Wydarzenia


Ekipa forum
kuchnia z jadalnią
AutorWiadomość
kuchnia z jadalnią [odnośnik]10.06.18 0:10
First topic message reminder :

Kuchnia + jadalnia

Bijące serce uroczej chatki na uboczu. Wchodzi się do niego po otwarciu frontowych drzwi - kuchnia złączona z funkcją jadalni wzbudza same przyjemne uczucia. Bez względu na pogodę panującą na zewnątrz, w środku zawsze jest ciepło, przytulnie i w obu pomieszczeniach unosi się słodki zapach wypieków oraz świeżych ziół. Stół w centrum izby wygląda niepozornie; nosi jawne ślady użytkowania, nie zachwyca wielkością ani jakością wykonania, ale daje się magicznie powiększać do niewyobrażalnych rozmiarów, gdy ma pomieścić większą ilość gości. Przy ścianach porozstawiane są niezliczone szafki oraz szafy, kredensy oraz piec, gotowy do pieczenia i smażenia. W oknach wiszą skromne, czyste firanki, a ponad nimi zawieszone na sznurach wiszą pęta ususzonych przypraw czy warzyw. Z kuchni można wyjść wprost na tyły domu, a z jadalni iść schodami na piętro lub zapuścić się nieco bardziej w prawo i dotrzeć do salonu.


[bylobrzydkobedzieladnie]



Just stay with me, hold you and protect you from the other ones, the evil ones.
Ria Macmillan
Zawód : ścigająca Harpii z Holyhead
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
be brave
especially when you're scared
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6105-ria-weasley https://www.morsmordre.net/t6110-rudy-rydz https://www.morsmordre.net/t6109-rudy-lew https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6112-skrytka-nr-1520 https://www.morsmordre.net/t6111-ria-weasley

Re: kuchnia z jadalnią [odnośnik]14.08.22 18:07
Niekoniecznie chciała rozmawiać o swoich koszmarach, nie dzisiaj, nie teraz, co też obwieściła na głos z ponurym uśmiechem. Zapewniła jednak, że nie było w nich nic pocieszającego i każdy kończył się tragicznie dla któregoś z nich, ale jednocześnie zastrzegła, że z pewnością nie były to sny prorocze; nie miewała takich, na szczęście, chociaż to, co widziała w śnie nie było tak niemożliwe, jak mogłoby się wydawać. Potem z kolei pokiwała przecząco głową.
Mam w sobie jeszcze resztki godności, żeby na nikogo nie donosić – i to czyniło ją z marszu podejrzaną, skoro była czystokrwistą czarownicą bez skonkretyzowanych poglądów a jednocześnie zadawała się z promugolskimi zwolennikami. Prawdopodobnie fakt, że mieszkała w Dolinie w pewnym stopniu chronił ją przed zainteresowaniem się tych, którym mogłoby się to nie spodobać, ale mimo to starała się być ostrożna. Z różnym skutkiem, niestety.
Czuję się dobrze, głowa też mnie już nie boli – skłamała następnie bez zająknięcia – to tylko przeziębienie, poza tym muszę się nareszcie wyspać i jutro będzie lepiej – i zamierzała sobie w tym pomóc odpowiednim kadzidłem, zdając się na ozdrowieńczą moc zielarskich substancji. Innym problemem było to, że nie potrafiła odpoczywać i sobie odpuszczać, więc zamiast spędzić dzień pod kocem, miała zaplanowany szereg rzeczy do zrobienia, nad którymi teraz nie zamierzała się zastanawiać.
Nie przepowiadam przyszłości, nie mam jak tego robić – westchnęła – pomagam odczytywać znaki i symbole, szukać między nimi odpowiedzi na pytania i w dalszym ciągu powtarzam ludziom, że we wróżby nie trzeba wierzyć, tylko brać je pod uwagę, bo wbrew pozorom są one bardzo pomocne, szczególnie kiedy tkwisz w martwym punkcie od jakiegoś czasu – wyjaśniła krótko. – Najczęściej ci co wracają, zjawiają się u mnie systematycznie; zdarza się, że przychodzą też ci, którzy mieli napotkać po drodze trudności... ale to rzadkie zjawisko – i wbrew temu co można było pomyśleć, nie miała w sobie odruchu triumfowania, gdy na początku jej nie wierzyli, wyzywali od szarlatanów, a potem wracali, żeby przyznać jej rację. Bardziej doceniała ich odwagę. – Powiedzmy, że jestem nadzwyczajną wróżbiarką; nie wciskam ludziom byle czego, po to, żeby naciągnąć ich na parę galeonów. Właściwie chyba mi ufają, bo przede wszystkim otwierają się na zwykłą rozmowę – wzruszyła ramionami, spodziewając się co Garry mógł, nawet mimowolnie, pomyśleć. Że dorabiała sobie filozofię tam, gdzie nie trzeba; że wierzyła w bajki o to, że mówiąc podobne rzeczy innym, nieco ich ogłupiała... spotykała się z wieloma zarzutami pod swoim adresem, a jednak grono osób zainteresowanych wróżbiarskim seansem wcale się nie kurczyło. Właściwie dostrzegała pewną zabawną zależność: najwięcej mieli do powiedzenia ci, którzy nigdy nie zwrócili się do niej z prośbą o postawienie choćby tarota, osoby z zamkniętymi umysłami, fiksujące się jedynie na swojej racji. Nie jej zadaniem było przekonywanie ich do zmiany zdania, na tym etapie życia była już zmęczona walką z wiatrakami. Inną kwestią było to, że potrafiła zarówno słuchać, jak i czytać ludzi, dostrzegać mowę ciała, odpowiednio ją interpretować – i czasem oczywiście ułatwiała sobie życie posiadając tę umiejętność, jak i wykorzystując podczas sesji odpowiednie kadzidła, ale koniec końców wychodziła z założenia, że to wszystko wychodziło na plus obu stronom.
Intuicja czy nie, wszystko sprowadzało się do tego, że porozmawiali i oczyścili gęstą atmosferę między sobą, chociaż na początku była sceptyczna całościowo do swojego pomysłu. Nie miała jednak ochoty męczyć się niepotrzebnie, skoro zdołała oswoić się z myślą, że najwidoczniej Weasley wcale nie był tak obojętny, jak sądziła.
To brzmi jak pomysł na dwie osobne randki, niż jedną – zauważyła, spokojnie kończąc posiłek – ale ufam, że znasz się lepiej na planowaniu randek niż ja; pozwolę się zaskoczyć tym razem – w tym momencie nie zawracała sobie głowy tym, że na otwartych przestrzeniach w ostatnim czasie działy się rzeczy dość niepokojące i niekoniecznie sprzyjające randkom. Była ciekawa, czy rzeczywiście zrobi to, co obiecywał, czy zmieniło się coś w tej kwestii od paru lat i na samych słowach się skończy. Tymczasem zauważyła, że się zasiedziała; chociaż pogoda nie zachęcała do wychodzenia, przyszła tu z konkretnym zamiarem i nie chciała przerywać rodzinnego wieczoru dłużej, niż to konieczne. Sama nie znała czegoś takiego jak rodzinne wieczory, zważywszy na burzliwą relację między nią a rodzicami, ale sądziła, że to ważne; szczególnie dla rodzin, które rzeczywiście były z sobą zżyte.
Na mnie pora, twoja mama chyba chciałaby spędzić z tobą trochę czasu skoro i tak rzadko tu bywasz – uśmiechnęła się i dopiła resztę herbaty, po czym podniosła się z miejsca.


* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175
Re: kuchnia z jadalnią [odnośnik]14.08.22 23:27
Mhm, można o Tobie powiedzieć wiele - na przykład, że poczucie humoru się Ciebie nie ima — uśmiechnąłem się pobłażliwie, chcąc tym samym sprostować, że nie miałem tego na myśli na poważnie. — Ale nie znam wielu tak dumnych kobiet, więc nie myśl, że choć przez chwilę zwątpiłem w Twoją godność — upłynęło wiele lat od naszego rozstania, więc wszystko mogło się zmienić, ale wciąż była w moich oczach dawną Millie, za którą tak bardzo tęskniłem. Zresztą, żeby zrobić coś tak potwornego, jak donosicielstwo i skazać na śmierć wielu niewinnych ludzi, trzeba byłoby naprawdę nie mieć serca. A przecież Goshawk je miała, nawet jeśli czasami wydawało jej się, że potrafi je skrzętnie ukryć. Nie wiem, jak w ogóle mogłem dopuścić myśl, że niegdyś (wciąż?) bliska mi osoba mogłaby to zrobić.
Nie trzeba być uzdrowicielem, by wiedzieć, że czarodzieje nie chorują na przeziębienia. Wszyscy jesteśmy przecież dużo bardziej odporni i zazwyczaj nie imają się nas takie błahostki. Tym bardziej zmartwiłem się z początku o jej stan, ale wyszedłem z założenia, że to pewnie zwykły katar i sama lepiej zna sposoby, by z takowym sobie poradzić. Nie próbowałem wdawać się w dyskusję na temat jej stanu zdrowia, po prostu zaufałem, że wie, co robi — wolałem nie dramatyzować, w przypadku Millie takie rzeczy miały działanie odpychające, a jedną zbędną kłótnię już mieliśmy za sobą. Po co nam kolejna? — Mógłbym wyrecytować te słowa z pamięci. Zawsze powtarzasz to samo, a ja odpowiadam, że to tylko skrót myślowy. Wiem przecież, że Twój dar tkwi w przyswojonej wiedzy i otwartym umyśle, a nie talencie prekognicji — zapewniłem ją, że rozumiem, choć to słowa na wyrost, bo rozumiałem niewiele. — Nadzwyczajną kobietą — poprawiłem ją. — Od zawsze imponowała mi w Tobie pasja i nieugięta wola, by robić to, co kochasz mimo niepochlebnych opinii sceptyków, ignorantów i chamów — chciałem podkreślić, że w tej kwestii nic się nie zmieniło. — W czwartej klasie skwasiłem nawet nos Ślizgonowi, który wytykał Cię za to palcem i z przyjemnością zrobiłbym to drugi raz — nie była to chwalebna postawa lorda, ale za to dowód, że już w tak zamierzchłych czasach i okresie dojrzewania zależało mi na tej dziewczynie. Wspomniałem o tym, bo wciąż miałem wrażenie, że wydaje jej się, jakbym traktował ją z góry przez to, co robi w życiu; to nie było prawdą i nie musiała mi wykładać, że jest inna — ja zdawałem sobie z tego sprawę. — Byłbym chętny, gdybyś chciała mi kiedyś postawić tarota — zadeklarowałem, podtrzymując chęć do tego rodzaju aktywności. Dla mnie to była trochę zabawa, a trochę mistyczne doznanie, bo czasami jej interpretacje tych znaków i symboli się sprawdzały — za to wiedziałem, że ona podchodzi do tego z zupełną powagą, więc na tym tle nie zamierzałem robić sobie żartów.
Ta rozmowa przebiegła lepiej, niż mogłem to sobie wyobrazić. Mimo że w ogóle nie zakładałem, aby do podobnej sytuacji miało dojść, nie raz rozważałem, jakbym zachował się, gdyby doszło. Wałkowałem w głowie przeróżne scenariusze, ale żaden nie zakładał, że tak płynnie po kilku latach przejdziemy z kłótni do propozycji randkowania. — Jeżeli się martwisz, że zabraknie mi pomysłów na kolejne, to jeszcze nie raz Cię zaskoczę — powiedziałem z irytującą pewnością siebie w głosie. — Masz czas w piątek? Odebrałbym Cię z domu po osiemnastej — mimo początkowych obiekcji, zostało nam już tylko ustalenie daty spotkania, więc rzuciłem najbliższym wolnym terminem. W duchu czułem ekscytację, którą udało mi się okazać dość subtelnie; przynajmniej nie wyszedłem na dziecinnego idiotę.
Nie podobało mi się, że było jej tak spieszno do wyjścia, ale rozumiałem, że samopoczucie jej nie dopisywało. — Miałem z nimi kontakt codziennie przez ostatnie dwadzieścia dziewięć lat, więc nie będą źli, jeśli spędzę z Tobą trochę czasu. Mogę Cię chociaż odprowadzić? — spytałem, rozważając przez chwilę, czy rodzice mieliby coś przeciw, gdybym ją tu przenocował — ale sam powinienem wtedy zostać na noc, a wolałem tego uniknąć. Przywiązanie do tych czterech ścian wciąż było we mnie silne, każda wizyta wiązała się z niewymownym szczęściem, ale i bólem — ten drugi skutecznie odpychał mnie od długich posiedzeń.
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley
Re: kuchnia z jadalnią [odnośnik]23.08.22 23:15
Psychicznie poczuła się lepiej; wizja przespanej nocy, uspokojonych myśli była całkiem przyjemna, podobnie jak fakt, że odzyskała prawdopodobnie dobrego przyjaciela. Mimo romantycznej relacji, przede wszystkim się przyjaźnili. Od czasów szkolnych zdążyli poznać się na tyle, na ile nie pozwoliła nigdy nikomu i chyba to w całej tej sytuacji najbardziej ją dobijało; utrata bliskiej osoby nigdy nie była łatwa. Co miało wyniknąć z tego dalej: nie wiedziała, ale była w stanie się przekonać i wprowadzić w swoje rutynowe życie trochę nieprzewidywalności i powiewu świeżości, skoro w teorii mieli zaczynać od nowa, odbudować zaufanie. Czy czuła się źle z faktem, że na dobrą sprawę w dalszym ciągu ukrywała przed nim pewne dość istotne wydarzenia? Nie, nie w tym momencie, bowiem na tak poważne rozmowy musiał nadejść odpowiedni czas i miejsce. Fizycznie za to tym razem to ona czuła się nie najlepiej i tak też wyglądała. Mimo tego, że na ogół była silną jednostką, teraz przypominała prędzej kupkę nieszczęścia, która w dalszym ciągu szła w zaparte, że wszystko jest w porządku.
Szybko zapomniała, że niespodziewanie odczuła potrzebę położenia się pod ciepłym kocem. Spojrzała uważnie na Garry'ego, zastanawiając się skąd ta nagła zmiana i dlaczego po tylu latach nagle chciał, żeby przeczytała co w jego kartach świszczy, ale nie zapytała o to, uznając, że pewnie i tak nieprędko się to wydarzy.
Dlaczego, skoro w niego nie wierzysz? – spytała podejrzliwie, zaraz po tym dodając enigmatycznie, niezbyt przekonująco – zastanowię się; tarot czuje, kiedy ktoś ma niejasne intencje lub zamkniętą głowę – nie zarzucała mu tego bezpośrednio, bardziej używała ogólników, by sprawdzić jego reakcję, z której była w stanie wiele wyczytać, ale niespodziewana propozycja randki skutecznie odwróciła jej uwagę i chęci od wiercenia mu dziury w brzuchu.
Mam dużo czasu, w piątki zwłaszcza – uśmiechnęła się – nie wiedziałam, że rebelianci mają w tych czasach głowę do randkowania – nie miała nic przeciwko temu, co robił; z plątaniem się w szemrane akcje i działanie na rzecz promugoli, chociaż zdawała sobie sprawę, że kiedy tylko jakkolwiek zostanie z nim powiązana, to mogła mieć po prostu problemy. Chociaż sama osobiście nie angażowała się w żadne działania polityczne, nie miała pewnego, wyrobionego zdania ani nie obrała żadnej – przynajmniej nie wprost – strony, w jakimś stopniu podziwiała tych, którzy walczyli zarówno o swoje, jak i o uciśnionych. Gdy zauważyła, że niepotrzebnie przeciąga powrót do domu, zreflektowała się i pokręciła głową.
Zobaczymy się w piątek; czuję, że mama cię przepyta a ja nie odbiorę jej tej przyjemności – posłała mu w powietrzu złośliwego całusa, pożegnała się z panią Weasley i nareszcie wróciła do siebie, pod upragniony koc, mając wrażenie, że zaraz wyzionie ducha.

zt


* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175
Re: kuchnia z jadalnią [odnośnik]24.08.22 17:57
Prywatność w relacji pozostawia przestrzeń dla zaufania, a ponoć każda zdrowa znajomość winna być na nim oparta. Nawet gdybym zdawał sobie sprawę, że Millie trapią demony z przeszłości, łatwo było zatrzeć granice między troską i nachalnością — a my byliśmy w takich stosunkach, że nadmierne okazywanie ich mogłoby odgrodzić nas grubym murem. Wiele wskazywało, że zyskaliśmy szansę wyjść z tej strefy dyskomfortu; oczyściliśmy atmosferę i przystaliśmy na próbę odbudowania kruchej więzi, której niegdyś prawie nie dało się rozerwać. Prawie...
Nie było nic dziwnego w tym, że poprosiłem ją o postawienie tarota; mogłem spoglądać na to przez pryzmat sceptycyzmu, ale już dawniej czułem zaufanie do jej kobiecej intuicji i nie uważałem jej za oszustkę. Jakiej reputacji nie miałyby wróżbitki, to wciąż była dziedzina magii, a przecież z jej pomocą dało się osiągnąć niemal wszystko... ale bardziej prozaicznym powodem był fakt, że chciałem nawiązać z Goshawk nić porozumienia, okazać wsparcie w tym, czym się zajmuje. — Mogę nie wierzyć w karty, ale zawsze ufałem Twojemu osądowi — wzruszyłem ramionami, nie biorąc do siebie jej słów. — Nie przekonam się, że działa, póki tego nie doświadczę — zachęciłem jeszcze, bez zbędnego nacisku. Zastanowiłem się, czy sama bałaby się tego, co ujrzałaby w tych kartach; w końcu teraz była nieuchronnym elementem mojej przyszłości, jakkolwiek ta by się nie rysowała.
Nie lubiłem określenia rebeliant, lecz podchodziłem do świata z dystansem, bo tylko poczuciem humoru można było osłodzić sobie dramat codzienności. W towarzystwie miało to przyjemniejsze konsekwencje niż wylewanie potoku łez. — Nie każdy rebeliant żeni się z wojną, wyjątki nadal cenią sobie towarzystwo pięknych kobiet — odparłem półżartem z wyrazem komplementu. — No, po odwiedzinach takiego gościa z pewnością nie da mi spokoju. Do zobaczenia w piątek — odprowadziłem ją do drzwi, żegnając się z nią uśmiechem, a gdy dziewczyna sobie poszła, matka urządziła mi dość niezręczną pogawędkę.

zt
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

kuchnia z jadalnią
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach