Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Szachy czarodziejów

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Szachy czarodziejów - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Szachy czarodziejów - Page 7 Empty
PisanieTemat: Szachy czarodziejów   Szachy czarodziejów - Page 7 I_icon_minitime04.04.15 20:25

First topic message reminder :

Szachy czarodziejów

Tuż przy głównej ulicy, niedaleko Lodziarni Floriana Fortescue, znajduje się niewielki, zadaszony placyk, na którym postawiono kilka stołów z planszami do gry w szachy. Nad każdym z nich lewitują zaczarowane świece. Szachy cieszą się na ulicy Pokątnej dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród starszych czarodziejów i wiedźm. Zdarza się też - szczególnie wtedy, gdy pogoda dopisuje - że przechodzący tędy czarodzieje zatrzymują się i obserwują grę, a także obstawiają zakłady. Co kilka miesięcy Departament Magicznych Gier i Sportów Ministerstwa Magii organizuje czarodziejskie zawody, w których można wygrać króliczą łapkę i 200 galeonów.

Magiczne szachy: postaci przez trzy tury rzucają kością k100, do rzutu dodając bonus (lub karę) z biegłości numerologia. Wyższy wynik ukazuje przewagę jednej z postaci. Zwycięża postać, która ostatecznie otrzyma wyższy wynik, ale musi on wynosić przynajmniej 100. Krytyczny sukces oznacza natychmiastowe zwycięstwo (szach-mat) a krytyczna porażka natychmiastową przegraną. Efekty krytyczne mają zastosowanie wyłącznie na korzyść tych postaci, które posiadają biegłość numerologii (Przykładowo, jeśli postać wyrzuci krytyczną porażkę, a jego oponent biegłości nie posiada - nie jest w stanie zauważyć błędu swojego przeciwnika i wykorzystać go na swoją korzyść. Podobnież postać, która nie posiada biegłości, nie jest w stanie wykorzystać krytycznego sukcesu na swoją korzyść.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Michael Tonks
Michael Tonks

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : Auror
Wiek : 34
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 21
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Szachy czarodziejów - Page 7 1yGOSmf

Szachy czarodziejów - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   Szachy czarodziejów - Page 7 I_icon_minitime22.03.19 0:46

Przyglądał się uważnie kobiecie - poruszała się delikatnie i ostrożnie, zarówno teraz, jak i wijąc się w uścisku nie znajomego. Podświadomie rejestrował, że w jej uwadze jest coś celowego i wyjątkowego, ale luźne szaty nie pozwalały mu wpaść na oczywisty wniosek. Może i lepiej, bo dotychczas nie zastanawiał się nad tym, co dzieje się z płodami animagów w ciąży - domyślając się stanu Cassandry, jeszcze spędziłby dziwną i bezsenną noc nad encyklopedią transmutacji.
-Jak się czujesz? - przypomniał sobie. Powinien o to spytać najpierw, mogła w końcu wymagać pomocy. Instynkty detektywa wzięły górę nad ludzkim odruchem, więc nic dziwnego, że kobieta wydawała się nieufna.
-Poza akcją niewymagającą specjalnych dokumentów, nosimy tylko identyfikatory umożliwiające wejście do Ministerstwa. - uśmiechnął się szerzej, bo nieświadomość nieznajomej skojarzyła mu się z mugolskimi kryminałami, w których policjanci zawsze nosili odznaki, a jeśli nie - okazywali się oszustami. Może też była mugolaczką? Na moment wyjął z kieszeni identyfikator, który nie odznaczał się jednak niczym szczególnym - poza imieniem i nazwiskiem Michaela działała w nim tylko magia, umożliwiająca otwarcie drzwi odpowiedniego piętra w windzie. Gdy Ministerstwo jeszcze miało windę, oczywiście.
-Wyglądał. - przyznał, lecz nie definitywnie. Nie ocenia się książki po okładce, choć ucieczka napastnika od piorunów prosto w centrum anomalii była wyrazistym przejawem szaleństwa. Od niego już raczej niewiele się dowie - zdążył pewnie śmiertelnie oberwać albo faktycznie uciec w przeciwną stronę.
Podziękowanie kobiety brzmiało tak ładnie i wyszukanie, że aż zastanowił się, czy nie ma tam ironii. Mówiła jednak normalnym tonem.
-Nie ma za co. Widziałem jak rzucił się na bezbronną kobietę, każdy by zaintereweniował. Sam czarodziej stanowił zagrożenie dla ciebie, raczej nie mnie, a co do reszty...dobrze, że jesteśmy cali. - odpowiedział skromnie. Naprawdę, miał trudniejsze akcje...zaskoczyły go tylko te pioruny. Nadal trzymał się kilka kroków z daleka, wyczuwając ostrożność kobiety.
-Szaleniec czy nie, sugerował, że wiesz, co to za anomalia... - zaczął delikatnie -A ja chyba niechcący ją pogorszyłem, więc jeśli możesz cokolwiek o niej powiedzieć, będę zobowiązany. Wiem jak brzmi takie pytanie z ust aurora, ale nie przesłuchuję cię, chcę tylko się upewnić, że te pioruny nie zagrożą nikomu innemu. - czyżby? A może tylko grał dobrego policjanta?




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 31
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/38
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Szachy czarodziejów - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   Szachy czarodziejów - Page 7 I_icon_minitime24.03.19 1:27

- Bywało lepiej - odparła do bólu szczerze, gdy spytał o samopoczucie, wiecznie blada twarz nie zabarwiła się kolorem, lecz urywany oddech stał się płynniejszy, wracał do normy, a przyśpieszone uderzenie serca przestawało bić nierównym taktem, powoli wracała do siebie, choć jej dłoń instynktownie pomknęła na podbrzusze, chcąc pobudzić dziecko do ruchu. Potrzebowała jego niemego potwierdzenia, musiała wiedzieć, że było całe. Przyjrzała się nieufnie identyfikatorowi, który wyjął Tonks; nigdy nie była w Ministerstwie Magii, nie potrafiła poddać jego słów żadnej weryfikacji - jednak nie mając namacalnego dowodu, nie mogła też ot tak uwierzyć jego słowom. Nawet, jeśli nie była pewna, czy wolałaby, żeby przysłało go tutaj biuro aurorów - czy ktokolwiek inny. Przyglądając się mu mogła przypominać kotkę nerwowo poruszającą ogonem, niepewna, czy to już czas na ucieczkę, czy może warto uszczknąć z tego spotkania coś więcej. Jej twarz nie zdradziła wiele ani wtedy, kiedy przyznał jej rację, ani wtedy, gdy nazwał ją bezbronną; ostatecznie skinęła głową, zgadzając się z jego wypowiedzią.
- Odważny z ciebie czarodziej, Michaelu - stwierdziła, nie odejmując odeń spojrzenia przenikliwie szmaragdowych tęczówek, najwyraźniej nie widząc niczego niestosownego w tym, że sama nie podała swojego imienia. - Nawet, jeśli łatwowierny - dodała zaraz, przekrzywiając lekko głowę; wierzył w słowa szaleńca? - Zapewniam cię, że gdybym posiadała władzę nad anomaliami, nie dałabym się zaskoczyć szaleńcowi o zmroku, a jeśli, to bynajmniej nie potrzebowałabym wówczas ratunku. - I choć nie zadała pytania, tak z jej spojrzenia, jak wyrazu twarzy i tonu głosu, zdawała się pytać jego, czy sądził inaczej. Badała anomalie, owszem, wiedziała o nich znacznie więcej, niż przeciętny czarodziej i zapewne dużo więcej, niż większość uczonych głów. Odkrywała jej tajemnice wraz z innymi rycerzami, biorąc udział w podróży aż ku ich głębi. Ale ich moce znajdowały się daleko poza jej zasięgiem, nie potrafiła wywoływać ich na życzenie i wątpiła, by kiedykolwiek osiągnęła podobną moc. Uczynił to tylko Grindelwald, a ona nie była równie utalentowana, co on. - Podejrzewam, ze wywołując tę burzę, związałeś się z nią znacznie mocniej, niż ja. Nie wiem, czy ona przejdzie. I nie wiem też, czy kogoś skrzywdzi. Mam nadzieję, że nie, ofiar anomalii i tak jest już zbyt wiele, ale jeśli chcesz spojrzeć w przyszłość, powinieneś wiedzieć, że gwiazdy nie są dziś w pomyślnej konstelacji. Los po raz kolejny może się okazać okrutny. - Twierdził, że jej nie przesłuchiwał, jednak do rzekomego być może aurora nie mogła i nie potrafiła podejść z ufnością. Niezależnie od tego, złe omeny błyszczące srebrnym haftem na niebie były jej jedyną wskazówką odnośnie konsekwencji rozbudzonej anomalii.





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : Auror
Wiek : 34
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 21
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Szachy czarodziejów - Page 7 1yGOSmf

Szachy czarodziejów - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   Szachy czarodziejów - Page 7 I_icon_minitime26.03.19 0:03

Dłoń na podbrzuszu i wcześniejsze wahanie kobiety (choćby przy zwlekaniu z przemianą we wronę) powoli zaczynały układać mu się w całość, choć daleki był od snucia wniosków i pewności. Kiedyś już spytał kobiety czy jest w ciąży, a nie była - i chociaż ratunek przed szaleńcem daje więcej podstaw do takiego pytania niż norweska potańcówka, wolał już nigdy więcej nie ryzykować ze snuciem takich przypuszczeń. Chociaż nie skomentował swoich podejrzeń na temat jej stanu, dopytał z niespotykaną jak na siebie wyrywnością:
-Odprowadzić cię do uzdrowiciela? Albo bezpiecznego miejsca? - w normalnej sytuacji nie pytałby chyba, widząc, że jest cała. Wciąż miał miejsce anomalii do zbadania. Gdy tylko burza się uspokoi, powinien sprawdzić, czy szalony czarnoksiężnik wciąż tam jest. Albo powinien naprawdę przesłuchać kobietę, gdyby okazało się, że szaleniec miał jednak trochę racji. Ale nagle to jej zdrowie stało się priorytetem.
Mike miał lata doświadczenia w pracy aurora i raz już zapłacił własnym zdrowiem i normalnością za łagodniejsze podejście do dawnego kolegi. Nigdy więcej, ale chyba nadal był sentymentalny, albo trochę naiwnie nie chciał uwierzyć, że drobna i ładna kobieta chyba-w-ciąży może być zamieszana w coś naprawdę poważnego i okrutnego. Nie był też jednak zupełnie przekonany o jej niewinności, bo coś mu w tym wszystkim nie pasowało. Co było łatwowiernością w tym przypadku i komu powinien wierzyć?
Uśmiechnął się, gdy skomplementowała jego odwagę - jak każdy mężczyzna, lubił usłyszeć coś takiego. Ponadto ostatnie dni spędził w archiwach, nie widząc za bardzo sensu swojej pracy. Miło było od czasu do czasu uratować komuś życie.
Mina nieco mu zrzedła na jej kolejne słowa: obarczenie go współodpowiedzialnością za anomalie i złą wróżbę. Za kilkanaście dni, w listopadzie, przy nieustannie zacinającym deszczu, będzie nieraz wspominał jej słowa. I chociaż w głębi duszy będzie wiedział, że gigantyczna burza nie ma chyba nic wspólnego z jego zaklęciem Tempus, niepokój pozostanie.
-Muszę zatem zapytać, czego szukałaś w tamtym zaułku? Niczego tam nie było...tylko anomalia. Znasz się trochę na nich...ogółem? - przyjrzał się jej z zainteresowaniem, wywnioskowując z jej słów, że nie ma władzy nad anomaliami, ale że coś o nich wie. Dla niego badanie anomalii było trochę głupie i ryzykowne, trochę fascynujące i godne podziwu. W przeciwieństwie do Cassandry nie wiedział, że mogło też wiązać się z więzieniem i narażaniem na działanie czarnej magii zapijaczonego czarodzieja, który w konsekwencji oszaleje.
-Powinnaś być ostrożna, chodząc sama po mieście. Londyn nie jest tak bezpieczny, jak chcielibyśmy wierzyć, a ten szaleniec zachowywał się, jakby się spodziewał, że kogoś tam zastanie. - im dłużej nad tym myślał, tym bardziej troska o zdrowie zaatakowanej kobiety mieszała się w nim z poczuciem, że czegoś nie wie: o intencjach czarownika, o tym, co tam robiła, o niej.
-Jak masz na imię? - celowo nie spytał o nazwisko, chcąc zapewnić ją, że to nie jest...formalne przesłuchanie. Był tu jako auror, ale też jako człowiek.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 31
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/38
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Szachy czarodziejów - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   Szachy czarodziejów - Page 7 I_icon_minitime27.03.19 1:37

- Nie - zaprzeczenie z jej ust wymknęło się nieco zbyt szybko, nie mogła pozwolić aurorowi iść za sobą, nie mogła doprowadzić go do lecznicy, nie mogła też zdradzić się z obecnością na Nokturnie moment po tym, jak dostrzegł ją w potencjalnie niemoralnej sytuacji. Nie mógł. Absolutnie nie mógł. Przyciągnięciem pod próg własnego domu aurorskiego patrolu mogłaby zniszczyć wszystko, na co pracowała. - Nie trzeba - dodała zaraz, nieco łagodniej, mniej wystraszonym tonem głosu, musiała opanować tak siebie, jak sytuację. - Mój mąż - dodała bez mrugnięcia powieką, choć męża wcale nie miała; gładkie pominięcie prawdy wcale nie było trudne - jest zazdrosnym czarodziejem - Ze zdumieniem zauważając, jak blisko znalazła się prawdy, na oślep szukając ratunku - będzie lepiej, jeśli nie zobaczy mnie w męskim towarzystwie późnym wieczorem. - Obserwowała wyraz jego twarzy, szukając na niej zrozumienia. Dopiero po chwili przypominając sobie analogię do swojego pierwszego spotkania ze Skamanderem - z tą różnicą, że wtedy mówiła prawdę. Mężczyźni zaskakująco łatwo wchodzili w rolę obrońców, gdy uśmiechnął się na zasłyszany komplement, poczuła, że trafiła nim na urodzajny grunt. Pokręciła przecząco głową na jego pytanie, uciekając od kłamstwa chwytając się pierwszej części jego pytania.
- W zaułku leżało ciało - odparła, zgodnie już z prawdą, którą prościej było wypowiadać, choć i tu pewne fakty musiała nagiąć. - Słyszałam, jak ktoś krzyczał, że tam leży - poszłam to sprawdzić, myślałam, że istniała szansa odratować tego człowieka. Ale było już za późno. Ciało nosiło ślady czarnej magii, lecz nie przyjrzałam się mu bliżej. Nie zdążyłam. - Nie praktykowała uzdrowicielskiej sztuki legalnie, więc i od tego tematu uciekła, mówiąc jedynie o tym, co było prawdą. - Kiedyś uczyłam się, by zostać uzdrowicielem, zostało mi w głowie trochę wiedzy - dodała zatem tonem wyjaśnienia. Milczała, wysłuchując krótkiego pouczenia, choć nie zdarzało jej się to często - przeważnie nie dawała powiedzieć sobie ani słowa. Teraz znalazła się jednak w sytuacji bez wyjścia.  - Masz słuszność, jestem lekkomyślna - obrończe gęsty mężczyzn zwykły przybierać na sile wobec kobiet infantylnych. Nie była taką, ale mogła się nią stać na kilka chwil, jeśli miało jej to ocalić życie. - Czasem zapominam, że z dnia na dzień Londyn coraz mocniej przypomina wojenne pole. Nie powinnam w ogóle wychodzić sama po zmroku. - Wciąż co prawda nie miała, nie mogła mieć, całkowitej pewności co do tego, czy rozmawia z aurorem, jednak jeśli stał przed nią wróg, tym mocniej powinien lekceważyć jej siłę ; element zaskoczenia mógł się okazać jej istotnym elementem.
Kiedy zapytał o imię, nie odpowiedziała od razu; jej usta wygięły się i poruszyły, lecz spomiędzy nich nie wydobył się żaden dźwięk. Ostatecznie - odpowiedziała:
- Mówią na mnie Cassandra  - urwała na moment, by zaraz podjąć dalej:
- I, jeśli to już wszystko, powinnam się oddalić...





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : Auror
Wiek : 34
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 21
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Szachy czarodziejów - Page 7 1yGOSmf

Szachy czarodziejów - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   Szachy czarodziejów - Page 7 I_icon_minitime27.03.19 12:44

Coś mu w tym wszystkim nie grało - szybkie zaprzeczenie, ktoś krzyczący o ciele (w zaułku nikogo przecież nie było...?), brak nazwiska, mówienie mu tego, co mógłby chcieć usłyszeć. Nie odnalazła na twarzy Michaela zrozumienia, jedynie głęboki namysł. Z drugiej strony - wszystkie jej kłamstwa trzymały się kupy. Wydawała się zdenerwowana. Była zaniepokojona spotkaniem z kimś, kto podawał się za aurora, ale Mike o tym przecież nie wiedział. Jak dla niego, mogła przecież niespokojnie myśleć o powrocie do zazdrosnego męża. Widział z daleka, że ktoś ją śledzi, ale ktoś mógł krzyczeć o trupie jeszcze bardziej z dala. Może wspólnik tamtego szaleńca?
-Rozpoznałaś głos tego, kto krzyczał? - zmarszczył lekko brwi. -To mógł być przypadek...ale jeśli ktoś wiedział, że znasz się trochę na leczeniu i możesz zboczyć z trasy z takiego powodu, to może tamten szaleniec nie zasadził się na Ciebie w pojedynkę? - zasugerował z powagą. Chyba uwierzył, że to kobieta jest ofiarą w całym zajściu.
Uśmiechnął się blado.
-Też jesteś odważna, Cassandro. Choć przed udzieleniem pomocy, pomyśl o własnym bezpieczeństwie. Najlepszy ratownik to cały ratownik. - zażartował, a jej imię miękko układało się na jego ustach. Nie byłby chyba tak skory do uwierzenia jej, gdyby po prostu wysłuchała pouczenia, powtarzając wyuczoną formułkę kogoś skruszonego. Ale najpierw skomplementowała jego własną odwagę, a teraz zaimponowała mu swoją gotowością do ratowania kogoś rannego. Lekkomyślnym, ale brawurowym zbliżeniem się do anomalii, by sprawdzić, czy denat jeszcze żyje. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia też wykazała przytomność umysłu, szybko odlatując.
Chętnie poznałby jej nazwisko, ale czuł, że nie powinien drążyć...ani nawet próbować z nią flirtować. Była wystraszona, miała męża, a on był wilkołakiem.
Należało pozwolić jej odejść, nawet jeśli wciąż coś mu nie grało, jeśli instynkt aurora podpowiadał, że coś tu nie pasuje. Zdusił to w sobie, ganiąc się za zbytnią podejrzliwość. Chciał choć przez moment poczuć się jak zwykły bohater, a nie paranoiczny stróż prawa.
-Oczywiście. Uważaj na siebie, Cassandro. - pożegnał się i odszedł o kilka kroków. Odruchowo obejrzał się jeszcze przez ramię, zobaczyć w którą stronę odchodzi kobieta.

/zt :pwease:




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 31
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/38
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Szachy czarodziejów - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Szachy czarodziejów   Szachy czarodziejów - Page 7 I_icon_minitime11.05.19 19:49

Musiała być ostrożna: kontakt z aurorem, choćby i pozornie najłagodniejszym, niósł ze sobą poważne ryzyko, którego nie zamierzała lekceważyć. Pozostawała jednak spokojna, ten wieczór zagwarantował wystarczająco wiele przykrych niespodzianek, ale wychodziła cało z gorszych opresji, nie musząc polegać na dzielnych mężczyznach. Chyba, że istniejących wyłącznie w wyobrażeniach, jako zaborczy, agresywni mężowie. Kłamstwo gładko spłynęło z ust wiedźmy, brzmiało prawdopodobnie i równie skutecznie wpłynęło na zaprzestanie dżentelmeńskich odruchów rosłego mężczyzny, chcącego roztoczyć nad nią swą pieczę.
Lub intensywnie przesłuchać. Zmarszczyła lekko brwi, szczelniej otulając się nieco zbyt cienkim jak na tą aurę płaszczem. - Nie, nie rozpoznałam jego brzmienia - odparła ostrożnie, po chwili lekkiego zastanowienia. Sugestia napotkanego przypadkowo aurora - o ile to z nim miała do czynienia - wydawała się sensowna, lecz nie zamierzała kontynuować pogawędki i ustaleń dotyczących jej bezpieczeństwa. Wbrew pozorom, mogła czuć się w tym rejonie całkiem bezpiecznie. Kiwnęła tylko głową, odwzajemniając uśmiech, choć mniej sympatycznie. Była zmęczona. - Poradzę sobie- zapewniła tylko, nie chcąc, by nalegał na towarzyszenie jej w drodze powrotnej do lecznicy. I tak zdradziła mu wystarczająco wiele, a własne imię brzmiało w ustach wysokiego czarodzieja dziwnie miękko. - I wezmę twoje przestrogi pod uwagę - w tych czasach nigdzie nie jest w pełni bezpiecznie - dodała łagodniej, po raz ostatni przyglądając się twarzy nieznajomego. Daleka łuna latarni i księżycowa poświata wydobywały z mroku jasną łunę, podkreślającą złote włosy oraz wyrazisty profil. Wydawał się spostrzegawczy, gotowy dopytać o resztę szczegółów - może nawet rozpocząć prawdziwe przesłuchanie - ale na szczęście nie zabrnął w ten ślepy zaułek. Skinęła mu lekko głową, po czym nasunęła na krucze włosy cienki materiał kaptura, by choć trochę osłonić się od burzowych podmuchów wiatru. - I ty także bacznie obserwuj swoją drogę do domu - odparła na pożegnanie w podobnym stylu. Nie czekała jednak na końcowe uprzejmości ani tym bardziej na pozwolenie: odwróciła się szybko i wkrótce zniknęła za rogiem ulicy, skręcając w jej boczną odnogę, prowadzącą znaną niewielu ścieżką prosto w okolice nokturnowej lecznicy. Musiała wrócić do domu, do córki - czuła, że nie była to dobra noc, dobra godzina ani, niestety, dobry czas na samotne wędrówki.

/zt





bo ty jesteś
prządką


Powrót do góry Go down
 

Szachy czarodziejów

Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19