Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Wioska Flash
AutorWiadomość
Wioska Flash [odnośnik]17.09.21 11:56
First topic message reminder :

Wioska Flash

Wioska Flash to najwyżej położona wioska w Wielkiej Brytanii, górująca nad okolicą z wysokości 463 metrów nad poziomem morza. Choć co jakiś czas pojawiają się głosy o tym, że to inna wioska powinna nosić ów tytuł, za każdym razem okazuje się, że włodarze Flash nie kłamią - najdłuższą historię ma rywalizacja z wioską Wanlockhead w Szkocji. Niegdyś ośrodek wytwórczy, ze szczególnym uwzględnieniem kowalstwa i jubilerstwa, pod koniec XIX wieku zyskał złą sławę przez organizację nielegalnych walk kogutów oraz fałszowania pieniędzy. Proceder został ukrócony dzięki porozumieniu mugolskich włodarzy znanych jako Trzy Głowy Shire krótko przed wybuchem mugolskiej I Wojny Światowej. Dziś wioska jest miejscem wyjątkowo sennym, zamieszkanym przez mieszaną, czarodziejsko-mugolską społeczność.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wioska Flash  - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wioska Flash [odnośnik]10.03.22 22:32
Hałasy i krzyki docierały zewsząd, dom na nowo się budził przez strażnika, który podniósł alarm. Wszystko mogło skończyć się o wiele łatwiej i o wiele szybciej, jednak nie dane im było dokończyć wszystkich spraw po cichu - ale byli na to gotowi. W końcu nie mogli pozwolić, aby nadzieja o tym, że zakradali się do domu, który nie byłby przygotowany na potencjalny atak, przysłoniła im trzeźwą oceną sytuacji i doprowadziła do niedoceniania ludzi odpowiedzialnych za wojnę. Nie mogli pozwolić sobie na takie błędy - a z doświadczeniem ludzi walczących w tej wojnie od samego początku mogli być bardziej niż pewni, że podobne niedopatrzenie nie będzie miało miejsca.
- Wycofujemy - potwierdził krótko, nie w rozkazie, a w chęci wyrażenia, że oboje mieli ten sam zamiar. I mimo pierwszego oporu i powolnie stawianych kroków, w końcu uzyskali potwierdzenie, którego potrzebowali o tym, że ich towarzystwu udało zabezpieczyć się, miał nadzieję że bez większych komplikacji dla nich, cel dla którego pojawili się tutaj w pierwszym miejscu.
Mogli się odwrócić już zupełnie w pełni. Słyszał jak Percival wezwał Wichroskrzydłego do nich, więc w tym czasie jeszcze przed opuszczeniem domu, Elroy wycelował ponownie w korytarz dla odcięcia wrogich im czarodziejom.
- Pavor veneno - wymówił, a choć zaklęcie wyraźnie się nie powiodło, wcale nie było czasu na kolejne poprawki, bo jego kroki już poprowadziły go poza obszar domu. Dostrzegli wkrótce nie tylko wierzchowca należącego do Percivala, ale również i jedną z mioteł, którą mogli się domyślić że wezwał Fox lub Josephine. Nie musieli jednak temu poświęcać większej myśli, powinni skupić się na powrocie do Derby, tym razem z człowiekiem, który był jednym z odpowiedzialnych za to, co wydarzyło się na ich ziemiach. Mieli człowieka, który miał okazać się przykładem, jak będą traktowani zdrajcy.
W ciemnościach błyski oddalonych świateł były doskonale widoczne, ale były również jasnym sygnałem, że mieli rację chcąc zachować bezpieczeństwo - nigdy nie mogli lekceważyć przeciwnika czy sytuacji, w których się znajdywali z nimi.
Kiedy Wichroskrzydły pojawił się w ich zasięgu wzroku, skierował się zaraz za Percivalem. On osobiście nie miał ogromnego doświadczenia w jeździectwie - nie była to umiejętność, na której skupiałby się kiedykolwiek w swoim życiu i choć w tym momencie czułby się o wiele pewniej na miotle, widział że nie było na to czasu, a hipogryf mógł zapewnić im szybką drogę ucieczki. I element, którego pozostali mogli się nie spodziewać.




Hope's not gone
Elroy Greengrass
Zawód : Smokolog w Peak District
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I won't talk myself up, I don't need to pretend
You won't see me coming 'til it's too late again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10916-elroy-greengrass#332716 https://www.morsmordre.net/t10962-obsydian#334127 https://www.morsmordre.net/t10970-elroy-greengrass#334429 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10963-skrytka-bankowa-2372 https://www.morsmordre.net/t10961-elroy-greengrass#334126
Re: Wioska Flash [odnośnik]12.03.22 20:21
Pajęcza, utkana z magii sieć, przecięła powietrze, oplatając się szczelnie wokół stojącego na schodach mężczyzny; mimo panującego w holu półmroku, Percival miał wrażenie, że dostrzegł na jego bladej, zaspanej twarzy zaskoczenie, dezorientację, strach; wyrwany z łóżka wyciem alarmu z pewnością jeszcze nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co się działo – a zaplątany w srebrzyste nici, zachwiał się i upadł, zsuwając się w dół o kilka niskich stopni. Obserwował go jeszcze przez sekundę, opuszczając różdżkę zaledwie o milimetry – nim jednak zdążyłby znaleźć się na zewnątrz, poruszenie na górnym poziomie po raz kolejny zwróciło jego uwagę. Szarpnął wiodącą ręką, odruchowo zatrzymując koniec różdżki na postaci, która wybiegła z korytarza, ale zanim na jego usta dotarłaby formująca się na języku inkantacja, zrozumiał, że patrzy na Foxa.
Mamy go.
Kiwnął głową, krótko, stanowczo, nie do końca pewien, czy udało mu się skrzyżować spojrzenia z przyjacielem – ale nie było to istotne; informacja była jasna, podobnie jak słowa potwierdzenia padające z ust Elroya; cofnął się, przechodząc przez próg, mijając nadal unieruchomionych wartowników, a później biegiem ruszając za dom – instynktownie przemieszczając się po pozostawionych przez nich wcześniej śladach, wiedząc, że od zarośli nie dzieliło ich już wiele. Gdzieś za sobą usłyszał ruch, kroki, szamotaninę, okrzyk; przestrzeń pomiędzy nim a Elroyem przecięła wiązka zaklęcia, uderzając w śnieg kilka metrów dalej. Rozsądek kazał mu się nie zatrzymywać – ale z drugiej strony nie miał zamiaru zignorować pościgu; walka w powietrzu mogła okazać się zdradziecka, wystarczyłaby jedna zbłąkana wiązka zaklęcia, by posłać miotłę z Felixem na ziemię – a chociaż nie miał w sobie współczucia dla młodego tchórza, to wiedział doskonale, że bardziej był im potrzebny żywy niż martwy.
Pavor veneno – wypowiedział pewnie, odwracając się na pięcie, podrywając różdżkę do góry – i przez jedno uderzenie bijącego szaleńczo serca obserwując, jak spod śniegu zaczyna wypływać gęsta mgła, jak kłębiące się opary wzbijają się w górę, wspinając po nogach i krążąc wzdłuż kostek; wstrzymał powietrze odruchowo, nie chcąc zbyt wcześnie poddać się zniechęceniu – po czym ruszył dalej, po drodze upewniając się, że Elroy znajduje się tuż obok. Wichroskrzydły wybiegł im na spotkanie w połowie drogi, jego widok wywołał roznoszącą się po ciele ulgę – ale nie pozwolił sobie jeszcze na rozluźnienie. Wyciągnął dłoń, żeby uspokajającym gestem pogładzić porastające szyję pióra, a później wprawnym ruchem wspiął się na grzbiet potężnego stworzenia. – Prędko – pospieszył swojego towarzysza, wychylając się i wyciągając rękę, żeby pomóc mu zająć miejsce z tyłu; czarodziej był silny, wprawiony w pracy ze smokami – wiedział, że sobie poradzi, gdy tylko więc znalazł się tuż za nim, dał hipogryfowi znak do odlotu. Rozłożyste skrzydła przecięły powietrze, ruszyli – najpierw wzdłuż ścieżki biegnącej wokół posiadłości, później odrywając się od ziemi, wyżej, dalej; rozejrzał się, starając się w mroku dostrzec sylwetki na miotłach, byli tam – lecieli kilkanaście metrów przed nimi, zgodnie z wcześniejszymi założeniami obierając kurs na Derbyshire. Pozwolił sobie na uśmiech, po raz pierwszy od dłuższego czasu oddychając spokojniej – i odwracając się jeszcze za siebie, żeby skierować wzrok w stronę ziemi. Wyczarowana mgła nadal się tam kłębiła, w szaroczarnych oparach nie widział już sylwetek; miał nadzieję, że oni również nie widzieli ich – a nawet jeśli, to że nim zdołają wydostać się spod działania zniechęcającej magii, to cała ich piątka znajdzie się poza zasięgiem ich różdżek.

| zt x4


but the blood on my hands
scares me to
death

Percival Blake
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 34
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?


OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Wioska Flash
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach