Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Uliczka za magazynami, Cromer

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Uliczka za magazynami, Cromer Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Uliczka za magazynami, Cromer Empty
PisanieTemat: Uliczka za magazynami, Cromer [odnośnikUliczka za magazynami, Cromer I_icon_minitime24.04.21 18:49

Uliczka za magazynami, Cromer

 Towary ze statków przypływających do Cromer są rozładowywane do portowych magazynów przy głównej przystani. Za magazynami, w bocznej uliczce, zwykle ustawiane są beczki, paczki i skrzynie, czekające na swoją kolej. Uliczka jest częścią sieci zakamarków i labiryntu dróg, znanych dobrze mieszkańcom Cromer i portowym szczurom. Okolica jest ciemna i wilgotna, a wokół zwykle unosi się zapach moczu.


Powrót do góry Go down
Cillian Moore
Cillian Moore

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9648-cillian-moore https://www.morsmordre.net/t9664-aslan#293571 https://www.morsmordre.net/t9665-pisarzyna#293576 https://www.morsmordre.net/f181-oaza-skamielina https://www.morsmordre.net/t9741-skrytka-bankowa-nr-2207#295617 https://www.morsmordre.net/t9666-cillian-moore#293577
Zawód : Pisarz wyklęty
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Give a man a fire and he's warm for a day, but set fire to him and he's warm for the rest of his life.
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

Uliczka za magazynami, Cromer Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka za magazynami, Cromer [odnośnikUliczka za magazynami, Cromer I_icon_minitime08.05.21 12:34

Przychodzimy z Church Street.

Jego opowieści miały być mieczem i tarczą, którymi chciał bronić się i osłaniać przed całym złem tego świata. Przerażająca rzeczywistość nie była już przecież aż tak przerażająca, kiedy się na nią spojrzało przez pryzmat pięknych, ciepłych, dodających nadziei historii. Człowiek chciał się z tymi cudownymi postaciami utożsamić. Uszczknąć choćby trochę ich odwagi i przebojowości — każda z tych opowieści kończyła się przecież dobrze. Moore pisał bajki i komedie, unikał zbędnego smutku niemal tak intensywnie jak ognia. Takim właśnie chciał widzieć samego siebie — miał być człowiekiem wyciągniętym żywcem z tych pięknych bajek, które niestety pozostały jedynie bajkami, a on oglądał to wszystko trochę z boku. Szyba zniknęła, ale drżąca ręka nie pozwoliła na ochronienie ich przed płomieniami. Ten dach się chyba walił i... nie mógł się ruszyć. Tak bardzo chciał zrobić krok do przodu, tak bardzo chciał im pomóc, ale zastygł w bezruchu, kompletnie niewidzialny zarówno dla otoczenia, jak i samego siebie. Powoli zaczynało przejmować nad nim kontrolę to palące uczucie paniki, przez które chciał krzyczeć, uciekać.
To, przez które wydawało mu się, że to wszystko nie ma już sensu, bo ta nadzieja, jaką miał zaszczepić pięknym słowem umarła już dawno i nawet on w nią nie wierzy, a przecież sam te słowa napisał.
Tym razem ta panika nie dała rady go zniszczyć. Napięcie blokujące ruch jego mięśni ustąpiło w tak samo szybko, jak odważyło się pojawić, bo wystarczył jeden obraz, aby wyciągnąć go z letargu. Zamiast tego pogrążył się na kilka długich sekund w widoku swojego kuzyna. On się wcale nie zawahał. Musiał czuć strach, bo kto by nie czuł strachu w takim momencie, ale nie przeszkodziło mu to w tym, aby biec do przodu z taką siłą, że Moore aż się zachwiał, gdy ten przebiegł obok. Rzucił się na pomoc tak po prostu, jakby nic innego nie przychodziło człowiekowi do głowy w takiej sytuacji, a przecież przychodziła ich nieskończoność i większość z nich prowadziła co najwyżej do ukłucia rozpaczy, niż tak bezinteresownych decyzji. Wtedy dotarła do niego ta prawda, będąca dla jego serca czymś jednocześnie gorzkim i słodkim. Steffen Cattermole dorósł. W dodatku dorósł na jego opowieściach i stał się dokładnie tym, kim Cillian od zawsze chciał być. Jak? Jak to się stało i... kiedy? Pozostało mu znieść to bezlitosne ukłucie bólu, zazdrości i dezorientacji, bo nie ulegało żadnej wątpliwości, że tym, co zionęło od młodego animaga były niewyobrażalnie wielkie pokłady inspiracji, a to napełniło pisarza dumą i siłą, jakiej wcześniej w sobie nie dostrzegał. W ten sposób udało mu się postawić pierwszy krok. Zebrał ziarno, które przyszło mu zasiać lata temu.
Cillian pozostał dla tych ludzi niewidzialny. Może to i dobrze. Nie miał zielonego pojęcia, co mógłby im powiedzieć. Nie był też w nastroju na żaden uśmiech, nawet skrajnie niezręczny. Po prostu położył dłoń na ramieniu kuzyna i czekał, aż odejdą.
- Czego nie chciałeś? - Być bohaterem? Być cudownym człowiekiem? Niektórych rzeczy powiedzieć na głos nie musiał, bo łatwo wpadał w zachwyt i po samym tonie głosu można było wyczuć, że to właśnie ta chwila. Nim Steffen dobył różdżki, mógł poczuć, jak Moore obejmuje go i przyciska do siebie na kilka sekund. Niby nie był to najlepszy moment na rodzinne czułości, ale z drugiej strony pomogło mu to w uspokojeniu się. Odreaguje to wszystko później, przy butelce wina. - Chodźmy stąd, zanim popłaczę się od czegoś innego niż ten dym. - Albo zejdzie się tu więcej ludzi. Albo ci, co podpalili dom, postanowią tutaj wrócić. Bo ta para łez, co je otarł rękawem, to przecież nic takiego. Kryzys egzystencjalny mógł odłożyć na wieczór. W odkładaniu rzeczy na później był już przecież niebywałym specjalistą. Mimo dramatu przeżytego w środku, na zewnątrz wciąż nie umiał być poważny. - Tylko pamiętaj, że jeżeli zrobi się naprawdę źle - tak źle, że zdemaskowanie stanie się najmniejszym problemem - to spróbuję rzucić zaklęcie oślepiające. Bądź gotowy na to, żeby zasłonić oczy.
Skierowali się w stronę magazynów. Cromer nie było dla Cilliana miejscem znanym, więc skupił się mocno na spamiętaniu chociaż części chaosu, jakim była plątanina tutejszych dróg. Dziękował też trochę w duchu za ten charakterystyczny, obleśny odór portu, bo przed chwilą martwił się tym, że ich ubrania przesiąknęły dymem. Ta obawa szybko stała się niczym — byli jedynie elementem całej gamy zapachów dźgającej ludzkie zmysły tępym nożem. Mogłoby mu to przywrócić wspomnienia pierwszych prac, jakich się podejmował w stolicy, zanim ułożył swoje życie jako pisarz, ale był zbyt skupiony na obserwowaniu otoczenia. Kiedy znaleźli się na rogu uliczki za magazynami, usłyszeli trzask ciężkiej skrzyni zrzucanej na kamienny bruk, następnie stawiane ciężkimi buciorami, oddalające się od nich kroki. Wyjrzeli za winkiel, próbując dostrzec, ile dokładnie osób znajdowało się w okolicy.




love is a fire
but whether it is going to warm your hearth or burn down your house, you can never tell
Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 31
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Uliczka za magazynami, Cromer Empty
PisanieTemat: Re: Uliczka za magazynami, Cromer [odnośnikUliczka za magazynami, Cromer I_icon_minitime24.05.21 18:42

Jasne, że rzucił się, by pomóc tamtym ludziom. Było mu prościej, kroczył już w Subeo przez ogień podczas głupiej zabawy Sylwestrowej, poćwiczył. Możliwość przemiany w zwinnego szczura dodawała mu zresztą brawury w kryzysowych sytuacjach, nawet gdy ostatecznie pozostawał w ludzkiej postaci. Nie zauważył nawet, że Cilliana dosłownie sparaliżowało - ironicznie, jego własne zaklęcie okazało się zbyt skuteczne, uniemożliwiając mu skuteczne pocieszenie kuzyna.
-Nie chciałem cię stra...cić -...zgubić... - wydusił przez zaciśnięte gardło. Zupełnie nieświadom, że kuzyn niełusznie uważa go za bohatera, Steffen przeklinał w tym momencie własną spontaniczność i żywiołowość. Rzucił się zrobić coś bez namysłu, jak zwykle, ale już raz spowodował czymś podobnym katastrofę. Dzisiaj się udało, dzisiaj kogoś ocalił, Cillian stał obok, niewidzialny i zdrowy, ale... co jeśli zostałby pod gruzami? Nie chciałem cię zostawić, wiem że przeżyłeś już pożar... - chciał dodać ze skruchą, ale kuzyn mocno go przytulił i Steff poczuł już tylko w przełyku gorzką gulę. Wziął głęboki oddech, trochę żałując, że wplątał w to wszystko Cilla i próbując się uspokoić. Musieli się skupić, jeśli mieli kontynuować - a Moore najwyraźniej chciał brnąć dalej.
No dobrze, skoro on będzie odważny, to Steff też będzie.
Odsunął się o krok, skutecznie skrył samego siebie pod zaklęciem Kameleona i skierował jeszcze różdżkę na kuzyna.
-Czekaj... - ile już czasu minęło? Cattermole spróbował oszacować w myślach, ile utrzyma się Kameleon. -Constansa. - rzucił na wszelki wypadek, ale czuł, że wciąż jest trochę rozkojarzony. Zmarszczył lekko, nie mając pewności, czy zaklęcie zadziałało. -Powinieneś mieć jeszcze dziesięć minut kamuflażu, spróbowałem to wydłużyć do kwadransa, ale... nie ryzykuj i w razie czego wypij ten eliksir, dobrze? - przypomniał Cillowi o eliksirze Kameleona i ruszyli dalej.
-Zakryję oczy, bez obaw. A jako szczur dam sobie radę nawet na ślepo. Gdy zdobędę zeszyt, Pimpuś do Ciebie wróci, żebyś był gotowy. Umiesz nas odróżnić? On ma jasną plamkę na główce. - szeptał, precyzując plan. -Bądźmy jak najciszej, żeby nie zwrócili na nas uwagi.
Pimpuś, szczur Steffena, kręcił się im pod nogami. Słysząc swoje imię znacząco zadarł łepek do góry, ale nie zrozumiał nic więcej - cierpliwie czekał aż jego przyjaciel znowu zmieni się w szczura żeby mogli porozmawiać i mgliście pamiętał ustalenia, jakie poczynili w domu.
Dzięki tygodniom spędzonym w porcie jako szczur oraz przekupieniu lokalnych szczurów sucharkami, Steff orientował się w labiryncie uliczek i wiedział, że ich cel jest niedaleko. Chwycił dłonią za połę płaszcza Cilla, żeby znowu się nie rozdzielić, aż doszli do rogu uliczki.
Steffen drgnął, słysząc opuszczaną skrzynię. Pora rozładunku się zgadzała.
Wychylił się ostrożnie zza rogu i zmrużył oczy. Zobaczył pięciu robotników, rozładowujących skrzynie. Z widzenia znał już zarządcę grupy. Widywał go już tutaj, z kajetem, który najprawdopodobniej zawierał potrzebne Zakonowi informacje. Odszukał wzrokiem również sam zeszyt - cenny przedmiot chwilowo leżał na jednym z pudeł, ale zarządca co chwila po niego sięgał. Przygryzł lekko wargę, najlepiej byłoby go jakoś rozproszyć. Pytanie tylko, czy mniej ryzykownie będzie zaangażować do tego Cilliana czy szczury?
Byli cicho, robotnicy nie mieli podstaw, by na razie patrzeć w ich stronę. Gdy zaczęli podnosić kolejną skrzynię, Steff nachylił się ostrożnie do ucha Cilla (pomagając sobie tym, że nadal trzymał kuzyna za płaszcz).
-Jest ich pięciu, trzeba rozproszyć zarządcę, by nie sięgał po kajet - leży na drugiej ze skrzyń. Spróbuję to jakoś zrobić ze szczurami, ale Canateria Ficta na przeciwległym końcu uliczki też mogłaby pomóc... - wyszeptał mu na ucho, jak najciszej się dało. Czuł się trochę z tym, że zostawia kuzynowi zaklęcia z zakresu transmutacji, ale nie był w stanie być równocześnie szczurem i czarować - a czas uciekał.
No to idę.
Steff odsunął się o krok i choć Cillian musiałby się dobrze przypatrzeć by cokolwiek dostrzec, to mógł mieć wrażenie, że ciepło i obecność jego kuzyna znikają, albo się kurczą.
Cattermole'owi nawet ulżyło, że po raz pierwszy korzysta przy Cillu z animagii właśnie pod Kameleonem. Ukrywał swój talent długo, a ludzie... różnie na to reagowali. Przemiana była szybka, ale nie wyglądała pięknie.

-Pipipip! - tu jestem, biegniemy po kajet! - zapiszczał do Pimpusia, trącając go ogonkiem. -Pipipipi! - zawołasz resztę szczurów i wrócisz do Cilla jak mi się uda?
-Piiiipipipi? - ludzie naprawdę nie widzieć ciebie teraz? Ale ty być dziwny, szczury się przestraszą. - zapiszczał Pimpuś z lekkim politowaniem. Jego przyjaciel był przeźroczysty, ale przynajmniej pachniał tak samo jak zwykle. -Pipipipi - no ale my pamiętać że ty dawać nam jedzenie. - dodał Pimpuś uspokajająco. Steff mógłby co prawda dawać szczurom ser, jak w Dolinie Godryka, wtedy wszyscy lubili go bardziej - ale Pimpuś pogodził się już z tym, że jego przyjaciel ma trochę upośledzone kompetencje społeczne i stał się jakiś niezaradny w kwestii dostępu do łakoci. Nie ma co od niego wiele wymagać, był w końcu tylko człowiekiem. Pimpuś miał nadzieję, że ten jego Cill też sobie jakoś poradzi - strasznie dziwne imię (nie to co pipipipipipPIPPPIIIpi, jak tradycyjne szczurze imiona), a Pimpuś trochę nie ufał obcym.
-Pipipipippi! - Pimpuś pognał w jedną stronę, ku rynsztokowi, nawołując szczurzą brać z zakamarków.
Steff, cichutko, pognał zaś w drugą stronę, do kajetu.




Kameleon: od nowego posta Cillian kolejka 3/5, (ST dostrzeżenia 120), Steffen, 4/5 (ST dostrzeżenia 152, na razie marynarze na nas nie patrzą, bo nic nie robimy)
rzuty: nieudana Constansa, spostrzegawczość za 148 - widzę kajet, wszystko widzę...
zmieniam się w niewidzialnego szczura & używam sucharkowej łapówki by przywołać przyjaciół...




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
 

Uliczka za magazynami, Cromer

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Norfolk-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21