Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Zapomniany cmentarz
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Zapomniany cmentarz

Istnieją miejsca, o których zapomniał świat. Jedno z nich mieści się na południe od Stafford i nosi miano nawiedzonego miejsca. Otwarte w 1750 roku przy samym brzegu lasu. Chowano na nim zwłoki tych, o których mówić się nie powinno. Miejscowa ludność przestrzega dzieci przed tym miejscem, opowiadając im mrożące w żyłach krew historie. Nikt jednak nie widział tam ani zjaw, ani duchów, ani tym bardziej krwi nieznanego pochodzenia, odznaczającej się zimą na białym śniegu. Samo miejsce wzbudza uczucie grozy, jest w nim coś niezwykle nieprzyjemnego. Na samym końcu, przy rozłożystym drzewie stoi kapliczka, której kamień stanowiący wejście został przesunięty, a na szczycie wyryto niezgrabnym pismem sentencje w jednym z zapomnianych języków.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany cmentarz - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Przyjemne dreszcze przebiegły jego ciało, kiedy szmer umykających mugoli przerwał krzyk jednego z nich. Melodia dla uszu, coś niezwykle przyjemnego, a trawione zaklęciem Cruciatus maleńki robal wił się i miotał. Jemu sprawiało to przyjemność, dla niego takie dźwięki były melodią, choć wciąż istniały te o wiele, wiele przyjemniejsze, które jak rytm wybijał w jego głowie Arawn. Dźwięk miażdżonych kości, pękających pod naporem, rozkruszanych w drobny mak. Ten dźwięk to przyjemność, podobnie jak krzyk bezbronnego mugola, który teraz zdany był na jego łaskę lub niełaskę. Wiedział, że jego wrzaski wpływały na tych, którzy w panice chowali się za nagrobkami. Wybije ich co do jednego, pozbędzie się tego robactwa zatruwającego ich ziemię. Im głębiej stawiał kroki w tym szaleństwie, tym mniej możliwa stawała się dla niego droga powrotu. Wybrał ją sam. Wybrał Czarną Magie, spowijający jego duszę mrok, ciemność, która przyjemnie obejmowała go za każdym razem, kiedy w nią wstępował. Jak starego przyjaciela, zostawiając po sobie coraz więcej śladów.
W końcu przerwał zaklęcie, krzyk mugola słabł, najwyraźniej wyczerpany tym, co zafundował mu Rosier. Jego ciemne, czekoladowe oczy przesuwały się po granicach nagrobków, wyszukując kolejnej ofiary. Kobieta? Mężczyzna? Jak długo powinien cierpieć? Jak bardzo powinien wiedzieć, że to kara za grzechy i za to, co było w przeszłości. Rozluźnił nieco ramiona, zaciskając palce na arganowym drewnie swojej różdżki. Ich strach to wspaniała frajda, a oni mogli ją tak po prostu wykorzystać, tyle ile przerażone robaki mogły im dać. Roześmiał się, zupełnie tak, jakby tracił nad sobą kontrolę. Potrzebował teraz jedynie iskry zapalnej, aby móc brnąć w to dalej.
- Ictusosio - wycelował w biegnącego mugola, który najwyraźniej uznał, że to najlepszy czas na ucieczkę. Mathieu skupił się na celu, wypowiedział inkantację ze starannością. Mugol był tak blisko, a on tak bardzo pragnął usłyszeć ten dźwięk, choć na krótką chwilę, drobny moment. To była przyjemność, której ostatnimi czasy bardzo ciężko było mu odmówić. Pragnienie, z którym nie potrafił walczyć.


Mathieu Rosier


Be not the slave of your own past...
plunge into the sublime seas, dive deep, and swim far,
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Łowca i opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier

Powrót do góry Go down

The member 'Mathieu Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 30

--------------------------------

#2 'k10' : 7
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany cmentarz - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Wspomnienia mieszały mu się wciąż w głowie, obrazy przemijały, kiedy podjął walkę o przywrócenie samemu sobie kontroli. Znał taki niebezpieczny stan. Podobnie bywało z alkoholem; upijany zbyt szybko, zbyt łakomie potrafił otumanić w kilka chwil. Niósł przyjemną błogość, satysfakcję, ale odbierał kontrolę, nim dłużej trwał tym trudniej było ją odzyskać. Nie chciał tego, musiał być skupiony — oddanie siebie Ogmie coraz mocniej mąciło mu umysł. Zatracał się w cudzych myślach, wrażeniach. Gubił samego siebie, przekonanie o tym, kim był. Nie mógł do tego dopuścić, pozwolić, by to trwało. Był wystarczająco silny żeby stawić mu czoło. Nie miał co do tego wątpliwości. Nie zamierzał jednak lekceważyć nieznanego bóstwa, które nosił w sobie. Ogma był potężny, potrafił robić z umysłów ludzi śmietnik. Jego moc chciał wykorzystać, stać się jego sojusznikiem, nie wrogiem. Chciał, by potęga, która posiadał niszczyła ich wspólnych wrogów, a nie ich. Mogli osiągnąć to wszystko wspólnie — czy na pewno, czy tylko teraz, na chwilę, póki niezbadane były moce boskie?
Powracał do siebie powoli, w akompaniamencie krzyków mugoli, wrzasków, lamentu i szybko stawianych w śniegu kroków. Pod jego nieobecność, Rosier szykował im piekło. Szmaragdowy błysk w oczu znikł — Mathieu mógł nie zdawać sobie do końca sprawy, co właściwie się wydarzyło. On sam jeszcze nie wiedział, jakie tego były skutki.
— Pochowali się w krypcie — mruknął powoli, spoglądając na niego. Mathieu świetnie musiał sobie radzić. Kiedy myśli wracały na właściwy tor, a do niego dotarło znów gdzie są i w jakim celu, dostrzegł ciała. Ruszył w stronę mauzoleum. Początkowo wejście przysłaniały nagrobki, niewielkie kupki śniegu. Nie dotarł tam jednak, przystając przy umierającym mężczyźnie, którego chwilę wcześniej Mathieu miał pod mocą niewybaczalnej klątwy. Miał wpół otwarte oczy pozbawione już życia. Może się bał, ale zapewne cierpiał. Łzy płynęły z kącików jego oczu po bladych policzkach, wsiąkając we włosy. Przyglądał mu się chwilę. Obserwował ten krótki moment; łatwo go było przegapić, a w ferworze walki zwykle brakowało na to czasu. Sekunda, a może jej ułamek, w trakcie której z człowieka uchodziło życie. Był pewien, że poczuł dotkliwsze zimno za sobą, a lekki powiew wiatru z prawej strony był spowodowany przybyciem jego przyjaciółki, odwiecznej towarzyszki — śmierci. Nie odważył się obrócić w jej stronę i na nią spojrzeć, ale czuł jej obecność. Niemą, pogrzebową. Było w tym coś pięknego. Sam akt, umykającego życia.
— Będziesz jednym z wielu. Sprawisz, że będą się bać. Sprawisz, że umrą. I dasz nam wielką radość — powiedział na pożegnanie, jak do najlepszego przyjaciela, lecz poza obrzydliwym jadem nie miał nic dla niego. Patrzył, jak umiera, a kiedy już powieki przymknęły się, a ciało rozluźniło, podniósł na równe nogi.
— Inferni — wycelował w niego różdżką, wierząc, że przywróci go do życia. Stworzy z niego nowy byt, istotę, która pomóż esica popłoch i chaos, pożywi się mugolski ciałem. Wiązka światła błysnęła i uderzyła w nieruchome truchło. Krew cienką strugą spłynęła mu z nosa, a głowę wypełnił tępy ból. Przymknął oczy na chwilę, próbując pozbyć się tego uczucia, a potem przetarł gęstą ciecz wierzchem rękawiczki. Kiedy już otworzył oczy, przed nim przepoczwarzał się inferius.— Nie wolno ci atakować czarodziejów. Mugoli zabij. Wszystkich, których napotkasz na swojej drodze.— Wydał mu polecenie i ruszył dalej. Na cmentarzu nie brakowało trupów przecież.

| Inferius; PŻ:340 Z:68 S:68



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Zapomniany cmentarz - Page 2 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber

Powrót do góry Go down

Piski i krzyki przerażonych mugoli były jak melodia dla uszu. Mathieu delektował się tym zjawiskiem, ciesząc uszy dźwiękami, które wydawali w panice. Widział jak uciekają w popłochu, jak żałośnie niczym pełzające robaki błagają o litość. Nie było dla nich litości, nie było dla nich szans i nadziei. Zaprzepaścili wszystko lata temu, wiele pokoleń ciężkiej pracy zostało właśnie nagrodzone. Gardził nimi, brzydził się nimi, nie mógł patrzeć na ich upodlone twarze. Śnieg pokrywał się ich krwią, przesiąknie do ziemi. Będą mogli nazywać to miejsce swoim przekleństwem, pozbawianie ich życia, patrzenie na ból i cierpienie było przyjemnością. Kierowali się do kaplicy, jakby to miało być ich miejsce schronienia. O ironio, stamtąd nie było już ucieczki, a gromadzili się tam żywo, uciekając przed tym, co było nieuniknione.
Rosier ruszył w tamtą stronę. Posępne miejsce kaplicy prezentowało się fatalnie, zupełnie nie rozumiał dlaczego wybrali właśnie je na swoje schronienie. Potężne drzwi były uszkodzone, a ze środka zionęła cisza. Myśleli, że ich nie widział? Że nie zwrócił uwagi, w którym kierunku lgną? Należało zaprowadzić porządek, zrobić miejsce nowemu ładowi, całkowicie wyzbywając się tego plugastwa.
Zanim wszedł do środka wyciągnął rękę przed siebie, napiął mięśnie, mocniej ścisnął palce na różdżce. Czekali na widowisko? Czekali na coś wspaniałego? Jeden z nich został wypchnięty w światło drzwi, a Mathieu bez wahania wykorzystał ten moment. - Costacrescio - wypowiedział wyraźnie, w skupieniu, z wściekłym wybrzmieniem, zupełnie skoncentrowany na tym, co właśnie robił. Powinni zapamiętać ten moment przed śmiercią, zobaczyć coś, co pozwoli ich twarzom zastygnąć w przerażeniu, kompletnym strachu przed końcem. Nie mógł się doczekać, aż będzie widział te trupy leżące we własnej krwi, czerwony śnieg, zabarwiony ich posoka. Miejsce upamiętnienia triumfu Rycerzy Walpurgii nad tymi, którym możliwość chodzenia po tym świecie zwyczajnie się nie należała. Zacisnął palce na arganowym drewnie, to jeszcze nie koniec. To dopiero początek. Musieli walczyć, pokazać na co ich stać, pokazać wszystkim, że z nimi się nie zadziera. - Ignitio - rzucił wyraźnie, skupiony na inkantacji zaklęcia, które właśnie wypowiadał. Chciał, aby spłonęli żywcem wewnątrz ciasnej krypty, w której właśnie się znaleźli. Nieczęsto sięgał po zaklęcia z zakresu uroków, jednak musiał podejmować próby, a możliwość wypróbowania ich właśnie na nich... była nieunikniona. Był skupiony, był zawzięty, w pełni poddawał się temu co dyktowała mu mroczna część jego duszy. Tak wiele zmieniło się przez ostatnie miesiące, dostrzegał więcej, wierzył w swoje możliwości i chciał dokonać czegoś wielkiego. Celował różdżką w wejście do krypty, chciał zobaczyć jak uciekają, jak próbują z nimi walczyć. Jakie jednak mieli szansę?


K1: K100 - Costacrescio
K2: K10 - CM
K3: Ignitio


Mathieu Rosier


Be not the slave of your own past...
plunge into the sublime seas, dive deep, and swim far,
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Łowca i opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier

Powrót do góry Go down

The member 'Mathieu Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 11

--------------------------------

#2 'k10' : 2

--------------------------------

#3 'k100' : 44
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany cmentarz - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Pod jego nogami powstawało nowe nie-życie. Patrzył, jak zwłoki mugola, przeobrażają się, zmieniają, upodabniając do nadżartego robactwem i czasem ghula. Nekromancja była szczególną sztuką, a czarna magia pozwalała na igranie ze śmiercią. Ta jednak nigdy nie upominała się o swoje dzieci. To coś nie miało już duszy, nie było żywe, niczego jej nie odebrano. Zrodzone z mrocznych sił stworzenie posiadało wielką siłę i ogromną moc. Mogło zabijać. Mogło straszyć, siać popłoch, grozę, zamęt. Wysłuchując jego polecenia zaczęło pełzać po śniegu, brudząc śnieżny dywan błotem. Powiódł za nim wzrokiem, jak między nagrobkami kierowało się w stronę cmentarnej bramy. Pójdzie tam, do najbliższego miasta, zacznie robić to, co do niego należy. Póki go nie spalą — a minie trochę czasu, nim się zorganizują i im się powiedzie, pociągnie za sobą wiele żyć. Mugolskich, brudnych. Niewartych pamiętania.
Mathieu ruszył w stronę krypty, odprowadził go wzrokiem, podnosząc się z ziemi. Dłonią ubraną w czarną, skórzaną rękawiczkę pociągnął poły ciemnego, grubego płaszcza i ruszył dalej, powoli przechadzając się po cmentarzu. Szata ciągnęła za sobą wierzchnią warstwę śniegu, kolejne srebrzyste drobiny osadzały się na jej końcach. To miejsce, jak każde tego typu, miało swoją specyficzną aurę. Towarzyszył jej zapach śmierci, latem — także całkiem realny ludzkiego rozkładu. A przynajmniej sądził, że to czuł, wyobrażając sobie pod tonami ziemi te wszystkie trumny i trumienki pogrzebane głęboko, z ciałami. Tyle istot mogło z nich powstać, gdyby nie były tak silnie nadszarpnięte czasem. Szczęśliwie dla nich, za sprawką Ogmy, wielkiego, potężnego bóstwa, mugole, którzy rzucili sobie do gardeł byli martwi. Zabici, przez kogoś, kto okazał się silniejszy. Nie pamiętał za dobrze tego, co się działo. Widział jak przez mgłę, między tymi wszystkimi obrazami migającymi międzyczasie przed oczami. Kobieta z utraconymi wspomnieniami leżała martwa. Jej głowa rozbita była płytą nagrobną, którą rzucono jej prosto na twarz. Śnieg wokół zabarwiony był karmazynem. Tuż obok mężczyzna oparty o nagrobek. Nieruchomy, z otwartymi oczami, z podartym ubraniem — wokół ślady na śniegu. Mnóstwo śladów i krwi. Uciekli do kaplicy. Ci, którym udało się umknąć, ukryli się. Rosier sobie z nimi poradzi.
Tymczasem on wyciągnął znów różdżkę, zaciągnął się zimnym, styczniowym powietrzem.
— Inferni— wypowiedział raz, a kiedy magia go zawiodła, różdżka okazała się kapryśna, zrobił to jeszcze raz, a później przesunął ją w bok, na mężczyznę i wymówił znów inkantację czarnomagicznej klątwy. Dwie poczwary, dwie istoty. Kości zdawały się trzaskać, skóra przechodziła szybki etap starzenia się i rozkładu, zaczynając przypominać coraz bardziej krwiożerczą i demoniczną istotę.
Powtórzył polecenie — mieli udać się do najbliższego miasta, zabijać ludzi, unikać czarodziejów. Niech pożrą wszystkich, sieją zniszczenie. Jego dzieci. Jego martwe, zrodzone z czarnej magii dzieci.


| rzuty
Inferius 2 PŻ:210 S:42 Z:42
Inferius 3 PŻ:245 S:49 Z:49



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew


Ostatnio zmieniony przez Ramsey Mulciber dnia 16.08.21 0:16, w całości zmieniany 1 raz
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Zapomniany cmentarz - Page 2 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber

Powrót do góry Go down

Poczuł osłabienie. W jego głowie zapanował chaos, a czarne myśli ponownie przebiły się ponad jego świadomość. Trudnym było zaakceptowanie faktu, że coś potrafiło bez najmniejszego problemu wtargnąć na wyżyny jego pojmowania i zasiać chaos, który odbierał pełną możliwość skupienia się w odpowiedni sposób. Z jednej strony targało nim pragnienie rozlewu krwi mugoli, z innej miażdżenia ich kości i patrzenia na ból i cierpienie, a gdzieś indziej świtała też myśl, że zmęczenie ostatnich miesięcy wysnuwa się na prowadzenie. Tylko on zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele wysiłku musiał włożyć w to, aby osiągnąć jakikolwiek sukces, że wszystko czego dokonał w ostatnich miesiącach było owocem ciężkiej pracy, nieprzespanych nocy, trudu i znoju. Tylko on to wiedział i każda kropla potu i krwi przelana na rzecz tego wszystkiego była warta. Nie mógł pozwolić, aby jakaś banda szaleńców, którym wydawało się, że zostaną zbawicielami tego świata, ratując mugoli przed nieuchronną katastrofą będzie w stanie to zmienić. A tym bardziej, że mugole i szlamy, których tak zawzięcie bronili będą mogły bawić się i czuć bezpiecznie. Niech pojmą, że bezpiecznie nie są i już nigdy nie będą. Nawet we własnych domach.
- Corio - rzucił z pewnością w głosie, starannie wypowiadając zaklęcie. Nadal celował we wnętrze kapliczki, gdzie mugole zgromadzeni byli aż zanadto. Kompletnie niezrażony porażką, która miała miejsce jeszcze chwilę temu, ani tym bardziej ciemnością, którą ujrzał. Nikt nie przyznawał się do słabości, a tym bardziej nie Rosier. Nigdy nie poddał się i choć przypłacił to krótką wizytą w Tower czy niemal wykrwawieniem na piaskach Bezimiennej Wyspy - walczył do końca. Musiał skupić się odrobinę bardziej, mocniej, intensywniej. Jego ciemne tęczówki zdawały się lśnić czernią, jak u kogoś, kto całkowicie postradał zmysły i nie panował nad własnymi odruchami. Pozbywał się ostatków litości, która gdzieś tam gromadziła się w nim przez lata. Nie było czasu i szans na to, aby litość miała jakiekolwiek szanse wybicia się. Już nie był tym samym człowiekiem, już się nie wahał.
- Ignitio - rzucił, podejmując jeszcze jedną próbę. Zaciskał palce mocno na różdżce, skupiał się na nich, na krzyczących mugolach, którzy zapewne mieli go za szaleńca. Czy to szaleństwo mogło trwać aż tak długo?

K1 (100): Corio
K2 (10): CM
K3 (100): Ignitio


Mathieu Rosier


Be not the slave of your own past...
plunge into the sublime seas, dive deep, and swim far,
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Łowca i opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier

Powrót do góry Go down

The member 'Mathieu Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 60

--------------------------------

#2 'k10' : 10

--------------------------------

#3 'k100' : 21
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany cmentarz - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Kolejne dwie istoty ruszyły w świat. Małe potwory. Obserwował je chwilę, kiedy wypełniając jego wolę pełzały w stronę bram cmentarz. Jeśli Mathieu go spali, zdążą przed nim umknąć. Przed niszczycielską siłą, ogniem. Skierował różdżkę w stronę leżącego bezwładnie ciała, ale po wypowiedzeniu inkantacji magia go zawiodła. Musiał rozproszyć go krzyk. Wrzask ludzi zgromadzonych w mauzoleunm, w którym popłoch siał młody lord. Nie było jeszcze piętnastej, ale okolica wydawała się opuszczona, nikt tu nie zmierzał. Byli sami. Oni dwa z garstką ukrywających się tu mugoli. Obrócił się w tamtym kierunku, z lekko uniesioną brwią obserwując wyjście — czy uciekali, czy kłębili się pod ziemią? Czy zamierzali błagać Mathieu o litość? Czy może liczyli na to, że okaże miłosierdzie i pozwoli im uciec? Mógłby. Zawsze był zdania, że warto było pozostawić świadka zdarzeń, najlepiej takiego, któremu darowano życie, by opowiedział o makabrze, jaka miała miejsce. Ruszył w stronę krypty sprawnym krokiem, w dłoni wciąż dzierżąc swoją różdżkę. Powoli dotarł do czarnoksiężnika, przystając za nim pół kroku. Przebiegł wzrokiem zbitą, przerażoną grupę ludzi. Ludzi, którzy dziś w jego oczach byli wynaturzeniem. Ludzie, którzy przez całe wieki uważali się za lepszych, gnębiąc, prześladując i mordując czarodziejską społeczność. Dzisiaj role się odwróciły. To oni umrą, oni będą topić się w ogniu i lecieć z dymem prosto w ciemne niebo. Dziś wieczorem zrozumieją, że nastał ich zmierzch.
Wycelował różdżką w mężczyznę, którzy otaczał ramieniem kobietę. Bez wahania machnął różdżką.
— Avada kedavra!— Błysk szmaragdu rozniósł się jasnym, oślepiającym światłem po całej kaplicy. Odbił się w zimnych, stalowoszarych tęczówkach Mulcibera, na chwilę lub dwie odznaczając się także poświatą na jego sylwetce. Ciało w ułamku sekundy padło bez życia. Nieruchome, bezwładne, wiotkie — opuściło kobietę, która je podtrzymywała i runęło w dół, na kamienną posadzkę. Nim jednak zdecydował się zrobić więcej, ogarnęła go słabość. Czarna magia dała o sobie znać, mrok przysłonił mu wszystko, zajął oczy, odebrał wzrok. Zachwiał się na chwilę niepewnie, a kiedy rozkleił powieki powoli, ujrzał jedynie czerń i biel. Musiał dojść do siebie, potrzebował chwili. Ale nie powinien zwlekać.
— Inferni— powiedział, robiąc krok do przodu, celując w świeże zwłoki. Krew przestawała w nich krążyć, serce ledwie przestało w nim bić. Wiązka światła ugodziła truchło, by zacząć przeobrażać się w coś, czego żaden z obecnych w krypcie ludzi do tej pory nie widział.
— Musimy się cofnąć — powiedział cicho do Rosiera, tylko po to, by go uspokoić. W jego wyrazie twarzy dostrzegł pewną nerwowość. Coś musiało iść nie tak, nie po jego myśli. Stratują ich, kiedy zobaczą inferiusa. — Zabij ich— rozkazał chłodnym, surowym tonem. Krzyk, panika, chaos. — Zablokuj przejście.

| rzuty
Avada kedavra
Inferius 4 PŻ:275 S:55 Z:55



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 60
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Jasnowidz
Zapomniany cmentarz - Page 2 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber

Powrót do góry Go down

Pozbieranie myśli i odnalezienie spokoju ducha, pozwalające mu na odpowiednie skupienie było trudne w momentach, kiedy do jego myśli docierały niepokojące wiązki, wywołując negatywne emocje i wzmagając pragnienia zanurzenia się w czarnej otchłani po sam czubek głowy. Pragnienie zemsty za wieloletnie krzywdy, zdobycia władzy i ta słodka woń śmierci, która tak przyjemnie łaskotała jego umysł. Od dłuższego czasu ciężko było mu nad tym zapanować, szczególnie w takich chwilach jak ta, kiedy to właśnie pragnienie narastało i stawało się nie do zniesienia.
Na cmentarz przybyli zrobić swoje, Ramsey wprawnie władał magią tworząc kolejne inferiusy, a on robił co mógł, to na co pozwalała mu siła i moc, rozproszony umysł jednak płatał mu figle. Powinien popracować nad własnym skupieniem, dać sobie więcej możliwości i być może… dopuścić do siebie te najcięższe myśli, zaakceptować nowy ład i podporządkować się nim. Mulciber posłał jednego z nich do wnętrza krypty, gdzie czekali na niego z pewnością przerażeni mugole. Wszedł do środka, a Mathieu od razu sięgnął po zaklęcie, kiedy tylko twór znalazł się we wnętrzu krypty. – Incarcerare – rzucił zaklęcie i wprawnie zamknął komnatę, teraz nikt nie mógł jej opuścić, a inferius miał proste zadanie. Miał ich zabić, wszystkich co do jednego. Krzyki, płacz, wrzaski… były jak melodia dla ich uszu. W momencie kiedy rozlegały się najintensywniej Mathieu zauważył, że w cieniu niedaleko wyjścia z cmentarza przemyka jakiś cień. Nikt nie opuści tego miejsca bez ich wiedzy, bez ich zgody. Zacisnął palce na różdżce i wściekle rzucił zaklęcie. – Gladium – intensywnie wybarwiona wiązka czarnomagicznego zaklęcia wystrzeliła w stronę uciekającego mugole. Żyły na jego przedramionach rozwarły się, a krew trysnęła. Oszołomiony padł na ziemię, próbował się jeszcze doczołgać do wyjścia, ale upływająca z niego krew sprawiła, że wyzionął ducha niedługo po tym, jak dotarł do bramy. Krzyki wewnątrz krypty robiły się coraz ciche, mniej słyszalne, aż w końcu całkowicie zniknęły. Inferius zrobił swoje.
Rosier cofnął zaklęcie, pozwalając tworowi Ramseya wydostać się na zewnątrz. Błoga cisza, która zapanowała na cmentarzu była wręcz przyjemna. Mieli zadanie do wykonania, misje, którą musieli wykonać i udało się, finalnie zakończyli żywot tak wielu brudnych, pełzających robali, jak było to tylko możliwe. Rosier otworzył w końcu oczy, swobodnie rozglądając się wokół siebie. Koniec, została tylko cisza i krew barwiąca śnieg szkarłatem. Mogli odejść w spokoju, wiedząc, że wykonali swoje zadanie i rozprawili się z nimi wszystkimi.

ZT x 2

Rzuty


Mathieu Rosier


Be not the slave of your own past...
plunge into the sublime seas, dive deep, and swim far,
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier
Zawód : Łowca i opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier

Powrót do góry Go down

8.01

Przylecieli na miotłach, a Michael spróbował rzucić okiem na cmentarz już z lotu ptaka. Zmrużył oczy, gdy wydało mu się, że widzi coś wśród nagrobków. Jakiś ruch. Czy to...?
Nie, z góry nie mógł ocenić, czy to ludzie czy coś gorszego.
Wylądował miękko przed bramą, czekając na towarzysza. Zmarszczył lekko nos, gdy w nozdrza uderzył go zapach spalenizny, zgnilizny, śmierci. Wziął głęboki wdech ustami, zastanawiając się, czy wilkołacza nadwrażliwość płata mu figle.
-Też to czujesz? Ten smród? - zapytał Samuela, gdy ten wylądował obok. Mam nadzieję, że tak, że nie weźmie mnie za...
Ech, nieważne, przecież Skamander doskonale wiedział o likantropii. Znał zresztą Tonksa z tej dobrej strony - gdy niecały rok temu, w Londynie, dopadła ich czarna magia, Michael trafił co prawda do Munga, ale pozostał sobą. Człowiekiem.
Prawdę mówiąc, nie był pewien jak zareagowałby teraz. Wtedy ból i strach nie były jeszcze katalizatorami dla likantropii, ale odkąd został potraktowany Crucio... coś się zmieniło.
Przynajmniej pracował z Ronją nad tym, by kontrolować własną psychikę. I z sobą samym nad tym, by kontrolować własne przemiany. I robił postępy - zapamiętał całą styczniową pełnię, zachował ulotną kontrolę. Od tamtej pory minęły trzy dni, a wspomnienia nadal wracały w najmniej oczekiwanych momentach. Na przykład teraz, gdy przesunął wzrokiem na jedno z młodych, pokrytych śniegiem drzew i przypomniał sobie, z jaką łatwością mógłby je złamać. W innym życiu, w innym ciele.
Wziął prędki wdech, chcąc otrzeźwieć. Chyba od pełni minęło zbyt mało czasu. Powinien wypocząć, ale nie było czasu, Staffordshire spłonęło. Na pewno nie powinien przyznawać się nikomu do prób kontroli nad wilczą formą - doskonale wiedział, że to jak igranie z ogniem, że ryzyko było ogromne. Aurorzy pewnie by tego nie pochwalali, choć Mike nie mógł się oprzeć wrażeniu, że Samuel by zrozumiał. Może nawet miałby pomysł, jak wykorzystać to jako broń.
Może powinni porozmawiać - ale nie teraz. Teraz wisiało nad nimi widmo pożogi, a przeżycia z Tower i Azkabanu wisiały nad ich przyjaźnią niczym niewidzialny ciężar.
-Homenum Revelio. Festivo. - szepnął chrapliwie, kierując różdżkę w stronę wejścia na cmentarz. Nie musiał tłumaczyć partnerowi, co robi - drugi auror doskonale wiedział. Mike sprawdzi teren pod kątem nieznajomych i czarnej magii, standardowo powinni jeszcze upewnić się, że nie ma tu pułapek ani klątw.



You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
You and me, baby, ain't nothing but mammals.
OPCM : 46
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Zapomniany cmentarz - Page 2 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 93, 70
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany cmentarz - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Cmentarz, jaki stać się miał ich celem, nie ciągnął za sobą dobrych skojarzeń. Nie ze względu na samą specyfikację, ale plotki, jakie szerzyły się wśród zbieranych informacji. To co się wydarzyło n ziemiach Greengrasów, w Staffordshire, jeżyło włosy na karku. Miało się wrażenie, że woń spalonych ciał, nawet w powietrzu, wysoko, gdy lecieli z Tonksem na miotłach, wdzierał się w nozdrza, kleił się do skóry. I nawet świadomość, że tragedia zdążyła fizycznie wywietrzeć, nie zmieniała wrażenia. Powietrze, niemal namacalnie było lepkie od skłębionych gdzieś w dole emocji. A najbardziej przenikliwa, była woń śmierci - Tu wszystko cuchnie - skwitował krótko, mając w pamięci dokonaną masakrę. Brwi ciężko opadły w skupieniu, gdy śledził okolicę, w jakiej wylądowali. I zdecydowanie, nie próbował doszukiwać się w towarzyszu zła, jakie sobie przypisywał. Sam w końcu miał przyjaciela, który padł ofiara lykantropii. Niezależnie od opinii, widział w tym coś, co można było potraktować, jak narzędzie i nie przerażała go perspektywa wykorzystania jej w walce. Patrzyła na to praktycznie, na chłodno analizując wszystkie za i przeciw, ale dopóki nie wymagały tego okoliczności, nie dzielił się myślą z towarzyszem. Mieli tutaj zupełnie inne zadanie i to ono popchnęło go do sięgnięcia po magię. Trudną, jak na te okoliczności. Nie był znawcą run, ledwie podstawy, które - już wielokrotnie pozwoliły mu uniknąć durnych pomyłek - Hexa Revelio - palce oplatały ciasno drewno różdżki, gdy kreślił skomplikowany wzór. Jeśli okolica cmentarza została przeklęta, magia wskaże im ich źródła - Protecta - nowa, równie ciężka w kreacji inkantacja zakołysała się w powietrzu. Czar, który traktował ostatnimi czasy jak podstawową konieczność. Ochrona, którą mogli sobie zapewnić, gdyby jednak przyszło im walczyć z maruderami. I nie tylko.
Odetchnął płytko, śledząc najpierw ścieżkę zaklęć, którymi z wprawą posługiwał się drugi auror. Ironia był fakt, ze dziś, gdy oficjalnie funkcja aurora nie istniała, byli najbardziej potrzebni. Plugastwa czarnej magii szerzyły się wśród czystokrwistego społeczeństwa, jak zaraza. Jak łatwo ulegali mrokom nie tylko wojny, ale własnych instynktów. To, czego byli świadkiem aktualnie, było jedną z mroczniejszych stron, z jakimi musieli się mierzyć. Nawet nie próbował zastanawiać się, co szalonego mieli w głowach wszyscy uczestnicy masakry - Tam rzeczywiście coś jest - zakomunikował cicho, zastanawiając się, czy cień, jaki dostrzegł był rzeczywiście ludzki, czy może jednak... mniej. To, że w pobliżu czaiło się zagrożenie, było oczywistością. Niemal podskórnie czuł drgające pod skórą impulsy niepokoju, który jednak nie rozpraszał. Wprawiał krew w adrenalinowy ruch. Wzmagał czujność. I wieścił konfrontację.



Oh you fool, there are rules,
I am coming for you.

Darkness brings evil things
 
oh the reckoning begins.
Samuel Skamander
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 54
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany cmentarz - Page 2 Jz39
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340

Powrót do góry Go down

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 86, 33

--------------------------------

#2 'Zdarzenia' :
Zapomniany cmentarz - Page 2 NEanvz7
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany cmentarz - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Różdżka zadrżała, gdy rzucił obydwa zaklęcia - wyćwiczona latami wprawa zapewniała pewność, że magia udzieli mu precyzyjnych informacji. Sylwetka Samuela rozbłysła jasną poświatą, dając pewność, że zaklęcie zadziałało. Tonks zmrużył lekko oczy, widząc w oddali cztery kolejne sylwetki - a różdżka rozgrzała się lekko, kierując jego dłoń w ich stronę. Festivo chciało mu wskazać dokładną lokalizację skupisk czarnej magii i nabrał podejrzeń, że te istoty były z nią powiązane.
-Cztery istoty, czarna magia - prawdopodobnie inferiusy. - streścił szybko Skamandrowi, który równocześnie sprawdzał okolicę. Co innego o ludzkim kształcie i zrodzonego z czarnej magii mogło się kryć na cmentarzu? Przywykł do tego, że czarnoksiężnicy nie mieli poszanowania dla niczego, że nawet śmierć i ludzkie szczątki potrafili wykorzystać do własnych celów.
Zacisnął mocniej palce na różdżce, usiłując oszacować jak daleko znajdują się od istot i jak szybko tamte mogą zaatakować. Zmrużył lekko oczy, widząc, że...
-Nie poruszają się. Myślisz, że nas nie zauważyły? - szepnął, całkowicie nieświadom, że twórca inferiusów zakazał im atakować czarodziejów.
Wtem dostrzegł kątem oka blask po lewej stronie. Równocześnie w powietrzu rozbrzmiał warkot, smród stał się inny - a zwróciwszy wzrok ku hałasowi, Michael dostrzegł mugolską ciężarówkę.
-To ciężarówka. A w niej kierowca. - syknął, widząc świetlistą poświatę za kierownicą.
-Szybko, zauważyły go! - poświata Homenum Revelio już dogasła, ale zauważył jeszcze, jak wskazane przez magię istoty zaczynają poruszać się w kierunku samochodu, gotowe zaatakować mugola. Nie był pewien, czy Protecta Samuela zadziałało, czy też drugiego aurora rozproszył warkot samochodu, ale nawet to potężne zaklęcie chroniło jedynie przed czarną magią - a nie przed fizycznymi atakami inferiusów.
-Potrafisz je szybko załatwić? - syknął do Samuela, kalkulując w głowie, jaki oparty na ogniu atak najbardziej się opłaci. Gdyby byli sami, miałby mniej rozterek - potrafił ochronić przed płomieniami samego siebie, mógłby sięgnąć po silniejsze ataki. W pierwszej kolejności musieli jednak ochronić mugola. Poza tym, Skamander był starszym aurorem, miał do czynienia z inferiusami jeszcze częściej od Michaela, mógł mieć w zanadrzu sprawdzone metody.
-Ascendio. - szepnął, kierując różdżkę w stronę samochodu i wiedząc, że Samuel zrobi pewnie to samo. Działali zgodnie, w myśl zasad i treningów. Najpierw ochrona, potem atak.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
You and me, baby, ain't nothing but mammals.
OPCM : 46
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Zapomniany cmentarz - Page 2 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zapomniany cmentarz

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach