Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Stajnie Carrowów

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stajnie Carrowów - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Stajnie Carrowów - Page 4 Empty
PisanieTemat: Stajnie Carrowów [odnośnikStajnie Carrowów - Page 4 I_icon_minitime05.11.16 22:46

First topic message reminder :

Stajnie Carrowów

Publiczne stajnie Carrowów to miejsce, gdzie każdy, kto ma odpowiednią pozycję może przyjść i skorzystać z tej przyjemności jaką jest dosiadanie aetonana. Rzecz jasna, wszystko odbywa się w towarzystwie wykwalifikowanego pomocnika, wszak mało kto potrafiłby obejść się z tymi zwierzętami.
Tego rodzaju miejsce, to pewne nowum w historii rodu, działa dopiero od kilku lat, ale już osiągnęło status eleganckiego miejsca spotkań dla ludzi z wyższych sfer.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Frances Burroughs
Frances Burroughs

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Zawód : Alchemiczka, asystentka profesora
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Beauty may be dangerous, but intelligence is lethal.
OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Stajnie Carrowów - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stajnie Carrowów [odnośnikStajnie Carrowów - Page 4 I_icon_minitime07.05.20 2:27

-Na pewno Ci się uda. - Zapewniła przyjaciółkę, wierząc w jej umiejętności oraz pojemny umysł. A jeśli podczas szycia, dojdzie do jakiegoś, niewielkiego wypadku panna Burroughs w swojej mikroskopijnej pracowni posiadała odpowiednie lecznicze mikstury, mające zapobiec tragedii. Znała również podstawy magii leczniczej, całe przedsięwzięcie nie mogło więc pójść źle!
Ciche westchnienie wyrwało się z jej ust, na wspomnienie braków w kadrach.
- Po tym, jak Ministerstwo zażądało, by sprawdzać różdżki podczas wchodzenia do szpitala wielu alchemików i uzdrowicieli zwolniło się, uważając, że szpital winien być dostępny dla każdego… A teraz my pracujemy za dwóch. - Wyjaśniła, by Freya mogła mieć pogląd na sprawę. Pozostawało jej mieć nadzieję, że za te wszystkie nadgodziny dostanie odpowiednią premię, a gdy będzie starać się o awans, podziała to na jej korzyść.
Uśmiechnęła się ciepło na wspomnienie przyjaciółki, gdzieś w środku odczuwając ukłucie żalu. Jej ojciec zmarł, zanim zdążyła na dobre go zapamiętać, a jego śmierć rozpoczęła lawinowe pasmo niepowodzeń które sprawiło, że życie jasnowłosej alchemiczki nie należało do najłatwiejszych. odczuwała brak figury ojca, tym silniej gdy starszy brat wiecznie zwiewał, pozostawiając wszystko na jej barkach. Nie zazdrościła jednak Freyi, jedynie ciesząc się, że nie musiała przechodzić przez podobne doświadczenia co ona.
- To piękna historia. Chyba muszę zapamiętać radę Twojego ojca, gdyż ja sama boję się naprawdę wielu rzeczy. - Stwierdziła, kiwając przy tym głową, jakby uznała swój pomysł za odpowiedni. Bała się wilków, samotności, tego czego nie znała, możliwości krzywdy ze strony innych… Nie, panna Burroughs z pewnością nie należała do odważnych.
Uważnie słuchała wszystkich instrukcji, jakie padały z ust panny Prince, w pełni jej ufając. Wiedziała, że ta ma większe doświadczenie w kwestii jeździectwa posiadając jednocześnie pewność, że nie naraziłaby ją na jakiekolwiek uszczerbek na zdrowiu.
- Dobrze, to nie powinno być trudne. - Stwierdziła, bardziej jednak do siebie niż do Freyi, czekając, aż jeden z pracowników stajni podstawi im schodki. Tak, tak z pewnością będzie jej łatwiej wdrapać się na grzbiet majestatycznego zwierzęcia. Krótkie spojrzenie powędrowało na pysk aetoana, by w końcu weszła po dwóch niewielkich schodkach, a odległość dzieląca ją od strzemion nie wydawała się już taka wielka. Ostrożnie włożyła prawą stopę w strzemię, by delikatnie się podbić i przerzucić drugą nogę przez siodło. Zachwiała się lekko, szybko jednak złapała równowagę siadając na w siodle.
Och, co to było za bajeczne uczucie! Frances do tej pory nie dosiadała żadnego zwierzęcia, a obserwowanie świata z takiej wysokości zdawało jej się dość… abstrakcyjne. Strach szybko ustąpił podekscytowaniu do tego stopnia, że zapomniała o włożeniu drugiej nogi w strzemię.
-Chyba mi się udało, prawda? - Spytała, zerkając z góry na pannę Prince. Koń przestąpił z nogi na nogę sprawiając, że Frances złapała się mocniej łęku siodła. - Och, wiesz, że czuję jego mięśnie pod sobą? Na pewno wiesz… to jednak jest takie… fascynujące. - Rozbawienie oraz zachwyt wybrzmiały w głosie jasnowłosej alchemiczki, która zapewne nie raz jeszcze zachwyci się dzisiejszego dnia.




Well if you want to
make me cry,
That won't be so hard to do.
If you should say goodbye,
I'll still go
on lovin you

Powrót do góry Go down
Freya Prince
Freya Prince

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8182-freya-prince https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8380-help-me-put-my-mind-to-rest https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8409-skrytka-bankowa-1994#244101
Zawód : Nie chcę, żeby rzeźby uciekły
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
skinny love

Stajnie Carrowów - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stajnie Carrowów [odnośnikStajnie Carrowów - Page 4 I_icon_minitime09.05.20 21:36

Jedna z brwi Freyi na wieść o sprawdzaniu różdżek przy wejściu do szpitala poszybowała w górę. O ile wezwanie do Ministerstwa była w stanie względnie zrozumieć, tak już to, na co odważyli się względem współpracowników Frances nie potrafiła nie potrafiła wyrazić zrozumienia. Każde posunięcie się miało swoje granice i w taki sposób zostały przekroczone, ale... Westchnęła. Nikt nie był w stanie im zagrozić.
Mam nadzieję, że chociaż płacą Ci adekwatnie więcej — skrzywiła usta w grymasie niezadowolenia. — Nie spodziewałam się po nich takie kroku. Nie dość, że i tak wywracają nasze życie do góry nogami, tak dodali jeszcze to...
Rozczarowana takim obrotem spraw pokręciła głową w wyrazie niezadowolenia. Mimowolnie zaczęła martwić się o swoją przyjaciółkę. Do tej pory łudziła się, że od tragicznego pożegnania części rodziny nie spadną na nią takie zmartwienia, była to jednak dziecinna naiwność czternastoletniego dziewczęcia.
Nie chciała zburzyć w umyśle Fran cząstki wyobrażenia jej ojca, dlatego zdobyła się jedynie na niemrawe skinięcie. Ostatnio ich relacje nieco przybrały na sile, ale nadal nie potrafiła się przed nim całkowicie otworzyć. Wolność płynąca z rąk matki obiecywała zdecydowanie lepsze przeżycia niż surowa musztra pod batutą stanowczego mężczyzny. Jako pierwszy posadził ją na końskim grzbiecie, ale też pierwszy chciał zobaczyć jej stopy na ziemi. Zaciskając dłonie nieco mocniej na wodzach próbowała odegnać nieprzyjemne myśli i ponownie skupić się na rozmowie.
Tak naprawdę mamy z nimi wiele wspólnego. Żyjemy dzięki sercu, czujemy różne emocje, oddychamy... — uśmiechnęła się ciepło, wytrwale próbując odegnać wątpliwości towarzyszki przed jazdą. Nie istniało wspanialsze uczucia od harmonii zgrania się z nieustannie pracującymi mięśniami aeotana. Nawet jako zwierzę o słusznych rozmiarach, do czego dołączyć należało jeszcze młócące powietrze skrzydła, sprawiało wrażenie lekkiego niczym piórko.
Tuż po wygłoszeniu pierwszych porad spojrzała zwierzęciu prosto w oczy. Starała się przekazać mu swój spokój - nie wykazywał żadnych oznak niepokoju, ale wolała dmuchać na zimne niż zbierać Frances z ziemi - i opanowanie, dzięki którym pierwsza lekcja miała przebiec w dobrej atmosferze. Oczekując, aż zajmie wskazane miejsce w siodle, rozglądała się za stajennym. Na szczęście ten dość prędko postanowił przynieść wskazaną wcześniej element uprzęży. Teraz mogła z dumą spojrzeć na przyjaciółkę siedzącą na grzbiecie aetana.
Udało Ci się! — potwierdziła entuzjastycznie, dając obojgu chwilę na oswojenie się z nowym położeniem. — Będziecie czuć siebie wzajemnie. Pod tym względem to dość... cwane stworzenia. Kiedy tylko obleci Cię strach i zepniesz mięśnie, on natychmiast wyczuje zmianę. Teraz wie, że jesteś zadowolona, więc i on jest zadowolony.
Podczas podawania Fran wodzy jej serce łomotało o żebra z zadziwiającą zawziętością. Nie bała się o bezpieczeństwo całej trójki, ale... Śmiejąc się w duchu z nieuzasadnionych obaw pokręciła głową z przekąsem wymalowanym na twarzy. Po podpięciu zapinki lonży do podgardla ogłowia jeszcze raz przyjrzała się wszystkiemu z zdwojoną uwagą. Podchodząc do boku kopytnego nadszedł czas na kolejny etap lekcji.
Poprawię popręg. Konie lubią się nadymać chwilowo powiększając rozmiar brzucha, przez co po schudnięciu w trakcie jazdy mogłabyś niepostrzeżenie zsunąć się na ziemię. Później staniesz w strzemionach, dzięki czemu będę mogła zobaczyć, czy ich długość jest odpowiednia. Jeśli nie, będę musiała je poprawić — wyczerpujące informacje nie mogły im zaszkodzić. Każdy z wykonywanych ruchów Freyi był pewny, spokojny, ponieważ wolała uniknąć nieprzyjemności. — Dobrze... Łokcie trzymasz blisko ciała, a dłonie trzymające wodze muszą znajdować się w jednakowym położeniu, inaczej będziesz szarpać aeotana za pysk. Pięty idą w dół i delikatnie przykładasz je do ciała aeotana. Kiedy będziesz już gotowa ruszyć, stanowczo naciskasz łydkami na jego boki. O zmianie kierunku opowiem Ci później, bo na razie będę Cię prowadzić. Wszystko jest zrozumiałe?
Utrzymując spojrzenie na wysokości twarzy Frances rozwinęła lonżę na nie więcej niż półtora metra, będąc gotową na pierwszy krok ku szalonym galopadom w przestworzach.


Powrót do góry Go down
Frances Burroughs
Frances Burroughs

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Zawód : Alchemiczka, asystentka profesora
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Beauty may be dangerous, but intelligence is lethal.
OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Stajnie Carrowów - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stajnie Carrowów [odnośnikStajnie Carrowów - Page 4 I_icon_minitime12.05.20 1:58

Panna Burroughs wzruszyła ramionami.
- Mam nadzieję, że zapłacą. Ponoć to wszystko ma na celu zapewnić bezpieczeństwo pracowników, lecz niektórzy z nich uważają, że pomoc powinien otrzymywać pomoc bez względu na pochodzenie… Ja nie jestem idealistką. - I muszę być w stanie pomóc finansowo mamie i młodszemu rodzeństwu… Panna Burroughs nie mogła porzucić pracy w imię większych idei które, na dobrą sprawę, więcej jej nie obchodziła. Ona sama zarejestrowała różdżkę i nie miała najmniejszych problemów w poruszaniu się po Londynie. Nie rozumiała polityki, nigdy bardziej się nią nie interesowała pozostając przy tym, co mówił jej Dudley oraz Drew - do tej pory jednak, nie wnikała w większe szczegóły, mając na głowie ważniejsze sprawy, chociażby jak świeżo rozpoczętą, karierę naukową.
Kąciki ust jasnowłosego dziewczęcia uniosły się delikatnie ku górze, gdy Freya zwróciła jej uwagę, na podobieństwa między czarodziejami, a stworzeniami. Faktycznie można było doszukiwać się podobnych wspólnych mianowników, jakie ich łączyły i kto wie, może gdyby panna Burroughs posiadała większą wiedzę w tych dziedzinach, byłaby w stanie przeprowadzić dokładniejsze badania, poświęcone naukowemu porównaniu. Z tego wszystkiego zaciekawiło ją jedno - czy eliksiry działały identycznie na ludzi, jak i magiczne stworzenia? Ciche, zamyślone westchnienie wyrwało się z jej ust. Chętnie przeprowadziłaby podobne testy, wiedziała jednak, że raczej nie będzie to możliwe. Postanowiła więc skupić myśli na aetanie oraz swojej towarzyszce.
Dopiero słowa Freyi potwierdzające wykonanie zadania upewniły dziewczynę, że o to właśnie na pewno siedzi w siodle na potężnym aetoanie. Strach czający się w jej sercu powoli ustępował ekscytacji, zachwytowi oraz czystej, szczerej ciekawości gdyż nigdy nie należała do osób spędzających czas w aktywny sposób. Kto wie, może faktycznie bardzo dużo traciła?
- Och, mam nadzieję, że nie będzie chciał wykorzystać tego przeciwko mnie. - Odpowiedziała delikatnie się przechylając by zerknąć na profil pysku aetoana. Była niemal pewna, że w którymś momencie strach znów obejmie jej serce i naprawdę nie chciała wylądować wtedy na twardej ziemi.
Frances uważnie słuchała wszystkich słów, jakie padały z ust przyjaciółki, co jakiś czas przesuwając palcami po skórzanej wodzy która, jeśli dobrze zrozumiała, służyła do sterowania wielkim zwierzęciem. Och, tak wiele słów padało z jej ust! Panna Burroughs naprawdę starała się nadążać za tym wszystkim, lecz nawet jej pojętny umysł czuł się zagubiony w nowej sytuacji.
- Co to popręg? - Zapytała nieśmiało, gdzieś między jednymi słowami a drugimi. A gdy tylko pojawiły się kolejne instrukcje ostrożnie wstała w strzemionach, pozwalając Freyi poprawić to, co było do poprawienia by ostrożnie wrócić na swoje miejsce. Łokcie powędrowały blisko jej wątłego ciała, zerknęła, czy wodze są w równych odległościach‌ (co byłoby łatwiejsze z miarką), pzesunęła pięty w dół. Czyżby była gotowa, na swoją pierwszą w życiu przejażdżkę na tym magicznym stworzeniu? Nie była pewna, ufała jednak wiedzy oraz umiejętnościom panny Prince.
- Dobrze, jak na razie chyba mniej więcej rozumiem. - Panna Burroughs wzięła głęboki oddech, chcąc zapanować nad emocjami, jakie pojawiały się w jej głowie wiedząc, że najlepiej spróbować podejść do tego ze spokojem. Ostrożnie przycisnęła łydki do końskiego boku, pierwszym jednak razem zrobiła to odrobinę za lekko, gdyż zwierzę zdawało się nie reagować. Frances nie miała jednak zamiaru się poddawać i powtórzyła czynność, tym razem trochę mocniej. Aetoan powoli ruszył przed siebie, jasnowłose dziewczę nadal jednak ściskało jego boki. Jasnowłosa alchemiczka miała wrażenie, że zwierzę zaczyna przyspieszać.
- Freyo? Jak się hamuje? - Spytała trochę niepewnie. Ta kwestia wydawała jej się równie istotna jak to, jak zmusza się zwierzę do ruchu.




Well if you want to
make me cry,
That won't be so hard to do.
If you should say goodbye,
I'll still go
on lovin you

Powrót do góry Go down
Freya Prince
Freya Prince

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8182-freya-prince https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8380-help-me-put-my-mind-to-rest https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8409-skrytka-bankowa-1994#244101
Zawód : Nie chcę, żeby rzeźby uciekły
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
skinny love

Stajnie Carrowów - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stajnie Carrowów [odnośnikStajnie Carrowów - Page 4 I_icon_minitime21.06.20 14:26

Kwestia finansowa była dla Freyi równie trapiąca, dlatego w ramach niemego zrozumienia sytuacji skinęła głową. Co prawda nie musiała pomagać rodzicom ani braciom, jednak utrzymanie stałego zatrudnienia oraz otrzymywanie zleceń oznaczało brak zmartwień, więc stale starała się utrzymać wysoki poziom profesjonalizmu. Pozbyła się tych myśli równie szybko, jak i się i pojawiły - miała spędzić z Frances miłe popołudnie.
Spoglądając na dziewczynę siedzącą w siodle pękała z dumy. Nie sądziła, że nawet posiadając wysokie umiejętności jeździeckie będzie miała okazję kogoś uczyć, zwłaszcza po tak długiej przerwy od kontaktów z końmi, a co dopiero od aeotanów! Na razie wszystko szło zgodnie z planem i właśnie tego zamierzała się trzymać, nie mając zamiaru narażać ich obu na stres związany z nieodpowiedzialnym zachowaniem zwierzęcia.
Nie zrobi tego, jeśli będziesz spokojna i utrzymasz niepokój na wodzy. Niemal w zupełności kieruje się instynktem kształtowanym przez rasę od wieków, przez co na pewne bodźce odpowiada zakodowanym zachowaniem. Twój strach powoduje strach również u niego, co w następnej kolejności prowadzi do niepokoju i chęci ucieczki — wyjaśniła skrupulatnie, z rozbawieniem malującym się w kącikach warg obserwując uszy wyłaniające się z gęstej grzywy. Odnosiła wrażenie, że brak zdolności mowy wcale nie ujmuje ich inteligencji, a wręcz przeciwnie - stawia je ponad to, co znały jako czarownice mimo posługiwania się magią.
Popręg to ten szeroki, skórzany pas przebiegający pod siodłem. Ma za zadanie utrzymać je na grzbiecie konia. Inaczej, jak już wspominałam, mogłabyś znaleźć się na ziemi — mrugnęła porozumiewawczo do Fran. W żadnym wypadku nie pozwoliłaby na coś takiego - zbyt dużo czasu spędziła z końmi, żeby nie znać sztuczek z nadymaniem brzucha, jednak czasami dawała się na to nabrać. — Zdarzało mi się to kilkakrotnie na początku przygody z jeździectwem.
Na samo wspomnienie obitych pleców, siniaków, smug po ramionach od zbyt mocnych uderzeń końskiego ogona skrzywiła usta w grymasie niezadowolenia. Frances z kolei dzielnie radziła sobie z otrzymanymi wskazówkami, ponieważ pomimo początkowego niepowodzenia dalej starała się naprowadzić aeotana na ruszenie do przodu. Widząc, że w końcu jej się to udało, nie omieszkała nie zapomnieć o gratulacjach i energicznym dopingu.
Spokojnie! Musisz tylko delikatnie ściągnąć wodze do siebie — wyjaśniła szybko, nie chcąc zostawić przyjaciółki w patowej sytuacji. Przez następną godzinę starała się budować jej podstawy podczas prostych ćwiczeń mających na celu poprawić równowagę oraz pewność siebie w siodle. Dopiero na sam koniec pozwoliła na pół okrążenia kłusem. Na początek i tak radziła sobie bardzo dobrze, co powiedziała zaraz po odprowadzenia oporządzonego aeotana do boksu.

z/t x2


Powrót do góry Go down
Freya Prince
Freya Prince

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8182-freya-prince https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8380-help-me-put-my-mind-to-rest https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8409-skrytka-bankowa-1994#244101
Zawód : Nie chcę, żeby rzeźby uciekły
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
skinny love

Stajnie Carrowów - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stajnie Carrowów [odnośnikStajnie Carrowów - Page 4 I_icon_minitime24.08.20 16:50

4 sierpnia 1957 r.

Przez ostanie kilka dni nawet w obrębie własnego pokoju czuła się nieswojo. Bez polotu snuła się z kąta w kąt, poprawiała i tak idealnie ułożoną narzutkę i poduszki, zbyt dużo czasu spędzała jedynie ze swoimi rozmyślaniami. Nerwowość dyrektora galerii udzielała się jej w większym stopniu niż przewidywała. Beztroska ostatnich tygodni raptownie zmieniła się w ciężar przygniatający barki. Przestała traktować pracę jako wytchnienia od codziennych trosk, dlatego rozpaczliwie pragnęła znaleźć ujście dla nagromadzonego napięcia i odetchnąć pełną piersią, przez moment mogąc udawać, że wszystkie problemy zniknęły przy pomocy zmyślnego zaklęcia. Na razie trzymała to w głębi siebie, nie chcąc obarczać swoimi problemami kogokolwiek z bliskich, zwłaszcza przyszywanej bliźniaczki i przyjaciół.
Jak na skrzydłach dotarła do stajni. Tuż po przekroczeniu progu stajni wiedziała, że nigdzie indziej nie znalazłaby tak opiekuńczego ukojenia i pomysł spędzenia z aeotanami całej soboty był strzałem w dziesiątkę. Zbliżająca się chwila zobaczenia dawno nie widzianej znajomej również zrobiła swoje! Ostatni raz tak swobodnie czuła się w towarzystwie Frances, gdy wspólnymi siłami z zwykłego kawałka materiału tworzyły arcydzieło w postaci spodni, a resztę dnia spędziły na cieszeniu się swoim towarzystwem. Była ciekawa, co ostatnio działo się w życiu Phil, zwłaszcza, że ostatnio nie mogły dojść do porozumienia w sprawie terminu spotkania. Z uśmiechem na ustach razem z przyborami do czyszczenia wkroczyła do boksów jednego ze zwierząt, przedtem uprzedzając je o swojej obecności przez donośne cmoknięcie. Na widok znajomej twarzy ogier parsknął i bez większych ceregieli zaczął obwąchiwać kieszenie jej spodni, jakby nawet za przywitanie spodziewał się nagrody. Niestety ten plan nie wypalił, ponieważ smakołyki zostawiła w pokoju socjalnym.
Tuż przed wzbiciem się w powietrze porządnie sprawdziła każdy element rzędu. Ani myślała ześlizgnąć się z grzbietu w trakcie lotu z braku ochoty na pobyt w szpitalu, o ile przeżyłaby upadek... Strofując się w myślach ostatecznie ucięła roztkliwiania się nad tą mało przyjemną kwestię. Chwilę później uwolniona spod ciężaru zmartwień przecinała idealnie błękitne niebo z trudem powstrzymując się od krzyki ekscytacji, skoro mogło to zaniepokoić aeotana.
Chciałaby, żeby podniebna wycieczka trwała w nieskończoność, ale nie miała takiej mocy. Tuż po wylądowaniu na pewnym gruncie potrzebowała chwili na złapanie równowagi, dlatego opierając się o potężny bark zwierzęcia powoli dochodziła do siebie.


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Stajnie Carrowów - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stajnie Carrowów [odnośnikStajnie Carrowów - Page 4 I_icon_minitime31.08.20 18:10

Daleko od Londynu. Daleko od śmierci rozmazującej się po portowych uliczkach. Wyrwała się z tawernowego zamętu po przedłużającym się maratonie wiecznie nienapełnionych kufli. Oddychała zupełnie nowym powietrzem, obcym, nie tak trującym jak ten wojenny smród, który dopadał ludzi w najciaśniejszym zaułku, w najgłębszych piwnicach i najwyższych wieżach stolicy. Rozpływał się, docierał wszędzie, drapał w nos i drażnił oczy. Jedno wejrzenie na widoki za oknem wystarczyło, by zbudzić się z tych pięknych snów o pogodnych dniach i marzeniach możliwych wciąż do zrealizowania. Philippa nie była przygnębiona. Bardziej zirytowana tym, że nawet w lecie ciemne chmury unosiły się ponuro nad miastem, że przedłużał się czas konfliktów i obcych buciorów na jej własnym podwórku. Korzystała z okazji do wydostania się stąd, choć nigdy nie spróbowałaby uciec. Dobrze znała swój adres i swoich braci z okolicy. Nędza dreptała jej po piętach, ale nie zamierzała się wyrzekać miejsca, które dało jej najwięcej szans i najwięcej przyjaźni, które wyciągnęło ją z najgorszego syfu i pozwoliło rozkwitać. Poza dokami jednak nikt nie słyszał o Philippie Moss, a odrobina anonimowości przynosiła ulgę wymęczonej barmańskiej duszy. Przez chwilę nie musiała oglądać się za siebie, choć powiadają, że burza rozlała się już poza granicę Londynu i niedługo obejmie cały kraj. Tym bardziej musiała docierać do swoich ludzi, do głosów dawno niesłyszanych i tak bardzo cenionych.
Nie bała się ryzykować. Tajemne przejścia z Londynu odnaleźć można było w niemal każdej dzielnicy. Czekały, o ile było się jednym z tych cwanych i lepiej poinformowanych. Nie wszyscy mogli się tak po prostu stąd wydostać, nie wszyscy mieli odwagę do igrania z gniewem policji, do buntu, do opuszczania stalowych granic. Moss nawet się nad tym nie zastanawiała. Po prostu szła, mając przed sobą cel. Mało która blokada potrafiła ją zatrzymać. Szczególnie w porcie była nieźle obeznana ze wszystkimi przesmykami. Groza, ryzyko złapania i spędzenia kolejnych tygodni w celi nie stało się kulą u nogi. Drwiła z rejestracji i narastających kontroli, nie wyobrażała sobie wiecznego zamknięcia między Parszywym a kamienicą w dokach. Nie lubiła, kiedy ktokolwiek wtrącał się w jej sprawy. Takich zaś zdecydowanie nie brakowało i w tawernie i poza nią. Przywykła do samodzielności, do samotnych wędrówek odważnych kroków i wysoko uniesionej głowy ponad nimi. Czuła, że nie można jej powstrzymać. Lubiła wygrzewać się w ramionach tej dumy, tej kuszącej pewności – ona dodawała skrzydeł, ona przynosiła siłę tak bardzo potrzebną w czasie wielkich wątpliwości. Tęskniła za szczekającymi głośno dokami i zadymami na ulicach, za toczącymi się wraz z echem tłukących bibelotów handlarzynami na magicznym targowisku, za śmiechem dzieciaków robotników. I za statkami, które tłumnie wpływały i wypływały, niosąc wieść, pieniądze i skarby. Dziś miała wrażenie, że ktoś ich upchnął do wnętrza szklanej kuli. Dusili się w niej wszyscy.
W Yorkshire czuła się dobrze. W kwietniu odwiedziła te strony, nawiedzając kilka zaprzyjaźnionych głów. Pośród nich zabrakło jednak Freyi. W torebce ze skóry wsiąkiewki ukryła się całkiem niezła flaszka – prezent od kapitana któregoś z tych głośnych statków. Niosła ją, nie kryjąc zadowolenia. Wymiana zapachu ryby i gnijącego drewna na końskie łajno niespecjalnie ją ekscytowała. Chciała znaleźć kobietę zapewne rzadko wychodzącą z siodła. Budynki stajni przypominały labirynty z potworami za zakrętem. Podłużne pyski wychylały się z drewnianych okienek, parsknięcia dosięgały jej pleców, a Freyi wciąż nigdzie nie było widać. Szła więcej dalej, wyklinając pod nosem dobór butów. To miejsce zamierzało zniszczyć i tak już niezbyt błyszczące pantofle. Trudno. Zamierzała je później potraktować zaklęciem. Najpierw jednak chciała odnaleźć pogubioną między końskimi grzywami znajomą. Tu miały skrzyżować się ich drogi. Liczyła na to, że drugi punkt wspólnej wyprawy okaże się przyjemniejszy. Stajnie, doki, gnój – wszystko to splatało się w jednym wielkim syfie. Prince przejawiała sympatię do aetonanów, a Filipa wolała nieco mniejsze, kudłate potwory. Właściwie to nigdy chyba nie siedziała na koniu, a już na pewno nie na takim skrzydlatym.
Za zakrętem odnalazła zgubę. Wtuloną w koński grzbiet, zlepioną ze zwierzęcym ciałem, może nawet zafascynowaną. Uniosła lekko brwi i ostro ruszyła w jej stronę. Tak, to musiała być ona. – Freya! – rzuciła głośno, a kąciki jej ust mimowolnie się uniosły. – Koniec tej randki – dodała, lustrując uważnie kopytnego jegomościa. No cóż był potężny. Bez wątpienia. – Chociaż chętnie poznam twojego kawalera… – stwierdziła, zastanawiając się gdzieś przy okazji, jak wysoko potrafił się wznieść i czy podróżowanie na nim nie przypominało zabawy na karuzeli. Takiej bardzo wysokiej karuzeli, na której gubiło się ziemię i niebo, a kierunku przestawały mieć znaczenie. Sceptyczne podejście Phils do stworzeń lubiło się bardzo niespodziewanie zmieniać.


Powrót do góry Go down
 

Stajnie Carrowów

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Yorkshire, York-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21