Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Stadion Jastrzębi z Falmouth

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime03.05.18 19:50

First topic message reminder :

Stadion Jastrzębi z Falmouth

Stadion Jastrzębi znajduje się na północ od kornwalijskiego miasteczka Falmouth, a przed wzrokiem mugoli chronią go zarówno otaczające okolicę wzniesienia, jak i zestaw zaklęć ochronnych, skutecznie zniechęcających niemagicznych do zapędzania się na tutejsze wrzosowiska. W czasie, w którym w powietrzu nie trenują akurat Jastrzębie, jest obiektem ogólnodostępnym: wstęp na trybuny oraz murawę jest możliwy dla każdego czarodzieja, który wylegitymuje się przy wejściu i uiści symboliczną opłatę. Poza zasięgiem pozostaje jedynie szatnia drużyny, strzeżona przez wymalowanego na oficjalnym herbie jastrzębia, przepuszczającego jedynie tych, którzy znają aktualne hasło. Sam stadion utrzymany jest w bieli i szarości, a na trybunach powiewają trójkątne proporce.

Możliwość gry w quidditcha


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime11.01.21 14:20

24.08

Musiałem przyznać, że list, który otrzymałem od Gwendolyn naprawdę mnie zaintrygował, a jego tajemnicza aura sprawiła, że właściwie nie mogłem doczekać się naszego spotkania; skłamałbym również mówiąc, że chodziło tylko o szczegóły owej enigmatycznej akcji, po prostu chciałem ją zobaczyć. Ja wiem, że ostatnio nie układało się między nami zbyt dobrze, było jakoś sztywno i wręcz chłodno, ale może wspólne knucie sprawi, że puścimy w niepamięć wszystko co gryzło nas do tej pory? Cóż, czas pokaże. W każdym razie aportowałem się niedaleko stadionu PRAWIE NAJLEPSZEJ drużyny Quidditcha (Sroki na zawsze w moim sercu), resztę drogi pokonując na piechotę. Miałem chwilę żeby zapalić papierosa i ściągnąć kilka łyków z piersiówki, zanim dotrę na miejsce. Nie czekałem przed, wszedłem na murawę, która i tak pozostawała całkowicie pusta, nie będzie więc problemu z wypatrzeniem mnie w nieistniejącym tłumie. Było cicho, a to wprowadzało jakiś dziwnie melancholijny nastrój, co wprawdzie wcale mnie nie dziwiło - to był ciężki okres dla drużyny, szczególnie po paskudnych zdarzeniach, które dosłownie przed chwilą miały miejsce na jednym z londyńskich placów. Czy tak wyglądała sprawiedliwość pod rządami aktualnego Ministra? Publiczna śmierć za zbyt pochopny atak na policjanta? Dlaczego po prostu nie połamali mu rąk?... Nie popierałem brutalnych działań buntowników, ale bolał mnie fakt, że żyliśmy w czasach, w których ludzkie życie nie miało żadnego znaczenia. Biedny Roderick, oby tam gdzie przebywał teraz było mu lepiej niż na tym podłym, ziemskim padole. Ile jeszcze osób musiało zginąć by ludzie wreszcie zrozumieli, że wojna prowadzi donikąd? Agresja od zawsze rodziła agresją, a nienawiść - nienawiść, czy to nie oczywiste?... Przechadzam się po murawie, w końcu wspinając na trybuny i zasiadam w jednym ze środkowych rzędów, wzrok przerzucając z jednego wejścia na drugie, szukając znajomej, dziewczęcej sylwetki, która wkrótce pojawia się na horyzoncie - Gwen! Tutaj! - wstaję na moment, machając do niej jedną ręką, coby zaznaczyć swoją obecność i stoję dopóki nie podejdzie bliżej. Uśmiecham się na powitanie - Więc? Co planujesz? - od razu przechodzę do rzeczy, z wolna opadając na poprzednie miejsce. Wbijam w nią zaciekawione spojrzenie.






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime11.01.21 14:23

Nie musiała się aportować. Dwór Macmillanów był stosunkowo blisko, a na stadionie była już wielokrotnie. Heath uwielbiał to miejsce, dlatego Gwen często proponowała, aby pracowali na dworze, w okolicy. Zawsze brali wtedy niewielką miotłę i chłopiec mógł spędzić chwilę na zabawie w prawdziwego sportowca. Malarka miała wtedy chwilę dla siebie. Mały lord sam znajdował sobie zadania do wykonania na boisku i jej rolą było jedynie dopilnowanie, aby Heath przypadkiem nie spadł z miotły, lub nie oddalał się za bardzo.
Dziś jednak Heatha przy niej nie było, bo zajęcia z nim już się odbyły. Na stadionie była, najzwyczajniej w świecie, umówiona z Johnatanem. Nie powinno to stanowić problemu. Zwykle na trybuny można było po prostu wejść, a z powodu wojny treningi odbywały się niezbyt często. Dziś też stadion powinien być pusty –  przynajmniej takie informacje zdobyła jeszcze w dworze.
Co prawda wygodniej byłoby spotkać się w samym dworze, ale Gwen nie chciała, aby ktokolwiek ich podsłuchał. Tutaj, na stosunkowo otwartej przestrzeni, było mniejsze prawdopodobieństwo, że czujne uszy służby albo skrzata poinformują kogokolwiek innego o ich planach. Ponieważ zaś sprawa była dość delikatna, panna Grey bardzo chciała zachować ich mały projekt w tajemnicy.
Gdy dojrzała Johnatana natychmiast ruszyła w jego stronę. Włosy miała jedynie lekko spięte na czubku głowy, a ubrudzony farbą strój zdradzał, że wcześniej robiła z młodym Heathem coś… cóż, coś zdecydowanie artystycznego.
Johny, cześć – powiedziała, wspinając się na trybuny do niego, w pierwszej chwili wahając się. Czy powinna go przytulić na powitanie? Czy to było jakkolwiek odpowiednie, biorąc pod uwagę, że ostatnio… A mniejsza. Ostatnio to po prostu działo się za dużo złych rzeczy. Nie przedłużała jednak uścisku.
Usiadła. Johntan mógł zobaczyć, że część zaczerwienień zniknęła ze skóry dziewczyny,  a blizny powoli zaczynały blednąć, chociaż jeszcze nie tak zupełnie. Raczej nie znikną do końca, ale to nie było w tej chwili ważne, prawda? Poza tym Gwen wcale nie wyglądała na mniej zmęczoną niż wcześniej. Przeciwnie, w spojrzeniu malarki błądził niepokój.
Więc… Johny, ja nie wiem, od czego zacząć – przyznała, przełykając z trudem ślinę. – Czytasz prasę, prawda? Wiesz, co się wydarzyło? Ta złapana… Justine. Justine to siostra Kerstin. I Michel, i Gabriela, mówiłam ci o tym, prawda? – Zamilkła, czekając, aż potwierdzi. Wolała być pewna, że Johny wie, o czym mówi, nim przejdzie do samych planów: – Kerstin bardzo to przeżywa, z resztą, nie tylko ona. To… to wszystko, co się tam stało, och. Sam wiesz. – Machnęła ręką. Oczy dziewczyny zaczęły się szklić. Wzięła głęboki oddech, próbując się uspokoić.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime12.01.21 1:48

Daję się krótko uściskać i muszę przyznać, że przyjemnie czuć ciepło jej ciała tak blisko swojego, znajomy zapach skóry oraz włosów, przypominający woń domu mojej matki. Przesuwam spojrzeniem po blednących bliznach, ale nie wracam do tego tematu, wlepiając ślepia w twarz Gwen - chmurną i zaniepokojoną; co zresztą znajduje odbicie w mojej własnej z każdym jej kolejnym słowem - Tak, mówiłaś mi o - Michaelu - o nich - kiwam głową na potwierdzenie. Zarzucam nogę na nogę, wspierając łokieć na uniesionym kolanie, brodę zaś układam na dłoni - Czytałem Walczącego Maga - przyznaję, chociaż nie sądzę by było to dobre źródło informacji, wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ta gazeta karmi nas propagandą, mówi tylko o tym, co chce nam wmówić Ministerstwo, niekoniecznie pokrywając się z prawdą - Słyszałem różne plotki - bo cały Londyn wciąż żył tamtym dniem, a głosy były różne; niektórzy chwalili sprawne działania służb prawa, uważając Goyla za bohatera, inni, choć mniej jawnie, wyrażali swoje niezadowolenie z przebiegu wydarzenia, mając pojmaną członkinię Zakonu Feniksa za autorytet - Ale nie wiem co dokładnie się tam wydarzyło, jak to właściwie wyglądało i... dlaczego w ogóle musiało do tego dojść? - wbijam w dziewczynę badawcze spojrzenie. Miała jakieś informacje na ten temat? Mogła powiedzieć coś więcej? Wyjaśnić jakie pobudki kierowały buntowniczką kiedy decydowała się podnieść swą różdżkę by zaatakować? Boże, przecież tam aż się roiło od cywili, od kobiet i dzieci; dzieci, które nie rozumiały tego co ma miejsce, które były tam ze względu na swoich nieodpowiedzialnych rodziców. Robiono im pranie mózgu, ale wciąż pozostawały niewinne i nie przeżarte żadną ideologią. W całym tym zamieszaniu obie strony zachowały się po prostu okrutnie, bestialsko... nieludzko. Ilu było gapiów, którzy po prostu zawędrowali za daleko, ruszając razem z tłumem, tych, którzy odwracali wzrok, którzy nie obierali stron, którzy chcieli tylko współczuć. To nie było zgromadzenie fanatyków, a zbieranina niezdecydowanych, tych, których poglądy wciąż się kształtowały, którzy szukali swoich dróg oraz tych, którzy być może po takim widowisku utwierdziliby się w przekonaniu, że sprawiedliwość nie istnieje, a kroki podejmowane przez rząd są zwyczajnie brutalne, zaś wszyscy je popierający stracili właśnie ostatnie resztki człowieczeństwa. Czy Zakon też już je stracił, skoro tak samo jak druga strona chciał przelewać krew?... Wojna syciła się nienawiścią, a tam, na placu, doświadczyliśmy idealnego przykładu tego, że obie strony barykady są nią tak samo przeżarte, gotowe poświęcić setki istnień w walce o ideały, która i tak nie prowadziła do niczego innego, jak kolejnych aktów przemocy oraz terroryzmu - tak zamyka się błędne koło, wszyscy macie krew na rękach.






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime12.01.21 1:50

Wiedziała, że Johny niekoniecznie chciałby słuchać akurat o tej rodzinie, ale cóż mogła poradzić na to, że obecnie to właśnie z nimi spędzała sporą część czasu? No właściwie to głównie z Kerstin, ale jednak. Myśli Gwen oscylowały ostatnio raczej częściej wokół Tonksów niż Bojczuka, co właściwie tylko wzbudzało w niej wyrzuty sumienia, ale jakoś łatwiej było skupić się na tych, których faktycznie miała przy sobie. Johnatan wycofywał się z wojny, nie chciał w tym brać szczególnie udziału, a co za tym idzie, trochę nieświadomie odcinał się od rudowłosej. Być może jednak teraz uda się to zmienić. Przynajmniej trochę.
Co mówią na mieście? – spytała, marszcząc brwi. Tęskniła za spokojnym, tętniącym życiem Londynem. Do miasta duchów, którym się stał, wracała jednak z rosnącym smutkiem. Johny jakimś cudem jednak dawał sobie na razie w nim radę i właściwie był jedną z niewielu znanych jej osób, które w tej chwili mogła spytać o to, co tam się w ogóle dzieje. – Byłeś ostatnio w okolicy Aldermanbury? Ja… nie wiem, co powinnam teraz zrobić z mieszkaniem – przyznała. Z nikim o tym nie rozmawiała, bo nie było na to z resztą czasu. Ale nie miała pojęcia, czy nie lepiej było pozbyć się tego miejsca, choćby po to, aby szlaki z Londynu nie prowadziły do niej. Sentyment jednak wciąż dość mocno ja trzymał.
To jednak nie było przecież tak istotne. Nie po to poprosiła go o spotkanie, choć jej odpowiedź na kolejne pytania raczej nieszczególnie go usatysfakcjonuje:
Nie wiem, Johny. Nie było mnie tam. Och. Justine była taka głupia! – Miała ochotę tupnąć nogą i zalać się łzami jednocześnie: – Ja… Nie znam jej jakoś szczególnie dobrze, Johny, nie wiem, co do końca nią kierowało, ale… pewnie po prostu emocje, niełatwo się patrzy na coś takiego. Ale… tak, to było głupie. I niebezpieczne. Chyba. Z tego co wiem. – Westchnęła, na chwilę wbijając spojrzenie we własne stopy.
Gdy podniosła wzrok, starała się mówić nieco spokojniejszym i bardziej opanowanym tonem:
Rozmawiałam z Kerry, Johny i… pewnie możesz sobie wyobrazić, to nie jest dla niej łatwe. Na Boga, to jej siostra. Ale… choćbyśmy chciały… nie mamy mocy, aby nie wiem, uwolnić Justine? Zmienić rząd? Artystka i mugolska pielęgniarka, prędzej nas zabiją, nim razem cokolwiek zmienimy siłą i przecież nie o siłę tu chodzi, do diaska. To ludzie muszą powiedzieć stop temu co się dzieje i… i tyle. Ale rozmawiałyśmy i wpadł nam do głowy pomysł. Johny, posłuchaj: chcemy zebrać sowy. Tyle, ile tylko damy radę. Chcemy je w jednym momencie wypuścić na Londyn z listami, w których będą imiona ofiar. Tych, którzy zmarli; z sensem, bez sensu, niezależnie od strony. Ja… nie wiem, czy to coś faktycznie da, ale niech to chociaż będzie trybut dla zmarłych. A jeśli komuś, chociaż jednej osobie otworzy oczy, to będziemy o krok bliżej do zakończenia tego całego szaleństwa. Nie wiem, może, tak mi się wydaje. Nie prosiłabym cię o coś bardziej… angażującego. Ale Johny, potrzebujemy pomocy. Same nie napiszemy tylu listów. – Miała nadzieję, że wyraziła się wystarczająco jasno. I że to, o co go prosi jest wystarczająco pacyfistyczne, aby zgodził się im pomóc. Spoglądała więc na niego szeroko otwartymi, pełnymi wyczekiwania oczami.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime12.01.21 1:53

- Zależy kto - wzruszam ramionami; w teorii w Londynie pozostali tylko ci godni, czystokrwiści czarodzieje, w praktyce wyglądało to trochę inaczej i wielu takich jak ja włóczyło się po ulicach, lwia część zajmowała port, bo on przecież zawsze żył własnym życiem. Ten kto umiał kombinować mógł zostać w stolicy, pytanie tylko czy chciał? - Niektórzy nie mogą doczekać się kolejnych takich widowisk, inni współczują, a jeszcze inni uważają, że to co zrobiła ta dziewczyna to było samobójstwo, ale i przejaw ogromnej odwagi - tłumaczę pokrótce. Co człowiek to opinia, a ja o dziwo obracałem się w naprawdę różnym towarzystwie; słyszałem co mówią w balecie, w Ognisku i w dokach, a to były naprawdę trzy różne światy, choć być może podobne w pewnych względach - Nie - kręcę głową - Szczerze? Sprzedaj je póki możesz, później i tak nie będzie do czego wracać, o ile jeszcze jest. Jeśli zbyt długo będzie stało puste to możesz być pewna, że ktoś je sobie przywłaszczy, masz tam swoje rzeczy? Coś, czego potrzebujesz? - pytam, mogę się po nie wybrać, o ile już nie zostało całkowicie rozszabrowane ze wszystkich, nawet najdrobniejszych kosztowności, ostatecznie od bezksiężycowej nocy minęło już sporo czasu. Wbijam w Gwen spojrzenie - miała rację, to było głupie i niebezpieczne, a co więcej nie przysporzy Zakonowi fanów, może nawet wręcz przeciwnie? Milczę, bo i tak nie dowiem się niczego nowego, a sam chyba nie chcę dzielić się swoją opinią. Więc czekam aż zdradzi mi prawdziwe motywy tego spotkania. Nie spuszczam z niej wzroku, wsłuchując się dokładnie w każde kolejne słowo, a kiedy kończy, jeszcze przez chwilę milczę, myśląc nad tym co właśnie usłyszałem - Niezależnie od strony, tak? - muszę się upewnić, jeśli to miała być akcja przeciwko okrucieństwu wojny, nie antyrządowa, ani antyrebeliancka, hołd dla zmarłych, nieważne dla których idei walczyli, przejaw sztuki pacyfistycznej, nawołującej do zaprzestania działań zbrojnych, do miłości, nie nienawiści, do pokoju, a nie agresji to... chyba mogłem w to wejść. Zresztą nie sądziłem, żeby wymagała ode mnie bym się pod tym podpisał, o ile w ogóle ktokolwiek to zrobi; mimo wszystko miałem gdzieś z tyłu głowy słowa, które tamtej lipcowej nocy padły w pracowniach Fantasmagorii i naprawdę nie chciałem podpaść swojej przełożonej - Co dokładnie chcecie napisać w tych listach? I skąd weźmiecie tyle sów? - pytam, póki co nie godzę się na pomoc. Ale i nie odmawiam.






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime12.01.21 1:55

Pokiwała głową, wzdychając.
To… to jest chyba wszystkim po trochu. – Nerwowo przeczesała dłonią włosy. Ręka trzęsła się jej delikatnie. – Ona nie chciała źle, Johny. Co jak co, ale… ona nie jest złym człowiekiem. Po prostu… emocje. To na pewno były emocje. Źle rozdysponowana energia. – Przygryzła wargi. Nie chciała, aby Justine spotkał taki los; nikt nie powinien znaleźć się w takiej sytuacji. Ale trudno było czasem uniknąć myśli, że sama się prosiła.
Johny chyba miał rację. Powinna sprzedać mieszkanie. Na razie miała gdzie mieszkać, a jeśli odzyska trochę pieniędzy… wtedy będzie mogła może kupić dom na wsi. Poza tym na razie miała gdzie mieszkać i czuła się bezpieczniej u Macmillanów. Ich dwór był mocno zabezpieczony, nic nie powinno jej tam grozić. Choć źle się czuła, korzystając z ich gościnności, starała się pomagać ze wszystkich sił w gospodarstwie domowym, a po prostu chwilowo bała się zamieszkać sama. Oaza zaś była zbyt przepełniona, aby wybrać to miejsce jako tymczasowe miejsce pobytu. Zwłaszcza, że będąc tam chyba nie mogłaby za bardzo pracować.
Tak, to… chyba jedyna dobra opcja. Johny, wiesz… właściwie niewiele, większość rzeczy nie jest mi potrzebna. Ale może… w sypialni zostały moje listy i… i zapomniałam moich dyniowych kapci. – Zarumieniła się. To było trochę głupie, ale… – Jeśli to nie byłoby dla ciebie niebezpieczne… Nie potrzebuje tego, ale chyba wolałabym mieć przynajmniej te stare listy przy sobie – wyjaśniła, nie chcąc jednak, aby Johnatan w jakikolwiek sposób się przez nią narażał.
Pokiwała głową.
Niezależnie. Na ile się oczywiście da, Johny. Wiesz… chyba trudno porównywać morderstwo z zimną krwią na osobie pozbawionej możliwości obrony, a weźmy na to, zginięcie w walce, gdy morderca powstrzymał kogoś przed kolejnym mordem. – Zmarszczyła zmartwiona brwi. Miały pisać o wszystkich, ale na pewno należało zaakcentować kto i w jaki sposób zginął. Z jakiego powodu. Nawet jeśli mieli wyrażać się z szacunkiem o każdej ze stron. – Szczegóły treści listów jeszcze dokładnie ustalimy. A sowy… możemy poprosić znajomych, w tajemnicy. Mi na pewno kilka osób pożyczy. Ale nie chciałabym zdradzać, co to. Taki manifest nie może być rozdmuchany przed faktem, bo wiesz… straci swoją moc. Tak mi się wydaje. Możemy też pożyczyć trochę sów z sowiarni. Mam trochę oszczędności. Macmillanowie też mają dość dużą sowiarnie… – wyliczała.





Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime12.01.21 13:43

- Wiem, Gwen - kiwam delikatnie głową i wzdycham cicho, na moment uciekając wzrokiem gdzieś na drugą stronę trybunów. Nie ciągnę tematu, przez chwilę wsłuchując się w okoliczną ciszę, a potem wracam spojrzeniem do dziewczyny, uśmiechając się lekko na jej słowa. Pamiętam te dyniowe kapcie - Okej, pokręcę się po okolicy, spróbuję wynieść stamtąd co się uda - kiwam łbem; nie proszę o klucz, poradzę sobie bez niego, chociaż nie chciało mi się wierzyć, że drzwi tak długo pozostaną zamknięte, skoro w stolicy panował taki chaos. Spomiędzy moich warg wydobywa się kolejne westchnięcie, opuszczam wzrok na swoje dłonie, splecione na kolanach - Masz rację - dodaję cicho. Nigdy nie zrozumiem jak można czerpać przyjemność z przelewania niewinnej krwi, na samą myśl robi mi się niedobrze, zaś policzki przybierają kredową, bladą barwę; Londyn karmił nas potwornymi widokami i paskudnymi zapachami rozkładających się ciał - zbezczeszczonych i porzuconych na pastwę losu, na pastwę miejskich szczurów. Teraz, upalnym latem śmierdziało tam bardziej niż zwykle. Mrugam kilka razy by odegnać od siebie te nieprzyjemne widoki, które widzę pod powiekami gdy tylko zamykam ślepia; powracam więc do obserwowania Gwen i marszczę nieznacznie obie brwi - Hm, to dużo sów, dużo listów do napisania, dużo informacji do zebrania - chyba najciężej będzie z nazwiskami, gazety pisały tylko o tych, o których powinni napisać, a przecież mnóstwo anonimowych ciał walało się po rynsztokach - ciał bez nazwisk i twarzy - Chcesz w to zaangażować kogoś jeszcze? - pytam, przydałoby się kilka pomocnych dłoni, ale im mniej osób wiedziało tym lepiej, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że wieści trafią do niepowołanych uszu. Potrzebowaliśmy zaufanych ludzi i wierzyłem, że Gwen zbierze tylko takich, a skoro zwracała się z tym do mnie, to chyba znaczyło, że pomimo niedawnych spięć, wciąż mi ufała. Nie chciałem żeby nasze stosunki uległy jeszcze większemu ochłodzeniu; może nie powinienem myśleć o tym w tej chwili, to takie egoistyczne, ale naprawdę miałem nadzieję, że wspólny projekt (i to takich rozmiarów) trochę nas do siebie zbliży. Nigdy nie będzie jak dawniej, za dużo się wydarzyło, popełniłem zbyt wiele błędów, jednak po cichu liczyłem na to, że będzie chociaż trochę lepiej - między nami i w ogóle, jeśli listowny przekaz trafi chociaż w jedno serce, to już sukces. Nadzieja na lepsze jutro umierała ostatnia, więc nie pozwólmy jej na to.






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime13.01.21 1:21

Wzięła głęboki oddech, próbując uspokoić emocje. Temat Justine był bardzo wrażliwy. Już samo to, co się z nią mogło teraz dziać, było straszne. A przecież to nie był jedyny aspekt. Wciąż smutna Kerry, Michael wyprowadzony z i tak chwiejnej już równowagi, Zakon w dużym niebezpieczeństwie… Jakby nie mieli dość zmartwień z tym wszystkim.
Być może jednak ta mała akcja coś zmieni? Może dzięki temu uda się im coś rozwiążą, coś poprawią, chociaż troszeczkę? Jedno uratowane życie to już było dużo, choć panna Grey liczyła, że tymi planami zdziałają coś jeszcze. Jeśli dzięki nim choć jeden z arystokratów zauważy, że czynią źle. Jeśli przekaże Zakonowi cenne informacje to… to może… Nie sądziła, aby za pomocą takiej ulotki mogła zmienić czyjeś nastawienie w pełni, ale czasem wiele małych elementów sprawia, że człowiek po długim czasie zmienia zdanie. Takie listy mogły być ostatnim szczebelkiem w takiej drabinie. Mogły, prawda? Nie znała się na propagandzie, ale liczyła, że nie myliła się co do tych spraw.
Tylko nie ryzykuj bez potrzeby, dobrze? – spytała. Nie chciała, aby z powodu jej głupiego widzimisię się narażał. To nie był czas na to. Nie mogła stracić kolejnej osoby. A szczególnie nie jego.
Przygryzła wargi i pokiwała głową. Wiedziała. Nie musiał jej o tym mówić. Ale przecież bez pracy nie ma kołaczy, czy jakoś tak, czyż nie? Jeśli chcieli coś zdziałać, musieli po prostu zakasać rękawy i działać. Nie było innej drogi, choć dobrze wiedziała, że Johnatan lubi próbować chodzić czasem na skróty. Cóż, miał własne ścieżki. Trochę jak kot, choć szczerze mówiąc, było w nim więcej z jakiegoś ulicznego psiaka.
Myślę o… kilku osobach. Kerstin też obiecała, że pomyśli, kogo możemy zaangażować. Ale jesteś pierwszy spośród tych, których się pytam. – Uśmiechnęła się smutno. – Mieliśmy być deformistami rzeczywistości, pamiętasz? Teraz… może nam się uda. Chociaż tak trochę? Ale… w sumie… myślałam, że będziemy to robić na wernisażach, a nie… w ten sposób.
Mieli przecież stworzyć piękną i zachwycającą wystawę, na którą zaprosiliby wszystkich przyjaciół, rodzinę i dalszych znajomych. Mieli tworzyć nadzwyczajną sztukę wzbudzającą zachwyt. A nie planować antywojenną propagandę. Sztuka jednak czasem też musiała walczyć i to chyba był właśnie taki moment.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime14.01.21 1:01

Kiwam głową, tym samym obiecując, że będę na siebie uważał. Na co dzień byłem głośny i często najpierw robiłem, później myślałem, ale mimo tego umiałem także być prawie niewidocznym; miesiące spędzone na działaniu w przestępczym podziemiu nauczyły mnie kilku ciekawych sztuczek - nie musiała się martwić, choć fakt, że właściwie to robiła nie umknął mojej uwadze i miło połechtał ego - Pierwszy? - powtarzam, a moje oczy rozszerzają się nieznacznie. Znowu to czuję, jak serce lekko przyspiesza, mocniej pompując krew - Tak, pamiętam - odwzajemniam jej słaby uśmiech, równie bladym grymasem - Uda się, teraz ludzie potrzebują drobnostek by nie oszaleć, by nie przestać wierzyć, że kiedyś może być lepiej. Zalejmy Londyn falą listów, niech sowy niosą ze sobą iskry nadziei, może uda nam się wzniecić ogień - kiwam głową, ton mojego głosu nabiera pewności, a jedna z dłoni sięga ręki przyjaciółki, zamykając ją w uścisku pełnym wsparcia - Kiedyś będziemy to robić na wernisażach, wiesz? Kiedyś zrobimy naszą wystawę na łodzi, która opłynie całe wyspy i ludzie będą się zachwycać, wiem, że tak będzie - dodaję, chociaż wcale nie jestem tego taki pewny, nie daję jednak po sobie poznać, że zmagam się z wątpliwościami. Chciałem wierzyć, że przeżyjemy tę wojnę, że wszystko będzie dobrze, ale... być może wszyscy musieliśmy spłonąć by świat mógł narodzić się na nowo, by zapanowały w nim inne prawa i przywileje. Nie wiem, czas pokaże na czyją stronę przechyli się szala zwycięstwa, o ile w ogóle ktokolwiek będzie wygranym. Z oddali dociera do nas przeciągły grzmot, więc wodzę spojrzeniem naokoło, nieco dłużej zawieszając wzrok na czarnych, burzowych chmurach, kłębiących się gdzieś na horyzoncie - Idzie deszcz - mówię cicho; chłodne krople letniego deszczu zmyją żar nagrzanej ziemi i niech deszcz listów już niedługo zalewających stolicę będzie równie oczyszczający - Zbierajmy się stąd zanim zacznie padać - dodaję, powoli wstając ze swojego miejsca, dopiero teraz wypuszczając z uścisku jej dłoń. Jeśli potrzebowała mogła do mnie pisać, zawsze, o każdej porze dnia i nocy, wiedziała gdzie mnie szukać.






Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Stadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Stadion Jastrzębi z Falmouth [odnośnikStadion Jastrzębi z Falmouth - Page 4 I_icon_minitime14.01.21 18:09

Połechtał! Na Merlina, cóż w tym dziwnego, że bała się o czarodzieja mugolskiego pochodzenia w tych realiach? Drżała na myśl o osobach, które znała znacznie gorzej, a miałaby nie przejmować się Johnatanem? Chyba sobie śnił. Właściwie, gdyby nie świadomość, że w ten sposób obraziłby się na nią po wsze czasy, najchętniej zamknęłaby go w Oazie albo u Macmillanów. Obawiała się jedynie, że mogłoby być trudno utrzymać go w miejscu. Bojczuk, gdy chciał, potrafił być całkiem pomysłowy i pewnie prędzej czy później jakoś by im umknął, a to już mogłoby być niebezpieczne, jeśli poznałby zbyt wiele tajemnic Zakonu.
Nie powinno go też dziwić, że był pierwszy. Od dawna współpracowali razem w kwestiach artystycznych, więc czemu tym razem miałoby być inaczej? Ostatnio co prawda nie było ku temu wielu okazji… Czasy, gdy spędzali całe godziny u niej w mieszkaniu, często skupieni na pracy, minęły już dawno. A przynajmniej z perspektywy Gwen, dla której ostatnio każdy miesiąc wydawał się ciągnąć nieubłaganie, przynosząc każdego dnia okropne wieści o tym, co dzieje się w stolicy.
Ogień… Może. Choć jednak zamiast ognia, Johny, chyba wolałabym wywołać falę, która oczyści to miasto, zamiast je pochłaniać. – Westchnęła, kręcąc głową. Feniks może i powstawał z ognistych popiołów, ale to woda była matką wszelakiego życia. Spokojna i stateczna, kojarzyła się pannie Grey z odbudową bardziej, niż szalejące płomienie. – Ja… nie wiem, czy chciałabym do tego wrócić, wiesz? Jak to wszystko się skończy… wolałabym chyba… po prostu gdzieś osiąść. Najlepiej z dala od wszystkiego. Mogłabym uczyć, wiesz? Ostatnio zaczęłam też pracować z Gin… To znaczy, Virginią Macmillan, może kojarzysz ją ze szkoły? To… miłe. Pokazywać komuś, co umiesz i patrzyć na efekty – wyjaśniła. Czuła się czasem, jakby miała już kilkadziesiąt lat, a nie ledwo rok temu przekroczyła dwadzieścia.  
Faktycznie zaczynało padać. Nie mając nic więcej go przekazania Johnatanowi wstała z miejsca, kiwając głową.
Dobrze, chodźmy. Tu w okolicy jest niewielki lokal, możemy tam wejść. Mają dobrą gorącą czekoladę – powiedziała. Wojna mogła trwać, ale chwila w ciepłym i przytulnym miejscu nie powinna im zaszkodzić.

| zt x2




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
 

Stadion Jastrzębi z Falmouth

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Kornwalia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21