Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Crimson Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Crimson Street   10.03.12 23:17

First topic message reminder :

Crimson Street

Londyńska Crimson Street nie wygląda zachęcająco. Ulica leżąca nieopodal cmentarza, otoczona gęstymi zabudowaniami i magazynami odstrasza potencjalnych spacerowiczów stertami śmieci zalegającymi po kątach, powybijanymi oknami i odrapanymi ścianami w większości opuszczonych domów, a także panującymi tu zazwyczaj mgłami, które tworzą atmosferę grozy. W powietrzu unosi się intensywny odór stęchlizny, a kilka starych dachówek spadło na brukowaną ulicę, roztrzaskując się z hukiem. Zewsząd słychać straszliwe zawodzenie głodnych kotów mieszające się z szumem wody - zardzewiałe rynny popękały i zwisają teraz żałośnie z dachów, rozbryzgując dookoła wodospady deszczu. Crimson Street sprawia wrażenie wymarłej i opuszczonej. Na samym końcu tejże ulicy znajduje się dom rodowy Blacków - Grimmauld Place 12.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Crimson Street   02.04.17 19:39

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : rzut kością


'k10' : 5


Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire https://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 https://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 https://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park https://www.morsmordre.net/t3771-skrytk-bankowa-nr-937#69396 https://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
Zawód : śpiewaczka operowa
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
OPCM : 11
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Crimson Street   04.04.17 12:14

Naturalnie, że nie chce mnie zranić. Na pewno tam na górze chce mi pokazać piękne widoki, ewentualnie upstrzone gwiazdami niebo. Tak. Następnie powie mi, że tak naprawdę zakochał się od pierwszego wejrzenia, tylko nie wiedział jak to okazać - może niefortunnie, zupełnie omyłkowo mnie wystraszył, ale teraz mi wszystko wynagrodzi. Tak, tak i jeszcze raz tak. To brzmi jak tragikomedia, tylko bardzo nie podoba mi się, że jestem w niej ofiarą. Przełykam ślinę bojąc się, że język mi się zaraz poplącze, że wszystko zrobię nie tak. Nogi mi drżą kiedy pokonuję kolejne schody - w szpilkach nie jest to ani specjalnie łatwe, ani komfortowe. Raz niebezpiecznie stopa wygina mi się w niewłaściwą stronę, na szczęście jednak nic się takiego nie dzieje. Nadal gorączkowo myślę nad tym, co zrobić, ale nic sensownego nie przychodzi mi do głowy. Nic. Ziejąca paniką oraz absurdem pustka. Smutek oraz żal tańczący tango ze strachem. Obracam się między nimi niczym gibki łabędź, ale to nie wystarcza. Nie wystarcza, żeby wziąć sprawy w swoje ręce. Pozostaje mi potulnie podążać na samą górę, mając nadzieję na cud. Tylko cud może mnie uratować.
Nagle uderza we mnie chłód, od którego zdążyłam się nawet odzwyczaić podczas tej wspinaczki. Mrużę na chwilę oczy poddając się lekkiemu podmuchowi wiatru. Słucham tych bezczelnych słów, nie mówiąc nic. Mam ściśnięte gardło oraz panikę w sercu. Staram się odróżnić od siebie szereg angielskich słów łudząc się, że każde z nich jest dla mnie zrozumiałe. Nawet jeśli przechodzi tak szybko przez jego krtań, w mig docierając do moich uszu. Jest psychopatą, ale na pewno zdaje sobie z tego świetnie sprawę. Może nie będę mu tego sugerować w związku z moim przełomowym odkryciem?
- Nie lubić. Być dziecinne - odpowiadam szczerze doskonale wiedząc, że moja odpowiedź nie ma żadnego znaczenia. Mogłabym powiedzieć, że wolę manicure, czyli coś zupełnie od czapy, a i tak zrobi co zechce. Bo może. Ja nie mogę. Oprócz rozglądania się wokół. Widok rzeczywiście mizerny. Wydaje się, że emocje powoli opadają, ale nic bardziej mylnego. Słowo zabicie działa jak rozjuszacz, bardzo nieprzyjemny. Zaciskam zęby, ponownie starając się wzbudzić w sobie złość i jakimś cudem umknąć temu bandycie, zamiast musieć patrzeć na tę kretyńską monetę. I spadać w dół. Nie wierzę teraz w swoje szczęście. Gdybym je miała, nigdy nie znalazłabym się w tak paskudnym miejscu o jeszcze paskudniejszej porze. Ze zdziwieniem odkrywam, że jednak los stawia na czyszczenie pamięci. Unoszę więc wzrok, mając nadzieję, że za chwilę będę to mieć za sobą. Ciekawe tylko jak wytłumaczy naszą obecność na dachu. No cóż, dowiem się.




Powrócę ja - patrz, Furia zła,
Przyjdę jak
płomień gorący.
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl dorgi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 25
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Crimson Street   04.05.17 13:24

Nie powinien był sobie zawracać nią głowy, spoglądać w jej kierunku i ulegać ostrzeżeniu, że mogłaby mu narobić kłopotów, stając się przypadkowym świadkiem niefortunnego zdarzenia. Jej niewinny krzyk i wywołana awantura szybko mogły sprowadzić nieproszonych gości, którzy z przyjemnością stanęliby w jej obronie; wymazanie pamięci okazało się zaś nieskuteczne. Być może zdołała się już ochronić swym kobiecym urokiem. Wszystko było przeciw niemu, w końcu musiał zrozumieć, że bezsensowna walka to jedynie strata czasu. Cennego czasu, którego nie miał zbyt wiele. Patrzył na nią, myśląc o tym, że była piękna, niezwykle atrakcyjna, bił od niej wdzięk i niezwykły czar. Musiała być potomkinią wili, a to zaś wzmagało jego czujność. Im dalej się z nią zapędzał tym większe było prawdopodobieństwo, że ulegnie jej wbrew swej woli. Nie mógł do tego dopuścić, nie mógł utracić nad tym kontroli. Zabawa z nią przestała go angażować.
Noc była jego sprzymierzeńcem, podobnie jak chłód, który uderzał w nich, jak wzburzone fale oceanu o brzeg. Jemu to nie przeszkadzało. Stał przed nią na dachu kamienicy, patrząc jej w oczy, ciesząc je jej widokiem z wciąż tym samym uśmiechem. Bała się, widział to, dawało mu to przewagę, słuchała go uważni i gdziekolwiek uciekały jej myśli liczył w jej zdrowy rozsądek. Chciała przeżyć, musiała więc zachowywać się mądrze.
Nie spojrzał nawet na monetę, gdy upadła. Z cichym brzdękiem metalu odbiła się od betonu kilkukrotnie, nim spodwiła ich całkowita cisza. Nawet wiatr na moment ustał, czas jakby się zatrzymał. Schował różdżkę i ruszył w jej kierunku, przystanąwszy obok wychylił się i spojrzał w dół. Odległość robiła na nim niemałe wrażenie. Gdyby ją wypchnął pozostałaby z niej tylko mokra plama, pokryta puszystymi, gładkimi blond puklami. Nawet tak rozpłaszczona pewnie wyglądałaby pięknie.
— Wysoko— zauważył trafnie. — Nie zrób sobie krzywdy, Odette. I dla własnego dobra, nie zapuszczaj się w takie ulice w samotności. Nigdy więcej. Ktoś mógłby ci kiedyś zrobić krzywdę — poradził jej, pochylając się lekko w jej kierunku. Obiema dłońmi dotknął jej twarzy, uśmiechnął się sardonicznie, zadowolony z tego, iż udało mu się ją nastraszyć. Zepchnięcie jej z dachu nie miało najmniejszego sensu; opłacałoby mu się oddać ją w ręce łowców, którzy przerobiliby ją na śnieżkę. Mógłby na tym sporo zarobić, lecz wizja ciągnięcia jej na nokturn wydała się udręką, niewartą swej ceny. 
— Śpij słodko — pożyczył jej jeszcze, puszczając niewinne oczko. Pozostawił ją samą na szczycie budynku, w chłodzie i pustce, która ich przez chwilę otaczała. Przeszedł przez cieżkie drzwi, zamykając je za sobą, zupełnie przypadkowo. Zatrzasnęły się głucho, ale nie zawrócił, by otworzyć. Nie zostanie tam na zawssze, pewnie przy najbliższej okazji teleportuje się do bezpiecznego miejsca. Może ich drogi już nigdy się nie skrzyżują.





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Odette Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3715-odette-baudelaire https://www.morsmordre.net/t3724-skrzynka-odetki#67817 https://www.morsmordre.net/t3723-odetka#67806 https://www.morsmordre.net/f268-mole-valley-little-ash-park https://www.morsmordre.net/t3771-skrytk-bankowa-nr-937#69396 https://www.morsmordre.net/t3770-odette-baudelaire#69394
Zawód : śpiewaczka operowa
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Staniesz w ogniu, ogień zaprószysz,
I od ciebie dom twój się zajmie!
Stleją ściany, sprzęty najdroższe,
A ty z ogniem będziesz się żenił.
OPCM : 11
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Crimson Street   04.05.17 19:30

Jest źle. Ciągłe przedłużanie nieuchronnego - wspaniała tortura. Minuty mijają, w przeciwieństwie do mojego strachu, jątrzących się na powierzchni obaw. Nie trzeba wprawnego oka żeby zauważyć wszystkie moje lęki odbijające się w całej postawie ciała oraz w spojrzeniu. Usta delikatnie drżą, tak jak niewielki nosek oraz powieki. Kulę się w sobie coraz bardziej, modląc się, żeby mieć to już za sobą. Oczekiwanie jest najgorsze. Sprawia, że żołądek podchodzi mi do gardła, a nogi stają się jak z waty. Mrużę oczy z powodu smagającego chłodu wiatru, ciało coraz mocniej trzęsie się pod wpływem nagromadzenia negatywnych emocji oraz zimna. Chcę zniknąć, zamknąć oczy i nie czuć absolutnie nic. Tylko adrenalina pozwala mi stać, patrzeć na tego degenerata powstrzymując wszystkie najgłupsze odruchy. Jest silniejszy, potężniejszy - ma przewagę. Ja to tylko drobna, wrażliwa istotka, która może się bronić jedynie złością, a której w tej chwili brakuje. Zerkam na monetę, czekam, aż ten mężczyzna wreszcie zagra w swoją własną grę. Podniesie różdżkę oraz wymaże mi pamięć. Stanę się kruchą, kołyszącą się na wietrze trzciną bez świadomości rozegranych tutaj scen. Znów apogeum tego spotkania przedłuża się, rozciągając w mękach - zdenerwowanie oraz obawy uwypuklają się wprawiając serce w morderczy taniec. Przełykam ślinę wodząc wzrokiem za każdym jego gestem. Zerkam w tamtą stronę wyobrażając sobie jak daleko musi być stąd do ziemi. Nie mam siły bać się mocniej - odwracam wzrok w kierunku drzwi. Zanim pomyślę o czymkolwiek, docierają do mnie jego słowa. Okręcam głowę śledząc wszystko, co dzieje się wokół. Wsiąkając w otaczającą dookoła pustkę, brak wiatru, brak wytchnienia - to koniec.
Kręcę powoli szyją. Przecząco. To tylko głupi przypadek. Zbłądzenie w krętych uliczkach Londynu. Nigdy o zdrowych zmysłach nie pokusiłabym się przyjść tutaj z pełną premedytacją. Pojawić się w tak obskurnym, niebezpiecznym miejscu. Nigdy nie pójdę już do okolicznych sklepów, żeby przypadkiem ponownie nie skierować się w tę stronę. Nigdy.
Odprowadzam go wzrokiem nie rozumiejąc, że właśnie zostaję sama. Po ziemi przetacza się jedynie różdżka. Moja. Jestem zaskoczona. Po ciele przebiega kolejny dreszcz. Idę w stronę drzwi orientując się, że uległy zatrzaśnięciu. Ciągnę za nie jeszcze kilka minut, próbuję z magią, ale mój stan emocjonalny na to nie pozwala. Kaskada łez płynąca po policzkach rozładowuje nagromadzone napięcie. Nie wiem ile czasu mija nim się uspokajam i nim jestem w stanie nie rozszczepić się podczas teleportacji. Ważne, że słychać ciche pyknięcie oddzielające mnie od tej tragedii. Rozwijającej się w domu.

zt.x2




Powrócę ja - patrz, Furia zła,
Przyjdę jak
płomień gorący.
Powrót do góry Go down
 

Crimson Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Crimson Street
» Janssen Street
» Pub Baggins, Bagford Street 12
» Old Paradise Street
» Suterena przy Janseen Street

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Enfield-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18