Wydarzenia


Ekipa forum
Ogniste Wrota
AutorWiadomość
Ogniste Wrota [odnośnik]29.04.16 12:33
First topic message reminder :

Ogniste Wrota

13 sierpnia, podczas Nocy Spadających Gwiazd w lesie powstało wiele szczelin i zapadlisk, ale jedno z nich było tak głębokie, że według badaczy miało sięgać samego jądra ziemi. Ogniste Wrota, które dla czarodziejów stały się symbolem przejścia ze świata żywych do umarłych zapłonęły wtedy ogniem i płoną nim cały czas pomimo wielu prób ugaszenia przez służby. Gaz wydobywający się ze szczeliny podsyca ogień, a zniszczone i połamane wokół drzewa schną od wysokiej temperatury w ognistym leju. Teren nie jest uznawany za bezpieczny z powodu ognia i ulatniającego się gazu, jednak z powodu kryzysowej sytuacji w kraju pozostał niezabezpieczony i przyciąga wielu naukowców, badaczy i ciekawskich, a przede wszystkim, bezdomnych, którzy wokół krateru szukają niekończącego się źrodła ciepła.


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 07.12.23 20:15, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ogniste Wrota [odnośnik]15.11.23 21:30
The member 'Elvira Multon' has done the following action : Rzut kością


#1 'k3' : 3

--------------------------------

#2 'k6' : 4
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]16.11.23 2:08
Gdy w trójkę ruszyli pochodem wąskim przejściem, puścił siostrę przodem, krocząc za dwiema kobietami, dostatecznie blisko, by móc je usłyszeć; świecę odciągnął na bok, dalej od ich pleców. Żałobny orszak kontrastował z barwnymi obchodami letniego święta, i choć był od niego nie mniej ważny - polegli zasługiwali tak na podziw, jak na szacunek i przelane w ich imieniu łzy - tak wiele oddałby, by wrócić się do wczorajszego dnia. Powrót do obowiązków nie cieszył go wcale, luźny czas nie sprawiał mu problemów, gospodarował go bez problemu. Objął jednak służbę nie bez powodu, a ich misja nie dobiegła jeszcze końca. Mieli przynieść Czarnemu Panu zwycięstwo i je przyniosą. Mieli wynieść czystą krew na piedestał wszechświata i to zrobią. Bo magiczny świat na to zasługiwał. Na nowy wspaniały świat pozbawiony dominacji słabszego mugolskiego gatunku. Nie zwracał większej uwagi na czarodziejów chylących przed nimi czoła. Lament nimf uważał za piękny. Melodyjny, dźwięczny, ale przede wszystkim przepełniony przykrą emocją, która brzmiała prawdziwie. Dało się poczuć ich smutek - był niemal namacalny - a jemu podobała się możliwość doświadczenia cudzych emocji, w szczególności, gdy zaczął przeplatać się z pięknym śpiewem kobiet.
Pokręcił głową, niemo odpowiadając Deirdre - zgodnie ze swoim najgłębszym przekonaniem.
- Powinniśmy się zebrać i omówić dalsze kroki. Ja, ty, Drew, Ramsey. Zaraz po ceremonii, czas się kończy. - Żadne z nich nie pragnęło zawieźć swojego pana, a do niego zaczynało docierać, że nadużył gościnności tego święta. Winni być do jutra lepiej przygotowani, niż rzeczywiście byli. Ale o tym nie powinien usłyszeć tutaj nikt. Deirdre słusznie zmieniła temat, skupiając się na towarzystwie Vivienne.
Opuścił wzrok, krocząc dalej, dla kogo to epitafium zaśpiewają jutro? Przejmujące słowa sprawiły, że i on zaczął o tym myśleć - o tym, kiedy jemu przyjdzie stać się śpiącym rycerzem. Nie zakłócał ciszy, nie zakłócał żałoby. Wzrok nie pomknął za białymi ptakami na niebie, choć dotarły do niego słowa o ogarach - słowa, które nic mu nie mówiły. Niepokój nie nadszedł nagle, towarzyszył każdemu stawianemu krokowi, piętrzył się i pęczniał. Rósł. Gasły gwiazdy, czerń czerniała, cisza paraliżowała. Do lotu poderwały się wpierw ptaki. A potem - potem było już tylko gorzej. Krzyki kobiet, nisko lecące chmary nietoperzy, skąd się tu wzięły? Dlaczego ciągnęły do ludzi? Nie powinny, wolały samotność; żyły niekiedy stadnie, ale tylko w okresie, w którym na świat przychodziły młode. Okres się zgadzał, powinny już dorosnąć. Odlecieć - samotnie. Ściągnął brew, wyglądając stworzeń, próbując przyjrzeć się nietoperzom - oszacować, czy to rzeczywiście była kolonia rozrodcza, czy pośród starych osobników nie było samców. Nietoperze nie przepadały za światłem, nie powinny lgnąć do nich teraz. Nie powinny lgnąć do świec. Nie powinny też przypadkiem zderzać się z ludźmi, echolokacja była jednym z najdoskonalszych zmysłów świata przyrody. Podążał wzrokiem za krzykiem, przyglądając się temu, czy reakcja nietoperzy na światło wydawała mu się naturalna. Wyciągnął wolną dłoń przed siebie, kładąc ją na ramieniu siostry i ścisnął je wyraźnie, po części chcąc ją wesprzeć, po części gotując się do reakcji w razie potrzeby. - Podnieś świecę bliżej twarzy - polecił siostrze krótko, choć odnosił wrażenie, że światło niekoniecznie w czymkolwiek pomoże. - Nie zachowują się naturalnie - podjął słowa Deirdre, chcąc wzmocnić jej czujność. Przyglądał się zwierzęciom dalej - czy był w stanie je rozpoznać? Nie wszystkie nietoperze posługiwały się echolokacją - jak było z tymi? Czy wiedział, co mogło echolokację zaburzyć? Posługiwały się nią niektóre smoki - jak srebrnik, który największe zaufanie pokładał we własnym słuchu. Ale co mogło zdezorientować całą chmarę nietoperzy? Przemknął wzrokiem na bok, szukając profilu którejś z wiedźm - czy wyglądała na zaskoczoną?



1. opętanie
2. onms - prowadzę obserwacje magichiropterologiczne...
3. k6 - co ma być to będzie, niebo znajdę wszędzie



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]16.11.23 2:08
The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 96, 22

--------------------------------

#2 'k6' : 3
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]16.11.23 14:40
Nie słyszała wymiany zdań swoich krewnych i nieznanego z imienia chłopaka. Z jednej strony ciekawiło ją to, a z drugiej, ostatecznie to nie jej sprawa, z kim Maria chce spędzić ten wieczór, bo przecież mogła to robić z kim chciała. Yana nie była jak Elvira, nie miała w zwyczaju narzucać się z obecnością, nie cechowała się też podobnymi przywarami jak jej starsza krewniaczka. Czasem zadziwiało ją to, że Elvirę naprawdę łączyło bliskie pokrewieństwo z jej matką. Davina Blythe z domu Multon także miała swoje wady, jak to, że czasem nadmiernie pedantycznie dbała o dom i o to, jak córki prezentują się prze ludźmi, a także usilnie próbowała zrobić z nich dobry, przykładny materiał na przyszłe żony i panie domu (co jednak wyszło jej tylko w przypadku starszej z córek, bo Yana nigdy nie posiadała talentu ani do dziedzin artystycznych, jeśli nie liczyć spraw związanych z tworzeniem biżuterii i talizmanów, ani do typowo kobiecych obowiązków jak gotowanie czy szycie), ale brak empatii był jedną z ostatnich rzeczy, które można byłoby jej zarzucić. Matka Yany była osobą delikatną, miłą i kobiecą, zajmowała się domem i dziećmi, a hobbystycznie sztuką, i podobieństwa z Elvirą kończyły się na jasnych włosach i oczach. Yana wielokrotnie zastanawiała się, co z jej starszą kuzynką było nie tak, ale rodzina to rodzina, jej się nie wybiera, więc pozostawało po prostu przymykać oko na to, że często była dziwna, niepokojąca i szorstka.
Nie wyglądało jednak na to, by kuzynki miały do niej dołączyć, więc ruszyła w dalszą drogę samotnie. Pogrążony w ciemności las wyglądał złowieszczo i niepokojąco, a pieśń oraz kłębiąca się przy podłożu mgła tylko potęgowały to wrażenie. Momentami czuła się jakby to nie był sierpień, a jakiś jesienny miesiąc, nie czuła tego samego lekkiego, radosnego nastroju co w poprzednich dniach. Po chwili śpiewać zaczęły czarownice, które wcześniej otwierały pochód, i tym razem Yana była w stanie zrozumieć słowa. Mimowolnie znów pomyślała o swoim bracie, który zginął parę miesięcy temu, a którego okoliczności śmierci nie były jej dokładnie znane, na ten moment pozostawały jej tylko domysły i dziwne przeświadczenie, że zginął próbując pomścić wcześniejszą śmierć ich siostry i jej dziecka z rąk bezmyślnej mugolskiej tłuszczy. Wzdrygnęła się, wiele rzeczy wciąż wydawało się nie pasować do siebie, a ona nie potrafiła ich w pełni pojąć i zrozumieć, nie znając szczegółów, nie potrafiła też w pełni przepracować żałoby.
Zadarła głowę do góry, gdy ktoś wspomniał o gęsiach, ale nie dostrzegła w kluczu ptaków żadnego drugiego dna, bo nigdy nie była pasjonatką historii magii i na tych lekcjach zwykle przysypiała, jak chyba większość znanych jej osób. Pochód wkroczył na elfi szlak okolony drzewnymi portalami, przez co musieli się zwęzić i Yana musiała chwilę poczekać na swoją kolej, by ruszyć dalej. Ucichł śpiew nimf i szum drzew, Yana mogła teraz słyszeć wyraźniej kroki swoje i innych, ale ten brak dźwięków otoczenia nagle wydał się niepokojący, podobnie jak to, że las wydawał się teraz tak nieruchomy, jakby zamrożony w czasie. Ale trwało to tylko chwilę, bo nagle z drzew poderwały się ptaki. Dlaczego? Czyżby spłoszyli je idący czarodzieje? O tej porze powinny przecież spać, bo choć nie była znawcą stworzeń, to wydawało jej się, że większość ptaków, nie licząc gatunków nocnych takich jak sowy, po zmroku pogrążała się we śnie w koronach drzew. Niepokój Yany wzmógł się, bo wydawało jej się, że jest w tym nagłym poderwaniu się setek ptaków coś złowieszczego i nienaturalnego. Co wyrwało je ze snu i zmusiło do chaotycznego szukania ucieczki? I dlaczego nietoperze leciały w ślad za ptakami, tak nisko, między drzewami, kiedy normalnie powinny latać wysoko na niebie i w locie wyłapywać zbłąkane owady? Niektóre kobiety zaczęły krzyczeć, zapewne spanikowane nagłym spotkaniem z ciemnymi i skrzydlatymi mieszkańcami lasu.
Yana jedną ręką ścisnęła mocniej świecę, żeby jej nie upuścić i nie stracić źródła światła, a drugą mocniej przytrzymała na swoich włosach kaptur czarnej, cienkiej letniej peleryny, którą miała narzuconą na sukienkę. Kiedy była kilkuletnią dziewczynką matka czasem ją straszyła, że jeśli nie będzie się czesać, to jakiś nietoperz może wplątać się w jej nadmiernie bujne loki, i choć w dorosłości wiedziała już, że to nieprawda i że matka w taki sposób próbowała ją przekonać do nielubianej czynności rozczesywania nieposłusznych i lubiących się splątywać włosów, to i tak zdecydowanie nie miała ochotę na bliskie spotkanie nieprzyjemnej istoty z błoniastymi skrzydłami ze swoimi lokami. W ogóle nie miała ochoty na bliski kontakt ani z nietoperzem, ani z żadnym lecącym szybko ptakiem, więc zgarbiła się, próbując stać się odrobinę niższą i jedną ręką nadal mocno trzymała swój kaptur na głowie, a drugą ściskała świecę i wytrwale posuwała się do przodu, pochylona i unikająca chaotycznie lecących leśnych stworzeń. Wciąż jednak zastanawiała się, co było przyczyną ich nagłego spłoszenia i wlecenia w tłum czarodziejów, którzy przecież tylko spokojnie szli pochodem przez las.
Yana Blythe
Yana Blythe
Zawód : początkująca twórczyni talizmanów
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Jeśli plan "A" nie wypali, to pamiętaj, że alfabet ma jeszcze 25 liter!
OPCM : 8 +2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +3
UZDRAWIANIE : 0 +3
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11890-yana-blythe https://www.morsmordre.net/t11970-poczta-yany https://www.morsmordre.net/t12090-yana-blythe#372680 https://www.morsmordre.net/f451-suffolk-obrzeza-blythburga-dom-rodziny-blythe https://www.morsmordre.net/t11975-skrytka-nr-2584 https://www.morsmordre.net/t11973-yana-blythe
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]16.11.23 14:40
The member 'Yana Blythe' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 3
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]16.11.23 21:59
Wendelina miała wrażenie, że jej świeca kopci się coraz to mocniej. Atmosfera również zaczęła się zagęszczać. Alchemiczka rozejrzała się po otoczeniu, nie widząc jednak po prawdzie zbyt dobrze. Nawet jeśli ktoś ją pozdrowił w międzyczasie, nie zauważyła.
Tłum zaczął powoli cichnąć, a szlak skąpany został we mgle. Kobiety znajdujące się na czele zaczęły śpiewać, sprawiając, że ptaki poderwały się do lotu. Serce Wendeliny mimowolnie zabiło szybciej. Nie była skora do poruszeń, jednak sytuacja nagle wydała się piękna i poetycka. W duszy damy zagrała nostalgia, kiedy wsłuchana w śpiewy, przypomniała sobie, ile niegdyś radości sprawiało jej tworzenie rymów i metafor; często mrocznych, lecz przez to, przynajmniej dla niej, pięknych. Wszak nie mogłaby kochać tak mocno nieba, gdyby nie kochała tajemnic. Cóż było większą tajemnicą, niż księżyc zwisający nad Ziemią, nie mogący się z nią spotkać, ale spoglądający w jej stronę każdej nocy?
Nie rozumiała w pełni pieśni, nie znała jej, ani sytuacji, do których nawiązywała, była w stanie jednak docenić zręczne rymy.
Czyż nie jest tu pięknie? – spytała szeptem, ruszając u boku Rigela, wpatrując się w sylwetki poruszających się drzew. Te widziała lepiej niż to, co znajdowało się przed nią, bo płomień nie zasłaniał ich bezpośrednio, rozrzedzając się już w powietrzu.
Wendelina wcale nie wspominała zmarłych, a za to poczuła pierwszy raz od dawna, że mimo bycia wśród ludzi, mimo bycia na wydarzeniu, na którym wcale nie chce być po prostu… cieszy się chwilą. Że może oddychać i brać udział w czymś prawdziwym, wyjątkowym i mitycznym.
Spokój jednak już wkrótce został przerwany, kiedy pomiędzy drzewami zaczęła pojawiać się niepokojąca poświata. Zaczęło się dziać coś dziwnego, coś, czego nie była w stanie zdefiniować. Lady Selwyn zmarszczyła brwi, gdy do lotu nagle poderwała się potężna liczba ptaków.
Lordzie Black… – szepnęła po raz kolejny, zaciskając dłoń na świecy – … one nie mają się czego bać – stwierdziła cicho, trochę naiwnie, nie znając się przecież szczególnie dobrze na ptakach.
Wtem, słysząc pisk, wciągnęła gwałtownie powietrze do płuc, zatrzymując się. Czy to… czy to były nietoperze? Rzuciła krótkie, pytające spojrzenie w stronę Rigela, po czym zasłoniła włosy, widząc, że coś lata pomiędzy nimi, zdecydowanie zbyt nisko, aby było to bezpieczne.
Co to? Ptaki? Nietoperze? – spytała nerwowo, nieco panikując.


Czas to przestrzeń.
Poruszasz się przez galaktykę.
Zaczekaj na
najjaśniejsze gwiazdy
Wendelina Selwyn
Wendelina Selwyn
Zawód : alchemiczka, astrolożka
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
Gdy Wasz świat spłonie, mój rozkwitnie pełnią swoich sił
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30+5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
Czy to płomyk, czy prawdziwy pożar?
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8170-wendelina-selwyn-budowa#234905 https://www.morsmordre.net/t8254-shaula#238605 https://www.morsmordre.net/t12169-wendelina-selwyn#374871 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t8256-skrytka-bankowa-nr-1956#238609 https://www.morsmordre.net/t8255-wendelina-selwyn#374079
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]16.11.23 21:59
The member 'Wendelina Selwyn' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 1:03
Ostrożnie stawiała każdy kolejny krok, z gracją tancerki manewrując między wyrastającymi od czasu do czasu korzeniami. Gęsta jak mleko mgła, którą z głębi lasu przywiał wiatr, skutecznie uniemożliwiała dostrzeżenie potencjalnych przeszkód, jakie dla żałobników przygotowała ścieżka prowadząca między drzewami, ale powolne tempo pochodu dawało jej przynajmniej odrobinę czasu na wybadanie gruntu pod stopami. Dłonie, odziane w czarne, satynowe rękawiczki, zacisnęła kurczowo na świecy, na którą nie mogła jednak zbytnio liczyć – bijące od niej światło nie pozwalało sięgnąć wzrokiem dalej niż na wyciągnięcie ręki. Z zazdrością spoglądała na knot kroczącej u jej boku madame Mericourt, zauważywszy, że żarzy się intensywniej niż jej własny. Nie czuła się w pełni komfortowo, idąc w parze z kobietą, której prawdziwe intencje i tożsamość wciąż pozostawały dla niej zagadką, ale nie zamierzała kwestionować decyzji brata, który bezsłownie zadecydował o takiej, a nie innej konfiguracji.
  — Chciałam uhonorować nią poświęcenie tych, którzy wskutek działań wojennych zginęli za czarodziejów i czarownice takie jak ja. Za ludzi, których nie znali, a dla dobra których byli gotowi oddać własne życie — odpowiedziała uprzejmie na zadane jej pytanie. Zawahała się na moment i było jasne, że coś jeszcze leży jej na sercu. — Moja świeca płonie też dla naszego ojca. Kiedy zmarł przed dwoma laty, nie było mi dane należycie go pożegnać, więc przynajmniej w ten sposób mogę uczcić jego pamięć.
  Przez ramię rzuciła szybkie spojrzenie w kierunku Tristana, nie do końca pewna, czy chciała, aby usłyszał, co właśnie wyznała jego przyjaciółce. Zastanawiało ją, czyją śmierć miała zamiar opłakiwać tego wieczoru sama Mericourt, ale nie odważyła się zadać tego pytania na głos, obawiając się posądzenia o zbytnie spoufalanie się. Nawet pomimo niecodziennej urody jej rozmówczyni nietrudno było się domyślić, że dzieli je co najmniej kilka lat, dlatego uznała, że jeśli kobieta będzie miała ochotę na podzielenie się z nią tego typu informacjami, z pewnością zrobi to na własnych warunkach, a jakakolwiek próba zachęcania jej do tego mogłaby zostać odebrana jako nietaktowna.
  Kolumna ludzi mozolnie przesuwała się do przodu, a do melodii szumiących na wietrze gałęzi dołączył chór czarownic. Śpiewana przez nie pieśń wzruszyła ją do łez – wyobrażając sobie siebie samą jako żonę w czarnej woalce, która nigdy już nie poczuje na ustach ciepłego pocałunku swojego śpiącego rycerza, powtarzała pod nosem słowa lamentu. Zaabsorbowało ją do tego stopnia, że początkowo nie zwróciła nawet uwagi na stado czarnych ptaków, które wzbiły się do lotu, a z zadumy wyrwała ją dopiero chmara cieni lecąca przy akompaniamencie kobiecych pisków wprost na nią. Nim nikłe światło świecy pozwoliło jej zrozumieć, z czym tak naprawdę ma do czynienia, poczuła na ramieniu silną dłoń brata, a jej własna odruchowo uchwyciła się stojącej najbliżej madame Mericourt. Widziała, że oboje próbują coś jej powiedzieć, ale, zastygnąwszy z przerażenia, nie dotarło do niej ani jedno z ich słów.



If you dance, I'll dance

And if you don't, I'll dance anyway
Vivienne Rosier
Vivienne Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
 If I can stop one heart
from breaking,
 I shall not live in vain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t11886-vivienne-rosier#367332 https://www.morsmordre.net/t12160-bard#374434 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t12084-vivienne-rosier#372313
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 1:03
The member 'Vivienne Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 5
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 15:11
Jego świeca dawała słabe światło, ale wystarczające by odpowiedział skinieniem głowy na powitania znanych sobie czarodziejów. Trzymając się bliżej tyłu orszaku, nie dostrzegł jeszcze wszystkich z nich - zamierzał podejść do żony, ale chwilowo zatrzymała go rozmowa z Elvirą i jej towarzystwem. Czuł na sobie spojrzenie Marceliusa, przez moment czuli pewnie to samo: zaskoczenie. Zmierzył jego białą, odcinającą się od strojów żałobników koszulę krytycznym wzrokiem, udając, że to dlatego mu się przyglądał. Jeszcze bardziej krytycznym spojrzeniem obrzucił rumieńce oblewające twarz syna - skoro nie potrafił trzymać nerwów na wodzy, to nie powinien w ogóle mieszkać w tym kraju, ze swoim pochodzeniem. Dlaczego, dlaczego nie przyjął we wrześniu oferty wyjazdu?
Przynajmniej roztropnie podawał nazwisko, choć nieroztropna była rozmowa z kolejną bohaterką wojenną dla ładnej dziewczyny. Sigrun już napsuła mu nerwów, nie chciał aby Marcelius naraził się teraz Elvirze.
-Elviro, zawsze dobrze cię widzieć. - podkreślił, zarówno po to by wprawić czarownicę w dobry humor, jak i po to by Marcelius (o ile ma kilka szarych komórek) zorientował się w znajomościach panny Multon. -Bardzo mi miło, Mario. - odezwał się, choć młodziutka panna zdawała się zwracać większą uwagę na płomień świecy niż na jego znamienite towarzystwo.
I choć Marcelius oddalił się od nich wolno i roztropnie, to jasnowłosa Maria zniszczyła tkane przez niego kłamstwo o guziku, najpierw wychodząc naprzód (grzecznie) by po chwili dołączyć do blondyna (czy naprawdę sadziła, że nie zauważą?). Wcześniej dostrzegł rumieńce na jej policzkach. Chwile mijały, a pochód ruszył, uniemożliwiając Corneliusowi dogonienie Valerie w tej sekundzie, a choć korciło go by niby mimochodem ruszyć za Marceliusem to obawiał się, że ktoś zobaczy ich razem - i nie mógł zignorować wyciągniętego ramienia Elviry. Cenił jej współpracę, jeszcze bardziej cenił jej zasługi dla Rycerzy.
-Jesteście ze sobą blisko? - zagaił w odpowiedzi na nazwanie Marii głupią. Zniżył głos, by ich nie słyszała, Elvira zwolniła zresztą kroku. -Zawsze odbiera jej mowę, czy tylko przy bohaterach wojennych i młodych cyrkowcach? Carrington, to przecież ta trupa z Areny, chyba występowali na Sabacie. - uzupełnił, zastanawiając się, czy Elvira skojarzyła nazwisko. A to, że Marceliusa kojarzono z cyrkiem i tylko z cyrkiem, był mu na rękę.
Na rękę była też jej prośba, elektryzujący szept w cieniu nocy.
-Bardzo biegły. - odpowiedział Elvirze od razu, z zadowoleniem, choć nie był pewien jak bardzo biegły byłby w takim tłumie. Tyle, że nie zamierzał tego wcale sprawdzać - nie podczas uroczystej okazji, nie publicznie. Często, zbyt często by chciał się do tego komukolwiek przyznawać, sięgał po drewno różdżki w cieniu i pomagał sobie w ten sposób w relacjach rodzinnych, w pracy, wszędzie - ale dziś był osobą publiczną, a bodźce rozkojarzały.
 Tyle, że był też wprawnym kłamcą, a Elvira nie musiała wiedzieć jak działa wyczuwanie emocji na odległość.
-Aż tak się zmartwiłaś? Faktycznie, to dziwne, że szuka towarzystwa kogoś… takiego. - mruknął, widząc jak Maria dołącza do Marceliusa. Samemu też był zaintrygowany, pamiętając do ilu niezręczności doprowadził jego romans z Frances Wroński. Merlinie, byleby jego durny syn nie zadurzył się w kuzynce Elviry, tylko tego by brakowało. Powinien trzymać się od nich z daleka - mógłby też przekonać Elvirę, by po prostu trzymała Marię od niego z daleka.
Multon wydawała się zdeterminowana do ochrony Marii i nie widział powodu, by tego nie wykorzystać. Na moment opuścił ramię, by wsunąć dłoń do kieszeni i - choć nawet nie dotknął drewna różdżki - zrobił bardzo skoncentrowaną minę. Dla postronnych ten gest wyglądał jakby szukał czegoś w kieszeni, opuścił ramię jedynie na króciutką chwilę, wymaganą do tego prywatnego przedstawienia. Potem na powrót zaoferował ramię Elvirze, marszcząc brwi w pozorowanym zmartwieniu.
-Wiesz, jak to działa, prawda? - upewnił się szeptem. -Nie potrafię nazwać emocji, ale czuję reakcje ciała. Onieśmielenie, przyśpieszone bicie serca, chaos w głowie, skłonność do brawury, krew napływająca do policzków. Ale to przecież nic szkodliwego, o ile trzymasz swoją kuzynkę pod opieką. - wyliczył cicho, na podstawie obserwacji prowadzonych u innych młodych osób. -Może to pożądanie, zauroczenie od pierwszego wejrzenia? Uważasz, że jest przystojny, jako kobieta? - zapytał z ciekawością. Jasne włosy miał po matce, wygimnastykowane ciało - nie wiedział po kim. Coś w jego rysach twarzy przypominało mu Solasa, przystojnego i czarującego.
Weszli w tunel jako para, wzrok miał utkwiony w plecach Marii i Marceliusa, zasłanianych co jakiś czas innymi parami, które stały teraz pomiędzy nimi. 
Śpiew mówił mu niewiele i żałował, że nie idzie u boku żony, że nie jest w stanie spytać jej o korzenie pieśni. Znał się na historii magii i celtyckich mitach, ale tak specyficzna historia mu umykała. Zmarszczył brwi, słysząc z przodu pochodu piski kobiet - co to za bałagan? Miał nadzieję, że Valerie nic nie wystraszyło.

kłamstwo II dla Elviry
k6


Słowa palą,

więc pali się słowa. Nikt o treści popiołów nie pyta.

Cornelius Sallow
Cornelius Sallow
Zawód : Szef Biura Informacji, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda

OPCM : 8 +3
UROKI : 38 +8
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1 +3
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 15:11
The member 'Cornelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 15:22
Etap zbierania się pochodu wydawał się przebiegać podobnie jak inne tego typu zgromadzenia. Nie odmawiała powitania każdemu, kto powitał ją, ale także pierwsza witała tych, których już znała, lub których stroje wskazywały na należenie do wysokiej socjety. Towarzysząca jej córka również prezentowała najlepsze — jakie wymagano od dziewczynek w jej wieku — standardy manier, choć szczególną uwagę zwróciła na ponadprzeciętnie wysoką blondynkę, która przeszła obok nich, gdy akurat odpalały świecę. Zapach, jaki takowa wydawała, był na tyle nieprzyjemny, że w pierwszym odruchu Valerie zmarszczyła nosek z niesmakiem, a następnie włożyła sporo siły w unormowanie swej ekspresji, nadaniu twarzy wyglądu spokojnego i emanującego rodzinnym ciepłem, jak na matkę przystało.
Z racji tego, że znajdowały się z Hersilią raczej bliżej początku korowodu, a czarodzieje za nią przewyższali ją wzrostem, nawet gdy obróciła się przez ramię, pragnąc dojrzeć Corneliusa, nie było jej to dane. Wierzyła natomiast, że mąż postąpi w zgodzie z panującymi zasadami i gdy tylko się pojawi, dołączy do swej rodziny. Poza oczywistymi pobudkami kobiecymi, wszak niezaprzeczalnie darzyła małżonka uczuciem, którego prawdziwości i siły mógł być pewien nawet bez sięgania po swe zdolności, miała nadzieję, że pamiętał o tym, iż każde wystąpienie publiczne stanowiło teatr. Najlepiej wszak było odgrywać swe role nienagannie, aby nie nadszarpnąć swej reputacji.
Trzymając dłoń córki w jednej ze swoich, w drugiej dzierżąc pachnącą nieprzyjemnie świecę, ruszyła przed siebie, dostosowując tempo marszu nie tylko do możliwości córki, ale przede wszystkim czarodziejów z przodu. Ci nie wydawali się szczególnie spieszyć, dlatego miała czas na przyjrzenie się okolicy. Mężczyznom noszącym świeczki w koszach, coraz to bardziej wszechogarniającej ciemności lasu, mgły kłębiącej się pod nogami. To ona wzbudziła w niej największe zaniepokojenie, dlatego też zwróciła się do córki szeptem.
— Nic się nie bój, Słowiku — samej Valerie obraz ten kojarzył się przede wszystkim z rodzinnym Shropshire, jednakże Hersilia wciąż nie przywykła do ponurych krajobrazów, dlatego jej matka pragnęła uczynić wszystko, by złagodzić ewentualne strachy. Nie miała jednak okazji wypowiedzieć więcej zdań, gdyż w tym samym momencie rozległ się śpiew kobiet. Inny od śpiewu nimf, inny od pieśni, którą słyszała w trakcie uczty, na której pobłogosławił ich sam Lugh. Wsłuchała się w jej słowa, bez problemu odnajdując rytm; gdy zerknęła w dół, na córkę, zauważyła, że ta również skupiła się na pieśni, mimowolnie dostosowując kroki do rytmu właśnie. Nie spojrzała nawet na gęsi w locie, to uczyniła Valerie, ciekawa bardziej, czy te nie zostały przepłoszone jakimś rodzajem starożytnej magii — tej w lesie Waltham było co nie miara. Wspomnieniami wróciła wszak do obrządku palenia Wiklinowego Maga, gdy dym i jego zawartość przeniosły ją wprost do Stonehenge. To musiał być jakiś znak. Ktoś wspomniał o czerwonouchych ogarach, ale czym właściwie to było? Nie miała pojęcia. Może jakaś wskazówka ukrywała się w korzeniach pieśni, próbowała powrócić pamięcią do lekcji historii muzyki, które odbierała przecież przez całe swoje życie. Może odpowiedź znajdowała się tuż pod nosem?
Spacerowała natomiast z córką przez drzewne portale, w humorze względnie dobrym, do czasu, aż niemalże sakralną ciszę przerwał hałas — poderwanie się do lotu czarnych ptaszysk było już wystarczająco niepokojące, lecz prawdziwy dramat począł rozgrywać się, gdy do ptaków dołączyły... Nietoperze?
Pierwszy był przerażony pisk Hersilii, którą natychmiast przyciągnęła do siebie, chowając twarz dziewczynki w swój bok, a głowę nakryła swą ręką, tuląc do siebie pewnym gestem. Sama zacisnęła powieki, pochyliła głowę w dół najmocniej, jak tylko potrafiła — najchętniej sama wydałaby z siebie pisk lub krzyk, nie lubiła podobnych wrażeń, a od czasu wypadku na polowaniu i późniejszych snów była bardzo wrażliwa na przestrach. Czuła, jak serce biło jej jak oszalałe, ale pierwszą i najważniejszą z myśli była ochrona Hersilii. Nie mogła jej pokazać się jako panikująca, bo to jeszcze bardziej przestraszyłoby dziewczynkę. Och, wszystko byłoby tak prostsze, gdyby byli tu we troje.

| ja bym chciała rzucić na wiedzę o muzyce II, bo intryguje mnie historia pieśni
oraz k6




tradition honor excellence
Valerie Sallow
Valerie Sallow
Zawód : Celebrytka, śpiewaczka
Wiek : 30 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
sharpen your senses
and turn the knife
i know those
party games too
OPCM : 5 +1
UROKI : 7 +4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0 +3
ZWINNOŚĆ : 16 +3
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10881-valerie-vanity#331558 https://www.morsmordre.net/t10918-andante#332758 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f452-shropshire-sallow-coppice https://www.morsmordre.net/t10921-skrytka-bankowa-nr-2362#332773 https://www.morsmordre.net/t10919-v-vanity#332759
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 15:22
The member 'Valerie Sallow' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 81

--------------------------------

#2 'k6' : 6
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 17:07
-Nic się nie stało, panno Multon - odpowiedział odruchowo. - Trudno jest się odnaleźć w tych ciemnościach i przy tak skąpym świetle.
Nadal był poirytowany, chociaż zapach świecy, którą trzymał w dłoniach, sprawiał, że stawał się odrobinę spokojniejszy. Z początku odsuwał twarz, czując ostry, nieznany zapach. Szybko jednak zauważył, że jest on niezmiernie przyjemny i pewnie, gdyby nie przyszedł na wydarzenie już po kolacji, pod wpływem tego aromatu zrobiłby się głodny.
-Czasami kobieta i mężczyzna po prostu idą bądź stoją obok siebie bez żadnych podtekstów, lady Selwyn - zwrócił się do szlachcianki, układając usta w coś na kształt uśmiechu, kiedy dostrzegł, że ta chyba zdała sobie sprawę z popełnionej przez siebie gafy. Rigel nie miał jednak pewności, biorąc pod uwagę otoczenie i tłum ludzi, czy zaraz ta niewinna pomyłka nie zmieni się w nieprzyjemną plotkę, która to będzie krążyć po salonach jeszcze przez kolejne tygodnie. Ich środowisko żyło, karmiło się i oddychało plotkami, dlatego też nie można było tego wykluczyć.
- Rozumiem - skinął głową Elvirze, gdy ta zdecydowała się ich opuścić, na odchodne rzucając jej: - Proszę na siebie uważać, panno Multon.
Był ciekaw zachowania kobiety, dlatego podążył za nią wzrokiem, by natknąć się na inną znajomą twarz, którą dostrzegł w tłumie — Marcela. Kiedy ostatni raz się widzieli, Rigel był na skraju załamania, kompletnie rozbity i pijany. Nie pamiętał, co mu mówił — z tamtego wieczora pozostały mu jedynie urywki wspomnień, chaotycznie rozrzucone w myślach obrazy. Był jednak pewien, że rozmowa ta nie przebiegła w sposób pomyślny. Cicho westchnął, czując, jak opuszczają go resztki złości. Będzie musiał się do niego odezwać. Może. Kiedyś. Tylko czy warto?
Musiał na chwile się wyłączyć, bo dopiero teraz zdał sobie sprawę, że Wendelina nadal coś do niego mówi, a on wyłapał jedynie słowa "projekt" i "lady Rosier".
-O której lady Rosier mówisz, pani? - dopytał, próbując nie dać po sobie poznać, że nie do końca słuchał. - I cóż to za projekt?
Nie musiał kłamać — rzeczywiście był ciekaw, nad czym tak pracuje lady Selwyn. Chciał dowiedzieć się jak najwięcej, szczególnie że mieli jeszcze chwilę, zanim otuli ich cisza.
Po raz ostatni poszukał wzrokiem Marcela, natykając się jednak na Valerie z córką i Corneliusa, którym skinął głową w geście powitania. Gdzieś wśród tłumu udało mu się dostrzec również Primrose. Obecność przyjaciółki sprawiła, że poczuł się mniej samotny; w każdych trudnych chwilach byli razem. Nie znalazł niestety Evandry — Tristan przyszedł na wydarzenie sam. Black lekko się zaniepokoił, pamiętając, jak trudna dla niej była pierwsza ciąża. Obiecał też sobie, że kiedy tylko wróci do domu, wyśle jej sowę.
Dalej zmierzali już w ciszy, a jedynym dźwiękiem, jaki wybrzmiewał — były pieśni kobiet i ta jedna, która brzmiała najgłośniej. Mężczyzna wsłuchiwał się w jej słowa, czując, że to, w jaki sposób mówi ona o smutku, był mu bardzo bliski. Ubolewał jedynie, iż prawi ona tylko o jednym typie godnej śmierci.
-Mhm - mruknął w odpowiedzi na zachwyt idącej obok lady Selwyn, nie chcąc zaburzać tej wyjątkowo podniosłej chwili. Nie pojmował wszystkich symboli, jednak to nie przeszkadzało mu w tym, żeby chłonąć atmosferę całym sobą, do momentu, kiedy poczuł, że coś jest nie tak. Ten bezruch, to oczekiwanie, napięcie sprawiały, że sam zaczął się niepokoić. Jak gdyby otoczenie szykowało się na coś, czego on dostrzec nie mógł.
Na co czekasz? - zapytał w myślach las i prawie od razu tego pożałował, bo po chwili setki czarnych ptaków poderwało się do lotu.
Już raz Rigel widział coś takiego. Wtedy na jarmarku, kiedy zaatakowały ich cienie pod postacią kruków. Ich dzioby i pazury były ostre jak najostrzejsze sztylety i nigdzie nie było przed nimi ucieczki. Black mógł umrzeć tamtego wieczora, jednak udało mu się przetrwać. Teraz stanął jak wryty, mocniej zaciskając jedną dłoń na świecy, a drugą, ostrożnie sięgając po różdżkę, by tym razem móc w każdej chwili się bronić. Gładka struktura drewna, którą czuł pod palcami, dawała mu poczucie siły.
-Nie powinny - wydusił z siebie, spoglądając na Wendelinę. - Trzymaj się blisko mnie, pani, jeśli coś zacznie się dziać.
Zrobił głęboki wdech i wydech. Płomień świecy delikatnie zadrżał.
-Możliwe, że jest to jedynie element ceremonii. - Spróbował uspokoić czarownicę… i siebie.

|k6


HOW MUCH CAN YOU TAKE BEFORE YOU SNAP?
Rigel Black
Rigel Black
Zawód : Stażysta w Departamencie Tajemnic, naukowiec
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wszystko to co mam, to ta nadzieja, że życie mnie poskleja
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647
Re: Ogniste Wrota [odnośnik]17.11.23 17:07
The member 'Rigel Black' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogniste Wrota - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t12082-kronika-towarzyska#372204 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 6 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

Ogniste Wrota
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach