Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Rain Huxley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rain Huxley
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Oficjalnie portowa dziwka, nieoficjalnie informatorka
28
Półkrwi
Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
10
25
0
0
0
0
5
1
Czarownica

PisanieTemat: Rain Huxley   28.12.17 18:52


Rain Huxley

Data urodzenia: 15.02.1928
Nazwisko matki: Huxley
Nazwisko ojca: Nieznane
Miejsce zamieszkania: Dzielnica Portowa, Londyn
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Ubogi
Zawód: Zdobywa informacje i sprzedaje je za pieniądze
Wzrost: 168cm
Waga: 62kg
Kolor włosów: Czarny
Kolor oczu: Jasny
Znaki szczególne: Mocniejszy makijaż oka, kręcone i zazwyczaj rozpuszczone włosy


Doki był jej domem odkąd pamiętała. Przyszła na świat na brudnej podłodze starej rudery, matka darła się wniebogłosy przeklinając ojca dziecka, którego obok niej nie było. A nie mogło być, bo kobieta sama nie wiedziała kto nim był. Dziwka przecież nie może mieć pewności, który z jej klientów zrobił jej bachora. Na początku nie chciała swojej córki, myślała nad pozostawieniem jej przy jakimś śmietniku, podrzuceniu do Świętego Munga albo pod Dziurawy Kocioł, ale z pierwszym krzykiem matczyne instynkty się obudziły, zachowała ją przy sobie i próbowała wychować. Cóż, zbytnio nie wyszło.
Rain dzieckiem była ciężkim. Od najmłodszych lat bardzo głośnym, absorbującym uwagę, pyskatym i niegrzecznym. Ale nie dlatego, że chciała być złośliwa, tylko po to, by skupić na siebie zainteresowanie rodzicielki. I zwracała. Dostawała lanie i na kilka chwil się uspokajała, by zaraz znowu zacząć dokazywać. Gdy tylko była na tyle duża by móc sobie poradzić, zostawiana była sama sobie, z kawałkiem suchego bochenka na cały dzień i stwierdzeniem rób tam co chcesz, jak to mówiła jej matka, gdy wychodziła z domu nawet nie zamykając za sobą drzwi (a zamykać nie musiała, w końcu i tak nie posiadała niczego, co ktoś mógłby chcieć ukraść). Z początku dziewczyna bała się opuścić mieszkanie i z płaczem czekała na matkę, o ile ta zdecydowała się na noc wrócić do domu. W końcu przestała płakać i przestała też czekać. Zaczęła wychodzić na ulice i poznawać Dzielnicę Portową, jej niebezpieczeństwa i zasady, jakimi się kierowała. Zrozumiała je szybko. Nikt tu nie zwracał uwagi na to czy jest brudna, czy ma wszy, czy ma co jeść i czym się zajmuje gdy włóczy się całymi dniami po ulicach. Kradła, nauczyła się szybko biegać i uciekać tajnymi przejściami, bo wiedziała, że najlżejszą karą podczas złapania może być złojenie skóry. Jej matka zbytnio się nią nie interesowała, a i Rain w pewnym momencie przestała interesować się nią. Czy wraca na noc do domu, czy ma jakieś rany po spotkaniu z niezbyt uprzejmym klientem, czy ma co jeść. Czarnowłosa starała się zaspokoić tylko własne potrzeby, a potrzeby innych były jej obce. Nie wiedziała co dzieje się na świecie, nie miała dostępu do informacji i była zbyt mała, by to wszystko zrozumieć. Jej światem były Doki, a jedyną przyjazną osobą stara wiedźma, która, jako tako, próbowała się nią zająć i nauczyć podstawowych rzeczy. Rain nie pamiętała jak do niej trafiła, czy przez przypadek ukryła się w jej domu uciekając przed właścicielem sakiewki, którą starała się schować pod zniszczoną sukienką, czy w dniu lepszego humoru pomogła owej starej wiedźmie w jakiejś czynności? Nie ważne. Ale to dzięki niej nauczyła się czytać, pisać i trochę liczyć, bo inaczej trafiłaby do Hogwartu jako analfabetka. A to czy trafi do Hogwartu nie zawsze było takie pewne. Bardzo długo nie ujawniały się u niej jej magiczne zdolności, miała z tym ogromne problemy, a wcale nie pomagały jej krzyki matki, która wyzywała ją od charłaków. Miała chyba sześć lat gdy w końcu jej rodzicielka mogła przestać ją obrażać. Rain akurat uciekała przed laniem, była bardzo zdenerwowana i bała się kary. Biegła ulicą, wprost na mur i nie miała gdzie się ukryć. Nagle ściana wybuchła, dookoła uniosło się pełno pyłu, a dziewczyna przebiegła przez dziurę, która zrobiła się tuż na wprost niej. Jej matka była na tyle zdziwiona, że zapomniała o karze, którą chciała wymierzyć swojej córce.



Do Hogwartu pojechała w starej używanej szacie, ze starą i niedopasowaną różdżką i starymi zniszczonymi książkami. I podczas podróży nie odezwała się do nikogo, bo każdy na sam jej widok odsuwał się ile mógł, jakby od razu wyczuwali, że pochodzi z biednej dzielnicy i nie jest dobrym towarzystwem. A obwąchała się przed wejściem do pociągu czy przypadkiem nie śmierdzi, a poprzedniego dnia nawet umyła się za uszami. Opuszczając Londyn nie tęskniła za matką, nie płakała jak inne dzieciaki w jej wieku ale i nie cieszyła się z tego gdzie jedzie. Dobrze jej było na ulicy, mogła robić co chciała, kiedy chciała, jak chciała i gdzie chciała i nikomu było do tego. W Hogwarcie będzie musiała się dostosować, inaczej jej żywot tam może być ciężki. Trafiła do Slytherinu chociaż nigdy nie potrafiła zrozumieć dlaczego właśnie tam. Przez siedem lat nauki nie czuła się jak w domu, ale nigdy nie miała okazji zapytać Tiary Przydziału o powód jej decyzji. Wyszła z założenia, że i Tiara może się czasami pomylić, a ona jako dość pechowe dziecko, po prostu miała niefart. Uczniowie jej nie lubili, widzieli, że jest inna, że nie w pełni do nich pasuje. Uczyła się średnio i nigdy nie dostosowała się do panujących zasad w szkole, jednak nie pozwalała sobie na tyle, aby ją z tej szkoły wywalono. Szybko poczuła zalety mieszkania w Hogwarcie - wygodne łóżko, ciepły posiłek i nie przeciekający dach zdecydowanie były silnymi atutami tego miejsca. Znana była jako ta, przez którą Ślizgoni tracili punkty, o co każdy ją obwiniał, szlabany były na porządku dziennym, a bić potrafiła się nawet ze starszymi chłopcami. Prefekci znali ją aż za dobrze, bo często łamała szkolny regulamin szlajając się nocami po korytarzu. Zawsze wiedziała, że wszyscy ją obgadują, że się z niej wyśmiewają, ale udawała, że nie ma to dla niej żadnego znaczenia. Nie przejęła się gdy rozniosła się plotka, że szkoła ma zostać zamknięta z powodu śmierci jakiejś tam dziewczyny, Krukonki Marty, chociaż bardzo nie chciała wracać do domu. Udawała, że nic ją nie obchodzi, przywdziewała maskę obojętności nawet wtedy, gdy miała wrażenie, że obrażają ją za jej plecami. Zawsze bardzo pragnęła poznać myśli tych ludzi i co nimi kieruje. Nigdy im przecież nic nie zrobiła. Skupiała się więc na nauce, chociaż oceny miała mało zadowalające.
Powroty do Londynu były ciężkie, musiała przestawić się z wygodnego życia w Hogwarcie gdzie mogła używać magii na takie, w którym musiała walczyć o swoje przetrwanie. Na dwa miesiące ponownie stała się szczurem poruszającym się kanałami, kradnącym i przeszukującym śmietniki, aby znaleźć coś do jedzenia, na szczęście miała starą wiedźmę, która nadal jej z chęcią pomagała. Miała kilkanaście lat, a dokładnie była na przedostatnim roku w Hogwarcie, gdy Wielka Wojna Czarodziejów dotarła do Anglii. Nie wiele ją to obchodziło co się teraz z nią stanie i jak będzie wyglądać jej życie, w końcu od samego jego początku musiała walczyć o przetrwanie i wiedziała, że i tym razem sobie poradzi. Dodatkowo Ministerstwo, mając inne problemy na głowie, nie zwracało uwagi na takie osoby jak ona, pozostawione same sobie. Im stawała się starsza tym bardziej była przekonana o tym, że jeśli chce coś w życiu osiągnąć, to musi zadbać o to sama. W Hogwarcie była uczennicą, która starała się zdobyć jakąś wiedzę, a w wakacje starała się po prostu jakoś przetrwać. Prawie kończąc Hogwart nie przejęła się zbytnio śmiercią Albusa Dumbledore’a i nikogo tym nie zdziwiła, bo przez cały swój okres nauki przyzwyczaiła wszystkich, że ma w nosie informacje o tym, że ktoś umarł czy jaką ocenę dostała. Na ulicy ludzie często umierali, a oceny w niczym jej się tam nie przydadzą. Ukończyła Hogwart z marnymi wynikami, jedynie z zaklęć szło jej bardzo dobrze i Owutemy z tego przedmiotu zdała na powyżej oczekiwań, co aż dla niej było ogromnym szokiem. Oprócz tego z niezliczonymi bójkami i szlabanami, bez nawet jednej przyjaciółki a milionem wrogów i nieprzyjaciół, za to z małą sakiewką monet ukrytą pod podłogą w starym mieszkaniu, które nazywała domem. Do Doków wróciła już jako dorosła osoba, zabrała swoje oraz matki oszczędlności i znalazła sobie małą klitkę, w której zamieszkała. I wtedy właśnie zdała sobie sprawę z tego, że nie ma pojęcia co ze sobą zrobić.



Ulice Londynu były miejscem pełnym ludzi wszelkiej maści. Tych, którzy po prostu nie mieli szczęścia w życiu oraz tych, którzy wybrali życie na nim z własnej woli trudząc się przy tym magią, o której nie należało rozmawiać głośno. Minął rok, odkąd opuściła Hogwart, musiała ponownie przystosować się do życia w mieście i dzięki temu, że w końcu na ulicach mogła korzystać z magii, to jej życie było sto razy lepsze niż za czasów, gdy wracała tu tylko na wakacje. Z matką nie utrzymywała relacji, a stara wiedźma, ta która się nią zajmowała, już zdążyła umrzeć. Rain wychodziła z założenia, że rodząc się na w tak biednym miejscu jak Dzielnica Portowa jest się z nim już związanym do końca swojego życia i nawet nie próbowała niczego zmienić. Zaakceptowała swój los takim jakim był, nie starała się o żaden staż w Ministerstwie, nie szukała pracy na Pokątnej, a całe swoje życie ograniczyła do pubów ulokowanych w portowych dzielnicach Londynu, gdzie mogła łatwo i szybko zarobić w taki sposób, w jaki zarabiała jej matka. Kręciła się to tu to tam, czasem podejmowała jakiś niewielkich robótek, ale większość swojego wolnego czasu przeznaczała na siedzenie w knajpach, w których obserwowała ludzi. Podsłuchiwała, a mężczyźni upojeni alkoholem mieli dość rozwiązłe języki. Wystarczyło odpowiedniego zaprosić na górę, pozwolić mu zaspokoić swoje potrzeby, a gdy po jakimś czasie zdobył jej zaufanie opowiadał jej o różnych ciekawych rzeczach. Zdobywała w taki sposób informacje, dowiadywała się kogo dotyczą, a potem za opłatą sprzedawała je osobie, do której się odnosiły. Oczywiście nie rzucała się od razu na grube kąski, nie mając doświadczenia mogła bardzo szybko dać się złapać, już wiedza o kradzieży cennego przedmiotu nadawała się do sprzedaży. Za niewielką cenę, ale jednak. W momencie gdy grube kąski same nawijały się jej pod nogi, to nie zwykła odpuszczać. Akurat próbowała podsłuchać rozmowę dwóch przedsiębiorców, kiedy poczuła pulsujący ból w głowie. Szpiegujesz? W taki sposób poznała starszą od siebie, o jakieś dwadzieścia lat, kobietę, która jak sama stwierdziła, obserwowała Rain od jakiegoś czasu. Uważała, że młoda ma talent i żal go nie wykorzystać. Sama zajmowała się czymś bardzo podobnym, wykorzystując do tego legilimencję. Zwabić, zakręcić sobie wokół palca, upić, wkraść się do umysłu, wyciągnąć wspomnienia, sprzedać z zyskiem. Przy okazji nie musząc unosić przed obcymi kiecy. Trening był trudny, a nauczycielka wymagająca. Kusiła Rain zmianą w jej życiu, tym, że w końcu się do czegoś przyda, że będzie miała swoje własne miejsce na tym świecie. Dziewczyna faktycznie miała talent, oczywiście nie obeszło się bez krzyku, bólu i łez, ale w końcu się udało, a obie kobiety stworzyły duet. Na samym początku kobieta nie pozwoliła, aby Rain sama się tym zajmowała. Dziewczyna nie wiedziała jak do tego podejść, w jaki sposób zniknąć na tyle szybko, aby nie dać się złapać albo jak unieszkodliwić osobę, by wedrzeć się do jej umysłu, wziąć co było potrzebne i rzucając Obliviate zamazać po sobie wspomnienie w pamięci ofiary aby zniknąć z jego życia. Rain zajmowała obserwacją ofiar, sprawdzaniem gdzie aktualnie się znajdują, a jej mentorka pozyskiwała informacje i sprzedawała je. Czasami zabierała Rain ze sobą, na co dzień jednak uczyła ją wszystkiego w mieszkaniu, w którym razem mieszkały, a który znajdował się w Dokach. Uczyła ją wiedzy o używkach, które jak działają i które w jaki sposób wykorzystać na swoją korzyść. Uczyła ją jak się bronić, jak szybko deportować i w którym momencie odpuścić, bo i to było ważne. Przy tym wszystkim dzieliły się pozyskanym zyskiem po równo. Taka była oficjalna wersja. Nieoficjalnie kłóciły się o wszystko, oszukiwały i to nie tylko w kwestii pieniędzy. Wytrwały jednak ze sobą przez dobrych parę lat, bo mimo że ich charaktery, całkowicie sprzeczne, gryzły się ze sobą, to dużo zarabiały. Jakimś cudem ludzie garneli się do takich osób, nie brudząc sobie rąk chcieli wiedzieć, chcieli tę wiedzę posiadać i byli gotowi za nią zapłacić.



Rain nie rzucała się w oczy. Czarne włosy, bardzo jasne oczy. Była troszeczkę wyższa niż przeciętna kobieta w Londynie, ale potrafiła skryć się w każdym kącie, zarzucić kaptur na głowę i jako zwykła czarownica przejść obok przez nikogo niezauważona. Miała zwyczajną buzię, ładną, ale zwyczajną. Zwyczajne, czarne, kręcone włosy, zwyczajny chód i lekko przygarbione plecy. Wyglądała zwyczajnie i to było jej atutem. Dzięki temu nikt nie zwracał na nią uwagi, mogła obserwować określone osoby, a one nawet nie zdawały sobie sprawy z tego, że są obserwowani. A dzięki obserwacji można się bardzo dużo dowiedzieć o sposobie bycia, zwyczajach i zachowaniu. Ten po wypiciu dwóch kufli piwa zawsze chodził do kibla, już w połowie drogi rozpinając pasek u spodni, tamten ślinił się na widok barmanki, kolejnemu wystarczył jeden kieliszek whisky by nie wiedział, co się z nim dzieje. I Rain to wykorzystywała. Łączyła fakty, aby poinformować swoją mentorkę gdzie złapać ich wtedy, gdy nie byli tego świadomi. Wtedy wracała do swojej wspólniczki, aby jej wszystko zameldować. Zawsze tak było. Aż pewnego dnia Rain wróciła, mieszkanie w którym się spotykały stało puste, sakiewki wszystkie były puste, szafy również. Wykiwała ją, wykorzystała i zniknęła. Z duetu zrobił się skład jednoosobowy. Na początku wszystko się sypnęło, Rain nie miała pojęcia co robić, za co się zabrać, skąd wziąć zlecenie, komu sprzedać informacje, które uzyskała, za jaką cenę i jak w ogóle przełożyć je do fiolki, co w końcu czasami robiła a czasami odpuszczała. Przecież nigdy tego sama nie robiła, zawsze była to zasługa jej wspólniczki. Znowu się okazało, że jest sama i musi sobie poradzić. Czysto teoretycznie jej się udało. Chociaż na początku było ciężko, ponieważ rzucona na głęboką wodę musiała wykorzystać wiedzę, którą zdobyła podczas nauki u swojej mentorki. Zdawała sobie sprawę z faktu, że prędzej czy później ludzie zorientują się co jest grane, że ci co przyszli do niej ze zleceniem również mogą stać się jej ofiarami, a wieść o tym rozniesie się po ulicach Londynu, a wtedy nawet zarabianie ciałem nie byłoby już możliwe. Wykorzystywała więc różne środki, przede wszystkim wróciła do zadowalania mężczyzn i zdobywania ich zaufania, używała używki, które umiała już zastosować tak, aby otumanić, nadal szkoliła się w umiejętności rzucania Obliviate, a przy pomocy alchemika i za odpowiednią opłatą, wykorzystywała Eliksir Wielosokowy, by nie pojawiać się za każdym razem w swojej własnej formie. Gdy została sama nie mogła od razu pozyskiwać najważniejszych informacji, które mogłyby w szybkim tempie ściągnąć na nią niebezpieczeństwo. Zadowalała się tym, co mogło zapewnić jej podstawowy zarobek. Były to najzwyklejsze informacje o zdradach mężów lub żon, kradzieżach, oszczerstwach. Dodatkowo jej praca i tak była ostatnio utrudniona przez zawirowania magiczne, przez które rzucanie nawet najprostszych zaklęć było dość ryzykowne. Minęło parę miesięcy odkąd jej wspólniczką ją zostawiła, gdy stwierdziła, że zdecydowanie musi zmienić taktykę. Może znaleźć wspólnika? Jednego pracodawcę, któremu mogłaby służyć swoimi umiejętnościami, oczywiście za sowitą opłatę? Bo Rain nigdy nie robiła niczego za darmo, nigdy niczego ludziom nie dawała sama z siebie. Miała swój własny kodeks, którym się posługiwała i jej dobro było ponad dobrem innych.



Patronus: Rain nie potrafi wyczarować patronusa


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 +1 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 25 +4 (różdżka)
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 1 0
Zwinność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
SpostrzegawczośćIII25
Ukrywanie sięII10
KłamstwoII10
Historia magiiI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Silna wolaI2
Jasny umysłIII10
SzczęścieI5
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Brak-0
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (brak)-0
Reszta: 2

Wyposażenie

Różdżka, myślodsiewnia, umiejętność legilimencji




[bylobrzydkobedzieladnie]




Idę drogą, a za mną wiatr kołysze
Obracam się, lecz nic jużnie słyszę


Ostatnio zmieniony przez Rain Huxley dnia 06.01.18 21:56, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rain Huxley   07.01.18 12:11

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Od samego początku los uczył Rain, że życie nie polega na pięknym przeżyciu go, a przetrwaniu, a ona okazała się pojętną uczennicą, choć nie widać było tego w wynikach naukowych. One nie mają jednak wiele wspólngo z wiedzą życiową, której Rain nie można odmówić. Niczym woda, która obmywa londyńskie porty, Rain dostosowuje się do naczynia, w którym się znajduje, a zarazem - nie da się jej złamać. Panna Huxley to kobieta o wielkiej sile, którą wykorzystała, by opanować sztukę legilimencji: juz nie jest szczurem portowym, a prawdziwym wilkiem, którego należy się obawiać - bo zdecydowanie wie zbyt wiele.

OSIĄGNIĘCIA
Najlepsza waluta to informacja
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Legilimencja
Kartę sprawdzał: Hareward Bartius


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rain Huxley   07.01.18 12:12

WYPOSAŻENIE
Myślodsiewnia, różdżka

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: -

-

BIEGŁOŚCI -

HISTORIA ROZWOJU[28.12.17] Karta postaci: -600 PD
[23.01.18] Nałożenie na mieszkanie zaklęć ochronnych Bubonem, Tenebris; -0PD
[01.02.18] GRINGOTT - kupno używek (-50 PM)


Powrót do góry Go down
 

Rain Huxley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18