Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Główna scena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Główna scena   08.08.17 18:29

Główna scena baletowa

Główna scena baletowa wzniesiona została naprzeciw obszernej widowni, na której mieści się nie więcej, jak stu czarodziejów. Rzędy szkarłatnych foteli o skrupulatnie haftowanych w morskie motywy wzorach otacza dziesięć niedużych balkoników o delikatnych osłonkach kutych żelazem w fantazyjne wzory. W trakcie spektakli pomiędzy stanowiskami lewitują srebrne tace, na których można znaleźć szampana, przekąski - najczęściej ostrygi, ale też francuskie sery lub ślimaki - albo eleganckie omnikulary oprawione w złotą rączkę. Przedstawienie rozgrywa się na czarnym piedestale zakrytym podczas przerw ciężką szkarłatną kurtyną, na której czarna nić wymalowała syrenie sylwetki. Kiedy widowisko się rozpoczyna, kurtyna znika, rozmywa się w powietrzu, a skryte za nią iluzje przybierają na scenie kształty żywej, perfekcyjnie realistycznej scenerii - wijących się pnącz, dmących piasków pustyni lub szemrzących wód. Muzyka bogato wypełnia salę całą sobą i choć miejsca dla orkiestry znajduje się pod sceną, ponad tańcem przebijają się refleksy iluzji przedstawiające ich równoległą grę. To właśnie tutaj wystawiane są największe, najbardziej reprezentatywne spektakle. Jeśli pozostanie się na miejscu w trakcie przerwy lub wejdzie, kiedy akurat na scenie nie rozgrywa się żadne przedstawienie, da się usłyszeć śpiew syren. Trudno określić, z którego kierunku pochodzi, ale jest kojący, piękny i trudno jest ci przestać o nim myśleć. Tylko jeśli znasz język trytoński rozpoznasz słowa pieśni - jest żałobna, opowiada o dawnych dziejach syren.


Powrót do góry Go down
Evandra P. Rosier
Evandra P. Rosier

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6690-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t6702-listy-do-lady-rosier#174745 https://www.morsmordre.net/t6701-she-s-beauty-and-she-s-grace https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t6703-evandra-rosier
Zawód : Alchemiczka/malarka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
But he who dares not grasp the thorn
Should never crave the rose
OPCM : 10
UROKI : 3
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila

PisanieTemat: Re: Główna scena   03.12.18 22:06

17 września
Nigdy wcześniej nie czuła tak intensywnego i obcego uczucia, jak w dniu pokazania jej przez Tristana tego miejsca. Skąd mogła wiedzieć, że człowiek w swoim ciele może odczuwać jednakowo niemierzalny zachwyt nad cudem, jakim bez wątpienia była Fantasmagoria, a jednocześnie wiązać z nim dzień swojego zniewolenia. Evandra odgarnęła złocisty kosmyk lekko upiętych włosów za ucho, by lepiej słyszeć znajomy dźwięk dzieciństwa. Śpiew syren zawsze uspokajał kobietę, pomagał w wyciszeniu się i przemyśleniach. To w jego towarzystwie podejmowała najważniejsze decyzje swojego życia, zarówno na wyspie Wight, jak również tutaj – kiedy spontaniczne zrozumiała, że go pokochała. Pokochała, ale jednocześnie nigdy nie będzie kochać. Trudno było to wyrazić słowami, a jeszcze gorzej się myślało, o człowieku, który zagarnął jej życie na własność, ale z biegiem czasu również zdobył jej serce. Wolno kroczyła między rzędami foteli, dłonią muskając atłasowe obicia siedzeń. Syrenie echo otaczały Evę niewidzialną mgiełką dźwięków, otulając nią zdobioną złotymi nićmi białą suknię, której dosyć luźny krój subtelnie ukrywał rosnący brzuch. Z każdym dniem czuła, że w jej ciele kiełkuje nowe życie, życie, za którego szczęście i dobrobyt już wkrótce będzie odpowiedzialna ona – Evandra Rosier. Wydawało się, że jeszcze wczoraj szła pod rękę ze swym bratem do sali balowej gdzie odbywał się jej pierwszy Sabat, odrzucała kolejne propozycje narzeczeństwa od zauroczonych arystokratów, albo siedziała na balkonie sypialni, malując morski krajobraz. Nie zdążyła się zorientować, w którym momencie nastały czasy nowej persony, będącej nie tylko przykładną żoną, klejnotem w koronie swego męża, ale też matką. Gdyby tylko Caius odwiedził ją w Dover, tak bardzo tęskniła za swym jedynym godnym zaufania powiernikiem, komu innemu mogła powierzyć swe strapienia i sekrety, jeśli nie bliźniakowi? Zadziwiające jak wiele w ostatnim czasie skumulowała różnorakich emocji, niektórych zaskakująco pozytywnych, innych wręcz niepokojących. Arystokratów znała od podszewki, na pamięć opanowała słodkie niczym lukier słowa, którymi lubili się nawzajem oblepiać, nie wspominając już o gracji, z jaką powtarzali do siebie kolejne kłamstwa. Wielu takich miała okazję przejrzeć i każdego zawsze coś gubiło. Pożądanie, skąpstwo, obżarstwo – to nie pospólstwo dotykało najwięcej grzechów, ale ich samych. Dostatek i luksus potrafiły sprowadzić na manowce nawet najtęższe głowy, w tej grze chodziło nie o to kto wygra, ale kto przechytrzy system i uratuje swoją przed ścięciem.
Dopiero teraz Evandra zorientowała się, że nie jest na sali sama, co po chwili zastanowienia się miało spory sens. Wybrała się w końcu na ten spontaniczny spacer wczesnym popołudniem, obsługa opery zazwyczaj działała dyskretnie, ale może opiekun sali, lub inny wyżej postawiony pracownik ustalał coś odnośnie najbliższego spektaklu? Zazwyczaj nie zauważała takich ludzi, stanowili całkowicie inną przestrzeń świata, która jakimś cudem znajdowała się w tym samym wymiarze co ona. Zajęci pracą, zerkali tylko nieśmiało na swoją panią, często z zachwytu nad urodą półwili mrugając oczami, albo wręcz wyjątkowo niekulturalnie rozdziawiając usta. Coś bowiem w patrzeniu na nim przywodziło na myśl właśnie syrenie pieśni. Tak samo hipnotyzujące, kojące i piękne. Kilkakrotnie słyszała od młodzieńców, że gdy raz już na nią spojrzeli, nie potrafili zauważyć żadnej innej kobiety. Nikt nie był godny jej piękna. Przyzwyczaiła się do tego daru, z wiekiem zauważając też jego przekleństwa. Kogo szczerości mogła być pewna? A kto kłamał jak z nut, byleby osiągnąć swój cel? W fałszywym świecie nie potrzebowała piękna, ale umiejętności odróżniania prawdy od ubranej w piękne słowa farsy.
Lekko stąpając po rozłożonym po środku alei karmazynowym dywanie dotarła do rozmawiających asystentów. Jedna kobieta stała do niej tyłem, chociaż smukła sylwetka i kruczoczarne włosy o wyjątkowym blasku wydawały się przywoływać pewne wspomnienia z lat szkolnych. Czyżby zatrudniona po śmierci poprzedniej asystentki kobieta uczęszczała w tym samym czasie co ona do Hogwartu? Zamierzała tylko zapytać o program, może zasugerować lepsze upięcie draperii kotary, ale teraz zapragnęła również dowiedzieć się kim była tajemnicza persona.




Beauty and Graceen sa beauté gît ma mort et ma vie
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : służebnica króla
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I've tasted blood and I want more


OPCM : 35
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 46
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
I will eat you alive

PisanieTemat: Re: Główna scena   06.12.18 17:51

W ciągu minionego dnia wydarzyło się tak wiele, że Deirdre ledwie nadążała za czytaniem korespondencji i nadrabianiem wykaligrafowanych zapytań - poświęcała całą swą uwagę Fantasmagorii, nie mając nawet wolnej sekundy na to, by przejrzeć poranną prasę. Być może znalazłaby w niej jeszcze ciekawsze - bardziej druzgoczące? - wiadomości, dotyczące spotkania arystokracji w Stonehenge, być może miałaby szansę zapoznać się z ta jedną, najważniejszą informacją, dotykająca ją także osobiście, ale nawał obowiązków odebrał jej tą możliwość. Pracowała niemalże w pocie czoła, głównie nadrabiając spowodowane śmiercią poprzedniej asystentki zaległości. Poznawała też otoczenie, zjednywała sobie sojuszników, coraz sprawniej orientując się w zakulisowych rozgrywkach baletu, także tych dotyczących niesnasek pomiędzy pracownikami. Dbała o umieszczony w magicznym porcie budynek już od prawie trzech tygodni, lecz dopiero teraz dogaszała większe pożary, czując się w eleganckim wnętrzu w miarę komfortowo. Rzecz jasna od pierwszego dnia sprawiała wrażenie opanowanej, spokojnej i pewnej siebie - doskonała umiejętność gry aktorskiej pozwalała jej roztoczyć wokół siebie odpowiednią atmosferę, tak gęstą, że niczym mgła przysłaniała drobne potknięcia. Zabłądzenie za kulisami, pomylenie nazwiska jednego z marszandów, zbyt ostry ton, którym posługiwała się wobec charakternej, francuskiej gwiazdki. Każdemu zdarzały się błędy, Deirdre akceptowała je z trudem, dzielnie stawiając czoła kolejnym problemom. Chciała go zachwycić, sprawić, by był z niej zadowolony, by napełniała go dumą, by nigdy nie pożałował tego, że przyjął ją na tak wysokie stanowisko. Starała się wypaść jak najlepiej nie tylko dla samej siebie, dla połechtania zagłodzonego perfekcjonizmu, ale głównie dla Tristana, dla zobaczenia w jego piwnych oczach ukontentowania.
Wyczuwała, że czujnie ją obserwuje, ale nie widziała go ani wczoraj ani dzisiejszego poranka. Obudziła się w Białej Willi samotnie, zziębnięta, nie mając czasu, by napisać do niego listu ani w jakikolwiek sposób zapoznać się z ważnymi wydarzeniami. Od razu poświęciła się pracy, a godziny spędzone w Fantasmagorii upływały w zadziwiająco szybkim tempie. W jednej chwili kreśliła eleganckie zaproszenia na zaczarowanej papeterii, pachnącej różami, w drugiej zaś omawiała z pracownikami technicznymi ostatnie wytyczne dotyczące najbliższego występu.
- .... i dopilnujcie, by zaklęcia zabezpieczające zostały nałożone poprawnie. Nie możemy dopuścić do zniszczenia sukien ani instrumentów, to niezwykle ważne - zakończyła prawie dziesięciominutową tyradę, prezentowaną jednak głosem tak słodkim i wdzięcznym, że słuchający ją czarodzieje, zajmujący się bezpieczeństwem podwodnych scen, spoglądali na nią jak urzeczeni, gotowi spełnić wszystkie prośby madame Mericourt. Zjednała już sobie część zespołu; uprzejma, lecz tajemnicza, wyniosła, ale nie wyrachowana - znów znajdowała się w słodkim pomiędzy, każdego oczarowując specjalnie dobraną pieśnią. - Dziękuję, to na dziś wszystko. Jutro będę oczekiwać waszego raportu oraz dokładnych specyfikacji magicznych - podsumowała, splatając przed sobą blade, smukłe dłonie. Miała na sobie szmaragdowe qipao, a przedramiona przesłaniała ciemnozłota chusta, skrywająca mroczny znak, zarazem podkreślając orientalny odcień jej skóry. Czarne włosy spięła w typową chińską fryzurę, złożoną z dwóch koków, a mocno podkreślone oczy wydawały się jeszcze bardziej kocie. Dobrze czuła się w tym wydaniu - obawy o to, że znów poczuje się stłamszona, wciśnięta w rolę egzotycznej kurewki dla wyższych sfer, zniknęły. Znajdowała się w innym miejscu - i była zupełnie inną osobą.
Chciała powiedzieć do mężczyzn coś jeszcze, ale ci zerknęli przez jej ramię, kłaniając się nisko i znikając za podwyższeniem sceny. Deirdre wątpiła, by to jej składali tak czołobitny szacunek, wyczuwała też za sobą czyjąś obecność - naiwnie sądząc, że w końcu doczekała się odwiedzin Tristana.
Odwróciła się nieśpiesznie, z twarzą zastygłą z profesjonalnie odegranym uśmiechem, lecz wzrok czarnych jak onyksy tęczówek nie napotkał przystojnej twarzy Tristana a inną, śliczną niczym obraz, piękną i aż jaśniejącą niesamowitym blaskiem. Evandra. Spodziewała się, że prędzej czy później się tutaj spotkają, nie odczuła więc ani zdenerwowania ani zaskoczenia - jedynie drobny dyskomfort, niewygodę, szarpnięcie gdzieś w okolicach mostka, wywołane głównie już mocno widocznym brzuchem brzemiennej kobiety. Uświęconym miejscem, w którym rozwijało się życie syna Tristana. Ta świadomość dziwnie ją bolała, ale doskonale ukrywała każdą zbędną emocję, posyłając półwili pełen sympatii uśmiech.
- Lady Rosier, wygląda lady oszałamiająco - powitała ją z całą uprzejmością, ponownie splatając przed sobą dłonie, obciążone obrączką i dwoma pierścieniami. Zachowywała wobec niej odpowiedni szacunek, nie przechodząc na ty - nie znajdowały się bowiem już w szkole. - Dobrze widzieć lady w tak dobrym zdrowiu i nastroju - kontynuowała gładką konwersację, nie odsuwając wzroku od gładkiej, nieskazitelnie białej cery oraz wielkich, błękitnych oczu. Była piękna i jasna; piękna i pełna życia, stanowiąc doskonałe przeciwieństwo jej samej: przeklętej, martwej, przeznaczonej śmierci; ubranej dziś w szaty opiekunki Fantasmagorii.




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
Fantine Rosier

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Zawód : dama, alchemiczka, malarka z zamiłowania
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna

veni
vidi
amavi

OPCM : 5
UROKI : 10
ELIKSIRY : 22
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Główna scena   25.01.19 15:33

9 październik


Wróżka Bzu opadła miękko na podest głównej sceny po doskonałym w każdym calu pas de ciseaux. Każdy jej krok był lekki, pełen wdzięku, ruchy niewymuszone i płynne - sprawiała wrażenie, że taniec nie sprawia jej żadnej trudności, jest równie łatwy, co oddychanie. Oglądanie jej na scenie było prawdziwą rozkoszą dla oczu, a rozbrzmiewająca głośno muzyka jednego z trzech aktów Śpiącej Królewny - dla uszu.
Lady Fantine Rosier uwielbiała ten spektakl, należał do kilku jej ulubionych. Miała przyjemność oglądać go już wielokrotnie, na wielu różnych scenach; zarówno angielskich, jak i francuskich. Sztuka tańca baletowego wzbudzała zachwyt i podziw, może nawet ukłucie zazdrości; gdy spoglądała na tancerki żałowała, że nie podążyła śladem Melisande i nie przykłada się bardziej do nauki tańca klasycznego. Tańce balowe zawsze sprawiały jej więcej przyjemności i poświęcała ich lekcjom najwięcej czasu, pragnąc błyszczeć podczas przyszłych sabatów. Balet ceniła i miłowała nie mniej, niż inne dziedziny sztuki.
Trudno było się jednak Fantine skupić na zachwycającym pas de soubresaut Wróżki Bzu, gdy obok zasiadał lord Flint.
Uniosła palce do skroni w teatralnym geście, przywołując na twarz pełen boleści wyraz; spojrzała na mężczyznę jakby osłabiona, zmęczona. Nie potrafiła się powstrzymać - musiała zacząć symulować atak migreny, inaczej oszaleje, jeśli spędzi następną godzinę obok niego. Przyjęła zaproszenie, pełna nadziei i wiary w przyjemnie spędzony wieczór, podczas ostatniego przyjęcia lord Bastien zrobił na Róży dobre wrażenie; dziś obrócił je jednak w proch. Nie mogła tak po prostu wstać i wyjść, byłoby to niegrzeczne, ale jeśli opuści go przez złe samopoczucie... Przecież nie mógł dopuścić do tego, by tu zasłabła, czyż nie?
Zorientował się dopiero po chwili. Najwyraźniej nie należał do najbystrzejszych.
- Co się dzieje, pani? - spytał zaniepokojony.
- Pozwolisz, lordzie, że oddalę się na kilka chwil... Potrzebuję ciszy. Momentu samotności - dodała prędko, aby nie przyszło mu do głowy iść z nią. Wtedy oszaleje z pewnością. - Niebawem wrócę. Mam nadzieję, że nie stracę zbyt wiele... - wyszeptała z prawdziwym żalem, spoglądając w stronę sceny, na której wirowała w obrocie tancerka.
Wstała z wygodnego fotela, nie zapominając, by się przy tym nie zachwiać i dyskretnie opuściła lożę dla honorowych gości; minę miała przy tym pełną boleści, jakby niezwykle cierpiała. Zniknęła dopiero wówczas, kiedy znalazła się już na korytarzu, przez jednym z luster oprawionych w złote ramy. Wygładziła materiał złotej, bogato zdobionej sukienki, poprawiła spoczywający na piersi medalion z rubinem szlifowanym w kształt róży. Prezentowała się doskonale - a lord Flint nie zasługiwał na jej towarzystwo tego wieczoru.
Westchnęła lekko, ruszając się z miejsca; nie mogła tu pozostać, musiała się ukryć na wypadek, gdyby przyszło mu do głowy spróbować ją odnaleźć i swym towarzystwem przynieść pociechę. Kroczyła korytarzem pośpiesznie, próbując odnaleźć obsługę podwodnego baletu, który dochowa dyskrecji i pomoże jej znaleźć miejsce, gdzie będzie mogła obejrzeć Śpiącą Królewnę w spokoju.
- Pani Mericourt lady pomoże - młoda dziewczyna poprowadziła Fantine w stronę wysokiej, smukłej kobiety o czarnych włosach, dotychczas odwróconej doń plecami.





When she speaks angels sing from above; everyday words seem to turn into love songs. Hold me close and hold me fast, the magic spell you cast, this is
la vie en rose
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : służebnica króla
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I've tasted blood and I want more


OPCM : 35
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 46
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
I will eat you alive

PisanieTemat: Re: Główna scena   26.01.19 14:33

Czuwanie nad zadowoleniem gości podczas spektaklu było jednym z przyjemniejszych obowiązków Deirdre - odnajdywała się doskonale wśród dyplomatycznych pogawędek, udawanych wesołości, leciutkiej kokieterii czy artystycznym zachwycie, dzielonym z reprezentantami wyższego stanu. Witała co znamienitszych gości, opowiadała o spektaklu, wymieniała nazwiska znanych członków orkiestry i wspominała o artystkach pojawiającyh się na scenie, niekiedy streszcząjąc w szczegółach historię ich szkolenia w konkretnych ośrodkach magicznego baletu, a niekiedy zdradzając wzbudzające pąsy sekrety z ich mniej lub bardziej szalonego życia. Potrafiła wyczuć czego oczekują od niej poszczególni widzowie i umiejętnie spełniała ich zachcianki. Tego wieczoru odprowadzała na miejsce wiekowego lorda Fawleya, postać wyjątkową i szanowaną; towarzyszyła mu służba oraz dwójka zblazowanych kuzynów, lecz zamierzała powitać szlachcica z wszelkimi honorami. Najpierw przyjęła go w saloniku gościnnym, przedstawiając dzisiejszą gwiazdę - uroczą, ciemnowłosą baletnicę prosto z Francji, drobniutką oraz niezwykle utalentowaną - i prowadząc dyskusje o sztuce, później zaś przespacerowała się z siwowłosym czarodziejem i jego świtą aż do głównej loży. Tam zadbała o to, by nadobnemu gościowi nie zabrakło niczego, przystała także na propozycję krótkiego wprowadzenia w historię Śpiącej Królewny oraz odpowiedziała na kilkanaście pytań związanych z organizacją Fantasmagorii. Towarzyszyła lordowi Fawleyowi do pierwszego antraktu, pozwalając mu później cieszyć się pięknem występu w otoczeniu rodziny. Przerwę wykorzystała do wydania kilku próśb do pracowników baletu, mających zadbać o innych gości - gdy zabrzmiał kolejny dzwonek oraz spektakl przeszedł do kolejnego aktu, udzielała właśnie szczegółówych informacji jednemu z technicznych, nakazując mu przygotować kilkanaście dodatkowych krzeseł w restauracji: publika dopisała i pojawili się niepotwierdzający wcześniej przybycia goście, lordowie Shafiq.
Zaaferowany brunet skinął głową i ruszył krętymi schodami w dół i w tym samym momencie Deirdre usłyszała cichy głos Lilianne, innej pracownicy. Deirdre odwróciła się delikatnie, z lekkim uśmiechem, który tylko dzięki doskonałym umiejętnościom aktorskim nie spłynął z jej twarzy od razu, gdy rozpoznała w towarzyszącej dziewczynie lady Fantine. Jasnowłosa czarownica skłoniła się dość niezdarnie i zostawiła je same, wracając do swych obwiązków - a Mericourt została sam na sam z damą, której wolałaby tu nie spotkać. Wiedziała oczywiście, że lady Rosier otrzymała zaproszenie i że pojawi się tutaj w towarzystwie lorda Flinta, ale była więcej niż pewna, że się nie spotkają. Los zadecydował inaczej i Dei nie zamierzała się z nim kłócić.
Dygnęła lekko, z szacunkiem, ale bez przesadnej uniżoności, splatając przed sobą ręce. Nieco szersze niż zwykle quipao w kolorze burgundu podkreślało wieczorowy makijaż i podpięte włosy, wyjątkowo nieposkromione w koku, a opuszczone luźnymi falami, okiełznanymi jedynie ozdobnymi spinkami. - Lady Rosier, wygląda lady przepięknie - powitała ją lekko, szczerze, Fantine prezentowała się doskonale w każdym calu, choć na jej ślicznej twarzy gościł grymas drobnej irytacji lub zmęczenia: czyżby lord Flint okazał się nudziarzem? - W czym mogę pomóc, droga lady? Czy lady loża posiada jakieś mankamenty, które mogę naprawić? - spytała rzeczowo i łagodnie; zbyt zimno, szampan się opóźniał, magiczne rzeźby poruszały się zbyt często, dekoncentrując widzów? Starała się skupić na tym, na swych obowiązkach i na rolach, które obecnie odgrywały - zadowolenie siostry Tristana było dla niej niezwykle ważne. Uśmiechała się lekko, doskonale dławiąc niedorzeczne myśli: o tym, że nosi pod sercem także i część Fantine, część dziedzictwa Rosierów. - I jak podoba się lady spektakl? Mam nadzieję, że spełnia wygórowane wymagania kogoś tak utalentowanego w dziedzinach artystycznych - dodała miękko, odpowiednio wyważonym tonem, delikatnie poprawiając szarfę, przesłaniającą odkryte przedramiona. Drogie kamienie w pierścieniach lśniły w półmroku górnego korytarza, przyćmiewając obrączkę, noszoną na wdowim palcu.




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
Fantine Rosier

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Zawód : dama, alchemiczka, malarka z zamiłowania
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna

veni
vidi
amavi

OPCM : 5
UROKI : 10
ELIKSIRY : 22
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Główna scena   28.01.19 16:57

W ogromną radość wprawiła ją wieść, że Tristan, jej starszy brat, zdecydował się nabyć tak znakomity przybytek jakim był podwodny balet, który otrzymał nazwę La Fantasmagorie. Nie dla siebie, nie dla sióstr, nie dla rodziny, a dla świeżo upieczonej małżonki, lady Evandry, przez rodzinę związanej z niebiańskimi syrenami i sztuką, ale w niczym jej to nie przeszkadzało. Fantine była zachwycona pojawieniem się baletu w ich życiu i pokochała to miejsce, bo i jej sercu bliska była szeroko pojęta sztuka, a choć najbardziej ze wszystkich jej dziedzin ceniła malarstwo, to do tańca klasycznego miała ogromny sentyment. Na premierach pojawiała się zawsze, w inne dni niezwykle często; zarówno z siostrą, kuzynkami, czy też przyjmowała zaproszenia lordów, pragnących wkupić się w jej łaski, spędzić z nią jak najwięcej czasu. W ostatnich tygodniach było tu Fantine mniej. Zajmowała ją praca na rzecz rezerwatu, wciąż pracowała nad odpowiednią kompozycją składników eliksiru wzmacniającego, który pomoże gatunkowi legendarnej wyspiarki powrócić do życia wraz z bardziej doświadczonym alchemikiem; pracowała nad obrazami, obiecanymi wybitnym smokologom, związanymi z rezerwatem w Kent. Śpiąca Królewna była pierwszym spektaklem oglądanym w La Fantasmagorie od jakiegoś czasu, ten wieczór miał być rozkoszny, przyjemny, miał być powrotem do chwili, kiedy pierwszy raz oglądała to wspaniałe widowisko. Starała się nie myśleć o tym, co ujrzy za chwilę, wyprzeć następne akty z pamięci, patrzeć na ruchy tancerek tak, jakby widziała je po raz pierwszy. Niestety towarzystwo lorda Flinta psuło jej tę przyjemność, stało się niemal nie do zniesienia - wymknęła się sprytnie, lisio, sięgając po wymówkę, której nie mógł zanegować.
Zamierzała poprosić pracownicę podwodnego baletu, aby znalazła dlań inne, dyskretne miejsce, gdzie będzie mogła dokończyć sztukę w spokoju; wierzyła, że dochowa dyskrecji, że zachowa tę tajemnicę dla siebie. Fantine była młodszą, umiłowaną siostrą właściciela, z pewnością nie chciałyby się jej narażać, a tak byłoby, gdyby wieść o tym dotarła do uszu lorda Flinta.
Róża westchnęła zniecierpliwiona, gdy młoda, jasnowłosa czarownica, najwyraźniej nie dość jeszcze doświadczona, poprowadziła ją do innej, ciemnowłosej i smukłej, przedstawiając ją jako panią Mericourt. Brunetka odwróciła się, a Fanny znieruchomiała na kilka uderzeń serca, a zaskoczenie, które czuła, przejawiało się jedynie w lekko uniesionych brwiach. Prędko przywołała się do porządku, przybierając dość beznamiętny wyraz twarzy, przyglądając się sylwetce pani Mericourt w nienachalny sposób.
Co tu robiła? Dlaczego się tu znalazła?
- Dziękuję, pani Mericourt - odpowiedziała Fantine, akcentując lekko i niemal niewyczuwalnie obce nazwisko; czuła się zaskoczona, ale niemal nigdy nie traciła rezonu, potrafiła wybrnąć z kłopotliwej sytuacji. W jej głowie pojawiło się jednako tysiące pytań i wątpliwości związanych z obecnością tej kobiety w podwodnym balecie. Najwyraźniej tu pracowała, choć jej egzotyczna uroda, orientalna szata - choć elegancka i podkreślająca wyjątkową urodę kochanicy starszego brata - nie pasowały do klasycznych, bogatych wnętrz La Fantasmagorie, przywodzących na myśl francuskie pałace.
- Nie, wszystko z nią w porządku - to z lordem Flint wszystko jest nie tak, a jego mankamentów Deirdre nie mogła już naprawić, pomimo chęci. - Chciałabym jednak obejrzeć kolejny akt z balkonu. Myślę, że dziś widok z niego bardziej mnie uszczęśliwi. Z pewnością znajdzie pani dla mnie miejsce, gdzie będę mogła zachwycić się tańcem Aurory w samotności, czyż nie? - mówiła dalej, a kłamstewka przechodziły jej przez gardło gładko i zręcznie; nie było wspanialszego widoku na główną scenę baletu niźli loża honorowa, ale teraz pragnęła uwolnienia się od lorda Flinta - i była gotowa dla tego obejrzeć sztukę z innego balkonu.
- Jest zachwycający jak zawsze. Śpiąca Królewna jest jednym z mych ulubionych - zdradziła jej cichym tonem, a spojrzenie kociozielonych tęczówek przyciągnął błysk drogocennych kamieni na palcach Deirdre - i obrączki na wdowim palcu. Nie zadawała jednak pytań, choć teraz kilka cisnęło jej się na usta. Obydwie musiały grać swe role, gdy padały na nie obce spojrzenia. Fantine zdawała się jej nie znać, udawała, że widzi ją po raz pierwszy w życiu; o roli pani Mericourt nie wiedziała prawie nic - ale i Deirdre nie wyszła z niej ani na chwilę.
Róża obejrzała się dyskretnie przez ramię, sprawdzając, czy lord Flint nie zdecydował się jednak jej poszukać, a później - przeniosła wyczekujące spojrzenie na Deirdre, mając nadzieję, że poprowadzi ją do odpowiedniej loży.





When she speaks angels sing from above; everyday words seem to turn into love songs. Hold me close and hold me fast, the magic spell you cast, this is
la vie en rose
Powrót do góry Go down
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Zawód : służebnica króla
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I've tasted blood and I want more


OPCM : 35
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 46
ZWINNOŚĆ : 16
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
I will eat you alive

PisanieTemat: Re: Główna scena   29.01.19 17:17

Lekko uniesione brwi nadawały twarzy Fantine niewinnego uroku, podkreślając intensywną barwę oczu w wyjątkowo ciemnej oprawie - potrafiła docenić kobiece piękno, coraz częściej odkrywając w sobie rozżarzone jeszcze piętno świata dżentelmenów, w którym zahartowano ją do nowej roli. Śliczna prezencja lady Rosier mogłaby zwieść każdego lorda, lecz Deirdre wyczuwała, być może jedynie na podstawie własnych przepuszczeń, że to spotkanie nie jest dla siostry Tristana czymś miłym a już na pewno - czymś spodziewanym. Mimo tego młodsza latorośl, kwitnąca w pałacach Dover, nie okazała żadnej negatywnej emocji, żadnego pogardliwego prychnięcia, zachowujac klasę i opanowanie. Dobrze, czyniła postępy, ostatnie miesiące dotknęły bolesnymi doświadczeniami także do tej pory chowane pod kloszem panny, pozwalając im łatwiej panować nad wybuchowym charakterem. Deirdre nie przepuszczała, że zachowanie Fanny może być wynikiem rozmowy ze starszym bratem, zresztą, nie powracała do poszarzałej już przeszłości. Znajdowały się nie tylko w zupełnie innym miejscu, ale i w zupełnie innych okolicznościach, w dość specyficznym rozstawie sił. Mericourt była przecież kimś obcym, kimś mającym służyć gościom, a jednocześnie przyjętym tutaj przez Rosiera; niemalże wyczuwała, jak brunetka wyrabia sobie opinię na temat sprowadzania chińskich dzikusek pod dach Fantasmagorii, ale nic sobie z tego nie robiła, dalej stojąc przed lady z lekkim uśmiechem.
Mile zaskoczona elegancką uprzejmością, z jaką traktowała ją lady Rosier. - Ależ oczywiście, znajdę dla lady jak najlepsze miejsce. Wygodne i dyskretne, pozbawione natrętnego towarzystwa - Znów skinęła lekko głową, zastanawiając się, co też wydarzyło się w opuszczonej przez Fantine loży. Miała nadzieję, że towarzyszący jej lord nie posunął się za daleko, cóż to byłby za skandal i druzgoczące doświadczenie dla młodej Różyczki. - Jeśli jest to dla lady wygodniejsze, proszę mówić mi Deirdre - dodała, zapraszającym gestem wskazują arystokratce kierunek krótkiego spaceru. Musiały przejść kilkanaście stóp, najbliższe loże były już zajęte, ale Mericourt szybko odnalazła w pamięci jedną zwolnioną w ostatniej chwili przez odwołującą rezerwację lady Flint, skarżącą się na ciążowe słabości, uniemożliwiające obejrzenie spektaklu. - O tak, Śpiąca Królewna to zachwycająca klasyka i pomimo upływu lat robi niesamowite wrażenie. Nic dziwnego, ciągle ma w sobie ducha carskiego Petersburga - odparła, prowadząc Fantine dyskretnie oświetlonym korytarzem; przystanęła dopiero przy kolejnych drzwiach po prawej stronie, krótkim machnięciem rózdżki uchylając je przed damą. - Nie posiadam szerokiej technicznej wiedzy na temat baletu, ale partie Aurory oraz Księcia, a także Błękitnego Ptaka są podobno niezwykle wymagające. Miałam okazję obserwować próby naszych dzisiejszych gwiazd - kontynuowała już cichszym tonem, gdy obydwie znalazły się w loży, niewielkich rozmiarów, lecz z doskonałym widokiem na główną scenę. Wygodne fotele obite zostały drogim materiałem, w kącie na postumentach stały kosze świeżych róż a na lewitującej złotej tacy obok siedzisk stały kryształowe kieliszki i oszroniona trwałym zaklęciem chłodzącym butelka alkoholu. Na podłokietnikach foteli znajdowały się zaś eleganckie pary czarodziejskich lornetek teatralnych. - Czy to miejsce ci odpowiada, lady Rosier? - spytała dyskretnie, pozwalając kobiecie na rozejrzenie się dookoła oraz ocenienie zarówno wnętrza loży jak i rozpościerającego się znad zdobionej balustrady widoku. Kolejny, drugi akt Śpiącej Królewny już się zaczął a popisy taneczne powoli wchodziły w swój najintensywniejszy czas, mając osiągnąć apogeum w trzecim akcie, zwieńczonym baletowym pocałunkiem, mającym przywołać Aurorę do życia. Deirdre cierpliwie spoglądała na Fantine, dopiero w chwili milczenia orientując się, jak mocno spięła łopatki: naprawdę zależało jej na opinii siostry Tristana, nawet jeśli miała się nią nigdy nie podzielić ze swym starszym bratem.




there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Powrót do góry Go down
 

Główna scena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Magiczny port :: La Fantasmagorie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19