Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Evelyn Despenser
AutorWiadomość

Evelyn Despenser

Data urodzenia: 13.03.1927
Nazwisko matki: Bell
Miejsce zamieszkania: Szkocja, okolice Balmaha
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Średniozamożny
Zawód: hodowca magicznych stworzeń
Wzrost: 158
Waga: 51
Kolor włosów: czarny
Kolor oczu: stalowoniebieskie
Znaki szczególne: blizna za lewym uchem i ślady po ugryzieniu i pazurach na prawym boku pod żebrami


Przesłodkie niczym miód, magiczne niczym stara baśń i podobne niczym dwie krople wody. Tak, bliźniaki Despenser zdecydowanie pasowały do tego opisu. Evelyn i Soren byli niemalże jednością - gdzie on, tam i ona, a gdzie ona, tam i on. Nierozłączni od pierwszych dni życia, związani z pozoru nierozerwalnym sznurem, który niejednokrotnie porównywali do łańcucha więżącego ich w okowach absurdu. W oczach rodziców - Nory i Philipa, bliźnięta były małymi cudami, które wyciągnęły ich z mroku własnych zmartwień.
Dzieci jednak nie zawsze są jak glina, nie da się ich wyrobić i ukierunkować tak, jak chcą tego rodzice. Evelyn od najmłodszych lat była niepokorną istotą, która uwielbiała pakować się w tarapaty wraz ze swoim bratem, zupełnie jakby działali w niemym porozumieniu, jakby mogli kontaktować się podświadomie, co - jak to mówili wszyscy wokół - jest domeną wielu bliźniąt.
Jedynym sposobem na uratowanie sytuacji i ochrony dorobku życia przed niszczycielskimi zdolnościami niesfornych młodych czarodziejów było wprowadzenie ich w świat rodzinnego biznesu - hodowli magicznych stworzeń. Rodzice Evelyn hodowali aetonany. Dziewczynka uwielbiała przebywać wśród zwierząt, a ta zażyłość rozpoczęła się od młodego niuchacza (jedynego niehodowlanego rezydenta), który ukradł małej czarownicy pierścień otrzymany od ojca jako pamiątkę świętej pamięci babce. Do dziś wspomina jak to z Sorenem próbowali odzyskać rodzinną pamiątkę od stworzenia, które bardzo nie chciało się z nią pożegnać. To właśnie od tamtej chwili droga rodzeństwa zaczęła się rozchodzić, Evelyn całkowicie zaczęła poświęcać się magicznym stworzeniom, Soren zaś interesował się eliksirami i wielokrotnie starał się odwodzić siostrę od - jak to określał - bezsensownych zajęć i zachęcał do parania się czymś w jego oczach pożyteczniejszym.
Niewielkie różnice między rodzeństwem spowodowały rysę na ich relacji, jednak rysa może się pogłębiać, powodować pęknięcia i wreszcie rozłam. Pierwszym symptomem były różne domy w Hogwarcie. Tiara przydziału wysłała Evelyn do Hufflepuffu, a Sorena do Slytherinu i choć z początku nie miało to na nich większego wpływu, to jednak z biegiem czasu wszystko wywróciło się do góry nogami. Brat zmieniał się pod wpływem otoczenia, próbował udowodnić, że jest tym lepszym bliźniakiem. Skutecznie podważał umiejętności siostry na każdych wspólnych zajęciach, a szczególnie na tych z eliksirów, gdzie widać było jak na dłoni, że młoda Despender nie daje sobie rady. Brat skutecznie uderzał w jej czułe punkty, wywołując u Evelyn swego rodzaju furię. Doszli do kresu w którym rywalizacja i uszczypliwość była codziennością. Wykańczali się, choć był w tym jeden malutki pozytyw - oboje nie odstępowali od książek i uczyli się wyjątkowo sumiennie, by wygrać swoją bezsensowną, trwającą wiele długich lat grę.



Skończenie nauki było dla Evelyn nagrodą samą w sobie. Oceny końcowe miała dobre, może nie wybitne, ale zupełnie ją zadowalające.  Nie myślała za bardzo o swojej przyszłości, podchodziła do tego sceptycznie, próbując pozostać jak najdłużej w świecie zwierząt. Sumiennie przykładała się do nauk ojca, które dotyczyły interesów związanych z hodowlą. Często towarzyszyła przy rozmowach z klientami i dostawcami, uczyła się sztuki negocjacji i zatajania niewygodnych dla rodziny informacji o prosperowaniu ich hodowli. Ojciec nie chciał się wychylać i narażać na pomstę ze strony bardziej rozwiniętych i prosperujących hodowców, zamiast tego wolał powoli  i subtelnie zdobywać szczyt, a Evelyn postanowiła, że w przyszłości również będzie podążać tą ścieżką, aż osiągnie zamierzony cel, którym było oczywiście rozsławienie hodowli i posiadanie najlepszych osobników z gatunku.
Oczywiście zaczęła też sumiennie rozwijać zainteresowania na które wcześniej nie mogła znaleźć wystarczającej ilości czasu, a zapalnikiem okazały się skrzypce, które rodzice podarowali jej w prezencie z okazji zakończenia nauki. Kobieta grała wszędzie  w domu, w stajniach, na polach. Nie było ważne miejsce, ani okoliczności, muzyką wyrażała wszystkie swoje emocje i zajmowała pustkę, którą odczuwała po wyjeździe Sorena do Londynu.
Oczywiście skrzypce nie były jedyną pociechą w życiu kobiety. Były jeszcze książki, które zajęły szczególne miejsce w jej sercu. Nie czytała jedynie dla rozrywki, była głodna wiedzy o wszystkim, co nieznane. Z wielką chęcią studiowała wszystko, co miało związek z mugolami, czy historycznymi czarodziejami. Rodzice obawiali się, że ich córka zamknie się w sobie, choć przecież książki nie stanowiły żadnego zagrożenia. Tutaj też kruczowłosa poszła na ugodę i przynajmniej jeden wieczór w tygodniu spędzała na długich rozmowach z rodzicami lub na ćwiczeniu tańca z własnym ojcem. Nie robiła tego z miłości do rodziców, po prostu uważała, że spędzanie z nimi czasu się im należy z uwagi na to, że poświęcili życie, by ją wychować. Co to mogło mówić o Evelyn? Cóż, nigdy nie była specjalnie przywiązana do swoich rodziców, wieczna indywidualistka, niechętna do dzielenia się własnymi uczuciami.


W lipcu 1949 roku Soren zniknął. Zostawił zaledwie jeden, krótki liścik z którego treści wynikało, że nie chciał być poszukiwany. Evelyn poczuła się zdradzona, była rozgoryczona i obarczała winą wszystko i wszystkich, zupełnie nie zważając uwagi na to, że rani w ten sposób swoich rodziców. Jej serce przepełniał ogromny smutek, zupełnie jakby ktoś przeciął niewidzialną nić jedności między nią, a bratem. Nie miała jednak pojęcia, że to zdarzenie nie było jedynie kaprysem młodego człowieka, choć o prawdzie miała się przekonać już w niedalekiej przyszłości.
Soren nie wracał przez długie miesiące, ślad po nim zaginął, lub po prostu nie chciał zostać odnaleziony. Rodzice, którzy nie mogli pogodzić się z utratą syna, postanowili zrobić to, co potrafili najlepiej - porzucić na barkach Evelyn całą hodowlę i uciec do Szkocji w celu odzyskania spokoju ducha wśród dalekiej rodziny. Zupełnie jakby nie mogli wytrzymać spojrzeń sąsiadów i znajomych, którzy wciąż dopytywali o nieobecność Sorena, która była niemal zawsze tłumaczona młodością i szukaniem wrażeń przez młodego czarodzieja. Oczywiście powodów było więcej - ojciec czarownicy zaczął podupadać na zdrowiu, choroba odbierała mu zmysły i pamięć, a w ciągu ostatnich miesięcy wszystko zaczynało się niebezpiecznie pogłębiać. Ona i jej matka potrafiły znajdować ojca w zupełnie abstrakcyjnych miejscach, gdzie mężczyzna po prostu się zatrzymywał i patrzył na coś, co tylko on za sprawą swojego wyniszczonego umysłu, był w stanie widzieć.
Tym samym, po wyjeździe rodziców, Despenser odziedziczyła rodzinny biznes, a wraz z całym tym dobytkiem odebrano jej niejako czas na próbę rozwikłania rodzinnej zagadki na własną rękę. Kobieta jednak - jak to na bliźniaczkę przystało - czuła, że Soren żyje, a to przeczucie wypełniało jej serce nadzieją na odzyskanie rodziny. Jednocześnie na barki kobiety spadł cały ciężar dotyczący zarządzania hodowlą, przyszedł czas na weryfikowanie umiejętności przekazywanych jej latami przez ojca, w końcu nagle musiała zupełnie sama zajmować się targowaniem, znajdowaniem nowych klientów, kupców i przede wszystkim innych hodowców, którzy zajmowali się aetonami i byli gotowi za odpowiednie pieniądze wymieniać się zwierzętami w celu zachowania odpowiedniej równowagi genetycznej tych zwierząt.



W śnieżną, mroźną noc poszukiwała aetonana, najstarszego osobnika ze stada, który z racji wieku był już niewidomy. Do akcji poszukiwawczej Evelyn zaangażowała dwóch przyjaciół rodziny i zarazem niedalekich sąsiadów, którzy dobrze znali zwierzę i nie raz pomagali w jego poszukiwaniach po okolicznych lasach i łąkach. Tym razem jednak podświadomość mówiła jej, że zwierzę nie wróci bezpiecznie do domu. Uczucie niepokoju zaczęło się potęgować, gdy znaleźli pierwsze krwawe ślady na skraju lasu. To była chwila. Krzyk, ten ludzki i drugi, wibrujący, przypominający warknięcie, który śnić się jej będzie po nocach. Jeden z jej przyjaciół umierający w kałuży krwi, nienaturalne ślady na śniegu, przeszywające wycie, uderzenie w o drzewo, ból i przenikliwe zimno związane z raną i utratą krwi. To wszystko było niczym w porównaniu ze strachem i paraliżem, którego doznała w momencie, gdy spotkała się twarzą w twarz z wilkołakiem. Chwilę przed ugryzieniem złapała z nim kontakt wzrokowy i już wiedziała, że był to Soren.
Szpital zapamięta na długo jako miejsce do którego nigdy nie zechce powrócić. To tu wydobrzała fizycznie, ale jednocześnie dowiedziała się o swoim przekleństwie z którym będzie jej dane się mierzyć już zawsze, a to nie służyło zdrowiu psychicznemu. Nie myślała jasno, jej umysł zasnuwała myśl, że własny brat mógł ją zabić i że zamordował mężczyznę, którego znał od dziecka. Przerażało ją to zdecydowanie bardziej niż wizja jej przyszłości, nie wiedziała jeszcze, że umieszczenie jej w spisie osób dotkniętych likantropią będzie niczym piętno.



Evelyn cierpiała dobrych kilka lat, przechodząc przemianę w samotności. Matka i ojciec nie chcieli powrócić do domu i o ile próbowali jej wmawiać, że zupełnie nie chodziło o chorobę ich córki, to jednak było to na tyle oczywiste, że ugodziło dziedziczkę Despenser do żywego.
Często rozmyślała o przemianie, chciała wiedzieć jak odczuwają to inni, jednak nie miała nikogo w swoim gronie, kto również by przez to przechodził. Możliwe, że każdy wilkołak cierpiał inaczej, jednak pierwsze dwa lata były dla kobiety istną torturą. Gdyby miała to do czegoś porównać, to zdecydowanie do umierania. Wielokrotnego, świadomego umierania w bólu i rozrywającej samotności, gdzie zmysły wariują, odbierając cierpiącemu zdrowy rozsądek i narzucając najczarniejsze myśli, których wypowiedzenie nawet nie przeszłoby jej przez gardło. Jej ciało paliło, rozrywało się od środka i gdy już wydawało się, że nadchodzi koniec, to zawsze przychodziła kolejna fala nieludzkiego cierpienia. Z każdą kolejną przemianą wmawiała sobie, że jest lepiej i może faktycznie tak było, a może jednak próbowała okłamać samą siebie w wierze, że kłamstwo długo powtarzane może stać się prawdą?
Wilkołactwo nie jest jedynie rutynową katorgą podczas przemiany. Kolejną rzeczą, która dotykała Evelyn było społeczne odrzucenie. Zawsze miała wrażenie, że ludzie wiedzą, że ją oceniają, że się jej boją. Powodowało to swojego rodzaju paranoję, niechęć do przekraczania granicy swojej ziemi, a to sprawiało, że ludzie zaczęli się dystansować i uważać ją za dziwaczkę, której lepiej nie nachodzić. Kobieta miała jednak to szczęście, że nie wszyscy się od niej odwrócili i niewielka garstka znajomych pozostała jej wierna.
Sytuacja nieznacznie zmieniła się, gdy zaczęły krążyć plotki o pracach nad eliksirem tojadowym. Było to niczym światełko w tunelu, nadzieja na uratowanie swojej mentalności przed zgubą podczas pełni. W kwietniu 1956 roku potwierdzono oficjalnie działanie wywaru, a Evelyn na tę wieść rozpłakała się prawdziwymi, rzewnymi łzami i choć była szczęśliwa, to jednak wiedziała, że nie zawsze będzie ją stać na zakup swojej dawki.



Szaleństwo, popłoch i rozgardiasz, który nastał wiosną 1956 roku skutecznie wywrócił życie Evelyn. Okolica, która była przez ostatnie lata względnie bezpieczna zmieniła się diametralnie. Sąsiedzi zaczęli nagle prosić o pomoc, o schronienie po utracie dobytku, ale kobieta nie mogła pozwolić sobie na jakiekolwiek mieszanie się w spór i choć chciała pomóc, to tłumaczyła sobie wewnętrznie, że nikt przy niej nie może czuć się stuprocentowo bezpieczny. Hodowla zaczęła podupadać, a znalezienie osób do pomocy było trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nie przejmowała się jedynie pieniędzmi, przez lata odkładała każdy grosz na wywar tojadowy, jednak odczuwała blokadę, gdy już miało dojść do zakupu. W ten sposób męczyła się wciąż ze swoimi dolegliwościami, ale miała czym nakarmić zwierzęta i tylko to się dla niej liczyło.
Jej podejście do wojny zmieniło się, gdy dotarła do niej wieść o śmierci rodziców. Nie były znane szczegółowe okoliczności zdarzenia, najprawdopodobniej jej rodzina naraziła się zupełnie przypadkowo. Despenser poczuła, że musi zacząć coś robić, że nie może gnić w letargu i uczestniczyć jedynie jako przypadkowy widz. Chciała działać, jednak potrzebowała znaleźć sposób na tyle bezpieczny, by nie zagrozić zwierzętom, które miały jedynie ją. W tym dniu Evelyn dowiedziała się również jak z pozoru niewiele gniewu wystarczy do wywołania przemiany poza pełnią. Trzeba było tak tragicznego wydarzenia, by diametralnie zmienić podejście kobiety do otaczającego ją świata. Od tamtej pory uważnie lustruje wydarzenia, poszukuje teoretycznie możliwych rozwiązań i czeka na okazję, by móc przestać tkwić we własnej bezczynności.




Patronus: Kuna leśna. Małe, psotliwe zwierzątko, którego wszędzie pełno, szczególnie w porze nocnej. Jest to nieprzypadkowe stworzenie, które umie się dostosować do większości warunków bytowych, zupełnie jak Evelyn. Tumak jest zwierzęciem walczącym o przetrwanie na zasadzie kto kogo pierwszy złapie, lub kto komu pierwszy ucieknie. Niepozorna, nieuchwytna i piękna w swej prostocie.

Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 132 (rożdżka)
Uroki:83 (rożdżka)
Czarna magia:00
Uzdrawianie:00
Transmutacja:00
Alchemia:00
Sprawność:10Brak
Zwinność:14Brak
JęzykWartośćWydane punkty
angielskiII0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia MagiiI2
KłamstwoII10
ONMSIII25
PerswazjaII10
SpostrzegawczośćI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
EkonomiaI2
MugoloznawstwoI2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
RozpoznawalnośćI0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0.5
Muzyka (gra na skrzypcach)I0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec współczesnyI0.5
JeździectwoI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Wilkołak-10 (+20)
Reszta: 6




It's in your nature to survive


Ostatnio zmieniony przez Evelyn Despenser dnia 09.12.20 22:06, w całości zmieniany 17 razy
Evelyn Despenser
Zawód : hodowca aetonanów
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Scots have long memories, and they're not the most forgiving of people
OPCM : 13
UROKI : 8
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak
Evelyn Despenser  Fa484be46e45f7eeef9d75f70a8a4e6e
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9065-evelyn-despender https://www.morsmordre.net/t9070-wloczykij#273545 https://www.morsmordre.net/t9069-evelyn-po-prostu-eve#273540 https://www.morsmordre.net/f168-szkocja-balmaha-farma-despenser https://www.morsmordre.net/t9075-skrytka-bankowa-2130 https://www.morsmordre.net/t9076-evelyn-despender#273691

Powrót do góry Go down

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Wilkołak
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Tristan Rosier
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Evelyn Despenser  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down



KOMPONENTYlista komponentów

BIEGŁOŚCI[31.07.21] Wsiąkiewka (paź-gru): +1 PB

HISTORIA ROZWOJU[09.12.20] Sowa, niuchacz -70 PD
[18.01.21] Aktualizacja postaci
[01.03.21] Osiągnięcia (Złoty myśliciel I): + 30 PD
[31.07.21] Wsiąkiewka (paź-gru): +60 PD
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Evelyn Despenser  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Evelyn Despenser

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach