Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 keaton burroughs

Go down 
Autor toWiadomość
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : cień
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I never had a chance to be soft.
I was always bloody knuckles and shards of glass.
I wanted people to be afraid of hurting me.
OPCM : 19
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

keaton burroughs Empty
PisanieTemat: keaton burroughs [odnośnikkeaton burroughs I_icon_minitime29.08.19 14:28

haven't you learned by now?
it hurts either way

Żywotność
Wartość żywotności postaci: 246
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5199 - 221
71-80%brak-10174 - 198
61-70%brak-15150 - 173
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20125 - 149
41-50%silne ciosy w walce wręcz-30100 - 124
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4076 - 99
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5051 - 75
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 50
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności

najcenniejsze łupy

mugolski rower
rozklekotany, starszy niż świat, ale przynajmniej nie trzeba się martwić, że ktoś go zwinie (no chyba że trafi na drugiego takiego jak on); sprzątnął go sprzed jakiejś mugolskiej piekarni, kiedy przez anomalie teleportacja była niemożliwa.


pojedynki

praca

sowy
Spoiler:
 
ołtarzyk dla marcy
Kod:
<div class="notcal"><div class="notim2">KIEDY? | KTO? | <a href="LINK DO TEMATU">GDZIE?</a></div><div style="background:url('https://kochamyzwierzaki.pl/wp-content/uploads/2019/08/slodkie-pieski-5.jpg.webp%27'); background-position: 0 50%!important; background-repeat: no-repeat!important; background-size: 80px auto!important; border-bottom-left-radius: 20px; border-left: 1px solid #333; border-top-left-radius: 20px; float: left; height: 80px; margin-bottom: 5px; margin-left: 15px; margin-right: 10px; padding: 5px; width: 80px;"></div><div class="notop2">OPIS</div></div>




[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Keat Burroughs dnia 09.02.20 6:41, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : cień
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I never had a chance to be soft.
I was always bloody knuckles and shards of glass.
I wanted people to be afraid of hurting me.
OPCM : 19
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

keaton burroughs Empty
PisanieTemat: Re: keaton burroughs [odnośnikkeaton burroughs I_icon_minitime01.09.19 18:21

standing in the ashes of who I used to be
VII '52 | hania w. | a hand to hold in quiet times ~
Pajęczyna zmarszczek na Tamizie rozszczepiała jak przez pryzmat zachód słońca, a gdy siedział na murku nad rzeką, widział już tylko ten ułamek świata (teraz będący nim całym ledwie fragment). Oczami wyobraźni - ją. Bardziej ją i jego niż jego i ją. Czasem również ich. To chyba ta konfiguracja wciąż, niezmiennie, zaskakiwała go za każdym razem, gdy scalał ten obraz w swojej głowie.
Czekał, pogrążając się w dychotomii napierających emocji. Spokój dryfował z nurtem kołaczącej o brzeg wody; zastygł jak ciało szamoczącego się w kropli bursztynu motyla - przerodził się w niepokój. Nigdy wcześniej nie czuł tego rodzaju niepewności, która, znów - paradoksalnie, wynikała przecież z pewności jego uczuć.


brave enough to dream
KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS



I wish that I could say I am a light that never goes out but I flicker from time to timelistopad & grudzień '56
18 XI | matt b. | serce lasu ~
Różne już rzeczy robili razem tylko po to, żeby poczuć posmak adrenaliny i uciekać przed całym goniącym ich światem w tempie tak szybkim, iż musieli walczyć o każdy oddech - od zawsze wiedzieli, że w tym szaleństwie była metoda, że żyło się dla tych chwil, kiedy całe twoje ciało krzyczało bólem, świadectwem egzystencji, koronnym świadkiem kolejnych przepisów może jeszcze nie złamanych, ale lekko nadkruszonych. Lubił ten stan, kiedy we dwójkę oznajmiali wszechświatowi, że mogą jeśli nie wszystko, to przynajmniej wiele - nie bali się sięgać zachłannie po to, czego zapragnęli.

29 XII | shelta v. | cmentarz (II, [url=III]III[/url], [url=IV]IV[/url], [url=V]V[/url]) ~
Nieznajoma w świetlnej łunie nasączającej poranek miękkimi barwami sama wyglądała przez chwilę jak zjawa zza kurtyny życia, lecz jej namacalna obecność nie była w żadnej mierze niepożądana. Wprost przeciwnie - on również potrzebował zapewnienia, że nic z tego, czego właśnie był świadkiem (jedynie w rzeczywistości wykreowanej przez własną wyobraźnię?), nie było ułudą.

31 XII | trójca | plac główny (II, III, IV, V) x, +
Gorączka sylwestrowej nocy dopadła go już w okolicach popołudnia, kiedy zorientował się, jak bardzo w lesie jest z wszystkim tym, co powinien był na dzisiaj przygotować. Ale co miał zrobić dzisiaj, postanowił zacząć w nowym roku, stary kończąc w nurcie bumelanctwa.

31 XII | poszukiwacze | trakt kolejowy (II, III, IV, V)& x, +
Teraz je ujrzał - wzór ze stempli odbijających się na miękkim puchu śladów, wiodących coraz bliżej ściany drzew. Pierwsze ukłucie niepokoju, ledwie wyczuwalne, zbagatelizowane przez racjonalne usprawiedliwienie - być może byli to jedynie organizatorzy, mający czuwać nad porządkiem i nad tym, aby w trakcie zabawy nikt nie naginał zasad?
Do samotnego ściegu wyszywanego niewidzialnymi podeszwami dołączył drugi - bliźniaczy, tworzony coraz szybciej. W powietrzu rozbłysnął strumień zaklęcia - lecz nic się nie wydarzyło; drugie ukłucie niepokoju - po co organizatorzy mieliby przed nimi uciekać? Czemu chcieliby ich zmylić fałszywym tropem?
Czy kolejne zaklęcie pomknie już w ich stronę?

31 XII | steff, jamie | pościg {II, III, IV, V}& x
Stojąca w kamiennej grocie postać, oświetlona wątłą iluminacją, zatrzymała się gwałtownie, wyczuwając najpewniej, że ma ogon niekoniecznie szczurzy. Burroughsowi została ledwie chwila, by zastanowić się, jaką obrać taktykę. Skierowana w jego stronę twarz wyglądała znajomo - był to mężczyzna, który niósł torbę wypełnioną... prawdziwymi świstoklikami, które chciano zamienić na fałszywe? Zgromadzone w tym miejscu? A może ktoś manipulował przy nich, by nie prowadziły już w bezpieczne miejsce lecz to, które było na rękę... tym ludziom, kimkolwiek nie byli? Albo...?
Tajemnica świstoklików musiała na razie pozostać nierozwiązana.

styczeń '57
6 I | rain h. | opuszczona portiernia x, +
- Rain, powiedz mi jeszcze, szukają człowieka... czy ciała? - równie dobrze mógłby pytać o prognozę pogody na najbliższe dni - wypłowiałe emocje, wyblakłe spojrzenie, beznamiętny ton. Dobrze go nauczyła, kalkował ją perfekcyjnie.
Kogo chcą znaleźć - żywego czy trupa?

8 I | justine t. | ogród tonks {sz} x, +
Lecz teraz nadeszło, w końcu i on usłyszał śpiew feniksa, niepowtarzalną melodię.
Właśnie dzisiaj, właśnie w tej chwili związał swoje losy z figurą jeszcze nienamacalną, mglistym wyobrażeniem o lepszym świecie.
Powieki zamknęły się w momencie, w którym otworzyły się przed nim zupełnie nowe możliwości.

13 I | gillian t.&celestyna w. | ukryty pub {p} +
Kiedy tylko zbliżyła się w końcu, a ich oddechy ponownie się znalazły, przestał już dbać o jakiekolwiek pozory. Nie miał w sobie za knuta romantyzmu, ale nie tego szukali. Sprawnie poradził sobie z plątaniną wiążących ją materiałów, niemniej pospiesznie uwalniając siebie ze zbędnego balastu, na chwilę tylko odrywając usta od jej ciała, topionego karmelu rozpływającego się w żarze ciepła iskrzącej bliskości.
Kontrastującym z chłodem zimnej, porannej pościeli. Pustej. Może to wszystko jednak tylko mu się przyśniło.

marzec '57
1 III | phillie m. | cmentarzysko krzeseł x, +
Katakumby wspomnień, wysypisko historii.
Ile ludzkich żyć symbolicznie kryło się pod osypującą się pod naporem ciekawskich dłoni warstwą lakieru odrestaurowanego mebla? Każda kolejna, jak słoje w przekroju drzewa odmierzała czas następnego pokolenia.

11 III | tangie h. | salon tang x, +
- Myślałaś kiedyś o tym, jak to jest - być taką bahanką? - zaskakujące - jemu jeszcze się to nie zdarzyło. Aż do teraz. Bo nagle zaczął odczuwać jedność, pragnienie scalenia się z otaczającym go światem; zapragnął być wszystkim, być tego wszystkiego częścią. Sięgnął dłonią w stronę Tang, iskra przebiegła po jego palcach, mrowienie powinno być odczuwalne w lewej ręce, to ją przecież wyciągnął, ale stał się jednością, i w prawej poczuł to samo, aż sapnął zdziwiony, zaskoczony niezmiernie.

14 III | maeve c. | parszywy x, +
W tańcu nieufności splotły się ich spojrzenia, każde z nich ważyło pojedyncze słowo na szali, która miała pomóc im podjąć decyzję, jak należy zakończyć to niechciane spotkanie. Wbrew pozorom pozwolenie (przez chwilę myślał naiwnie, że ma ją w garści i może do czegoś ją zmusić) jej tak po prostu odejść kosztowało go więcej, niż dałoby się wywnioskować po jego tonie. Jej słowo nie znaczyło nic. Było przysięgą człowieka bez twarzy, którego tożsamość rozmywała się w niedopowiedzeniu, skrzętnie ukrywana za maską innej osoby.

14 III | daniel w. | portowa ulica {sz} x
- No, no spróbuj tylko - odpyskował hardo, przy okazji plując krwią, tak malowniczo całkiem, fontanna rubinowych kropel osiadła na ośnieżonej uliczce, wsiąkając w puch. Czysta poezja, szkoda tylko, że proza życia była brutalna. Kurewsko bolesna, rzec można, bo gdy tylko spróbował zrobić kolejny ruch, poczuł się tak, jakby Wroński go znokautował, a tym razem wąsacz nie ruszył nawet palcem. - Żeby cię tak kiedyś dementor pocałował, ty skurwysynu - wybełkotał, zginając się w pół, gdy spróbował wykonać nieporadny ruch ręką, docelowo mający być ciosem iście mocarnym, ale w tym stanie to on jednak powinien chyba wrócić do parteru i nie podskakiwać za bardzo.

21 III | lucinda s. | bedford square&dokończenie x, +
Dotychczas wzburzał go niepokój za każdym razem, gdy musiał tutaj wracać.
Gdy żłobił w pamięci najmniejszy niuans, informację uszczkniętą dzięki dobrodziejstwu przypadku - stał się kolekcjonerem pozornie nieistotnych fragmentów układanki czyjegoś życia. Tylko po to, by ułożyć z nich obraz, który pozwolić mu miał na zrozumienie tego, co kryje się w pięknych, bogatych ramach.
Dzisiaj - dla odmiany - w końcu towarzyszył mu spokój. Był pewien, że przygotował się należycie.



Powrót do góry Go down
 

keaton burroughs

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20