Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Zbiornik Blithfield
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Zbiornik Blithfield

Sztuczny zbiornik powstały przed paroma lady w skutek działań mugoli, uzupełniający krajobraz o rozległe tafle wodne i przestrzeń doskonałą dla rozwoju dzikiej fauny i flory. Niegdyś urokliwy po rozgromieniu mugoli w tej okolicy pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku zaszedł gęstą niepokojącą mgłą, nieprzerwanie unoszącą się nad sztucznym jeziorem. Nocami we mgle pojawiają się duchy i błędne ognie, ponoć będące pamiątką tamtych zdarzeń. Wciąż zachwyca nieujarzmionym krajobrazem.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zbiornik Blithfield - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


We walk under the same sun
We sleep under the same moon

Kerstin była zestresowana - przerażona, naprawdę. Od miesięcy zajmowała się pomaganiem rannym i potrzebującym w leśnej lecznicy funkcjonującej w Dolinie Godryka; nawet mając świadomość, że jeśli Somerset zostałoby najechane przez siły wroga, z pewnością spotkałaby ją za to kara. I świadomość, że pracuje tam wraz z całą masą czarodziejów poszukiwanych i okrzykniętych wrogami ojczyzny. Twarze, które każdego ranka uśmiechały się do niej znad parujących kubków herbaty, te spocone, zarumienione, kiedy ramię w ramię walczyli o życie pacjentów - te same twarze spoglądały na nią i setki innych Brytyjczyków na listach gończych oferujących nagrody za ich głowy. Myślałby więc kto, że zdążyła przyzwyczaić się do dreszczyku emocji i działań wolnościowych. Cholerka, jej własne rodzeństwo, cała trójka, poświęcało życie na rzecz idei, najważniejszego prawa każdego człowieka: prawa do życia w pokoju.
Jako pielęgniarka nawet przed wojną naoglądała się już swojej porcji krwi, ran, cierpienia w oczach, w grymasie ust. Czym różniło się to od tego, w czym miała pomóc dzisiaj? Czy chodziło o to, że opuściła dom, swoją dotychczasową strefę bezpieczeństwa, która nie rozciągała się dalej niż kilka kilometrów w pola otaczające Dolinę Godryka? Przecież nie była tutaj sama i nie pierwszy raz wybrała się gdzieś w towarzystwie znajomych czarodziejów. Byli wystarczająco silni, aby ją ochronić, kiedy ona będzie pochylać się nad rannymi.
Wszystko to było jasne jak słońce, a jednak - kiedy za pomocą świstoklika pojawiła się niedaleko jeziora w towarzystwie brata, który później miał się teleportować, by działać gdzie indziej, wciąż odczuwała strach. Starała się go maskować, kiedy otulała brata ramionami, kiedy ten dawał jej na pożegnanie całusa w czoło. Ciepło ubrana, zarumieniona i pełna determinacji ruszyła w kierunku miejsca spotkania, z ulgą spostrzegając, że nie jest pierwsza. Nerwowo bijące serce zabolało ją nieco z emocji i dziwacznego podniecenia, kiedy stanęła u boku pana lorda Greengrassa, grzecznie łącząc nogi i splatając okryte rękawiczkami dłonie na wysokości brzucha. Tak jak obiecała rodzinie, miała zamiar się słuchać, pilnować pana lorda Greengrassa i pana Moore'a, pod żadnym pozorem się nie oddalać.
- Ależ nie ma za co, panie lordzie Greengrassie - powiedziała szybko, czerwona jak letni pomidor. - Wszystko poszło jak trzeba, brat mi pomógł. Mam ze sobą trochę drobiazgów z lecznicy, bandaże, chusty, jodynę... - Zaczepiła kciukiem pasek wysłużonej torby, którą ze sobą zabrała.


Let's not fightI'm tired,can't we just sleep tonight?
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Jeszcze w grudniu z ledwością przyznał się do tego, że sobie nie radzi. Strach przed brutalną rzeczywistością zdawał się być tak silny, że ograniczał racjonalne myślenie. I Cillian naprawdę bał się, że tak będzie już zawsze. Przerazi go każdy krzyk, nie będzie w stanie unieść różdżki w górę, zginie lub nie zdoła uratować nikogo i niczego. Ku szczęściu potrzebujących osób mylił się, bo kiedy tylko dotarła do niego wieść o tym, co dzieje się w Staffordshire i że bardzo potrzebni są tam czarodzieje zdolni do ochronienia biorących w misji ratunkowej bohaterów... nie zawahał się ani sekundy. Po prostu wstał, jakby to wszystko było proste, jakby wystarczyło tylko założyć buty i płaszcz, wyjść na zewnątrz i ruszyć do przodu. Odkrył tym samym, że to faktycznie było proste — może nie aż tak jak przejście się na spacer, bo w każdym kotłuje się przecież niepewność i to nie były kroki stawiane przez człowieka zakładającego sukces każdych swoich działań, ale najważniejsze było stawianie ich pewnie, ze świadomością tego, że jest potrzebny i zrobi wszystko, żeby temu wyzwaniu sprostać. Rok spędzony na kuleniu się w mieszkaniu wuja i użalaniu się nad tym jak dramatycznie posypała się jego kariera pisarska zdawał się być teraz tak odległy... Czy to na pewno był on? Ten człowiek niezdolny do wykrzesania z siebie iskry inicjatywy? Ta wojna go zmieniała. Wciąż chciał pisać o miłości, ale powieści przestały być wystarczającym medium do przekazania myśli. Wciąż chciał działać społecznie, ale wraz z postępem konfliktu pokojowe demonstracje i zasypywanie ulic ulotkami przestały mieć znaczenie. To wszystko zaczęło być pokazem siły, w którym on też brał udział, nawet jeżeli ograniczało się to jeszcze do stawiania w tym pierwszych kroków. Nie poruszał się w tym jednak po omacku. Wciąż był historykiem, tylko... słowo rebeliant zaczynało być mu tak bliskie, jakby zamiast zaczytywać się w opasłych tomiszczach skrywanych w londyńskich bibliotekach, postanowił napisać kolejne ich rozdziały własnym życiorysem.
Lord Greengrass nie był mu osobą bliską, podobnie jak panna Tonks, ale z nią łączyło ją coś innego — głęboka przyjaźń z Michaelem, której efektem było to, że czuł jeszcze większą motywację do niespuszczania jej z oczu choćby na moment, jakby kompletna bezbronność nie była już wystarczającym argumentem.
Do usług, Sir — powiedział, skinąwszy głową, kiedy tylko zjawił się przy nich. Moore wyglądał na pewnego siebie. To znaczy, na tyle pewnego siebie, jak bardzo mógł wyglądać pisarz powieści romantycznych w obliczu tego co się stało — widać było od razu, że daleko mu było do doświadczonego Aurora, ale też nie sprawiał wrażenia kogoś, kto kompletnie nie wiedział, co robi. Fakt, że uważnie rozglądał się po okolicy, mógł jedynie w tym przekonaniu utwierdzać. — I witaj, Kerstin — przywitał się, pozwalając sobie na użycie jej imienia. Wbrew pozorom nie należał do osób szczególnie okrzesanych i przywykł do łamania konwenansów.


no beauty shines brighter
than a good heart
Cillian Moore
Cillian Moore
Zawód : pisarz wyklęty
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Nie bój się burz
Nie bój się słów
Strasznych snów
Jestem tu
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Zbiornik Blithfield - Page 3 Tumblr_p4cyg9ySbh1qg9wr1o5_r2_400
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9648-cillian-moore https://www.morsmordre.net/t9664-aslan#293571 https://www.morsmordre.net/t9665-pisarzyna#293576 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9741-skrytka-bankowa-nr-2207#295617 https://www.morsmordre.net/t9666-cillian-moore#293577

Powrót do góry Go down

The member 'Cillian Moore' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Zbiornik Blithfield - Page 3 CdzGjcQ
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zbiornik Blithfield - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Wkraczał na teren szpitala polowego krokiem zdecydowanym, nie pozbawionym jednak ostrożności. Dłoń schowaną w kieszeni płaszcza cały czas trzymał na różdżce, chcąc być pewnym, że w razie nieprzewidzianego ataku będzie w stanie się obronić. Jak to zostało wcześniej ustalone, Cillian Moore pozostał z tyłu, na straży, upewniając się, że nigdzie wokół nie czai się jakieś niebezpieczeństwo.
- Wspaniale. Z pewnością przyda się nam dzisiaj wszystko, co pani ze sobą wzięła- odparł, posyłając kobiecie lekki uśmiech, jak to miał w zwyczaju w takich sytuacjach udając, że zupełnie nie zwrócił uwagi na lekki rumieniec, który pojawił się na jej młodej twarzy.
Powitał go widok prowizorycznie rozstawionych namiotów, w których wnętrzu skrywały się polowe łóżka, a na nich pacjenci dotknięci mniej lub bardziej większymi obrażeniami. Wokół ogniska tlącego się w centrum tymczasowego obozowiska zgromadziła się pokaźna grupa czarodziejów, inni kręcili się w okolicy, najpewniej krążąc między rannymi, wciąż niosąc im potrzebną pomoc. Objął wzrokiem obozowisko, już na pierwszy rzut oka dostrzegł, że do w ciągu ostatniej doby do szpitala musiało napłynąć wielu nowych rannych. Wydawało mu się, że ich liczba była większa niż ta, którą mu zakomunikowano. Zbliżył się do dosyć pokaźnego tłumu, oswobadzając w końcu obydwie dłonie z zimowych kieszeń i wyciągając przed siebie ręce w geście pokoju.
- Nazywam się Isaiah Greengrass, pojawiam się dzisiaj tutaj w imieniu mojego rodu, panów tych ziem, chcąc okazać wam wsparcie i przypomnieć, że od wieków czuwamy nad dobrobytem zamieszkałych na tych terenach mieszkańców. Z wielkim bólem przyjęliśmy wieści tragedii, która rozegrała się w Staffordshire - podkreślił i przerwał na chwilę, aby jego słowa wybrzmiały w ciszy polany. - Wydarzenia ostatnich dni były przejawem nieprzemyślanego okrucieństwa dokonanym przez naszych największych wrogów. Tych, którzy opowiadają się za rządami aktualnego Ministra Magii. Przeciwników pokoju, równości i dobrobytu. Nie dajcie się oszukać, nie dajcie się zwieść głoszonym przez nich kłamstwom. Nie pozwólcie sobie wmówić, że to mugole stoją za działaniami, które pokryły popiołem niedalekie wioski, wysadziły w powietrze tory czy znajdujące się nieopodal budynki należące do niemagicznych. Oni niczemu nie zawinili. - Powiódł wzrokiem po twarzach zgromadzonych wokół siebie osób, chcąc wyczytać z nich jakąś reakcję czy przejaw emocji. Nieufność malowała się na twarzach wielu z nich. - Nie zamierzam oczarowywać was dzisiaj pustosłowiem, obiecywać złote góry i wmawiać wam, że zanim się obejrzymy wszystko wróci do normy. Znajdujemy się w stanie wojny, czekają nas ciężkie dni, a nawet i miesiące. Pragnę was jednak zapewnić, że ród Greengrass będzie zawsze, bez względu na okoliczności, do końca, stał po waszej stronie. Atak naszych wrogów był zaskoczeniem, niektórzy z was zapewne uważają, że odnieśliśmy klęskę. Pamiętajmy jednak, że już nie raz podnosiliśmy się z kolan, że wyciągaliśmy wnioski z poniesionych porażek i obracaliśmy je na własną korzyść. Tak będzie i tym razem. - Wskazał dłonią na stojącą nieopodal Kerstin. - Przynieśliśmy dzisiaj ze sobą zapas eliksirów, bandaży i innych niezbędnych środków do leczenia ran. Zarówno ja, jak i panna Tonks zajmiemy się jeszcze nieopatrzonymi ranami i wszystkimi osobami potrzebującymi jakiejkolwiek pomocy. Chciałbym również was wysłuchać, dowiedzieć się jakie są wasze potrzeby, zorientować się czego wam na ten moment najbardziej brakuje, aby jak najszybciej na to zaradzić.[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Isaiah Greengrass dnia 03.11.21 12:15, w całości zmieniany 1 raz
Isaiah Greengrass
Isaiah Greengrass
Zawód : alchemik, lord, twórca malarskich barwników
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Znam nuty przekleństw, na wylot prawdę
aż urwie świt nas, każda z gwiazd zgaśnie.
W dłoniach rwę świat nasz tak bez pamięci
za wszystko co ból wziął na zawsze.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10152-isaiah-greengrass https://www.morsmordre.net/t10368-kaszmir https://www.morsmordre.net/t10369-isaiah https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10463-skrytka-nr-2204 https://www.morsmordre.net/t10370-i-greengrass

Powrót do góry Go down

Przed przybyciem do Staffordshire nie była zaznajomiona z personaliami wszystkich mających jej towarzyszyć czarodziejów; może były to względy bezpieczeństwa, a może zwyczajne niedopatrzenie, w końcu Kerstin nie była w tym planie na tak istotnej pozycji, aby ktokolwiek decydował się zaznajomić ją ze wszystkimi jego elementami. I nie narzekała na to! Szczerze to chyba nawet wolała nie wiedzieć, ile zła tak naprawdę wydarzyło się tym biednym ludziom, nie wnikać w to, jakie były szanse na to, że ktoś ich dziś znowu zaatakuje, że coś przebiegnie nie tak jak trzeba.
Zarówno pan Moore jak i pan lord Greengrass wyglądali jednak na prawych, mężnych czarodziejów i to dawało jej szczątkowe poczucie bezpieczeństwa - wiadomo, że najlepiej czułaby się za plecami Gabriela albo Michaela, ale wierzyła w to, że gdyby jej rodzina nie uznawała tych ludzi za dobrych ludzi, nie zostawiliby jej tutaj. Koniec końców mieli jeden i ten sam cel, wspólną misję niesienia pokoju i pomocy tym najbardziej doświadczonym przez wojnę. Jeśli przy tym spojrzeć na specyficzny system czarodziejskiej polityki, lord z pewnością miał w tym też motywy rodowe.
- Witam - przywitała się uprzejmie, gdy zgromadzili się już w umówioną trójkę. Delikatnie przetarła zaczerwieniony policzek i raz jeszcze odwróciła się w stronę jeziora oraz odbijających się na nim świateł licznych ognisk i pochodni z okolic szpitala polowego.
Spojrzała znów na Isaiaha dopiero, gdy ją do tego wywołał. Uśmiechnęła się przyjaźnie, choć nie wydusiła już z siebie ani słowa do czasu, gdy dotarli do palenisk rozpalonych między płóciennymi namiotami. Nie musiała do nich nawet zaglądać, aby wiedzieć, że to właśnie tam leżą ranni; słodkomdły zapach ropy, surowicy i krzepnącej krwi uderzał w nos, przywoływał różnorakie, mniej lub bardziej przyjemne wspomnienia. Po zapachu rozpoznała, że są tutaj ludzie poparzeni. Sama woń też wystarczyła, aby zrozumiała, że pacjentów trzymano w zdecydowanie zbyt wielkim ścisku.
Stanęła grzecznie za lordem Greengrassem, gdy ten rozpoczął przemowę, choć po prawdzie najchętniej zasłoniłaby uszy, żeby nie musieć słuchać jej ze wszystkimi szczegółami. W jej błękitnych oczach szybko zaiskrzyły łzy żalu i współczucia wobec tych wszystkich niewinnych, których dotykały spory ideologiczne na samym szczycie drabiny społecznej. Po cichu otarła powieki kraciastą chusteczką i po skończonej przez lorda przemowie podeszła dwa kroki do przodu, aby pokazać się ludziom, zasygnalizować, że to ona jest "panną Tonks". Z wysoko uniesioną brodą (była bowiem dość niska) zwróciła się do ludzi, którzy chcieli jej słuchać:
- Dużo pracowałam z ranami, nie potrzebuję wielu narzędzi, żeby pomóc. Chętnie przejdę się po wszystkich namiotach, zostanę na noc, wykonam tyle pracy, ile zdołam - Nie była wyjątkowym mówcą, więc powiedziała po prostu, co jej na sercu leżało, zastanawiając się, w którym momencie będzie mogła zacząć.
Po ujrzeniu tych wszystkich ciemnych, zszarzałych od smutku twarzy bardziej niż wcześniej rwała się do pracy.


Let's not fightI'm tired,can't we just sleep tonight?
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Podejrzewał, że przyjdzie mu się zmierzyć z nieufnością czarodziei, którzy jeszcze kilka dni wcześniej wiedli tu z pozoru spokojne życie. Wojna od tygodni wisiała jednak w powietrzu, ostatnie miesiące nikomu nie powinny pozostawić złudzeń, a świadomość, że ród Greengrassów otwarcie przeciwstawił się poplecznikom Lorda Voldemorta niewątpliwie w niektórych wzbudzała nie tylko niepokój, ale i złość. Czy i nie jemu towarzyszyły podobne rozterki? Doskonale wiedział, że wystarczyłoby tylko przyjąć propozycję pokoju i złożenia broni przedstawioną przez Abraxa Malfoy’a, podporządkować się wpływom Rycerzy Walpurgii, aby ich ziemię, a więc i magiczni mieszkańcy Stafford i Derby znaleźli się w bezpiecznej strefie. Co jednak czekałoby wszystkich egzystujących tutaj od pokoleń, w zgodzie, mugoli? I czy należało dobrowolnie poddawać się tyrani szaleńców? Oportunizm i konformizm skrywający się pod płaszczykiem chęci zapewnienia dobrobytu i spokoju ziem były przyjmowane przez Greengrassów z nieskrywanym cynizmem, w końcu od wieków nie uznawali i podważali wartość negatywnego stosunku do mugoli. Nie zamierzali więc pozwolić się sterroryzować, Isaiah, chociaż zupełnie nie wprawiony w tego rodzaju zadaniach, nie tylko musiał, ale i pragnął, podtrzymywać tę narrację, choć polityczne zagrywki i dyplomacja nigdy nie należała do jego kręgu zainteresowań.
- Nie chcemy wojny - usłyszał przytłumiony głos jednego ze stojących w tłumie mężczyzn, który spoglądał na niego buńczucznie, krzywiąc się wyraźnie. Ubrany w potarganą szatę, umorusany brudem ostatnich dni, z widocznym śladem oparzeń na twarzy, z lekką drwiną spoglądał na nienaganny strój szlachcica, który nawet w tych okolicznościach zachowywał elegancję. - Panie dobrodzieju, straciliśmy domy, nie mamy do czego wracać - powiedział ktoś inny, nieco piskliwym, łamiącym się głosem. - W wybuchu straciłam syna… - Oczy Isaiaha na chwilę zaszły mgłą, sam doświadczył w życiu wielkiej tragedii, potrafił więc zrozumieć jej ból. - Kobiety, które pojawiły się tutaj przed kilkoma dniami okazały nam wsparcie, wyleczyły rany, obiecały pomoc ze strony Ministra Malfoya, czy to nie jemu powinniśmy zaufać? Pośród nas żyli kłamcy, staliśmy się ofiarami… - kontynuował mężczyzna, który wcześniej spoglądał w stronę Isaiaha z nieskrywaną niechęcią.
- Bardzo was wszystkich proszę, nie dajcie się omamić i zmanipulować. Jestem świadomy waszego bólu i nieszczęścia. Sam straciłem żonę w pożarze ministerstwa, który półtora roku temu został podłożony przez tych samych ludzi, którzy kilka dni mordowali, siali zamęt na naszych ziemiach i przeprowadzili egzekucję uczciwego człowieka. Czy naprawdę uważacie, że ludzie, którzy z zimną krwią mordują i torturują niewinnych ludzi, karząc ich za niezgodne z ich przekonaniami poglądy, zasługują na wasze zaufanie, na wasz szacunek? Proszę, nie pozwólcie zaślepić się kłamcom, nie rezygnując jednak z przeżywania żałoby. Odczuwany ból czy strach jest czymś zupełnie naturalnym, mogę was jednak zapewnić, że już pracujemy nad tym, aby zapewnić Wam bezpieczeństwo - rzekł, wodząc wzrokiem po zgromadzonych.
Miał nadzieję, że dobroć bijąca z postawy Kerstin i szczerość jej słów podziała na czarodziejów podobnie jak na niego - poczuł ulgę świadomy, że ma u swojego boku kogoś, kto znalazł się tutaj z czystości serca i chęci niesienia pomocy. Czy kobieta nie ryzykowała życia pojawiając się tutaj w tak niepewnym momencie, gdy istniało niebezpieczeństwo, że oprawcy znowu w nich uderzą, tym razem ze zdwojoną siłą?
- Proszę pozwolić sobie pomóc - powiedział, sam sięgając do torby, wyciągając z nich środki niezbędne do leczenia, ale i kilka bochenków chleba.
Isaiah Greengrass
Isaiah Greengrass
Zawód : alchemik, lord, twórca malarskich barwników
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Znam nuty przekleństw, na wylot prawdę
aż urwie świt nas, każda z gwiazd zgaśnie.
W dłoniach rwę świat nasz tak bez pamięci
za wszystko co ból wziął na zawsze.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 2
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10152-isaiah-greengrass https://www.morsmordre.net/t10368-kaszmir https://www.morsmordre.net/t10369-isaiah https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10463-skrytka-nr-2204 https://www.morsmordre.net/t10370-i-greengrass

Powrót do góry Go down

Nawet jeśli w tyle głowy zakotwiczyła się Kerstin świadomość olbrzymiego niebezpieczeństwa, jakie ze sporym prawdopodobieństwom groziło jej poza Somerset - zwłaszcza w hrabstwach objętych regularnymi walkami, wojną, którą po raz pierwszy miała szansę ujrzeć na własne oczy - nie pozwoliła, aby strach, niepewność czy tchórzostwo przejęły nad nią kontrolę. Nie w ten sposób wychowali ją rodzice, nie takie wartości wpajano im w szkole pielęgniarek. Chociaż było ciężko, odurzająco wręcz, gdy w nosy drażnił zapach brudu, uryny i spalonej skóry, musiała się wyprostować, płytko odetchnąć i zebrać siły. Słuchała oskarżeń ludu bez wtrącania się, bo tłumaczenie przyczyn rzezi należało do lorda. Zemdliło ją natomiast, ścisnęło w żołądku, na wyobrażenie ludzi wystarczająco perfidnych, aby wyciągnąć łaskawą dłoń do tych, których wcześniej z zimną krwią mordowali i palili im domy. Jaki człowiek robił coś takiego? Czy dało się jeszcze takiego kogoś w ogóle nazywać człowiekiem?
Nachodziły ją obrzydliwe wspomnienia opowieści, szeptanych na oddziałach szpitalnych przez byłych żołnierzy wojsk alianckich. Pamiętała ich dobrze: kalekich młodzieńców, ślepych, ogłuszonych, przeraźliwie smutnych.
Teraz było inaczej - teraz to ona miała tworzyć historię sanitariuszek, a nie tylko z sercem w gardle wysłuchiwać peanów o bohaterstwie starszych stażem pielęgniarek. Teraz nadszedł jej czas.
Kaszlnęła pod nosem i uśmiechnęła się, otwierając torbę, aby przyjąć kolejną porcję środków przyniesionych przez lorda Greengrassa.
Potem postąpiła wprzód, w kotłującą się masę łez, krwi, bólu i bezradności. Kładła dłonie na wychudzonych ramionach, zaglądała w mętne oczy i szukała tych, którzy nie obawiali się poddać pod troskliwe dłonie pielęgniarki, nie posiadającej różdżki zatkniętej za pas ani emblematu z kostką.
- Potrzebuje pani zmiany opatrunku? Proszę pozwolić mi na to spojrzeć, wygląda na nieruszany od dawna. Może wdać się zakażenie.
Przyklęknęła przy jednym z ognisk, gdzie na stołku siedziała starsza kobieta z chustą owiniętą wokół włosów; posiwiałych od wieku lub wciąż osiadłego popiołu.
- Ty myślisz, że ja nie wiem? Nie mam z czego zrobić bandaża - ochrypły od krzyków głos próbował przypuścić atak na łagodność Kerstin, dziewczyna nie pozwoliła sobie jednak na okazanie wątpliwości.
- Dlatego właśnie przyszliśmy. Mam dla pani czyste bandaże, wodę utlenioną, wszystko co trzeba. Czy mogę...? - Szczupłe, czyste dłonie sięgnęły do przesiąkniętego szkarłatem i żółcią opatrunku; kobieta wpierw przewróciła oczami, potem jednak zacisnęła drżące wargi i kiwnęła głową. - Najpierw poleję po bandażu zwykłą wodą, dobrze?
Musiała zwilżyć opatrunki, ponieważ pozostawały niezmieniane wystarczająco długo, by zesztywnieć i przylgnąć do ran. Rozwijała brudny materiał pomału, odklejała skrzepliny i grudy ropy, czując coraz intensywniejszy swąd martwicy i bakteryjnego nadkażenia.
- Nie zdążyłam na przyjście tych pierońskich wiedźm. Uzdrowicieli mamy garstkę, tera zajmują się młodymi. Uch! Nie chciałam, żeby mnie dopatrywali, jak tyle mamy chorych. Sssss... Zima sroga - mamrotała kobieta, co jakiś czas wydając z siebie postękiwania bólu.
Trudno było jej się dziwić; pod kilkoma warstwami bandaża Kerstin znalazła pozbawione skóry stare rany pooparzeniowe z elementami rozpływającej się w ropie martwicy. Z początku coś zapiekło ją w głębi gardła, przez głowę przeleciała przerażająca myśl, że nie będzie wiedziała, co zrobić. Potem jednak zacisnęła zęby i przystąpiła do działania, wyciągając z torby czyściutko zapakowany sterylny skalpel, pęsetę i łyżkę chirurgiczną.
- Będę musiała ściąć martwicę. Zrobię to delikatnie i nie powinno boleć; martwa tkanka nie boli - powiedziała pomału, po części uspokajając kobietę, a po części samą siebie.
Jakież było jej zdziwienie, gdy staruszka wybuchnęła śmiechem!
- A tnij, dziewuszko, ja miałam mugoli w rodzinie, to mąż lubił mówić, że nie. Byle bym wyszła z tego, na tamten świat mi nie spieszno!
Kerstin uśmiechnęła się niepewnie i zabrała do pracy.


Let's not fightI'm tired,can't we just sleep tonight?
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
For now
we are an unfinished story
waiting to be written
f o r n o w
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zbiornik Blithfield

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach