Wydarzenia


Ekipa forum
Rzeka Tyne
AutorWiadomość
Rzeka Tyne [odnośnik]08.11.21 11:35
First topic message reminder :

Rzeka Tyne

Rzeka Tyne przepływa przez malownicze tereny Northumberland, swój bieg poczynając u dwóch źródeł - północnego, znajdującego się w Lesie Kielderskim oraz południowego, blisko granicy hrabstwa z North East, częściowo podążając wzdłuż historycznego muru Hadriana. Jest siedliskiem wielu gatunków ryb, a nad jej potokiem rozpinają się malownicze, kamienne mosty oraz wiadukty. Rzeka znajduje ujście do Morza Północnego w mieście Newcastle-upon-Tyne. W swoim dolnym biegu umożliwia ruch rzeczny, pełniąc istotna rolę w transporcie węgla wydobywanego we wspomnianym mieście. U jej brzegów mieści się także jedna z największych stoczni w całej Anglii.
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Tyne - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Rzeka Tyne [odnośnik]12.12.21 23:20
Czy różdżka miała jakieś limity oprócz tego, że czasami się nie słuchała swojego właściciela i miała szersze zastosowanie do poszczególnych dziedzin magii, a nie do wszystkich naraz? Nie był pewny, tak naprawdę nigdy się nad tym jakoś specjalnie nie zastanawiał. Był jednak przekonany, że byli ludzie, którzy to wiedzieli, bo się tym interesowali. Na przykład tacy Olivanderowie, w końcu zajmowali się wytwarzaniem różdżek, z całą pewnością znali możliwości swoich tworów najlepiej.
Wiedział jednak, że biorąc pod uwagę w jakiś czasach przyszło im żyć należało mieć się zawsze na baczności. Nie należało się może obawiać najbliższych, bo sam po sobie doskonale wiedział, że nigdy w życiu nie podniósłby ręki na rodzinę. Znał siłę rodzinnych więzi i wiedział, że nigdy umyślnie nikt nikomu nie zrobiłby krzywdy.
Gabriel jednak nie do końca wiedział jak się czuć. Nie był do końca pewny jak się do tego wszystkiego odnieść. Był pół na pół, ale jednak większość życia spędził w świecie czarodziejów i mimo wszystko, to z nimi się bardziej utożsamiał. Nie zmieniało to jednak faktu, że zarówno los jednych i drugich leżał mu na sercu, jednak nie wiedział, których bardziej. Najlepiej jakby każda ze stron dostała to czego chciała, jednak zdawał sobie sprawę, że to nie było tak naprawdę możliwe.
Słysząc słowa Richarda pokiwał lekko głową, na znak, że rozumie.
- Dobrze, w takim razie zrobimy tak jak pan chce, kapitanie Mitchell. - odparł w końcu, po czym uścisnął dłoń mężczyzny.
Przez moment oboje lustrowali się wzrokiem trzymając tak swoje dłonie w uścisku, a po chwili puścili je i każdy z nich zrobił jeden krok do przodu.
Tonks zaczął się zastanawiać jak idą pertraktacje na dole, miał nadzieję, że Frederick wraz z Leon’em już powoli kończą namawianie wkurzonych czarodziei do współpracy, bo jeśli nie, a on teraz zejście z mugolem na ląd może się zrobić nieciekawie. Na słowa kapitana jakoś mimowolnie zaśmiał się cicho i uniósł dłonie w geście poddańczym.
- I tu mnie pan ma. Ale jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony. - odparł kiwając głową – Jestem jednak rad, że ani ja, ani pan i pańscy ludzie nie musieliśmy używać naszych broni i nie ukrywam, że mam nadzieję, że tak pozostanie. - dodał spokojnie, po czym wskazał dłonią w kierunku drzwi.
Zanim jednak sam wyszedł podszedł jeszcze na moment do Richard’a.
- Mam nadzieję, że dobrze to przemyślałeś przyjacielu. W razie gdyby coś się działo, wierzę, że dasz mi znak w jakiś zmyślny sposób. - uśmiechnął się do niego, po czym lekko klepnął go w ramię – Powodzenia. - po czym wyszedł z pomieszczenia na powietrze.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]14.12.21 21:55
- Frederick Fox, auror, oraz auror Leon Longbottom. - Przedstawiłem się, kiedy kapitan Lady Bird pojawił się w towarzystwie pracownika portu. - Chcieliśmy poznać pana wersję wydarzeń. - Zacząłem, nie wdając się w zbytnią spoufałość. Wokół nadal krążyli marynarze z innych statków, chwilowo skutecznie zniechęceni do dalszych napaści na mugoli, a każdy przedstawiał inną historię tego, co zaszło na wodzie. Zmierzyłem kapitana badawczym okiem, nienachalnym, ale czujnym. Doskonale potrafiłem czytać mowę ciała. - Proszę nam opowiedzieć, co dokładnie się wydarzyło. - Mój głos był równie chłodny jak powietrze, które wciągaliśmy w płuca, a postawa wskazywała na to, że obaj z Leonem nie zamierzaliśmy odpuścić wyjaśnienia całej sytuacji, która postawiła wszystkich na ostrzu noża. Levine przez chwilę wydawał się zastanawiać nad odpowiedzią, jakby dokładnie analizował, co powinien powiedzieć, a co lepiej zachować dla siebie. Odpowiadał jednak przed dwójką aurorów - a także przed lordem Northumberlandu - i być może właśnie ta niecodzienna sytuacja skłoniła go do rozważniejszego doboru słów.
- Dostaliśmy rozkaz, aby transport wypłynął. Ten rejs od początku był skazany na porażkę, ale Podmore nie ustępował. Przeczuwam, że jego też ktoś naciskał. Warunki były złe, nie chciałem się na to zgodzić - proponowałem wysłanie mniejszej łodzi z ludźmi, którzy oczyścili by rzekę, ale to spowodowałoby niemal całodzienne opóźnienie. W tej chwili sytuacja jest znacznie gorsza, jak panowie widzą… w każdym razie Podmore wierzył, że przebijemy się przez kry, że z pomocą zaklęć uda nam się dotrzeć do Berwick, ale ledwie wyruszyliśmy z portu. Jedna z nich uszkodziła kadłub, załoga została ewakuowana - to standardowa procedura. Niestandardowe natomiast było działanie Podmore’a, który pozostawił statek bez opieki. Nie wiem, dlaczego do tego dopuścił, ale proszę mi wierzyć, że miałem z nim już solidną pogadankę. - Wyraźnie poczerwieniał na twarzy na samo wspomnienie. - Lordzie Longbottom, przykro mi to mówić, ale port pod zarządem Podmore’a nieustannie generuje problemy, a ten jest chyba szczytem jego nieudolności. Powinniśmy już dawno wystosować pismo do Blyth w tej sprawie. Proszę zapytać o zarządcę dowolnego kapitana - każdy będzie miał swoją historię z jego udziałem do opowiedzenia. - Zmarszczył czoło, poruszając gęstymi brwiami, a ja uważnie przypatrywałem się jego oczom, nozdrzom oraz mowie ciała - nic nie wskazywało na to, by kłamał, wyraźnie jednak wyczuwałem zakłopotanie - być może wywołane tym, że stając w obronie własnej musiał donieść na zarządcę.
- Ponoć oceniał pan zniszczenia. Jak wygląda sytuacja? Czy jest możliwe zawrócenie statku?
- Mugole poradzili sobie z uszkodzeniem na tyle, by nie zatonął, bez wsparcia magii naszych inżynierów nie uda się jednak wypłynąć. Ale tak długo jak pozostają na statku i mierzą w nas bronią, nie dokonamy naprawy. Dokonywanie oględzin spod magicznej bariery to jedno, ale używanie magii mogłoby doprowadzić do wyprowadzenia ognia przez mugoli na oślep. - Rozłożył ręce w geście bezradności. - Jak się domyślam, obecność aurorów nie jest tutaj przypadkowa. Co zamierzacie? - Uniósł brodę, w jego pytaniu nie wybrzmiewa jednak impertynencja - raczej nuta nadziei.
- Chcemy doprowadzić do pokojowego rozwiązania sytuacji. Członkowie Zakonu Feniksa pracują nad sprowadzeniem przywódcy mugoli. Są wyspecjalizowani w znajomości ich zwyczajów, liczymy więc, że przy rozwadze z każdej ze stron uda się doprowadzić do porozumienia. Myślę, że powinien pan udać się z nami, kapitanie Levine. - Zaproponowałem, a mężczyzna przytaknął na moją propozycję. - Od was również wiele zależy - tym razem zwróciłem się do kobiety, z którą rozmawialiśmy wcześniej. - Jeśli będziemy współpracować, wszyscy na tym zyskacie. Dajcie nam czas.
- Ile? - Buntowniczka łypnęła na mnie podejrzliwie.
- Godzina. Dokonywaliśmy już w tak krótkim czasie większych rewolucji. - Odparłem jej z nieukrywaną pewnością siebie, a brak głosu sprzeciwu miał oznaczać zgodę. - Wracajmy do kwatery. Już czas. - Zwróciłem się do Leona. - Jeśli kolejna grupa ruszy na mugoli, niezwłocznie po nas poślijcie. - Ostanie słowa skierowałem do pracowników portu, po czym ruszyłem do budynku zarządcy, spoglądając w kierunku Lady Bird i licząc, że Gabriel oraz Stevie rychło do nas dołączą.


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Rzeka Tyne - Page 3 Giphy
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]17.12.21 22:54
Po wysłuchaniu uwag Levine'a Leon był już prawie pewny co do tego, co należałoby zrobić z Podmorem. Chciał jednak poznać zdanie swoich towarzyszy. Fox wyczuł zresztą dobry moment, by w końcu wrócić pod kwaterę, by spotkać się z resztą ekipy, poznać stronę mugoli oraz podjąć wspólne decyzje, dalsze kroki. Kiedy dał znak, Longbottom przytknął i za chwilę już kierowali się w stronę budynku. Kapitan Lady Bird bez słowa dołączył również do dwójki aurorów, ufając słowom starszego z nich - „Dokonywaliśmy już w tak krótkim czasie większych rewolucji”. Na te słowa nawet lekko, niezauważalnie wręcz, się uśmiechnął. Pracownicy portu i pani kapitan zajęli się za to wyciąganiem uwięzionych w wyrwie czarodziejów, którzy na szczęście nie pięli się jeszcze po kolejnych stadiach odmrożenia.
Tłum pod kwaterą wydawał się jakby mniej waleczny, teraz ludzie praktycznie robili tej trójce miejsce, by mogli dostać się do budynku. Pokaz siły Fredericka musiał najwidoczniej ostudzić ich zapał, przynajmniej na jakiś czas. W dodatku obecność kapitana przejętego przez mugoli statku musiała nie tylko robić na nich wrażenie, ale także wskazywała na to, że rzeczywiście muszą mieć wspólny cel i nie warto im w jego uzyskaniu przeszkadzać. Pod drzwiami, jak wcześniej, stał ten sam rosły mężczyzna, jednak tym razem zaprosił ich do środka.
Zatrzymali się na dole, by przed wejściem do gabinetu zarządcy, ustalić fakty i dalsze strategie. Levine odstąpił od nich na chwilę, by porozmawiać z pilnującym wejścia.
- Dajcie znać, jak będziecie gotowi, muszę coś załatwić.
W tym momencie zjawił się Gabriel w towarzystwie nieznajomego mężczyzny. Ten drugi stanął przy jednej z gablot zainteresowany jej zawartością. Za to nie było żadnego śladu Becketta. Czy został zakładnikiem?
- Wszystko w porządku? – zapytał Tonksa Leon – Co ze Stevenem? Przyprowadziliśmy tu kapitana Lady Bird, powiedział nam parę przydatnych informacji. I... Nie wiem, nigdy tego nie robiłem, ale są to informacje pogrążające Podmore'a na tyle, że uważam za konieczne odsunięcie go od funkcji zarządcy...
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We rip out so much of ourselves to be cured of things faster than we should that we go bankrupt by the age of thirty and have less to offer each time we start with someone new. But to feel nothing so as not to feel anything - what a waste!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]19.12.21 19:57
Kapitan Mitchell wyszedł z pomieszczenia zaraz za nim. Gabriel znowu poczuł się trochę niepewnie. Tutaj na pokładzie było więcej uzbrojonych mugoli niż w kajucie, w której sobie rozmawiali jeszcze przed chwilą. I chociaż miał zapewnienie od mugolskiego kapitana, że nikt nic nie zrobi bez jego rozkazu, to mimo wszystko czuł pewien niepokój.
Kiedy schodzili po trapie na ląd bacznie obserwował wszystko co się działo w około. Czarodzieje, których widział wcześniej z Fox’em teraz pomagali wydostać się tym, co wylądowali w dole. Na początku był przekonany, że będą chcieli go zatrzymać jak tylko zobaczą, że opuszcza pokład statku w towarzystwie mugola. Odetchnął z ulgą kiedy zdał sobie sprawę, że najwyraźniej Frederick wraz z Leonem odwalili kawał dobrej roboty uświadamiając im, że rozmowa z mugolskim kapitanem jest ważna i lepiej żeby nic nie odwalali, bo tylko pogorszą sytuację.
Trzymając Mitchella blisko siebie, oboje przeszli spokojnie przez tłum mugoli zgromadzonych w porcie, kierując się do budynku zarządcy. Gabriel kilka razy rozejrzał się w poszukiwaniu pana Beckett’a, jednak nigdzie go nie widział. Miał nadzieję, że nic mu się nie stało i gdzieś tutaj krąży. W końcu udało im się dotrzeć do celu. Tonks zmierzył osiłka przed drzwiami wzrokiem, cały czas myśląc o tym samym gdy pierwszy raz go zobaczył. Tym razem otworzył im drzwi bez słowa, na co Gabs uśmiechnął się lekko pod nosem.
- Panie kapitanie, zapraszam. - powiedział spokojnie wskazując dłonią, by szedł za nim.
Sam wszedł pierwszy do budynku. Poprowadził schodami na górę, gdzie w korytarzu spotkał swoich towarzyszy.
- Panowie, to jest kapitan Mitchell. Weźmie udział w naszych negocjacjach reprezentując stronę osób na statku. - odparł spokojnie – Panie kapitanie, tak jak wcześniej wspominałem, to właśnie Frederick Fox oraz lord Leon Longbottom. - przedstawił ich sobie, po czym spojrzał na Leona. - Nie mam pojęcia. Nie widziałem się z nim odkąd opuściłem to miejsce. Pewnie gdzieś się kręci w tłumie. - odparł spokojnie i uśmiechnął się łagodnie, po czym zwrócił się do Fox’a – Widziałem dziurę...robisz powtórkę z Taunton? - uniósł brew ku górze przypominając sobie bombardę, sprzed zaledwie dziesięciu dni, ech, plecy bolą go do dzisiaj po przyjęciu na siebie zaklęcia.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]22.12.21 20:42
Nie czekaliśmy długo na Tonksa. Zgodnie z planem przybył w towarzystwie mugola, zapewne kapitana Mitchella, o którym wcześniej słyszeliśmy. Zaniepokoiła mnie nieobecność Steviego, ale spokój, który bił z Tonksa kazał mi zakładać, że nie wydarzyło się nic, co powinno wzbudzić nasze podejrzenia. Kiedy w końcu wszyscy znaleźli się w kwaterze i zostali sobie wzajemnie przedstawieni, wszystko wydawało się być na dobrej drodze. Na moment przeprosiłem Podmore’a, Levine’a oraz Mitchella, dając znać swoim towarzyszom, by udać się na stronę. Potrzebowaliśmy wymienić uzyskane informacje między sobą. Mitchell wydawał się temu podejrzliwy, wyczułem jego niepewność, choć starał się jej nie okazywać. Musiał posiadać spore doświadczenie, mogłem jedynie domyślać się, że brał udział w mugolskich wojnach - ale zarówno jego wyczyn, ranga jak i postawa wskazywały na to, że doświadczył w swoim życiu ryzykownych przeżyć, które pozostawiły na nim trwałe piętno.
- Nie widziałeś, więc to równie dobry jak i niedobry znak. - Zareagowałem na słowa Gabriela, kiedy wspomniał o Beckecie. - Miał się ukryć i dopilnować, by nic ci się nie stało. - Zmarszczyłem czoło. - Później go poszukamy. - Był cennym sojusznikiem, priorytetem było jednak złagodzenie sytuacji w porcie. Musiałem zaufać doświadczeniu wynalazcy - oraz, że cokolwiek go nie zatrzymało, nie uczyniło tego na dobre. - Sugerujesz, że robię to dla rozrywki? - Uśmiechnąłem się krótko na przytyk dotyczący potężnej wyrwy zionącej w porcie, choć to, czego dokonałem w Taunton nie napawało mnie dumą - zrobiłem to, co było konieczne. Podobnie jak dziś. Jakkolwiek dramatycznie nie prezentowała się tamta część portu, udało mi się osiągnąć cel - buntownicy uspokoili się, złożyli na naszych barkach wotum zaufania, a Tonks maszerujący w towarzystwie Mitchella przypieczętował nasze zapewnienia wobec marynarzy. - Nie pytam, jak udało ci się tego dokonać, ale dobra robota. - Skinąłem wiedźmiemu strażnikowi z uznaniem. - Trudniejsze przed nami. Czego dowiedziałeś się o stanowisku mugoli? Czego chcą? Na czym im zależy? - Musieliśmy to wiedzieć, zanim miało dojść do rozmów. - Jak już wspomniał Leon, przyczyną całego zamętu najprawdopodobniej jest Podmore. Ponoć już od dłuższego czasu źle zarządzał portem. Jego niedopatrzenia wywołały całą lawinę zdarzeń. Nie przyznał się nam, ale to on posłał Lady Bird na niepewne wody, to on nie wystawił straży. Nie wydał rozkazu napaści na mugoli, ale najwyraźniej nie był również w stanie zapanować nad własnymi ludźmi. Buntownicy zaś to w większości marynarze, którzy przez blokadę rzeki zostali na lodzie - Dosłownie. - Chcą, by przywrócić ruch rzeczny i odwołać zarządcę. Podmore może za to naciskać na odzyskanie transportu, ktokolwiek na niego czeka, musiał na niego naciskać. Może ty wiesz, dlaczego?[/i] - Swoje słowa skierowałem do Leona - mógł lepiej znać sytuację w Berwick. - [b]Bez względu na to jakie decyzje zostaną podjęte nie zadowolimy dziś wszystkich. - Uprzedziłem swoich towarzyszy, spoglądając im w oczy. Ludzie w Berwick czekający na transport również byli częścią tej patowej sytuacji. - Wracajmy, zanim Mitchell się rozmyśli.


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Rzeka Tyne - Page 3 Giphy
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]25.12.21 17:05
Gabriel wydawał się nad wyraz spokojny. Czyżby wśród mugoli tak łatwo mu poszło? Jakby nie było, przyprowadził do kwatery szefa tej grupy i to, jak już zdążyli ustalić, bez pomocy Steviego. To zadanie raczej nie należało do prostych, przynajmniej nie wydawało się takie Leonowi. Może to właściwie kwestia odpowiedniego rozdzielenia obowiązków – wynik mógłby być odmienny, gdyby Tonks zmieniłby się z Longbottomem miejscami...
Nieobecność Becketta nie wzbudzała w mężczyznach większych obaw, także i młody Lord nie wpadał w panikę. I słusznie, mowa przecież o doświadczonym czarodzieju. Jeżeli nie dołączył do nich, znaczy że zajęty był czymś ważniejszym. Poza tym znajdując się w okolicach rzeki na pewno nie wpadł w kłopoty, z jakich nie potrafiłby się sam w jakiś sposób wyplątać. Gdyby potrzebował wsparcia, na pewno by o tym już wiedzieli. A może to właśnie dzięki niemu, działającemu z ukrycia, w tłumie, udało im się tak szybko dotrzeć do tego punktu planu?
Na wzmiankę o dziurze i Taunton Leon uniósł tylko lekko brew. Nie wiedział o co chodzi, wydedukował tylko, że Frederickowi zdarzyło się już dokonywać podobnych obszarowych zniszczeń. Było to właściwie trochę... ekscentryczne, ale robiło robotę. Nikomu nie stała się krzywda, a gapie dwa razy pomyślą, zanim następnym razem rzucą się do bezmyślnego szturmu. Nikomu się nie śpieszy w podróż pod ziemię.
Nieświadomie przytakiwał głową w trakcie, gdy Fox opowiadał czego razem dowiedzieli się w porcie i od Levine'a. Co zaś tyczyło się rzuconego w jego stronę pytania? Leon nie znał na nie odpowiedzi, piecza nad transportem wodnym nigdy nie należała do jego obowiązków, mógł więc jedynie snuć domysły.
- Ciężko powiedzieć. Przyczyn może być wiele... Główną, myślę, jest tak jak mówiłem wcześniej ostra zima i trudna sytuacja polityczna. Potem – może w Berwick z jakiegoś powodu racje nie wystarczają, będzie się trzeba temu przyjrzeć. Zapytam Podmore'a o jego kontakt. Jest też ewentualność, nad którą chyba musimy się pochylić, biorąc pod uwagę dotychczasowe działania zarządcy - jak odzyskamy statek, wypadałoby przebadać towar pod kątem kontrabandy... To dziwaczne zachowanie i fiksacja na punkcie tego statku każe mi spodziewać się po Podmorze najgorszego. Straciłem zaufanie do tego człowieka. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że kiedy tu skończymy, powinienem poczynić kroki ku zmianie zarządu tego portu. – skwitował pewnie.
Nie był wcale sceptyczny co do ostatniego pomysłu – w istocie, te wyjątkowe wybory podjęte przez zarządzającego portem względem Lady Bird, napawały wrażeniem, że nie odkryli jeszcze całej prawdy. Trudne czasy zmuszają ludzi do popełniania niemoralnych czynów dla zysku – zwłaszcza kiedy jest się przykładowo niepopularnym wśród swoich klientów i pracowników zarządcą przyrzecznego portu. Na pewno należało taką opcję rozważyć.
Zwrócił całą swoją uwagę ku Gabrielowi i temu, co miał do przekazania ze swojej strony. Następnie, słusznie, wypadałoby wreszcie rozszerzyć grono rozmówców jeszcze o trzy istotne głowy.
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We rip out so much of ourselves to be cured of things faster than we should that we go bankrupt by the age of thirty and have less to offer each time we start with someone new. But to feel nothing so as not to feel anything - what a waste!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]27.12.21 21:24
Kiedy odchodził wraz ze swoimi towarzyszami na stronę spojrzał w kierunku mugolskiego kapitana i skinął mu głową. Chciał go w ten sposób zapewnić, że nie musi się niczego obawiać, a on, Gabriel Tonks, daje mu tego gwarancje. Domyślał się, że kapitan wcale nie czuje się komfortowo z faktem, że teraz został sam w towarzystwie dwóch czarodziei, gdy oni odeszli na bok. Choć spędził z nim tylko nie całą godzinę, ale mimo wszystko znał się na ludziach. Mitchell miał bagaż doświadczeń nie tylko emocjonalnych, ale przede wszystkich zawodowych, tak naprawdę nigdy nie tracił czujności. Gabs doskonale to rozumiał.
- Dla rozrywki? Nie, no skądże znowu. Po prostu mi się skojarzyło. - pokręcił głową, ale mimowolnie uśmiechnął się lekko pod nosem widząc ten uśmiech na twarz Fox’a. - To jak udało mi się namówić Mitchella do spotkanie to ważna kwestia. Spotkałem w tłumie dobrego znajomego, Richard’a Moore’a. Jest charłakiem i byłym wojskowym. Wziąłem go ze sobą, bardzo mi pomógł w rozmowach, znalazł z mugolami wspólny język. Został tam, w postaci gwarancji, że Mitchellowi nic się nie stanie. Każdy z nas jest ostrożny i dba o swój interes. - wyjaśnił na spokojnie.
Jego zdaniem było ważne, by jego towarzysze wiedzieli o udziale Richard’a. Już nawet nie chodziło o uznanie jego zasług, chociaż to jak najbardziej mu się należało, ale bardziej o to by w trakcie rozmowy nic ich nie zaskoczyło, kiedy Michel wspomni o Richardzie.
- Chcą zapasów, chcą być równo traktowani, a przede wszystkim nie chcą być pozostawieni sami sobie. Przez wojnę muszą sobie radzić sami i odczuwają wielką niesprawiedliwość. Są słabsi od nas ale mimo to chcą walczyć o swoje. Uważają, że nawet jeśli zamieszkują na ziemiach przychylnych mugolom to traktowanie nie jest równe. - powiedział na spokojnie to co wiedział o żądaniach mugoli.
Po chwili skupił się na słowach Leon’a. Kiedy lord skończył mówić pokiwał głową. Jego mózg zaczął działać na najwyższych obrotach.
- To bardzo prawdopodobne, że Podmore ma jakiegoś zewnętrznego zleceniodawce. Albo on sam na tym korzysta, że wysyła statki i ktoś w miejscu docelowym odbiera towar albo ktoś go zastraszył. Tak naprawdę jest wiele opcji, ale na pewno porządne przesłuchanie doprowadziłoby nas do prawdy. Nie zmienia to jednak faktu, że nie można zostawić tego człowieka na tym stanowisku. - odparł kiwając lekko głową - Ale tym można zająć się potem. Teraz wracajmy do naszych rozmówców.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]02.01.22 18:11
Szybko powróciliśmy do gabinetu zarządcy, nie marnując czasu na dywagacje. Każdy z nas wiedział, co należało zrobić - odzyskać transport, wesprzeć mugoli oraz odblokować rzekę. Zmartwiła mnie informacja o nierównym traktowaniu, dlatego tym mocniej należało skłonić się do żądań mugoli. Musieliśmy nie tylko pokazać, że byli nam równi, ale i dać przykład mieszkańcom Northumberland, że Longbottomowie nie bez przyczyny od wieków stawali w ich obronie. Nasze światy różniły się, jednak wojna wisiała nad wszystkimi tak samo.
- Kapitanie Mitchell, Kapitanie Levine, panie Podmore - zwróciłem się do zebranych w gabinecie mężczyzn, zarówno w swoim sposobie mówienia i postawie emanując silną charyzmą. Nie byłem szczególnie dumny ze swojego pochodzenia, jednak wychowanie w Wilton wyszkoliło we mnie szereg cech niewątpliwie przydatnych w dorosłym życiu. - Cieszę się, że udało się nam wszystkim spotkać. Rozmowa potrzebna jest znacznie bardziej niż walka. To nie my jesteśmy swoim wrogiem, ale zdaje się, że pan Tonks już wystarczająco jasno nakreślił tę sprawę. - Zwróciłem się do wszystkich, ostatnie słowa kierując w szczególności do Mitchella. - Każda strona chciałaby skorzystać na wypadku, który przydarzył się Lady Bird. Ale musimy pamiętać przede wszystkim o współpracy, nie zaś jątrzyć konflikt. Kapitanie Mitchell, nikt z nas nie chce krzywdy mugoli, co więcej - lordowie Northumberland są gotowi wymierzyć najwyższą karę tym, którzy zdecydują się to uczynić. Dlatego tutaj jesteśmy. - Na moment wstrzymałem głos, obserwując mugola czujnym okiem. Wydawał się zdystansowany, ale decydując się na spotkanie musiał być gotowy na zawarcie układu - w czym, jak mogłem się domyślać, miał spore doświadczenie. - W tym momencie najważniejszą kwestią jest odblokowanie rzeki. Wiemy, że bez użycia magii nie będziecie w stanie ruszyć statku, a wozy są zablokowane. Kapitan Levine jest pewien, że interwencja inżyniera od wewnątrz statku pozwoli na jego ruch. - Na moment przeniosłem wzrok na kapitana Lady Brd, a ten krótko i stanowczo skinął głową, potwierdzając moje słowa. - Wiemy również, że nie czujecie się sprawiedliwie traktowani, dlatego chciałbym zaproponować układ. Opuścicie Lady Bird z połową jej ładunku. Pozostała część popłynie do celu. - Moje czujne oko spoczęło na Podmorze, który wyraźnie stracił kolor na licu, a biały wąs pod jego nosem poruszył się nerwowo. Czyżby jednak miał coś na sumieniu? - Ale to nie wszystko. - Uniosłem podbródek, czując, że Mitchell chciał zabrać głos. - W ramach wsparcia waszej floty, chciałbym, aby mugole i czarodzieje nawiązali współpracę. Mam na myśli obieranie wspólnych kursów. Jestem pewien, że wiele czarodziejskich statków wesprze was na wodzie. Obecny tutaj lord Longbottom może wydać odpowiedni nakaz, który zwiększy wasze bezpieczeństwo.


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Rzeka Tyne - Page 3 Giphy
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]04.01.22 11:26
Ch narada i przekazywanie informacji zakończyło się. Każdy z nich był teraz w posiadaniu wszystkich niezbędnych informacji, aby na spokojnie i przede wszystkim logicznie przeprowadzić rozmowy. Gabriel miał szczerą nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze. Zależało mu na obydwu stronach, zarówno na dobru mugoli jak i czarodziei. Zdawał sobie doskonale sprawę, że zanim dojdzie do całkowitej współpracy między nimi, minie trochę czasu. To nie był łatwy proces, ale tak naprawdę konieczny dla przetrwania i dla walki przeciwko ciemiężcy.
Atmosfera w pomieszczeniu była gęsta, tak gęsta, że w powietrzu można by było śmiało powiesić siekierę, a ta by pozostała nieruchoma. Tonks oparł się tyłkiem o biurko Podmore’a i na spokojnie obserwował wszystkich zebranych. Tak naprawdę on wszystko co miał do powiedzenia powiedział na statku, więc dobrym ruchem będzie teraz przekazanie pałeczki Frederick’owi, z posiadanych mu informacji i na tyle na ile znał Fox’a, miał gadane, więc niech czyni honory. Gabs odpalił papierosa i jakoś mimowolnie uśmiechnął się pod nosem kiedy Fox wspomniał o nim odnośnie rozmów. Zerknął na zebranych, zdecydowanie kapitan Mitchell był lekko spięty, ale w sumie mu się kompletnie nie dziwił. Znajdował się w pomieszczeniu w towarzystwie piątki czarodziejów, mając tylko Tonksowe słowo, że nic mu nie grozi. Co prawda Gabriel nie miał zamiaru pozwolić by cokolwiek się wydarzyło złego, ale jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony.
Kiedy Frederick skończył, mugol w końcu miał szanse się odezwać.
- Panowie, ze swojej strony mam również kilka rzeczy do powiedzenia. - zaczął spokojnie – Owszem, pan Tonks nakreślił mi całą sytuację. Zarówno my jak i wy nie chcemy aby ktokolwiek ginął. W tym momencie życie jest wystarczająco ciężkie, a bycie osobami nie potrafiącymi obsługiwać się magią jest bardzo ciężkie w tych dniach. - odparł kiwając głową i patrzył uważnie na wszystkich zebranychAle tak, mimo zapewnień, że są również czarodzieje, zwłaszcza w tym hrabstwie, którzy nam sprzyjają, czujemy się mimo wszystko dyskryminowani. Ludzie patrzą na nas podejrzliwie, odnoszą się do nas nie raz z pogardą. Ostatnio nawet spotkałem się osobiście i nie raz słyszałem o dyskryminacji w sklepach czy zakładach. Chyba nie tak powinna wyglądać współpraca i wzajemna pomoc prawda? - uniósł brew ku górze, tym razem patrząc już na Fox’a, uznając go za przewodniczącego. - Nie mówię, że wszyscy się tak zachowują...ale nie ukrywam również, że od jakiegoś czasu obserwujemy z moimi ludźmi poczynania w porcie i muszę powiedzieć bez ogródek, że coś tu śmierdzi i to potężnie. - pokręcił głową.
Gabriel uniósł nieznacznie brew ku górze, a jego spojrzenie przeniosło się na portowego zarządce. Wystarczyła chwila i wiedział, że Podmore poci się jak świnia, jest blady, trzęsące się ręce schował do kieszeni by to ukryć, wszystko mówiło jasno, ten facet miał wiele na sumieniu. Tonks odepchnął się od biurka, po czym na spokojnie przeszedł przez pomieszczenie i oparł się o drzwi wejściowe zaciągając się papierosem. Stąd raz, miał lepszy widok na wszystko, dwa, zablokował drogę ewentualnej ucieczki.
Mitchell przez chwilę kontemplował słowa Fredericka w milczeniu.
- Połowa ładunku? - uniósł brew ku górze.
Znał doskonale co znajduje się na statku i zdawał sobie sprawę, że nawet połowa była by w stanie pomóc wielu ludziom na dłuższy czasu. To nie była zła oferta, jednak zanim się zgodził miał coś jeszcze dopowiedzenia.
- Jeśli mamy dojść do porozumienia na pewno musimy mieć swoje wozy z powrotem. A co do współpracy na morzu...myślę, że najpierw należałoby zrobić porządek w porcie a potem ewentualnie możemy na ten temat rozmawiać. - odparł po dłuższej chwili milczenia i przeniósł wzrok na bladego Podmore’a.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]05.01.22 16:19
- Kapitanie Levine? – ujrzawszy gotowość Podmore'a do wzięcia głosu, zagadnął reprezentanta czarodziejskich marynarzy Leon.
Ten wzruszył jedynie ramionami.
- Ja tylko chcę, żeby pozwolono mi wykonywać moją pracę. Tak jak, Lord rozumie, należy. – trudno było nie usłyszeć w jego wypowiedzi aluzji wyprowadzonej w stronę zarządcy, na którą ten zaraz śpieszył odpowiedzieć.
- J-jeśli mogę. – wyprostował się i odchrząknął - Cieszę się niezmiernie, że udało się nam spotkać w takim gronie. Kapitanie Mitchell, to zaszczyt Pana poznać. Musi Pan znać się na swoim fachu, żeby zająć statek czarodziejów! Należy się Panu szacunek!
- Był pusty. – Mitchellowi nie zależało raczej na szacunku tego, bledszego jeszcze niż wcześniej, chwytającego się brzytwy mężczyzny.
Podmore widocznie nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Liczył chyba, że Zakon zwyczajnie pozbędzie się jakoś mugoli ze statku.
- Taak... No, na szczęście, dzięki pracy naszych wybawicieli, konflikt został rozwiązany i możemy przejść do naprawy błędów. Obiecuję zwolnienie wozów, w zamian za statek. Wtedy Levine może zająć się swoją działką. – zawiesił na nim na chwilę wzrok, jakby w obawie, co znaczyły jego poprzednie słowa - Co do zasobów, niestety nie jestem w stanie zgodzić się na ten układ. Cały towar znajdujący się na statku musi dotrzeć do celu, umowa została zawarta, nie mogę jej przecież tak po prostu zerwać. Bardzo mi przykro słyszeć, że czujecie się źle traktowani. Gdybym wiedział wcześniej, wyglądałoby to inaczej. Ale daję słowo, że od tego momentu otrzymacie nasze pełne wsparcie! Ale transport musi pójść w całości. Na nic więcej mnie nie stać, Panowie.
Levine prychnął krótko pod nosem, koncept zawierzania „słowu” Podmore'a musiał mu się wydać na tyle śmieszny, że nie zdołał do końca nad sobą zapanować.
- To trzeba będzie znaleźć kogoś, kogo stać. – wtrącił w końcu rozsierdzony już żenującym występem zarządcy Leon – Wozy oraz połowa załadunku trafią do naszych mugolskich przyjaciół, druga połowa do przyjaciół w Berwick, biorę za to pełną odpowiedzialność. Lordowie Northumberlandu dbają sprawiedliwie o wszystkich mieszkańców swoich ziem. Jeżeli znajdzie się ktoś, komu ta sprawiedliwość nie smakuje, jego sowa jest mile widziana w Blyth. Nie znam warunków pańskiej umowy, jestem jednak pewny, że ja ich złamać nie mogę, gdyż żadnej umowy nie podpisywałem.
- Lordzie Longbottom, ale mam swoje obowiązki, nie może Lord-
- Pana obowiązkiem było zabezpieczenie trasy, Pana obowiązkiem było traktowanie swoich klientów poważnie, Pana obowiązkiem było zapewnienie bezpieczeństwa załadunku, Pana obowiązkiem było zapanowanie nad trudną sytuacją w Pana porcie. Było. Nie dopełnił Pan tych obowiązków. Ostatecznie Pana obowiązkiem jest słuchanie właścicieli ziem, na których pełni Pan stanowisko zarządcy. Czy i przed tym obowiązkiem próbuje Pan umknąć? Wszyscy tu zebrani byliśmy świadkami licznych aktów Pana niekompetencji. Czy może Pan zaprzeczy? Proszę mieć chociaż tyle godności, by nie powoływać się teraz na swoje zobowiązania. Jeśli dobrze sobie przypominam, oddał nam Pan je dzisiaj pod opiekę do odwołania. Niech Pan sobie zrobi więc wolne do końca dnia i przygotuje na to, że wkrótce Pana obowiązki odwołają Pana. O ile oczywiście na statku nie znajdują się towary nie przewidziane w liście transportowej. Wtedy będzie się Pan musiał przygotować na gorsze konsekwencje, niż przedwczesne wakacje. – podsumował Longbottom, trzęsąc się z pokładów wściekłości, jakie musiał w sobie tłumić, by nie wybuchnąć krzykiem.
- Dziękujemy Panu. Może Pan sobie usiąść. Wszystkim się już zajmiemy. – dodał na koniec, sygnalizując niechęć do prowadzenia z nim dalszego dialogu, po czym odetchnął cicho i znów zaczął – Kapitanie Mitchell, mówię w imieniu rodu Longbottomów, proszę przyjąć nasze najszczersze przeprosiny. Chociaż bezpośrednio nie przyczyniliśmy się do złego traktowania osób niemagicznych na naszych ziemiach, fakt, iż nie czujecie się w Northumberland bezpiecznie i nie jesteście dobrze traktowani, świadczy o naszych niedopatrzeniach. Zrobię wszystko, by godnie reprezentować Wasze potrzeby w Blyth. Postaram się również doprowadzić do realizacji propozycję Pana Fredericka Foxa. Waszym statkom na pewno przyda się czarodziejska eskorta. A teraz – czy możemy, na umówionych już warunkach, liczyć na Waszą współpracę? – zwrócił się do przedstawiciela mugoli z szacunkiem, już lekko uspokojony.
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We rip out so much of ourselves to be cured of things faster than we should that we go bankrupt by the age of thirty and have less to offer each time we start with someone new. But to feel nothing so as not to feel anything - what a waste!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]08.01.22 22:30
Podmore trzymał się swojej wersji niczym tonący brzytwy - i kiedy miałem już zabrać głos, czekając, aż zarządca zakończy swoją niezbyt przekonywującą wiązankę, młody Longbottom ubiegł mnie, stawiając sprawę na ostrzu noża. Sięgnął po to, z czym jego rodzina zawsze czuła się najlepiej - prawdę, nie szczędząc słów, których - być może ze względu na wiek i doświadczenie - sam bym nie wypowiedział w obecności dwójki kapitanów, ale które były potrzebne. To on reprezentował możnowładców Northumberlandu, a więc i zarzuty o nierównym traktowaniu mugoli musiały dotknąć go osobiście, podobnie jak i te dotyczące bałaganu w porcie. Mogłem jedynie domyślać się, jak wiele wstydu kosztowało go wysłuchiwanie narzekań na nieudolne zarządzanie portem - mimo tego zachował twarz, nie dając poznać po sobie przed mieszkańcami i marynarzami, że nie miał pojęcia o bałaganie na własnym podwórku. Całkiem imponująco jak na dwudziestoparolatka.
- Kapitanie Mitchell - uniosłem wzrok na mugolskiego dowódcę, kiedy pytanie Leona zawisło w powietrzu, a w gabinecie zapadła cisza, jakby wszyscy mężczyźni potrzebowali chwili na przetworzenie faktów - a w szczególności Podmore, którego twarz przeszła już chyba przez wszystkie stadia kolorystyczne. - Co mogłoby być dla was gwarantem, że nie rzucamy słów na wiatr? - Spróbowałem pociągnąć mężczyznę za język, wywrzeć na nim lekką presję - chciałem, aby się zgodził. Wszyscy tego chcieliśmy. - Kapitanie Levine, panie Podmore - kolejne słowa skierowałem do pozostałych mężczyzn, przenosząc czujny wzrok to na jednego, a to na drugiego. - Czy zechcieliby panowie coś dodać? - Mój głos sugerował jednocześnie otwartość, jak i pewną surowość, z którą trudno było stawać w szranki. Nie chciałem, aby ktokolwiek poczuł się niewysłuchany - niemniej argumenty zebrane przeciwko zarządcy nie stawiały go w dobrym świetle, a więc i jego słowa zaczynały tracić na znaczeniu w całej dyskusji. Błąd tego człowieka kosztował w tej chwili mieszkańców Berwick utraty całego transportu żywności, na który wyczekiwali. Być może od tego, o co walczyliśmy, zależało czyjeś przetrwanie. W czasie wojny trudno było decydować o tym, kto był ważny, a kto ważniejszy - wierzyłem, że mugole potrzebowali tego pożywienia tak samo mocno, a okazja uczyniła ich złodziejami. To, co było moralne, a co nie, wydawało się coraz trudniejsze do rozstrzygnięcia - i w chwilach takich jak te mogłem kierować się wyłącznie własnym sumieniem. Nie wiedziałem jeszcze, czy moja śmiała propozycja była dobrą bądź złą - nie wiedziałem nawet, czy pertraktacje dojdą do skutku. Wiedziałem jedynie, że nie chcę być jak oni. Jak moja rodzina i inni poplecznicy Czarnego Pana, głusi na głosy innych, bezwzględni wobec wszystkich, którzy nie podzielali ich opinii.
- Wspólne kursy? Jak pan to widzi, panie Fox? - Levine odezwał się ostrożnie, jakby doskonale zdawał sobie sprawę z delikatności całej sprawy - w przeciwieństwie do Podmore'a, który - na cale szczęście - musiał połknąć własny język, nie będąc w stanie wykrztusić z siebie ani słowa.
- Jestem auorem, nie marynarzem, dlatego proszę poprawić mnie, jeśli się mylę. - Skinąłem kapitanowi Lady Bird, a gest ten miał potwierdzić moje przyzwolenie. - Myślę, że na takiej współpracy mogłyby skorzystać obie strony. Łącząc siły, zwiększy się liczebność statków - ich ładowność, a więc i przepustowość. Gdyby foty mogły wypływać w jednym czasie, obie - lub więcej łodzi - mogłoby wspierać się na wodzie. Magia uchroni mugolskie łodzie, a jestem pewien, że doświadczenie i umiejętności mugolskich marynarzy posłuży obu stronom. Sam pan przyznał, że powstrzymali statek przed zatonięciem. - Być może współpraca między mugolami i czarodziejami była utopijną wizją - ale czy istnienie Oazy nie dowodziło już wystarczająco, że była możliwa? Odkąd naruszono Międzynarodowy Kodeks Tajności po raz pierwszy mieliśmy szansę by przekonać się o tym, czy dzielenie naszych światów rzeczywiście było konieczne.


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Rzeka Tyne - Page 3 Giphy
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]11.01.22 16:56
Tonks się nie odzywał, ale, po słowach lorda, które zostały skierowane do zarządcy, chcąc nie chcąc uśmiechnął się pod nosem. Lepiej by tego w słowa nie ubrał, ba, chyba by nawet nie potrafił. Mistrzem elokwencji to on nie był, ale to było powszechnie wiadome. Dlatego cudem powstrzymał się by nie zacząć klaskać, w ten sposób wyrażając swoje uznanie dla umiejętności oratorskich młodego lorda. Zgadzał się z nim w każdym calu, Podmore dał piękny pomysł swojej niekompetencji, a jeśli nawet kiedyś posiadał jakiekolwiek kompetencje, jego ostatnie wyczyny i zdecydowany brak umiejętności zarządzania, nie stawiały go w dobrym świetle. Gabriel wychodził z założenia, że kombinować też trzeba umieć, czego aktualny/były zarządca totalnie nie potrafił.
Kapitan Mitchell obserwował wszystkich uważnie i był naprawdę pod wrażeniem tego, jak młody mężczyzna spuścił reprymendę, zdecydowanie starszemu zarządcy, tak, że ten schował po sobie uszy, a kolory jego twarzy powoli zaczynały przypominać odcień ściany pomieszczenia, w którym się znajdowali. Nie dał tego naturalnie po sobie poznać, ale taki obrót sprawy był mu jak najbardziej na rękę. Wcześniejsze słowa Podmore’a wydały mu się po prostu śmieszne. Ten mężczyzna chyba w ogóle nie traktował tej sytuacji poważnie, a nawet jeśli to kompletnie nie było tego widać. Troszczył się tylko o własne interesy, nic więcej.
Wysłuchał w spokoju słów skierowanych bezpośrednio do niego, po czym delikatnie skinął głową.
- Panowie… - zaczął spokojnie – Zapewniam was, że podobnie jak wy pragnę porozumienia. Jednak muszę przyznać, że nie jestem w stanie zawierzyć słowom. Czyny mówią o zamiarach i intencjach ludzi. Ładne słowa, owszem są ładne i mogą ugłaskać niektórych, ale nie mnie. Panie Longbottom – tu zwrócił się do młodzieńca, który wbrew młodego wieku, w jakiś sposób zyskał szacunek w jego oczach – doceniam, że przejmuj się pan losem moich ludzi. Jesteśmy mieszkańcami tego kraju, czy „wasz” rząd tego chce czy nie i nie poddamy się bez walki, to nie w naszym stylu. Zawsze będziemy walczyć o swoje, a myślę, że każdy z nas tu zebranych, doskonale zdaje sobie sprawę, co czego zdolni są zdesperowani ludzie. Wiem, że istnieją czarodzieje, którzy wspierają nas. Budują schronienia, pomagają na płaszczyźnie medycyny, słyszałem o tym, ale nigdy nie widziałem. Jeśli mamy się dogadać muszę to zobaczyć, mieć fizyczne, namacalne dowody, że czarodzieje w Northumberland nie życzą nam źle. Panie Fox – tu przeniósł wzrok na tego, który zdecydowanie miał chyba największy autorytet – Współpraca na morzu wydaje mi się dobrym pomysłem, ale proszę wziąć pod uwagę, że nie podróżujemy tylko do tego portu. Jest wiele tras, które są dla nas niebezpieczne. Nie jesteśmy w stanie bronic się przed magią, za to wiem, że wy przed nami jak najbardziej. Oczywiście domyślam się, że nie jesteście w stanie zapewnić nam pomocy na każdej płaszczyźnie, bo też musicie dbać o swoje interesy. Ale jeśli współpraca miałaby dojść do skutku, to zarówno nasi jak i wasi marynarze musieliby się poznać, musiałaby się wykształcić więź porozumienia, jak również pojawić się zaufanie. - powiedział spokojnie – Jestem upoważniony do podjęcia decyzji za moich ludzi, tych, którzy są teraz na statku. Co do innych, nie mam prawa mówić w ich imieniu, ale wiem, że im również nie zależy na rozlewie krwi. Jestem gotów na współprace. - odparł patrząc po wszystkich poważnie.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]14.01.22 19:03
- Rozumiem pańską ostrożność, Panie Mitchell. Zrobię co w mojej mocy, żeby mógł Pan opierać się nie na pustych słowach, a na realnej pomocy z naszej strony. – w swojej głowie już formułował treść listów, jakie niewątpliwie powinien wystosować, jak tylko doprowadzą tę sprawę do końca. Z całą pewnością będzie musiał złożyć raport nie tylko nestorowi, ale także wujowi Haroldowi - powinien wiedzieć o sytuacji mugoli w Northumberlandzie. Ostatecznie też do nich należeć będą decyzje o tym, jak wspomóc niemagicznych mieszkańców hrabstwa. Jeżeli zaś chodzi o Podmore'a – Leon będzie musiał znaleźć mu godnego następcę, żeby po wyłożeniu argumentów wskazujących na konieczność odsunięcia aktualnego zarządcy od stanowiska, móc zaproponować porządną alternatywę. Może właśnie wuj Harold będzie znał kogoś odpowiedniego? Zakon z pewnością także ma jakieś dobre kontakty. To jednak nie miejsce i czas na prowadzenie tego typu dociekań. Najpierw trzeba im było odblokować port.
Chyba wszyscy, wyłączając może zdruzgotanego właściciela gabinetu, w którym prowadzone były negocjacje, z ulgą przyjęli odpowiedź chętnego do współpracy mugolskiego kapitana. Nawet Levine sprawiał wrażenie jakby bardziej rozluźnionego. Ta nie bez przeszkód prowadzona akcja rozejmowa w końcu wskoczyła na właściwe tory i czas jej rozwiązania zbliżał się wielkimi krokami.
- Dziękujemy, nie pożałuje Pan tej decyzji. Chyba pozostaje już tylko zająć się naprawą statku i odblokowaniem rzeki. Czy może jeszcze jest jakaś kwestia, jakiej nie poruszyliśmy? Panowie Levine, Fox, Tonks? – celowo pominął Podmore'a, powątpiewał, iż może dowiedzieć się od niego jeszcze czegoś ważnego.
Nie było jego zamiarem poganiać obecnych, takich rozmów nie powinno się odbywać w pośpiechu, jednak trzeba się było liczyć z faktem, iż przesyłki portu nad Tyne już są znacznie opóźnione, a konflikt na zewnątrz został wstrzymany jedynie chwilowo. Wszyscy zdawali się być zgodni, warunki sojuszu również zostały już nakreślone. Tematu przyszłej współpracy także nie było jak bardziej rozwinąć bez zbędnego gdybania. Należało więc przejść do wspomnianych przez Mitchella czynów.
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
We rip out so much of ourselves to be cured of things faster than we should that we go bankrupt by the age of thirty and have less to offer each time we start with someone new. But to feel nothing so as not to feel anything - what a waste!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]24.01.22 22:30
Podmore milczał. Obserwowałem go moim czujnym i doświadczonym okiem, widząc jak zapada się pod ziemię, jak nabiera wody w usta, jak powoli zderza się z rzeczywistością, za jedyne oręże mając już tylko ciszę. Musiał być świadomy, że jego czas dobiegł końca. Że błąd, który doprowadził do buntu, kosztował go posadę.
- Rozumiem. Odpowiada Pan wyłącznie za swoich ludzi. Może więc współpraca pańskiego załogi oraz załogi Lady Bird mogłaby być kamieniem milowym w tej wojnie. - Zgodziłem się z kapitanem Mitchellem, lekko kiwając głową, i jednocześnie kontrolnie spoglądając na Levine’a. Każdy chciał coś dla siebie - ale każdy mierzył też siły na zamiary. Współpraca opłacała się wszystkim - poza Podmorem. Wiedziałem również, że uszczuplony transport do Berwick mógł w konsekwencji wywołać oburzenie mieszkańców. Nie byliśmy jednak w stanie zadowolić wszystkich - a odzyskanie połowy prowiantu było lepszym wyborem niż rozlew niewinnej krwi czy potraktowanie mugoli jako mniej ważnych. Ta decyzja musiała być strategiczna. Pokazywać, że Zakon Feniksa nie faworyzował czarodziejów. Że nie tylko w słowach ale i w czynach stawiał na równość i godność drugiego człowieka. - Niech nasza szczodrość będzie dowodem na to, że o was nie zapominamy. Że stajemy po waszej stronie. I walczymy o to, byśmy mogli dalej żyć obok siebie, bez wzajemnego strachu. - Chciałem tego - i wiedziałem, że na ziemiach Longbottomów, gdzie wpływy Zakonu Feniksa pozostawały silne, mugole mogli czuć się znacznie bardziej bezpieczni niż w pozostałej części kraju. Gdyby było inaczej, załoga Mitchella już dawno zostałaby wyrżnięta w pień - i byłem pewien, że doświadczony kapitan doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Uścisk dłoni pieczętował zawartą ugodę, ale był to dopiero początek żmudnej pracy. W towarzystwie dwójki kapitanów i magicznych inżynierów udaliśmy się w kierunku Lady Bird, by dokonać napraw. Należało dopilnować jeszcze, by transport mugolskich powozów mógł bezpiecznie odjechać, a pozostały na statku prowiant należało przenieść na inny statek, który po odblokowaniu ruchu rzecznego mógł dostarczyć zapasy do Berwick. Mugole nie dysponowali żadnym statkiem w pobliżu - co innego jednak pewna buntownicza kapitan.
- Gabrielu, odprowadzisz kapitanów na statek i dopilnujesz naprawy oraz tego, by rzeka została odblokowana. Leonie - ty zadbasz o bezpieczną drogę mugolskich wozów. Ja postaram się znaleźć drugi statek. - Zaproponowałem rozdzielenie się, kiedy opuszczaliśmy kwaterę. - Jednocześnie każdy z nas spróbuje znaleźć pana Becketta. - Dodałem, licząc na to, że zniknięcie czarodzieja było tylko niefortunnym zbiegiem okoliczności.


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Rzeka Tyne - Page 3 Giphy
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]26.01.22 17:33
Mitchell pokiwał lekko głową na słowa Fox’a. Był zadowolony z tych rozmów, potoczyły się one bardzo dobrze i nie tylko dlatego, że zyskał to co chciał, ale też dlatego, że zostały jednocześnie zauważone dotychczasowe uchybienia aktualnego zarządcy. Był przekonany, że młody lord zrobi tak jak powiedział i podejmie odpowiednie kroki w celu doprowadzania do porządku w porcie oraz sprawi, że działania na rzecz osób niemagicznych będą bardziej widoczne niż do tej pory.
- Miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie. - odparł spokojnie, po czym aby przypieczętować to co sobie tutaj właśnie ustalili, uścisnął dłoń Foxa oraz młodego lorda, nie zapomniał również o kapitanie statku, który udało mu się przejąć. - Kapitanie Levine, mam nadzieję, że mimo wcześniejszych niesnasek uda nam się dojść do porozumienia. - dodał jeszcze od siebie, coby nie wyszło, że tylko wymaga, ale, że sam również chce wykazać się dobrą wolą.
Tonks wyprostował się kiedy Frederick wypowiedział jego imię. Wysłuchał tego, co ten miał mu do powiedzenia i pokiwał głową.
- Dobrze, zajmę się tym, ale nie mogę ci zagwarantować, że to będzie trwało krótko. To nie jest takie hop siup. - odparł spokojnie, jeszcze raz rzucając spojrzenie na wszystkich zebranych – Jestem przekonany, że Richard też z chęcią pomoże. Ciekawe, co on tam w ogóle robi? - ostatnie pytanie raczej padło w eter aniżeli skierowane było do kogoś konkretnego.
Podejrzewał jednak, że Moore znalazł pewnie wspólny język z mugolami urzędującymi na Lady Bird. W każdym razie nie brał pod uwagę, że mogłoby mu cokolwiek zagrażać.
Wraz z kapitanami na spokojnie udał się w kierunku statku. Zdecydowanie cała ich trójka była w lepszym humorze, teraz, kiedy już wiedzieli jak się sprawy potoczą dalej. Levine zawołał swoją załogę informując ich co się udało uzgodnić. No cóż, nie skakali oni ze szczęścia, ale stwierdzili, że lepszy rydz niż nic i jak najbardziej chętnie wezmą się do pracy, bo bezczynność im nie służy. Kapitan Mitchell wszedł na pokład statku i również poinformował swoich ludzi jak teraz będą działać. Gabriel w tym czasie na spokojnie odnalazł swojego kolegę.
- Richardzie, dobrze cię widzieć całego. Udało nam się dogadać. Teraz musimy pomóc w naprawie statku, odblokować rzekę, czym sądzę, że zajmie się część czarodziei i będziemy mogli być z siebie zadowoleni. Połowa towaru idzie do mugoli, połowa płynie do portu docelowego. Dodatkowo udało nam się uzgodnić, że statki mugoli i czarodziejów zaczną współprace w celu zapewniania sobie wzajemnego bezpieczeństwa. - wyjaśnił pokrótce Moore’owi chcąc by wiedział na czym stoją.
Nie minęło pół godziny kiedy wszyscy wzięli się do roboty. Podzielono się na trzy grupy, jedna zajmowała się usuwaniem lodu z rzeki i tak jak zapowiedział Gabriel, do tego zadania zostali oddelegowani czarodzieje, druga grupa była odpowiedziana za rozdysponowanie towaru znajdującego się na statku tak by wszystkiego było po równo, tutaj współpracę nawiązali sami kapitanowie, co było dla Tonka miłe do oglądania. Trzeba grupa była odpowiedzialna za naprawy. Tu również doszło do współpracy „międzygatunkowej”. Czarodzieje z pomocą różdżek starali się na spokojnie i dokładnie naprawiać zniszczenia, a mugole za pomocą swoich urządzeń i siły własnych mięśni robili wszystko by dopełniać prace tych pierwszych.
Sam Tonk starał się pomóc każdemu po trochu. Znał się na naprawianiu rzeczy, więc jego wiedza i umiejętności przydały się trochę. Co prawda z zafascynowaniem na początku obserwował jak jeden z mugolskich inżynierów posługuje się narzędziem, które nazywało się „spawarka”. Zrobiło to na nim nie małe wrażenie i zakodował sobie gdzieś z tyłu głowy, żeby sobie taką kupić. Jeszcze nie wiedział do czego tego użyje, ale chciał to mieć. Potem przeszedł do czarodziejów zajmujących się usuwaniem lodu, również wspomógł ich swoją magią na tyle na ile potrafił. Nie lubił być nieużyteczny, więc starał się na tyle na ile umiał. Na sam koniec pomógł ekipie kapitanów z wyniesieniem podzielonych towarów z pokładu statku. Lady Bird nie popłynie dzisiaj tam gdzie miała płynąć, ale jednak towar musi tam trafić. Wszystko dokładnie poukładali przed statkiem. Kiedy samochody będą zabezpieczone, a Fred znajdzie nowy statek zapakują wszystko i każdy rozejdzie, rozjedzie i rozpłynie się w swoją stronę.


Between life and death
you will find your true self, you will know what you are and what you never expected to be
Gabriel Tonks
Zawód : Szpieg
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony - no nie powiedziałbym.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Ten co martwy chodzi wśród żywych
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9947-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t9987-pimpek#301926 https://www.morsmordre.net/t9990-zombie-zbiera-znajomych#301965 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10857-skrytka-nr-2261#330979 https://www.morsmordre.net/t9988-gabriel-tonks#301946

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Rzeka Tyne
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach