętnie odebrała od ratowniczki formularz i magiczne pióro, którego nie trzeba było moczyć w atramencie.
- Maggie Smith - skłamała gładko, bez zająknięcia, wpisując te dane pewnym ruchem na pergaminie. Nie zamierzała przecież podawać swych prawdziwych danych, a w tym całym zamieszaniu nikomu nie przyszło na myśl, by mogła skłamać - w końcu to ona wezwała tutaj pomoc.
- Oczywiście, dziękuję - odrzekła uzdrowicielce, dalej wypełniając dokumenty. Oddała jej pergamin czym prędzej.
Upewniwszy się, że nie jest do niczego tu więcej potrzebna, rzuciła ku białowłosej dziewczynie na noszach beznamiętne spojrzenie - pewnie nigdy nie dowie się co się naprawdę z nią stało, lecz cóż, nie szkodzi.
Odeszła w swoją stronę, znikając w tłumie, a później za zakrętem; naciągnęła na głowę mocniej kaptury i oddaliła się. Kilka chwil później wcale już nie pamiętała o tej całej sytuacji, miała ważniejsze sprawy na głowie.

| zt





Look in these eyes of changing dyes, let me dissolve your moral ties, I'll tranquilize, I'll tantalize, I'll move you with
my lusty sighs
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Brzeg Tamizy - Page 12 3baJg9W

Brzeg Tamizy - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Brzeg Tamizy   Brzeg Tamizy - Page 12 I_icon_minitime25.11.18 15:44

Po wypełnieniu formularzu nie było wiele więcej do roboty dla Sigrun i pulchnego jegomościa, toteż kilka minut potem ratowniczki zostały same z nieprzytomną blondynką. Również wianuszkowi obserwujących zajście z daleka obrzydło czekanie na rozlew krwi, który najwyraźniej nie zamierzał nadejść, dlatego wkrótce brzeg Tamizy znów powrócił do stanu sprzed wypadku. Podczas gdy jedna nakładała na Lovegood zaklęcia uspokajające, druga pakowała do teczki raport dotyczący anomalii.
- Nie sądzisz, że w tej kobiecie było coś dziwnego? – Spytała, jednocześnie unosząc nosze w powietrzu, z pomocą zaklęcia. Panna Smith wywołała w niej nieprzyjemne pierwsze wrażenie, ale sama nie do końca potrafiła powiedzieć z jakiego powodu. Druga z uzdrowicielek spojrzała tylko na koleżankę pobłażliwie. – Pewnie jakaś z wyższych sfer, ale nie zauważyłam nic dziwnego prócz tej pięknej sukni. Chciałabym móc takie nosić. – Dodała, pakując medykamenty do torby. Pracując w pogotowiu kobiety musiały ograniczyć swoje stylizacyjne porywy do minimum, przystając na taki sam dla wszystkich uniform. Spojrzała zmartwiona na twarz Lovegood, mimo zamkniętych oczu i spokojnego oddechu, wydająca się cierpieć z bólu. – Żal  mi tej dziewczyny, teraz każdego mogą dotknąć anomalię, nawet podczas spaceru. – Zauważyła już wcześniej duże siniaki na plecach rannej. Musiała się wyjątkowo niefortunnie przewrócić, ale świadomość, iż znaleźli się jacyś dobrzy ludzie, którzy wezwali pomoc dodawała ratowniczce otuchy. Gdyby nikt nie zareagował, tamta mogłaby nawet umrzeć i to w dodatku powoli, w męczarniach, a przez tak przypadkową sprawę, jak niekontrolowany wybuch magii. Kobieta wzdrygnęła się i popędziła koleżankę ruchem dłoni. Teraz pozostawało jedynie dostarczyć poszkodowaną do Munga, a następnie zająć się kolejnymi przypadkami. Zupełnie inne myśli miała teraz druga członkini ekipy, wciąż nie mogąc zapomnieć chłodnego spojrzenia Maggie. To imię zupełnie nie pasowało do tamtej kobiety. Sprawiała wrażenie znacznie bardziej wyniosłej, ale jednocześnie podejrzanej. Dziwne jak bardzo czasami imiona nie pasują do ich właścicieli. Nie było dane zastanowić się jej nad tym dłużej, bo obie musiały skupić się na drodze powrotnej. Uruchamiając magiczny sygnał alarmujący, ruszyły krętymi uliczkami w stronę szpitala, powoli oddalając się od Tamizy i leniwie zachodzącego nad jej brzegami słońca.
|zt




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Sophia Carter
Sophia Carter

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 41
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Brzeg Tamizy - Page 12 Empty
PisanieTemat: Re: Brzeg Tamizy   Brzeg Tamizy - Page 12 I_icon_minitime11.04.19 14:58

| 20-24.11

Sophię bardzo ciekawiła kwestia możliwości wzmacniania różdżek odkąd usłyszała o istnieniu takiej możliwości na którymś ze spotkań Zakonu. Anomalii ponoć nie dało się uleczyć całkiem, bo procedura zawierała błąd, ale było możliwe wykorzystanie go na swoją korzyść i wydobycie z pyłu osiadłego na miejscach anomalii wytrąconych cząsteczek magii, by wzmocnić różdżkę czarodzieja, który brał udział w naprawianiu magii w danym miejscu.
Sophia niestety miała na koncie tylko dwie naprawione z sukcesem anomalie, choć odwiedziła ich znacznie więcej, jednak tam ciągle prześladował ją pech. Nie było więc tego materiału dużo, ale zawsze to już coś. Nigdy za wiele starań, żeby doskonalić siebie i dostępne sobie narzędzia, a różdżka stanowiła dla niej naturalne przedłużenie dłoni, bo to za jej sprawą była zdolna zarówno do obrony, jak i ataku. To za jej sprawą mogła pełnić swoje obowiązki aurora. Jeszcze w sierpniu zwróciła się z prośbą o pomoc do Poppy, którą znała, lubiła i w której profesjonalizm wierzyła. Wtedy też wspólnie udały się do redakcji Proroka codziennego, gdzie Sophia naprawiła swoją pierwszą udaną anomalię z Samuelem. Tam uzdrowicielka zapytała ją o rdzeń różdżki i opowiedziała jej o całej procedurze rozbudzania magii i pobierania cząsteczek, śladów tego, czego dokonała naprawiając anomalię. Cząstki znajdujące się w pyle osiadłym na miejscu anomalii podobno zawierały w sobie drobinki włókienka z pachwiny nietoperza, które stanowiło rdzeń jej różdżki, a które wytrąciły się, kiedy używała swojej magii do naprawy anomalii.
Sophia nie miała duszy naukowca i nie rozumiała naukowej terminologii, ale i tak ciekawiło ją, w jaki sposób miało to działać. Jak wytrącone z pyłu cząsteczki będą zdolne połączyć się z jej różdżką i wzmocnić ją. Nie wiedziała zbyt wiele o różdżkach poza tym, że każda z nich sama wybierała swojego czarodzieja i w zależności od drewna i rdzenia mogły sprawdzać się w różnych dziedzinach magii.
Tak więc jeszcze w sierpniu pobrały próbki pyłu z redakcji Proroka codziennego. Niestety później dopiero w listopadzie nadarzyła się okazja, by odwiedzić drugie z miejsc, gdzie dokonała naprawy. Poppy od września spędzała wiele swojego czasu w Hogwarcie, z daleka od Londynu, z kolei Sophia także miała dużo pracy i trudno było znaleźć taki dzień, kiedy Poppy byłaby w Londynie, a Sophia miałaby więcej wolnego. Brała je niezwykle rzadko, z tego powodu też nie podobała jej się myśl o rozstaniu się z różdżką na aż kilka dni. Bez różdżki nie mogła wykonywać obowiązków zawodowych, czuła się nieprzydatna. Przyzwyczajona do posiadania jej bez różdżki czułaby się jak bez ręki; nawet jeśli przez anomalie nie używała jej do leniwego ułatwiania sobie życia, ale w pracy aurora nie mogła działać bez niej. To była jej broń, dzięki której mogła walczyć. Poza tym trochę bała się też, że coś może pójść nie tak i różdżka może nie słuchać się jej tak jak dotychczas.
Ale coś za coś, chcąc skorzystać ze wzmocnienia musiała się poświęcić i wziąć kilka dni urlopu pod pretekstem wyjazdu. Spotkała się z Poppy gdy ta przyjechała akurat do Londynu i razem udały się do Dziurawego Kotła, gdzie musiały dostać się w jakiś sposób do pokoju numer 14. Sophia rzecz jasna upewniła się najpierw, że tego dnia pokój będzie wolny i nikt nie będzie z niego korzystał. Ostrożnie dostały się na odpowiednie piętro, a potem do pokoju. Sophia cały czas pozostawała czujna, pamiętając o mającym tu miejscu ataku; rycerze wiedzieli zapewne, że starli się tu z członkami Zakonu Feniksa, ale może po trzech miesiącach od wydarzenia już nie obserwowali tego miejsca. Niemniej jednak ostrożność należało zachować. Od razu po wejściu mogła dostrzec, że ktoś załatał dziurę w suficie i wstawił tu nową szafę. Sophia uśmiechnęła się pod nosem na wspomnienie czarodziejów, którzy w trakcie pojedynku schowali się w poprzedniej, a potem opuścili to miejsce w bardzo widowiskowym stylu.
Podobnie jak niegdyś w redakcji Proroka codziennego musiała rozbudzić magię, by wydobyć pył, w którym potem zostaną wyodrębnione pożądane cząsteczki. Poppy musiała jej trochę przypomnieć całą procedurę, bo przez ten czas od sierpnia trochę pozapominała. Postępowała jednak zgodnie z instrukcjami i rozbudziła białą magię, która była pozostałością procesu naprawy. Pył osadził się na ścianach i podłodze, szczególnie w miejscach na które wcześniej mogły oddziaływać rzucane przez nią zaklęcia. Poppy pobrała materiał z zamiarem wyselekcjonowania z niego cząstek o największym potencjale magicznym, które mogłyby zostać bezpiecznie wtopione w jej różdżkę.
Trudniejszą sprawą niż samo przebudzenie magii i pobranie materiału, przynajmniej dla niej, było oddanie różdżki ze świadomością, że przez kilka dni będzie pozbawiona czegoś tak ważnego i niezbędnego w wykonywaniu zawodowych obowiązków. Ale ufała Poppy, wierzyła w jej umiejętności i to, że nie zniszczy jej różdżki, a odda ją za te parę dni w dobrym stanie, a nawet wzmocnioną. Pewnie pomagając tylu Zakonnikom w tej procedurze szło jej to coraz lepiej; aktualnie pozostawała już chyba ich jedyną badaczką. Ciekawe, czy była zmęczona i znudzona tym, że wszyscy uczestniczący w naprawach magii prosili ją o pomoc?
Oddała jednak różdżkę, rozstając się z nią właściwie pierwszy raz odkąd ją kupiła, bo tak to zawsze miała ją gdzieś blisko, nawet w nocy. Przed anomaliami zdarzało jej się sypiać z nią pod poduszką, później trzymała ją zwykle na szafce koło łóżka. Wróciła do domu, i to był pierwszy od miesięcy okres, kiedy spędzała kilka dni na przymusowym urlopie (nie licząc sytuacji, kiedy leżała w szpitalu i siłą rzeczy spędzała kilka dni uziemiona w łóżku przy poważniejszych ranach), nie mogąc bez różdżki wykonywać aurorskich zajęć. Żeby nie marnować tego czasu zupełnie, wykorzystała go na to, żeby studiować notatki z mającego miejsce kilka dni temu spotkania dotyczącego nauki starożytnych run. Starała się wyryć sobie w pamięci poszczególne runy i ich znaczenia, zapoznała się też z teorią w jednej z książek znalezionych w niedużej rodzinnej biblioteczce. Ćwiczyła też oczyszczanie umysłu ze zbędnych myśli, co musiała opanować, chcąc w przyszłości nauczyć się oklumencji. Zabrała się także za przeglądanie rzeczy i selekcjonowanie ich na te przydatne lub ważne, które zamierzała zabrać ze sobą do przyszłego nowego mieszkania, które miała w planach kupić gdy sprzeda dom, a które można było z żalem, ale jednak wyrzucić. Chcąc zmienić swoje życie i mocniej oddać się pracy i Zakonowi musiała jednak zostawić za sobą sentymenty i przeciąć jak najwięcej linek łączących ją z dawnym życiem, wierząc że wtedy stanie się silniejsza i mniej podatna na zranienie. Jej rodzice nie żyli, brat wyjechał daleko, więc została sama i poza dawnymi, tak zbędnymi w czasie wojny sentymentami nic jej tu nie trzymało.
Po tych kilku dłużących się dniach niemożności pracowania (co naprawdę było dla niej dziwne z punktu widzenia jej pracoholizmu) wreszcie otrzymała wiadomość, że różdżka jest gotowa. Udała się więc do mieszkania Poppy, którego położenie znała, bo już tam kiedyś była przy okazji prac testowych nad eliksirem samoregeneracji.
Z ciekawością wysłuchała sprawozdania uzdrowicielki, która opowiedziała jej o wzmocnieniu różdżki i wtopieniu w nią magicznie cząstek pobranych z pyłu z obu miejsc anomalii, zarówno redakcji Proroka codziennego, jak i pokoju w Dziurawym Kotle. Dowiedziała się też, że to nie koniec, bo różdżkę należało wypróbować. Nie chciała jednak ryzykować zniszczenia anomaliami mieszkania Poppy, więc do testów wybrała odosobnione i rzadko uczęszczane miejsce na przedmieściach Londynu, niedaleko brzegu Tamizy gdzie ewentualne anomalie nie powinny nikomu zagrozić.
Zaczęła od rzucania prostych zaklęć z kategorii użytkowych. Za pomocą Accio przywoływała drobne kamyki czy szyszki, wyczarowała stadko ptaszków zaklęciem Avis, zmuszała także kamyki do unoszenia się zaklęciem Volitavi oraz Wingardium Leviosa. Potem wypróbowała trudniejsze zaklęcia, na przykład Caelum chroniące przed ulewnym deszczem. Wypróbowała takie zaklęcia, jak Cave inimicum czy Carpiene. Potem przeszła do uroków, zamrażając pobliskie krzewy Caeruleusio, zniszczyła parę kamyków celnie rzuconym Reducto. W jedno z drzew posłała zaklęcie Ignitio, a deszcz szybko ugasił mały pożar. Przetestowała nawet parę prostych zaklęć z transmutacji, by przetestować znane sobie dziedziny, jednak to w zaklęciach z zakresu obrony przed czarną magią widziała największą różnicę w efekcie i wyczuwała w różdżce większą moc. Różdżka współpracowała z nią poprawnie i nadal była tym samym znajomym narzędziem, które używała od trzynastu lat. Prawie można było zapomnieć o tym, że została w jakiś sposób zmodyfikowana w stosunku do tego, czym była wcześniej. Opisała Poppy swoje próby testowania zaklęć oraz o efektach, a zwłaszcza o tym, że różdżka przejawiała szczególnie dobre właściwości przy używaniu zaklęć z zakresu obrony przed czarną magią.
Wyglądało na to, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i cała procedura wzmocnienia poszła sprawnie, a różdżka działała dobrze i mogła zabrać ją z powrotem. Przyjęła to z ulgą i wdzięcznością. Jeszcze raz podziękowała Poppy za włożoną w to pracę i opuściła jej mieszkanie już z różdżką, mając nadzieję że wzmocnienie nadal będzie działać tak dobrze.

| zt.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Brzeg Tamizy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19