Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Maeve Clearwater

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Maeve Clearwater
Maeve Clearwater

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6468-maeve-clearwater https://www.morsmordre.net/t6481-artemizja#165435 https://www.morsmordre.net/t6475-maeve#165296 https://www.morsmordre.net/f267-cockerell-road-3-14 https://www.morsmordre.net/t6969-skrytka-bankowa-nr-1629#183139 https://www.morsmordre.net/t6512-maeve-clearwater
Zawód : Wiedźmia Straż
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

I am terrified by this dark thing
That sleeps in me;
All day I feel its soft, feathery turnings, its malignity.

OPCM : 15
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Metamorfomag

Maeve Clearwater Empty
PisanieTemat: Maeve Clearwater   Maeve Clearwater I_icon_minitime17.09.18 14:57


Maeve Clearwater

Data urodzenia: 12 IV 1930
Nazwisko matki: Pomfrey
Miejsce zamieszkania: Londyn
Czystość krwi: półkrwi
Status majątkowy: średniozamożna
Zawód: Wiedźmia straż
Wzrost: 173 cm
Waga: 55 kg
Kolor włosów: ciemnobrązowe
Kolor oczu: niebieskoszare
Znaki szczególne: blada cera; niewielki pieprzyk pod nosem; trochę odstające uszy; zawsze nosi ze sobą notes pełniący również funkcję szkicownika


When did the future switch from being a promise to being a threat?



Maeve urodziła się jako trzecie dziecko państwa Clearwater, dwunastego października 1930r. Był to jeden z tych jesiennych dni, kiedy nie ma się ochoty na nic innego niż zamknięcie się w domu z dobrą książką. Jej matka – leżąca już wtedy w Mungu od kilku dni – zaczytywała się wtedy w irlandzkich legendach, stąd może wybór tego właśnie imienia – Maeve, Maev, królowa Medb. Rodzice cieszyli się, że przyszła na świat zdrowa, silna; cieszyli się, że czarodziejski świat oczekuje jej z otwartymi ramionami. Nawet nie podejrzewali, jak wiele może się zmienić na przestrzeni ćwierćwiecza, że przyjdzie im dożyć wojny, która obróci w proch ich spokój ducha, przyklei łatkę nie aż tak czarodziejskich, za jakich się uważali.
Dorastała w otoczeniu dwóch starszych braci, w niewielkim domku na przedmieściach Londynu. Matka – artystka, z domu Pomfrey – nie ruszała się od nich nawet o krok, dzielnie znosząc kaprysy i dokazywania całej trójki. Ojciec, żywiciel całej rodziny, znikał na długie godziny, lecz każdą wolną chwilę, którą posiadał, poświęcał swym najbliższym. Współpracował on z Ministerstwem Magii, które pozwalało mu na spełnianie swych wieloletnich naukowych ambicji. Po pracy siadał na swym ulubionym fotelu, brał jedno z dzieci na kolana i snuł swe niekończące się opowieści o magicznych stworzeniach, o hipogryfach, niuchaczach czy przerażających smokach, które mogłyby pochłonąć cały ich dom jednym kłapnięciem, gdyby tylko chciały.
Choć trudno byłoby ich nazwać bogaczami, to Maeve niczego nie brakowało. Była traktowana wyjątkowo – nie dość, że była najmniejsza, najmłodsza, to jeszcze była jedyną dziewczynką, jaką mieli. Matka dbała o to, by jej długo wyczekiwana córka nie odwróciła się od ścieżki, jaką powzięła jej rodzicielka; od najmłodszych lat zaopatrywała ją w kredki, farby, tusze, próbując oczarować ją magią, która przecież musiała być obecna przy tworzeniu własnego dzieła. Bracia Maeve byli głusi na zachęty matki, ona jednak z chęcią korzystała z oferowanych jej możliwości. Podobnie rzecz się miała w przypadku ojca – on z kolei zaszczepił w niej miłość do nauki. Pokazał, że bez solidnej teorii nie ma praktyki, zaś zgłębianie kolejnych ksiąg potrafi przynieść ulgę choćby w najgorszych chwilach.
Lata mijały, zaś ich mały, przytulny dom stał się świadkiem dwóch zaskakujących objawień magii – to jej bracia manifestowali swe nieokiełznane moce. Rodzice przyjęli to ze spokojem; oczywiście, byli dumni, jednak ani przez chwilę nie wątpliwi w swe pociechy. Przecież musiały władać magią, musiały być magiczne. Dopiero przy niej, przy Maeve, spokój ten został zastąpiony niemałym zaskoczeniem. Nie tylko sprawiła, że jedno z pobliskich drzew zrzuciło wszystkie liście (a był to środek lata), to jeszcze nadęła się przy tym (wyraźnie niezadowolona z faktu, że brat zabrał jej notatnik), że aż nos napuchł jej do niemałych rozmiarów. Dopiero Czarodziejskie Pogotowie Ratunkowe uświadomiło ich, że nic tu po nich – to metamorfomagia, nie efekt niewłaściwie użytego czaru. Zagniewana dziewczynka sama musiała uporać się ze swoim małym problemem.


Kiedy wyruszała do Hogwartu, by w końcu dołączyć do swego rodzeństwa, nie potrafiła panować nad swym darem. Zdarzały jej się wpadki, gdzie pod wpływem emocji zmieniała kolor włosów, czasem też jej aparycja płatała figla, gdy dziewczynka za bardzo skupiała się na tym, co rysuje. Mimo to cieszyła się, że w końcu zacznie się uczyć, że zamieszka w prawdziwym zamku i w końcu zrozumie, o czym to opowiadają jej bracia. Cieszyła się też wtedy, kiedy Tiara Przydziału włączyła ją w grono Krukonów.
Niektóre dzieciaki lubiły się z niej śmiać, lubiły nazywać ją dziwadłem, inne jednak lubiły ją mimo tej przypadłości, z którą musiała sobie radzić i tylko czasem prosiły ją o zamianę nosa w słoniową trąbę. Niektóre też, zwłaszcza Ślizgoni, odnosiły się do niej z niechęcią z uwagi na jej nieczystą krew. Wtedy po raz pierwszy spotkała się z takimi reakcjami i nie rozumiała, gdzie leży ich źródło, jaka to różnica, czy ktoś urodził się z wymyślnym nazwiskiem, czy z całkiem zwyczajnym, takim jak ona. Pisała do rodziców, pytała braci, nikt jednak nie potrafił (albo nie chciał) jej wytłumaczyć, dlaczego niektórzy czarodzieje uważają się za lepszych od innych.
Było to jedynie kilka z wielu powodów, które sprawiły, że w większości przypadków trzymała się na uboczu, z nosem w książce lub skrobiąc coś w swym nieodłącznym notesie. Wolała słuchać niż mówić, wolała obserwować niż brać w czymś udział. Przede wszystkim jednak Maeve chciała wiedzieć. I odnosiło się to nie tylko do przedmiotów szkolnych (Do czego służy bezoar? Kto był pierwszym ministrem magii? I dlaczego nie była to kobieta?), ale i towarzyszących jej w murach szkoły uczniów. Można powiedzieć, że od zawsze była ciekawska, czasem pewnie też wścibska, trzeba jednak przyznać, że z upływem lat zmieniła się – pod koniec szkoły miała już w sobie wiele więcej taktu. Kiedy jej bracia biegali na treningi quidditcha, ona przesiadywała na błoniach. Kiedy nie pisała długich, wyczerpujących esejów na Zaklęcia i uroki, to rysowała w swym szkicowniku. To pozwalało jej radzić sobie z emocjami czy uporządkowywać chaotyczne myśli. Kiedy kilku starszych uczniów zaczęło jej dokuczać, najstarszy brat – dumny Gryfon – namówił ją do wzięcia udziału w klubie pojedynków. Teoria teorią, ale to nie ona cię nie obroni, gdy będzie cię zaczepiać kolejny zadufany w sobie wąż, wiesz? Miał rację; spotkania te nauczyły ją, że praktyka jest równie ważna. Dodały jej również pewności siebie. Nadal nie rwała się do przodu, nie chciała grać pierwszych skrzypiec, niektórzy dali jej jednak święty spokój, nie chcąc zostać potraktowanym upiorogackiem.
W wakacje poprzedzające piąty rok nauki dowiedziała się, że została wybrana prefektem. Rodzice pękali z dumy, bracia śmiali się, ona zaś nie wiedziała, na ile poradzi sobie z tą rolą. Lubiła porządek, kochała sprawiedliwość, nie znosiła zaś, kiedy uczniowie zaniedbywali swe obowiązki lub naruszali (w sposób bezczelny i ewidentny) regulamin. Obawiała się jednak, że padnie ofiarą krytyki. Że teraz, gdy za sprawą odznaki znajdzie się w świetle reflektorów, również mniej osób uzna ją za osobę, której powierzyć można swoje (i nie tylko swoje) tajemnice.
Mimo to, świat nie zawalił się. Wprost przeciwnie – piąty rok okazał się dla Maeve przełomowy. Wykładowca transmutacji wziął ją pod swoje skrzydła, próbując pomóc jej z nieokiełznaną w pełni metamorfomagią. Początki nie były łatwe, ona zaś nie wiedziała, czy lepiej wymigać się od zaoferowanych zajęć, czy skorzystać z życzliwości nauczyciela. Stanęło jednak na tym, że zaczęli spotykać się raz w tygodniu, po zajęciach, by rozmawiać o tym, jak często zdarzają się jej niechciane metamorfozy, co leży u ich źródła i jak może sobie z tym radzić. Na jednym z takich spotkań usłyszała o Wiedźmiej straży.
To zachwiało snutymi do tej pory marzeniami dotyczącymi przyszłości, tego, co zrobi, kiedy już opuści szkolne mury. Może powinna pójść w ślady ojca i poświęcić się karierze naukowej? Myślała, że właśnie tak się to skończy, że zacznie pomagać mu w jego badaniach, później zaś, gdy nabędzie już doświadczenia i zacznie być traktowana poważnie, zacznie pracować nad czymś własnym. Żaden z jej artykułów nadesłanych do Horyzontów Zaklęć nie został opublikowany, jednak to nie oznaczało, że w przyszłości nie może ulec zmianie. Prawda? Jednak z każdym kolejnym dniem przekonywała się, że to ta nowość, ta straż, mogą okazać się jej szansą na odnalezienie własnej ścieżki.
Ostatnie lata spędziła na dalszych próbach oswojenia swego daru, na zaczytywaniu się w kolejnych księgach i przygotowywaniu do ostatecznych egzaminów, które miały okazać się jej przepustką do podjęcia stosownego stażu. Dzięki dziesiątkom godzin poświęconym na naukę udało jej się osiągnąć niezbędne minimum, a nawet w pewnym stopniu je przekroczyć. Powyżej Oczekiwań z Transmutacji nie stanowił większego problemu, tak samo Zaklęciami zdanymi na Wybitny nie zaprzątała sobie głowy. Największy problem miała z Historią Magii, jednak i ją – przy niemałym stresie – udało się zdać na Powyżej Oczekiwań.
Dość powiedzieć, że rodzice nie byli zadowoleni z powziętego przez nią planu. Nie mogli jej jednak powstrzymać.


Może i nie była kandydatką idealną – nie potrafiła wtedy dobrze kłamać, miała problemy z radzeniem sobie ze stresem – jednak dostała się za pierwszym razem. Zdawała sobie sprawę, że to wszystko dzięki jej darowi, dlatego od początku trwania trzyletniego szkolenia wstępnego dawała z siebie wszystko. Dalej mieszkała z rodziną, do której każdego dnia wracała skrajnie zmęczona; dalej słyszała, że nie tym powinna się zajmować, nie zamierzała się jednak poddać. Zaciskała mocniej zęby i parła do przodu. Otrzymała szansę, której nie mogła zaprzepaścić. Codziennie przychodziła pierwsza, wychodziła ostatnia. Traktowała to śmiertelnie poważnie, choć miała wtedy niespełna dwadzieścia lat, była jeszcze nastolatką. Każdego wieczoru zaczytywała się w kolejnych księgach, którymi próbowała poszerzyć swą wiedzę ogólną. Wiedziała, że każda informacja może – prędzej czy później – okazać się przydatna.
Miesiące mijały. Jej bracia wyprowadzili się. Rodzice zaś w końcu zrozumieli, że krytykowanie rozpoczęcia przez nią kursu nie ma większego sensu; nie był to jedynie chwilowy kaprys, a świadomie podjęta decyzja, w której próbowali ją wspierać. Próbowała utrzymywać kontakt z ludźmi z Hogwartu, jednak nie każdy rozumiał jej skrajne oddanie sprawie czy fakt, że cierpiała wtedy na dojmujący brak czasu. Na kursie miała jednak okazję poznać innych ludzi. A jeszcze innych, gdy – czasem – zabierano ich do siedziby aurorów czy czarodziejskiej policji, by pokazać im ich pracę z nieco innej strony.
Uczyła się. Każde kolejne niepowodzenie, każda porażka, krzywe spojrzenie czy niepochlebny komentarz sprawiały, że stawała się silniejsza – a przy tym odporniejsza, mniej delikatna i czuła, co można było tylko uznać za zaletę. W końcu kurs przygotowawczy dobiegł końca, ona zaś bez wahania podjęła pracę na najniższym możliwym stanowisku, jednocześnie zapisując się na ciąg dalszy szkolenia. To jednak – ta pozorna stabilizacja, poczucie celu – nie mogło przesłonić jej wszystkiego; z niepokojem obserwowała w jakim kierunku zmierza ich czarodziejska społeczność, z jednej strony odczuwając niemałą wdzięczność za możliwość podjęcia tego kursu, z drugiej – obawiając się o zdrowy rozsądek osoby, która stała na ich czele. Nie rozumiała, jak można było oddać kontrolę nad Hogwartem Grindewaldowi, egoistycznie cieszyła się również, że jej udało się jeszcze ukończyć szkołę za czasów innego, bardziej kompetentnego, dyrektora.
W kręgach wiedźmich strażników obracała się coraz to pewniej, choć z początku jej zadania polegały głównie na porządkowaniu papierów, składaniu ich w odpowiednich teczkach, a następnie opisywaniu i przesyłaniu dalej, by ktoś inny zgarnął pochwałę za jej rzetelnie wykonaną pracę. Czas mijał, a Maeve udało się udowodnić swoje oddanie oraz chęć dalszego rozwoju. Kilka razy asystowała starszym pracownikom w terenie, w innych przypadkach dostawała swoje spokojne, mniej ważne sprawy. Zapoznawała się z kolejnymi numerami Proroka Codziennego, Horyzontów Zaklęć, Walczącego Maga czy nawet Czarownicy (!), by poznawać każdy punkt widzenia, każdą nową plotkę, każdą informację, która mogła okazać się kluczową do rozwikłania enigmatycznych wiadomości pozyskiwanych w terenie. Jednocześnie z narastającym niepokojem dowiadywała o prześladowaniach czarodziejów o nieczystej krwi, o kolejnych ciałach osób, które wypowiadały się na głos przeciwko takim praktykom. Bała się, że którykolwiek z przełożonych przyjdzie i odbierze jej różdżkę pod pretekstem śledztwa. Nigdy nie sądziła, że dojdzie do czegoś takiego, by jej drzewo genealogiczne okazało się ważniejsze od tego, co sobą reprezentuje, jakie umiejętności posiada i jak dobrze wypełnia swoje obowiązki.
Rok temu wyprowadziła się od rodziców. Był to kolejny krok na drodze do całkowitego usamodzielnienia się. Kontakt z braćmi nie urywał się, choć widywali się coraz rzadziej. Jeden z nich wyjechał do rezerwatu smoków w Rumunii, mogli więc komunikować się jedynie listownie. Drugi zaś pojawiał się ni stąd, ni zowąd i szybko znikał ponownie w poszukiwaniu kolejnej przygody czy dorywczej pracy, którą mógłby zarobić na czynsz, papierosy i bilet na mecz ulubionej drużyny Quidditcha. Ona zaś zaczynała mieć wątpliwości, czy wiedźmi strażnicy faktycznie służą dobru społeczeństwa, czy może raczej są jedynie ślepym narzędziem w rękach rządzących, próbujących uzyskać nad nimi kontrolę całkowitą.


Prawdziwym ciosem była informacja o śmierci Caleba, brata, który nadal pozostawał w Londynie. Jego zmaltretowane ciało odnaleziono na Nokturnie. Odniesione przez niego obrażenia sprawiały niemały problem ze zidentyfikowaniem tożsamości ofiary. Cała rodzina pogrążyła się w żałobie, z której nie udało jej się podźwignąć po dziś dzień. Kto śmiał podnieść na niego rękę? I w co Caleb się wplątał, że odnaleziono jego ciało właśnie tam? Maeve szalała; to był pierwszy raz, gdy straciła nad sobą kontrolę. W końcu cały ten chaos, który obserwowała jako strażniczka, dotknął i jej. To nie były już po prostu znaki, zamieszki, o których czytała – bądź słyszała – od swych informatorów. To była jej osobista tragedia, która dla innych pozostawała jedynie kolejną liczbą w raporcie.
Choć upierała się, że chce dalej pracować, to została wysłana na przymusowy urlop wypoczynkowy. Na ten czas powróciła do domu rodzinnego; choć przywoływał wspomnienia i był jak sól na rany, to nie mogła zostawić swoich rodziców sama. Do kraju powrócił również jej drugi brat, który chciał pożegnać najstarszego z należytym szacunkiem. Dla Maeve jednak nie był to jedynie czas odpoczynku i wspierania najbliższych. Nadal wpadała do biura aurorów, by dowiedzieć się, czy zebrali jakieś nowe informacje w sprawie zabójstwa Caleba. W całej Anglii działo się jednak tyle rzeczy, że nie łudziła się, by akurat śmierć jej brata została potraktowana priorytetowo. Rozmawiała więc ze swoimi informatorami, czasami też – pod osłoną nocy, ze zmienioną aparycją – sama wybierała się na przechadzki po Nokturnie. Musiała dowiedzieć się, kto za tym stał.
Dwa miesiące temu powróciła do wiedźmiej straży. Dostała na to przyzwolenie uzdrowiciela, góra skierowała ją jednak na wizyty kontrolne, mające na celu monitorowanie jej kondycji psychicznej. Ona zaś dalej nie wie, co zrobi, kiedy już pozna tożsamość zabójcy.



Patronus: Łabędzie symbolizują ogrom rzeczy, od czystości, piękna, szlachetności, po pychę, przemijanie, a w końcu śmierć. Dla Maeve jest to wspomnienie wczesnej młodości, gdy wraz z braćmi bawiła się przy okolicznym stawie; zawsze pływało po nim przynajmniej kilka łabędzi. Choć teraz każde wspomnienie Caleba, choćby to, najszczęśliwsze, jawi się jej jako słodko-gorzkie, to w chwilach słabości właśnie to – pamięć o ich beztroskich zabawach pod okiem czujnej, acz pobłażliwej matki – dodaje jej sił i wciąż pcha do przodu.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 15 1
Zaklęcia i uroki: 20 4
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 5 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 0 Brak
Zwinność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
SpostrzegawczośćIII25
KłamstwoII10
RetorykaII10
Ukrywanie sięII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Wytrzymałość fizycznaII5
Odporność magicznaI5 (2)
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Malarstwo (tworzenie)I0,5
Malarstwo (wiedza)I½
Literatura (wiedza)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI0,5
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-5 (+10)
Reszta: 0,5

Wyposażenie

Różdżka, sowa


[bylobrzydkobedzieladnie]




The same old fears
Wish you were here


Ostatnio zmieniony przez Maeve Clearwater dnia 17.09.18 15:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Maeve Clearwater Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Maeve Clearwater Empty
PisanieTemat: Re: Maeve Clearwater   Maeve Clearwater I_icon_minitime26.09.18 19:11

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Maeve szybko okazuje się dzieckiem wyjątkowym - jest nie tylko czarownicą, ale również metamorfomagiem. Jednak nauka w Hogwarcie okazuje się nie tak łatwa i sielankowa jak dzieciństwo spędzone w kochającej rodzinie, zamek wcale nie jest siedliskiem tolerancji, ale ciekawa świata dziewczynka odnajduje tam odpowiedzi na wiele dręczących ją pytań, poznaje magię, a także stopniowo oswaja swój niezwykły dar. To w szkole rodzi się także jej marzenie o tym, by zostać wiedźmią strażniczką na przekór sceptycznego nastawienia rodziny do tego pomysłu. Dołączenie do tego elitarnego grona nie jest jednak łatwe i młoda Maeve musi się wiele nauczyć, lecz dzięki niezwykłej wytrwałości i pracowitości przechodzi przez kolejne lata wymagającego szkolenia. Poszerza wiedzę, pojmując wagę każdej informacji i przyuczając się do przyszłego zawodu. Nie sposób jednak nie zauważyć, że w magicznym świecie dzieje się coraz gorzej, co wywołuje w młodej kobiecie pewne wątpliwości. Kiedy ginie jej brat, rodzi się w niej w niej silne pragnienie poznania prawdy o losach bliskiej osoby. Mimo trudnych chwil pozostaje silna i uparta, z pewnością może jeszcze wiele osiągnąć, a w czasach kryzysu z pewnością przydadzą jej się zdobyte umiejętności oraz dobre serce.

OSIĄGNIĘCIA
Człowiek Mors
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ramsey Mulciber



Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Maeve Clearwater Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Maeve Clearwater Empty
PisanieTemat: Re: Maeve Clearwater   Maeve Clearwater I_icon_minitime26.09.18 19:12

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: wydzielina toksyczka, liście kłaposkrzeczki

[04.08.19] Ingrediencje (styczeń-marzec)

BIEGŁOŚCI[26.02.19] Wsiąkiewka (wrzesień/październik), +0,5 PB do reszty
[30.07.19] Wsiąkiewka (listopad/grudzień), +2 PB do reszty
[01.08.19] Rozwój postaci: + 5 PB z reszty do genetyki

HISTORIA ROZWOJU[17.09.18] Karta postaci, -50 PD
[10.12.18] Osiągnięcie: Nieugięty, +30 PD
[26.02.19] Wsiąkiewka (wrzesień/październik), +30 PD, +0,5 PB
[14.03.19] Nałożono zaklęcia: Bubonem, Muffliato i Tenebris; 0 PD
[14.03.19] Podsumowanie napraw anomalii (wrzesień/październik): +30 PD
[29.03.19] Osiągnięcie: Mam tę moc, +30 PD
[29.04.19] Klub pojedynków (listopad) +30 PD
[16.07.19] Podsumowanie napraw anomalii (listopad/grudzień): +30 PD
[24.07.19] Wykonywanie zawodu (listopad/grudzień), +50 PD
[25.07.19] Zdobycie osiągnięcia: Do wyboru, do koloru; +30 PD
[30.07.19] Wsiąkiewka (listopad/grudzień), +90 PD, +2 PB
[01.08.19] Rozwój postaci: + 5 PS do OPCM, -400 PD
[30.09.19] Osiągnięcie: Weteran; +100 PD



Powrót do góry Go down
 

Maeve Clearwater

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19