Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Błękitny staw

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Błękitny staw Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime16.07.19 20:55

Błękitny staw

To wyjątkowo czarujące, choć niewielkie jezioro położone w północnej części hrabstwa, w pewnym oddaleniu od miast i miasteczek, jest lubianym miejscem wypoczynku czarodziejów zmęczonych zgiełkiem codzienności. Jego nazwa wzięła się stąd, że w pogodne, bezchmurne dni powierzchnia wody wydaje się niebieska. Szczególnie upodobały je sobie pary; w znajdującej się przy nim przystani można wypożyczyć łódkę, i w pogodne dni łatwo dostrzec na jeziorze jakąś zakochaną parę urządzającą sobie mały, romantyczny rejs. W tym stosunkowo niewielkim jeziorze nie żyją kelpie, można za to spotkać łabędzie oraz srebrzyste, drobne rybki, które kryją się wśród wodorostów, gdy nad nimi przepływa łódka. W głębszych częściach jeziora podobno znaleźć można również druzgotki, więc amatorzy kąpieli mimo wszystko muszą zachować ostrożność. W noc przesilenia letniego niektórzy czarodzieje świętują ten moment poprzez puszczanie na wodę lampionów i splecionych z okolicznych kwiatów wianków. Przy jednym z brzegów można znaleźć wyjątkowo dorodne lilie wodne, stanowiące dodatkową atrakcję tego miejsca.


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime29.03.20 23:16

21 kwietnia

Daleko od domu. Niełatwo było tu dobrzeć. Pozamykany Londyn marniał, gniótł gnijących w nim czarodziejów. Nigdy dotąd nie przeżyła czegoś takiego, nigdy nie potrzebowała tak bardzo się stąd wydostać, porzucić port, znów. A przecież ledwie chwilę temu wróciła do braci i sióstr, by znów głaskać tłuste główki i rozlewać ulubiony rum nad szerokim kontuarem. Po powrocie dotarło do niej wiele wiadomości, brakowało niektórych twarzy, a zalane towarzystwo nie przestawało udawać, że nie jest poruszone tym, jak obce buty szurają im w domostwach. Przestali palić w piecach, wystawiali brody na słońce, a białe prześcieradła powiewały na długich linkach między oknami, łapiąc bawełniane sieci ścigające się pasma dymu. Normalność, na pierwszy rzut oka nie zmieniło się nic. Wiosna wciskała się promieniami między szarawe firanki, a dzieciaki przekrzykiwały się na podwórzach. Taki port zostawiła, nim wybrała się w drogę do Kumbrii. Jaki port miała zastać? Przelotna wyprawa, wyrwanie się na parę godzin z ogarniętej wojną stolicy miało na nowo złączyć ze sobą dwie braterskie dusze. Trochę w tym podstępu, więcej jednak tęsknoty, desperackiej potrzeby ujrzenia go już. Nawet jeśli dobrze wiedziała, że tak jak Johnatan, radził sobie bez niej, gdziekolwiek przywołał go świat.
Stopy w lekkich bucikach uderzyły w wilgotne, trawiaste podłoże zaraz po tym, gdy magiczny trzask przerwał wiosenne świergotanie natury. Stanęła pewniej, wzięła wdech, a później poprawiła zieloną sukienkę. Brązowe guziki układały się wdzięcznie, rozcinając Philippę na dwie części. Była jednak całością, czasem tak absurdalną i niemożliwą do pojęcia, ale jednak stałą, mocną, nieporuszoną niebezpiecznie przez wojenną zawieruchę.
– To wcale nie była ognista, to był rum – rzuciła pogodnie, przystając przy Keatonie. Chyba nie schudł, chyba nie stracił zbyt wielu włosów. A zęby? Miała się zaraz przekonać. Nie otworzyła mu jednak bezczelnie buzi, ale porwała go w ramiona, nagle, szybko, ale dość krótko. Ledwie musnęła nosem jego zdecydowanie mniej portowe zapachy. Co za gamoń. Nim zdołał odwzajemnić uścisk, mknęła już w przeciwnym kierunku, a on mógł wspomnieć, jak fala sukienki musnęła jego kolana. Wyciągnięta różdżka rwała się do ataku. – To czego nauczyli cię twoi przyjaciele z Proroka, co? – powiedziała wkrótce, stając dumnie naprzeciw niego. Skłoniła się najpierw wdzięcznie, a potem przelotnie jeszcze zerknęła na widok utkanego z romantycznych snów obrazka. On piękny, elegancki, silny. Ona tak zwiewana, stęskniona, choć rwąca się do najprawdziwszej bijatyki. Jak w którejś z mugolskich opowiastek dla tych udręczonych kur domowych? Popatrzyła na brata z odległości tych kilkunastu kroków, a później wysoko uniosła różdżkę. W tej samej chwili uroczy wietrzyk przesunął jej loki na twarz i nieco zirytowana szybko je stamtąd odgarnęła. – Pokażesz mi? – zapytała, kontynuując tę prowokację. Keat dobrze wiedział, jak działa Philippa. Nie wzruszała się specjalnie raczej obcymi widokami rozkwitającej natury, choć dobrze było tak po prostu i nagle znaleźć się w zupełnie innym otoczeniu. Może i na słodkie wspominki przyjdzie pora. Może jeszcze będzie... nostalgicznie. Ale nie teraz.– Ignitio!
Po co zwlekać?


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Błękitny staw Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime29.03.20 23:16

The member 'Philippa Moss' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 48


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Błękitny staw Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime04.04.20 1:44

Niesamowicie silne zaklęcie Keatona pomknęło z jego różdżki wprost na Philippę, która kawałek dalej chybotała się na drugiej łódce. W momencie, w którym wiązka światła wydostała się z różdżki czarodzieja buchnął w Keatona potężny, ciepły wiatr, który zerwał pajęczynę otaczającą jego stopy. I wszystko skończyłoby się zapewne dobrze, gdyby wtedy nie zarwała się ławeczka, na której balansował Keat.
Burroughs runął w dół, dziurawiąc dno łódki i spadając w chłodną wodę. Uszkodzona łódka momentalnie zaczęła nabierać wody, grożąc przygnieceniem mężczyzny do dna: musiał prędko wypłynąć na bok (i nie zakrztusić się przy okazji ślimakiem), żeby nie skończyć pozornie niewinnego treningu w tragiczny sposób.

| Jest to jednorazowa interwencja spowodowana wyrzuceniem przez Keata krytycznego sukcesu i porażki w szafce zniknięć. W związku z tym wyczynem Keat otrzymuje osiągnięcie: Fortuna kołem się toczy (Na kości k100 wyrzuć jednocześnie krytyczną porażkę i krytyczny sukces).
Mistrz gry nie kontynuuje z wami rozgrywki.


Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : cień
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto,
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas – przeklęty.
OPCM : 19
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime09.05.20 0:04

stąd

Zaryzykowała, stawiając wszystko na jedno zaklęcie, a intuicja podpowiedziała mu, że zaraz od Fils oberwie, bo wkurzyła się mocno, więc spora szansa, że miotać będzie nie tylko spojrzeniem, ale też czymś, co może go porządnie przeciorać. No i doczekał się kolejnej bombardy, tym razem jednak - szczęśliwie dla niego - coś nie wyszło.
- Dobra, już dobra, nie zaczynam tego tematu, skończyłaś z bombardami przynajmniej na dzisiaj? Czy chcesz mnie jeszcze jakąś poczęstować? - rzucił z przekąsem, a skoro już o tym mowa, to przekąsiłby coś, bo chyba zgłodniał od tego walczenie (mieli coś ze sobą?). I umierania pod łódką, w której zrobił dziurę ciężarem swojego ciała. Czy to pływające ustrojstwo chciało mu zasugerować, że jest gruby? Pod tym kątem jeszcze tego nie rozkminiał, nie za bardzo miał na to czas, kiedy zaczął tonąć.
- Nie wątpię... chyba że akurat marzy ci się wygrać ze mną pojedynek, to musi trochę poczekać na liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią - jakby się nie pochwalił wygraną, to nie byłby samym sobą. Poza tym miał prawo być dumny, całkiem nieźle mu szło z tą tarczą - nawet kiedy rzucone przez Moss zaklęcia powinny go zmieść z ziemi, rozdrabniając na pył, którym niegodzien byłby nawet zabrudzić jej butów.
- W sumie to mamy kwiecień... kolejny rok za pasem, a my chyba nie zmądrzeliśmy ani trochę, co? Myślisz, że jest dla nas jeszcze jakaś nadzieja? Nie mówię, że już zaraz, ale tak... w ogóle? Kiedykolwiek? - no więc dumnie rozłożył się na plaży nad stawem, zamiast papierosa wsadzając sobie do ust źdźbło trawy i opierając się na łokciach. Sielsko tu.
I jakoś tak spokojnie. Aż dziwnie się poczuł.
- Bojczuk też jest z kwietnia? Bo już się pogubiłem, ta cholera co miesiąc mi pisała, że ma urodziny tylko po to, żeby pić na nasz koszt w Parszywym, ale te nieurojone to chyba ma w kwietniu? - święta trójca kwietniowa. - Czemu my tak właściwie nigdy nie obchodziliśmy razem urodzin? Przecież to się aż prosi o jakąś wspólną imprezę - wojna to świetny moment, żeby nadrobić takie zaległości. - Może powinnaś to dopisać do tej swojej nieistniejącej listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią, najlepiej nad wygraniem ze mną w pojedynku, dałoby radę wrzucić tam jakiś priorytet? - uczepił się tej myśli, jak rzep psidwaczego ogona, ale tak właściwie - czemu by nie?
Naprawdę mogliby to zrobić.





innego końca świata nie będzie


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime13.05.20 1:12

– Skończyłam, ale obiecuję, że następnym razem dowalę mocniej – rzuciła ostrzegawczo, trochę w obietnicy, która jak zaklęcie pomknęła prosto w jego oczy. Do następnego, bracie. Bo wiedziała, że przed nimi tygodnie prób i nieprzyjemności, nasączone wojennym aromatem nieprzyjemne potyczki, których nie będzie można przerwać ot tak, w dowolnej chwili. Rozgrzane różdżki gasły, ale Moss wcale się nie poddała, chociaż to spotkanie należało do niego. Nie zamierzała udawać, że było inaczej. Kiwnęła lekko głową, uśmiechając się dość łagodnie, z cieniem dumy. Dobrze wiedzieć, że umiał się bronić, że był gotowy. Nie wątpiła w to, ale z tego pojedynku obydwoje mieli też wyjść dodatkowo wzmocnieni. Gdziekolwiek się chował, szykował się na coś, co nie było kolejną nudnawą walką w dokach. Czuła to.
A jednak cudowne męskie ego musiało z niego wypełznąć. Prychnęła więc, odwracając spojrzenie. – To się stanie szybciej, niż myślisz – odparła gorzko. Też coś, naprawdę wierzył, że już zawsze tak będzie? Ktoś tu miał bardziej wygórowane marzenia od niej. – Przed śmiercią… mam ważniejsze rzeczy do zrobienia. Śmierć musi poczekać – oznajmiła pewnie.
Popatrzyła, jak wygodnie usadowił się na piasku. To nie zmęczenie, raczej nagła nuta nostalgii, o którą by go nie podejrzewała, nie w tej chwili. – Nie ma nadziei. Chyba że to całe bagno, ta wojna da nam po dupie i po wszystkim nie będziemy już Keatem i Philippą. Byłoby szkoda, lubię moje imię – spróbowała rozmyć nieco ponurość sytuacji, ale to raczej niemożliwe. – I nie myślę, by czegokolwiek nam brakowało, Keat. Jak masz zgorzknieć i spoważnieć, to lepiej mnie uprzedź, zatrzymam cię – zastrzegła, przysiadając w końcu przy nim. W chłodnym piasku zatopiły się palce. Kiedy ostatnim razem znaleźli się poza przeklętą stolicą? Teraz, gdy nie mogła jej opuszczać, obce kawałki kraju kusiły ją jeszcze bardziej.
– Jakbyś go nie znał. Zawsze coś kombinuje. Gdyby co miesiąc miał urodziny, to chodziłby dziś z białą głową, dziadek Bojczuk. Mam nadzieję, że w końcu odbije się od dna, pomyśli i wróci. Tęsknię za nim, wiem, rozbił się, potwornie – mruknęła, składając nogi i opierając brodę na kolanach. – I tak, kwiecień. Powinniśmy być razem i pić razem, ale widzisz, co się dzieje. Zamykają nas, pozbawiają resztek wolności. Niewiele by wyszło dziś z tej imprezy, ale za rok możemy tak zrobić. Może wtedy te mroczne stwory przestaną łazić po dokach. Jak myślisz, ile to potrwa? Jak się skończy? – zapytała, przychylając głowę w jego stronę. Tkwili ledwie w prologu, a ona pytała o finał. W domu robiło się zbyt duszno i wolała sobie nawet nie wyobrażać, z czym przyjdzie im się mierzyć za miesiąc, dwa. – Nie mam nastroju, ta gówniana sytuacja odbija się na wszystkim – mruknęła pod nosem. Wojna była znakomitym usprawiedliwieniem dla tego płaszczu melancholii, który nagle przykleił się do jej ramion. Keat najwyraźniej dość mocno rozochocił się tym pomysłem, ale Philippa od jakiegoś czasu notowała wyraźny spadek energii. Kamuflowała to dość sumiennie, ale czasami już nie chciała… niczego nie chciała. – Ale w porządku, masz u mnie ten priorytet. Zrobimy kiedyś w końcu jakąś dobrą posiadówę. Zatrzęsie się całą okolica – odparła z migającym nikle uśmiechem na ustach. – Kogo najbardziej chciałbyś na niej ujrzeć?
O kim marzysz, Keat? - O, a tu coś masz, od Cristiny. To chyba drobniaki na zabawki dla małego Keata - rzuciła, wyciągając z kieszeni parę monet. Tak, od Cristiny... Philippie się powodziło, ale czuła, że Keatowi już niekoniecznie. Ubrania się pruły, serce łamało, a gdziekolwiek tam był, wcale nie nosił się jak dumny panicz. Chociaż z tą dumą...

Przekazuję 35 pm


Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : cień
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto,
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas – przeklęty.
OPCM : 19
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime19.11.20 20:29

- Nie obiecuj, skoro nie jesteś w stanie dotrzymać tej obietnicy - rzucił tylko niemniej chełpliwie, przeświadczony o tym, że kolejne starcie to dla niej skończy się zimnym prysznicem, choć niekoniecznie akurat w błękitnym stawie. Leniwie przewrócił się na drugi bok, tak, by mógł podziwiać Moss w pełnej wkurwionej krasie, a na wzmiankę o tym, że śmierć ma niby na nią poczekać, spojrzał na siostrę z politowaniem człowieka, który niejedno już w życiu przeżył.
- A jeśli to kobieta, kapryśna i niecierpliwa - bo przecież płeć męska o takich przywarach co najwyżej tylko słyszała, szczególnie ten tu osobnik - i nieszczególnie lubi czekać? To całkiem niewdzięczna fucha, mało kto zaprasza cię z otwartymi drzwiami, wszyscy tylko ci je przed nosem zamykają, albo nawet zaryglowują się w środku i wciąż tylko dopraszać się musisz o uwagę, pewnie nawet grzeczne pukanie nic nie pomoże. Ja na jej miejscu to bym się już w żadne dogadywanie nie bawił, na powitanie kopniak w drzwi i nie ma, że nie zapraszają - z buta wjeżdżam. - Swoją drogą, opowiadał ci kiedyś nasz duch - z Parszywego - jak to z samą śmiercią grał o swoje życie w kości? - jak się po finale można domyślić, przegrał. A przynajmniej taką bajeczkę wszystkim wciskał. - Właściwie to nawet nie wiem, czy on tak zawsze ściemnia, czy po prostu wszystko mu się popierdoliło i nie za bardzo łapie, co się naprawdę wydarzyło, a co mu się tylko w zaświatach przyśniło, o ile masz tam czas na spanie, ale skądś się chyba ten sen wieczny wziął? A, tak w ogóle, to co miałaś na myśli mówiąc o tych rzeczach do zrobienia przed śmiercią? Superważnych... Dajesz trzy najważniejsze - gdzieś w międzyczasie sam się trochę zadumał, co dokładnie chciałby zrobić, nim go starość zastanie, ale nieszczególnie spodobała mu się perspektywa bycia przykutym do łóżka, więc odepchnął od siebie te myśli czym prędzej.
- Nie daj mi zgorzknieć i spoważnieć - dodał, przekornie, śmiertelnie poważnym tonem. - Ja chyba niekoniecznie się do niego przywiązałem, lubię wymyślać sobie nowe - w porcie mało komu przestawiał się jako Keaton. - Ale w gruncie rzeczy chyba całkiem mi pasuje - ewentualnie - zupełnie nie przeszkadza. - Nie martw się o niego, a przynajmniej nie za bardzo... Bojcz to ten rozbitek, który ostatecznie zawsze znajdzie drogę do swojego portu, on potrzebuje tylko czasu, niczego więcej, zobaczysz, nie minie miesiąc, a będzie znów zaglądał do kieliszków w Parszywym, opowie nam coś potem, bo pewnie po drodze będzie miał tyle przygód, że nocy nie starczy, żeby nam wszystko wyśpiewał. Wciąż mam tę gazetę, na której jest na okładce, może powinien mi ją podpisać, bo za kilka lat pewnie będę mógł to opylić i dom sobie, kurwa, kupię w Kensington & Chelsea - parsknął śmiechem, a potem ułożył sobie dłonie pod głową i wzrok utkwił gdzieś w chmurach, leniwie przemykających po niebie. - Za rok nie ma zmiłuj, cokolwiek by się nie działo, nawet gdyby to... - wciąż nie oswoił słowa wojna, minie trochę czasu, nim mu się to uda - nie ma opcji, po prostu robimy urodziny stulecia, takie, żeby każdy je zapamiętał... Wiesz... nie chcę tego, nie chcę, żeby wszystko trzeba było odkładać na później, bo teraz to nie wypada. A co jak całe życie będziemy się z tym pieprzyć? Na kiedy odłożymy sobie życie? Na po śmierci? Nie bawię się w coś takiego - zabrzmiało niemal zgorzkniale, może to już czas, żeby zasadziła mu porządnego szturchańca. - Wiem, Fils, teraz to faktycznie bez sensu, musimy się jakoś... nie wiem, odnaleźć w tym wszystkim? - to możliwe? Otulił się wraz z nią tym samym płaszczem melancholii, a płaszcz ten był wystarczająco duży, by pomieścić ich dwójkę.
- Port, bez tych kurewskich podziałów, naszą ekipę, wszystkich co do jednego... - i żeby nie musieli się zastanawiać, kto komu różdżkę do gardła może przystawić - do czego ty zmierzasz? Skąd ten uśmiech, spodziewasz się jakiejś konkretnej odpowiedzi? Po cholerę zadajesz pytania, skoro odpowiadasz sobie na nie sama, zanim jeszcze w ogóle padną - dodał nieco poirytowany, bo nagle zrozumiał, o co tak właściwie chodziło. A raczej o kogo. - Błagam, nie rozmawiajmy o tym dzisiaj, nie mam na to ochoty - ani siły. Nie było sensu wałkować w kółko tego, co wydarzyło się wieki temu.
- Phillie, daj spokój, nie powinienem... - usta zaprzeczały, ale dłonie nie odsunęły się ani o milimetr, nie oponował przesadnie, kiedy drobniaki znalazły drogę do jego kieszeni. - Powiedz... Cristinie - aha, już w to uwierzy - że oddam jej wszystko za niedługo... - dziękuję dopowiedziały jeszcze oczy, ale potem zamilknął, czując palący wstyd, że w ogóle pozwolił na to, żeby dała mu pieniądze, na które harowała pewnie pół miesiąca.
Jak pierdolony pasożyt, co tylko żerować na innych potrafi.





innego końca świata nie będzie


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime23.11.20 18:27

–  A jeśli to kobieta, to schowam się za tobą, Burroughs – stwierdziła cwaniacko i puściła mu oko. Już powinien przeczuwać, co takiego mogła zaraz zasugerować. – Zajmiesz się nią dobrze, rozproszysz i tak nas nie zgarnie. Rozpieścisz – podsunęła, unosząc znacząco brwi. – Bawiłbyś się, Keat? Tak ze śmiercią? A może już to robiłeś? Nie musiałabym długo szukać, by znaleźć ślady jej pazurów, no nie? – podpytała, choć wcale nie potrzebowała wielkich potwierdzeń. Śmierć z pewnością była kobietą, chętnie zaczepiała takich balansujących na cienkiej linii chłopczyków. Takich łobuzów, łajdaków i cwaniaczków. W porcie miała pełne ręce roboty. Philippa mogła się zatrudnić jako jej sojusznik, pomocnik, jako ta, która kusiła, zaprowadzała prosto w odmęty mroku, prosto w ramiona bardzo niecierpliwej kobiety. Podobały jej się wariacje ich wyobraźni. – Rzadko słucham tego bajdurzenia – oznajmiła, wywracając lekko oczami. A może stosowniejszym określeniem było po prostu pieprzenie. Pieprzenie o życiu, które było mocno już nieaktualne. – Gdybym miała słuchać każdego chłopa – żywego czy martwego – którego fantazja ponosi, to zapełniłabym całą londyńską bibliotekę tymi opowieściami, chociaż pisarzyna ze mnie żadna. Historie samego Keata Burroughsa to pewnie ze trzydzieści tomów. A wcale nie znamy się od pieluchy – zakpiła, kręcąc lekko palcem wskazującym przed jego nosem. – Wiesz, jak jest. Powiedzą wszystko, by być fajnym i zawojować w towarzystwie dobrą historyjką. Średnio co drugą łajbę atakują nagie syreny i biedni marynarze muszą je zaspokoić, by pozwoliły im płynąć dalej. Pozostała połowa napotyka na morskie bydle albo piracki statek. Sztormy, abordaże, magiczne anomalie i samotne księżniczki dryfujące bez wiosła w dziurawej łodzi. Przecież trzeba je ratować! – zadrwiła, kręcąc głową.
– Trzy najważniejsze? – spytała, po czym wypuściła powietrze z ust. Czy chciało jej się aż tak nad tym główkować? – Zabić Boyle’a. Doczekać twoich bachorów. Założyć swoją własną tawernę. Wygonić z portu pieprzonych misjonarzy ministerstwa. A, chwila… dobra, to jednak więcej niż trzy. I jeszcze ze dwa tuziny bym znalazła. Za wcześnie, by konać. To z pewnością. Pochwal się i ty, Keatonie. I, wiesz, dobrze się zastanów… - rzekła z uśmiechem i wysunęła zaczepnie brodę w jego stronę. Wyczekiwała, słuchała, liczyła na to, że nie pominie jednego z jej przedśmiertnych marzeń. – Nie mogę uciec od myśli, że skończy zafajdany w jakimś rowie. Przećpany i zrozpaczony, wytargany przez życie. A ja go znajdę i złoję dupsko. Tu wróci zawsze. Choćby się zawalił cały świat. Wróci, a my go postawimy na nogi – stwierdziła ponuro, choć w sumie nie był to aż tak fantazyjny scenariusz.
– Jak sobie kupisz dom, to się wprowadzam. Prawie mnie nie zauważysz. Jedno skrzydło dla mnie, drugie dla ciebie. Zrobimy imprezę stulecia. I niech te kilka lat minie szybko, póki jestem młoda i zgrabna. Potem będziemy za starzy na balowanie… Chociaż, Keat, wspólna pięćdziesiątka brzmi nieźle. Tylko większość starych portowych pryków pomacha nam z cmentarza. Port zatonie w gówniakach, które będą sobie przypisywać nasze numery… Cholera, nie, nie czekajmy. Róbmy to już dziś, zaraz. Zaraz po tym całym syfie. Londyn się jakoś pozbiera, będzie co świętować. Oby – podsumowała w końcu, pozwalając sobie na domieszkę ponurych myśli. – Ludzie zmieniają sojuszników częściej niż gacie. Przyjaciele stają się wrogami. Brzydzą mnie te podziały. Brzydzi mnie wywoływanie konfliktu w największym zjednoczeniu. Bo żadne gniazdo w Londynie nie jest tak jednomyślne jak my. Przynajmniej byliśmy – rzuciła gorzko i prychnęła pod nosem. Ohydne opary zatruwały dusze z doków. Jeden wrzeszczący głos przekabacał te inne, te słabe ogniwa, boidupy bez własnego zdania. Takimi mogłaby gardzić, ale wiedziała, że po prostu się bali i wybierali tego, kto szczekał głośniej. Dawniej nie było takich problemów.
– Znam odpowiedzi, masz rację. I wcale nie musisz nic mówić – odpowiedziała z satysfakcją. Nie, nie chciała drapać jego ran. Wkurzało ją to, że nie było go stać na szczerości. Że nie mogli o tym porozmawiać tak po ludzku. O niej. Trudno, może piekło wciąż za mocno. A może powinna podsunąć mu kogoś, kto wypali dawne smutki? Albo machnąć na to ręką. Gdyby zrobił podobny numer jej, byłaby niesamowicie wściekła. Tawerna już się nauczyła, by jej nie wciskać chłopów pod kieckę. Sama potrafiła takowego tam przywołać. Bez nich. – Oddasz, ale pamiętaj, jaką ona ma czasami sklerozę… I cóż, może wcale nie chce, by te drobniaki wróciły– brnęła w to dalej, niby tak niewinnie. Co moje, to i twoje, głupku.


Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : cień
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto,
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas – przeklęty.
OPCM : 19
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime04.12.20 18:00

- To ten rodzaj zabawy, który portowi chłopcy lubią najbardziej - jego usta leniwie rozciągnęły się w kocim uśmiechu, w podobnym zresztą tempie przeciągnął się, pozwalając, by ręce wydłużyły się, sięgając gdzieś za niego, muskając rośliny pochylające się nad wymęczonymi ciałami; przypadkiem w jego dłonie wpadła lilia wodna, jedna z wielu, które pyszniły się u migocącego błękitem brzegu. Nie zerwał jej jednak, została na swym miejscu, strażniczka brzegu. - Tylko trzydzieści? Jakbyś się postarała, to spokojnie wycisnęłabyś z mojego bełkotu trochę więcej - co, jak co, ale bajdurzyć to on potrafił. Nieskromnie mówiąc. - O tak, to z syrenami to klasyk, chociaż wersji tego, jak to... zaspokajanie wygląda, słyszałem już wiele, do dzisiaj nie mam bladego pojęcia, w co oni te swoje kutasy wsadzają, właściwie jak rozmnażają się syreny? Przez ikrę? - obstawiałby, że tak, ale jakoś trudno było mu sobie to zwizualizować. - Któryś kiedyś tak poleciał, że zarzekał się, że jedna syrena oszalała z miłości do niego i płynęła za statkiem aż do portu, a potem musiał specjalnie dla niej skombinować uzdrowiciela. No, a ten uzdrowiciel przeciął ją na pół, nie pytaj, czym, bo nie wiem, on zresztą też udawał napady głuchoty, kiedy ktoś o to zapytał. W każdym razie, jak już na to pół przeciął, to potem niby doczepili do niej nogi jakiejś mugolaczki, ponoć wybierał te nogi z tydzień, żeby były takie, no, długie... w sensie, wybierał je, zanim rozpołowili tę syrenę, bo chyba nie wytrzymałaby siedmiu dni w oczekiwaniu na... swoją drugą połówkę... - roześmiał się głośno, kiedy tylko, po chwili, załapał, że w sumie to przypadkiem mu z tego żart wyszedł. Taki na jego poziomie akurat. - Jak znaleźli już te nogi, najlepsze w porcie albo w kraju, która z tych wersji to była, to już nie pamiętam... to uzdrowiciel cudotwórca oczywiście tak je dopasował, że nawet nie widać miejsca, em, łączenia - absolutnie uwielbiał słuchać opowieści portowych bywalców, gdy ich wyobraźnia szarżowała po spożyciu takich ilości trunku, które niejednemu w miejscu wątroby zostawiłby czarną dziurę.
- I co oni potem z takimi księżniczkami robią? Wspominają coś, czy opowieść urywa się na tym, jak ją znajdują? Ewentualnie jak dogłębnie się z nią zapoznają? - księżniczki to on by chyba nie chciał. Nie jego typ zupełnie, ale gusta a gusta, nie jemu osądzać.
- No trzy - przekręcił się na bok, czekając na te jej typy. - Zabić? - zagwizdał przeciągle. Ależ się te dziewczęta na pijaczynę zawzięły. Co to za komitywa jajników; jak staruszek się przekręci, to on będzie następny w kolejce? - Aż tak? - czemu?
Zaraz potem udławił się niemal śliną, kiedy płynnie i bez ostrzeżenia przeszła do podpunktu drugiego.
- No nic mi o żadnych dzieciach nie wiadomo, kandydatki do noszenia mojej spuścizny - nie mógł sobie darować - przez dziewięć miesięcy we własnym ciele też na horyzoncie nie widzę, pewnie trochę sobie poczekasz - albo w ogóle się nie doczekasz. - Nie możesz sobie sama dzieciaka skombinować? Przygarnąć jakiegoś z ulicy? - rzucił, zanim w porę ugryzł się w język. Taktowny jak zawsze. - Ohoho, panno Moss, konkurencję Parszywemu zrobisz? - uniósł zaczepnie jedną brew, czekając na resztę. - Gdzie ci się marzy? Poza Londynem? - bo właściwie czemu nie? - A z ministerialnymi przydupasami to w sumie możemy się pobawić razem, pewnie jakichś sojuszników z portowej braci byśmy znaleźli, żeby pokazać Ministerstwu środkowy palec, tylko w nieco bardziej dosadny sposób, najlepiej tak, żeby się zastanowili dwa razy, zanim wrócą do portu - w telegraficznym skrócie - siedem, zamiast ośmiu, gwiazdek, wypierdalać, ewentualnie: oddalić się pospiesznie. Tylko tyle miał im do powiedzenia. - Hmmmm... no dobra - czy musiał się jakoś specjalnie długo zastanawiać nad swoimi typami? Chyba nieszczególnie. - Chcę skończyć ten staż, jaram się okrutnie, w sensie, na szczęście jeszcze niedosłownie, jarać się od smoczego ognia chyba bym nie chciał, to paskudnie bolesna śmierć - jedynka odhaczona - w sumie od tego powinienem zacząć, chciałbym znowu zobaczyć... Londyn taki jak dawniej, bez bandy oszołomów u władzy, bez śmierci na ulicach - ich Londyn. Po prostu. Dwójka odhaczona. - No i wiesz, właściwie... nie miałbym nic przeciwko tym dzieciom. Rodzinie. W pakiecie z psidwakiem i drzewem przed domem - mógł skłamać i nie przyznawać się do czegoś, czego z jakiegoś powodu się wstydził, ale... po prostu nie tym razem; uciekł wzrokiem gdzieś w bok, zażenowany samą sobą i tym wyznaniem. - A bonusowo niech będzie wygranie w fight clubie i przepierdolenie całej wygranej na jakieś skrajne głupoty - taktyka rozproszenia i odwrócenia uwagi; na ile skuteczna? - Chyba całkiem oszalałaś, jaka za stara? Dopiero za jakieś dziesięć, dwadzieścia lat odkryjemy, co to oznacza dobrze się bawić, zobaczysz - niemal ostentacyjnie przewrócił oczami, gdy wjechała mu z tą śpiewką 'jak skończę trzydziestkę, to mogę żegnać się ze światem'. - Po trzydziestce zostanę królem parkietu, po czterdziestce nauczę się robić własny alkohol... wiesz, że znam kogoś, kto robi prawdziwą Ognistą? - niepiwniczną; mógł nie paplać na prawo i lewo o tym, że zna Macmillana, ale jakoś tak z rozpędu mu się powiedziało. - A po pięćdziesiątce zostanę najseksowniejszą barmanką w twojej tawernie - plan na sześćdziesiąt plus obmyśli może później, jak już trochę bliżej tej daty będzie.
- Jesteś pewna? Tej jednomyślności? Skoro tak łatwo było nas ze sobą skłócić, może ona wcale nie istniała? - gdzieś zagubił się radosny ton, ale Keat starał się usilnie, by rysy jego twarzy nie stały się na powrót poważne. Niech nie wpuszczają już tutaj wojny, nie dzisiaj, to miał być dzień z dala od tego wszystkiego. Czemu więc, niezależnie od tego, jak bardzo się starają, wciąż wracają do tego tematu?
Chwilę później stał się także cięższy o ujmę na honorze, i pieniądze Moss, które nigdy w rękach Cristiny nawet się nie znalazły.





innego końca świata nie będzie


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Błękitny staw Empty
PisanieTemat: Re: Błękitny staw [odnośnikBłękitny staw I_icon_minitime27.12.20 17:27

- Ej, mistrzu, nie chciałbyś, żebym się postarała. Spisanie tego wszystkiego nie byłoby dobre dla twojej… - zamyśliła się i wysoko uniosła brwi. – Reputacji. Mam cię bronić, a nie pogrążać. Taka rola starszych sióstr. Choć może jako baba powinnam i przestrzec inne baby – skwitowała szorstko, tłumiąc śmiech. Poniekąd wyginała i rozciągała aż nadto niektóre wątki z życia Burroughsa, ale jakby tak przyjrzeć się temu bliżej, to niektóre cnotki powinny omijać go z daleka. Nawet jeśli był kawałem przystępnego kawalera – i wcale nie pomyślała o dość krzywym profilu. Była jednak jego siostrą, a nie całego świata. Choć może dla niej port przypominał jedną, wielką rodzinę pełną pokłóconych gęb i lepkich dłoni. – A bo ja wiem. Zapytaj Morgana. Podobno zna kilka. Może coś podejrzał. A może i brał w tym udział… Pewnie powie ci więcej. Chociaż jak to takie święte stworzenia, to raczej jest sprawa o wiele bardziej tajemnicza – zaczęła głośno rozważać. Historie głębokich i głębszych dyskusji z Morganem mogły przypominać gadki z pierwszym natchnionym marynarzykiem, ale czasem wydawało jej się, że akurat ten typ mógł faktycznie zbliżyć się do syren nieco bardziej od wszystkich pozostałych.
– Pieprzenie – odpowiedziała krótko, a palce ostro wcisnęły się talię. – Keat, spędzasz z nimi tyle czasu, a mimo to dalej cię przejmują takie historie? Mam nadzieję, że nie dałeś temu wiary. Nie chciałabym spisywać cię na straty. Pilnuj się, bracie. Obyś ty sobie takiej syrenki nie przygruchał. Tyle żywych lasek wokoło, bez doszywanych nóg i bez rybiego smrodu – burknęła nieco oburzona wizjami Keata rozkochanego w syrenich ogonach. – Ech, w sumie to czuję ulgę, bo wiem, że masz łeb na karku i nie przyniesiesz mi nigdy takiej historii. Prędzej uwierzę w jakieś morskie skarby. Mam wrażenie, że za dużo już się nasłuchałam, by te zapijaczone bandy mogły mnie czymkolwiek zaskoczyć. By życie mogło – rzuciła dość melancholijnie, choć miało być zupełnie pod… kontrolą. Czy naprawdę życie nie szykowało dla niej żadnych ekscesów? Nigdy nie była poszukiwaczką ckliwych historii, skandali czy dymów na pół portu. Nigdy też nie wypatrywała poruszenia. Chciała w sumie tylko… worka pełnego galeonów i szczęścia dla rodziny i przyjaciół. Swoje własne miejsce miała. Obawiała się jednak, że ani Keat ani Frances jeszcze nie znaleźli go. Być może to kwestia czasu, a może po prostu przed nimi jakieś przełomowe historie. Cokolwiek ma być – po prostu przyjdzie. Póki co musieli się jakoś trzymać kupy. – Niektórym prędzej pysk spłonie ze wstydu, niż podzielą się z kobieta tą najostrzejszą fantazją. Prędzej ty mi powiesz, co z nimi robią, Burroughs – rzuciła lekko i odgarnęła garść rozwianych loków z czoła. – I pomyśleć, że są sprawy, których nawet butelka rumu nie potrafi mi sprzedać… - prychnęła pod nosem wyraźnie oburzona na nieskuteczne metody wyciągania z marynarzy ich niegrzecznych sekretów. – Bo mnie wkurwia, stary zgred. Żaden partner dla pani Boyle, żaden szef. Gdyby nie ona, to Parszywy by padł po pierwszej poważnej zadymie. I nikt by nie chciał tam pracować. No i drań trzyma połowę doków w garści. Albo i jeszcze więcej. Sam wiesz – oznajmiła jadowicie. Pamiętała sprawunki jego… panny Hanny. I to, z jaką żarliwością o nie dbał. A może akurat o tym powinna jak najszybciej zapomnieć?
Zaśmiała się o wiele za długo, o wiele za głośno, kiedy tylko odpowiednio zareagował na jej wyraźne, jakże złośliwe, sugestie. – Twojej spuścizny, Keaton? – Tak, Philippa też nie mogła sobie darować. – Tak się to teraz nazywa? – Uśmiech nie chciał zejść z jej warg, a oczy świeciły się wciąż tak szyderczo. – Nie będę mieć dziecka, Keat. Ani teraz ani nigdy. Ani przygarniętego ani własnego. Ty mi wystarczysz, smarku – dorzuciła zupełnie pewnie. Nie zdołał jej wytrącić z równowagi i nie dowiedział się też niczego nowego. Philippa nie mogła być matką. Jej dziecko tylko by cierpiało, być może wiodłoby życie sieroty – wpisane tak głęboko w jej spuściznę. – Może zrobię, jak już tutaj nie będzie czego zbierać, to będę musiała zwiać. Nie spodziewasz się chyba, że ten burdel przetrwa do końca naszych dni, co? – przyznała ponuro, choć dało się wyczuć, że akurat jej nadziei nie brakowało. Mimo to powinna dmuchać na zimne. – Temu nie odmówię. Wołaj, gdy będzie trzeba. A i ja obiecuję wołać ciebie, jak się jakiś przydupas napatoczy. Pogonimy ich – oświadczyła z odwagą, zupełnie nieświadoma tego, że za kilka miesięcy to oni ją pogonią. Pogonią i zagonią aż do Tower.
Wysłuchała tego, pilnym, czułym uchem, które jak gąbka wciągało w siebie wszystkie wilgotne fakty. Rezerwat. Smoki. Pokój. Dzieci, rodzina, a w końcu i ten psidwak. – Wszystkie mają szansę się ziścić, Keat. A na pierwsze i trzecie masz największy wpływ, wiesz? Może tak być. Tylko musisz się trochę o to postarać. Wybacz, bracie, nic się nie bierze znikąd. Na wszystko musimy pracować. To niewygodne, ale prawdziwe – oznajmiła pokrzepiająco. – Fight club? Biorą tam dziewczyny? Mogę wejść i popatrzeć? Widoki pewnie niezłe. Krew się leje, samczy gniew tryska. Opowiedz mi o tym więcej. Albo nie… po prostu mnie tam zabierz następnym razem. Jak masz się zepsuć, to ktoś powinien mieć na ciebie oko – stwierdziła trzeźwo, chociaż podstępnie. A może ktoś miałby i oko na nią? – Kto robi? Czy ją wypija? – podpytała, by się upewnić, czy nie poplątał mu się język w tym alkoholowym wątku. – Będziesz robił alkohol w piwnicy pod tawerną? Własne, parszywe źródełko… kasa wpadnie, a tawerna zyska unikatową etykietę. Albo i zostaw ją w cholerę. Rób na swoje. To bardziej opłacalne. Tylko chyba powinieneś się zdecydować. Mistrz walki, pan smoków czy twórca alkoholi? Mierzysz wysoko, Keatonie – przyznała z dumą. Podobało jej się to, że miał tyle pomysłów na siebie, choć było i w tym coś bardzo niepokojącego. Rozsadzana przez rozmaitości głowa mogła wybuchnąć niekontrolowanie. – Brednie. Nigdy nie będziesz najseksowniejszą barmanką w mojej tawernie, młotku. Marzenie! – zawołała, wbijając w niego ten oskarżycielski palec. – Najpierw ty odpowiedz mi, czy ja kiedykolwiek byłam… niepewna – odpowiedziała jedynie i puściła mu oko. – Pora się zmywać.
A jej dłoń objęła go w pasie i pociągnęła dalej od brzegu. Jeszcze chwila, jeszcze ostatnie spojrzenie na jezioro, a potem wrócą między zabrudzone ulice Londynu.


Powrót do góry Go down
 

Błękitny staw

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Kumbria, Carlisle-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21