Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Łąki pod Elkstone
AutorWiadomość
Łąki pod Elkstone [odnośnik]15.08.21 19:19
First topic message reminder :

Łąki pod Elkstone

Odkąd z wioski w Gloucestershire odeszli przerażeni anomaliami mugole, tereny otaczające miejscowość powróciły w pełni pod władanie natury. Niekoszone trawy porosły chwastami, wydeptane niegdyś ścieżki zanikły pod pierzyną budzącej się do kwitnięcia roślinności, a zbudowane siłą rąk społeczności malutkie place zabaw pokryły się rdzą, drewniane konstrukcje ubogich altan podgniły i opadły bezwładnie na ziemię. Na próżno szukać tutaj ludzkiego kompana. Majaczący nieopodal las rozrósł się natomiast swobodnie: drzewa wciąż noszące ślady wspomnień anomalii hulających nad Brytanią wyglądają na powyginane w przeróżnych, wręcz nienaturalnych kierunkach, spoglądając na przylegające do ich ścian otwarte tereny w dość posępny sposób. Podobno nic tu nie jest już takie, jak być powinno.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]29.09.21 20:48
Moira ostatnio angażowała się intensywnie w działania Zakonu Feniksa. Być może nie była jego członkiem, jednak uważała, że osobie, jak ona nie wypadało postępować inaczej. Sprawa w końcu dotyczyła szczególnie ich- mugolaków. Musieli działać, by nie dać wrogom dojść do władzy. Nie mięli łatwo, wszak przeciwnik był silniejszy, liczniejszy, nadzieja jednak nie pozwalała rezygnować. Pomyślała sobie, że chętnie zabierze ze sobą Bartius, wydawała jej się być osobą godną zaufania, a również taką, która byłaby zainteresowana udziałem w takim przedsięwzięciu.
Flume pojawiła się po Henriette o świcie, krótko powiedziała jej, czego będzie dotyczyła sprawa. Nie było czasu na pierdoły, gdy będą na miejscu opowie jej więcej o dziele pana Becketta. Miała to szczęście, że ostatnio to właśnie z nim roznosiła wynalazek. Była zachwycona jego prostotą, a zarazem funkcjonalnością. Cieszyła się więc, że może przekazywać urządzenie dalej. Już ostatnio widziała, że mugole i ich sprzymierzeńcy również byli zadowoleni z pomysłu, którym się z nimi podzielili. Wszyscy potrzebowali pokrzepienia, w tych trudnych czasach, także radio wydawało się być idealnym wyborem. Sama nie mogła się doczekać audycji, piętnasty luty był już niedaleko!
Teleportowały się w okolice Elkstone. Ponoć tutaj miało się znajdować obozowisko mugoli, któremu miały przekazać pluskwy. Moira miała przy sobie niewielki pakunek, w którym znajdował się wynalazek. Wyciągnęła z niego jedno, małe urządzenie, położyła sobie na dłoni i pokazała je Hennriettcie. - Spójrz, jakie jest to maleństwo! Opowiem Ci teraz więcej o tym, jak działa, pokaż dłoń. - położyła na jej ręce pluskwę, aby dziewczyna mogła obejrzeć ją z bliska. - Trzeba włożyć ją do odbiornika, później ustawić częstotliwość na 101,1 - tłumaczyła powoli, aby Bartius miała szansę wszystko dokładnie zapamiętać. - Następnie trzeba wpisać kod 10 07 19 55, i wrócić do normalnej częstotliwości.- jakież to było proste, że też wcześniej nikt na to nie wpadł. Stevie naprawdę był wspaniałym naukowcem, ogromnie cieszyła się, że było danej jej go ostatnio poznać. - Pluskwa ma za zadanie nas zabezpieczać, dzięki niej nikt, kto nie powinien nie usłyszy audycji.- zmrużyła oczy, aby przypomnieć sobie, czy na pewno o wszystkim poinformowała dziewczynę.
Moira Flume
Zawód : architektka
Wiek : 42
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Why so serious ?!
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7/82
SPRAWNOŚĆ : 3/0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10343-moira-flume https://www.morsmordre.net/t10359-moira-flume#312921 https://www.morsmordre.net/t10601-m-flume#321048
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]29.09.21 20:48
The member 'Moira Flume' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Łąki pod Elkstone - Page 2 CdzGjcQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]01.10.21 13:28
Już od dłuższego czasu szukała dla siebie jakiegoś, mówiąc górnolotnie, celu. Odkąd Zakon Feniksa oficjalnie ogłosił swoją działalność, uważnie obserwowała jego aktywność, początkowo jedynie z dystansu, jakby nie wierzyła, że rodzący się na jej oczach konflikt w magicznym świecie nie nabierze tak wielkiego rozmiaru. Wciąż drzemał w niej strach, usypiany przez lata, zaganiany gdzieś w najdalsze zakamarki własnego jestestwa; strach zdolny wzbudzić w niej wątpliwości, na nowo obudzić w niej przekonanie, że może ci, którzy walczyli po tej mrocznej stronie mieli rację: była niewiele warta. Zrodzona z pary charłaków, pierwsze lata swojego życia spędziła z dala od magicznego świata, czy miała więc prawo czuć się jego integralną częścią? Dzisiaj już wiedziała, że tak, pielęgnowała w sobie to przekonanie, mimo że niejednokrotnie zbieg okoliczności kazał jej w to wątpić. W końcu właśnie dlatego przed laty Caleb tak nagle zerwał z nią zawarte w tajemnicy zaręczyny, według niektórych nie była godna nazwiska Macnair. Chociaż z upływem lat nauczyła się kwitować to tłumaczenie nieco krzywym uśmiechem, zadra w sercu pozostała, wzbudzając w niej chwilami wahanie i niepewność.
Jednak odkąd zamiary zwolenników Lorda Voldemorta stały się jasne, świadomość po której stronie powinna się opowiedzieć, podejmując czynną walkę, wzrastała w niej od kilku ostatnich miesięcy. Nieco się ukrywała, z dala od Londynu, z dala od wspomnień Bezksiężycowej nocy, pod ochronnymi skrzydłami Cynthii Skamander. Nadszedł jednak moment, aby wyjść i zacząć działać. Dlatego w ogromnym skupieniu słuchała teraz krótkiego wykładu Moiry na temat tajemniczych pluskw, które miały umieścić w radiach na terenie całego hrabstwa. Przyglądała się drobnemu urządzeniu spoczywającemu na dłoni swojej towarzyszki, potrząsając ze zrozumieniem głową, starając się szybko przyswoić wszystkie istotne informacje.
- Rozumiem, Wspaniały wynalazek - powiedziała z nieskrywanym podziwem. - Wspominałaś, że gdzieś w tych okolicach znajduje się obozowisko wspierane przez Zakonników? To u nich zostawimy jedną z nich? Słyszałam też, że niektórzy mugole mimo wszystko wciąż skrywają się też w pobliskiej wiosce, Elkston. Podobno tylko pozornie wygląda ona na zupełnie niezamieszkałą. Możemy wybrać się tam w następnej kolejności - dodała, rozglądając się na wszystkie strony, aby w końcu dostrzec nieopodal jakiś ruch, gdy z lasu wyłonił się wysoki mężczyzna i gestem ręki przywołał ich do siebie. Ette zdziwiło, że tak łatwo im zaufał, w końcu w okolicy mógł pojawić się byle kto, podejrzewała jednak, że może ktoś powiadomił go, że niedługo w obozowisku pojawią się dwie kobiety. Henrietta, nie opuszczając różdżki, ruszyła w stronę wciąż noszących na sobie ślady anomalii drzew. - Chyba dobrze trafiłyśmy? - rzuciła w stronę Moiry, szukając na jej twarzy potwierdzenia swoich słów. Uśmiechnęła się, czekając aż Flume przekaże mężczyźnie urządzenie i instrukcję, dzięki czemu ona sama będzie się mogła upewnić, że wszystko dobrze zrozumiała i podzielić się tymi informacji z osobą napotkaną na ich kolejnym przystanku.


I’ll just keep playing back
These fragments of time Everywhere I go, These moments will shine Familiar faces I’ve never seen Living the gold and the silver dream
Henrietta Bartius
Zawód : amnezjatorka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4/39
SPRAWNOŚĆ : 7/12
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10582-henrietta-bartius https://www.morsmordre.net/t10642-racuch https://www.morsmordre.net/t10639-etta https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10697-skrytka-nr-2335 https://www.morsmordre.net/t10641-h-bartius
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]02.10.21 9:21
Moira pojawiała się to tu, to tam. Była chętna pomagać młodym, bo to oni intensywnie działali w Zakonie. Zawsze gotowa wspomóc ich swoją wiedzą, doświadczeniem. Chętnie spędzała z nimi czas, emanowali energią, dzięki której i ona nie czuła się, aż tak staro. Miała nadzieję, że akcja zorganizowana przez Becketta przyniesie oczekiwany efekt, w końcu wszyscy po ich stronie potrzebowali nieco wsparcia i samej świadomości, że jest wielu takich jak oni, którzy nie chcą się poddać. Jej działalność zawodowa również została ograniczona przez wojnę. Nie miała zbyt wielu zleceń, więc zaczęła wspierać Zakon, co innego bowiem miała robić w wolnym czasie, którego ostatnio jej nie brakowało. Tutaj mogła się jeszcze na coś przydać. Ostatnie spotkanie cechu obudziło w niej dużą nadzieję, dostrzegła bowiem, że po dobrej stronie jest wiele uzdolnionych osób, które mogą go wspierać nie tylko siłą, która jest istotna w każdej wojnie, ale również i ogromną wiedzą. Naukowcy również byli potrzebni podczas takiej sytuacji, mieli wiele pomysłów, które mogli wcielić w życie.
- Tak, zacznijmy od tego obozowiska, a następnie udajmy się do wioski. Trzeba przekazać dobre wieści jak największej ilości osób. Wszyscy muszą wiedzieć, że Zakon działa i ma się dobrze, trzeba głosić dobrą nowinę.- rzekła do towarzyszki z uśmiechem. Cieszyło ją, że dziewczyna chciała się zaangażować, serce się radowało widząc to zaangażowanie młodych, wszak to oni byli przyszłością i mieli realny wpływ na to, aby coś zmienić.
Pojawił się mężczyzna, Moira trzymała ciągle różdżkę w lewej ręce, wszak nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać, szczególnie na terenach wroga. Podeszły do niego, miały jednak szczęście, gdyż był jednym z nich. - Witaj, przekażę Ci kilka pluskiew. Podziel się z nimi ze swoimi bliskimi. Słuchaj uważnie instrukcji. Musicie zamontować pluskwę w odbiorniku, następnie ustawić częstotliwość na 101, 1, wpisać kod 10 07 19 55, wrócić do normalnej częstotliwości i gotowe! Pamiętajcie jednak, aby nie podawać kodu nikomu, kto wyda się podejrzany, bo sprawa może się rypnąć.- przekazała mężczyźnie do ręki kilka pluskiew, aby dał je wszystkim zainteresowanym. Poprosiła go, aby powtórzył instrukcję, żeby mieć pewność, że wszystko dobrze zapamiętał. Najwyraźniej poszło dobrze, bo odpowiedział śpiewająco. Pożegnała się z nim, po czym udały się z Henriettą do wioski Elkstone.

// idziemy tu
Moira Flume
Zawód : architektka
Wiek : 42
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Why so serious ?!
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7/82
SPRAWNOŚĆ : 3/0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10343-moira-flume https://www.morsmordre.net/t10359-moira-flume#312921 https://www.morsmordre.net/t10601-m-flume#321048
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]10.11.21 10:51
przychodzimy stąd

Dla Steviego nie do końca liczyła się sama walka. To nie w niej widział powód tej wizyty w lesie Bournstream, tym była potrzeba ratowania życia. Byli tacy sami jak mugole i nikt nie mógłby wmówić mu inaczej, po prostu... Mieli inne talenty. Który czarodziej wymyśliłby tak wspaniałe rzeczy jak pisarze w książkach science fiction, w których się zaczytywał? Który czarodziej potrafiłby zbudować te wszystkie maszyny bez pomocy magii? Żaden! Dlatego też powinni żyć w spokoju, wspierać się, bo o tajności nie było już mowy. Koegzystencja mogła jednak przynieść największe korzyści i aż żal ściskał serce, że tamci tego nie widzieli. Numerolog zamierzał więc ratować ludzi, pomagać im uciekać od zagrożenia, ale szczerze zadowolony był z faktu, że obok znalazł się Kieran. Stary naukowiec nie równał się w polu walki doświadczonemu aurorowi. Zgodnie z tym co powiedział, mieli więc wyruszyć od strony lasu, nie zdradzić się z pozycją. To był dobry pomysł, sensowny. Upewniając się jeszcze w treści listu, jaki dostał Romulus, byli gotowi ruszać.
Nie było czasu do stracenia.
Słońce przebijało się jeszcze przez drzewa, ale nie było wiele dnia. Śnieg leżący w grubszych lub cieńszych warstwach i przeraźliwy chłód wystarczająco pobudzał umysł. Wokół nie było słychać dźwięków wojny, ani nawet zwierząt. Chociaż Urien i pan Abbott zostali w Dolinie, było jasne, że grupa zakonników ma w nich wsparcie. Maeve już wcześniej tu była, widziała ten teren, mogła ich pokierować w bezpieczny punkt. Teleportacja w umówione miejsce, które było bezpiecznie oddalone od punktu, gdzie mieli znaleźć szmalcowników, była szybka. Czekała ich jeszcze piesza wędrówka, ale tak było bezpieczniej, tylko na wszelki wypadek. Zalesiony teren nieco chronił przed wiatrem, ułatwiał schowanie się, ale równocześnie ograniczał widoczność. Baza wypadowa w postaci opuszczonej leśniczówki była świetnym pomysłem, zgodnie z tym co powiedział pan Grey. Teraz głównym celem było dotarcie tam i pozostanie niezauważonym. Od czasu zwiadu Uriena i Maeve minęło trochę czasu, każda minuta działała na niekorzyść, bo nie mogli być pewni terenu. Kobieta go znała i musieli z tego skorzystać. Miała więc ruszyć przodem, aby upewnić się, że droga jest wolna, a leśna chatka dalej stoi pusta. Jeśli cokolwiek poszłoby nie tak, byłaby oczywiście widoczna jak na talerzu.
Pani Clearwater... — powiedział cicho, na wszelki wypadek rozglądając się dookoła, chociaż nie był wprawnym obserwatorem. Wskazał różdżką na nią, po czym niewerbalnie rzucił czar Kameleona. — Teraz nie zobaczą pani... My poczekamy tutaj, przygotujemy się — musieli jeszcze usunąć ślady. Zaklęcie powoli okalało kobietę, czyniąc z niej niewidoczną, wtapiającą się w otoczenie. Transmutacja zawsze służyła nauce, ale w kryzysowych i trudnych czasach widać działała też na polu walki. Nie wolno im było tracić czasu, z każdą godziną styczniowego mrozu mugole byli tylko bardziej zagrożeni. Nie było też mowy o słabościach, to nie czas na takie bolączki. Gdy ruszyła w przód, Stevie zawiesił wzrok na terenie, upatrując w nim przeszkód. Manipulacja wyglądem człowieka to jedno, nauka drugie, a teren trzecie.
Vestitio — wypowiedział, a lekka mgiełka stworzona z połyskujących drobinek magii rozgoniła ślady, jakie za sobą zostawili, oraz te, które powoli zostawiała oddalająca się Maeve. Nie mogli tracić energii, musieli pozostać skupionymi i gotowymi, dlatego też nie wypuszczał różdżki z ręki, ściskając ją mocno. To nie było miłe popołudnie, w którego trakcie rozpaliliby ognisko, zorganizowali sobie biwak, a potem pili gorące herbaty z dodatkiem spirytusu aż do północy, po czym opatulili się w wełniane koce i poszli spać, jak gdyby nigdy nic. Teren był niebezpieczny, niestety nie miał protekcji sojuszu kornwalijskiego, był oddalony, wspierała go rodzina, która oddała się zbrodni. Taktykę walki zostawiał innym, sam decydując się na próby zidentyfikowania mocnych stron tego lasu, które mogłyby zadziałać na ich korzyść. Resztę mogli ustalić już w leśniczówce, o ile ta dalej była pusta.
Chcieliście się podzielić... To logiczna myśl — zwrócił się bezpośrednio do Rinehearta i pani Hensley, którzy wspominali o tym jeszcze w salonie Abbottów. Była ich garstka, ale podobno szmalcowników nie było dużo więcej, o ile żadne wsparcie nie dotarło do nich od czasu zwiadu pani Clearwater i Uriena. Była ich piątka. — W jaki sposób? Na jakie grupy? — zwrócił się chyba z przyzwyczajenia w stronę Kierana, bo to on zaproponował pierwszy to rozwiązanie, poza tym... Znali się zbyt długo.

em: 47/50


Am I going crazy? Would I even know? Am I right back where I started forty years ago?
Wanna guess the ending? If it ever does... I swear to God that all I've ever wanted was
A little bit of everything, all of the time, a bit of everything, all of the time
Apathy's a tragedy, and boredom is a crime. I'm finished playing, and I'm staying inside.
Stevie Beckett
Zawód : twórca świstoklików, wynalazca
Wiek : 57
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
The blues ain't nothing but a good man feelin' bad.
OPCM : 15
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 26
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9282-stevie-beckett https://www.morsmordre.net/t9293-einstein https://www.morsmordre.net/t9292-wujek-stevie#282938 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9294-skrytka-bankowa-nr-2137 https://www.morsmordre.net/t9295-stevie-beckett
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]13.11.21 13:08
Nim obrady dobiegły końca, przeprosiła zgromadzonych przy stole czarodziejów i wraz z Weasleyem opuściła salon, by złapać oddech, posilić się, zregenerować choć część nadwątlonych rekonesansem sił. Powiedzieli już wszystko, czego dowiedzieli się w terenie, doprecyzowanie działań zostawiła w gestii pozostałych; zaangażowanie Rinehearta uspokajało, nie było wśród nich nikogo, kto miałby większe doświadczenie w planowaniu podobnych akcji. Myślała, że do Gloucestershire wrócą w komplecie, dodatkowe różdżki mogły okazać się niezwykle cenne, kiedy rozgorzeje już walka, nie zamierzała jednak naciskać – ktoś musiał koordynować organizacją pomocy dla tych, których mieli przetransportować na ziemie Abbottów, a którzy byli z pewnością przemarznięci, wygłodniali, do tego ranni.
Nie musieli pokonywać drogi na miotłach, i dobrze, wszak warunki atmosferyczne nie sprzyjały dalekim lotom; szybka teleportacja miała pomóc z zachowaniem energii na zbliżającą się wielkimi krokami konfrontację. Chciała wierzyć, że atak uda im się przeprowadzić stopniowo, tak jak zaproponował to Kieran, lecz od zwiadu minęło już kilka godzin – czy liczba strażników nadal była taka sama? Czy Vernon o niczym nie pamiętał? Posłała Lucindzie blady uśmiech, była jej niezwykle wdzięczna za przybycie i wsparcie, którego im nie odmówiła, po czym upewniła, że pas wciąż znajduje się na swoim miejscu, a peleryna ze skóry wsiąkiewki szczelnie otula jej sylwetkę. – Dziękuję, panie Beckett. – Skinęła mężczyźnie głową, przelotnie krzyżując z nim spojrzenia; drgnęła, gdy fala zimna spłynęła od czubka głowy w dół, szybko zajmując całe ciało. Rzucony przez niego Kameleon stanowił dodatkowy środek ostrożności, teraz na pewno nikt nie powinien zdołać jej dojrzeć. Powiodła dookoła uważnym spojrzeniem, próbując naprędce rozeznać się w terenie, przypomnieć sobie, w którym kierunku znajdowała się leśniczówka, w którym barykada, a w którym obóz niemagicznych. – To niedaleko. Jeśli nie wrócę w przeciągu kwadransa, idźcie na wchód – dodała cicho, niemalże szeptem, jak gdyby ktokolwiek mógł ich tutaj podsłuchać; jednak jedynym świadkiem tej wymiany zdań były sięgające nieba, szumiące złowróżbnie drzewa.
Ścisnęła mocniej różdżkę, by dodać sobie otuchy, po czym ostrożnie ruszyła we wskazaną przed chwilą stronę. Podszyte przez pannę Fancourt buty idealnie nadawały się do tego typu zwiadów, stąpała bezszelestnie, wciąż jednak – zostawiała za sobą ślady, mniej lub bardziej widoczne, o czym nie mogła zapominać. Lawirowała między kolejnymi pniami, przyzwyczajonym już do zapadającego zmroku wzrokiem obserwując najbliższą okolicę. Szukała czegokolwiek, co mogłoby świadczyć o obecności kogoś jeszcze, kogoś, na kogo nie chcieliby się tu natknąć. Las był jednak cichy, a niesione wiatrem odgłosy dobiegały z daleka, od strony zablokowanej drogi. Podniszczona, ciemna chatka wyglądała niepokojąco, to jednak tylko gra świateł i cieni, zakorzeniony pod skórą niepokój. Nic więcej. – Homenum revelio. Homenum revelio – wymruczała, dopiero za drugim razem zmuszając magię do posłuszeństwa, a przynajmniej częściowego. Zaklęcie rozeszło się we wszystkich stronach, jednak jego zasięg był mniejszy niż powinien. Dlaczego akurat teraz? Bez znaczenia; dzięki temu upewniła się, że sama leśniczówka jest bezpieczna, to było teraz najważniejsze.
Droga powrotna nie zajęła jej długo; doskonale wiedziała, gdzie powinna stawiać kolejne kroki. Jej nadejście obwieściło pojawienie się kilku nowych śladów w śnieżnym puchu. – Nie widziałam, ani nie słyszałam nikogo po drodze do leśniczówki. Jest pusta. Tam możemy wzmocnić się i podzielić na grupy, o ile ten plan jest dalej aktualny – wyjaśniła krótko, nie mogąc powiedzieć, by była z siebie zadowolona. – Tędy – dodała jeszcze, nim poprowadziła ich do skrytego wśród drzew budynku.

| Rzuty: raz, dwa; EM: 44/50

Ekwipunek: mam na sobie szatę ze skóry wsiąkiewki, w ekwipunku różdżkę, dwa kryształy: ten i ten, nakładkę na pas z sakwami, a w nich: kompas, świstoklik statek w butelce, eliksir niezłomności, kameleona, smoczą łzę, eliksir przeciwbólowy
[bylobrzydkobedzieladnie]


It is not our enemies that defeat us. It is our fear.


Ostatnio zmieniony przez Maeve Clearwater dnia 20.11.21 17:33, w całości zmieniany 1 raz
Maeve Clearwater
Zawód : Rebeliant, wywiadowca
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
The moments of peace that we find sometimes, they aren't anything but warfare, thinly disguised.
OPCM : 23
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Metamorfomag

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6468-maeve-clearwater https://www.morsmordre.net/t6481-artemizja#165435 https://www.morsmordre.net/t6475-maeve#165296 https://www.morsmordre.net/t10356-sypialnia-maeve#312817 https://www.morsmordre.net/t6969-skrytka-bankowa-nr-1629#183139 https://www.morsmordre.net/t6512-maeve-clearwater
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]15.11.21 20:04
Omówienie wstępnego planu działania w posiadłości lorda Abbotta nie zajęło wiele czasu, którego zresztą nie posiadali. Kiedy podjęto ostateczną decyzję, podobnie jak inni, poszedł się przygotować. Poza cieplejszym ubraniem oraz eliksirami nie miał nic więcej do zabrania. Jak zwykle nie powiedział za wiele matce ani bratu aby przypadkiem ci nie mogli zdradzić gdzie był lub jest Herbert. Nie robił tego dlatego, że im nie ufał, tylko w obawie, że mogliby być przesłuchiwani. Być może zbytnio popłynął w swoich założeniach, nie był wielką szychą w Zakonie i miał nadzieję pozostać jak najdłużej anonimowy. Nie chciał być na listach gończych jak jego przyjaciele.
Teleportacja, za którą zresztą nie przepadał, była najłatwiejszą formą transportu do miejsca gdzie mieli się zebrać. Dostrzegł już zebranych i podszedł do nich. Nie wtrącał się w wymianę zdań pomiędzy Beckettem a kobietą. Patrzył jak odchodzi na zwiady, a Stevie zaciera za nią ślady. Nie pozostało im nic innego tylko czekać aż wróci z informacją. Drgnął kiedy usłyszał szelest a nie zobaczył kto go wydaje. Jedynie ślady stóp wskazały, że ktoś jest obok nich, a mógł być to każdy. Na wszelki wypadek wyciągnął różdżkę i dopiero głos kobiety go uspokoił.
-Idźcie przodem, ja pozacieram ślady. - Zwrócił się do reszty ludzi kiedy ruszyli za Meave, on sam zaś został na tyłach i jako ostatni wycelował w ślady jakie po sobie zostawili -Vestitio - Kiedy wypowiadał zaklęcie usłyszał trzask gałązki i zamiast skupić się na zaklęciu obejrzał się na boki spodziewając się ataku. Przez to śnieg obok niego zdawał się poruszyć, ale nic poza tym. Odetchnął z ulgą jednak kiedy okazało się, że to był fałszywy alarm. -Vestitio… - Gałąź drzewa pod którym stał złamała się pod wpływem ciężaru śniegu i opadła z trzaskiem na ziemię powodując u mężczyzny szybsze bicie serca, a tym samym sprawiając, że zaklęcie ponownie nie wyszło. -Skup się Grey. - Mruknął sam do siebie i wycelował w ślady pozostawione na śniegu przez zakonników. -Vestitio - Tym razem się udało, a zaklęcie zadziałało w mgnieniu oka, wygładzając nawet po drodze dwie zaspy. Kiedy upewnił się, że nie ma żadnych wskazówek, że ktoś przybył w okolice leśniczówki, wszedł do rzeczonej gdzie w środku znajdowała się reszta zebranych osób. Potarł zmarznięte dłonie i schował różdżkę do kieszeni kurtki. -Trzeba na pewno unieruchomić wszystkie patrole na raz, aby nie mogli wezwać pomocy. - Spojrzał na Rinehearta, który był tym najbardziej zaprawionym w bojach czarodziejem.

|EM: 47/50
|Wyposażenie: różdżka, wywar ze szczuroszczeta x2

|Rzuty: raz, dwa, trzy


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]16.11.21 8:26
Narada trwała chwile. Musieli ustalić wszelkie szczegóły, aby później nie pluć sobie w brodę, że czegoś nie przewidzieli. Prawda była jednak taka, że bez względu na to ile spraw zdążyliby obgadać to i tak istniała szansa na to, że sytuacja się zmieni. Patrol, który zaobserwowali zwiadowcy nie czekał w miejscu na ich przyjście. Podczas gdy oni omawiali cały plan ataku mogło zdarzyć się dosłownie wszystko i oni na to wszystko musieli być po prostu gotowi. Bez względu na ustalenia, bez względu na wcześniejszy plan. W końcu każda misja wyglądała w podobny sposób. Niby znali dokładne lokalizacje, widzieli mapy, znali pracowników, mogli określić ryzyko, którego należałoby się spodziewać, a jednak zawsze działo się coś niespodziewanego. Coś czego we wcześniejszych rozmyślaniach nie uwzględnili.
Lucinda zabrała ze sobą najpotrzebniejszy ekwipunek. W ostatnim czasie nie musiała walczyć o życie, ale nic nie było przesądzone. Czarownica już dawno zdała sobie sprawę z tego, że wszyscy żyją na łasce własnej magii. Dlaczego tak uważała? Bez względu na umiejętności magia żyła własnym życiem. Oczywiście, trening czynił mistrza i Lucinda nie miała zamiaru rezygnować z podjętych treningów, ale jednak niejednokrotnie zauważyła, że nic nie da się zrobić w zderzeniu z kapryśną magią. Mogła mieć jedynie nadzieje, że tym razem magia stanie po stronie Zakonu Feniksa.
Gdy dotarli na miejsce blondynka od razu rozejrzała się po otoczeniu i zaczęła nasłuchiwać. Sytuacja mogła się zmienić, tak naprawdę mogli przenieść się w sam środek narady patrolujących czarodziei i chyba nie byłaby wcale tym zdziwiona. Merlin jeden wiedział jakie wielkie szczęście do tego typu rzeczy mieli. Kiedy nie dostrzegła niczego niepokojącego przeniosła spojrzenie na stojącą nieopodal przyjaciółkę. Również odwzajemniła uśmiech, nie musiała nic mówić, bo przecież Maeve doskonale wiedziała co Lucinda chciałaby teraz powiedzieć. Jeżeli to wszystko miało się udać to musieli być ostrożni. Musieli na siebie uważać.
Już po chwili czarownica rozpłynęła się w powietrzu, a jej kroki można było dostrzec na skrzącym się śniegu. Różdżkę trzymała w pogotowiu, była czujna i skoncentrowana. Wciąż czekali na pojawienie się Zakonniczki. Przez myśl jej przeszło, że chyba najlepiej będzie wzmocnić swoich towarzyszy, ale zaraz odrzuciła ten pomysł. W końcu jeszcze nie wiedzieli w jakich grupach będą się poruszać. Nie było sensu tracić energii. Nawet nie wiedzieli na czym aktualnie się znajdują.
Po kilku minutach Maeve wróciła, a jej szept potwierdził to co zakładali od początku. Leśniczówka była pusta, mogli tam w spokoju się przegrupować, a co najważniejsze zyskać odpowiedni punkt orientacyjny. Blondynka ruszyła przed siebie, gdy Grey zajął się zacieraniem śladów. – Zorientujmy się w sytuacji. Atakując w grupach jesteśmy w stanie zminimalizować możliwość podniesienia alarmu. Z drugiej strony jest nas teraz mniej i ciężej będzie nam dobrać grupy tak by zwiększyć szansę powodzenia. Dopóki nie będziemy wiedzieć ile ich jest to ciężko będzie nam dobrać grupy. Czy istnieje możliwość, że może być ich teraz mniej lub więcej? Zawsze możemy ich też zmylić rzucając Speculio. – odparła. Czy to coś właściwie by im dało? Pewnie tak. To nie była łatwa magia. Wymagała skupienia, dużych umiejętności. Nie wszyscy wiedzieli też jak działa owe zaklęcie. – Wzięłam ze sobą lusterka dwukierunkowe. W razie gdybyśmy nie mogli się odnaleźć. – dodała.

Ekwipunek: różdżka, wieczny płomień (1 porcja, stat. 35, moc +15), eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 46, moc +10), kameleon (1 porcja, stat. 40), luterka dwukierunkowe.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]17.11.21 7:32
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Łąki pod Elkstone - Page 2 CdzGjcQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]20.11.21 19:53
Idźcie po moich śladach – mruknęła jeszcze, nim poprowadziła pozostałych w kierunku skrytej wśród drzew leśniczówki; nie było jej widać na pierwszy rzut oka, istniała szansa, że stacjonujący przy barykadzie czarodzieje nawet nie zdawali sobie sprawy z jej istnienia – a może po prostu zlekceważyli podniszczony, powoli obracający się w ruinę budynek. Rzucone przez pana Becketta zaklęcie wciąż działało, dzięki czemu pozostawała niewidzialna, jednak podążający tuż za nią towarzysze bez większego problemu mogli wywnioskować, gdzie się obecnie znajduje, głównie dzięki zostawianym w śniegu odciskom. Powoli i ostrożnie przekraczała próg zapomnianej chaty, stale trzymając różdżkę w pogotowiu, lecz wnętrze wyglądało dokładnie tak, jak jeszcze kilka godzin temu, gdy rozeznawała się w terenie wraz z Urienem. Przez krótką chwilę zastanawiała się nad tym, co mówili pozostali, doskonale zdając sobie sprawę z faktu, że musieli podjąć jak najrozsądniejszą decyzję, a jednocześnie – czas uciekał, Kameleon nie miał trwać wiecznie. – W porządku. W takim razie zbierzmy wszystkie informacje w całość. – Jak dziwne musiało dla nich być prowadzenie rozmowy z powietrzem? – Tak jak rozmawialiśmy wcześniej, najlepiej byłoby uderzyć we wszystkich miejscach jednocześnie, do tego jednak brakuje nam ludzi. Z tego, co wiemy, wróg ma nad nami przewagę liczebną, a barykada rozciąga się poza szerokość traktu, poprowadzono ją również wśród drzew. Odległości między kolejnymi grupami strażników nie są aż tak bliskie, ma to swoje plusy i minusy. – Zmarszczyła brwi, wodząc wzrokiem po twarzach zebranych dookoła czarodziejów. – Zgadzam się, że powinniśmy zacząć od unieruchomienia patroli, by żaden z poruszających się przeciwników nie zobaczył nas – lub atakowanych towarzyszy – zanim byśmy sobie tego życzyli, nie uciekł, nie zdołał wezwać pomocy. – Poprosiła o mapę, na której oznaczyli wcześniej lokalizację leśniczówki, a także samej przeszkody. – Teraz jesteśmy tutaj. Możemy podzielić się na trzy grupy... Ktoś mógłby zająć się strażnikiem, który patroluje trakt od barykady na północ, ktoś inny tym, który wędruje na południe. Do tego przydadzą się nam lusterka dwukierunkowe, dobrze byłoby skoordynować ten atak czasowo. Pozostałe osoby mogłyby w tym czasie zakraść się do skraju barykady, unieruchomić i spętać obozujących tam wartowników. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, uporamy się w ten sposób z połową sił wroga. – Nie tyle tworzyła plan, co przypominała, co zdołali ustalić przed opuszczeniem siedziby Abbottów. Wstępna propozycja zakładała podzielenie się na dwie grupy, lecz biorąc pod uwagę fakt, że mieli przewagę zaskoczenia, jeszcze lepszym pomysłem wydawał jej się ten, by uderzyć w trzech miejscach naraz. – Mogę wziąć na siebie obezwładnienie jednego patrolu – zaproponowała. – Na przykład tego, który znajduje się po przeciwnej stronie barykady, to nie problem, żebym przekradła się tam niezauważona. – Nie przechwalała się; Kameleon i szata ze skóry wsiąkiewki sprawiały, że nikt nie powinien jej dostrzec nim okolicy nie rozświetli smuga wybranego zaklęcia.

| EM: 44/50, Kameleon 2/5


It is not our enemies that defeat us. It is our fear.
Maeve Clearwater
Zawód : Rebeliant, wywiadowca
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
The moments of peace that we find sometimes, they aren't anything but warfare, thinly disguised.
OPCM : 23
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Metamorfomag

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6468-maeve-clearwater https://www.morsmordre.net/t6481-artemizja#165435 https://www.morsmordre.net/t6475-maeve#165296 https://www.morsmordre.net/t10356-sypialnia-maeve#312817 https://www.morsmordre.net/t6969-skrytka-bankowa-nr-1629#183139 https://www.morsmordre.net/t6512-maeve-clearwater
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]22.11.21 9:55
Czas działał na ich niekorzyść. W ciągu zaledwie kilku sekund wszystko mogło się diametralnie zmienić dlaczego bardzo ważne było by w końcu zacząć działać i to w okrojonym. Jasne więc było, że przeciwnicy będą mieć przewagę, ale zaskoczenie mogło dać im duże pole do manewru. Właściwie to właśnie na nim zamierzali dziś bazować. Nie zakładała porażki, bo chyba nikt takowej na wstępie nie zakłada, ale była realistką. Wszystko mogło się wydarzyć, na wszystko mogli się natknąć. Nie byli w stanie przewidzieć każdego scenariusza. Lucinda wsłuchała się w podsumowanie, którym podzieliła się ze wszystkimi Maeve. Czarownica była obecna na każdym etapie tego przedsięwzięcia dlatego blondynka ufała jej w stu procentach. Znały się i kobieta wiedziała, że gdyby istniała jakakolwiek wątpliwość, to Maeve by się nią z nimi podzieliła. To były fakty, które należało wziąć pod uwagę w ogólnym rozrachunku. Szlachcianka skinęła głową i sięgnęła do torby, z której wyciągnęła lusterka dwukierunkowe. Jedno z nich podała czarownicy, a drugie osobie, która zdecydowała się na zaatakowanie kolejnego patrolu.Ja w takim razie udam się na barykadę – zaczęła oglądając się na twarze towarzyszy. – Chyba najrozsądniej będzie jak ktoś pójdzie ze mną. Wschodnią częścią barykady możemy zająć się później. Kiedy uda nam się obalić te trzy punkty, to reszta powinna być formalnością. – dodała. Powinna, ale czy aby na pewno tak było? Czasami cieszyła się, że nie wie wszystkiego o wszystkim. Teraz znała ryzyko i z nim się godziła, traktowała to jak spotkanie ze starym przyjacielem. Ciekawe czy gdyby znała wszelkie konsekwencje, to też z taką łatwością przyszłoby jej podejmować decyzje? Pewnie tak, ale nie mogła tego wiedzieć na sto procent.
Czarownica utkwiła ponownie spojrzenie w Maeve. – Spotkajmy się w takim razie w połowie drogi. Jeśli będziesz pierwsza, to zaczekaj tam na nas, jeśli my będziemy pierwsi to zaczekamy na ciebie. Nie chce, żeby doszło do sytuacji, że się zgubimy, albo, że ktoś sam postanowi porwać się z motyką na słońce. Nie znamy możliwości strażników.- dodała upominająco. Im więcej ludzi angażowało się w działania tym większe prawdopodobieństwo, że coś nie wypali. Dlatego tak ważne było skoordynowanie wszelkich działań. Potrafiła jednak zapanować nad swoimi emocjami, zagłuszyć niepotrzebne myśli.
Zanim się rozeszli blondynka uniosła różdżkę i rzuciła. - Magicus Extremos – przed tym wszystkim chciała ich jeszcze wzmocnić. Choć znała doskonale możliwości swoich towarzyszy, wiedziała, że sobie poradzą.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]22.11.21 9:55
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 83
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]22.11.21 11:59
Wszedł do środka jako ostatni kiedy już uporał się ze śladami na śniegu i miał pewność, że nikt do nich nie trafi. Zamknął dokładnie drzwi za sobą i podszedł do obradujących. Świadomość, że wróg miał przewagę liczebną już mu nie przeszkadzała w działaniu. Nie pierwszy to raz kiedy musieli działać sprytnie, bo byli w mniejszości. Do tej pory się to sprawdzało, gdyż nie bazowali na sile, a na umiejętnościach. Była to też pewna forma pocieszenia dla członków Zakonu Feniksa, by utrzymać w miarę wysokie morale.
Dziwnie się czuł słysząc kobiecy głos, ale nie widząc osoby, do której on należał. Znaczyło to, że zaklęcie dobrze działało, a czarownica mogła to wykorzystać atakując patrol, który jako jedyny był w ruchu i stanowił największą przeszkodę. Należało się go pozbyć w pierwszej kolejności.
-Pójdę z tobą na barykadę.[b] - Zwrócił się do Lucindy, kiedy ta przekazywała lusterka dwukierunkowe pozostałym osobą. Już razem współpracowali, wiedział do czego jest zdolna kobieta oraz że można na niej polegać. Nie musiał się obawiać, że zrejteruje albo nagle uzna, że jest niezniszczalna i rzuci się na wroga z walecznym okrzykiem na ustach. Następnie spojrzał w puste miejsce gdzie prawdopodobnie znajdowała się niewidoczna Maeve. -[b]Gdyby coś poszło nie tak, dawaj od razu znać. Tylko działając drużynowo ich pokonamy. - Walił oczywistością, ale lepiej aby te słowa padły niż były w domyśle. -Bądź zawrócić do leśniczówki i się ukryć czekając na resztę.
Kiedy już się przegrupowali i każdy wiedział gdzie idzie oraz jakie ma zadanie do wykonania, opuszczali cicho i w skupieniu kryjówkę. Wraz z Lucindą udał się bokiem, przemykając między drzewami najciszej jak potrafił w stronę grupy pilnującej końca barykady. Przylgnął do szerokiego pnia drzewa kiedy dostrzegł z oddali ognisko. Szmalcownicy nie kryli się ze swoją obecnością co świadczyło o ich wielkiej głupocie lub ogromnej pewności siebie albo pewności siebie napędzanej głupotą. Stawiał na to ostatnie.

|Śmigamy do szafki


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]22.11.21 14:35
dorzucam k8 na magicusa


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Łąki pod Elkstone [odnośnik]22.11.21 14:35
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k8' : 7, 3, 5, 4, 8, 3, 1, 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Łąki pod Elkstone - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Łąki pod Elkstone
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach