Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Droga do Tyneham

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Droga do Tyneham - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Droga do Tyneham - Page 4 Empty
PisanieTemat: Droga do Tyneham [odnośnikDroga do Tyneham - Page 4 I_icon_minitime17.07.17 1:50

First topic message reminder :

Droga do Tyneham

Tyneham — wieś niegdyś zamieszkiwana zarówno przez czarodziejów, jak i mugoli, od przeszło dziesięciu lat gromadzi jedynie magicznych obywateli, po tym jak ludzi przymusowo wysiedlono, rzekomo z powodówu dziwnej wojny. Tak naprawdę mieszkańcy opuścili wioskę ze względu na uciążliwą dla nich aurę— krucze gromady, stroniące od ludzi, dzikie koty, stale unosząca się mgła, wszechobecne i trudne do wyjaśnienia w lecie zimno i wiecznie zachmurzone niebo, a do tego wszystkiego niewyjaśnione zniknięcia niemagicznych mieszkańców. Mieścina od wieków była szczególnie lubowana przez wiedźmy i pasjonatów czarnej magii, którzy podobno bez skrupułów odbywali swe praktyki na niewinnych mugolach. Droga do miasteczka prowadzi od północy i u jego stóp znajduje się drewniany most, który każdemu, kto na niego wejdzie snuje krótkotrwałe psikusy, mające zniechęcić włóczykijów, lękliwych czarodziejów i mugoli przed wtargnięciem.

Po wejściu na most należy rzucić kością k6.
1 - Most zaczyna się kołysać delikatnie na boki, powoli, coraz mocniej. Woda pod nim zaczyna delikatnie bulgotać i parować. Otaczająca cię aura wzbudza strach, lecz jest niegroźna. Wystarczy przezwyciężyć dziwny, nieuzasadniony lęk i ruszyć dalej.
2 - Liny utrzymujące most przemieniają się w spętane ze sobą węże, które żółtymi ślepiami śledzą każdy twój ruch. Nim zdołasz zejść na drugi brzeg spróbują cię pokąsać.
3 - Deski, po których stąpasz zaczynają się rozpuszczać z każdym twoim krokiem, jakby twoje podeszwy parzyły. Musisz ruszyć szybko przed siebie, aby uniknąć kąpieli w bagnie — ST przedostania się na brzeg wynosi 40 (do rzutu należy doliczyć unik). Jeśli ci się nie powiedzie i wpadniesz, ktoś szybko musi udzielić ci pomocy, inaczej zaczniesz się topić. Na szczęście chroniąca to miejsce magia ma jedynie odstraszyć, nie zabić, więc bagno samoistnie wyrzuci cię na brzeg.
4 - Jedna z desek dosłownie zapadła się pod tobą, na szczęście szczelina była wystarczająco niewielka, by utknęła ci w niej jedynie noga. Nabawiłeś się kilku zadrapań i siniaków, lecz oprócz tego jesteś cały. Jeśli dalej chcesz — możesz przejść na drugi brzeg bezpiecznie.
5 - Most stanął w płomieniach. Musisz szybko zdecydować, co robić — ugasić pożar (obowiązuje ST spisu zaklęć), ruszyć biegiem na któryś brzeg (ST dotarcia wynosi 60, do rzutu należy doliczyć unik) lub zaryzykować teleportacją (ST uniknięcia rozszczepienia wynosi 70). Jeśli nie uda ci się przezwyciężyć ognia zostaniesz poparzony i stracisz 10 PŻ.
6 - Nie wydarzyło się zupełnie nic — najwyraźniej jesteś tu mile widziany.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Droga do Tyneham - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Droga do Tyneham - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Droga do Tyneham [odnośnikDroga do Tyneham - Page 4 I_icon_minitime16.08.20 18:24

The member 'Asbjorn Ingisson' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 3


Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Droga do Tyneham - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Droga do Tyneham [odnośnikDroga do Tyneham - Page 4 I_icon_minitime18.08.20 14:13

Krutnik, pojedynczym skinięciem głowy przyjął wdzięczność alchemika by w kolejnym ruchu skierować swoje kroki w strony niewielkiego budynku. Ciężarem ciała oparł się w sprawnym manewrze na zwilgotniałych drzwiach. Jeżeli istniały w nich jakiekolwiek rygle to przestały - odgryzając strzępki drewna, w obłoku drzazg wpadły do wnętrza sieni wraz z byłym aurorem, jak i alchemikiem. Wywołane przez Skamandera zaklęcie boleśnie poturbowało czarodzieja będącego jego odbiorcą. Silny podmuch wiatru wzbił tumany kurzu, wzmocnił zapach stęchlizny, poprzeciągał po niewielkim pomieszczeniu luźne lekkie przedmioty zrzucając je z półek oraz blatów na podłogę. As korzystając z sytuacji spętał mężczyznę który zgodnie z domysłami był ich celem. Anthony podszedł do odsuniętej różdżki by teraz ją podnieść pozwalając alchemikowi wyrównać porachunki. Czujnym spojrzeniem rozglądał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu dodatkowej, nieprzewidzianej obecności lub innych elementów wystroju mogących w jakiś sposób im zaszkodzić. Uniósł wyżej brew odnotowując, czym obcokrajowiec napoił swą ofiarę - Zajmę się jego pamięcią gdy będziemy wychodzili. Zmienię ją tak by myślał, że w pojedynkę tak go załatwiłeś. Nie powinien ci się już wtedy naprzykrzać - wyjaśnił nie chcąc ryzykować że będzie musiał prostować pamięć czarodzieja dwukrotnie jeżeli ten przypadkiem się wybudzi podczas ich myszkowania.
- Na pewno będą zabezpieczone. Próbuj w każdym pomieszczeniu carpiene, claro, hexa revelio. Niewykluczone, że wszystko może być schowane w niemagiczny, staroświecki sposób pod deską, czy za jakąś półką, obrazem i tak dalej by uniknąć łatwego wykrycia. Trzeba będzie wszystko obmacać - brzmiało to upierdliwie i czasochłonne. Takie też było - Zacznę od kuchni - Zakomunikował idąc do pomieszczenia, które zaczął z zawodową skrupulatnością przeszukiwać zaczynając od zaklęć. Otwierał i zaglądał do szafek często wyrzucając połowę ich zawartości na podłogę, ruchami różdżki odsuwał je od ścian poszukując w nich, jak i podłodze głuchego pogłosu. Tak samo robił w pozostałych pomieszczeniach pozostawiając za sobą nie małe pobojowisko by ostatecznie spotkać się wraz z alchemikiem w sypialni. Jej deski w zetknięciu z obcasem wydawały z siebie ten charakterystyczny dźwięk sprawiając, że oczy aurora momentalnie z większą uwaga zaczęły przyglądać się nawierzchni. Przykucną na jedno kolano. Przetarł deski wyczuwając z pomiędzy szpar zimne powietrze bijące z głębi ziemi, spod budynku - Pod nami jest dodatkowe pomieszczenie. Gdzieś tu powinna być klapa... - obrócił w palcach różdżkę dając do zrozumienia, że jeżeli jej nie znajdą to on bez większych trudności był w stanie zmontować przejście. Nie było to jednak potrzebne. Już po chwili oboje byli w stanie zaglądać pod powierzchnię podłogi w której znajdowała się prowizoryczna piwnica pełna...wszystkiego - Pójdę przodem - zapowiedział zrzucając na podłogę letnią, wierzchnią pelerynę jak i ciążącą przy biodrze torbę. Było tam wąsko, nisko, ciasno, a co dziwne pomieszczenie wydawało się nie mieć końca. Czyżby było magicznie wydłużone...? - Coś z tego ci się z tego przyda...? - Skamander nie wiedział czego w ogóle powinien tu szukać, jak miałaby wyglądać jego własność. Feeria kolorów alchemicznych kolb i innych dziwów przytwierdzonych do ścian lub zwisających girlandami przytłaczała byłego aurora. Do tego ciągle musiał się kurczyć i garbić by czegoś nie strącić co mu się nie udało - nieopatrznie szturchnięty słoik momentalnie pomnożył się szturchając kolejny który nie pomieścił się na półce i spadł z trzaskiem na podłogę. Nim Anthony zorientował się że na przedmioty narzucone jest zaklęcie gamino niemała fala przedmiotów zaczęła ich wypierać z pomieszczenia. Poruszył różdżką myśląc [url=Finite Incantatem]Finite Incantatem[/url].




One way or another
I'm gonna find you
I'm gonna get you
I'm gonna win you
One way or another



Powrót do góry Go down
Asbjorn Ingisson
Asbjorn Ingisson

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5694-asbjrn-thorvald-ingisson#133833 https://www.morsmordre.net/t5741-juhani#135532 https://www.morsmordre.net/t5740-norweskie-slowko-dnia-to#135522 https://www.morsmordre.net/f138-little-kingshill-hare-lane-end https://www.morsmordre.net/t5742-skrytka-nr-1399#135537 https://www.morsmordre.net/t5743-a-t-ingisson#135543
Zawód : Alchemik na oddziale zatruć w św. Mungu, eks-truciciel
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Wiem dokładnie, Odynie
gdzieś ukrył swe oko

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 36
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Droga do Tyneham - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Droga do Tyneham [odnośnikDroga do Tyneham - Page 4 I_icon_minitime18.08.20 17:32

Norweg mruknął z aprobatą i skinął głową Anthony'emu. Tak, najlepiej byłoby, gdyby pokurcz nie pamiętał obecności Skamandera, ale pamiętał, dlaczego stał się biedniejszy. A właściwie nie biedniejszy: dlaczego jego stan posiadania zgadza się z tym, jak powinien on wyglądać w rzeczywistości. Może trochę skromniej niż gdyby uczciwie zapłacił za wykonaną przez alchemika robotę.
Postaram się – odparł na polecenie aurora, bo tak naprawdę wybitny w czarach nie był. Jednego z wymienionych zaklęć rzucić nie potrafił, a jedno wychodziło mu tylko czasem w stopniu wystarczającym, aby pojąć o co chodzi. Za to Carpiene było jak najbardziej możliwe. Zaczął więc snuć się po domostwie. W czasie gdy Skamander sprawdzał kuchnię, Ingisson zajął się pokojem dziennym. Jak mieszkał na Nokturnie takie akcje zdarzały mu się właściwie dość często: brał kogoś na kim w miarę można było polegać i szedł wyrównać rachunki. Zaśmiał się w duchu, że choć tak naprawdę zmieniło się wszystko to tak naprawdę wiele się też nie zmieniło. Okoliczności może i były inne, ale samo sedno nie.
Po rzuceniu zaklęć sprawdzających Åsbjørn zaczął od dokładnego ostukania podłogi niezastawionej przez żadne meble. Sprawdził też lichy kominek i palenisko. Upewnił się, czy w nogach stołu i krzeseł nie ma wydrążonych dziur. Później zaczął przebierać w półkach i regałach, wyrzucając większość rzeczy. Sprawdzał tylne ścianki mebli, odsuwał je, stukał i szukał. I nie mógł nic znaleźć. Machnął różdżką, przestawiając meble na miejsce, ale nie porządkując reszty bałaganu, która powstała przy okazji poszukiwań. Nie obchodziło go to. W sypialni, która była zatęchła i śmierdziała niemytym człowiekiem przy pomocy magii sprawdził, czy obleśny materac nie jest wypchany czymś wartościowym. Dołączył do niego Skamander, a kiedy podłoga odpowiedziała im obiecującym stuknięciem, obaj spojrzeli po sobie znacząco. Alchemik nawet nie śmiał zaczynać wątpić w to, że Anthony był w stanie skombinować jakieś wejście pod poziom podłogi. Na szczęście sprawa była łatwiejsza w przebiegu i tym razem nie musieli używać brutalnej siły. Gestem wskazał aurorowi zejście do podziemia, wyrażając tym samym brak obiekcji przed tym, aby czarodziej poszedł na przedzie. Ingisson wiedział, że ustąpienie komuś w pewnych sytuacjach jest bardzo zachowawcze i nie zawsze wszędzie opłacało się być jako pierwszy.
Zostawiając Skamanderowi sprawdzanie drogi alchemik zaczął zajmować się mijanymi półkami, skanując wzrokiem ich zawartość.
Coś na pewno – odparł ku przygarbionym plecom drugiego z Zakonników, samemu również musząc wyginać się pod nieprzyjemnymi kątami. Norweg znajdował się już w połowicznym zamyśleniu kalkulując, co mógłby zabrać. Wtedy jego oczy dotarły do najbardziej niepozornej i przeciętnej szafeczki szafeczki, która fasonem była mu dobrze znana. Sam kiedyś miał taką u siebie w pracowni.
Tam jest... – zaczął, lecz nie dane mu było dokończyć. Rozległ się stukot i odgłos tłuczonego szkła, a chwilę później cała piwniczka wraz z dwójką czarodziejów zaczęła tonąć w brzęczących słoikach. Norweg chciał sięgnąć po różdżkę, lecz jego lewe ramię zostało przygniecione falą słoików. Nie mógł sięgnąć rękojeści. Na całe szczęście, nie był sam. Skamander zadziałał i słoiki przestały się mnożyć, niestety wciąż zagracały wąskie pomieszczenie. Alchemik odetchnął z ulgą i poruszył się w brzęczącym morzu szkła, uwalniając prawą rękę i sięgając nią do kieszeni. – Zajmę się tym – mruknął, palcami namierzając odpowiednią fiolkę z intensywnie zielonym eliksirem. Przytrzymał ją zębami, a następnie wydobył metalową, rozszerzającą się tulejkę, której otwór przesłonięty był metalową blaszką z perforacjami. Norweg odkorkował fiolkę, nałożył na jej wylot tulejkę i ostrożnie zaczął skrapiać słoiki. Pilnował przy tym, aby nie oblać siebie samego czy Anthony'ego, choć i na to znalazłby radę w swoich kieszeniach. Chwilę później piwnica była odgruzowana, choć na podłodze walało się mnóstwo malutkich słoiczków przypominających wyłażące po deszczu zwykłe ślimaki. Zresztą tak samo chrupały pod butami.
Uważając żeby niczego więcej bez sensu nie dotknąć Norweg podszedł do szafeczki i bezpardonowo uderzył w nią pięścią. Machając dłonią po uderzeniu przypatrywał się temu, jak na drzwiczkach materializował się zamek. – Alohomora – wymamrotał, a drzwiczki ustąpiły. – Bingo – mruknął, zaczynając grzebać w zawartości. Pierwszą rzeczą jaką wyciągnął był obiecująco brzęczący mieszek. Alchemik zważył go w dłoni, po czym wyciągnął ku Anthony'emu. – Proszę – powiedział, podał aurorowi sakiewkę, a następnie zaczął zgarniać resztę zawartości szafeczki: trochę łatwych do spieniężenia kamieni i parę droższych ingrediencji, które mógł wykorzystać. – Sam miałem kiedyś taką szafkę. Parę lat temu stały się niestety dość popularne na Nokturnie, więc swojej się pozbyłem – powiedział, chowając swoje zdobycze i zerkając na Skamandera. – To chyba tyle, idźmy stąd – stwierdził i zaczął wracać do klapy.




Hvem skal synge meg
i daudsvevna slynge meg
når eg på Helvegen går
og dei spora eg trår
er kalda
så kalda






Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Droga do Tyneham - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Droga do Tyneham [odnośnikDroga do Tyneham - Page 4 I_icon_minitime18.08.20 20:10

To co robił, to co miało tutaj miejsce starał się z niezwykłą gorliwością zamknąć w znanych mu dobrze ramach czegoś co mogło uchodzić za odpowiednie, konieczne. Nie było się co oszukiwać, że bycie najemnikiem truciciela chcącego wyrównać prywatne porachunki z oszustem wychodziło poza pewne ramy odpowiedniości, właściwości. To ciążyło, frustrowało - to upominające drapanie podświadomości. Parł jednak pomimo tego naprzód. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Liczyło się tylko to, że cel osiągnie szybko i sprawnie ze swoimi umiejętnościami - zarobi, będzie efektywny. Potem będzie mógł kontynuować swoją krucjatę. Jak gdyby nigdy nic.
Wypuścił z sapnięciem nadmiar powietrza wracając myślami do tu i teraz - zdemolowanej kuchni, a zaraz potem łazienki po to by ostatecznie pochylać się nad klapą w podłodze sypialni prowadzącej do ukrytej piwnicy. Auror zmarszczył nos. Pachniało tu nie lepiej niż na powierzchni, a może nawet gorzej - alchemiczne odczynniki drażniły nos powodując niemalże łzawienie. Nic poza tym jednak nieprzyjemnego go nie spotkało. Piwnica nie posiadała żadnych klątw lub pułapek. Przynajmniej jak się miało po chwili okazać tych oczywistych. Szczęśliwie gemino nie zdążyło wyrządzić więcej szkód i krzywdy niż mogło. Alchemik również uporał się z nieprzyjemnymi skutkami zaklęcia sprawiając, że ciasne, piwniczne pomieszczenie odzyskało nieco na metrażu. Skamander czekał w milczeniu na to aż alchemik odzyska to po co przybył. Samemu nie ingerował w ten świat przypuszczając że więcej narobi szkody niż dobrego - norweg zdawał się doskonale zdawać sprawę z tego czego szukali.
Thony chwycił podrzucony w jego ręce mieszek po to by wyceniając podrzucić go ponownie w wyceniającym geście. Brudne, prawdopodobnie krwawe monety zaciążyły w jego ręce, lecz on sam starał się zwrócić uwagę tylko na to, że były przede wszystkim użyteczne. Użyteczną zdała się mu też bezwiednie rzucona myśl przez alchemika - Masz jakiś sprawdzony kontakt do twórców magicznych mebli? - spytał unosząc nieznacznie wyżej jasną brew. Potrzebował zakupić szafkę zniknięć, a odpowiednich źródeł wcale nie było tak dużo jak można było się spodziewać. To samo tyczyło się pośredników.
Przed tym jak opuścili miejsce, zgodnie z założeniem Skamander poświęcił uwagę spętanemu czarodziejowi na którym to wykorzystał swoje umiejętności legitymacji by zmienić wspomnienia tego wieczora w felernym dostawcy Norwega - wymazał z nich swoje istnienie, a działania alchemika w wyważony sposób gloryfikował. Nie powinien już więcej mieć odwagi oszukać.
- Możemy się zbierać - zasądził gdy było już po wszystkim. Ta noc była okropna.

|zt




One way or another
I'm gonna find you
I'm gonna get you
I'm gonna win you
One way or another



Powrót do góry Go down
Asbjorn Ingisson
Asbjorn Ingisson

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5694-asbjrn-thorvald-ingisson#133833 https://www.morsmordre.net/t5741-juhani#135532 https://www.morsmordre.net/t5740-norweskie-slowko-dnia-to#135522 https://www.morsmordre.net/f138-little-kingshill-hare-lane-end https://www.morsmordre.net/t5742-skrytka-nr-1399#135537 https://www.morsmordre.net/t5743-a-t-ingisson#135543
Zawód : Alchemik na oddziale zatruć w św. Mungu, eks-truciciel
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Wiem dokładnie, Odynie
gdzieś ukrył swe oko

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 36
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Droga do Tyneham - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Droga do Tyneham [odnośnikDroga do Tyneham - Page 4 I_icon_minitime19.08.20 12:11

Ingisson spojrzał na Skamandera z uniesionymi brwiami, nieco zaskoczony jego pytaniem o magiczne meble.
Kiedyś znałem jednego stolarza – zaczął, kierując się już ku wyjściu. – O ile jeszcze żyje to mogę cię z nim skontaktować – przyznał. W tych czasach nie był już taki pewien, czy aby na pewno jego niezerwane kontakty jeszcze żyją. Próbował odnaleźć jednego ze swoich starych dostawców ingrediencji, niestety facet był mugolakiem i zamiast sprzedawać składniki alchemiczne sam się nimi stał. Od tego czasu zaczął uznawać ostatnich nieobrażonych na niego znajomych za potencjalnie martwych i nie robił sobie zbytnich nadziei.
Wejście znów do sypialni przywitało ich ludzkim smrodem, a choć w szpitalach pojawiały się gorsze zapachy to Norweg nie miał ochoty tego za bardzo wdychać, więc lekko pośpiesznym krokiem wrócił do pokoju dziennego, gdzie jego były, szemrany klient wciąż smacznie spał po wypiciu przeterminowanego eliksiru nasennego. Norweg zerknął przez ramię na Anthony'ego, ale widząc wyraz twarzy czarodzieja stwierdził, że woli tego nie widzieć. Wyszedł więc na podwórze i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni szaty papierośnicę, z której wyciągnął jednego ziołowego papierosa. Odpalił go z namaszczeniem i zaciągnął się. Akompaniowały temu procederowi krzyki z wnętrza domu. Ingisson słyszał o tym, jak bolesna jest legilimencja, teraz słyszał jak bolesna jest legilimencja. Wiedziony nagłą ciekawością obrócił się znów przodem do frontu domu i zajrzał przez okna do środka. Mruknął pod nosem i uniósł brwi w zaciekawieniu. Wydawało się, że ten społeczny liszaj wciąż znajdował się pod wpływem eliksiru słodkiego snu. Umysł alchemika od razu zaczął galopować, zastanawiając się jak użycie inwazyjnej zewnętrznej magii mogło wpłynąć na doświadczenia związane z działaniem eliksiru. Na poczekaniu mógłby wysnuć kilka hipotez, lecz wtedy głos zamarł. Alchemika zajrzał znów przez okno i zobaczył, jak Skamander podnosi się i rusza w kierunku drzwi.
Na stwierdzenie aurora Norweg skinął tylko głową, po czym sięgnął po papierośnicę i zaoferował Skamanderowi papierosa. Dłużej nic ich tu już nie trzymało.

| zt




Hvem skal synge meg
i daudsvevna slynge meg
når eg på Helvegen går
og dei spora eg trår
er kalda
så kalda






Powrót do góry Go down
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
A man in debt is so far a slave.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półgoblin

Droga do Tyneham - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Droga do Tyneham [odnośnikDroga do Tyneham - Page 4 I_icon_minitime22.02.21 19:47

|18.10.1957

Cholerne jebane zadupie. Błądzę już tu przez ponad godzinę. Na szczęście, ślad jeszcze się nie urwał.
Moja nowa ofiara. Standard - dłużnik. Cholerny pierdolony chujek. Miał szczęście, że wtedy tam w Londynie, kiedy go dopadłam w tamtym zaułku, zdołał uniknąć mojego zaklęcia. Trzeźwość mi nie służy, ręce się trzęsą, że nawet najprostszych czynności nie mogę wykonać. Kurwa.
Jestem wściekła, że aż mnie nosi.
-Блядь! - krzyczę, po czym dodaję do tego jeszcze wiązankę goblińskich przekleństw.
Na mój gardłowy wrzask okolica odpowiada echem. Najbliższe drzewo obrywa pięścią. Słyszę metaliczny zgrzyt poszczególnych elementów protezy. Nic jej nie będzie… porządna goblińska robota. A ja w sumie nigdy nie byłam siłaczką.
Dopadnę, znajdę go, przysięgam na złote ręce Ragnuka Pierwszego, i wypruje skurwielowi jelita. Zawiąże jak krawat pod szyją i dostarczę klientowi. I wtedy da mi hajs. A hajs - równa się alkohol. A alkohol równa się spokój.
Mimo palącej wściekłości zaczynam zastanawiać się, dlaczego właściwie wybrał akurat to miejsce na kryjówkę. Było setki, a nawet tysiące innych, bardziej oddalonych od Londynu miejsc. Chyba że myślał, że tutaj - na ziemiach podległych innym zasranym szlachcicom, nie zostanie ukarany za długi. Niedoczekanie.
Może kto inny by się wahał, nie ryzykowałby wychodzenie poza Londyn, bojąc się mugoli, terrorystów, czy innych bajeczek. Ale ja nie jestem “inni”. Ja mam pracę i umowę do dotrzymania. Albo jestem już tak zdesperowana, że dla przyszłej flaszki najtańszego ginu albo innego gówna jestem gotowa zapłacić życiem i zdrowiem.
Tak, chyba tak.
Widzę przed sobą most i ten nie wygląda solidnie. Na szczęście jestem lekka. Jedyny plus tej beznadziejnej sytuacji. Poprawiam skórzaną kurtkę. Miałam szczęście, że ja zdobyłam. Trwała i wygodna. Jak i te spodnie z bliżej nieokreślonego materiału, które również mam na sobie. Tylko nogawki musiałam podwinąć. Cóż. Obiecuje sobie, że na starość będę chodzić w sukienkach. Jak już będę bogata i w ogóle dożyję tej chwili.
Deski stukają pod moimi stopami. Faktycznie, konstrukcja wytrzymała - chujowa ale stabilna, jak to mówią... jednak nagle słyszę przeciągły syk gdzieś w przy moim uchu. Bardzo powoli podnoszę wzrok. Może już mam jakieś halucynacje?
-Ах ты ж ебанный ты нахуй… - wyrywa mi się z ust na widok lin, które - sama nawet nie wiem, w którym momencie - zmieniły się w wygłodniałe i wściekłe węże. Szybko wydobywam różdżkę, jak tylko widzę, że przeklęte gady podnoszą głowy, przygotowując się do ataku.
Nie miałam zamiaru tak łatwo się poddać.

most mnie straszy


Powrót do góry Go down
 

Droga do Tyneham

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dorset-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21