Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Camden Market
AutorWiadomość
Camden Market [odnośnik]16.07.16 16:27
First topic message reminder :

Camden Market

★★★
Każdego ranka do magicznego portu przypływają niezliczone statki z dostawami z całego świata. Ledwie zdążą zacumować, a kupcy wyciągnąć na brzeg towary i wyłożyć je na stoiskach, zanim zewsząd zaczynają schodzić się potencjalni klienci zaciekawieni tym, co dzisiejszego dnia mają do zaoferowania sprzedawcy. Trudno im się dziwić - na targu przy odrobinie szczęścia można nabyć wszystko, od egzotycznych przypraw po latające dywany. Choć niektórzy mogliby nazwać tutejsze ceny okazyjnymi, dla dużej części społeczeństwa wciąż pozostają one nieosiągalne. Lecz kto zabroni nawet biedniejszym spacerować wśród zagranicznych stoisk i marzyć o przygodach oraz odległych podróżach?
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:10, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Camden Market - Page 10 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Camden Market [odnośnik]16.10.21 0:45
Nie spodziewała się, że wychodząc na spacer, na zwykły jarmark trafi się jej tak interesujący i ciekawy rozmówca, który będzie rozpalał umysł lady Burke oraz prowadził z nią ożywioną rozmowę, tak bardzo wciągającą. Liczyła, że odbędzie spacer w samotności patrząc jak ludzie cieszą się chwilą wolnego, wyrwanymi godzinami z ponurej rzeczywistości. Możliwe, że w trakcie tego spaceru nabyłaby coś na straganie, posłuchała muzyki lokalnego grajka, a następnie wróciła do Durham i zaszyła się w bibliotece z filiżanką herbaty lub prędzej z ginem ostatecznie sięgnęłaby po skrzypce aby przećwiczyć utwór, który bardzo chciała zagrać w wieczór świąteczny na urodziny Edgara. Los jednak sprawił, że trafiła na lorda Shafiqa, a ich rozmowa potoczyła się na tory, których nie oczekiwała, ale też nie marudziła z tego powodu. Na jasnej twarzy, teraz lekko zarumienionej przez mróz jaki ich otaczał, pojawił się uśmiech, a szaro -zielone oczy zaiskrzyły niczym dwa szlachetne kamienie.
-Oczywiście, będzie to dla mnie przyjemność. - Zgodziła się bez wahania w głosie przystając od razu na propozycję czarodzieja. Nawet nie znając się na sztuce lekarskiej mogła poznać pewne procesy jakie następują oraz jak Zachary je odczytywał, to zaś pokazywało różnice i podobieństwa w ich pracy. Patrzyła przed siebie ale uważnie słuchała słów jakie wypowiadał czarodziej, świadczyły o tym lekko zmarszczone brwi oraz skupiony wzrok, który nie wiedział otoczenia w jakim się znajdowała, a patrzył gdzieś zupełnie indziej szukając w pamięci i wspomnieniach czegoś, sytuacji ze swojego doświadczenia, które mogłaby przyrównać do tego o czym mówił jej rozmówca. -Jak dobrze rozumiem, praca lorda opiera się również na odpowiednim rozpoznaniu, dostrzeganiu drobnych różnic, które czasami są zmienne, a czasami stałe zależnie od tego z kim ma lord do czynienia, czy tak? - Zdawało się jej, że pojmuje co chciał jej przekazać czarodziej, ale nie była pewna czy na pewno dobrze je rozumie. -Zgadzam się, że martwa struktura jest mniej złożona i nie tak niespodziewana jak żywa. Jak wiemy, żywa tkanka zależnie od tego czyja jest może reagować inaczej na ten sam składnik. W przypadku martwej ten sam odczynnik działa zawsze tak samo, rozpuszcza, kruszy, pali czy też narusza strukturę. Różnica leży w ilości odczynnika oraz jaki chcemy uzyskać efekt. W tworzeniu talizmanów czy też w łączeniu ze sobą elementów ważne są proporcje oraz wiedza jak każdy element wpływa na inny. - Przerwała na chwilę swoje tłumaczenie aby zebrać myśl, którą chciała przekazać. Mówienie o abstrakcyjnych formach było łatwiejsze kiedy podawało się przykład. Przeniosła spojrzenie na swojego rozmówcę. - Weźmy za przykład… złoto i perły. Czy zna lord ich znaczenie? Złoto to symbol boskości, wiedzy tajemnej, majestatu, królewskości, światła słonecznego, światła życia. Perła zaś szczerość, mądrość, powiązane często z kobiecością i wodą. Czy jesteśmy więc w stanie połączyć te dwie rzeczy w talizman? Odpowiedź brzmi: jesteśmy, poprzez wzmacnianie jednego, a drugie jest jego wsparciem, podporą. Dodając do tego odpowiednią runę pieczętujemy tą cechę, którą chcemy wpisać w talizman. Wspominał lord, że kierował się logiką, w moim przypadku wiedza oraz pewna doza… intuicji, wyczucia subtelności oraz tych delikatnych wibracji, którymi otoczony jest składnik. - Nie wiedziała czy ją zrozumiał, choć stała się wytłumaczyć jak najlepiej potrafiła to na co kładzie nacisk w swojej pracy. Przekrzywiła lekko głowę i uniosła nieznacznie brwi ku górze. -Podobna do szałwi, posiada jej cechy, ale z tego co rozumiem, nie posiada aż tylu właściwości co sama szałwia? - Chciała lepiej zrozumieć jakie są różnice pomiędzy tymi dwiema roślinami, gdzie się ona znajdowała, że to jednak szałwia była bardziej rozpowszechniona niż owy kozłek, o którym pierwszy raz słyszała. Istniało duże prawdopodobieństwo, że ta wiedza nigdy się jej nie przyda, ale warto było takową zbierać, bo nigdy nic nie wiadomo, a że lady Burke była z natury ciekawską osobą i łaknącą wiedzy to z przyjemnością słuchała pasjonaty, który chciał się dzielić swoją wiedzą. Kiedy jednak temat przeszedł na podróżowanie pokręciła głową. -Dane mi było pojechać tylko raz do Asuanu. Nie udało mi się dotrzeć do Jeziora Nasera, czego bardzo żałuję. - Odpowiedziała i dało się słyszeć lekką nutę goryczy w jej głosie. -Towarzyszyłam bratu w jego ekspedycji. Zawsze gdy wracał ze swoich wypraw po gorących piaskach pustyni pachniał egzotycznymi przyprawami, a jego kieszenie były pełne złotego piachu. - Na wspomnienie tych dni rozpogodziła się, a gorycz została zastąpiona lekkim rozbawieniem. -Nie zapomnę tej wyprawy do końca życia, zafascynowała mnie starożytna kultura, jej wierzenia oraz wiedza jaką wtedy posiadali, coś niesamowitego jak bardzo była rozwinięta. Wyprawa Edgara odkrywała starożytne grobowce magów gdzie pełno było zapomnianych artefaktów, samo przebywanie w ich otoczeniu odbierało oddech. - Kiedy dzieliła się swoimi wspomnieniami głos jej lekko drżał z podekscytowania a oczy na powrót zaiskrzyły. Ruszyła we wskazanym kierunku przez Zacharego, a widząc tłum przy straganie również się zainteresowała jego zawartością. Niestety w związku z tym, że nie należała do wybitnie wysokich kobiet niewiele mogła dostrzec, ale zdawało się jej, że słyszy dźwięki dzwoneczków wietrznych, a może to tylko złudzenie?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Camden Market - Page 10 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Camden Market [odnośnik]16.10.21 21:07
Choć Zachary wyglądał poważnie, a twarz pozostawała neutralna, to jego spojrzenie lśniło w każdym calu toczonej dysputy. Tak ciekawy i porywający bieg konwersacji nie zdarzył się od dłuższego czasu w towarzystwie prawdziwej damy. Poruszane przez nich kwestie dotyczyły dwóch różnych światów, raczej zarezerwowanych dla mężczyzn, choć i niektórzy lordowie wystrzegali się posiadania wiedzy w tym zakresie. Zachary rozumiał tę nność i na swój sposób doceniał, że Primrose posiadała szczególnego rodzaju pasje i zainteresowania.
Słuchał z ogromną cierpliwością, z należytym skupieniem i szacunkiem dla rozmówczyni. Nie śmiał jej przerywać, dowiadując się czegoś nowego w stosunku do własnej wiedzy czy doświadczenia. Jednocześnie starał się myślami nadążyć, analizując, wchodząc w rozważania, które w istocie rozpraszały uwagę Shafiqa od kolejnych słów. Raptem krótka chwila zamyślenia, od której oderwał się bez trudności, tak jak na co dzień nie miał kłopotów w panowaniu nad emocjami i kontrolowaniu ich. Świadomie skupił wszystkie myśli na kolejnych słowach padających z ust lady, własne układając w niewielki, ledwo widoczny uśmiech.
Tak. Większość przypadków, z którymi się stykam, jest powtarzalna, a to czyni je łatwymi w doborze składników tworzących antidotum czy mniej standardową kurację odtruwającą. Rozłożoną w czasie, rzecz jasna. — odpowiedział. — Możemy zatem przyjąć, że obie nasze dziedziny opierają się do pewnego stopnia o uniwersalne czynności wykonywane za każdym razem, czyż nie? — Padło w dodatkowym pytaniu, na które sam sobie odpowiadał twierdząco w myślach. Interesowało go jednak spojrzenie towarzyszki, ciekawy punkt widzenia, na którym mógł pracować dalej, w cichym zakątku gabinetu na Wyspie czy szpitalnej sali. Oba te miejsca nadawały się tak samo dobrze, choć każde oferowało inne możliwości, a tym samym dostarczały możliwość dodatkowej analizy porównawczej, dzięki której, szczególnie po czasie, dostrzegał coś, co zazwyczaj umykało w trakcie intensywnej pracy nad przypadkiem. — Nie znam, niestety — wtrącił krótko na postawione pytanie, w dalszym ciągu uważnie słuchając długiego wywodu. Wprawdzie nie zamierzał poznawać tajników skrytych w amuletach czy innych, zaklętych przedmiotach, choć te pozostawały elementem rodzinnego dobytku, to nigdy nie wykluczał, iż spojrzenie kogoś zaznajomionego z tematem nie okaże się użyteczne w pracy uzdrowiciela. Szczególnie teraz w trakcie wojny, gdzie obrażenia zdawały się inne, zupełnie nowe i niekoniecznie pochodzące od prostych uroków czy potężnych zaklęć, ale klątw nakładanych na mniejsze obiekty jak i całe przestrzenie wywołujących schorzenia tak różnorodne, że uzdrowiciele piastujący wszystkie specjalizacje w Świętym Mungu zwoływali konsylia, w których Zachary uczestniczył znacznie częściej, będąc ordynatorem.
Logika wynika z posiadanej przeze mnie wiedzy — potwierdził uprzejmie. — Intuicja wydaje się bardzo podobna, lecz ma tę emocjonalną naleciałość, której wystrzegam się w trakcie pracy z pacjentami. To zapewne kolejna różnica, o której możemy dłużej podyskutować w znacznie spokojniejszym otoczeniu. Mam jednak pytanie, czy twoja intuicja zawsze okazuje się skuteczna? Własne doświadczenie podpowiada mi, że nie raz i nie dwa logika prowadzi do mylnych wniosków w starciu z... nazwijmy to, kreatywnością — mówił, z lekką pauzą poświęconą na odnalezienie właściwego słowa opisującego odpowiednio prosto złożoność myśli towarzyszącej mu właśnie w tej chwili do spółki ze wspomnieniem wyjątkowo nieoczywistego przypadku pogryzienia przez chochliki kornwalijskie i zatrucia jednocześnie.
Cóż, w dużym uproszczeniu mogę powiedzieć, że mają niemal identyczne zastosowanie. Przynajmniej, jeśli chodzi o podstawowe kuracje wspomagające zwalczanie infekcji i zakażeń. Szałwia wspomoże ciału zwalczyć chorobę, podczas gdy kozłek odciąży umysł. Oczywiście wiele z ich właściwości są tłumione bądź wzmagane w odpowiednich recepturach i formach wykorzystania. Rzekłbym, że pośród bogactwa ziół, jakie ofiarowuje nam natura, te dwa zioła są bardzo pospolite i bez trudu poradziłabyś sobie z przygotowaniem odpowiedniego naparu. — Odpowiedział, starając się nakreślić wspólną cechę obu roślin, do której dążył. Nie oczekiwał, że odpowiedź rozwieje wątpliwości, wszak porównywanie dwóch roślin, które Zachary wykorzystywał wręcz w tożsamy sposób zważywszy na wiedzę i doświadczenie, było jego osobistym spostrzeżeniem.
Trafiliście na grobowce kapłanów? — Zapytał zaintrygowany opowieścią o egipskich podróżach, jednocześnie pokonując ostatnie kroki ku straganowi, na którym znajdowało się sporo bibelotów. W pierwszej chwili Shafiq ocenił je jako dekoracje nieszczególnie interesujące, głównie spoglądając na figurki. Czyżby jedna z nich nie była łudząco podobna do wizerunku Ptah, który w dzieciństwie widywał w trakcie wizyt towarzyskich u kairskich dostojników. — Rozpoznajesz ten symbol, lady? Czy to nie... — Spytał, wskazując na nadszarpnięty przez czas znak ankh, a przynajmniej taki wydawał się Zachary'emu.



One look in my eyes
The chase has just begun
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : 21 +1
UROKI : 4 +2
ALCHEMIA : 8
UZDRAWIANIE : 26 +2
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
 magic
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Camden Market [odnośnik]17.10.21 20:52
Nie miała zbyt często okazji do wymiany spostrzeżeń na temat swojej pracy, dlatego kiedy taka się pojawiała chętnie z możliwości rozmowy korzystała, a tym bardziej kiedy mogła posłuchać na temat pracy kogoś innego i porównać własne doświadczenia. Zdarzało się jej pracować ze składnikami pochodzenia organicznego, ale te były odpowiednio wcześniej spreparowane i przygotowane do dalszej obróbki; jej rozmówca zaś pracował na żywych tkankach i strukturach, co było dla niej całkowicie obce i jednocześnie fascynujące.
-Tak. - Kiwnęła głową zgadzając się wnioskami Zacharego. -Powtarzalność czynności, przede wszystkim przygotowane do wszczęcia odpowiedniej procedury, rozpoznania i podjęcia decyzji jak postępować dalej. - Towarzyszyło jej przekonanie, że praca uzdrowiciela jest zdecydowanie bardziej wymagająca i obciążająca psychicznie niż twórcy talizmanów. Lekarz był odpowiedzialny za zdrowie i samopoczucie pacjenta, za jego dalsze życie czy też komfort życia. Musieli posiadać też ogrom wiedzy na temat ludzkiego ciała oraz jak każdy lek, każdy eliksir wpływa na organizm i rozpoznawać symptomy, szybko łączyć fakty i dostrzegać drobne różnice. Alchemik i jego praca była przy tym dziecinną igraszką. Ponownie zmarszczyła delikatnie brwi w głębokim zamyśleniu, jak zawsze kiedy spotyka się z zagadnieniem, który wymaga od niej rozważnej odpowiedzi.
-Przyznaję, że czasami intuicji mnie zawodzi, zwłaszcza kiedy własna kreatywność poniesie mnie nazbyt, a rozsądek nie dostrzega wyraźnych sygnałów, że coś się nie uda. - Odpowiedziała z rozbrajającą szczerością jawnie śmiejąc się sama z siebie. -Sądzę, że też moja tendencja do eksperymentowania i szukania innych rozwiązań czy połączeń jest tego głównym czynnikiem. Okupione to zostało paroma wybuchami czy zapachem spalenizny unoszącym się w pracowni przez ponad dwa tygodnie. Wymianą stołów a nawet szyb w oknach. - Mieszkańcy Durham już się przyzwyczaili, że z domowej pracowni dochodziły różne dźwięki czy też zapachy, a to oznaczało, że lady Burke jest w swoim żywiole i testuje kolejne możliwości; nie zawsze rozsądne. -Mogę się mylić, proszę mnie wyprowadzić z błędu, jeżeli tak jest, że w lorda zawodzie kreatywność czy nieszablonowe myślenie też jest potrzebne. - Zerknęła na niego z uwagą wyraźnie ciekawa odpowiedzi jaką uzyska. Gdyby w ten sposób prowadzone były zajęcia z zielarstwa jak to przedstawiał jej rozmówca, może wyciągnęłaby z nich coś więcej niż szczątkowa wiedza, którą posiadała, a którą wykorzystywała przy tworzeniu talizmanów. Jednak nie znała się na roślinach i nie miała zamiaru udawać, że jest inaczej tym samym wystawiając się na śmieszność.
-Nie były to wielkie grobowce, ale zachowane w świetnym stanie. - Wyjaśniła zbliżając się do straganu, który wcześniej zaintrygował czarodzieja.-Freski na ścianach wyglądały jakby ktoś dopiero je namalował. Zdecydowane kolory ochry oraz intensywny kobalt. Nie stosowali półtonów i cieni, wszystko miało wskazywać na to kim była ta osoba za życia. -Po tonie wypowiedzi łatwo dało się rozpoznać w Primrose osobę, która wciąż żywo wspomina tamtą wyprawę, co oznaczało, że musiała jej mocno zapaść w pamięć i być czymś nadzwyczajnym. Dla samej kobiety była to jej ostatnia wyprawa w życiu zanim ówczesny nestor rodu oznajmił, że młoda dama nie może podróżować i szwendać się po świecie, a powinna zająć się swoją edukacją i obowiązkami wynikającymi z jej pochodzenia i urodzenia. Powoli zamykano ją w złotej klatce, do której nigdy nie otrzymała kluczy, ale znalazła większa szparę między prętami i powoli się przez nią przeciskała, choć był to proces bardzo mozolny i wymagający ogromnej cierpliwości. Spojrzała na figurkę, którą wskazywał mężczyzna.
-Symbol życia… - Powiedziała rozpoznając od razu, ponieważ siedziała od jakiegoś czasu nad zapiskami o tej tematyce. Jednymi z nich były te, które uzyskała od samego Zacharego. -O ile pamięć mnie nie myli… nazywał się ankh? Tak, ankh. Również jest symbolem płodności, jego kształt miał przypominać kobiece łono. - Mówiąc to nie rumieniła się ani nie odwracała wzroku. Dzieliła się swoją wiedzą jako znawca czy też fascynatka, a w takich chwilach wstyd czy zmieszanie odchodziło w niepamięć. -Chronienie życia, zapewnienie zdrowia. Często go można spotkać na starych malunkach. Jest to jeden z symboli bardziej rozpowszechnionych w Egipcie. - Podniosła roziskrzone spojrzenie na Zacharego, które zaraz przygasło w przypływie refleksji. - Jednak to lord na pewno wie, w końcu to Twoja kultura, a ja jestem jedynie fascynatką.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Camden Market - Page 10 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Camden Market [odnośnik]08.01.22 20:28
Nie miał pojęcia, kiedy ani jak jego fascynacja osobą lady Burke się zrodziła. Niepodważalnym, niezaprzeczalnym faktem było samego istnienie owego uczucia, z którym nie walczył, na każdym kroku wspólnie spędzanego czasu brnąc coraz dalej i coraz głębiej w sedno sprawy. Nie zmieniało to wyrazu twarzy zbyt mocno. Uprzejme zainteresowanie emanowało z oblicza Zachary'ego, podczas gdy ciało kierował tak, aby w sposób możliwie elegancki i kulturalny nie być nazbyt nachalnym. Zniechęcanie do siebie sojuszników, czy to istniejących tylko w teorii, czy na nieustannie zmieniającym się podłożu praktycznym, nie leżało w jego naturze. Shafiq utrzymywał swój profesjonalny, a przy tym zainteresowany ton, z uwagą wysłuchując tego, co Primrose miała do powiedzenia. Absolutnie szczerze, bez cienia jakiejkolwiek nagany dla tak innego stylu życia.
Eksperymenty często wiążą się z ryzykiem, czyż nie? — Postawił pytanie, retoryczne w zamierzeniu. Charakter ich pracy wiązał jedno z drugim, zapewne wymuszając konieczność poszukiwania nowych ścieżek oraz możliwości prowadzących tylko i wyłącznie do osiągnięcia doskonałości. Nawet pomimo całej swojej wiedzy i wysoce ponadprzeciętnego doświadczenia, jak na swój wiek, Zachary zdawał sobie sprawę z tego, że wciąż leżało przed nim wiele aspektów, z którymi dopiero miał się zetknąć, których miał doświadczyć na własnej skórze, wielokrotnie ponosząc porażkę i zdumione spojrzenie. To właśnie okazał Primrose, słysząc, w jaki sposób kończyły się niektóre z jej działań.
Naprawdę? — Zapytał. — Mam nadzieję, że nie stało ci się nic, lady. — Wyraził naturalną, najprostszą z możliwych trosk, lekkim skinieniem głowy zachęcając towarzyszkę wspólnego spaceru do przemieszczenia się, ustąpienia tłumowi, a jednocześnie zyskania nieco ze swobody i braku konieczności przeciskania się pomiędzy innymi ludźmi odwiedzającymi jarmark.
Dłuższą chwilę analizował kolejne słowa damy. Zastanawiał się nad poprawną odpowiedzią, traktując ją w nieco szerszym charakterze aniżeli tylko to, czy rzeczywiście korzystał w swojej pracy z kreatywności i nieszablonowego podejścia w rozwiązywaniu kolejnych jednostek chorobowych.
Może trochę — stwierdził zdawkowo, sięgając dłonią do skroni, by pomasować skrytą pod skórą cienką żyłę. — Gdy ma się za sobą lata doświadczeń i zna na pamięć wszystkie atlasy anatomiczne, a przypadki chorób czy urazów nie mają nic wspólnego z niczym, co jest powszechnie znane i udokumentowane... być może wtedy jest tylko miejsce na kreatywność. Trudno mi powiedzieć, czy to popularne podejście. Żaden z moich uzdrowicieli nie podejmuje pochopnych działań. Życie jest, mimo wszystko, jedną z tych wartości, którą staramy się chronić i nie szkodzić. Nadmierna kreatywność i przesadna swoboda własnego charakteru zbyt szybko prowadzą do błędu. Na to, rzecz jasna, nie możemy sobie pozwolić. — Zakończył dość poważnym tonem, nieco wahając się nad tym, czy nie wybrzmiał za bardzo jak nobilitowanym profesor, którego autorytet sięgał co najmniej dziesięcioleci praktyki uzdrowicielskiej. Myśl tę jednak odepchnął od siebie, nie zamierzając roztrząsać tego rodzaju dysputy i odcinając się od rozmowy z tak fascynującą rozmówczynią.
Fakt, że Primrose miała szansę odwiedzić kraj jego przodków, jego ojczyznę oraz zajrzeć tam, gdzie niemal nikt poza Shafiqami i uznanymi łamaczami klątw nie miał wstępu. Nawet sam Zachary nieczęsto miał możliwość zejścia do wnętrza którejś z piramid; wręcz unikał ich i pozostawał na zewnątrz z notatkami, które uczyniły jego uzdrowicielską wiedzę nadzwyczajną i w pewien sposób niedoścignioną. Chciał zatem zapytać o więcej, dowiedzieć się, poznać odczucia i wrażenia Primrose, toteż słuchał niemal urzeczony jej głosem. Nie przerywał, a uprzejmym spojrzeniem i skinieniem głowy właściwie zachęcał, aby kontynuowała swoją historię. Jeśli nie dzisiaj, to w najbliższej przyszłości. Nie wątpił, że zechce spędzić więcej czasu w tak unikalnym towarzystwie, słuchając o dziedzictwie przodków oraz tym, co czarownica z niego wyciągała dla własnych korzyści.
Spoglądając na figurkę, nie miał pełnego przekonania, czy reprezentacja ankha była właściwa. Wsłuchiwał się w głos Primrose, rzucając jej zainteresowane spojrzenia, szczególnie w chwili, w której porównała kształt do łona. Brew lekko drgnęła w tym osobliwym porównaniu.
Chyba nie miałem okazji spotkać się z takim porównaniem — zastanowił się w głos. — Niemniej bardzo ciekawe, bardzo. — Dodał, patrząc, jak damy nie ogarnia żadne poczucie wstydu, gdy odważnie dzieliła się swoją pasją, wiedzą i fascynacją krajem, z którego pochodził Zachary.
Jestem niemal pewien, że w wielu sprawach będziesz wiedzieć więcej ode mnie — stwierdził szczerze, z równie szczerym szacunkiem kiwając głową w jej stronę, po czym odwrócił się w stronę sprzedawcy stoiska i wyciągnął kilka odliczonych galeonów za figurkę, nie bacząc na to, że nie wziął reszty. W zamian sięgnął do wewnętrznej kieszeni i spojrzał na kieszonkowy zegarek, lekko mrużąc oczy. Wolałby spędzić więcej czasu w jej towarzystwie, lecz pozwolił sobie na wystarczająco dużo. Nie wątpił też, że lady Burke miała też kilka swoich zajęć, w realizacji których Zachary jej przeszkodził.
Lady wybaczy — odezwał się, zwracając jej uwagę dość oficjalnym tonem. — Mam jeszcze kilka zobowiązań, które – niestety – muszę zrealizować. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję wymienić się innymi spostrzeżeniami w najbliższym czasie. Przyznam, że naprawdę brakowało mi tak ciekawej rozmowy. — Wypowiedział wreszcie, cofając się o krok, aby było między nimi nieco więcej przestrzeni i skłonił z szacunkiem głowę. Lekkie ukłucie żalu targało Zacharym, gdy pożegnał się z Primrose i opuścił targ. Nie mógł jednak poświęcić całego dnia na prywatną rozrywkę. Zbyt wiele obowiązków czekało.

z/t x2?



One look in my eyes
The chase has just begun
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : 21 +1
UROKI : 4 +2
ALCHEMIA : 8
UZDRAWIANIE : 26 +2
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
 magic
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Camden Market
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach