Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Bar Old Forge, Knoydart
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Bar Old Forge

Lokal położony przy głównej ulicy miasteczka, który idealnie wpasowuje się w miejscową architekturę. Wnętrze nie napawa optymizmem. Przez poszarzałe szyby stojące w starych okiennicach światło wpada niechętnie, przez co w środku panuje półmrok. Powietrze jest ciężkie, często wypełnione dymem nabiera mętnej barwi. Po lewej stronie znajduje się długi bar wykonany w całości z drewna o ciemnym kolorze. Pod ścianami stoją stoły, których ustawienie już dawno przestało przypominać przemyślaną kompozycję. W środku zawsze jest gwarno - o każdej porze dnia można spotkać Szkota, który wpadnie aby przechylić szklanicę lub dwie. 
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Bar Old Forge, Knoydart - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Nikt nie wyglądał na mordercę, a jednak nim był.
Nawet ciepłe niebieskie oczy potrafiły zadać ból, nawet spracowane dłonie rozerwać krtań, a spokojny głos ranić. Cornelius Sallow, choć niegdyś był człowiekiem, teraz był mordercą, nawet jeśli własnoręcznie gdy nie odebrał nikomu życia. Wspierając reżim Malfoya, krew rozlewaną na ulicach angielskich miast, ból i rozpacz uciśnionych i zlęknionych, był takim samym mordercą jak ci, którzy własnoręcznie wbijali noże w plecy swoich ofiar. Czy Stevie Beckett wyglądał na mordercę? A jednak tamci szmalcownicy, tamci łupieżcy... Ci wszyscy, którzy chcieli krzywdy niewinnych...
Stevie Beckett był mordercą.
Cornelius Sallow był mordercą.
Byli dokładnie tacy sami.

Nie odpowiedział więc, prostując tylko brwi w minie, która mogła oznaczać "domyśl się"... Wtem jego uśmiech przerwał ciszę. Szeptał, a jednak słowa grzmiały w uszach. Nie oburzyła go słowa szlama, nie miało to dzisiaj znaczenia. Coś tylko zapiekło w gardle, a było to uczucie zmarnowanej szansy, zwątpienia i wykorzystania. Spróbował, uporczywie chwycił się brzytwy, lecz ta rozcięła mu żyły, nie wyciągnęła na powierzchnię. Rwący nurt Tamizy wciąż ciągnął go w dół, z każdym kolejnym słowem człowieka, któremu nie można było już ufać. Miał rację. Miał stuprocentową rację. Stevie upokorzył go, rozprawił się jak z dzieckiem, pokonał niczym niemowlę, celnie mierząc kolejnymi czarami. Widział potem, jak Cornelius się czołga, jak transmutacja spłatała mu najgorsze figle. No i stracił różdżkę. Powinien mu zrobić to samo, z kieszeni wydobyć brezylkę i zemścić się za to kłamstwo, za to krótkie oszustwo i minutową wiarę, że pomści swoje własne dziecko. Tym razem jednak to Cornelius zagrał na nim, upokorzył go, odebrał nadzieję, równocześnie właśnie dając mu kolejną, że to jeszcze nie koniec, że jeszcze mogła żyć.
Jeszcze mogło być dobrze.
Histeryczny śmiech rozległ się i odbił echem od ścian tego miejsca, gdy to ten pozorował własne pijaństwo, szykował odwrót. To nie było wejście na ambicje, nie czuł złości na to kłamstwo, a jedynie na samego siebie, że pozwolił sobie na krótką chwilę popłynąć w rozważaniach. Ludzie byli z natury dobrzy, a oprócz nich był Cornelius Sallow. Wciąż pozostało zagadką, co robił w tamtym domu, ale dzisiaj pozostawił tu wiele słów. W każdym kłamstwie było ziarno prawdy. Był jeszcze czas, a polityk właśnie dał go Steviemu więcej, bo teraz oprócz nadziei na rodzinę, na odnalezienie Layli, Rosemary, na szczęście, oprócz starań dla lepszej Anglii, dla bezpieczeństwa wszystkich dookoła, miał coś jeszcze. Miał zemstę.
Pana zdrowie... — wypowiedział chłodno, a potem kącikiem ust uśmiechnął się pod bujnym wąsem, choć powieki mu drgały, a ściskająca się mimowolnie w pięść dłoń aż lgnęła do ataku. Nie zrobił tego jednak. Nie teraz. — Do zobaczenia. Nie od razu Rzym zbudowano — uważnie przyjrzał się oddalającym się spojówkom mężczyzny. Niech i to wiekowe miasto będzie symbolem, bo kości zostały rzucone. Nie dziś i nie jutro, nie pojutrze, nie za tydzień, ale wkrótce... Wkrótce los będzie sprawiedliwy.
Widząc, jak mężczyzna odchodzi w tył, jak wycofuje się zaraz po zwróceniu na siebie uwagi, na twarzy Steviego nie malowała się złość, ani gniew. Mężczyzna mógł dostrzec tam jedynie rozczarowanie. Dłoń, która w jego płaszczu wyraźnie zaciskała się na różdżce nie przestraszyła Sallowa. Ręce miał sprawne, mógł sięgnąć po magię, po raz kolejny upokorzyć tego człowieka, zamienić nie w gęś, nie w krzesło, a w tchórzofretkę. To zdecydowanie bardziej do niego pasowało. Zamiast tego pokiwał minimalnie głową i zanim Cornelius opuścił lokal, odwrócił się do niego plecami, twarz kierując w stronę barmanki, do której uśmiechnął się ponuro. Może i był to manifest, brak strachu, ale zrobił to co poczuł. Mógł pluć jadem, śmiać się w oczy, kłamać i upokarzać, ale na każdego przyjdzie pora sądu. Los się musi odmienić.
Dla mnie herbatę — spuścił głowę w dół, dostrzegając przewrócone krzesło, a następnie podniósł je, ustawiając je równo z barem.

zt...


Am I going crazy? Would I even know? Am I right back where I started forty years ago?
Wanna guess the ending? If it ever does... I swear to God that all I've ever wanted was
A little bit of everything, all of the time, a bit of everything, all of the time
Apathy's a tragedy, and boredom is a crime. I'm finished playing, and I'm staying inside.
Stevie Beckett
Stevie Beckett
Zawód : twórca świstoklików, wynalazca
Wiek : 57
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
The blues ain't nothing but a good man feelin' bad.
OPCM : 15
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 26
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9282-stevie-beckett https://www.morsmordre.net/t9293-einstein https://www.morsmordre.net/t9292-wujek-stevie#282938 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9294-skrytka-bankowa-nr-2137 https://www.morsmordre.net/t9295-stevie-beckett

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Bar Old Forge, Knoydart

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach