Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Komnaty Evandry
AutorWiadomość
Komnaty Evandry [odnośnik]17.12.17 20:39
First topic message reminder :

Komnaty Evandry

Sypialnia Evandry sąsiaduje bezpośrednio z komnatą zajmowaną przez Tristana. Przestronna i jasna dzięki wysokim na całą ścianę oknom, została wykończona w ciepłych, pastelowych kolorach, jak większość pomieszczeń w dworku. Na ścianach wiszą leśne pejzaże, zas podłogi otulają miękkie futra z białego lisa. Obszerne łoże z baldachimem kryje się za kaskadą puszczonego luźno, zwiewnego materiału. Rzeźbiona toaletka pełna jest flakoników perfum, kobiecej biżuterii i mazideł oraz pojedynczych, ususzonych bukietów kwiatów. Z sypialni przejść można do garderoby pękają w szwach od sukien, szat i peleryn oraz do łaźni. Przeszklone drzwi prowadzą na balkon, gdzie po czarnej barierce wspinają się pnącza kwiatów.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Komnaty Evandry - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Komnaty Evandry [odnośnik]13.09.21 9:07
Ostatnim razem, gdy pantofle Aquili przekroczyły próg Château Rose miał miejsce w lipcu, gdy to Alphard sięgnął po pierścionek wręczając go prosto w dłoń Melisande. Dzisiaj tamten wieczór pozostał jedynie wspomnieniem, tak samo jak narzeczeństwo tych dwojga i tak samo jak kruche życie jej starszego brata. Spojrzeniem podążała za ścieżką prowadzącą do Sali Burz, gdzie ostatnio dziesiątką uśmiechów rozjaśniała przestrzeń, kroki kierując jednak w stronę, w którą prowadziła ją Evandra. Wieczór pełen emocji wywołał swoiste piętno, choć z pewnością nie smutek i nie gorycz, a ekscytacja na myśl o zbliżającym się kresie tyrani mugolskiej, której to Aquila mogła być świadkiem. Teraz ściskała drobną dłoń przyjaciółki, mijając zdobione korytarze, czując się niemal tak samo jak kilkanaście lat wcześniej, gdy w podobny sposób kroczyły przez Thorness Manor podskakując wesoło. Dwudrzwiowe przejście do komnaty Evandry uderzyło ciepłym blaskiem świec, leśnymi pejzażami na jasnych ścianach i przestrzenią za przeszkloną niemal ścianą. Skrzat został skierowany, aby usłużyć swojej pani alkoholem i przekąskami i rzeczywiście już po chwili Aquila sięgała po kawałek bagietki z oliwą i plaster pleśniowego sera najlepszej jakości. Uczucie komfortu, które zawsze dotykało serce gdy tylko była z Evandrą było silne też dzisiaj, więc bez wahania ugryzła pieczywo, rozkoszując się jego smakiem. Zupa w jednej z restauracji w Staffordshire była oczywiście formą spotkania towarzyskiego przy okazji wspaniałego wydarzenia, ale jakość produktów pozostawała wiele do życzenia, tak więc ten drobny posiłek zaspokajał wszystkie kulinarne potrzeby lady Black. Wykonała różdżką podobny gest do przyjaciółki, gdy okazało się, że pod futrzanym płaszczem śnieg zdążył osadzić się na przodzie spódnicy, teraz skraplając swą postać. Zaraz po tym rozsiadła się wygodnie na kanapie, zsuwając z nóg pantofle i podkurczając kolana do góry, siadając niczym uczennica. Gdy ostatnim razem były same w ten sposób rzeczywiście były studentkami Hogwartu, ozdobionymi zielonymi krawatami i roześmianymi ustami. - Nie wyjdę z wanny przez dzień - zgodziła się z Evandrą, przeczesując palcami włosy, które nabrały specyficznego zapachu, nieco gryzącego w noc. Odbierając szklankę pełną ginu od przyjaciółki, zawahała się nieco, obiecała sobie, że ograniczenie tego typu trunków będzie pomysłem o wiele lepszym niż pogrążanie się w rozpaczy. Czerń strojów przytłaczała, ale trwała w tej żałobie wciąż dumnie reprezentując własny ród i historię Alpharda. - Gdyby nie twoja obecność, to nie zdecydowałabym się - wzruszyła spokojnie ramionami. Pomoc biednym nie była już jej powołaniem, wydarzenia Connaught Square wystarczająco uświadomiły młodą dziewczynę, że nie są oni warci pomocy, a wszystko to, co robi, powinno służyć jedynie propagandzie. Zimne czarne serce nie rozpalało się już na myśl o niesieniu pomocy, znacznie wygodniej było trwać we własnych przyzwyczajeniach. - Przez pewien czas bałam się, że nastąpi atak, ale gdy zjawił się Czarny Pan... - wzięła głęboki oddech, kąciki ust unosząc w górę w stronę przyjaciółki. - To było wspaniałe wydarzenie, niezapomniane - dodała dumna, chwytając za dłoń Wandy. - Podobało ci się, droga Evandro? - pierwszy łyk ginu przeleciał przez gardło, gryzącym smakiem przedzierając się do żołądka, a ciepło alkoholu zapiekło w przełyk. Spoglądała w jej oczy, wspominając mimowolnie ostatnie rozmowy, gdy były całkowicie same. Piękna to wieża.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Komnaty Evandry [odnośnik]20.09.21 7:04
Słuchając Aquili odpowiadała jej uśmiechem, ciesząc się że przyjaciółka odnalazła podczas dzisiejszych wydarzeń satysfakcjonujące ją elementy. Obecność Czarnego Pana zawsze wprawiała w onieśmielenie oraz zachwyt, zwłaszcza tych, którym zdarzało się wyobrażać sobie ogrom jego siły.
- Nie wiem czy podobało się, to odpowiednie określenie - odparła po krótkiej chwili zastanowienia, kiedy do upity łyk ginu podrapał jej gardło. - Bardzo cieszy mnie kolejny sukces, świadomość szerzenia idei jest dla mnie bardzo ważna. - Odpowiedziała na ciepły gest, nieco mocniej zaciskając palce na jej dłoni. - I choć nigdy nie byłam zwolenniczką przemocy, dobrze wiem że kolejne podobne wydarzenia są słuszne. - Odwróciła na bok wzrok, prosty odruch, chęć ucieczki. Nie zamierzała się dziś smucić, ale obraz wykrzywionej w bólu twarzy umierającego brata wciąż rozrywał jej serce i tłumił radość, stale przypominając o tragicznym wydarzeniu. Z pewnym wstydem powróciła znów spojrzeniem do twarzy przyjaciółki, obnażając przed nią chwilową słabość. Skrupulatnie dopracowana maska miała pewne wady, czasem opadając na kilka krótkich sekund, nim znów przesłoni zmęczone lico. Tak jak i Aquila obiecała sobie nie pogrążać się w rozpaczy, a szukać siły w innych miejscach. Także z tego powodu to właśnie ją poprosiła o pomoc przy rozdawaniu ciepłej odzieży dla mieszkańców Staffordshire. Wcale nie dziwiła się zachowaniu lady Black i jej niechęci względem biedoty, po zamieszkach na Connaught Square sama zastanawiała się czy nie zająć się przyjemniejszym zajęciem. Zawsze jednak wracała do niej myśl o przykładnym reprezentowaniu rodziny, ale i daniu kolejnej szansy. Gwałtowna, półwila część natury Evandry zestawiona była z jej ciepłą stroną, pełną wyrozumiałości i skłonności do wybaczania. Złość przychodziła prędko - na zepsutą zabawkę, odmówienie drugiej porcji deseru, niezadowalającą ocenę z zajęć, pozostawienie bez słowa na pastwę losu - płonęła prawdziwie żywym ogniem, by zaraz struchleć pod wyrzutami sumienia czy złamaną etykietą. Na wyrządzone krzywdy reagowała brakiem zrozumienia, jaki zaraz spalał się, ustępując potrzebie przebaczenia. - Ale także wierzę, że w ten sposób mogę wziąć odwet za Francisa. - Uniosła spojrzenie błękitnych oczu z powrotem na lady Black. - Gdyby tylko nie dał im się oszukać i omamić, pewnie byłby tu dzisiaj z nami. - Starała się nieczęsto doprowadzać do takich przemyśleń, wszak to nie życie przeszłością i ciągłe rozdrapywanie ran leżało w planach na najbliższą przyszłość. Podczas ich ostatniej prywatnej rozmowy w ogrodzie przy Grimmauld Place 12 wątpliwości powiodły je do względnego zrozumienia, jakie obie zdawały się akceptować, uznając za wystarczające. W odczuciu Evandry pozostał wciąż posmak niedosytu i braku pewności, ale z biegiem rozmyślań i analizowania słów Aquili doszła do wniosku, że ta przytłoczona jest ogromem zmian i zwyczajnie potrzebuje stabilności, jaką niegdyś niosła im ich przyjaźń. Kim byłaby, niszcząc podtrzymującą resztki normalności więź. Kolejny łyk ginu niemal zaparł dech w półwilich piersiach, nienawykłych do tak mocnego alkoholu. Nie był to kir royal, lecz wystarczyły dwa niewielkie łyki, by błyskawicznie rozgrzać drobne ciało lady Rosier.
- Masz jednak rację, to wydarzenie pozostanie niezapomniane. Wygrywana pieśń, niezwykle podnoszące na duchu przemowy. Choć ufam, że bardziej nie można mnie już przekonać, a żadne z padających dziś słów nie było zaskoczeniem, tak uroczystość podobnych chwil dodaje sił na każdy kolejny dzień. - Uparcie ignorowała fakt, że była światkiem śmierci kolejnych osób, których to swąd palonych ciał wdarł się w jasne włosy. Przeszywające ją dreszcze i nachodzące fale mdłości były jednak niczym wobec wyższości celu, jaki im przyświecał. - Chciałabym powiedzieć, że niepotrzebne obawiałaś się ataku, ale przyznam, że i mnie było momentami nieswojo. Rebelianci są skrajnie nierozsądni, do ich umysłów wdarło się szaleństwo, popychające do ryzykownych zachowań. Wolałabym, by nigdy więcej nie stawali już na naszej drodze. - Zgrabnie przemilczała fakt, że ryzyko ataku nie było jedynym z powodów do niepokoju Evandry. Przysłużyła się temu także i obecność Deirdre, której spojrzenie wyłapała podczas odpoczynku w restauracji, a która stała później na podeście wśród Rycerzy. Do tej pory sądziła, że jej bliskość z Tristanem nie jest aż tak skomplikowana, dzisiejsze wydarzenia pozwoliły uświadomić w jak wielkim była błędzie. Zwłaszcza że tuż po zakończeniu przemów szanowny małżonek odszedł w ciemną noc, na pewno z nią. Wśród zgromadzonych na środku placu osób znalazła jeszcze jedną twarz, jakiej nie spodziewała się odnaleźć już nigdy więcej. Poznany przed dwoma miesiącami Cillian Macnair miał rozpłynąć się w przeszłości, niczym sen o niezrozumiałym znaczeniu, a mimo to pojawił się znów i z pewnością dostrzegł ją pośród tłumu.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Komnaty Evandry [odnośnik]23.03.22 15:45
Mroczny znak nad Staffordshire, usłyszała siedząc jeszcze w Durham. Na początku jedynie zmarszczyła lekko brwi, a kuzyni się ożywili na tę wieść. Dopiero po paru sekundach dotarło do lady Burke, że to dokładnie to samo miejsce, w którym miała przebywać Evandra i pomagać potrzebującym. Nie było czasu na pisanie i wysyłanie słów aby upewnić się, że nic jej nie jest. Mroczny Znak mógł świadczyć o tym, że doszło do czegoś strasznego albo wydarzyło się coś niesamowitego; niezależnie co to było musiało odbić się na przyjaciółce. Będąc żoną Tristana Rosiera nosiła na swoich barkach odpowiedzialność za całą rodzinę i stała u boku człowieka, który był oddany Czarnemu Panu. Od początku było wiadomo, że nie będzie to łatwe życie.
Porwała płaszcz i pomimo sprzeciwu rodziny poprosiła Maczka aby przeniósł ją do Kent. Wylądowała w śniegu tuż przed posiadłością rodu Rosier. Po powrocie będzie czekać na nią ponure spojrzenie Edgara, ale nie dbała o to teraz. Wkroczyła do środka budynku oznajmiając zdumionej służbie, że przybyła zobaczyć się z lady doyenne. Wzrok miała gromiący więc służący zaniechał stawiania oporu i jedynie wskazał czarownicy kierunek w jakim powinna się udać. Podała mu pospiesznie płaszcz, z krótkim i iście żołnierskim “dziękuję”, po czym udała się do komnat przyjaciółki.
-Evandra? - Zapytała pukając w tym samym czasie i po chwili w progu stanęła lady Burke ubrana w prostą, ciemną, suknię, która pomimo swej skromności pozostawała niezwykle elegancka. -Wszystko w porządku? Aquilo? Jak się czujecie? Dotarły do nas wieści, że pojawił się Mroczny Znak na niebie w Staffordshire. - Od razu wyjawiła powód swojej wizyty i każdej przyjrzała się uważnie szukając jakichkolwiek oznak skaleczenia czy urazów. -Przepraszam za najście. - Po chwili się zreflektowała, że wparowała do środka nie zaproszona, kierując się egoistyczną potrzebą upewnienia się, że przyjaciółkom nic nie jest. Nadal bywała dzikim dzieckiem Durham, które najpierw robi, a potem zbiera myśli. Szybki rzut oka upewnił ją, że czarownice wyglądają na zmęczone, ale nie ranne czy w niebezpieczeństwie. Zresztą w tej posiadłości nic im nie groziło, a ród Rosier nie pozwoliłby na to aby włos spadł z głowy lady doyenne i jej gości.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnaty Evandry - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnaty Evandry [odnośnik]24.03.22 20:47
Dzisiejszy wieczór poświęcony miał być świętowaniu, bo oto na placu Stoke-on-Trent otrzymali potwierdzenie, że działają w słusznym celu. Evandrze nawet przez myśl nie przeszło, że zawisły na niebie mroczny znak może sprawić, by ktokolwiek powziął ich sukces w wątpliwość. Dla niej był wszak symbolem radości, zwieńczeniem sukcesu i tym też powinien być dla każdego, kto miał na celu dobro czarodziejskiej społeczności.
Pospieszne pukanie do drzwi zwróciło wzrok półwili w kierunku szerokich drzwi, lecz nie od razu podniosła się z miejsca ze zmarszczonymi brwiami. Spotkanie miało być kameralne, a powód przerwania prywatnej rozmowy musiał być wysoce poważny, skoro służba zdecydowała się zakłócić ich spokój.
- Prim? - zdziwiła się na widok przyjaciółki i odstawiła na moment swój kielich, by w kilku krokach pokonać odległość dzielącą ją od twórczyni talizmanów. - Nie spodziewałam się tu dziś ciebie. - Lady Burke nie była obecna podczas wydarzenia w Staffordshire, była zajęta innymi obowiązkami i sama półwila miała w planach podzielić się z nią wrażeniami w ciągu następnych dni. Widząc jak ta zbliża się z malującym się na twarzy strachem, uśmiechnęła się łagodnie i podeszła doń bliżej, ujmując jej chłodne od podróży dłonie w swoje własne. - Nic nam nie jest. Poza wielką radością, oczywiście - zaśmiała się krótko, od razu przyjmując łagodniejszy ton i zaprosiła przyjaciółkę gestem w głąb własnych komnat. - Głosiliśmy dziś wśród ludności Stoke-on-Trent nadzieję na lepsze jutro. Wspominałam ci, że zajmujemy się zbiórką funduszy na zakup ciepłej odzieży? Wszystko przebiegło zgodnie z planem, a nawet i lepiej. - Doyenne nie kryła uśmiechu, kiedy wręczała szlachciance kielich pełen wytrawnego trunku. - Świętujemy dziś, bo Czarny Pan zaszczycił nas swoją obecnością. Mówiłam właśnie Aquili, jak bardzo cieszę się, że z każdym dniem udaje nam się coraz bardziej wyprzeć siły rebeliantów. - Szeroki uśmiech przygasł nieznacznie, więc i sama sięgnęła po swój kielich, by zamoczyć w nim usta. Wracanie myślami do sylwetki brata, który mógłby wciąż być tu wraz z nimi, gdyby nie niszczycielski charakter promugolskich zbrodniarzy było bolesne, ale też potrzebne, aby nigdy nie zapomnieć co tak naprawdę motywowało ją do dalszego działania.
- A ty, jak się czujesz, Prim? Czy twoje zmartwienie wywołane było wyłącznie troską o nasze bezpieczeństwo? - zapytała, przysiadając na skraju obitego aksamitem szezlongu. To bardzo miłe i dobroduszne z jej strony, że tak przejęła się tą sytuacją. Na jej miejscu zapewne zareagowałaby podobnie, lecz zamiast zjawiać się w Durham osobiście, posłałaby sowę bądź zleciła służbie, by czym prędzej zdobyła dla niej potrzebne informacje.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Komnaty Evandry [odnośnik]27.03.22 1:13
Widząc, że przyjaciółkom nic nie jest odetchnęła z ulgą. Mroczny Znak najczęściej oznaczał, że wydarzył się bunt i Rycerze musieli szybko działać aby go stłumić. Zaniepokojona o obydwie czarownice rzuciła się w drogę nie zastanawiając się za wiele. Przyjęła kielich z trunkiem uważnie słuchając relacji przyjaciółki. Przysiadła obok lady doyenne i już uspokojona upiła łyk z naczynia.
-Pamiętam jak wspominałaś o tych działaniach. - Potwierdziła, że nie były jej obce czyny Evandry. Ta aktywnie wspierała swojego męża oraz innych członków Rycerzy Walpurgii i świeciła przykładem dla innych kobiet z ich otoczenia. Niewiele jednak dam podejmowało jakiekolwiek działania, co samą Primrose mocno dziwiło. Wszystkie były przecież wychowywane w podobny sposób: kobieta ma się angażować społecznie i pochylać nad tymi, którzy potrzebują pomocy. Niestety, spora grupa szlachetnych kobiet wolała siedzieć w ciepłych pieleszach domów i udawać, że to ich kompletnie nie dotyczy. Pogłębiły tym samym krzywdzący obraz czarownic wśród arystokratycznej części społeczeństwa. Utwierdzały przekonanie, że kobieta szlachetnego pochodzenia nie jest zdolna do wyższych działań i podejmowania ich samodzielnie. Ileż to razy lady Burke chciała tym pannom wytknąć ich zachowanie, ale obawiała się, że po całej tyradzie zostanie pożegnana chłodnym wzrokiem. Czasami nie było warto strzępić język. -Czarny Pan? - Wydukała unosząc brwi w niemałym zdumieniu. -Musiało to zrobić ogromne wrażenie na mieszkańcach. - Gdyby ją samą spotkał taki zaszczyt nie wiedziałaby gdzie wzrok podziać. -Co za przeżycie! - Ponownie skosztowała alkoholu czując przyjemne pieczenie w gardle i na języku. Poczuła ulgę, że jej obawy okazały się bezpodstawne, wolała w ten sposób niż gdyby realnie teraz musiała się mierzyć z ranami kobiet. -Obawiałam się, że pojawili się jacyś rebelianci, którzy na was napadli. - Przyznała po chwili podstawę swojego strachu o ich los. -U mnie wszystko w porządku. - Uśmiechnęła się delikatnie. Ostatnie dni spędziła w Durham robiąc paczki noworoczne dla zaufanych osób; takich które warto było wesprzeć w ciężkich czasach.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnaty Evandry - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnaty Evandry [odnośnik]06.04.22 14:42
Swojego czasu lady Rosier starała się naprowadzać niechętne zmianom kobiety, nakłaniając je do otwarcia się na nowe, do głośniejszego mówienia o swoich pragnieniach czy do sięgania po zainteresowania, jakie nie są zwyczajowo przypisane kobiecej płci, o szlachetnie urodzonych damach nie wspominając. Zderzyła się jednak z tyloma spojrzeniami niezrozumienia, iż plan uszczęśliwiania ich na siłę musiała porzucić i odłożyć na półkę, zwracając się z poradami wyłącznie do tych, które naprawdę tego chciały.
- Wrażenie było piorunujące! Zapadła przejmująca cisza i tylko jego głos niósł się echem ścianami kamienic otaczających plac. Choć osobiście nie do końca zgadzam się z praktyką siłowych rozwiązań, to nie trzeba mnie przekonywać o słuszności podejmowanych działań. - Westchnęła cicho, zaglądając do środka swojego kielicha. Uśmiech na jej twarzy przygasł nieznacznie, kiedy jej wspomnienia ponownie pognały w kierunku zmarłego brata. - Zdaję sobie przecież sprawę, że niektóre słabsze umysły nie są w stanie pojąć ogromu potencjału ani wagi zachodzących zmian. Przykre jest, że w taki sposób uszczupla się także czarodziejskie społeczeństwo, lecz nie wszyscy potrafią zrozumieć, iż czegoś wielkiego możemy dokonać wyłącznie poprzez mówienie wspólnym głosem. - Uniosła na powrót wzrok na przyjaciółkę, szczerze wierząc w swoje słowa. - Dziś możesz już odetchnąć, Prim, bo nic nam tutaj nie grozi. Powiedz mi za to jak przygotować się do naszego spotkania w Durham - ożywiła się nagle, a na jasnej, choć zmęczonej wydarzeniami dnia twarzy pojawił się szeroki uśmiech, mając już teraz w poważaniu temat nadciągających rebeliantów. Dopóki nie stali w realnym zagrożeniu dla czarodziejskiej ludności, mogły zająć się czymś innym i zdecydowanie bardziej przyjemnym. Planowane od dłuższego czasu spotkanie w zamku rodu Burke miało odbyć się w kameralnym, znanym im gronie, a powód tej wizyty miał być wyłącznie prywatny. Nie każde z nich zaznajomione było z niezwykle hipnotyczną mocą opium, a wedle Primrose miała ona właściwości, jakie z pewnością przydadzą się ich bliskim przyjaciołom w ośmieleniu się do otwarcia. Każde z nich ze zdziwieniem zauważyło jak w wieku dorosłym coraz większą trudność sprawia znalezienie dogodnego dla wszystkich terminu, tak więc tym mocniej ogarnęła Evandrę radość związana z trafieniem na odpowiednią porę, przypadającą na za dwa dni.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Komnaty Evandry [odnośnik]11.04.22 9:10

Popijała drink słuchając z zafascynowaniem opowieści przyjaciółki. Czarnego Pana widziała w swoim życiu ledwie raz i to na pogrzebie Alpharda, gdzie sytuacja była zgoła inna i bardzo przygnębiająca. Nie dało się zaprzeczyć, że czarnoksiężnik ten potrafił jednym spojrzeniem, słowem uciszyć całe tłumy, sprawić, że będą go słuchać. Podobnie jak lady Rosier nie zgadzała się ze wszystkimi metodami, ale za to wiedziała jaki im przyświeca cel i w jakim kierunku zmierzają.
Delikatnie ujęła dłoń przyjaciółki chcąc tym gestem wyrazić swoje wsparcie dla jej osoby. Doskonale wiedziała co się stało z bratem Evandry, jak to mocno się odbiło na niej. Na nich wszystkich, chociaż nie każdy mówił o tym otwarcie.
-Mamy w sobie siłę i ogromne wsparcie za sobą. - Uśmiechnęła się pokrzepiająco do czarownicy. -Będziemy dalej parły na przód.
Chociażby świat miał się skończyć, miałby się walić pod ich stopami była przekonana, że pokonają wszelkie przeciwności i w końcu ujrzą promienie lepszego jutra na horyzoncie. Na razie zakrywał je tuman kurzu wzniecony przez wojenną zawieruchę, ale kiedyś opadnie. Tego była pewna.
-Nic specjalnego. - Zapewniła przyjaciółkę. -Wygodne ubrania, których nie żal pognieść. Będziemy leżeć na pufach, miękkich fotelach wśród wielu poduszek. - Uśmiechnęła się dość tajemniczo i spojrzała na obydwie kobiety. -Zarezerwujcie sobie prawie cały dzień, ponieważ szybko was nie wypuszczę. Zwłaszcza jak nie jesteście przyzwyczajone do działania opium.
Ona sama też nie była ekspertką, ale mając dostęp do tego środka zdarzało się jej w wolnych chwilach podpalać opium dla zrelaksowania i oczyszczenia umysłu. Nic więc dziwnego, że była bardziej odporna a na pewno zaznajomiona z jego działaniem. Ważne dla niej było aby zapewnić bezpieczeństwo swoim gościom, ale przede wszystkim komfort spożywania opium. Wszyscy byli ostatnio zestresowani oraz wiecznie zajęci, uważała, że jeden dzień oderwania się od rzeczywistości dobrze im zrobi. W murach Durham zaś byli bezpieczni i mogli się oddać błogości na paręnaście godzin. Ucieczka była wskazana, zwłaszcza wtedy kiedy miała dać ukojenie.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Komnaty Evandry - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Komnaty Evandry [odnośnik]13.04.22 10:36
Zamarła na krótką chwilę, czując dotyk na wierzchu dłoni, zaraz odpowiadając jej uśmiechem. Primrose była jedną z pierwszych osób, które usłyszały o śmierci Francisa w żywej relacji. Półwila poddała się szlochom i płynącym z oczu łzom, kiedy siedząc u podnóża fotela lady Burke pozwoliła sobie na słabość i odsłonięcie zranionego serca. Tamtej tragicznej nocy Primrose stała się jej bliższa, niż dotychczas, jak prawdziwa, rodzona siostra, której nigdy nie miała. Przełamana bariera pozwoliła jej wniknąć bardziej, niż ktokolwiek wcześniej miał okazję i bardziej, niż ktokolwiek w przyszłości otrzyma taką szansę. Słowa pokrzepienia przynosiły ukojenie, nawet jeśli stale powtarzane w niezmienionej formie, musiały wybrzmieć, aby mocniej utrwalić się w pamięci, aby otoczyć je wiarą i z niezachwianą pewnością kroczyć dalej przed siebie.
- Pufy, miękkie fotele i poduszki brzmią jak idealny sposób na spędzenie wtorkowego wieczoru - stwierdziła, kiwając głową z miną znawcy i odstawiwszy na stolik własny kielich, podeszła z powrotem do lustra przy toaletce, by odłożyć naszyjnik oraz zdjąć kolczyki. We własnych komnatach lubiła czuć się swobodnie, a w towarzystwie lady Burke i Black miała pewność, że może sobie na to pozwolić. - Masz rację, Prim, czeka nas pracowity rok, przyda się chwila oddechu. - Spoglądając na przyjaciółkę w odbiciu lustra, posłała jej perskie oczko.
Kreślące się na horyzoncie nadchodzące wydarzenia były jednak niczym w porównaniu z mnogością nagłych, niespodziewanych wypadków, które zaburzyć miały ustalony porządek. Mimo wielkiego zamiłowania do organizacji i planowania, Evandra uwielbiała wyzwania, które wymagałyby od niej wysiłku oraz dostosowywania się do zmian. Elastyczność, zwinność, transmutacja, wszystko to wiązało się z wykorzystaniem dostępnej wiedzy i możliwości, zmuszając do kreatywnego wybrnięcia z sytuacji. Choć nie każda z nich wywoływała uśmiech na półwilej twarzy, to satysfakcja z doprowadzenia do stanu porządku zdawała się wynagradzać dostatecznie wiele.
Dalsza część nocy upłynęła pod sztandarem swobodnych pogaduszek, a przesłane do Durham Castle i na Grimmauld Place 12 listy miały uspokoić rodziny w kwestii nieobecności młodych panien pod dachami własnych domostw. Nie przystoi wszak nadużywać gościnności bliskich znajomych, lecz w przypadku tego trio więź między czarownicami silniejsza była, niż zwykłe, hogwarckie sentymenty.

| zt wszyscy



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Komnaty Evandry
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach