Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zamszony Las

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamszony Las - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime17.07.17 3:05

First topic message reminder :

Zamszony Las

Duży, stary las na wschodzie Irlandii. Gęsta korona drzew sprawia, że nawet za dnia panuje w nim półmrok. W powietrzu łatwo wyczuć wilgoć, drzewa porośnięte są mchem - nie trudno trafić także na połamane konary leżące na ziemi. W trakcie spacerów warto zachować ostrożność, ponieważ las ten jest domem dla dość dużej grupy leśnych trolli, które bezmyślnie atakują każdą napotkaną osobę; niekiedy można zobaczyć także, jak walczą między sobą. W takich sytuacjach należy jednak jak najszybciej oddalić się z miejsca potyczki, póki trolle nie interesują się nikim innym.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.19 8:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamszony Las - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime30.03.20 12:28

The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 38


Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 25
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime01.04.20 22:58

Mówienie pozostawił Deirdre, to ona miała zająć się całą oprawą, a on był jedynie w formie wsparcia. Miał rozpoznać ewentualnie zagrażające im zwierze i przekazać informacje na ten temat Mericourt. Nie oznaczało to jednak, że nie słuchał jej słów i składanych obietnic, przy okazji mogąc nauczyć się odrobinę odpowiedniego postępowania w takich pertraktacjach. Dobierała słowa ostrożnie, aby przypadkiem nie urazić Olbrzyma, a ten w zamian nie mógłby urządzić im krwawej masakry, z którą zapewne mieliby problem sobie poradzić. Podziwiał ją za opanowanie, on sam podchodził do tej kwestii dość ostrożnie, a mając świadomość własnych mankamentów i niekompletnej zdolności prowadzenia rozmów w wyrafinowany sposób - wolał nie ryzykować, że przez jego braki coś poszłoby nie tak. Kobieta radziła sobie z tym świetnie, więc on mógł skupić się na swoim zadaniu.
Nie trudno było zauważyć ogromne zwierze przypominające woła o niesamowitym złotym umaszczeniu. Reem. Jego krew miała niezwykłe właściwości, osoba, która ją spożywała miała zwiększoną siłę. Doskonale wiedział też skąd może pochodzić, w księgach zapisano dokładnie miejsca ich występowania. Olbrzym fantastycznie dobrał sobie pupila, który raczej nie wyglądał na zbyt łagodnego. Przez Ministerstwo zwierzęta te zostały sklasyfikowane jako groźne, wymagające specjalistycznej wiedzy. Wystarczyło spojrzeć na Reema, aby wiedzieć, że nie ma żartów. Zakładał, że Deirdre zdawała sobie z tego sprawę, co nie zmieniało faktu, że nadal (jego zdaniem) mieli większą szansę na pokonanie Reema, niż na pokonanie Olbrzyma. Prosta i solidna kalkulacja. Tym bardziej, że najwyraźniej rozmowa z Deirdre nie przekonała do końca gruga, bo ten zapragnął walki. Z jego pupilem.
- Są bardzo silne. - mruknął nachylając się w stronę kobiety. - Dużo ważą, mają mocne nogi, przez co rozpędzony zadziała niczym taran. Najniebezpieczniejsze są rogi, wyraźnie zaostrzone, bez problemu przebiją nas na wylot. Nie możemy go zabić, musimy go spętać. Może i nogi ma silny, a nadal można to wykorzystać przeciw niemu. Powalić i obezwładnić. - dodał. W jego opinii to najważniejsze informacje, które mógł jej przekazać. Reem wyglądem przypominał potężnego woła, a te zwierzęta same w sobie nie były łatwe w obyciu. Był jednak pewien, że Olbrzym odpowiednio zadbał o "wychowanie" swojego pupila, więc problem mógł okazać się jeszcze większy. Krew Reema dawała siłę, najprawdopodobniej wzmacniała też samo zwierzę. Zabicie go sprowadziłoby na nich gniew Olbrzymów, lepiej było wybrać łagodniejszą opcję, ale był pewien, że Deirdre wie doskonale o co mu chodzi.

| ONMS, poziom III




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamszony Las - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime01.04.20 22:58

The member 'Mathieu Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 29


Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime05.04.20 11:46

Słowa, choć wyważone i robiące pewne wrażenie na grugu oraz jego współplemieńcach, pozostawały tylko słowami, ulotnymi dźwiękami, które lada chwila mogły zostać zapomniane. Czym innym była namacalna walka, przedstawienie, udowodnienie swej siły - i to właśnie musieli pokazać. Polecenie rozochoconego Hohrela nie pozostawiało wątpliwości, olbrzym zdecydował niezwykle rozsądnie, pewien, że wściekły, potężny bawół rozniesie na strzępy przeciwnika. Deirdre milczała tylko przez moment, uważnie wsłuchując się w słowa Mathieu. A więc reem; czytywała o nim czasem w książkach, ale nie posiadała takiej wiedzy, jaką mógł pochwalić się Rosier, od razu rozpoznający stworzenie i opowiadający o nim na tyle zwięźle i rzeczowo, by mogła lepiej przygotować się do walki. Przynajmniej teoretycznie, rzadko kiedy miała do czynienia z przeciwnikiem zwierzęcym, odpornym na manipulacje, a także mało przewidywalnym. Znała ludzi, czarodziejów, nawet mugoli, często więc odpowiednie słowo, prowokacja lub inny werbalny świst przeważał pojedynek na korzyść Mericourt. Tym razem miała stanąć naprzeciwko czystej, prymitywnej siły, pozbawionej zbędnych subtelności. Ostatni raz zerknęła na Mathieu, warząc w myślach jego wypowiedź. Grug pragnął krwi, nie zamierzała więc odpuszczać zwierzęciu, nawet, jeśli mimo wszystko robiło wrażenie - złota sierść lśniła w blasku płomieni ogniska, tak samo jak potężne, rozłożyste rogi oraz czerwone z rozjuszenia ślepia.
- Ja się z nim zmierzę - powiedziała w końcu na głos, występując naprzód, bliżej klatki, przed którą znajdowała się połać wydeptanej, wypalonej, gołej ziemi. Idealne miejsce na pojedynek - lub raczej na krwawą egzekucję. Czuła, że serce przyśpiesza rytm wręcz nienormalnie, od dawna nie czuła takiego lęku, ale zamierzała go wykorzystać, przekuć go w siłę, zamknąć w czarnomagicznych inkantacjach. Odetchnęła głębiej, wyciszając się, choć nie było to łatwe - dobiegały ją śmiechy, rubaszne komentarze i podekscytowane gulgoty. W końcu grug nakazał otworzenie klatki. - Śmierć albo życie. Giń albo zabij - krzyknął z całych sił, aż nocne ptaki wzleciały znad koron drzew w ciemność nieba. Deirdre nie słyszała jednak szelestu skrzydeł, mrożących krew w żyłach okrzyków obserwujących ją olbrzymów, ba, nie słyszała nawet tętentu kopyt biegnącego ku niej stworzenia. Szybko uniosła różdżkę, rozpoczynając pojedynek. Czarnomagiczne zaklęcia uderzały raz po raz w ciało bawołu, pozostawiając na złotej sierści czerwone ślady krwi; walczyła zaciekle, ale z dziwnym spokojem, skutecznie broniąc się przed atakami coraz bardziej rozwścieczonego reem. Również czarna magia miała swoją cenę, ale Mericourt nawet nie poczuła, że z nosa cieknie jej krew, zalewając usta. Oblizała się tylko, celując różdżką w oszalałe z bólu i gniewu ślepie zwierzęcia. Gałka oczna pękła z obrzydliwym trzaskiem, białko rozlało się na dyszącym pysku, a widowiskowy cios spotkał się z głuchym wrzaskiem zachwytu olbrzymów, docierającym do Dei niczym odległe echo. Widziała, że reem słania się na nogach, że koniec pojedynku był bliski, dla złotowłosego bydlęcia, nie dla niej, lecz...musiała zagwarantować grugowi oraz współbiesiadnikom lepsze widowisko. Czy była szalona? Czy był to podszept rozsądku? Ciężko było stwierdzić, reagowała instynktownie, postanawiając się poświęcić: dla Czarnego Pana, dla Tristana, dla Rycerzy Walpurgii była gotowa na znacznie więcej niż właśnie robiła, rezygnując z obrony przed dwoma potężnymi atakami zwierzęcia. W pierwszej chwili adrenalina stłumiła odczuwanie bólu, gdy ostry róg wbijał się w jej lewy bok, a reem unosił ją na tym ostrzu, przebijając skórę, mięśnie i ciało; zdążyła jednak unieść różdżkę i zadać mu ostateczny cios, a czarnomagiczne ostrze przeszyło serce silnego bawołu w tej samej chwili, w której róg przebijał bok czarownicy.
Później - wszystko działo się szybko, ból oślepił ją, ale nie krzyknęła; czuła tylko, jak gorąca krew zalewa ją niemal całą, a później upada na ziemię tuż obok pokonanego zwierzęcia. Oddychała gwałtownie, ze świstem, potrzebując kilku chwil, by chwiejnie podnieść się z ziemi. Krew lała się z jej boku cienkim, ale ciągłym strumieniem; przycisnęła do niego rękę i owinęła się kawałkiem rozerwanej szaty, obnażając blade udo. Jeśli olbrzymi chcieli widowiska - bez wątpienia właśnie je otrzymali. Reem leżał na boku, martwy, zalany krwią, swoją i Deirdre, a jego złota sierść stała się od niej rdzawa.
- Przeżyłam. A Czarny Pan jest silniejszy ode mnie. Hojniejszy ode mnie. Dołączcie do nas. Więcej krwi, więcej jedzenia, więcej zabawy - zakrzyknęła z pasją, zagryzając wargi, by utrzymać pion i nie zachwiać się na nogach. Pojedynek mógł skończyć się gorzej, dużo gorzej; miała jednak nadzieję, że widowiskowość walki przekona gruga oraz inne olbrzymy, hałasujące dookoła, zachwycone prymitywną, obrzydliwą rozrywką oraz zapachem świeżej krwi. Mericourt nie ruszała się z miejsca, ale Mathieu podszedł do niej, stali więc razem naprzeciw gruga, w napięciu czekając na werdykt.



tu był pojedynek, Deirdre wygrała




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 25
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime05.04.20 12:53

Od samego początku wiedział, że nie nada się do tej walki. O ile krzywdzenie ludzi nie sprawiało mu problemów, o tyle z magicznymi zwierzętami było gorzej. Wychował się wśród przepięknych Albionów przecinających niebo nad kredowymi klifami, tak bardzo oddany tym istotom. Zawsze istniało inne rozwiązanie, biorąc pod uwagę fakt, iż siedliska ludzkie z roku na rok zwiększały swoje obszary kosztem terenów zamieszkałych przez magiczne zwierzęta, które musiały toczyć walki o każdy kawałek swego terytorium. Idąc tą myślą dalej, w walkach często odnosiły rany i ginęły. Krew Reema była popularnym składnikiem, znanym chyba wszystkim, dodawał sił, mocy, energii, czarodziej mógł wiele więcej. To cenny skarb, który można było stracić. Eliksiry warzył, wiedział jak wiele składników pochodzenia zwierzęcego było używanych, nie mogli prowadzić do wyginięcia magicznych stworzeń, bo to spowodowałoby brak dostępu do ingrediencji eliksirów. A to mogłoby wpłynąć dramatycznie na cały świat. Nie zdziwiło go więc, że Deirdre stanie do tej walki, ona nie miała skrupułów i obiekcji przed takim działaniem. Ona też był oddany Czarnemu Panu, owszem, nie zmieniało to jednak jego osobistego podejścia do Magicznych Stworzeń.
Mericourt stanęła do walki, a on ze świadomością, że Reem polegnie za kilka chwil... obserwował to z boku, jednocześnie zastanawiając się czy Olbrzym nie zdenerwuje się, kiedy jego pupilek padnie martwy, rozlewając cenną krew na brudne podłoże. Może powinni zaoferować mu coś innego, zwierzę, które mogłoby zainteresować go bardziej, które mogłoby sprawdzić się jeszcze lepiej. Wiedział jak to jest z magicznymi stworzeniami i w trakcie, kiedy Mericourt walczyła z Reemem, ona zastanawiał się, jakie powinni mu wybrać. Co nie oznaczało, że Deirdre wyszła z tego obronną ręką. Chyba jednak powinien iść do Shafiqa po lekcje, żeby przyjaciel nauczył go chociaż trochę posługiwać się magią lecznicą, bo w zasadzie mógłby powiedzieć, że w takich chwilach jak ta, był niespecjalnie użyteczny. Nie mógł jej pomóc, ale najważniejszym było, że wygrała. Nie straciła życia, w przeciwieństwie do Reema. Teraz tylko pozostało mu się wysilić i wyprowadzić ofertę w stronę Olbrzyma, nic trudnego. Byłoby prościej, gdyby Rosier nauczony był rozmawiać trochę bardziej otwarcie.
- Złotowłosek był niesamowicie potężnym i pięknym okazem, grugu, ale ośmielę się powiedzieć, że do Twojej potęgi pasowałoby inne magiczne stworzenie. - powiedział najlepiej jak potrafił, dobierając ostrożnie słowa. - Stworzenie zwane Garborogiem, duże w kolorze szarości i fioletu, posiada dwa ostre rogi, a jego skóra jest grubsza nawet od smoczej, znakomicie odporna na zaklęcia i uroki. Przy tym są bardzo agresywne, zapewnią więcej rozrywki i krwi. - dodał jeszcze, aby nakreślić Olbrzymowi główne, pozytywne aspekty tego magicznego stworzenia. Cóż miał więcej powiedzieć, to najistotniejsze cechy, które powinny interesować gruga. - W ramach sojuszu zrobimy wszystko, aby pozyskać dla Ciebie jednego przedstawiciela tego niesamowitego gatunku. - dopowiedział, mając nadzieję, że ta oferta skłoni Olbrzyma do zawarcia z nimi paktu.

| ONMS, poziom III




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamszony Las - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime05.04.20 12:53

The member 'Mathieu Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 73


Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
One more time for my taste

I'll lick your wounds
I'll lay you down
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime09.04.20 12:08

Kolana drżały ze zmęczenia, użycie czarnej magii kosztowało ją sporo sił, ale największe spustoszenie wywołał rozrywający bok gór silnego bawołu. Atak na Śmierciożerczynię przypłacił życiem, leżal teraz bez tchu, a złota sierść już nigdy nie miała zalśnić ku uciesze gruga Hohrela, lecz przecież kazał walczyć na śmierć i życie. Deirdre starała się nie okazać bólu, stała obok Mathieu wyprostowana, przytrzymując lewą dłonią miejsce głębokiego zranienia, a krew przeciekała przez podniesiony materiał szaty, barwiąc czerń jeszcze głębszym jej odcieniem. Promieniujący z rozerwanego ciała gorąc utrudniał zebranie myśli, była więc wdzięczna za wsparcie Mathieu, który przejął pałeczkę podczas ostatniej wymiany zdań z władcą tego agresywnego plemienia. Mówił pewnie, udowadniając, że zna się na rzeczy - i że potrafi przewidzieć, co może przekonać olbrzymów do współpracy. Rozochocony, uwielbiający prymitywną i niebezpieczną rozrywkę grug nie mógł się nudzić, powinni wiec zaoferować mu nową zabawkę. Co też uczynił Rosier, zgrabnie odnajdując się wśród mniej lub bardziej skrytych pragnień Horhela, najwidoczniej posiadającego wielką słabość do jeszcze większych zwierząt. - Tak, podarujemy silnemu plemieniu Hengistów Garboroga. Pięknego jak Złotowłosek, potężnego jak Złotowłosek - powtórzyła jeszcze, by wzmocnić słowa Mathieu oraz uprościć ich zrozumienie. Zapach krwi działał na olbrzymy z dzikiego plemienia pobudzająco, należało więc komunikować się sprawnie i jak najszybciej opuścić klepisko pod skalnym nawisem, by nie stać się przekąską władców tego terenu. Nie ma wszak nic gorszego niż niezapowiedziany gość, który zostaje zbyt długo w tejże gościnie. - Pamiętaj, grugu, o propozycji Czarnego Pana. O wspólnej walce, pełnej krwi i zabawy. I o czekających na was prezentach - powtórzyła raz jeszcze, by zapaść w pamięć olbrzymów, po czym delikatnie skinęła głową Mathieu, sugerując, że powinni się oddalić. Wycofywała się spokojnie, z gracją, z trudem powstrzymując syknięcia bólu, pewna, że olbrzymy rzucą się za nimi. Tak się jednak nie stało, udało się im opuścić polanę, zostawiając za sobą martwego reema oraz rozochoconą gromadę olbrzymów. Sądząc po żegnających ich odgłosach, Złotowłosek przestał cieszyć się szacunkiem gruga i stał się kolejnym posiłkiem lub rozszarpywaną na strzępy zabawką. Zapewne jeśli pojawią się tu znowu, grug będzie miał na sobie szal z skrzącej się złotem sierści bawoła - a Deirdre miała nadzieję, że otrzymają wtedy pozytywną odpowiedź na swą propozycję. Potrzebowali olbrzymów, ich wsparcia, siły, brutalności. - Dobrze ci poszło - powiedziała jeszcze tuż przed rozdzieleniem się z Rosierem; mówiła szczerze, dobrze było mieć go obok siebie, dzięki niemu zdołała poradzić sobie z reemem, a Horhel mógł oczekiwać podarku w postaci garboroga. - Załatw transport stworzenia, o którym wspominałeś. Musimy być gotowi, by dać Hengistom ten prezent - dodała jeszcze, pochylając się do przodu i opierając dłonie o uda. Krew lała się ze zranionego boku coraz silniej, musiała ją zatamować i odwiedzić uzdrowiciela. Jak najszybciej: po sekundzie więc zamieniła się w czarną mgłę i uleciała w noc.

| retoryka III, ostatnie zapadnięcie w pamięć olbrzymom

dei zt




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zamszony Las - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime09.04.20 12:08

The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 54


Powrót do góry Go down
Mathieu Rosier
Mathieu Rosier

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Zawód : Igram ze smokami
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 25
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime12.04.20 20:44

Wiele zależało od powodzenia tej misji i Rosier doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nie władał różdżką tak wprawnie jak wiedzą w zakresie Opieki nad Magicznymi Stworzeniami, a jednak mógł się okazać solidnym wsparciem dla starszej stażem w szeregach Rycerzy Deirdre Mericourt. Kobietę miał okazję poznać i prywatne i służbowo. Dziś po raz pierwszy przyszło im stanąć do walki ramię w ramię, choć od samego początku liczył na to, że to jedynie starcie słowne. Deirdre sprawiła się wyśmienicie, nawet nie wiedział co ma powiedzieć i jak mógłby pochwalić jej działania. Jego zdaniem z rozmową z Olbrzymem poradziła sobie naprawdę fantastycznie, później w starciu z Reemem, którego krew była cenna i właśnie została przelana. W normalnych warunkach pobrałby ją, aby móc wykorzystać choćby do eliksirów, ale uznał, że akurat w tej jednej wyjątkowej sytuacji będzie to nie na miejscu. Tym bardziej, że Mericour ucierpiała nieco i potrzebowała zdaje się pomocy medyka. Jemu zawsze pomagał Zachary, znał się na tym jak mało kto, a akurat przyjacielowi w tych kwestiach ufał niebywale mocno.
Deirdre dopowiedziała jeszcze kilka słów, ubierając je zapewne w o wiele ładniejszą otoczkę, niż zrobił to Mathieu. Mówca z niego żaden, zwyczajnie nie nadawał się do tego typu działań. Potrafił porozmawiać na wysokim poziomie, ale nie odnajdywał się specjalnie w tych rozmowach. Dlatego milczał.
- Załatwię. - rzucił krótko, kiedy już oddalili się od centrum wydarzeń, aby nie kusić losu. Olbrzymy miały teraz swoją uciechę i pewnie przywódca zastanawiał się nad ich propozycją. Rosier nie chciał odpuszczać, dlatego postara się załatwić Garboroga dla nich. Miał znajomości, był smokologiem, poradzi sobie. Zamówi transport i dopilnuje, aby nowy pupil trafił w ręce Olbrzyma i został jego nowym pupilkiem. - Wróć do zdrowia. - rzucił jeszcze za nią, choć to zdawało się oczywiste. Przecież nie będzie skazywała samej siebie na cierpienie. Z drugiej strony, Mathieu powiedział to ze zwykłej uprzejmości, tak jak ona, kiedy powiedziała, że dobrze mu poszło. Deirdre zniknęła z pola widzenia, przyszła również i jego kolej, choć sam jeszcze nie przemieszczał się w ten... wyjątkowy sposób.

ZT




Mathieu Rosier

Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
Sigrun Rookwood

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa

I love the way her eyes light up when someone says:

it might be dangeours

OPCM : 40
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 50
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e

Zamszony Las - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamszony Las [odnośnikZamszony Las - Page 3 I_icon_minitime07.12.20 20:28

21 lipca 1957

Po wiośnie tak pięknej, jak tylko można było sobie wymarzyć, przyszło jeszcze bardziej urodziwe lato. Ciepłe i słoneczne, niekiedy nawet gorące i duszne, tak jak dwudziestego pierwszego lipca. Zniknięcie za linią horyzontu słońce nie przyniosło jednak ulgi. Od nagrzanej ziemi zielonej Irlandii buchało ciepło, powietrze było zaś tak gęste i ciężkie, że nadejście burzy było więcej niż pewne. Szata z utwardzonej skóry, którą Sigrun miała na sobie, wydawała się jeszcze grubsza niż w rzeczywistości. Miała stanowić dodatkową ochronę przez wilkołaczymi pazurami, ostrymi jak brzytwa, ale w noc taką jak ta bardziej ciążyła i utrudniała oddychanie. Rozpięła kilka górnych guzików, odsłaniając szyję, jakby to miało przynieść jakąkolwiek ulgę.
Tak było jej duszno, że niemal zatęskniła za zeszłorocznym lipcem, zimnym i mglistym, kiedy to Wielka Brytania zmieniła się pod wpływem eksplozji potężnej anomalii w Azkabanie. Potrząsnęła głową, odsuwając od siebie te myśli, bo były to jednocześnie jedne z najgorszych tygodni w jej życiu. Odnieśli wtedy połowiczny sukces, lecz zapłacili dużą cenę - każdy z Rycerzy Walpurgii, który tamtej nocy wypełniał rozkazy Czarnego Pana w Azkabanie.
Lipiec był też miesiącem, kiedy to mijał równo rok odkąd przyjęła propozycję lorda nestora rodu Averych, by zaczęła współpracować z jego łowcami wilkołaków. Ani przez chwilę nie żałowała tej decyzji. Wystarczyło pół roku pracy, ciężkiej i pełnej zaangażowania, lecz wciąż pół, by docenił talent i umiejętności wiedźmy, awansował ją na dowódcę swojej grupy łowców. Przez kilka lat pracy dla Ministerstwa Magii, w Biurze Kontroli Wilkołaków, nie mogła się tego doprosić i doczekać. Ostatecznie dobrze się stało. Wreszcie nie ograniczały jej procedury. Zapewne teraz, kiedy władzę nad Ministerstwem Magii sprawował lord Cronus Malfoy, nikt nie śmiałby nawet zwrócić jej uwagi, że postępuje niezgodnie z zasadami, lecz mimo wszystko nie zamierzała tam wracać. Tak jak uzgodnili na kwietniowych obradach Rycerzy Walpurgii - była potrzebna gdzie indziej.
Wzniosła oczy ku niebu - wydawało jej się, że z zachodu nadciągają burzowe chmury, a błyskawica, jaka przecięła nocny firmament, upewniła ją w tym przekonaniu. Sama nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle. Deszcz ulży im w tym zaduchu, lecz jednocześnie zatrze ślady i utrudni walkę z wilkołakiem, jeśli burza nie minie szybko.
O ile uda im go wytropić.
Dwie minione pełnie McLaggen im się wymykał. W czerwcu stanęli z nim oko w oko, niemal go mieli, ale w ostatniej chwili udało mu się uciec, spierzchnąć w stronę jaskiń w szkockich górach, gdzie musiał mieć jakąś bezpieczną kryjówkę, zapewne zaczarowaną. Przeszukali cały system, lecz na próżno - odzyskawszy jednak władzę nad sobą porzucił to miejsce, tego byli już pewni.
Wkroczywszy w leśną gęstwinę zrobiło się nieco chłodniej. Ponury, zamszony las wydawał się nienaturalnie wręcz cichy, Sigrun zaś pozostawała czujniejsza niż zazwyczaj, mając na uwadze to, że to nie jest zwyczajny las, a schronienie dla leśnych trolli, niebezpiecznych i agresywnych. Ostatnie zaś, czego potrzebowali, to by te cuchnące stwory przeszkodziły im w polowaniu. Usłyszawszy w oddali ich głosy, wiedźma i podlegli jej łowcy oddalili się od nich, pewni, że i wilkołak będzie trzymał się z daleka. Okrągłą tarczę księżyca, której srebrny blask przebijał się spomiędzy koron drzew, zbyt szybko przysłoniły burzowe chmury. Zagrzmiało tak, że ziemia zadrżała pod ich stopami, lecz ponad ten grzmot rozbrzmiało wilcze, specyficzne wycie. Sigrun natychmiast, bez użycia słów, dała znać Harveyowi, by ruszył za nią i dzięki rzucanym niewerbalnie Ascendio zbliżyli się do źródła dźwięku.
McLaggen musiał nie przemyśleć do końca ukrywania się podczas pełni w zamszonym, irlandzkim lesie. Owszem, powszechna wiedza o obecności leśnych trolli odstraszała niemal wszystkich i nie pozwalała nikomu na zbliżanie się tu, lecz nie przewidział, że czarodzieje mogli również zabezpieczyć ten teren przed tym, by nie dopuścić do opuszczenia przez nie lasu. W chwili, kiedy go znaleźli tkwił zaplątany w magiczne więzy. Im bardziej się szarpał na północ, tym ciaśniej go oplątywały. Wyczuł ich szybko, wilkołaki miały szalenie wyostrzone i wyczulone zmysły, zwłaszcza węch. Pomimo lejącego jak z cebra deszczu i letniej burzy, przybierającej z każdej chwilą na sile, zorientował się o ich obecności. Szarpnął łbem, odwracając go ku nim i zaczął warczeć groźnie, ślepia zaś rozbłysły żądzą mordu.
Wtem gdzieś obok, zdecydowanie za blisko, uderzył piorun. Wędrówki po lesie w taką pogodę były szalenie niebezpieczne. Uderzył w wysokie drzewo, łamiąc je w pół; runęło w stronę wilkołaka, lecz nieszczęśliwie dla łowców zerwało więzy.
- Rzućcie Caelum - zawołała Rookwood, chcąc, aby zaklęcie uchroniło ich przed burzą. Wilkołak zaczął się szarpać i wyplątywać z więzów. Ona sama próbowała trafić go zaklęciem, lecz szarpał się, a zacinający deszcz utrudniał celowanie. Bestia okazała się od nich znacznie szybsza.
Wilkołak ruszył prosto na nią. To od strony Sigrun mknęło najwięcej wiązek zaklęć, może uznał ją za największe zagrożenie, może atakował na oślep. Nie przelękła się tego natarcia, zacisnęła palce mocniej na różdżce, wypowiadając formułę zaklęcia, lecz jednocześnie, wiedziona instynktem, cofała się i... potknęła o korzeń. Błotniste podłoże nie pozwoliło na odzyskanie równowagi. Wyrznęła do tyłu, wiązka zaklęcia poleciała do góry, między korony drzew, wilkołak dał susa do przodu i widziała już błysk jego zębów, mimo ciemności. Wypowiadała w myślach inkantację zaklęcia tarczy, łudząc się, że zdąży - w ostatniej chwili silny czar Harveya trafił wilkołaka prosto w bok, odrzucił na bok. Nie na tyle mocny, aby go oszołomić, unieruchomić, ale dać Sigrun kilka cennych sekund. Poderwała się na nogi i uniosła różdżkę.
Z oddali usłyszeli gniewne ryki. Nie dało się ich pomylić z niczym innym. To ani inne wilkołaki, ani dziki, ani inne leśne stworzenia - zbliżały się rozgniewane trolle, zwabione hałasami i błyskami zaklęć.
- Zatrzymajcie je - ryknęła Sigrun na trójkę łowców, stojących najbardziej na zachód. Otoczyli wilkołaka okręgiem, lecz nie mogli dopuścić do tego, żeby wpadły tu jeszcze agresywne leśne trolle.
Musieli poradzić sobie w mniejszej grupie. Wilkołak poderwał do góry łeb, warcząc złowieszczo, w jego ślepiach zaś dostrzegała niezdrowy błysk, żądzę mordu. Niebo nad zamszonym lasem rozjarzyło się znów od plątaniny błyskawic. Jedna z nich uderzyła w kolejne drzewo zdecydowanie zbyt blisko nich. Rzucone wcześniej Caelum, ochraniające najbliższą okolicę przed deszczem, pozwoliło, by zaczęło płonąć - tuż za ich plecami. Z jednej strony zaczął palić się ogień, przed nimi szykował się do ataku wilkołak, nadciągały trolle.
Wszystko działo się tak szybko, nie było czasu na zastanowienie, Sigrun musiała działać instynktownie. Nie traciła zimnej krwi - miała za sobą nie jedną ciężką pełnię. - Lamino Scutio - zawołała, wytężając siłę woli i swoją moc, zaklęcie było trudne, lecz w tej chwili mogło ocalić jej życie. Pojawiły się wokół łowczyni ostre noże, zwrócone na zewnątrz, tworząc swoistą tarczę. Pozwoliła na to, by wilkołak ruszył do przodu, nieprzejęty ostrzami, zbliżył się wystarczająco, aby wyciągnąć łeb i odsłonić wrażliwe miejsce nad obojczykami - gdy myślał, że zaraz posmakuje jej krwi, nie dość, że nadział się na noże, to promień zaklęcia Sigrun wymknął się z cisowego drewna i trafił prosto w to miejsce. Krew trysnęła jak z fontanny, pozbawiając go oddechu; zachwiał się i padł do przodu, byłby i upadł na wiedźmę mimo noży, gdyby nie to, że w ostatniej chwili niewerbalnie rzuciła Abesio i pojawiła się kilka metrów za jego plecami. Harvey nie próżnował, od razu przystąpił do dziania; bardziej biegły w urokach zaczarował srebrne łańcuchy, aby oplotły łapy wilkołaka, cały jego tułów, uniemożliwiając ruch. Bestia wyła, warczała i szarpała się, a w jej wyciu coraz wyraźniej rozbrzmiewał ból - srebrne łańcuchy paliły jego skórę, parzyły, jakby rzucono na niego czarnomagiczne Adolebtique.
Sigrun nie chciała go zabijać. Jeszcze nie teraz. Dla pewności wyciągnęła z zaczarowanej torby czarodziejską kuszę, zamoczyła bełt w fiolce płynnego srebra i wystrzeliła go w grzbiet wilkołaka. Srebro w jego krwioobiegu jeszcze bardziej go osłabi, odbierze siły.
- Pilnuj go. Idę im pomóc - poleciła Harveyowi stanowczym tonem, chowając szybko kuszę; słyszała z oddali ryki i rzucane inkantacje. Z trollami nie pójdzie im jak z płatka, a im więcej ich tym lepiej, musiała im pomóc. W ich kierunku ruszyła biegiem, zaciskając palce na cisowym drewnie, gotowa do działa nia.

| zt







I call her the devil
cause she makes me wanna sin
and every time she knocks
I can't help but let her in
Powrót do góry Go down
 

Zamszony Las

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Irlandia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21