Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Baśniowa puszcza

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Baśniowa puszcza - Page 11 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime27.12.16 21:54

First topic message reminder :

Baśniowa puszcza

Głusza skąpana w mlecznej mgle i ciszy, nie zapraszająca nikogo do swoich progów. Dokoła znajdują się tylko wysokie, proste jak struny drzewa, posadzone w równych rzędach, odbijające od swoich pni większość dźwięków, co w gruncie rzeczy skutkuje ogromnym, ale też głuchym, tłumiącym echem. Gdy stąpa się po mchu, szalenie miękkim i również szalenie grząskim, coś zmusza do ciągłego uważania na kroki. Woda nie szemrze, ale wciąż płynie, tworząc coś na kształt spokojnego strumienia, płynącego prostą drogą w jednym kierunku - na północ.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Melisande Rosier
Melisande Rosier

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5178-skrytka-bankowa-nr-1209 https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
Zawód : badacz-behawiorysta smoków, przyszły dyplomata rezerwatu Kent
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : n/d
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime23.08.20 18:03

Kiedy Tristan wysłuchał jej słuch, a później odezwał się ponownie jej usta oblekł uśmiech pełen zadowolenia, może nawet przebiegłości. W oczach zaświeciły się iskry. Nie było mowy, żeby nie łączyła ich ta sama krew, skoro ich myśli zdawały się czasem jednakie.
- Sądzę, że tak. A nawet jeśli nie, który badacz specjalizujący się w zwierzętach wodny, byłby w stanie odmówić pokusie, możliwości zobaczenia na własne oczy stworzenia tak niezwykłego, jak srebrnik? - zapytała poprawiając fałdę na spódnicy sukni. - To jeden z argumentów, którego zamierzam użyć. - przyznała spokojnie i widać było, że nie mówiła tego tylko dlatego, że właśnie usłyszała słowa Tristana. Gdyby nie przemyślała tego wcześniej, najpierw rozważyła by wypowiedziane słowa, a później poszukiwała w nich słabych punktów. Ale ta możliwość ich nie miała. Transakcja wiązana. Aiden dostawał możliwość jaką nie miało wielu. Dostanie też zasoby, bo na tym, by zbadać srebrnika dokładnie, zależeć mogło obu stronom. Nikt nie podsunie mu pod nos takiej oferty, nikt też nie skorzysta na niej bardziej niż oni. Zyskując nie tylko magizoologa, ale i informacje dla siebie. On musiał jeno zgodzić się wspomagać ich działania swoją wiedzą. Tylko tyle. Niewielka to była cena, prawda?
Zbliżali się do domu należącego do Adriena Brynea. Postanowienie które rosło w niej od szczytu w Stonhenge nie chciało więcej oczekiwać. Musiała chociaż wiedzieć, że będzie w stanie obronić samą siebie. Słowa, które wypowiedział Tristan niosły w sobie wiele racji.
- Czy nie dlatego jesteś tu teraz ze mną? - zapytała, oglądając się na niego w zmienionej, postarzałej postaci. - Bo jednocześnie nie chcesz mnie zamykać, ale obawiasz się, że ktoś spróbowałby trafić cię tam, gdzie trafić najłatwiej? - odpowiedziała kolejnymi pytaniami. Zwróciła swój wzrok znów w kierunku domu. - Czy nie dlatego nie odrzuciłeś od razu propozycji, którą wystosował Black? - bo pomimo swoich przywar, tego, kim był, jaki ród reprezentował wiedziałeś o nim więcej. Dostrzegłeś też to, że poza tobą i on nie chciał dopuścić by cokolwiek stało się mnie? Związany nie tylko przysięgą, ale pragnieniem, które powoli rosłow nim niezauważalnie, aż nie miał się mu już jak oprzeć. - Nie jestem na nie gotowa, dopiero teraz, gdy o tym powiedziałeś zrozumiałam, że nie przygotowałam się na wszystko. Nie pomyślałam by zabezpieczyć sobie drogę ucieczki. - przyznała, a jej twarz przecięło chwilowe strapienie. Może powinna być rozsądniejsza, ale to sytuacje do których musiała dopiero się dopasować. Których jeszcze nie znała. Których nie postrzegała odpowiednio. Nauczona a może przyzwyczajona, że nikt nie spróbuje jej zagrozić, nie wzięła tego pod uwagę. A może zwyczajnie pewna, że Tristan jej pomoże. To było nieroztropne, jednak w tej chwili nie była w stanie tego zmienić. Mogła tylko nie popełnić tego błędu ponownie. - Jeśli taka jednak będzie twoja wola, nie podejmę się żadnego zadania ponownie. - dodała bez żalu, czy smutku. Była w stanie to zrobić, jeśli tylko właśnie tak chciał. Finalnie, każda decyzja którą podejmie była tą, którą miała zaakceptować.
- Możliwością. - odpowiedziała bratu. - Czy nawet możliwościami. - dodała spokojnie będąc już całkiem blisko, zwróciła znów wzrok na brata. -  Pieniądze i strach mogą okazać się pomocne, ale wątpię by kluczowe. - wymówiła przedstawiając bratu swój plan. - Pokażę mu co może zyskać i jak wiele może stracić. - podsumowała krótko, wchodząc na ganek niewielkiego domku. Jej dłoń nie zawahała się, kiedy uniosła dłoń, by zastukać w drzwi trzy razy.





the whole new world just behind
one breath.

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
Tristan Rosier

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Nie ma nic piękniejszego niż śmierć pięknej kobiety.
E. A. Poe
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Baśniowa puszcza - Page 11 E63803b007b647f59bccfeee588c116c

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime25.08.20 13:02

Skinął głową, przyznając jej rację; zastanawiał się nad potencjalnymi korzyściami z przeciągnięcia mężczyzny na właściwą stronę - zupełnie tak, jak gdyby miał wybór, wierzył, że będzie dość rozsądny, by podążyć za słowem Melisande dobrowolnie, to była jej próba umiejętności. Jej zadanie. Gdyby miał go wypełnić on, po prostu wziąłby tego człowieka pod imperiusa, czym z pewnością zaoszczędziłby sporo czasu - dawno minęły czasy, kiedy zamierzał przekonywać kogokolwiek siłą argumentu do obrania właściwej ścieżki. Dla niego czas na półśrodku już minął, nie interesował się też dłużej płotkami, choć badacz wodnych stworzeń mógł zostać użyty również - z ich strony - czysto prywatnie.
- Być może - odparł na jej słowa, rozumiała go, znała go wiele lat, potrafiła czytać jego emocje, wiedziała. Nie widział potrzeby zamykania Melisande, dostrzegał przecież jej potencjał, jej umysł i jego siłę, jej ambicję i determinację. Nie była mdłą amebą, pragnęła czegoś więcej. Czy zamierzał pozwolić jej to zabrać, nie był pewien, nadchodziły ciężkie czasy, a on nigdy nie pozwoliłby wyjść na takie spotkanie Evandrze.
Zatem dlaczego pozwalał na to jej? Chciał i nie chciał, chciał wierzyć, że zadanie, które jej przydzielono, zostało odczytane jako względnie bezpieczne. Spojrzał na nią z ukosa, nie mieli dotąd okazji pomówić o Alphardzie otwarcie. Skrzatka wyznała mu, że Black sam przedstawił jej swoje zamiary krótko po opuszczeniu jego gabinetu. Fakt, że jeszcze kilka miesięcy temu przegoniłby go od razu. W zasadzie i moment przed przybyciem Alpharda sądził, że by to zrobił - a jednak jego propozycja miała w sobie coś zaskakująco interesującego.
- Alphard Black ma w sobie potencjał, którego odmawiałem mu wcześniej - stwierdził w końcu, ciągnęła się za nim przykra reputacja człowieka bardziej emocjonalnego niżeli rozsądnego, ale ostatnim czasem brylował na rycerskim spotkaniach. Jego kariera w Ministerstwie Magii nabierała rozpędu, a on sam powoli wychodził na jedną z ważniejszych arystokratycznych figur. Dużo wiedział - i potrafił tę wiedzę wykorzystywać, co udowodnił już nie raz. Miał w pamięci jego ostatnie wystąpienie. Rozważając wszelkie za i przeciw, był w tym momencie najlepszym kandydatem do ręki Melisande. - A ród Black jest potężny. - Nie wolno mu było dłużej kierować się emocjami, nie odkąd na jego palcu pobłyskiwał nestorski pierścień. Emocje musiały ustąpić wyrachowaniu, które podpowiadało, że sojusz z Blackami mógł przynieść wymierne korzyści. - Twoja ręka ugruntuje jego pozycję - Była najstarszą siostrą nestora potężnego rodu, najstarszą siostrą śmierciożercy stąpającego u boku Czarnego Pana, damą o posagu, jaki innym się zapewne nie śnił. - A jego pozycja będzie zabezpieczeniem twojej pozycji. - Nie oddałby jej nikomu, w czyją przyszłość mógłby zwątpić. Na razie zbył Alpharda, prosząc go o przysługę, sprawdzając, na ile zdeterminowany jest, by poślubić Melisande. Ale nie wątpił.
- Świstoklik, Melisande - odpowiedział krótko. - Zawsze powinnaś mieć kogoś u boku i świstoklik, który pozwoli ci zniknąć, jeśli sprawy przybiorą nieoczekiwany obrót. Nie możesz wdawać się w zwady. Nie możesz ryzykować. Podjęcie się obrony byłoby wejściem w spór, a to wiąże się z ryzykiem, na które nie możesz sobie pozwolić. - Nie powinna walczyć, nawet o tym myśleć. Powinno nie być jej nigdzie tam, gdzie walki toczyły się swoim rytmem, nawet, jeśli w tym momencie toczyły się wszędzie. - Poproś Ramseya - zasugerował, pewien, że dla Mulcibera stworzenie podobnego narzędzia nie byłoby problemem. Wystarczająco znał też zabezpieczenia samego Chateau Rose, żeby mieć pewność, że świstoklik odstawi ją w bezpieczne mury. - Wiem - dodał, gdy zapewniła go o swoim posłuszeństwie. Przynajmniej na razie - zabraniać jej nie zamierzał, ponownie skinął głową, przyjmując jej argumenty, gdy stanęli już w pobliżu drzwi domostwa; cofnął się pół kroku, wkładając dłonie do kieszeni płaszcza, postarzała twarz miała być wystarczającym kamuflażem. W końcu drzwi się otworzyły, a w nim stanął czarodziej dojrzałego wieku, lustrując gości wzrokiem pozbawionym zrozumienia  - w końcu ogniskując go na dziewczynie.
- Kim jesteście?  - zapytał od wejścia; Tristan milczał, jego śladem przeniósł wzrok na siostrę. To był jej spektakl.




the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns

o u t g r o w n

Powrót do góry Go down
Melisande Rosier
Melisande Rosier

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5178-skrytka-bankowa-nr-1209 https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
Zawód : badacz-behawiorysta smoków, przyszły dyplomata rezerwatu Kent
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : n/d
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime27.08.20 17:27

To była jedna z sytuacji, którą mogli, a nawet powinni wykorzystać najmocniej jak się da. Samo potwierdzenie jedynie tego, że będzie ich wspomagał to było za mało, kiedy mogli zyskać specjalistę, przy tym samym nakładzie pracy i czasu. Była pewna, że i ona sama mogła się od niego jeszcze czegoś dowiedzieć. Zwłaszcza, jeśli chodziło smoki - czy też tego jednego, konkretnego smoka. Cóż, dość jasnym było dla niej, że zwyczajnie nierozsądnym było odmówienie współpracy. Kolejne pytania zawisły w powietrzu w odpowiedzi na jedno z jego stwierdzeń. Oboje znali się dobrze, rozumieli się, czasem nawet słowa nie były potrzebne. Rozumiał bolączki jej serca, ciągoty, czy przyzwyczajenia. Znał jej słabości. Znał też jej siłę i umiejętności. Rozumiała jednak jego rozdarcie. Wahanie w którym nie mógł zdecydować się całkiem. Była ważna, oboje to wiedzieli. Ale była też słaba, słaba jeśli chodziło starcie, słaba jeśli chodziło o walkę. Otoczona opieką, nigdy nie była zmuszona by się jej poddawać. Które stwierdzenie które padło z jego ust nie zmieniło jej wyrazu twarzy. Nie zwróciła ku niemu głosy stawiając kolejne kroki ku miejsca w którym znajdował się dom. W nim samym musiało toczyć się starcie. Jego obecność miała być gwarancją jej bezpieczeństwa, gdyby coś poszło nie tak, jak pójść powinno. Czuła spojrzenie, które na nim zawisło. Tak samo jak zdawała sobie sprawę, że obserwujący z pewnej odległości jej spotkanie Claude i Prymulka z pewnością streścili je dokładnie Tristanowi. W Château Rose nic nie mogło się dziać bez jego wiedzy, czy też zgody. Śmiałe wyzwanie Alpharda tego wieczora musiało być powodowane chwilą. Nie mógł przecież zakładać, że tego wieczora uda mu się spotkać jeszcze z nią.
- To fakt.- zgodziła się z nim ze spokojem, dopiero teraz spoglądając w jego kierunku. Uniosła łagodnie kąciki warg. - Zapłacił też za to czego się dopuścił swoim własnym spokojem. - choć pewnie już o tym wiesz, prawda? Alphard Black, który nie potrafił znieść uśmiechu na jej twarzy. Którego skręcała myśl, że nie dała się podejść. Który widział w niej jedynie wroga zjawił się w Château Rose postanawiając złączyć ich drogę. Jak wiele nocy spełzło mu na wmawianiu sobie szaleństwa. Jak wiele dni próbował wyzbyć się ciekawości, którą rozbudzała przy każdym kolejnym spotkaniu? Wiedział tylko on sam. Kolejne stwierdzenie skwitowała jedynie skinięciem głowy.
- Jeśli uzyska Twoją zgodę i przychylność, nie zamierzam poprzestać jedynie na ugruntowaniu jego pozycji. - odpowiedziała bratu po kolejno wypowiedzianych przez niego słowach. -  Pomogę mu wejść wyżej, niźli zdołałby sam. - całkowicie szczera decyzja, pełna pewności, że jest w stanie tego dokonać. Była Melisande Rosier. Najstarszą siostrą nestora, jak niegdyś powiedziała Alphardowi, może być jedynie ozdobą, ale może być czymś więcej.
Przyznała się do własnej nieświadomości, do tego, że nie była całkowicie przygotowana. I tak nie byłaby go w stanie okłamać. Za dobrze ją znał. Świstoklik. Tak oczywiste stało się to nagle, gdy o tym powiedział. Nie mogła odmówić słuszności jego słów. Miał rację, nie mogła ryzykować, musiała zawsze mieć bezpieczne wyjście. Możliwość ucieczki.
- Niezwołcznie. - zgodziła się z nim, wiedząc, że Ramsey nie odmówi jej prośbie. Na krótkie słowo potwierdzające jedynie świadomość tego, że jest posłuszna skinęła lekko głową wchodząc na drewniane schodzi.
- Lady Melisande Rosier, to mój towarzysz Corentin. - przedstawiła się i pobieżnie brata,  zawieszając błekitno stalowe spojrzenie na mężczyznie, który otworzył im drzwi. - Jestem behawiorystą z rezerwatu w Kent, mam do przedyskutowania z panem, panie Bryne, pewne sprawy. Wejdźmy, nie będziemy przecież rozmawiać w progu. - jej usta oblekał łagodny uśmiech, jednak oczy wyraźnie przedstawiały że nie przyjmuje odmowy. Nie zapytała czy mogą wejść, nie prosiła o pozwolenie od samego początku sugerując, że ta rozmowa się odbędzie. W końcu pofatygowała się aż tutaj.





the whole new world just behind
one breath.

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
Tristan Rosier

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Nie ma nic piękniejszego niż śmierć pięknej kobiety.
E. A. Poe
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Baśniowa puszcza - Page 11 E63803b007b647f59bccfeee588c116c

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime03.09.20 0:33

- Wiem - wypowiedział krótko, ucinając rozmowę, gdy znaleźli się już przy budynku; prywatnej pogawędki nie mogli ciągnąć przy obcym człowieku, informacje tak istotne musiały pozostać między nimi  - ukryte, tajne, niesprzedajne. Wiedział, że Melisande pomoże, wiedział, że miała w sobie siłę, determinację, dzięki którym bez trudu osiągnie to, czego pragnęła. I wiedział też, że była ambitna, a do tego dość inteligentna, by nie popełnić zbędnych błędów. Melisande jako żona nie będzie nigdy balastem, będzie szyją, która pokieruje głową, szeptem, który pchnie ku lepszemu, pomocną dłonią, która wesprze w trudniejszej chwili i rozsądkiem, które pozwoli uciszyć serce. Właśnie dlatego, zdając sobie sprawę z jej ceny, nie zamierzał oddać jej byle komu. Ale Alphard zaczynał go przekonywać, choć nie uczynił jeszcze nic, starając się o rękę Melisande. Zaczynał go przekonywać tym, co mówił i w jaki sposób mówił, w trakcie spotkania Rycerzy Walpurgii - mówił jak polityk, przyszły wielki polityk, którym naprawdę miał szansę się stać. Mimo ciągnącej się za nim jak smród nieprzychylnej reputacji - ale czy Tristan cieszył się kiedykolwiek dobrą? Pomiędzy słowami składającymi się na wyzwanie Melisande znajdowało się jednak coś więcej: ona tego chciała. A on - nie chciał jej skrzywdzić. Wiedział, że w tej kwestii nie mógł kierować się emocją, ani własną, ani jej, ale czy potrafiłby spojrzeć w lustro oddając ją w ręce człowieka, którym by gardziła? Czasem wszyscy musieli robić to, czego od nich wymagano - zamiast tego, czego rzeczywiście pragnęli. Pytanie, czy Alphard naprawdę był jej wart, pozostawało otwarte. Skinął głową, odbierając jej słowa jako zapewnienie, że o siebie zadba. Przy nim nic nie mogło jej zagrozić, bo szansa na to, by spotkali na swojej drodze coś gorszego od niego samego, zdawała się raczej niewielka. Ale oboje wiedzieli, że nie zawsze będzie mógł przy niej być. Wyprostował się, przekrzywił głowę lekko w bok, gdy otwarły się przed nimi drzwi. Nie było mu łatwo - nie powiedzieć nic, nie wtrącić się w słowa Melisande. Był przyzwyczajony grać pierwsze skrzypce i odkładał je w zasadzie niechętnie.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy byli umówieni... - odparł za to mężczyzna w drzwiach, ściągając brew. Obrzucił wzrokiem samego Tristana, który najwyraźniej nie zrobił na nim większego wrażenia. - Nie ma panienka zwyczaju czekać na zaproszenie, co? - Zogniskował na niej spojrzenie, angielscy arystokraci pewnie nigdy nie cieszyli się większą popularnością w walczącej o niepodległość Irlandii. Jednak o tyle, o ile sam tytuł zdawał się nie uczynić na nim wrażenia, tak wspomnienie rezerwatu wzbudziło mimowolne, widoczne na jego twarzy zainteresowanie - i to pewnie ono sprawiło, że ostatecznie pchnął drzwi dalej, wpuszczając czarodziejów do środka - i spokojnym krokiem wchodząc wgłąb budynku, gdzie poprowadził ich do niewielkiego, ale przytulnego saloniku. Białe grube firanki minimalizowany dostęp światła, a krzesła ustawione były wokół owalnego stołu, na który skinął głową. - O co chodzi?




the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns

o u t g r o w n

Powrót do góry Go down
Melisande Rosier
Melisande Rosier

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5178-skrytka-bankowa-nr-1209 https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
Zawód : badacz-behawiorysta smoków, przyszły dyplomata rezerwatu Kent
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : n/d
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime27.09.20 19:44

Kiedy Tristan jednym krótkim słowem uciął rozmowę którą prowadzili w drodze do domu mężczyzny zerknęła na niego jedynie skinając głową. Nic więcej nie było do powiedziała. Nie zamierzała kwestionować jego decyzji, ale jednocześnie jasno dało mu znać, że nie ma nic przeciw niej - chociaż nawet gdyby było inaczej, zachowałaby tę informację dla siebie. Tristan, teraz, jako nestor, miał obowiązek podejmować decyzje najlepsze dla rodu. Nie dla niej, nie dla jej wygody, czy zachcianki, czy nawet serca. Chociaż zdawała sobie sprawę, że po tym, co spotkało Marie, podjęcie decyzji o wypuszczeniu jej z domu, była jeszcze trudniejsza. Zwłaszcza, że rozważał oddanie w ręce rodu z którym nie łączyły ich dobre relacje, nawet nie tyle co żadne, a negatywne. Wiedziała - a może bardziej - domyślała się, czego może spodziewać się na włościach Blacków. Ale nie obawiała się. Poradziła sobie z Alphardem, widziała jego wzrok, widziała zainteresowanie i pragnienie, tak samo wiedziała, że mogła przekonać do siebie każdego jego wujka, dziadka, ciotkę czy matkę. Wszystkiego, czego było jej trzeba to cierpliwości i czasu. A to, miała mieć. Bardziej by się obawiała, gdyby Black nie chciał o nią zadbać, gdyby nie zrodziło się w niej uczucie, którego sam z początku się bał. Zacznie od jednego sojusznika, by potem zjednać cały ich ród, sprawiając, że w końcu nie będą wiedzieli jak wcześniej radzili sobie bez niej.
Była wdzięczna, że Tristan zgodził się z nią dzisiaj wybrać. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie wszędzie się nadawała, nie wszystko miała w zasięgu swoich umiejętności i że nie po wszystko powinna sięgać. A na ten moment, najważniejsze powinno być jej bezpieczeństwo. Jej ręka, była wiele warta, a ona sama była jednym ze słabszych punktów jej brata. A jednak, nie pomyślała o wszystkim, a powinna. Teraz będzie już mądrzejsza. W końcu znaleźli się przed drzwiami a kiedy te otworzyły się od razu zaczęła. Pierwsze z twierdzeń, które wypadło z jego ust opruszyła milczeniem i spojrzeniem intensywnie błękitnych tęczówek. Na drugie uniosła wargi w pięknym, ujmującym uśmiechu nim właśnie przyznając mu rację. Weszła do mieszkania, kierując się za nim, a później zajęła jedno z krzeseł, zasiadajac tak, by znaleźć się na przeciw.
- Chcę zaoferować panu coś, czego nikt inny panu nie da. - zaczęła po krótkim pytaniu, które padło z jego ust. - Pana renoma, pana wyprzedza, panie Byrne. - najpierw zainteresować, później, zadziałać na próżność. Słyszała o nim. Czarodzieju, znawcy wodnych stworzeń. - To układ, który jest intratny dla obu stron. Pan ofiaruje nam całą swoją wiedzę i umiejętności - najpierw to, czego chciała, żeby zginęło, zatonęło pod wizją tego, co miała przed nim właśnie roztoczyć. -  a rezerwat w Kent da panu możliwości, których nie jest w stanie zaoferować nikt inny. - przerwała na chwilę badając jego wyraz twarzy, sprawdzając kolejne reakcje i kiedy wydawał się choć odrobinę zainteresowany kontynuowała dalej. - Możliwość nieograniczonych w żaden finansowy sposób badań nad srebrnikiem morskim, który ostatnio stał się rezydentem naszego rezerwatu, do tego zespół smokologów, którzy wspomogą pana w pracy. Wszelkie odkrycia oznakowane będą pańskim nazwiskiem, pod patronatem rezerwatu Kent, a my dodatkowo zapewnimy odpowiedni rozgłos. Za swoją pracę otrzyma pan też odpowiednie honorarium. - zapewniła ze spokojem milknąc, oczekując na jego decyzję w tej sprawie.





the whole new world just behind
one breath.

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
Tristan Rosier

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Nie ma nic piękniejszego niż śmierć pięknej kobiety.
E. A. Poe
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Baśniowa puszcza - Page 11 E63803b007b647f59bccfeee588c116c

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime03.10.20 22:34

Szedł za nią - jak dzień - nie otwierając ust, to zadanie należało do niej i miała sobie poradzić sama. Zastanawiał się, ile było oszustwa w tym, że jej tego dnia towarzyszył; nie mogła, nie powinna zjawić się tutaj sama, nawet jeśli pobieżnie otulone wzrokiem pomieszczenie nie przejawiało żadnych niepokojących sygnałów. Nic nie wskazywało na to, by ktokolwiek w okolicy rozstawił zasadzkę, ani by u tego czarodzieja czekały na nich niespodziewane atrakcje. Nie pozostawiało jednak wątpliwości, że czekać mogły - więc musieli być ostrożni i nie dawać się zwieść pierwszemu wrażeniu. Usiadł na krześle po prawej stronie siostry, nieco z tyłu, wyraźnie oznaczając ją jako tę decyzyjną i tę, która miała prowadzić pertraktacje. Był tam, żeby ją wesprzeć, dodać jej otuchy i ustrzec w razie potrzeby, wiedział zresztą, że więcej od niego nie oczekiwała. Chciała być samodzielna, własnie dlatego podjęła się tego zadania  - a on zamierzał jej na tę samodzielność pozwolić.
Początkowo mężczyzna wydawał się sceptyczny, uniósł brew wyżej, przyglądając się młodej lady - wątpliwość w jego oczach rozjaśniała w sposób nader oczywisty, później lekka łaskawość, w odpowiedzi na pochlebstwo. Usłyszawszy ofertę, oparł się wygodnie na fotelu, utkwiwszy źrenice w kobiecie, kącik jego ust  uniósł się lekko w górę. Tristan musiał przyznać, że brzmiała nadzwyczajnie przekonująco, a jej oferta dla człowieka żyjącego w takim miejscu, w cieniu drzew, o nazwisku właściwie nieznanym w szerszym magizoologicznym świecie, musiała okazać się interesująca. Rzeczywiście, taką była. Możliwości prowadzenia badań w rezerwacie były praktycznie nieograniczone, a srebrnik pozostawał rzadkim i interesującym okazem pewnie tak samo dla niego jako smokologa, jak i dla siedzącego przed nim czarodzieja.
- Interesująca propozycja... lady Rosier - odparł, dopiero teraz sięgając po odpowiedni dla niej tytuł; najwyraźniej zdołała przezwyciężyć tę silną barierę sceptycyzmu. Podrapał się po brodzie, rozważając jej słowa, ale wyglądał, jakby podobne propozycje... nie spotykały go często. - Zatem przybyłaś, pani, zaoferować mi pracę w konkretnym zespole. Chciałbym zobaczyć srebrnika, jeśli to możliwe, nim podejmę decyzję. Rozumiem, że honorarium będzie... adekwatne do mojej wiedzy. Wiesz zapewne, że w całym kraju, a może i dalej, na próżno szukać człowieka, który na studiowaniu podwodnego świata spędził tyle czasu, co ja sam. Wiem o nim wszystko. Zastanawia mnie, dlaczego rezerwat szuka specjalisty takiego jak ja. W rezerwacie w Kencie nie ma wielu wodnych stworzeń - pozwolił sobie zauważyć, bo najwyraźniej całkiem umiejętnie obracał się w aktualnościach świata magizoologii.




the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns

o u t g r o w n

Powrót do góry Go down
Melisande Rosier
Melisande Rosier

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5178-skrytka-bankowa-nr-1209 https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
Zawód : badacz-behawiorysta smoków, przyszły dyplomata rezerwatu Kent
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : n/d
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 19
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime24.10.20 2:57

Nie przemyślała wszystkiego. Nigdy wcześniej, tak po prawdzie, nie musiała. Zarówno dom, jak i rezerwat, były dla niej zawsze miejscem dostępny. Cały Londyn takim był. Nigdy nie poddawała tego pod wątpliwość. Możliwe też, że dlatego, że nigdy wcześniej nie musiała. Ale teraz, kiedy jeszcze walczyli, by wyplenić resztki zgnilizny z ich świata, rozumiała, że mogła stać się celem ataku. Jej brat był potężny. Nie tylko ze względu na posadę i kontakty, nie przez wzgląd na ród z którego pochodził, ale przez wzgląd na jego własne umiejętności, których - była pewna - tylko część widziała tego dnia na szczycie wielkich rodów. Od zawsze lepiej radził sobie w magii ofensywnej jak i defensywnej. Ale też od zawsze, potrzebował ich bardziej. Ona zaś, obracała się w świecie, który nie weryfikował tak skrupulatnie tych umiejętności. Nie powinno umykać jej, że mogła stać się celem - znacznie łatwiejszym niż jej brat, ale równie mocno dla niego bolesnym. Bo nie wątpiła w więź, która ich łączyła.
Rozmyślania nad tym jednak odłożyła na bok, kiedy otworzyły się przed nią drzwi domostwa mężczyzny. Całe skupienie ogniskując na nim, jak zawsze, kiedy podejmowała się jakiegoś zadania, chciała wypełnić je jak najlepiej. Potrafiła mówić. Potrafiła też rozmawiać. Nigdy nie sprawiało jej to trudności. Tak samo jak przekonanie swojego rozmówcy, że rozmowa jest interesująca. Ta zdolność przydawała się szczególnie podczas bankietów czy sabatów, na prezentowała dumnie swoją jednostkę. Tutaj, musiała postawić też na siłę argumentów. A te miała we własnych dłoniach. Szczerze wierzyła, że oferuje mu tyle ile nikt inny nie będzie w stanie dać. Zasiadała pewnie, unosząc łagodnie brodę, zwyczajowo, tak by wyczytać z samej budowy ciała pewność siebie, ale nie uznać to za zadzieranie go zbyt wysoko. Spoglądała błękitno stalowymi tęczówkami w oczy rozmówcy, wypowiadając kolejne zdania. Oblekła malinowe wargi w łagodny uśmiech, kiedy mężczyzna odezwał się, nazywając jej propozycję interesującą. Czekała spokojnie, nie wchodząc w słowa. Ani te, które padły wcześniej, ani te, które nastąpiły chwilę później.
W pomieszczeniu na kilka chwil zapadła cisza. Pielęgnowana przez samą Melisande. Nie za krótka, ale też nie za długa by można było uznać ją za niewygodną.
- Panie Byrne, nadeszły czasy w których każdy z nas zmuszony jest podjąć pewne decyzje i zdecydować, po której stronie konfliktu, który właśnie toczy Anglię postanawia się znaleźć. Z pewnością zdaje sobie Pan sprawę, że kilku mącicieli nie jest w stanie zagrozić zmianom, którym poddanym zostanie nasz świat. Zaś wszystkich, którzy ich wspomagają spotka surowa kara. - zawiesiła głos, by po krótkiej przerwie kontynuować dalej. - Jest pan rozsądnym człowiekiem, dlatego to ja dziś z panem rozmawiam. Proponuje panu pracę, niespotykaną możliwość w zamian za pomoc, gdyby ta była potrzebna i leżała w zakresie pańskich umiejętności. Wynagrodzenie, oczywiście, będzie adekwatne do posiadanej przez pana wiedzy. Wszystkie szczegóły dotyczące naszej współpracy omówimy jutro - w rezerwacie w Kent. - właściwie nie proponowała. Stwierdzała, spokojnym, melodyjnym głosem. Wybór przecież, był tylko jeden, prawda?





the whole new world just behind
one breath.

Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
Tristan Rosier

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Nie ma nic piękniejszego niż śmierć pięknej kobiety.
E. A. Poe
OPCM : 40
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 65
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Baśniowa puszcza - Page 11 E63803b007b647f59bccfeee588c116c

Baśniowa puszcza - Page 11 Empty
PisanieTemat: Re: Baśniowa puszcza [odnośnikBaśniowa puszcza - Page 11 I_icon_minitime31.10.20 23:11

Byrne wpatrywał się w Melisande z uwagą, a w jego oku coś błysnęło, kiedy złożyła swoją ofertę.
- Rozumiem, że to propozycja, której nie wolno mi odmówić, lady Rosier - odparł, przenosząc wzrok na Tristana wciąż znajdującego się tuż za nią; człowiek jego pokroju, znany profesor, naukowiec, wybitny znawca swojej dziedziny, nie był naiwny ani głupi. Wiedział, że wkrótce ktoś się o niego upomni. I nie zamierzał ginąć w obronie mugoli, miał swoje życie. I przyszłość, na którą czekał, której pragnął. Rodzinę. Nie zamierzał narażać, ani siebie ani swoich bliskich - udostępnienie swojej wiedzy to w gruncie rzeczy niewielka cena za ich bezpieczeństwo, zwłaszcza gdy w parze szło stanowisko, któremu trudno było odmówić. - Zobaczymy się jutro - zgodził się, unosząc lekko oznaczoną zmarszczkami brodę w górę. Miał w sobie pewność siebie, jaką szczycili się dobrze wykształceni dojrzali ludzie. - Znajdziecie wyjście sami - dodał, słowem pożegnania, żegnając oboje skinięciem głowy. Nie wstał. Wprosili się sami, więc mogli wyjść sami.
Tristan nie powiedział ni słowa, choć nie przywykł do podobnego traktowania; z pewnością inaczej rozmówią się jutro, choć nie zamierzał zajmować się tym osobiście. Wiedział, że Melisande sobie poradzi doskonale, powinna doprowadzić tę sprawę od początku do końca. Wstał, oczekując, aż wstanie i jego siostra, obrzuciwszy mężczyznę ostatnim - krótkim, by nie zapamiętał jego oczu - spojrzeniem podążając w ślad za siostrą do wyjścia z domu tego osobliwego człowieka.
- Dobrze sobie poradziłaś - pochwalił ją, kiedy znaleźli się już za progiem, pchnięciem dłoni zamknął za sobą drzwi; nie obejrzał się za siebie, kiedy spokojnym krokiem ruszyl w dalszą stronę - tę, z której przyszli, choć nie mialo większego znaczenia skąd przeniosą się do domu. - Będą z ciebie zadowoleni - Wiedział to. Jej zadanie przydzieliła jej Sigrun, ale nie zamierzał otaczać jej protekcją, która nie pozwoliłaby jej pochwalić się swoim sukcesem samodzielnie. Powinna powiadomić ją osobiście, sama. - Wracajmy do domu - zaproponował, ściągnąwszy różdżkę w przód, by zakończyć działanie zaklęcia cichym finite. Odnalazł spojrzenie siostry, skinąwszy głową. Raz, dwa i trzy.
Z cichym pyknięciem zniknęli z tego miejsca.

/zt x2 :pwease:




the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns

o u t g r o w n

Powrót do góry Go down
 

Baśniowa puszcza

Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Irlandia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21