Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salonik na piętrze
AutorWiadomość
Salonik na piętrze [odnośnik]17.12.17 19:50
First topic message reminder :

Salonik na piętrze

Komnata ta znajduje się w bardziej prywatnej części dworu, z dala od sali balowych, jadalni i salonów gdzie podejmowani są gości lordów i lady Rosier. Salonik jest niewielki i służy członkom rodziny do wspólnego spędzania czasu w swym kameralnym gronie. Niewielki, lecz wciąż bardzo przytulny i elegancki. Tak jak w innych komnatach dworu dominują tu jasne, kremowe barwy, zaś eleganckie meble sprowadzono prosto z Francji.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salonik na piętrze - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Salonik na piętrze [odnośnik]06.08.21 23:11
Na ich barkach spoczywała odpowiedzialność, musieli zrobić wszystko aby zadbać o bezpieczeństwo Kent, Rezerwatu, ludności zamieszkujące ziemię hrabstwa i o swoją najbliższą rodzinę. Każdorazowy problem, który mogły zrobić ataki zdrajców mógł odbić się na nich, mogli wymierzyć cios w Fantine, Melisande czy Evandrę, a tego Mathieu nie puściłby płazem. Gdyby którejś z nich choćby jeden włos spadł z głowy, sprawcę torturowałby tak długo, aż błagałby o śmierć, która mogła być jedynie aktem łaski. Musiały być bezpieczne, troskliwie otoczone ich opieką, a ich obowiązkiem było zadbanie o każdy szczegół. To przyjemnie słyszeć, że Fantine była z nich bardzo duma. Po części robili to właśnie dla nich, a Mathieu przyznał się do tego bez problemu. Rodzina była dla niego najważniejsza, byli bliskimi osobami, które w najtrudniejszych dla niego chwilach były przy nim, nie odtrącili go, nie pozostawili gdzieś samego sobie. Jego matka z pewnością też była im za to wdzięczna, zawsze z troską w głosie odnosiła się do każdej z kobiet mieszkających w zamku Róż. Nie tylko do nich, o Tristan też się troszczyła, nawet jeśli nie byli już dziećmi i tego nie wymagali. Był Lordem Nestorem, najważniejszą osobą w Chateau Rose, a jego matka wiedziała, że wszystko co osiągnął Mathieu, po części było jego właśnie zasługą.
- Wybierz co masz ochotę zjeść. – zaproponował. On sam nigdy nie wybrzydzał, nie miewał problemów żywieniowych, a i większość potraw smakowała mu bardzo dobrze. Zdał się jednak na kuzynkę, miała doskonały gust i z pewnością wybierze coś odpowiedniego. Mieli czas, zanim kolacja nadejdzie, jeszcze zdążą zgłodnieć.
Z zainteresowaniem za to zaczął słuchać o Lordzie Bulstrode, który to umilił czas na Jarmarku jego drogiej kuzynce. Nie znał go zbyt dobrze, niewiele mógł na jego temat powiedzieć poza tym, że podzielali te same poglądy. Mathieu był dobrym obserwatorem, jednak z Maghnusem nie miał zbyt wiele do czynienia. Jego raczej interesowała płeć piękna, a rozmowa z Viviane, którą odbył jakiś czas temu była całkiem…. Przyjemna. Tym bardziej, że Lord Bulstrode zdecydował się podarować w prezencie kryształy, co było całkiem miłym gestem.
- Nie znam go zbyt dobrze, ale jeśli dobrze się z nim bawiłaś i uznałaś za czarującego, musi być wyjątkowy. – odparł na jej słowa, uśmiechając się lekko. Fantine z pewnością nie podeszłaby lakonicznie do tematu, była prawdziwą damą dworu i byle podlotek nie miał u niej najmniejszych szans. Natomiast o Maghnusie wypowiadała się w miły sposób, chyba był kawalerem, który wpadł jej w oko. – Biały kryształy? Też je wylosowałem. Na razie jednak oba będą bezpiecznie spoczywać u mnie. – stwierdził z lekkim rozbawieniem. Nie chciał oddawać ich tak po prostu, tym bardziej, że przez wojenne czasy naprawdę nie miał głowy do rozmyślania o związkach, relacjach, narzeczeństwie, a tym bardziej małżeństwie. Dwa nieudane w jednym roku powinny mu wystarczyć na długi, długi czas.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Salonik na piętrze [odnośnik]07.08.21 0:09
Zawsze mogła liczyć na Mathieu, gdy chciała porozmawiać właściwie... o czymkolwiek. Problemach jakie ją dotykały (dla większości społeczeństwa absolutnie błahych, dla niej jednak nierzadko spotykała ją prawdziwa tragedia i bardzo cierpiała), smoczym rezerwacie albionów czarnookich, gdzie oboje pełnili obowiązki wobec rodzinnego dziedzictwa, a także... kawalerach jacy wokół się niej kręcili. Nigdy ich nie brakowało. Fantine była kobietą urodziwą i prawdziwie czarującą, na domiar złego dla mężczyzn właśnie - doskonale świadomą swoich zalet i uroku. Była kokietką, która potrafiła sobie okręcić mężczyznę wokół palca, jeśli tylko chciała. Liczni adoratorzy zabiegali chociażby o jeden taniec, tymczasem ona zdecydowaną większością wcale nie była zainteresowana. Bardzo ostrożnie dobierała zaproszenia. Zdecydowała się jednak poświęcić nieco swojej uwagi i czasu lordowi Bulstrode, z którym łączyły blizsze relacje Tristana - na początku chyba z czystej ciekawości. Nie żałowała, lecz stwierdzenie, że jest mężczyzną wyjątkowym i już teraz wpadł jej w oko było nieco na wyrost. Fantine serce miała kochliwe, al zarazem wymagania niezwykle wysokie. Wykwintna kolacja i białe kryształy to zdecydowanie za mało.
- Och, dajmy mu jeszcze trochę czasu zanim zaczniemy wydawać takie osądy - zaśmiała się Fantine, wsuwając do ust srebrny widelczyk, na który nabiła kawałek sera pleśniowego prosto z Francji. Smakował wyśmienicie. - Niewątpliwie to jednak czarujący dżentelmen - przyznała. Ratował honor swego imienia, które w oczach Fantine wcześniej splamił zaginiony lord Rowle.
Nagle poczuła, że może niepotrzebnie poruszyła temat Maghnusa i białych kryształów. Spotkała się zaledwie z tym mężczyzną trzy razy w przeciągu miesiąca i nie było to nic zobowiązującego, w żadnym wypadku, nawet o tym nie myślała, lecz te kryształy właśnie sprawiły, że może Mathieu mógł pomyśleć o swoich narzeczonych. Fantine nie chciała zaś rozdrapywać ran i przywoływać tak przykrych tematów - szczególnie w święta. Ostatni rok nie był wszak dla Rosiera pomyślny. Przy ostatniej bożonarodzeniowej kolacji towarzyszyła im przeklęta Isabella, która przestała dla nich istnieć - miał poślubić Salamandrę, dobrze jednak, że tego nie uczynił. Człowiek taki jak on zasługiwał na kogoś lepszego, niż zdradliwa jaszczurka. Nadzieje kładła w lady Avery, do której Mathieu wyraźnie coś czuł i Fantine doskonale o tym wiedziała. Życzyła mu w małżeństwie smoczego ognia, lecz... To także dobiegło końca, zanim zdążyło rozkwitnąć. Róża westchnęła lekko. Mathieu był wciąż młody i miał czas, pragnęła jednak dla niego szczęścia.
- Jestem pewna, że wkrótce nadejdzie dzień, gdy podarujesz białe kryształy komuś, kto rozpali na nowo ogień w twoim sercu - wyrzekła łagodnym tonem i wzniosła kielich z winem. - Wypijmy za miłość - zaproponowała z uśmiechem.
Oby jeszcze spotkała nas oboje - i to spełniona.


| zt x2


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 22
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Salonik na piętrze
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach