Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Targ w Cromer
AutorWiadomość
Targ w Cromer [odnośnik]28.03.20 21:21
First topic message reminder :

Targ w Cromer

★★
Targ w Cromer mimo swojej niepozorności, pełen jest cennych perełek. Można kupić tu niemal wszystko: od przypraw i alkoholi przez materiały i ceramikę aż po egzotyczne ptaki, trzymane w zmyślnych klatkach. Po targu przechadzają się wyznaczeni pracownicy portu, bowiem nie toleruje się tu złodziejaszków. Między stoiskami roznoszą się zapachy z dalekich stron, nie raz mieszające się w ostre mieszanki, trudnych do odgadnięcia woni. Wiele stoisk oferuje atrakcyjne ceny.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 19:37, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Targ w Cromer [odnośnik]13.12.21 23:04
The member 'Josephine Bell' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Targ w Cromer - Page 3 3SDe2nz
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Targ w Cromer [odnośnik]15.12.21 0:49
Czekała w milczeniu, kiedy już upewniła się, że obok znajduje się Lucinda. Nie czuła potrzeby prowadzenia dzisiaj rozmowy, skupiając się na tym, co będzie należało zrobić. Nie wiedziała dokładnie, ale była pewna, że zrobi to, co będzie należało i czego będzie się od niej oczekiwało. A czasem nawet więcej. Czy była w stanie postąpić niezgodnie z planem? Tak, jeśli nie zakładał czegoś, co mieć powinien. Była w stanie wziąć na swoje barki największe grzechy i przewinienia, tak, żeby inni nie musieli. I mogła za nie wszystkie odpowiedzieć, kiedy ta wojna dobiegnie końca - o ile oczywiście, jej samej przyjdzie owego końca dożyć. Nie okłamywała się, choć chciała, była w stanie zrezygnować z własnej przyszłości. Chodziło o to, żeby inne pokolenia mogły żyć w świecie w którym zbrodnią nie będzie tylko i wyłącznie to, że ktoś wydał je na świat. Wciskała dłonie w kieszenie zaciskając dłoń wokół jasnego osikowego drewna. Jasne tęczówki co jakiś czas przesuwały się wokół lustrując otoczenie. Wyglądając zagrożenia, które na nieprzyjaznych ziemiach - prędzej czy później znajdą ku nim drogę. Pojawienie się Thalii sprawiło, że Justine zmrużyła odrobinę oczy, a jej usta drgnęły na kilka krótkich chwil ku dołowi. Nie odzywała się jednak, póki pytanie nie zawisło w powietrzu.
- Nie sowa. - odpowiedziała na krótką chwilę krzyżując z nią tęczówki. Sama zapytała o to, gdzie spotkały się w tym roku po raz pierwszy, przygryzając język, żeby nie wymknęło jej pytanie o to, której części garderoby zapomniała założyć przy ich ostatnim spotkaniu. Bywała złośliwa, ale teraz powinny się skupić na zadaniu, które miała przedstawić Wellers. Kiedy pojawiła się kolejna jednostka zerknęła ku Thali, a potem skinęła głową przesuwając tęczówkami po okolicy. I wtedy zamarła ze wzrokiem utkwionym w jednym punkcie, choć przeczucie, chłód, który owinął ich wokół zdawał się sam w sobie być swoistą zapowiedzią. Nie spodziewała się jednak takiej ilości.
- Szlag. - zaklęła wyciągając z dłoni różdżkę. Niebo pociemniało, nie za sprawą chmur, a dementorów, które zatańczyły im nad głowami. Cholera, tak wiele było w stanie… Zacisnęła wargi, biorąc oddech w płuca przez nos. Nie czekała, stawiając kilka kroków w ich kierunku, by wyjść z grupy przywołując jednocześnie wspomnienie. Melodię, która znaczyła się nową ścieżką w jej życiu. Pieśń, która niosła nadzieję. Na kształcie feniksa, swoistym symbolu nadziei i ponownego odrodzenia. Prowadził jej. Pomagał jej. Od niedawna, nawet jej towarzyszył przyjmując magiczną formę jej obrońcy. Był ostatnim tchnieniem nadziei a tego właśnie w tej chwili chwyciła się prawie rozpaczliwie. Czy będzie w stanie przegonić ich taką ilość? Mogła jedynie… właśnie. Mieć nadzieję. - Expecto Patronum! - wybrzmiało pewnie z jej ust. Dłoń zatańczyła w odpowiednim geście, kiedy w jej myślach nadal rozbrzmiewała melodia.
Dalej. Leć.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Targ w Cromer - Page 3 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Targ w Cromer [odnośnik]15.12.21 0:49
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 21
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Targ w Cromer [odnośnik]15.12.21 8:37
Lucinda była obieżyświatem. Często mówiła, że nie ma swojego miejsca, swojego domu. Czuła się dobrze tam gdzie była wolna, nie potrzebowała sztywnych granic by znaleźć swój kąt. Źle się czuła zamknięta w czterech ścianach mieszkania, nienawidziła ograniczającej jej przestrzeni pałacu. Wolność ceniła bardziej niż inne aspekty swojego życia. Teraz ta wolność została jej odebrana. Wychodząc z domu ciągle spoglądała za siebie, analizowała zachowanie przechodzących obok nie czarodziejów, unikała wszelakiego kontaktu wzrokowego, zmieniła nawet kolor włosów. Oddech ulgi przychodził dopiero gdy zamykała za sobą drzwi mieszkania. Przede wszystkim dlatego, że wiedziała iż właśnie tam jest odpowiednio chroniona, że zadbała o swoje bezpieczeństwo i nic złego nie powinno jej się stać. Przerażała ją jednak świadomość tego jak wszystko szybko się zmienia, jak zmieniają się priorytety. Nie mogła nikogo za to obwiniać, nawet na samą siebie nie była na to zła. Pogodziła się już chyba z myślą, że pojęcie normalności uległo zmianie, a ona już nigdy nie będzie taka sama. Razem z dniem, w którym wstąpiła do Zakonu przekreśliła wiele ścieżek. Nie żałowała tego i raczej nie będzie żałować. Altruizm był jej bliski. Jeżeli miała w ten sposób pomóc innym to była na to gotowa. Nawet na największe poświęcenie.
Nie miały zbyt wiele czasu na określenie celów i założeń. Wiedziała jedynie to co dowiedziała się z listu. Liczyła, że zaraz wszystko się rozjaśni, ale przenikający do szpiku kości chłód rozwiał jej wątpliwości. Nigdy nie było łatwo, nawet w momentach, w których naprawdę tego potrzebowali. Do niektórych miejsc można było wracać, niektóre misje można było powtórzyć, ale były sytuacje, w których nie można było liczyć na drugą szansę. Tak jak dziś, był to ostatni moment dla tych kobiet. Ostatnia chwila na ratunek.
W tym samym momencie, w którym Justine wyciągnęła przed siebie różdżkę w zamiarze rzucenia zaklęcia Patronusa, Lucinda zrobiła to samo. Przywołała do siebie najsilniejsze wspomnienie. Na moment odrzuciła niepewności, strach, cierpienie, którym się otaczała. Na jeden moment przeniosła się tam gdzie czuła się najbardziej wolna i tą wolność właśnie chciała wykorzystać. - Expecto Patronum! – powiedziała z siłą mając nadzieje, że magia tym razem jej nie zawiedzie.


Wykorzystuje zdolność absorpcji


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Targ w Cromer [odnośnik]15.12.21 8:37
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 25, 25
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Targ w Cromer [odnośnik]15.12.21 8:57
Spoglądała na jedną i drugą kobietę. Niezależnie od tego, co je łączyło, znalazły się tu dzisiaj aby pomóc czterem kobietom, które los spętał na statku. Nie miało już znaczenia jak się tam znalazły, a przynajmniej nie na tę chwilę – potrzebowały zająć się tą sprawą potem albo pozostawić to człowiekowi, który z ramienia Zakonu zajmował się tą sprawą. Dopiero miało się okazać, ale dzisiejsza misja miała być misją ratunkową, a do tego przeprowadzoną po cichu.
Poważne wątpliwości pojawiły się w jej głowie, kiedy usłyszała odpowiedź „nie sowa”, jakby jednak orzeł był pokracznym karaczanem i łatwo było dojść do wniosku, że to jednak inne zwierzę. Mimo wszystko zaraz otrzymała pytanie i nie wiedziała, czy to już był jakiś ciąg złośliwości czy jednak nie, ale po prawdzie, nie miała nawet możliwości zastanawiać się nad tym i nie chciała. Zgodnie odpowiedziała, że w domu ich wspólnego znajomego, tak aby nie zdradzać nazwisk, a jednak mieć rację. Kiedy Josephine dołączyła do nich, skinęła jej głową na powitanie. Były wszystkie, mogła zaczynać.
Do zmierzchu było jeszcze daleko, tym bardziej nie wiedziała więc, czemu niebo nagle poczerniało, a ludzie dookoła zaczęli nagle chować się po kątach, a ciche krzyki rozległy się po okolicy. Dopiero uniesienie głowy sprawiło, że zrozumiała sytuację i to, co się dzieje…poczuła bardzo zimny dreszcz schodzący po jej kręgosłupie. Miała wrażenie, że ręce jej drżą i sama chciała uciec…ale jej towarzyszki sięgnęły po różdżki i nie mogła ich zostawić.
Szczęśliwe wspomnienie...ile to minęło, od kiedy miała wyczarować patronusa? Wydawało się, że zbyt wiele, ale nie mogło ich to powstrzymać, zwłaszcza nie jej. Usta wydawały się już zimne, ale musiała walczyć…drewno z morza trzymane przez nią w dłoni zacisnęła mocno, przywołując wspomnienie tej nocy na statku, kiedy usłyszała te słowa: Jestem z ciebie dumny. Myśląc o tym, jak ojciec uścisnął ją po raz pierwszy, jak ciocia ostrożnie wycierała jej nos…Ten jeden raz, ten jeden raz, błagam.
- Expecto Patronum.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Targ w Cromer [odnośnik]15.12.21 8:57
The member 'Thalia Wellers' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 67
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Targ w Cromer [odnośnik]15.12.21 10:54
Pytanie o ptaka nieco zbiło ją z tropu, co ona była ornitologiem?! Nie znała się na tych zwierzętach, może potrafiła odróżnić sowę, dzięcioła i inne podstawowe ptaki. Bez przesady. Parsknęła pod nosem, gdy usłyszała odpowiedź jednej z osób. Nie sowa. Widać nie tylko ona nie była zbyt biegła w tej dziedzinie. Całkiem dobrze się to wszystko zapowiadało, nie mogła myśleć inaczej, przy takim początku.
Jak się okazało, nie musiała długo czekać, żeby upewnić się, że jednak może być jeszcze gorzej. Nagle zrobiło się zimno, ciemno, jakby całe dobro gdzieś zniknęło. Cholera jasna! Dementorzy. Jeszcze ich tutaj brakowało. Zawsze pod górkę. Wyciągnęła różdżkę z kieszeni, złapała ja mocno w dłoni, skupiła się. Wspomnienie, szczęśliwe, teoria była łatwa, gorzej z praktyką, szczególnie gdy trwa wojna, w której jeszcze niedawno zginął jej brat. Odrzuciła od siebie te myśli, przymknęła oczy, wróciła do momentu w którym byli razem, ćwiczyli, walczyła z nim wręcz, jakby był obok. Jej ukochany brat. - Expecto Patronum!!! machnęła różdżką i powiedziała pewnie, może nieco zbyt głośno, jednak chyba to przyniosło efekt. Pojawił się osioł, który zaczął odpędza dementorów. Bił od niego niesamowity blask, widać było, że panna Bell poradziła sobie doskonale z tym zadaniem. Nie mogło być inaczej, w końcu widziała, że towarzyszki również próbowały wyczarować patronusy, ona była ostatnia musiała im dorównać. Uwielbiała rywalizację. Nie mogli dać się zastraszyć dementorom, panoszyły się zbytnio po tym świecie, pozostawała jedynie walka.
Znalazła się tutaj w towarzystwie ciekawych osób, nie wszystkie znała. Wierzyła, że poradzą sobie doskonale z zadaniem. Mniejsza o to, że jeszcze nie do końca wiedziała, co przyjdzie im tu robić. Miała nadzieję, że za chwilę się dowiedzą i że to koniec nieprzewidzianych atrakcji na dzisiaj. Czekała, aż osoba która je tutaj zaprosiła opowie więcej o misji. Zastanawiało ją kogo ma ochraniać, bo o tym wspominała w liście. Nie widziała tutaj nikogo, kto by potrzebował ochrony, zapewne za chwilę wszystko się wyjaśni.

| 92 + 10 ze staty i mamy 102


Targ w Cromer - Page 3 D7bc159511ca9b7ed9e13f5e91a418292cb09bfb
Josephine Bell
Zawód : magipolicjantka/ rebeliantka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W źrenicy tak pełnej żywej mgły, nie ma nic…
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10761-josephine-genevieve-bell https://www.morsmordre.net/t10815-precel https://www.morsmordre.net/t10816-jose https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10809-j-bell
Re: Targ w Cromer [odnośnik]16.12.21 2:03
Ilość dementorów sprawiała, że chociaż do zmierzchu była jeszcze chwila, niebo już oblekło się w czerń, a wszyscy obecni mogli poczuć zalewające ich uczucia. Ciemne szaty ciągnęły się po niebie niczym rzeka, nieodróżnione nawet dla wprawnego oka. Wydawało się, że chociaż cel był ich nieznany, dążą do miejsca w którym nasycić się będą mogły do woli, tylko przez kaprys ciemnych mocy nie zaszczycając na dłużej swoją obecnością mieszkańców Cromer. Dokąd leciały? Człowiek bał się pomyśleć, a jednocześnie…jednocześnie coś mówiło Thalii, że to bardzo ważne. To wszystko jednak przykrywały emocje i ciężar, o którym ciężko było myśleć, niczym kotwica ciągnąca na dno morza, by już na wieczność zamknąć i uwięzić w emocjach, które wypierały całe szczęście i całą dobroć.
A jednak każda z czarownic uniosła różdżkę, próbując z tym walczyć. Każda przywołała w sobie odrobinę z tych ciepłych wspomnień, tego, co mogło przezwyciężyć ciemność – dobroci, ciepła, miłości, przywiązania. Cztery patronusy pomknęły w niebo – najpierw feniks, który chociaż nie różnił się rozmiarem od swojego rzeczywistego odpowiednika, przyciągał wzrok niezwykłością w każdym znaczeniu tego słowa. Razem potem ku ciemnej masie dementorów skierował się puszczyk, potem zaś mewa. Wszystkie te patronusy wydawały się jednak niewystarczające i nawet ich obecność, chociaż na pewno odznaczająca się na ciemnym tle, nie była w stanie pokonać tak wielkiej ilości istot. A przynajmniej dopóki nie pojawił się osioł.
Czy to był szczęśliwy dzień Josephine, czy jednak tak wielkie uczucia stały za jej intencjami, nie miało to znaczenia, bowiem patronus rozbłysnął światłem tak jasnym, że w jednej sekundzie noc zmieniła się w oślepiający dzień dla wszystkich, którzy byli zjawiskiem tego spektaklu. Światło jednak zgasło, pozostawiając po sobie jasne już niebo i, co dziwiło wiele osób, zawieszonego w powietrzu feniksa. Ludzie jeszcze nie uspokoili się, chociaż co ciekawscy zaczynali się rozglądać po okolicy.
Ucisk w jej piersi zelżał, kiedy Thalia w końcu mogła rozejrzeć się po zebranych, nie mogąc jednak zignorować otoczenia. Ponure myśli, zatrute obecnością dementorów, wciąż jeszcze kołatały się jej po głowie, do teraźniejszości dobijała się jednak pewnego rodzaju trzeźwość – ich plan zakładał fakt, że nikt nie wykryje ich obecności, dlatego musiała coś zrobić, albo zaraz wszystkie będą na świeczniku i cały port zleci się w ich kierunku.
- Szybko, za mną – rzuciła w stronę towarzyszek, na tyle cicho, aby tylko one mogły ją usłyszeć. – Możesz go odwołać? – Słowa mogły brzmieć w formie obrazy, ale ton zupełnie na to nie wskazywał; Thalia jednak musiała się upewnić, że feniks nie zwróci uwagi bezpośrednio na nie, a jeżeli będzie za nimi podążać, to nici będą z wtopienia się w tłum. Przyśpieszonym tempem – chociaż bez biegu! – ruszyła przed siebie, lawirując między uliczkami, na tyle wolno jednak, aby żadna z towarzyszek jej nie zgubiła. Bywała w Cromer i znała to miasto, potrafiła więc przemykać z jednego punktu do drugiego, odnajdując zaułek. Upewniła się jeszcze dokładnie, że nikt im tutaj nie towarzyszy, opierając się o ścianę tak, jakby odpoczywała, nie chcąc też zwracać uwagi przechodzących podejrzanym zachowaniem. Poczekała aż na miejscu zjawi się każda z kobiet, w międzyczasie dłoń wyciągając w stronę noża wciśniętego w płaszcz. Dotyk drewnianej rękojeści przywoływał ją zarówno do rzeczywistości jak i do porządku.
- Dobra robota – uśmiechnęła się w kierunku Josephine, doceniając zdecydowanie, że dzięki niej tu stoją, chociaż gdyby spotykały się w lepszych czasach, to panna Bell próbowałaby ją najpewniej zaaresztować i doprowadzić przed sąd, co w lepszej sytuacji na pewno by Thalię bawiło. – Dziękuję, że przybyłyście. Sprawa jest dość pilna, bowiem czasu mamy niewiele, a podejrzewam, że przez obecne wydarzenia… - wzrok odruchowo skierowała na niebo, zaraz wracając jednak do swoich sojuszniczek -…możemy mieć go jeszcze mniej.
Zamilkła na krótką chwilę, wiedząc, że musi płynąć do celu. Może nie dosłownie, ale nie było co się rozdrabniać.
- Sytuacja jest taka – na jednym ze statków w porcie znajdują się uwięzione cztery mugolskie kobiety i jeżeli nic nie zrobimy, zostaną wywiezione za granicę i sprzedane do domów publicznych. Mamy teraz jedyną szanse, aby temu zapobiec, dlatego potrzebuję waszej pomocy. – Mówiła zwięźle, tak aby każda z nich wiedziała, jakie czekają przed nimi zadania, w razie czego gotowa przyjąć krytykę albo inne pomysły. Nie liczyło się kto prowadził całość planu, tylko to, co było jego wynikiem. – To bardzo ważne, aby ta misja przebiegła po cichu i aby za wszelką cenę nie wwiązywać się w walkę, dlatego musimy być ostrożne. Josephine, Justine, chciałabym, abyście wykorzystały zamieszanie na targu. Zdezorientujcie ludzi, podburzcie ich na poszukiwanie wiatru w polu, być może dla was Sphaecessatio będzie pomocne aby uwagę zwracali na nieistniejącego sprawcę zamieszania. Nie walczcie, ale przegońcie ludzi po całym mieście, odciągnijcie ich od portu. Każda minuta, którą możecie nam kupić, będzie cenna.
Spojrzenie przeniosła na Lucindę, wiedząc, że ta na pewno też czekała na informacje co do tego, jaka była jej rola.
- Ciebie będę potrzebować na statku. Mamy człowieka, który ma nas wpuścić na okręt, jednak z informacji wynika, że czekają nas jeszcze zabezpieczenia. Jakie, tego niestety nie przekazano, musimy być jednak gotowe też na to, że znajduje się tam jeszcze jakieś towarzystwo. Udało mi się dowiedzieć nieco o marynarzach, zdołam więc wytłumaczyć twoją obecność w dość niepochlebny dla ciebie sposób, a chociaż wszystko będzie kłamstwem, przepraszam za cokolwiek bym tam nie zrobiła, to jednak dość ważne aby wszystko się udało. Również nie możemy wdać się w walkę, w razie czego więc kłam najlepiej jak potrafisz. Kapitan statku, Tremaine, jest jednym z tych owianych złą sławą kapitanów i póki pije w tawernie, póty możemy korzystać.
Spojrzała po nich, zastanawiając się, czy jeszcze powinna coś dodać. Nic na ten moment nie przychodziło jej do głowy, ale jeżeli któraś z jej towarzyszek miała pytania, to był dobry czas aby na nie odpowiedzieć.
- Mugolki teleportujemy świstoklikami które otrzymamy od naszego kontaktu. – Zastanowiła się przez chwilę, ostatecznie sięgając po leżące obok nich kamyki, wybierając takie, które mieściły się w dłoni, ale wciąż były na tyle duże, aby czuć ich ciężar. Ostrożnie wycelowała w nie różdżką, rzucając zaklęcie Proteusza, tak by potem każdy z kamieni trafił do rąk kobiety. – Gdybyście musiały się ewakuować albo coś szło nie tak, rzućcie zaklęcie na to, będziemy świadome, że coś się dzieje. Gdy my skończymy, też was poinformujemy w ten sposób. Jeżeli pójdziecie wzdłuż portu w stronę północy… - wskazała im kierunek, chociaż w razie czego dadzą też radę zaklęciem …- natraficie na skrzyżowaniu na dom z białą fasadą i szyldem z tańczącym jednorożcem. Tam się spotkamy na koniec. Jakieś pytania albo sugestie?
Próbowała rzucić na siebie jeszcze Sphaecessatio i Vigilię, ale za bardzo skupiła się na kobietach aby poprawnie wyprowadzić inkantacje.

EM 46/50, udany Proteusz



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Targ w Cromer [odnośnik]21.12.21 20:21
Nie zajęło to długo, kiedy niebo zaszło czernią, pochmurniejąc w tak nienaturalny sposób. Przynosząc zimno, które wbijało się nie tylko w skórę, ale przenikało praktycznie na wskroś. Czuła to dokładnie. Dlatego nie czekała długo, sięgając po zaklęcie, które towarzyszyło jej już od jakiegoś czasu, służąc niezawodnie. Dopiero niedawno udało jej się zmienić wcześniejszego koziorożca i nakłonić magię, by przyjmowała kształt feniksa - symbol nadziei, który tlił się w jej sercu. Wypowiedziała zaklęcie, które pomknęło ku górze, zaraz za nim, pomknęły kolejne. Jedna z jej brwi drgnęła, kiedy kopytne stworzenie wyrwała się na przód, a jej jasne tęczówki przesunęły się zerkając na kobietę, która była jego właścicielką. Wiedziała, a może widziała, że jej patronus, nie posiadał tyle siły, by podołać zadaniu samemu. Wtedy, teraz, kiedy go potrzebowała on zdawał się nie sięgnąć po cały swój potencjał. Udało się jednak, nie dzięki niej. Skinęła krótko głowa na wypowiedziane przez Thalię słowa, bez wydania dźwięku ruszając za nią, nie rozglądając się na boki. Na kolejne skinęła jeszcze raz głową, unosząc różdżkę, żeby krótkim machnięciem rozproszyć magię, pozwolić, by feniks oddalił się w końcu znikając z pola widzenia kogokolwiek. Wędrowała za nią, postępując bez większego zawahania, zawierzając, że Wellers wie, dokąd je prowadzi. Zatrzymała się, gdy i ona to zrobiła. Schowała dłonie w kieszeniach, prawą rękę jednak niezmiennie zaciskając na jasnym drewnie. Błękitne spojrzenie zawisło na niej w oczekiwaniu na wyjaśniania. Podziękowania były zbędne - w jej własnym odczuciu. Trudno było się nie zgodzić z jej słowami. Dementorzy na pewno wzmogli czujność, a jeśli nie ją, to na pewno zrobiły zamieszanie.
- Czyli potrzebujecie, żeby ludzie z portu, zainteresowali się tym, co się poza nim? - upewniła się przestępując z nogi na nogę. Zmarszczyła odrobinę brwi zastanawiając się nad tym. Jeśli kobiety znajdowały się na statku to im mniej osób zwracało na to, co działo się przy statkach, tym lepiej. Zdecydowanie miało to sens. - Co z kapitanem? - zapytała słuchając kolejnych słów. - Czy zamieszanie jest w stanie przyciągnąć jego uwagę? - miała pytania, wolała zadać je teraz, niż później. Może lepiej, korzystaniej byłoby zająć jego. Wyciągnęła ręce i zaplotła je na piersi słuchając dalej.
- Możemy wyczarować moje iluzje. W dwóch miejscach wystarczy, później posłać informację wśród ludzi, że poszukiwana terrorystka porusza się po mieście. - zaproponowała spoglądając w kierunku Josephine. - Kwestia, czy chcesz żeby zająć się też kapitanem. - przesunęła tęczówki na Thalie, czekając na odpowiedzi. W tym samym czasie sięgnęła po różdżkę. Pozwoliła, by jej twarz wróciła do naturalnych kształtów. - Panno. - wypowiedziała, wykonując odpowiedni gest.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Targ w Cromer - Page 3 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Targ w Cromer [odnośnik]21.12.21 20:21
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 76
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Targ w Cromer [odnośnik]22.12.21 7:32
Tam gdzie pojawiali się dementorzy zwykle pojawiała się też śmierć. Zaskakująca zależność, bo swoim wyglądem przyciągali najstraszniejsze wizje i myśli, a przecież dawniej tkwili w Azkabanie chroniąc spokojnych obywateli magicznego świata przed rebeliantami, terrorystami, mordercami. Zaskakujące bo teraz znaleźli już nowego pana, a wrogiem stał się każdy, kto mordercą nie jest. Za to każdy zyskał miano rebelianta lub terrorysty. Niestety walka z nimi nie była łatwa. Może samo przywołanie zaklęcia nie stanowiło większego problemu, ale ten cały ból, strach, uczucie beznadziejności, które towarzyszyło przybyciu dementorów sprawiało, że magia słabła, była w końcu tak samo wrażliwa jak ludzie, którzy się nią posługują, a w takich momentach jak ten łatwo o dekoncentracje. Na szczęście jednej z kobiet udał się patronus na tyle silny by uratować je przed starciem z ohydnymi kreaturami. Je i innych mieszkańców portu. Blondynka uśmiechnęła się pod nosem spoglądając na właścicielkę magicznego osła. Uwielbiała symbolikę, doszukiwała się znaczeń i bądź co bądź miło jej się oglądało spektakl, w którym osioł przeganiał dementora.
Kiedy Thalia zarządziła pośpiech Lucinda od razu ruszyła przed siebie. Była tu dzisiaj wsparciem, to była misja, którą Thalia miała przeprowadzić sama, w której pewnie po części miała się wykazać. To jednak nie było tu najważniejsze. Ludzkie życie znaczyło więcej niżeli wszelkie testy i próby. Przecież głównie w tej całej wojnie właśnie o ludzkie życie chodziło. Czarownica w skupieniu słuchała wydawanych poleceń, a kiedy kobieta skierowała spojrzenie w jej stronę i skrupulatnie opisała plan działania Lucinda skinęła głową. Rozbawił nieco ją fakt, że kobieta w takiej sytuacji martwi się, że urazi ją jakimiś słowami. Z drugiej strony chyba nie powinna się temu dziwić. Właściwie to wcale się nie znały. – Myślę, że nie spłonę ze wstydu – odparła uśmiechając się delikatnie. Przede wszystkim chciała zachować spokój, nie dać się wplątać emocjom. Chyba właśnie tego nauczyła ją wojna.
Lucinda nie martwiła się o kobiety, których zadaniem było odciągnięcie uwagi od statku. Tak jak przedstawiła to Just – wystarczyło być sobą by ludzie chcieli cię ukatrupić. – Gdzie je przeniesiemy? – zapytała. – Ufasz temu człowiekowi? Jesteś pewna, że świstokliki nie przeniosą nas wprost w pułapkę? – nie chciała wsadzać wszystkich do jednego wora, ale wiedziała, że pieniądze potrafią zamydlić ludziom oczy. Musiała zapytać, bo przecież nie znała szczegółów misji, mogła jedynie ufać jej osądowi i to miała zamiar zrobić. – Jestem gotowa. – dodała gdy odpowiedzi na wszystkie pytania rozbrzmiały w przestrzeni.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Targ w Cromer [odnośnik]22.12.21 13:37
Obecne w tym miejscu osoby rozpoczęły współpracę już na wejściu. Wspólnie czarowały patronusy, które przegoniły dementorów, gdy ci pojawili się na niebie. Piękny był to spektakl, Bell była zadowolona, że to jej osioł poprowadził resztę magicznych stworzeń. Udało im się przepędzić nieproszonych przybyszów. Dobrze się stało, w końcu kto to widział, żeby tak od początku los im rzucał kłody pod nogi. Zauważyła, że wszyscy wokół zainteresowali się patronusami, które pojawiły się na niebie, może to i dobrze, że zrobiło się takie zamieszanie, łatwiej będzie im się zmieszać z tłumem, oby tylko nikt nie zwrócił już teraz na nich większej uwagi.
Bez słowa podążała za Wellers, która nakazała im ruszyć szybko przed siebie. Wolała nie zadawać pytań, przynajmniej jak na razie. Musiały znaleźć się w miarę bezpiecznym miejscu, aby mieć możliwość porozmawiać o konkretach. Szybkie tempo było całkiem przyjemne, dzięki temu mogła nieco się rozgrzać. Adrenalina przyjemnie krążyła w jej żyłach, co miało pewnie związek również z tymi dementorami, którzy jeszcze chwilę temu pojawili się zupełnie znikąd.
- Staram się, jak mogę.- odpowiedziała Thalii słysząc słowa aprobaty skierowane w jej kierunku. Zawsze dawała z siebie wszystko, cieszyło ją, to, że inni doceniają jej zaangażowanie. Skrzyżowała ręce i słuchała, co miała do powiedzenia osoba, która je tu sprowadziła. Chociaż właściwie, czy to była ona? W końcu stał przed nią mężczyzna, a z listu wynikało, że powinna to być kobieta, może była metamorfomagiem? Najwyraźniej, chociaż w sumie to niczego nie była pewna. Mniejsza o to, grunt, że udało jej się trafić do tej grupy osób, która miała dzisiaj razem współpracować. Usłyszała swoje imię, oraz imię Justine, co zmotywowało ją do uważniejszego słuchania. Miały zrobić zamieszanie, odciągnąć ludzi od portu, nie brzmiało to źle.
Wtedy kolejna osoba zaczęła mówić, pomysł z odciągnięciem ludzi i dezinformacją wydawał się jej być trafiony, wtedy też chłopiec zmienił twarz, to musiała być Justine. Westchnęła głośno, ile jeszcze niespodzianek ją dzisiaj czeka. - Wydaje mi się, że to może być dobre rozwiązanie, będą zajęci szukaniem Twoich iluzji, całkiem dobry sposób na zrobienie zamieszania.- rzekła słysząc pomysł Justine. - Chyba wszystko jasne.- odparła jeszcze, właściwie to nie miała żadnych pytań, przynajmniej jak na razie.
-Sphaecessatio- postanowiła rzucić na siebie zaklęcie, o którym wspomniała Thalia.


Targ w Cromer - Page 3 D7bc159511ca9b7ed9e13f5e91a418292cb09bfb
Josephine Bell
Zawód : magipolicjantka/ rebeliantka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W źrenicy tak pełnej żywej mgły, nie ma nic…
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10761-josephine-genevieve-bell https://www.morsmordre.net/t10815-precel https://www.morsmordre.net/t10816-jose https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10809-j-bell
Re: Targ w Cromer [odnośnik]22.12.21 13:37
The member 'Josephine Bell' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Targ w Cromer - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Targ w Cromer [odnośnik]23.12.21 4:22
Spoglądała na kobiety i sprawdzała, jak reagują na ich działania. Chciała mieć pewność, że zrozumieją, co miała im do przekazania – to, że rozumiały powagę sytuacji nie było dla niej wątpliwością, musiały jednak dokładnie rozumieć, czemu podejmowała takie a nie inne decyzje, a jeżeli miały wątpliwości, mogły je rozjaśnić teraz. Chociaż rozdzielały się na grupy, tak wszystkie musiały działać jak jeden mechanizm, gładko i niezawodnie. Tak jakby działali jednocześnie, w porozumieniu myśli. Teraz potrzebowała właśnie tego, bo to na jej barkach spoczywała ta misja i potem to ona musiała zdać raport. Spojrzenie przeniosła na Justine która zdała pytanie w sprawie kapitana. Problemem było to, że, niestety, odpowiedź na nie nie była taka prosta i musiała zastanowić się, jak przedstawić ją w jasny i klarowny sposób.
- Tak, najlepiej by było aby jak najmniej osób interesowało się kto na statki wchodzi, a kto z nich wychodzi. Zamieszanie może nam pomóc, albo obrócić się przeciwko nam jeżeli nie skontrolujemy go na czas. – Wiedziała, że to była prawda, bo jeżeli nastroje ucichną i pozostawią niesmak, ludzie na nowo zaczną kręcić się przy statkach, co spowoduje niemały problem, bo wejście na pokład zawsze budziło zainteresowanie postronnych. Pozostawała niestety jeszcze kwestia kapitana.
- Tremaine to człowiek chciwy i próżny, ale nie głupi i całkiem ostrożny. Ufam wam w kwestii działań, ale jeżeli spowodujecie, że poczuje się zbytnio zagrożony, nie będzie czuł przeszkód aby zwinąć wcześniej kotwicę i wyruszyć za morze. Ma to, po co wypływa, a za granicami kraju również jest popyt dla kapitanów. Jeżeli uważasz, że przyciągnięcie jego uwagę aby wplątać go w grę w kotka i myszkę, to śmiało, ale on nie stanie przeciwko tobie z różdżką, a raczej podkuli ogon i siłą wciągnie ludzi na statek by odpłynąć od razu. Co innego jednak przeszkodzenie mu w dotarciu do statku, tarasowanie drogi, błędne zakręty. To może się udać. Łzy na nic się przy nim zdadzą, ale komplementy połechtają go mile. Skoro jednak pić potrafi za całą załogę, nie liczyłabym na jego upojenie. – Miała nadzieję, że temat kapitana wyczerpała dość solidnie kiedy jeszcze w międzyczasie rozdawała ostrożnie kamienie w dłonie kobiet, swój własny wsuwając do kieszeni. Na nowo rzucone Sphaecessatio tym razem wyszło doskonale, pozwalając jej pogłębić swoją manierę portowego przyjemniaczka z panną u boku, Vigilla zaś zaraz wyostrzyła jej zmysły.
Uśmiechnęła się na słowa o braku palących policzków panny Hensley. Po części martwiła się o nią, po części też martwiła się o tkane kłamstwo. Wystarczył w końcu jeden gest niezrozumienia aby osoba po drugiej stronie zdawała się dostrzegać to, co jej nie pasowało. A chciała, aby obydwie miały jak największe szanse. Ramieniem objęła Lucindę, gotowa prowadzić ją ze sobą, padła jeszcze kwestia z jej strony którą mogła rozwiać jeszcze kiedy wszystkie znajdowały się w jednym miejscu.
- Nie, nie znam tego człowieka. Skoro jednak w informacji o misji był wspominany jako osoba zaufana, tak samo jak kładziony był nacisk na unikanie walki, nie mnie jest to kwestionować. Gdybyś jednak widziała coś po nim, albo zwracało coś twoją uwagę, daj mi znać. – Nie wiedziała, czy zareaguje od razu, czy jednak utrzyma to w raporcie, ale lepiej było przekazać dalej informacje zaufanej zakonniczki niż przemilczeć taką możliwość. Spojrzała jeszcze na pozostałą dwójkę, kiwając im głową i przykładając wolną dłoń do boku głowy, oddając lekki salut. – Powodzenia.
Nie było sensu zwlekać, chociaż w drodze do portu i tak nadłożyła nieco drogi – wolała poprowadzić je bardziej krętymi zaułkami, tak aby na pewno oddalić je od potencjalnie zainteresowanej nimi osoby. Wellers korzystała też z odbić, bo o ile spoglądanie ciągle przez ramię wydawać się mogło podejrzane, o tyle spoglądanie w szyby czy tafle wystaw wydawało się naturalne. Nonszalancko trzymała przy sobie Lucindę, uśmiechając się szeroko na twarzy nawet jeżeli wewnątrz wciąż pozostawała czujna.
- Możesz się na mnie bardziej oprzeć, tak jakby trudniej ci było chodzić. A kiedy czujesz, że ktoś będzie na nas spoglądał, śmiej się albo spoglądaj na mnie, tak jakbyś mi coś miała mówić. Jeżeli będą przekonani, że jesteś ze mną, nie będą chcieli z tobą rozmawiać. – Ani się tobie przyglądać, a to już było coś. Dopiero kiedy Thalia wraz ze swoją towarzyszką mogła wyjść na otwartą przestrzeń, dała radę rozejrzeć się, czy układ portu nie zmienił się zbytnio. Widziała statek już wcześniej, ale podchodząc musiała rozejrzeć się za McConellem. Wiedziała, ze powinien siedzieć przy trapie, ale czy coś zmieniło się w momencie pojawienia się dementorów? Już widziała, że tak, gdy ludzie pośpiesznie i nerwowo przechodzili z jednego miejsca na drugie. Pewnie niejeden odpłynie stąd szybciej, jeszcze dziś wieczorem. Dobrze i niedobrze.
Widziała go jednak – siedział ostrożnie, nerwowo pocierając kciuki i spoglądał w niebo. Albo nie był zestresowany tak, jak by się mogło wydawać, albo mimo to postanowił pociągnąć zadanie do końca. Skierowała się w jego kierunku dość nonszalancko, przyjmując jednak na twarzy coś na kształt niezadowolenia – tak, jakby spokojny wieczór z chętną kobietą zmienił się w męczący czas, kiedy nawet na spokojnie nie można było zająć się panną.
- Kapitan nie sprowadza kobiet na statek, Sterling. – McConell nie zaszczycił jej na dłużej spojrzeniem – ciemne oczy przemknęły po sylwetce żeglarza, na Lucindę nawet nie patrząc. Jego postawa wskazywała gotowość i napięcie, chociaż maskował to wpleceniem od czasu do czasu niedbałych gestów, jak sięgnięcie po papierosa i odpalenie go ruchem różdżki czy pociągnięcie rumu z butelki. Thalia za to ostrożnie skierowała wzrok w stronę statku, zastanawiając się nad odpowiednim zdaniem które mogło zawierać hasło.
- Tak sobie myślę, że „Królowa Szotrmów” to niezła nazwa, ale "Krwawa Loretta" brzmi o wiele lepiej. – Wewnętrznie odetchnęła, kiedy szybka ulga odmalowała się na twarzy mężczyzny. McConell wstał niedbale, wyciągając papierosa w ich stronę, wykorzystując to jako pretekst do zbliżenia się do nich.
- Dobrze, że jesteście. Przez to zamieszanie z dementorami wszyscy szaleją, a jeżeli Tremaine wypłynąłby szybciej…kobiety są pod pokładem, większość załogi pije po tawernach, ale siedzi tam O’Donell i pilnuje, czy ktoś nie wchodzi, musicie więc znaleźć sposób na odsunięcie go od miejsca. Kobiety zabezpieczone są różnymi zaklęciami – Nierusz, Strachem na gremliny, Cicho-sza i Lepkimi dłońmi. Nie udało mi się wybadać, czy coś jeszcze, czy to wszystko. – Mężczyzna odsunął się, wyciągając jeszcze monety – sprawne oko mogło rozpoznać, że galeony są nieco zbyt kanciaste, ale mogły ze spokojem uchodzić za walutę.
- Świstokliki. Przeniosą do Doliny, stamtąd najlepiej zabrać je na leczenie. Jak jesteście gotowe mogę was wprowadzić. – Mężczyzna spojrzał nieco ponuro, ale wciąż z nadzieją. Ich zadanie było jasne, jego również – on musiała pozostać na tropie. Thalia za to ostrożnie słuchała jego słów, sięgając jeszcze po butelkę z alkoholem i dyskretnie nabierając nieco na palce, aby rozsmarować je na szyi i uszach Lucindy, tam gdzie zapach rozejdzie się najszybciej, samej pociągając łyk.
- Dasz sobie radę z tymi zabezpieczeniami? Wymyślę kłamstwo co do mężczyzny, ale na takich zaklęciach znam się raczej słabo. – Ufała Lucindzie, ale to ona znała swoje mocne strony. Oraz swoje braki. Jeżeli któraś z tych pułapek była problematyczna, warto było rozważyć ich efekty i to, jak można było je obejść. – Gotowa?




Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Targ w Cromer
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach