Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Dolina Downs Bank
AutorWiadomość
Dolina Downs Bank [odnośnik]29.07.21 10:21
First topic message reminder :

Dolina Downs Bank

Downs Bank to polodowcowa dolina znajdująca się nieopodal miasteczka Stroke on Trent przecięta szemrzącym strumieniem obficie zamieszkałym przez ryby. Wydaje się ogarnięta spokojem - przyroda rozkwita z dala od ludzkich siedlisk, tak mugolskich, jak czarodziejskich. Podobnie jak na terenach całego Staffordshire nietrudno jest natrafić tutaj na różne gatunki magicznych zwierząt. Osławione są pielęgnowane w pobliżu uprawy chmielu oraz innych roślin wykorzystywanych do produkcji witek w czarodziejskich miotłach. Jeszcze kilkanaście lat temu dolina była otoczona wrzosowiskami, lecz dziś większość z nich zarosła młodymi lasami.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Dolina Downs Bank - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Dolina Downs Bank [odnośnik]11.03.22 1:36
Przyjrzała się mężczyznom, którzy zjawili się na miejscu negocjacji. Wcześniej wiedziała, że chodzi o osoby z okolicznego miasta, ale dopiero teraz miała okazję spotkać ich i dowiedzieć, z kim miała do czynienia. Wbrew pozorom, wiele można było dowiedzieć się o samym człowieku już na podstawie stroju – tego, z jakich tkanin był zrobiony strój, jak o niego dbano, jakie emocje odbijały się na twarzy. Tak jak wspomniała Mare, handel był bezlitosną konkurencją, w której nie można było liczyć na to, że przeciwnik ci odpuści. Nawet teraz mogła wywnioskować szybkie i drobne informacje o spotkanych ludziach. A teraz mogła odpowiadać im z pewnością, bo wiedziała bardzo dobrze, nie mieli przy niej szans jeżeli o to chodziło. A przekazana jej od Mare pałeczka sprawiła, że miała ochotę strzelić palcami, tak jakby szykowała się do odpisania na list w dość soczysty sposób. I nie mówiła tutaj o romantycznych podrywach.
- Rozumiem, dziękuję, że panowie tak szybko mogli się tu zjawić, całe szczęście, będziemy mogli rozstrzygnąć tę kwestię najszybciej jak się da i zabrać się do pracy. – Mówiła szczerze i wcale nie nabijała się z mężczyzn, rzeczywiście najważniejsze było to, żeby od słów przejść do czynów. To, co ich czekało, mogło zająć tygodnie jak nie miesiące, w zależności od dostępności i możliwości zasobów, dlatego lepiej było uciąć negocjacje i wyprowadzić je do sytuacji, kiedy wszystko dało się przekuć na działania.
- Ochrona szlaków handlowych to dla nas również priorytet, tak aby można było jak najszybciej zapewnić bezpieczny przepływ towarów. Ze względu na bliskie położenie rzeki będzie łatwo je tutaj dostarczać, a co najważniejsze, ród Greengrass weźmie na siebie kwestię opłat z przewoźnikami tych ziem, rodem Wellers. – Podejrzewała, że tutaj akurat ciężko będzie mówić o ciężarze, bo chociaż w większości wypadków Wellersi zachłanni byli na rzecz wszystkiego, pieniędzy również, tak ci znajdujący się akurat na ziemiach Greengrassów zadowalali się flisackim życie i właśnie mogła powiedzieć za nich wszystkich, że na pewno jakoś dogadają się z rządzącym rodem.
- Podejrzewam, że to sporo odciąży to kwestie transportu oraz bezpieczeństwo szlaków. Ród Greengrass zgodził się również oddelegować część osób do bezpośredniej osoby, jednocześnie nie zrzucając kosztów ich utrzymania na miejscowość, poza kwestią wynagrodzenia. – Oczywiście, mówiła o kwestiach takich jak jedzenie oraz miejsca zamieszkania. Czarodzieje mogli spokojnie wracać do siebie na noc i nie musieli zajmować miejsca tutaj, co również obcinało koszty poza pensją, tak jak wcześniej rozmawiała z Mare. – Dlatego uważam, że możemy spokojnie zejść do dwóch tysięcy galeonów. – Podała znacznie zaniżoną kwotę, wiedziała o tym, nie musiała więc nawet widzieć skrzywienia na twarzy mężczyzn.
- Panie…Wellers. Nie obrażając pana, ale taka propozycja jest absurdalna, to ledwie wystarczy na pokrycie materiałów, o ile wcale. Nie damy rady z taką ilością, zwłaszcza w okresie zimy. – Oczywiście mówiła, że będą się musieli szarpać o to, teraz zaś spoglądali na siebie. I musiała wyjść z kontrpropozycją.
- W takim razie, tak jak wspominałem, zapewnione będą osoby do budowy, przewóz materiałów i ochrona szlaków spocznie na barkach rodu Greengrass. W takim razie dołożymy dodatkowe dwa tysiące na rzecz całej odbudowy, ale potem, jeżeli będzie potrzeba, poprosimy o obecność robotników przy innych odbudowach. Oczywiście, wypłacalne za ich dzień pracy. – Spojrzała na mężczyznę który wydawał się decydujący. Sama oczekiwała, niemal z biciem serca, ale ostatecznie jej dłoń została uściśnięta w ramach porozumienia.
- Zgoda, w takim razie tak właśnie zrobimy, ale wydatki na materiały będą monitorowane. Czy lady Greengrass zgadza się na takie warunki? – Gdyby Mare była pochłonięta inną rozmową, Thalia była gotowa streścić wszystko co potrzebne.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 13 +2
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0 +1
TRANSMUTACJA : 5 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Dolina Downs Bank [odnośnik]12.03.22 16:50
— Zakładam, że lady Greengrass niewiele zna się na budowie, nie wiem jak pan, ale z czystej przyzwoitości powiem, że czas jest dla nas zawsze kwestią kluczową — gdyby nie ton, jakim powiedziane zostały te słowa, mogłoby się wydawać, że przewodniczący ich małej delegacji pragnął mocno spatronizować swoich rozmówców. Jednakże pewna łagodność głosu, wraz z szerokim uśmiechem sprawiała, że uwaga ta mogła być równie dobrze odebrana wyłącznie jako swego rodzaju pouczenie i wskazówka na przyszłość. Zarówno mężczyzna jak i Mare przysłuchiwali się wszystkiemu, co mówił Roley i zdawało się, że szczególnie propozycja ochrony szlaków handlowych i dogadania się co do transportu drogą morską zafascynowała budowniczych do tego stopnia, że ich przewodniczący klasnął głośno w ręce, które zatarł za chwilę.
— Toż to wspaniała wiadomość — oznajmił energicznie, po czym podniósł wzrok na Mare i w jednej chwili wychylił tułów do przodu, ściszając nieco głos — To prawda, milady? Nie żart? — dopytywał, zerkając ukradkiem na Roleya, choć wydawało się, jakby ten jeden fragment rozmowy chciał zachować wyłącznie pomiędzy sobą a Mare.
Arystokratka w tym samym czasie poczuła się tak, jakby pewien ciężar zsunął się z jej ramion, pozwalając wreszcie — po raz pierwszy od chwili, w której pojawiła się w Dolinie Downs Bank — odetchnąć z pewnym specyficznym rodzajem ulgi. Nie spodziewała się tak dobrej energii, takiego zapału. Gotowa była przecież przekonywać tych ludzi do ciężkiej pracy, na co wskazywała jej wcześniejsza rozmowa z Wellersem oraz gotowość prowadzenia naprawdę wymagających negocjacji. Tymczasem wydawało się, że okoliczni budowniczy niemal rwali się do pracy, a to, że jeszcze się za nią nie zabrali, wynikało przede wszystkim z niepewności, jaką na to miejsce zrzucili Rycerze Walpurgii. Nie dziwiła im się i nie oceniała. Przede wszystkim musieli dbać o własne bezpieczeństwo, tak fizyczne jak i ekonomiczne, dopiero później przychodził czas na inicjatywę własną. Teraz gdy Roley i Mare przychodzili do nich nie tylko z prośbą, ale wskazywali również, jakie kroki podjęli, by ułatwić im całe przedsięwzięcie, sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Dawali nie tylko rozwiązania konkretnych problemów, ale impuls do szerzenia nadziei.
— To nie żart, proszę pana. Ród Greengrass i rodzina Wellers znajdują się w pozytywnych stosunkach i jestem przekonana, że również za wstawiennictwem pana Roleya — tutaj pozwoliła sobie przenieść wzrok na stojącego niedaleko Wellersa — Dojdziemy do porozumienia satysfakcjonującego wszystkie strony. Także państwa. Działamy bowiem przede wszystkim dla wspólnego dobra, nie dla napchania własnych kieszeni i chciałabym, byśmy znajdowali się w tym samym punkcie zrozumienia.
Gdy ponownie zwróciła się do budowniczych, odpowiedziało jej kilka skinień głowami w zgodzie. Trzy dokładniej, po jednej od każdego z budowniczych.
Pozwoliła Roleyowi na prowadzenie dalszej części negocjacji, przysłuchując się uważnie wymianie zdań. Natrafili bowiem na pierwszy punkt sporny, jej serce przecięte zostało przez niepewność. Choć spodziewała się takiego obrotu sytuacji, początkowa przychylność budowniczych dawała jej nadzieję na raczej bezbolesne przejście obok kwestii finansowych. Na całe szczęście pan Wellers wybrnął z dołka dość sprawnie, a pomysł, jaki przedstawił był do zaakceptowania i wdrożenia w plany przyszłego rozwoju bezpieczeństwa hrabstwa. Ludzie, którzy potracili swe domy, potrzebowali pracy, by zachować godność. Część z nich odnajdzie ją właśnie tutaj, w Dolinie Downs Bank.
— Oczekuję skrupulatnego prowadzenia ksiąg rachunkowych, panowie — odezwała się wreszcie, czujne spojrzenie zatrzymując na twarzy wszystkich mężczyzn. — To na ich podstawie będą wypłacane wszystkie honoraria, a budowy będą odbierane w etapach. Jeżeli przystają panowie na takie warunki, w imieniu rodu Greengrass uważam umowę za zawartą i oczekuję przystąpienia do pracy od jutrzejszego poranka.
— Oczywiście, milady. Z największą starannością. Będzie chciała milady otrzymywać od nas raporty z zakupu materiałów, czy wyłącznie księgi? No i jeszcze czy przybędzie milady do nas się z nimi zapoznać, czy możemy wysłać kogo do Derby? — ostatnie pytania zwiastowały zbliżającą się zgodę. Mare zamierzała więc doprowadzić rozmowę do końca i rozwiać ostatki wątpliwości.
— Jeżeli nie jest to dla panów zbyt duże przeciążenie, proszę o takie raporty raz na miesiąc i bezpośrednio przed oddaniem każdego etapu budowy. Będę doglądać postępów osobiście, więc w trakcie wizyt zapoznam się z księgami.
— W takim razie przystępujemy do budowy. Od jutra rana.

| z/t x2


But I got my fingers laced together
and I made a little prison
And I'm locking up everyone
who ever laid a finger on me
Mare Greengrass
Zawód : Arystokratka, mecenas nauki
Wiek : 26/27 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
it takes grace
to remain kind
in cruel situations
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Ab imo pectore
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10169-mare-catherine-greengrass#308845 https://www.morsmordre.net/t10364-unda#313340 https://www.morsmordre.net/t10371-przyplywy-i-odplywy#313497 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10850-szuflada-m-greengrass#330582 https://www.morsmordre.net/t10365-m-greengrass#313341
Re: Dolina Downs Bank [odnośnik]13.03.22 14:35
| 19.01.

Nie wiedział w sumie jak do końca to wyszło, że i on tu do pracy zaproszony został, ale był wdzięczny, że ktoś o nim pomyślał. Wiedział dobrze co tam się na ziemiach porobiło, więc jeśli tylko była taka szansa, a ktoś go za potrzebnego uznał, albo że przynajmniej nada się do pomocy, to nie pozostało mu nic jak zjawić się na miejscu i faktycznie zrobić to co w jego mocy. Potrafił sobie wyobrazić co ci wszyscy ludzie czuli, choć jego dom nie przemienił się w zgliszcza, jak poniektórych. On po prostu uciec z niego musiał, bo tam gdzie się wychował nie było już bezpiecznie ani dla niego, ani dla jego rodziny. Ale Silly taki na przykład też dom stracił. Widział na własne oczy jaki był załamany tym faktem, jak wiele go to kosztowało.
Pracował przy budowach już wielokrotnie, samego fachu dopiero się uczył, ale nieskromnie stwierdziłby, że nie szło mu to nawet najgorzej. O ile liczyć czegoś poważniejszego nie trzeba było, ale od planowania to ktoś inny zawsze był. Lubił wysiłek fizyczny, ból mięśni po całym dniu pracy, a przede wszystkim satysfakcje jaką to wszystko dawało. Stworzenie czegoś. Uczył się też i magicznego budownictwa, bo nie wszystko dało się zrobić jednak bez magii. Znaczy, dało się, ale do tego potrzebowaliby jakiegoś bardziej fachowego sprzętu, a o taki łatwo nie było. No i nie każdy z kim pracował umiał tak po mugolsku pracować.
W Dolinie zjawił się z samiusieńkiego rana. Jego pierwszy dzień pracy. Wymienił kilka silnych uścisków dłoni, odpowiedział na pytania co robić potrafił i przy czym wcześniej pracował, przydzielono go do pięcioosobowej, no teraz z nim to sześcioosobowej, grupki i mógł już się zabierać za robotę. Szybko, bo zaledwie po kilku sekundach od poznania mężczyzn, przypięto mu łatkę "Młody". Chciałby się na to denerwować, ale no raczej wiedział skąd to się brało. Pozostało mu więc się cieszyć z faktu, że będzie mu dane czegoś się nauczyć od starszych, bardziej doświadczonych osób. No i pomóc, bo przecież o to właśnie tutaj chodziło. Nie dość, że wioska miała zostać pomału odbudowywana dla mieszkańców, to miało to być też miejsce dla uciekinierów. Wszystko co potrzebne było im do budowy zostało już dostarczone, a i z tego co się zdążył dowiedzieć miało być tego więcej. Lordowie tych ziem naprawdę zadbali o wszystko. Dobrze było wiedzieć, że wszyscy ci ludzie nie zostali pozostawieni sami sobie, że ktoś o nich dbał. Strasznie jest tak nie wiedzieć co przyniesie jutro, zastanawiać się gdzie tu się podziać z rodziną, stracić wszystko z dnia na dzień.
Z tego co wiedział już od dwunastego stycznia praca tu wrzała, a wciągu zaledwie tygodnia mnóstwo pracy zostało już zrobione. Kolej znów działa, miasteczko odgruzowano i wyczyszczono, a i pierwsze domy były już stawiane. Dużo tu ludzi było. Fachowcy, ci co mieli nieco pojęcia o budownictwie, czyli tacy jak on oraz ochotnicy, mieszkańcy, którzy chcieli pomóc przy odbudowie ich własnych domów. Nie dziwota, że wszystko tak sprawnie szło. Zakasał rękawy i sam się wziął za robotę. Ruszył za mężczyznami, aby dojść do miejsca, gdzie wylane były wyłącznie fundamenty. Będą stawiać całą konstrukcje. Najpierw ściany, później dach. Wszyscy wzięli się za murowanie ścian sprawnie dzieląc się, kto ogarnia jaką część domu. Początek był najtrudniejszy. Zaczynało się od narożników, a wszystko trzeba było dokładnie pomierzyć, bo jeśli tu się błąd popełniło to wszystko na marne. Dlatego właśnie fachowcy byli potrzebni. Aidan nie miał jeszcze ani wiedzy, ani wprawy, by mieć pewność, że wykona wszystko bezbłędnie, dlatego zajął się w tym czasie mieszaniem zaprawy i przenoszeniem pustaków. Chwile to wszystko trwało bo z obliczeniami nie można było się spieszyć, ale gdy te zostały już wykonane to szło im jak z płatka. Przy pomocy zaklęć układali pustaki na miejsce. Zupełnie jak klocki. Z taką różnicą, że te się "kleiło". Taki dom postawią, że żaden wilk to chuchać i dmuchać przyjdzie go nie ruszy. Ściany rosły w oczach. Wolniej im szło tylko w miejscach gdzie miały być wstawiane okna, bo tam dodatkowo umieszczali zbrojenia. Nim się jednak obejrzał wszystkie cztery ściany już stały. Pozwolili sobie na chwilę przerwy przysiadając na leżących w środku pustakach, aby po może piętnastu minutach znów wrócić do pracy. Nikt nie był jeszcze zmęczony. Nie gdy magia wykonywała za nich dużą część pracy. Dom nie miał drugiego poziomu, więc o tyle łatwiej, że schody nie były potrzebne. Podzielili się na pół. Jedna połowa miała zająć się stropem, konstrukcji dachowej i kominka, co do łatwych nie należało, a i sporo czasu zabierze, druga grupa zaś miała zająć się montażem stolarskim. W skrócie plan na dziś był taki, aby doprowadzić dom do stanu surowego zamkniętego. Dziś pogoda była chłodna, ale niebo bezchmurne, jutro jednak już mogłoby im się tak nie poszczęścić.
Zdziwił się niemało słysząc, że chcieli go na dachu. Pomagał przy nim może z dwa razy, więc była to świetna okazja do nauki czegoś nowego. Pierwsze co to zajęli się rozłożeniem rusztowania z desek wzdłuż ściany, co by to mogli w ogóle pracować na wysokościach. Uważać musieli, bo oczywiście żadnych zabezpieczeń nie mieli, ale jak się patrzyło po czym się chodziło, to naprawdę umiejętnym trzeba było być by spaść. No a że Aidan do takich należy to stracił grunt pod stopami raz na swoje dwa razy. Ale dziś miało być inaczej! Wraz z pozostałymi wspiął się na rusztowanie, aby za pomocą zaklęć przetransportować i umieścić na górze drewniane belki stropowe. Osadzali je po kolei, najpierw te główne, później obwodowe, a na końcu rozdzielcze, co by struktura była stabilna. Po takiej konstrukcji można było już się spokojnie poruszać i przystąpić do zalania, zaszalowania i stemplowania stropu. Zszedł na dół, aby umieszać beton, a w tym czasie reszta rozmieściła stalowe pręty, które miały pełnić funkcje wzmocnienia. Wchodząc i schodząc tak kilkukrotnie z rusztowania przynosił beton na górę, aby mężczyźni mogli zalać pręty betonem i zaszalować strop deskami, które również i on dostarczył. Gdy reszta zajmowała się szalowaniem on przeszedł do stemplowania podpierając drewnianymi belkami, które pełnić miały tymczasową funkcję filarów, ciężar stropu dopóki ten nie będzie w pełni gotowy. Gdy skończyli wszyscy udali się na drugą przerwę, aby zjeść ciepłą zupę przygotowaną przez kilka kobiet, które rozdawały ją w blaszanych kubkach robotnikom. Chwilę spędzili też na rozmowę. Opowiadali o swych rodzinach, o tym co się tu i w całym hrabstwie wydarzyło, czasami nie zważając na cenzuralność wypowiadanych przez siebie słów pod adresem fałszywego Ministerstwa i śmierciożerców. Po odpoczynku znów wrócili do pracy pierwsze co robiąc to rzucając zaklęcie na beton, aby ten praktycznie momentalnie mógł zastygnąć. Pozwolono mu samodzielnie wymurować komin, gdy reszta zajmowała się pomiarami pokrycia dachowego. Dół komina wykonał ręcznie murując, aby móc lepiej widzieć co robi. W końcu tym razem sam musiał wszystko skrzętnie pomierzyć. Przy górnej części komina jednak wspomógł już się magią pilnując, aby przypadkiem nie zgubić poziomu. Naprawdę się przykładał. Nie chciał robić fuszerki, tym bardziej, że w końcu robił to dla kogoś. Chciał, żeby ten ktoś był zadowolony, no i żeby mężczyźni, z którymi dziś pracował i miał pracować w najbliższym czasie też byli usatysfakcjonowani z jego pracy. Na koniec zajął się przetransportowaniem bliżej domu drzewa przywiezionego z tartaku. Było ono już odpowiednio przygotowane pod tworzenie konstrukcji dachu, czym zajęli się w następnej kolejności. Na tym zeszło im sporo czasu. Deski ułożone były gęsto, musieli je ze sobą zbić, tworząc trwałą konstrukcje, szkielet, na który jutro pokryją. Jutro też zajmą się tynkami, a później będą już mogli przejść do środka. Dom jednak już stał, a przynajmniej cały jego szkielet i to co było najtrudniejsze do zrobienia. Gdyby nie magia w życiu by im to tak szybko nie poszło, ale dzięki temu mogli odbudować całe miasteczko w nie tak długim czasie. Zmęczony, ale dumny z siebie spoglądnął za siebie wsiadając na miotłę nie mogąc się doczekać efektu końcowego i wyobrażając sobie szczęśliwą rodzinę, która się do tego domu wprowadzi.

| zt/1271 słów


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 8 +2
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Dolina Downs Bank
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach