Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Droga do Tyneham
AutorWiadomość
Droga do Tyneham [odnośnik]17.07.17 1:50
First topic message reminder :

Droga do Tyneham

Tyneham — wieś niegdyś zamieszkiwana zarówno przez czarodziejów, jak i mugoli, od przeszło dziesięciu lat gromadzi jedynie magicznych obywateli, po tym jak ludzi przymusowo wysiedlono, rzekomo z powodówu dziwnej wojny. Tak naprawdę mieszkańcy opuścili wioskę ze względu na uciążliwą dla nich aurę— krucze gromady, stroniące od ludzi, dzikie koty, stale unosząca się mgła, wszechobecne i trudne do wyjaśnienia w lecie zimno i wiecznie zachmurzone niebo, a do tego wszystkiego niewyjaśnione zniknięcia niemagicznych mieszkańców. Mieścina od wieków była szczególnie lubowana przez wiedźmy i pasjonatów czarnej magii, którzy podobno bez skrupułów odbywali swe praktyki na niewinnych mugolach. Droga do miasteczka prowadzi od północy i u jego stóp znajduje się drewniany most, który każdemu, kto na niego wejdzie snuje krótkotrwałe psikusy, mające zniechęcić włóczykijów, lękliwych czarodziejów i mugoli przed wtargnięciem.

Po wejściu na most należy rzucić kością k6.
1 - Most zaczyna się kołysać delikatnie na boki, powoli, coraz mocniej. Woda pod nim zaczyna delikatnie bulgotać i parować. Otaczająca cię aura wzbudza strach, lecz jest niegroźna. Wystarczy przezwyciężyć dziwny, nieuzasadniony lęk i ruszyć dalej.
2 - Liny utrzymujące most przemieniają się w spętane ze sobą węże, które żółtymi ślepiami śledzą każdy twój ruch. Nim zdołasz zejść na drugi brzeg spróbują cię pokąsać.
3 - Deski, po których stąpasz zaczynają się rozpuszczać z każdym twoim krokiem, jakby twoje podeszwy parzyły. Musisz ruszyć szybko przed siebie, aby uniknąć kąpieli w bagnie — ST przedostania się na brzeg wynosi 40 (do rzutu należy doliczyć unik). Jeśli ci się nie powiedzie i wpadniesz, ktoś szybko musi udzielić ci pomocy, inaczej zaczniesz się topić. Na szczęście chroniąca to miejsce magia ma jedynie odstraszyć, nie zabić, więc bagno samoistnie wyrzuci cię na brzeg.
4 - Jedna z desek dosłownie zapadła się pod tobą, na szczęście szczelina była wystarczająco niewielka, by utknęła ci w niej jedynie noga. Nabawiłeś się kilku zadrapań i siniaków, lecz oprócz tego jesteś cały. Jeśli dalej chcesz — możesz przejść na drugi brzeg bezpiecznie.
5 - Most stanął w płomieniach. Musisz szybko zdecydować, co robić — ugasić pożar (obowiązuje ST spisu zaklęć), ruszyć biegiem na któryś brzeg (ST dotarcia wynosi 60, do rzutu należy doliczyć unik) lub zaryzykować teleportacją (ST uniknięcia rozszczepienia wynosi 70). Jeśli nie uda ci się przezwyciężyć ognia zostaniesz poparzony i stracisz 10 PŻ.
6 - Nie wydarzyło się zupełnie nic — najwyraźniej jesteś tu mile widziany.
Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Droga do Tyneham - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Droga do Tyneham [odnośnik]27.07.22 21:42
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Droga do Tyneham - Page 6 CWnq8Pl
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Droga do Tyneham - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Droga do Tyneham [odnośnik]04.08.22 18:42
Nie wiedział, że Lucinda zmaga się z chorobą genetyczną, że nieobce jest jej nadmierne zmęczenie, że doświadczyła nieufności wobec własnego ciała. Pomimo wielomiesięcznej współpracy w Zakonie, nie znali się aż tak dobrze, by słuchać o swoich słabościach i rozterkach (choć może powinni? Z każdym tygodniem czuł się coraz bardziej osamotniony, zwłaszcza rozmawiając z tymi, którzy wciąż nie widzieli pełnego okrucieństwa wojny, przed którymi chciał ukryć targające nim złość i rozgoryczenie, których chciał w jakiś sposób chronić - a Lucinda doświadczyła przecież w Zakonie jeszcze więcej, może nieobce jej były podobne uczucia) - to tylko on opowiedział całemu Zakonowi o swojej likantropii, impulsywnie i publicznie, gdy debatowali nad sojuszem z innymi wilkołakami. Próbował sobie wmawiać, że nie żałuje, że tak trzeba było, ale czasem zastanawiał się, czy Zakonnicy widzą go teraz i n a c z e j i zazdrościł Castorowi anonimowości. Właściwie, unikał tematu jak mógł - praca nad schronem w Tyneham będzie pierwszą okazją do skonfrontowania się z własnymi kompleksami i reakcjami innymi Zakonników. A Lucindę uważał za odważną damę (byłą damę? W jego oczach pozostanie nią na zawsze), z wrażenia zapominając, że łamacze klątw mogą podchodzić do klątwy likantropii nieco inaczej niż reszta społeczeństwa. Vincent też przecież wykazał się wyrozumiałością.
Spodziewał się każdego rodzaju uprzejmego powitania, ale nie tego, że cieszyła się, że tu jest. Tak zwracali się do siebie ludzie w... jej kręgach? Gdy oderwała spojrzenie od mostu i znowu podchwycili kontakt wzrokowy, zrozumiał jednak, że naprawdę ma to na myśli. Że chce być tego częścią, im pomóc. Uśmiechnął się blado, niepewnie, ale szczerze. Chłodne, niebieskie oczy stały się na trochę cieplejsze.
-Ja też. - potwierdził miękko, wdzięczny zarówno za jej pomoc, jak i tolerancję.
-Myślisz, że naprawdę nas osłabi? - zastanowił się na głos, gdy zaczęli rozmawiać o Walczącym Magu. -Wiem, że na krótszą metą odbierze ludziom nadzieję, ale na dłuższą... Nie wiem, Ministerstwo i szmalcownicy i tak będą nas pewnie ścigać, ale przez te plakaty miałem wrażenie, że cywile też patrzą na mnie jak na worek pieniędzy, jak na potencjalny donos, jak na terrorystę. - zauważył gorzko. Nigdy tego nikomu nie mówił, samemu narzucając sobie tabu na temat listów, ale przy niej jakoś łatwiej było się otworzyć. -A teraz... nie wiem, może mamy szansę pokazać się ludności cywilnej na nowo? Nie będą też widzieć na każdym murze haseł, które malują nas w najczarniejszych barwach. - mówił niepewnie, kontakty z cywilami nie były przecież jego specjalnością. Szkolono go do ścigania, przesłuchiwania i zabijania czarnoksiężników, a nie do prowadzenia konwersacji z niewinnymi ludźmi.
-Ja... - zawahał się, od dawna nie zastanawiał się nad tym, jak się miał. Czasem pytał go o to magipsychiatra, ale Mike wolał o tym nie myśleć poza irytującymi spotkaniami. -Też nieźle. Sądziłem, że przywykłem do bycia ściganym, ale odkąd za moją głowę nie ma nagrody, jest jakoś lżej. Nawet z pozyskiwaniem jedzenia. - uśmiechał się. -Trochę poluję. - dodał, chyba podświadomie chcąc się czymkolwiek pochwalić. Lucinda nie mogła o tym wiedzieć, ale to kury Kerstin stanowiły w domu Tonksów najpewniejsze źródło jedzenia, a to działało Michaelowi na ambicję. -Z czarodziejską kuszą. - dodał dopiero po sekundzie, z zakłopotaniem orientując się, jak to zabrzmiało. -A dzięki temu miejscu, na... - słowo wilkołak nie mogło mu przejść przez gardło, odchrząknął. -mnie i naszych sojuszników nie będą mogli zapolować brygadziści. - dokończył, orientując się, o co właściwie Lucinda pyta. Oczywiście, Tyneham nie było stuprocentowo bezpieczne, ale nikt o nim nie wiedział, nikt ich tu nie będzie szukał, nie rozgłoszą przecież zdjęcia klątwy (choć nie był tego dokładnie pewien, decyzje propagandowe należały do Archibalda), a nałożone przez Zakonników pułapki nie wpuszczą do Tyneham przypadkowych osób i zagwarantują, że miejsce pozostanie pod kontrolą Zakonu Feniksa. Niezarejestrowane wilkołaki znajdowano czasem w lasach - gnijące, nagie zwłoki. Mike chciał zadbać o to, by podobny los nie spotkał nikogo, kto został sojusznikiem Zakonu Feniksa. Zwłaszcza, że sami namawiali aktywnie likantropów, by wsparli ich sprawę.
Uśmiechnął się szerzej, słysząc determinację Lucindy.
-Powiedz, jak mogę pomóc. Magicusem? Mogę też sprawdzić teren pod kątem pułapek i intruzów. - zaoferował, Homenum Revelio i Carpiene były podstawą, gdy bywał w nowych, podejrzanych miejscach. Asekuracyjnie rzucał też zwykle Hexa Revelio, jako auror potrafił zorientować się mniej-więcej czy teren jest bezpieczny - ale Lucinda na pewno robiła to nieskończenie lepiej, z większą wprawą i ekspertyzą.
Ruszyli w stronę mostu, mijając pagórek i kilka krzaków, aż...
Michael przystanął pierwszy, chyba wyczulony na czyjąś obecność - był spostrzegawczy, czasem podświadomie alarmował go nawet nadwrażliwy węch. Męski pot, kobiece łzy, chyba krew - nie był jeszcze w stanie rozróżnić ich z parometrowej odległości, ale zaraz uderzą go w nozdrza. Równocześnie usłyszał wrzask, proszę, nie, krzyki dobiegły wyraźnie do uszu aurora i łapaczki klątw.
Powstrzymał Lucindę dłonią przed pójściem dalej, żałując, że nie jest w stanie zasłonić jej przed rozgrywającą się kilka metrów od nich (pod przydrożnymi krzewami) sceną. Jeden mężczyzna leżał między nogami kobiety, drugi klęczał za nią, przytrzymując ją mocno za ramiona. Gdy pierwszy przesunął nieco wagę ciała, Michael zobaczył twarz napastowanej, skrzyżował z nią spojrzenia.
Ale to nie błagalny wzrok uderzył w niego najbardziej, a fakt, że była w wieku jego zmarłej matki.
Że była nawet trochę do niej podobna.
Gorąca wściekłość uderzyła mu do skroni i nie myśląc nawet, co robi, sięgnął po różdżkę by wycelować w zabawiającego się mężczyznę, prosto w jego plecy.
Przed Lamino powstrzymało go tylko to, że odruchowo wziął głęboki wdech - ten nawyk wyrobił sobie na samą myśl o złości, pilnując, by jako wilkołak nie dać porwać się emocjom do punktu bez wyjścia. Wtedy uświadomił sobie, że nie może sparaliżować ani zabić tego mężczyzny na jego ofierze - i w ostatniej chwili zmienił inkantacje. Najpierw, jak najszybciej, musiał strącić tego gnoja z kobiety, odrzucić jak najdalej od niej.
Everte Stati - pomyślał, strategicznie używając niewerbalnego czaru, ale działał za szybko - wiązka przeleciała nad ramieniem gwałciciela, alarmując zarazem jego kolegę.
-Everte Stati! - tym razem Mike krzyknął, Lucinda mogła wyczuć złość w głosie aurora. Wiązka poleciała prosto w plecy szmalcownika, który już oglądał się przez ramię.
Jego kolega puścił ramiona kobiety, podrywając głowę i sięgając po różdżkę. Wzrok - lubieżny, obleśny, arogancki - utkwił prosto w Lucindzie. Jeśli spojrzy mu prosto w oczy zrozumie, że właśnie patrzył na nią jak na kolejną - młodszą i ładniejszą - ofiarę.

rzut nieudany & rzut udany




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 42 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Droga do Tyneham - Page 6 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Droga do Tyneham
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach