Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Rzeka Lathkill
AutorWiadomość
Rzeka Lathkill [odnośnik]15.03.21 7:49
First topic message reminder :

Rzeka Lathkill

Rzeka znajduje się w pobliżu wioski Monyash, na zachód od Bakewell, oraz płynie przeważnie na wschód obok wioski Over Haddon i przez wioskę Alport, aż do ujścia rzeki Wye. Mawia się, że jest to najczystszy i najbardziej przejrzysty strumień, na jaki można natknąć się w całej Anglii.
Wśród gatunków, które dobrze się rozwijają, są pstrąg potokowy, czerpak oraz rzadką dziką roślinę wielosił błękitny. Dolina rzeki, znana jako Lathkill Dale, jest popularna wśród zielarzy i alechemików, przy odrobinie szczęścia, można natknąć się tutaj na magiczną roślinność która szczególnie upodobała sobie ziemie w pobliżu nurtu rzeki, ze względu na jej zachwycającą czystość.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]05.09.21 20:30
Prawdopodobnie w każdej innej chwili zacząłby się tłumaczyć, uśmiechać czy w inny sposób czarować swoim usposobieniem obcego mu czarodzieja, kiedy tylko poczuł jak traci impet, a chwilę wcześniej słyszał znajome mu zaklęcie (a to rzadkość w końcu!), i kiedy też już poczuł, że ten osobnik go chwyta - ale zamiast na nieznajomym, jego wzrok raczej spoczął na scenie, która przecież…
- Nie, nie znowu… - szepnął, nie rozumiejąc co miało miejsce w tym przeklętym hrabstwie! Dopiero co wczoraj, w rejonach możliwe że nawet i podobnych, spotkał dokładnie ten sam widok - ludzi zmasakrowanych i powykrzywianych, a wokół były tak silne ślady czarnej magii. Co było z ludźmi, co było z tą pieprzoną wojną?! Jeszcze nie tak dawno mógł mniej czy bardziej bezpiecznie podróżować… Trafił czasem na dementora czy dwóch, ale to było wszystko! Może to było po prostu jego szczęście wtedy..?
Ale to wciąż nie wyjaśniało, dlaczego w tym miejscu…
- Tam coś jest! - zawołał, nie będąc w stanie oderwać wzroku od tej masakry, którą teraz dostrzegał. Zupełnie ignorował, że prawie staranował tego mężczyznę tak jak jego pies zrobił to z jednym Tonksem w Nowy Rok, ledwo głucho się jednak odbijając od jego ręki, którą ten wyciągnął do pochwycenia go. Nie jego wina, że w tym momencie jego uwaga do niebezpiecznego nieznajomego raczej skierowała się na to, co tam miało miejsce.
Chociaż na moment ścisnął go żołądek w stresie, kiedy jedna myśl zawitała mu w głowie - myśl, która dopiero teraz go uderzyła, że mógł wpaść w ręce osoby, która dopiero co skończyła urządzać tę rzeź w tym miejscu. Czy właśnie… czy ten mężczyzna był odpowiedzialny za to..?
Nie odważył się podnieść wzroku na niego - nie dość, że wyraźnie był czarodziejem, to jeszcze i w kwestiach fizycznych stanowczo górował nad nim. Może niewiele, ale był przytłaczający. A co jeśli powinien wytrącić mu różdżkę z ręki zanim go zaatakuje? Może powinien być bezpieczniejszy w tym względzie…
Choć myśli Tomka w tym momencie nie chciały osadzić się w jednym miejscu. Próbował sobie przypomnieć to, co stało się wczoraj - co zrobił brat Kerstin w tym miejscu? Rzucał zaklęcia wtedy, prawda? Może powinien zrobić to samo… ale jakie to było? Musiał się skupić, tylko na moment.
Zaraz machnął różdżką niedbale, nie wiedząc tak naprawdę co robił!
- Protecta - zawołał z wyraźnym zawahaniem w głosie, ale nic się nie stało - z różdżki co najwyżej poleciała struga magii, która zaraz się rozpłynęła, a chłopak machnął jakby zdenerwowany swoim narzędziem, nie rozumiejąc dlaczego to zaklęcie nie wyszło - w końcu mężczyźnie z wczoraj wyszło! - Protecta… Protecta! Ty spróchniała wykałaczko działaj! - zawołał w końcu zirytowany, choć nie potrzeba było wiele uwagi do odgadnięcia, że młody chłopak nie ma ani umiejętności, ani wiedzy do rzucenia tego czaru, a jego złość w tym momencie jest raczej wynikiem bezradności zmieszanej ze strachem.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]15.09.21 23:28
Widok lecącego obiektu i ostatecznie nieco wierzgającego czarodzieja, który impetem, nawet mimo spowolnienia, pociągnął go w tył, sprawił, że tykający gdzieś z tyłu głowy alarm - niemal wybuch mu w głowie. Ciało, które znalazł wcześniej, było niczym z widokiem, które kolejnymi scenami masakry rozciągało się za zasłoną skarlałych drzew. Z ręką zwiniętą w pięść, wciąż zaciśniętą na szacie młodego mężczyzny, śledził pobojowisko, które z każdym kolejnym, odkrytym ciałem, rozciągało cień na jego piersi. I tylko pełne rozpaczy słowa nieznajomego, wytrąciły go z impulsu, który kazał mu unieść różdżkę wyżej. Nozdrzy sięgnęła brzydka woń śmierci - Co znaczy znowu - odezwał się w końcu chłodno, lakonicznie i ochryple, przez moment wiercąc ciemne ślepia w twarzy młodzieńca, jakby chciał na nim odnaleźć ślady plugawej magii. Nic podobnego jednak nie odnajdował.
Chociaż zimowy chłód robił swoje, zatrzymując rozrzucone niby szmaciane lalki ciała w stanie niemal "przed-śmiertnym", to Skamander nie miał większych wątpliwości, że wśród trupów znajdzie się jeszcze niezgasła iskra życia. A jednak, wróg w swoim okrucieństwie, zachłyśnięty własną ułuda potęgi, popełniał błędy. Coś na kształt jęku, a może poruszenie siniejącej dłoni i wciąż ciepła woń krwi, kazała mu odnaleźć coś, za którym krzyknął nieoczekiwany towarzysz - Stój - niemal szarpnął chłopaka za rękaw szaty, w ton wlewając całą aurorską stanowczość, jaką posiadał. Potem uniósł różdżkę w cichej, skupionej inkantacji dwóch kolejnych czarów. To pierwsze błysnęło jasno, promieniem rozlewając się przez okolicę pełną trupów. I chociaż ślady działań czarnomagicznych klątw były widoczne niby świetliste punkty, żaden nie zagrażał w sposób, którego obawiać się mógł najbardziej. Drugie, chociaż skrystalizowane światłem, rozerwało się na mniejsze cząstki, gubiąc ni9tki magii i ostatecznie rozsypując się. Odetchnął - To nie inferiusy - szepnął bardziej do siebie, niemal z miejsca ruszając w upatrzoną stronę, wolną ręką, pociągając też młodzieńca - Albo trzymasz się mnie, albo stoisz i czekasz w miejscu. Jestem aurorem - skwitował na koniec, szukając w czarodzieju najmniejszych oznak buntu, albo kłamstwa - To bardzo potężne zaklęcie i nawet wprawieni w walce z czarna magią, miewają z nim problem - mówił cicho, wciąż mając na uwadze "niesubordynację" młodego czarodzieja. Ale w chwili, gdy dostrzegł i zrozumiał, że okrwawiony właściciel ciała - jeszcze żył, odsunął pierwotną nieufność, pochylając się nad mężczyzną i sprawdzając najbardziej oczywisty stan. Rany były głębokie, wciąż obficie krwawiące, ale słabo poruszające się, spierzchnięte wargi mugola, ułożyły się w urywane kaszlem nieme słowa. Pojedyncze, niedokończone, ostatecznie zamarłe na siniejących wargach.
Wciąż zaciśnięta pięść mężczyzny kryła jednak sekret, który prawdopodobnie uratował przed oczami katów. Ze sztywnych palców wysunął zmięty fragment listu, drugą dłonią osłaniając martwe już spojrzenie, które spoglądało w niebo. Ponad ramieniem Skamandera pochylał się nieznajomy wciąż czarodziej. Zwinął pergamin, którego treść zdążył w pospiechu zrozumieć. Coś boleśnie znajomego podpowiadało mu, że nie mógł pozostawić listu bez odzewu. W pokrętny sposób wciąż pamiętając siebie samego w więzieniu, w gorączce i myślą, ze nie zdążył się pożegnać. On nie musiał ostatecznie tego robić. Mógł jednak dać szansę córce mugola, która ukrywała się w Oazie.
Odwrócił się w stronę ciemnowłosego, jakby od początku całego zajścia, dopiero uznał jego obecność - Kim jesteś i co tutaj robisz - oczekiwał jasnej odpowiedzi/ Tym bardziej, że było spore prawdopodobieństwo, że sam - mógł zostać rozpoznany z gończych listów.


Darkness brings evil things
the reckoning begins
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I've come too far, to go back now
I'll never close my eyes
OPCM : 54
UROKI : 31
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 9l89Y7Y
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340
Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]16.09.21 0:22
Zawahał się przez moment, bo przecież przebywanie dwa razy pod rząd w takim miejscu jak to mogło zrzucić na niego jakieś dziwne podejrzenia - a on po prostu miał szczęście. Trzy odsiadki w Tower na przestrzeni trzech miesięcy, do tego teraz dwa dni z rzędu wejście na takie pobojowisko, masakrę czy inny koszmar.
- Znowu… bo… wczoraj spotkałem… widziałem to samo. Też nad wodą.. ale nie tutaj, znaczy, chyba niedaleko - powiedział nieco niepewnie samemu się mieszając i mając jeszcze problem z przekazaniem swojej myśli dokładnie. Zresztą, co miał przekazać tak naprawdę? Widział dokładnie to samo, dokładnie wczoraj, dokładnie w Derbyshire.
Zresztą, nie myślał teraz o inferiusach czy innych niebezpieczeństwach, które mogłyby na niego czychać w tym miejscu. Nie był tego nauczony, a jedynie pamiętał z poprzedniego dnia, że wtedy… może gdyby zareagowali od razu, może gdyby wraz z tamtym mężczyzną znaleźli się przy jeziorze szybciej - może tamten człowiek by przeżył? Może zdążyliby go uratować?
Nic dziwnego, że na uścisk i nakaz mężczyzny spojrzał na niego niezadowolony - jak zły nastolatek, któremu dorosły mówi, że czegoś niewolno, a on nie rozumie. Bo nie rozumiał, nie pojmował i nie myślał w kategoriach takich, jakich myślał auror. Działał pochopnie i nieostrożnie, często intuicyjnie, a ta intuicja wcale nie była niezawodna.
Stanął jednak, obserwując poczynania mężczyzny - czy raczej magię, którą mógł się jedynie domyślać, że była jego działaniem. Zaraz jednak i on sam się nieco uspokoił, bo nie chciał mieć do czynienia z inferiusami. Sheila prawdopodobnie by mu głowę ukręciła, gdyby się na jakieś natknął - nie mówiąc o tym, że tak czy siak będzie miał problem z jej strony za takie wędrówki. Dobrze, że nie wiedziała, gdzie się zapodział i co widział, ale stanowczo musiał chyba zrezygnować z podobnych wędrówek w najbliższym czasie.
Słysząc o byciu aurorem, i że ma się trzymać blisko lub stać w miejscu, wywrócił jedynie oczami. Chociaż dostrzegając na plecach mężczyzny kuszę, ciężko było mu podejrzewać go o kłamstwo - a przynajmniej o to, że mógłby być odpowiedzialny za rzeź, która miała tutaj miejsce. W końcu to była mugolska broń, nie czarodziejska. Ci, którzy doprowadzali do podobnych rzezi raczej nie bawiliby się w takie półśrodki.
Zerkał przez ramię aurora, widząc jak ten coś chował - jakiś papier - przed jego wzrokiem. Notatka? Informacja? Zmarszczył brwi.
- Co to było..? - zapytał, nie lubiąc być pomijany w takich kwestiach. Chociaż już po chwili i on dostał pytanie. Kim był? Nikim, po prostu przypadkową osobą. Ale na ile to było w ogóle wiarygodne?
Odwrócił wzrok, zastanawiając się przez moment co powinien odpowiedzieć. Prawdę? Skłamać? Robiło to temu mężczyźnie w ogóle różnicę?
- Thomas - rzucił w końcu, wracając jednak wzrokiem do nieznajomego, bo wpatrywanie się w te trupy powodowało u niego wciąż dyskomfort. Nawet jeśli po wczorajszym widoku wywołało to mniejszy szok, wciąż to było dla nieco coś… co nie powinno mieć miejsca. Po prostu. Nie powinien się przyzwyczajać do tego widoku. - Nie powinniśmy… zakopać ich? W sensie… zwłok… Tak jak wczoraj, żeby no… wiesz, inferiusy nie powstały? - rzucił, chcąc przemilczeć kwestię, co on tutaj robił, bo to że trafił przypadkiem na to pogorzelisko było mało wiarygodne - nawet jeśli prawdziwe. Zresztą, zawsze mógł powiedzieć, że jest z okolic. Co to za różnica?



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]21.09.21 20:29
Poczuł wzbierającą pod skórą adrenalinę. Znowu. Widok masakry przypominał scenę z makabrycznego obrazu. Czy mordercy rzeczywiście tak chętnie dopuszczali takich okrucieństwem? Nawet w perspektywie ich chorego postrzegania mugoli, jak zwierząt - podobne akty nazywane byłyby bestialstwem - Potrafisz wskazać gdzie dokładniej? I z kimś byłeś? Co tam się zdarzyło? - Z nawykiem godnym, aurorskiego śledczego, zarzucił młodzieńca pytaniami. Mimo jednak chęci, nie umiał dostrzec śladów kłamstwa. Tylko rzeczywisty niepokój. Strach?
Z krótkiej wypowiedzi starał się wyciągnąć jak najwięcej informacji. Szukał powiązania. Czy oba wydarzenia miały być początkiem większej, krwawej "krucjaty"? Czy była to zmasowana akcja na tereny, które starali się całkowicie wyrwać spod fałszywych rządów czarodziejskiej socjety, zaślepionej ideą czystości krwi? Skamander nie wierzył, by tak duża grupa mugoli znalazła się tu przypadkowo. Zagnani na miejsce kaźni, niby bydło. Nawet on czuł w żołądku ucisk na widok rozrzuconych wokół ciał z widocznymi śladami ran po czarnej magii. Niemal czuł jej brudny posmak na języku. I tylko przez wzgląd na ofiary - nie splunął. Woń krwi jednak nie dała o sobie zapomnieć, jakby przykleiła się do ciała, oblepiała włosy i wpychała się do ust. I tylko mróz zatrzymywał jego rzeczywiste wdarcie.
Na przemyślenia nie pozostało mu jednak wiele czasu, gdy pokonywał dzielącą go od ciała odległość. Tylko po to by być świadkiem, jak jasne źrenice starszego mężczyzny zachodzą mgłą, w końcu gasząc w nich światło całkowicie. Nawet obecność uzdrowiciela nie byłaby w stanie zatrzymać kosę śmierci. Lista wojennych ofiar stawała się dłuższa i dłuższa, a Skamander już niemal zapomniał, gdzie się zaczynała. Czy te tez miałby przypisać sobie, jak próbowali im wmówić wrogowie? Zdusił gniewny grymas, który cieniem przemknął przez wargi. Nie na jego warcie. Cudzej winy przyjmować nie miał zamiaru. Krew lała się przez ręce arystokracji i całej szalonej gromady fanatyków czystości krwi.
Przez sekundę mocniej zacisnął palce na zwiniętym pergaminie - List. Nie do ciebie - uciął szybko. Informacja o Oazie krążyła niekiedy między ludźmi, ale pozostawała tajemnicą, której przypadkowemu towarzyszowi nie miał zamiaru zdradzać. Nie bez powodu. A takiego tutaj nie widział. Zajął więc młodego czarodzieja czymś innym, czymś, co mogło mimo wszystko dodać mu do całego zastałego chaosu - coś więcej niż domysły - A więc Thomas, co tutaj robiłeś? - chociaż mówił do towarzysza, wzrokiem prześledził już linię ciał i sposób, w który najefektywniej można byłoby pochować ciała. Tak zostawić ich nie mogli - na pastwę wygłodniałej zwierzyny, a być może - także powracających sprawców. Co prawda nie tak łatwo było ożywić zwłoki, przywołując inferiusy, ale miał z nimi do czynienia zbyt często, by zignorować zagrożenie - Dokładnie taki plan. Pomożesz mi. Dwa Orcumiano powinny wystarczyć. Tam i tam - zdecydował, mrużąc oczy i celując we wskazane różdżką, by z każdej wymknęły się promienie zwerbalizowanej magii. Drugi słabszy, ale wciąż wystarczający dla ich celów - ta dziedzina magii jest ci znana? Czy znasz inną? - zwrócił się do chłopaka lakonicznie, bardziej chłodno i nawykły do rzucania poleceń, ale nie pozostawał bezczynny - Protecta - powtórzył raz jeszcze zaklęcie, które tym razem rozlało się jasnym blaskiem po okolicy, niby mgiełką, którą miała objąć ochroną. Odetchnął przez nos, czując jak ciepło powietrze osadza się drobinkami szybko krystalizującego szronu na brodzie i wąsach.

Tutaj kolejno wszystkie rzuty na zaklęcia.


Darkness brings evil things
the reckoning begins
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I've come too far, to go back now
I'll never close my eyes
OPCM : 54
UROKI : 31
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 9l89Y7Y
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340
Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]30.09.21 21:46
- Przy… przy takim jednym stawie… Niedaleko stąd - powiedział, chociaż nie był pewny, ale na pytanie o to z kim tam był… Cóż, nie był pewny czy powinien mówić. Chociaż widział dużo… podobieństwa przy postępowaniu tego mężczyzny co do tego z wczoraj. Może powinien rzeczywiście o tym wspomnieć?
- Nie, nie wiem co tam miało miejsce. Trafiłem tam przypadkiem, kiedy byłem w okolicy… Ale wszystko wyglądało bardzo podobnie do tego co tutaj wygląda… - przyznał zgodnie z prawdą, bo dlaczego miałby kłamać w tej dokładnej kwestii? Nie musiał, nie powinien. Jedyne co powinien zrobić to przestać zapuszczać się w rejony Derbyshire…
Przemilczał jednak to, że spotkał wczoraj Micheala Tonksa. Miał szczęście do twarzy z plakatów w ostatnim czasie - pierw Justin, później Micheal…
Chociaż jak się zaczął nieco bardziej przyglądać nieznajomemu mężczyźnie, tym bardziej zaczynało mu świtać. Czy też już widział jego twarz na listach gończych? Może również znał Tonksów. Może powinien spróbować, rzucić znajomym nazwiskiem. Chociaż co jeśli to mogłoby sprowadzić tylko większe problemy na nich? Nie chciał tego, coraz mniej chciał sprowadzać na obcych ludzi kłopoty. Tak jak kilka miesięcy temu nie miał skrupułów, żeby to zrobić - tak ostatnia wizyta w tower stanowczo pokazała mu, że nie jest to warte. Niczego nie gwarantowało.
- Szukałem… miejsca, żeby ćwiczyć magię. Ale nie wyszło… - odpowiedział wprost. Miejsca, żeby się wyciszyć, żeby ćwiczyć zaklęcia - gdzieś, gdzie będzie mógł się skupić i będzie miał chwilę dla siebie, chociaż to drugie stanowczo mu nie wyszło…
Pokręcił jednak głową na słowa mężczyzny, słysząc o zaklęciu, którym wczoraj posłużył się Michael - ale jego samego ono przerastało. Nie znał go, a właściwie to znał, ale tylko z zasłyszenia.
- Nie, ale mam inny pomysł… - rzucił, a po chwili sam wyciągnął różdżkę, machając nią i rzucając zaklęcie:
- Acus, acus… - zawołał, chociaż magia wcale nie chciała się go posłuchać. Wbił wzrok w różdżkę. Był zmęczony? Tak, to chyba to… chyba jednak te widoki, to całe pieprzone Tower i zima na niego wpływały bardziej niż chciał.
Skierował wzrok na towarzysza, uśmiechając się lekko zażenowany…
- Chciałem… chciałem transmutować to gałęzie w łopaty… jak wczoraj, ale… ale chyba nie dam rady… - przeprosił cicho. - Transmutację znam… trochę defensywnych zaklęć, ale tego wciąż się uczę… - dodał cicho, rzeczywiście starając się nieco nadrobić materiału, który w szkole ignorował - potrzebował tego, żeby móc zapewnić swojej rodzinie bezpieczeństwo, ale teraz magia nie chciała się go słuchać w nawet tych prostych zaklęciach, z którymi przecież był tak dobrze zaznajomiony! Może to rzeczywiście odbijało się na nim zmęczenie? To co wczoraj widział, to co dzisiaj widział.
Mimowolnie wpatrywał się w jednego z trupów. Jaki był cel w tej cholernej wojnie?! Coraz bardziej był rozdarty. To nie była jego sprawa - te wszystkie trupy, to co działo się dookoła, to o co walczono. Ale jednocześnie… Czy Steffen wtedy miał rację? Że to dotrze do nich, że prędzej czy później ta wojna dopadnie i tych półkrwi, i tych którzy teoretycznie powinni być bezpiecznie? Zwykłych czarodziejów? Jak wielu mugoli mogło być pośród tych ludzi - a jak wiele zwykłych czarodziejów, którzy odmówili zostawienia swoich bliskich?
Odsunął się jednak na bok, nie chcąc stać na drodze, chcąc spróbować ponownie rzucenia zaklęć.
- Mobilicorpus zadziała na martwych…? - zapytał, zerkając na mężczyznę niepewny do końca w tym co powinien zrobić.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]02.10.21 17:05
Czy wróg był aż tak bezczelny? Wiedział, że organizowali masakry na terenach najbliższych arystokratycznym włościom, ale wysuwanie się poza granice ich bezpośredniego panowania, wymagało albo desperacji, albo przekonaniu o całkowitej bezkarności. Nie było już mowy o podchodach i przekonywaniu, a o brutalnej pacyfikacji. Rozrzucone bezładnie ciała w makabrycznej układance wyglądały jak... okrutna przestroga, albo deklaracja bezkarności właśnie.
- Będziesz umiał mi pokazać gdzie dokładnie potem? - marszczył brwi, starając się znaleźć powiązanie. Dwie masakry w odstępie tak krótkim nie mogło być przypadkiem. Albo działała tu zorganizowana szajka szmalcowników, albo ktoś znalazł tu sobie miejsce kaźni. Tylko skąd byli ci ludzie? Musiał się dowiedzieć Robiło mu się słabo na myśl, ze tuz pod ich nosem urządzano takie masakry. To nie mogło obejść się bez echa - Posłuchaj mnie Thomas - okoliczności nie sprzyjały konstruktywnej rozmowie, ani tym bardziej uspokajaniu, ale młodzieniec potrzebował przynajmniej zgarnąć emocje do kupy - niezależnie od tego co myślisz i czujesz, co widzisz, skup się na jednym działaniu. Pomożesz mi i będziesz miał okazję do praktycznej nauki - mówił poważnie, niemal łagodnie, jednocześnie podnosząc się z klęczek, znad martwego już ciała - To wszystko za przyczyną szmalcowników albo innych zbrodniarzy w idei czystości krwi i wysłanników Czarnego Pana. Tak wygląda nowy wspaniały świat w ujęciu Ministerstwa - powaga wymieszała się z chłodem nie tylko mroźnego powietrza, ale Skamander nawet nie był pewien, czy młody czarodziej go rozumiał. Rozbiegane spojrzenie i drżąca ręka przy akompaniamencie zbyt szybko wypowiadanych zaklęć, poskutkowała tylko łuną sypiących się iskier - Nie jestem specjalistą od transmutacji, ale za mocno machasz różdżką - rzucił krytycznie, w międzyczasie starając się prześledzić, jak najszybciej zebrać ciała - pomysł miałeś dobry. Może się udać - dodał z namysłem - zadziała, ale zajmie to więcej czasu niż... przenieść je. Wyglądasz na całkiem sprawnego - w międzyczasie chciał też obejrzeć ciała, znaleźć kilka odpowiedzi więcej o tym - kto odpowiadał za dokonaną zbrodnię.
O tym, że do masowego morderstwa wykorzystano czarną magię - było oczywiste. Ale być może, był w stanie znaleźć coś, co pozwoliłby mu przynajmniej częściowo poznać tożsamość niektórych sprawców - Acus, Acus - powtórzył inkantacje, które przypomniał mu towarzysz, a magia zadrgała wyraźnie raz jeszcze zbierając pod palcami moc i kreując wskazane różdżką gałęzie w dwie łopaty. Wprowadzenie je w ruch już nie było trudnością, ustawiając po jednej przy każdym z dołów. Ktokolwiek dokonał zbrodni - nie było go już w pobliżu. Czy mieli wrócić? - będę chciał rozejrzeć się za śladami - niedbale rozrzucone ciała sugerowały, że masakra mogła być dokonana w pośpiechu, a ten - mógł wypełnić działania błędami - musisz mi pomóc - dodał stając nad jednym z ciał. Pierwsze, zawsze robiły największe wrażenie - nie myśl o tym co widzisz, skup się na czynności. Musimy ich pochować. Jeśli nie magią, to ciała zostaną rozerwane przez okoliczną zwierzynę - kontynuował rzeczowo, starając się jednocześnie wywołać posłuch u Thomasa. Cisnęło mu się na język, by zasugerować, ze to też rodzaj treningu, ale woń śmierci wypłukała z umysłu pomysł. Przemilczał, skupiając się na właściwym wysiłku. I chociaż dwa wielkie doły nie znajdowały się daleko, miał wrażenie, że każdy kolejny martwy ważył więcej, a mdląca woń krwi nie ułatwiała zadania. Nawet jeśli jego żołądek nie reagował mdłościami, to bladość i ciężki oddech towarzyszącego mu chłopaka, miała znaczenie.
Większość ze znalezionych nie miała przy sobie nic, co mogłoby sugerować kim byli, ale brak podobnych informacji też była informacją. Musiał powiadomić o sytuacji kogoś więcej, a znaleziony list był znaczącą wskazówką. Wystarczyło znaleźć adresatkę w Oazie.


Darkness brings evil things
the reckoning begins
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I've come too far, to go back now
I'll never close my eyes
OPCM : 54
UROKI : 31
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 9l89Y7Y
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340
Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]02.10.21 23:08
- Tak… Chyba -rzucił, chociaż drugie słowo dodał stanowczo ciszej. Cóż, pamiętam mniej więcej, gdzie wczoraj się znajdował, ale to nie tak, że znał całą naturę w Derbyshire na pamięć - wszystkie lasy, strumyki, jeziora i inne podobne miejsca.
Chociaż mimo swojego lekkiego osłupienia i niedostosowania do sytuacji, zerknął w kierunku Samuela. Działanie… no tak, to było czymś w czym stanowczo był lepszy. Po prostu w działaniu, w odcinaniu swoich myśli - a tych na pewno było dużo za dużo ostatnimi czasy. Szczególnie w nocy, tuż przed snem i w momentach, w których koszmary znów go wyrywały ze snu.
Nie miał świadomości jak wyglądał ten nowy wspaniały świat, a przynajmniej nie poza Londynem. Wiedział, że w wielu miejscach mogło być niebezpiecznie, ale… żeby aż tak?
Nie wiedział co miał o tym wszystkim myśleć, choć już wczoraj przekonywał się coraz bardziej do racji Marcela i Steffena. Ta wojna w końcu może dopaść i jego, i jego siostrę, brata, bratową… wszystkich mu bliskich.
Nie był nigdy najlepszy w słuchaniu się starszych - nienawidził tego. A mimo to po prostu stał, zaciskając palce na różdżce i słuchając mężczyzny. Przez minutę, może dwie, po prostu się wpatrywał w te wykrzywione i leżące ciała. Wczoraj ich nie dotykał, nie było takiej potrzeby, ale… nie był w stanie dzisiaj użyć magii, ta wyraźnie odmawiała mu posłuszeństwa, więc w końcu po prostu schował różdżkę do kieszeni i rzeczywiście pochylił się do jednego z ciał, łapiąc je odpowiednio i przenosząc do wcześniej wyczarowanego grobu. Jedne po drugim… powinni przenieść ich wszystkich i zakopać. Tak wypadało, tak było bezpieczniej…
Chociaż stanowczo żałował, że magia dzisiaj nie bardzo zdawała się go słuchać. Czuł ciężar tego ciała na sobie - i Samuel stanowczo miał rację co do ćwiczeń, chociaż chyba nie do końca Thomas dzisiaj chciał trenować mięśnie. Ale nie będzie wybrzydzał. Lepsze to niż bycie na miejscu tych trupów i bycie przerzuconym.
- A to nie powinny teraz zimować..? W sensie zwierzęta..? - rzucił, marszcząc brwi. W takim śniegu coś mogło jeszcze ich atakować? Chociaż nigdy nie bardzo słuchał na tych wszystkich zajęciach i tego co powtarzał dziadek - może jednak jakieś niebezpieczne zwierzęta czaiły się zimą w lasach? Nie był tego pewny.
A może Samuel mówił o zwolennikach Czarnego Pana? To było równie prawdopodobne.
- Jeśli potrzebujesz mogę… jest zaklęcie na wzrok. Nie trwa długo, ale mógłbym spróbować transmutować twoje oczy w jakieś sokole… czy coś - rzucił choć trochę niepewnie, tym bardziej że już przed chwilą dał piękny pokaz swoich umiejętności przed mężczyzną.
Nie mówiąc już nawet o tym, że nie do końca był pewny, gdzie wczorajsza rzeź miała miejsce… Chociaż… Może po prostu powinien nacelować tego mężczyznę na to, kto mógłby mieć więcej informacji? W końcu nie był tam sam.
Dociągnął pierwsze ciało do grobu, czując powoli jak mróz stanowczo tego zadania nie ułatwia - chodź z drugiej strony dzięki takiemu wysiłkowi było mu cieplej.
- Ten mężczyzna z wczoraj - rzucił głośniej, schylając się do kolejnego trupa, aby i temu pomóc znaleźć się w mogile. - To był Michael Tonks - dodał zaraz zaciskając nieco zęby, żeby móc naprężyć mięśnie i sprawniej przenieść kolejnego zamordowanego. To nie tak, że nie był w stanie unieść tych ciał - ale stanowczo był to ciężar, do którego nie przywykł i warunki atmosferyczne wcale nie ułatwiały sprawy, kiedy próbował nie poślizgnąć się na… śniegu, lodzie, zamarzniętej krwi i Merlin wiedział co jeszcze znajdywało się na tym podłożu.



Am I hurting? Am I sad? Should I stay, or should I go? Will there ever be a place for the broken in the light?
If I make another move there'll be no more turning back; If I find a way to change, if I step into the light...
then it all will fade away
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Rzeka Lathkill [odnośnik]03.10.21 21:11
Niemo kiwnął głową na ostatnią deklarację Thomasa. Jeśli podobne temu miejsce znajdowało się niedaleko, powinien znaleźć jakieś ślady. I zdecydowanie powiadomić o zajściach dowództwo. Incydenty jak te, były po stronie wrogów niemal na porządku dziennym, ale wyglądało na to, że było to częścią czegoś większego. Albo zapowiedzią. Rycerze Walpurgi nie próżnowali i na każdy ich ruch, pojawiał się brutalny odzew. Zakon Feniksa nie mógł pozostawać w tym innym. Nie mógł tez pozostawać głuchy jako auror, który działał na nowo nie tylko z prywatnych zapędów, ale z ramienia Ministra. Tego prawdziwego rzecz jasna. Biuro aurorskie żyło. A będąc na służbie, byłby mało profesjonalny unikając faktów, że większość trupów znaczyły wyraźne nawet dla oka laika, ślady plugawej magii. Wykręcone i rozrzucone jak zniszczone marionetki.
Młodzieniec, mimo wyraźnego lęku i wahania, nie wycofał się z powierzonego zadania. Niezależnie od okoliczności, wymagało to odwagi. Albo głupoty. Nie wnikał, kątem oka wciąż obserwując towarzysza dla pewności. Skamander nie mógł powiedzieć, że ufał poznanemu czarodziejowi. Na to, trzeba było zapracować. A jednak nieoczekiwana sytuacja w jakiej się obaj znaleźli i doświadczenie w ocenie obcych, minimalizowało instynktowne odruchy. Stawiał po prostu na chłodną - jak na okoliczności - kalkulację. Opłacało mu się skorzystać z dodatkowej pomocy i mieć przy sobie potencjalnego świadka. Albo informatora. Nawet tak niewdzięcznie brudnej zajęcie, jak targanie trupów do przygotowanej magicznie mogiły było koniecznością. Minęłoby zbyt wiele czasu, gdyby musiał zająć się wszystkim sam. I gdyby nie zimowa pora i trzymający mocno mróz, odór rozkładającej się krwi byłby nie do zniesienia. Widok śmierci miał prawdopodobnie na długo odbić się makabrycznymi scenami w pamięci chłopaka. I w duchu tylko gratulował, że młody czarodziej nie zwymiotował. Jeszcze.
Magia zdecydowanie lubiła z nim dziś współpracę nawet w dziedzinie, która wydawała mu się najbardziej obca. Przeszło mu nawet przez myśl, czy nie jest to spowodowane czymś więcej, mniej naturalnym niż jego własny talent. Nie znalazł jednak innych ponad dostrzeżone elementy czarnej magii. A tej było aż nadto - Wiele z drapieżników poluje także w zimie. Widziałeś kiedyś wilki? Głód nie dotyczy tylko ludzi. A i magiczne stworzenia zrobiły się bardziej agresywne - odpowiadał niemal raportowo, nawet nie patrząc na Thomasa, zajęty krótkim przeszukaniem ciała, by potem unieść je do góry. Coś nieprzyjemnie chrupnęło, gdy sięgnął wyłamanego ramienia. Nie zareagował jednak słowem, ignorując wibrujące od napięcia powietrza. Nie zdziwiłby się, gdyby kiedyś, na miejscu kaźni, pojawiły się duchy.
Przerwał zajęcie dopiero na propozycję, jaką usłyszał. Uchwycił spojrzenie czarodzieja - Jeśli jest to w zasięgu twoich możliwości, będzie bardzo pomocne - z uwagą świdrował twarz młodzieńca, zastanawiając się, jakim cudem znalazł się dwa razy w podobnych okolicznościach. I jakie konsekwencje miało przynieść? Po reakcjach i zachowaniu, nie wierzył, żeby wcześniej miał styczność z podobnymi atrakcjami. Wielu czarodziejów wciąż było ślepych na wojenną rzeczywistość - tę brutalną, okrutną i krwawą, nie mającą nic wspólnego z bzdurnymi opisami propagandy.
Nie patrzył, jak ciała znikały w ciemności dołu. Jedno po drugim i z pomocą magii - musieli sobie poradzić. Przynajmniej tymczasowo w tak prowizoryczny sposób. Ponownie zatrzymał ruch, gdy chłopak wyjawił mu tożsamość towarzystwa z wczoraj - Znasz go? A wiec miałeś szczęście. Ułatwi mi to pracę - kontynuował wracając do zadania. Przez większość potem milczał. Wysiłek nawet w jego przypadku zaczął dawać o sobie znać. Zdążył wrócić do sił po powrocie z więzienia, ale nie zapominał o treningach. Miał do tego więcej niż jedna okazję - pozostając w ruchu niemal bez ustanku.
Magia dopełniła dzieła, zasypując ciała i pozwalając na spoczynek. Kilka znalezionych drobiazgów, mogła pomóc w dalszym śledztwie, ale najbardziej oczywistą informacją był list i jego adresatka, którą miał znaleźć w Oazie - Musze tu jeszcze zostać, sprawdzić okolicę, ale jeśli wskażesz mi miejsce drugiego..., będziesz mógł odejść. Skontaktuję się z Tonksem - urwał, oceniając ich niecodzienne dzieło. Zmarszczył brwi - Nie polecam dzielić się tym spotkaniem z obcymi, ale zapamiętaj na przyszłość - zerknął na czarodzieja z ukosa, bardziej ostrzegawczo, poważnie - mimo wszystko dziękuję za pomoc - zakończył łagodniej, chociaż nadal z rezerwą. Był zmęczony, a gorąc targał nim nieprzyjemnie jeszcze przez chwilę, nim wyrównał oddech.
Zanim został sam, wiedział, że potrzebował wezwać kogoś do pomocy z aurorskiej gwardii. I rzucić jeszcze kilka zabezpieczających miejsce zaklęć.

| zt x2


Darkness brings evil things
the reckoning begins
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I've come too far, to go back now
I'll never close my eyes
OPCM : 54
UROKI : 31
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Lathkill - Page 2 9l89Y7Y
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Rzeka Lathkill
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach