Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Spiżarnia
AutorWiadomość
Spiżarnia [odnośnik]27.04.22 12:42

Spiżarnia

Pomieszczenie znajdujące się tuż za kuchnią, w którym można odnaleźć umieszczane tam przez Thalię i Yvette zaopatrzenie.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Spiżarnia [odnośnik]27.04.22 13:09
Post z zaopatrzeniem na kwiecień - czerwiec 1958

Kod na zapasy:

Zapasy
Alkohol:
  • Bimber domowy, 1 butelka (1l)
  • Rum, 1 butelka (0,75l)

Napoje:
  • Herbata (40g)

Inne:
  • Migdały (100 g)
  • Olej rzepakowy (0,5l)
  • Tytoń niskiej jakości (100g)


Kwiecień
Mięso:
  • Gołąb świeży (1 sztuka)
  • Pasztet mięsny (0,5 kg)
  • Wołowina świeża (0,5 kg)

Ryby:
  • Leszcz wędzony, średni (1 sztuka)
  • Lin, świeży (1 sztuka)
  • Ramora świeża (2kg)
  • Tuńczyk (0,5 kg)

Nabiał:
  • Jaja (5 sztuk)
  • Maślanka (1l) + Maślanka (1l) = 2l
  • Mleko krowie (4x1l)

Pieczywo:
  • Bułeczki maślane (2 sztuki)
  • Chleb jasny pszenny (4 bochenki w trakcie miesiąca)
  • Chleb razowy (1 bochenek w trakcie miesiąca) + Chleb razowy (2 bochenki w trakcie miesiąca) = 3 bochenki w trakcie miesiąca
  • Drożdżówka z marmoladą (1 sztuka)

Kasze, ryże i makarony:
  • Kasza gryczana (2 kg)

Warzywa:
  • Brokuł (1 główka)
  • Cebula (1 kg)
  • Fasola szparagowa (0,4 kg)
  • Groch (1 kg)
  • Pomidor (2 sztuki)
  • Szczaw (300 g)

Owoce:
  • Truskawki (300 g)

Alkohol:
  • Spirytus (1l) + Spirytus (1l) = 2l

Inne:
  • Czekolada mleczna (100 g)
  • Herbata czarna (200 g)
  • Słonecznik (1 główka)
  • Słonina (100 g)
  • Tytoń niskiej jakości (100 g)


Posty z wykorzystaniem
-

Zapasy
-

Maj
Mięso:
  • Cielęcina, świeża (0,4 kg)
  • Kura świeża (1 sztuka)
  • Szynka (300 g)
  • Zając świeży (1 sztuka)

Ryby:
  • Flądra (1 sztuka)
  • Kawior (200 g)
  • Okoń, wędzony (1 sztuka)
  • Okoń, świeży (2 sztuki)

Nabiał:
  • Jaja (8 sztuk)
  • Mleko kozie (2x1l)
  • Śmietana (0,4 l)
  • Zsiadłe mleko (2x1l) + Zsiadłe mleko (2x1l) = 4l

Pieczywo:
  • Chleb jasny, pszenny (2 bochenki w trakcie miesiąca)
  • Chleb razowy (1 bochenek w trakcie miesiąca)

Kasze i makarony:
  • Kasza manna (1 kg)
  • Kasza gryczana (2 kg)

Warzywa:
  • Buraki (0,8kg)
  • Czosnek (cztery główki)
  • Pietruszka, korzeń (1kg)
  • Marchew (0,8 kg)
  • Papryka (3 sztuki)
  • Rzepa (1kg)

Owoce:
  • Banany (2 sztuki)
  • Brzoskwinie (3 sztuki)
  • Kiwi (2 sztuki)

Alkohol:
  • Czarne Ale, 3 butelki (0,5l)
  • Porter Starego Sue 2 butelki (0,5l)
  • Spirytus (1l)

Inne:
  • Cukier (1kg)
  • Czekolada mleczna (100g)
  • Mąka pszenna (1kg)


Posty z wykorzystaniem
-

Zapasy
-

Czerwiec
Mięso:
  • Gołąb świeży (1 sztuka)
  • Kura świeża (1 sztuka)
  • Wieprzowina świeża (0,5kg)

Ryby:
  • Leszcz, świeży (1 średnia sztuka)
  • Okoń, wędzony (1 sztuka)
  • Sola zwyczajna, wędzona (1 sztuka)

Nabiał:
  • Jaja (8 sztuk)
  • Masło (2x0,4kg)
  • Mleko krowie (2x1l)

Pieczywo:
  • Bagietka (2 sztuki)
  • Bułka tarta w słoju (1kg)
  • Chleb razowy (1 bochenek w trakcie miesiąca) + Chleb razowy (3 bochenki w trakcie miesiąca) = 4 bochenki
  • Chleb suchy, stary (4 bochenki w trakcie miesiąca)

Kasze i makarony:
  • Kasza jęczmienna (2kg)
  • Kasza manna (0,5kg)
  • Ryż (1kg)

Warzywa:
  • Cebula (1kg)
  • Fasola biała (0,5kg)
  • Kapusta (1 główka)
  • Rabarbar (0,5kg)
  • Rzodkiew (2kg)
  • Ziemniaki (4kg)

Owoce:
  • Cytryna (2 sztuki)

Alkohol:
  • Spirytus (1l)

Inne:
  • Cukier (2kg)
  • Czekolada mleczna (100g)
  • Drożdże (100g)
  • Herbatniki (10 sztuk)
  • Migdały (600g)
  • Orzech kokosowy (1 sztuka)
  • Smalec (0,5kg)


Posty z wykorzystaniem
-

Zapasy
-

[bylobrzydkobedzieladnie]


I show not your face but your heart's desire


Ostatnio zmieniony przez Ain Eingarp dnia 10.05.22 20:04, w całości zmieniany 1 raz
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Spiżarnia 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Spiżarnia [odnośnik]07.05.22 22:07
07 KWIETNIA

Ulewa trwała całą noc, ale nawet stukający o dachówki deszcz nie był w stanie ukołysać jej do snu na zbyt długo. Półwila odliczała w duchu uderzenia kropel, patrzyła na niezasłonięte okno, po którym w blasku księżyca ścigały się wodne ślady, jeden za drugim, drugi za pierwszym, zamotane w grze co chwila zmienianego zwycięzcy. Kiedy przestała myśleć, że to taniec? Szaleńczy i niespełniony w przezroczystej materii, ulotny, pełen emocji. Kiedy przestała we wszystkim dostrzegać taniec?
Eliksiry Yvette wyciszały ohydny cień koszmarów. Mary powracały rzadko, jeśli w ogóle, ale Celine wciąż nieufnie podchodziła do tego odzyskanego bezpieczeństwa, do poczucia szarości wypełniającej ją od środka każdej nocy, gdy zostawała sam na sam ze swoimi myślami. Ze wspomnieniami, żalami, tęsknotami. Wyobrażenia mimowolnie uciekały w kierunku tych, którzy nigdy więcej nie poczują kropel deszczu na policzkach; tych, którzy nigdy więcej nie wsłuchają się w symfonię płaczącej pogody. Ktoś mógłby opisać to jako złą pogodę, wręcz wściekłą, smagającą świat serpentynami błyskawic, jednak dla niej nawet te porywiste opady były po prostu oczyszczające. Jakby spływały po jej wnętrzu, po każdym kręgu kręgosłupa, obmywając kości z brudu, jakim przesiąkła w więziennej celi, z fantomowego odoru nie do zmycia - mimo długiego zalegania w wannie. Szorowania rąk, nóg, aż do czerwieni zirytowanej skóry. Jeszcze tylko kilka takich nocy: nocy pełnych deszczu, rwących strumieni, którymi chmury kropiły ziemię, przygotowując ją do wiosny; nocy szarych, ale spokojnych, tu i ówdzie przetykanych chwilami czujnych drzemek. Jeszcze tylko kilka, a może wreszcie będzie czysta.
Po co ci ta fałszywa nadzieja? Nigdy nie będziesz czysta, Celine.
Czerń opieszale odsłaniała z nieba swoją kotarę, ulegając bladej smudze wypranych żółci, pomarańczy i różu, kiedy materac łóżka Yvette ugiął się pod nowym ciężarem, tuż po litanii niemal bezgłośnych kroków i skrzypnięciu drzwi sypialni. Najpierw wsunęły się na niego kolana, a potem chuda, klęcząca sylwetka pochyliła się nad śpiącą domowniczką, żeby dłonią lekko dotknąć jej ramienia. W geście, nieoczekiwanym co prawda i możliwie niepokojącym, nie było żadnej agresji; tylko troskliwa próba zbudzenia jej jak najłagodniejszym sposobem. O tej porze nikt nie powinien jeszcze rozchylać powiek. Nikt, kto tylko mógł spać.
- Yv... Yv, musisz coś zobaczyć - szeptała Celine, wciąż ubrana w długą, kremową koszulę nocną, z długimi włosami splecionymi w warkocz, gdzieniegdzie nadwyrężony godzinami obracania się na łóżku; pod oczyma teraz wpatrzonymi w twarz starszej kuzynki malował się mizerny ślad muśnięcia purpurą, spała mało, z trudem, ale jakkolwiek. To dobrze. - Wstań, proszę, potem dośpisz - obiecała miękko. W melodii głosu wciąż czaiła się pewna chrapliwość, pozostałość po Tower, gdzie piła właściwie tyle co kot napłakał, ale dobroć Doe i życzliwość Syreniej Laguny, życzliwość Baudelaire, regenerowały jej ciało. Obecność ludzi, którym ufała i których kochała z kolei regenerowały duszę. Tę ciężej było wyleczyć. Nadżerki naruszyły delikatną konstrukcję, doprowadziły do tego, że osobowość Celine chwiała się na włosku i trudno było powiedzieć, czy z kokonu, w jakim się znalazła coś jeszcze się wykluje, czy może ten uschnie w blasku słońca nadchodzących wiosennych dni. Tutaj, teraz - jeszcze nie pozwalała sobie na nadzieję. Plany nie wybiegały ponad obecny dzień. Dzień, który mogła spędzić u boku Yvette, jeśli ta tylko będzie mieć czas; uzdrowicielka wyglądała tak samo pięknie, jak wtedy, gdy widziała ją po raz ostatni, nie, wyglądała piękniej, ale nie dzięki miłości nowego wybranka serca. Thomas naprawdę kłamał.


idź, równiutko idź, tam mówią będzie raj,
a gdy zostaniesz tu na zawsze będziesz sam.
Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
the men of the village were kind to us, but the women of the village soon grew cold.
OPCM : 8
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: Spiżarnia [odnośnik]21.05.22 18:21
Od pojawienia się Celine w domku w Walii z łatwością pogrążała się w śnie pierwszy raz od lat przesypiając całe noce. Myśl o tym, że Celine była cała i bezpieczna, obok niej, była jak słodka kołysanka śpiewana przez matkę prosto do dziecięcego ucha. Wciąż się zamartwiała, teraz może jeszcze bardziej niż wcześniej, ale jednocześnie otulił ją też błogi, ciężki do opisania spokój. Zbawiennie nie śniła o niczym, o żadnej utraconej szansie, o żadnej zawiedzionej nią twarzy, o głosach, które szeptały, że to była jej wina. Momentami obawiała się, że może jawa miesza jej się ze snem, że w końcu straciła rozum. Wyciągała jednak dłoń i czuła miękkość jej włosów, gdy plotła z nich warkocz, ciepło jej ciała, gdy przygarniała ją do siebie w uścisku, słyszała jej głos, widziała ją na własne oczy, tą samą Celine, a równocześnie tak inną - skrzywdzoną przez los, potraktowaną okrutnie i niesprawiedliwie. Chciała spędzać z nią każdą chwilę chcąc nadrobić to co zostało im skradzione, chcąc zaoferować jej wszystko co miała - schronienie, dach nad głową, pożywienie, ubrania, swoje umiejętności, ale przede wszystkim serce. Bo to Celine skradła jej już lata temu. Żałowała. Tak bardzo żałowała, że wtedy nie podjęła innych decyzji, że nie naciskała bardziej, że nie pomogła tak jak powinna. Gdyby była tylko bardziej stanowcza może uchroniłaby Celine od tego co jej się przytrafiło. Nie mogła jednak cofnąć już czasu, a Merlin tylko sam wiedział, że skorzystałaby z takowej okazji wielokrotnie.
Nie usłyszała jej, ale przebudziła się czując nowy ciężar na materacu i zimną dłoń na swoim ramieniu. Choć serce zabiło w jej piersi jej kilka razy mocnej to wydawała się być nad wyraz spokojna. Nie zerwała się nagle, nie uchyliła ust w zdziwieniu, z jej gardła nie wyrwał się żaden dźwięk. Otworzyła oczy, którymi zamrugała kilkakrotnie odpychając od siebie rozespanie. - Celine? Co się stało? - Zapytała nasłuchując i rozglądając się po skrytym jeszcze w półmroku pomieszczeniu szukając czegoś alarmującego. Nic takiego jednak nie odnajdując swój wzrok przeniosła znów na postać górującej nad nią dziewczyny, na którą padała przygaszona feeria barw za oknem. Wyglądała jak wróżka. Piękna, choć smutna. Podciągnęła się na łóżku sprawiając, że ciążąca na niej kołdra opadła, a uwolnione od poduszki loki z poprzedniego dnia dumnie zaprezentowały się w swym nieładzie. Siadając dłoń uniosła do góry kładąc ją na policzku dziewczyny kciukiem gładząc pieszczotliwie napuchniętą od zmęczenia skórę pod oczami. Nie spała. Nie tyle ile powinna, nie na tyle by móc w pełni odpocząć. Eliksiry pomagały, ale nie były rozwiązaniem. Nie przed tym co czaiło się w głowie, nie przed wspomnieniami i gnębiącymi myślami. - O co chodzi, mon petit oiseau? - Zapytała widocznie zmartwiona poszukując w jasnych oczach odpowiedzi. Starała się. Była cierpliwa, nie naciskała. Chciała, aby czuła się komfortowo, ale jednocześnie, aby również doświadczyła wsparcia i troski, której nie uświadczyła od nikogo od wielu miesięcy. Nie minął jeszcze nawet tydzień od jej pojawienia się. Yvette wiedziała dobrze, że postępy będą powolne zarówno jeśli chodziło o ciało, jak i o umysł, a przede wszystkim duszę. Wierzyła jednak, że małymi kroczkami Celine powróci do pełni zdrowia, do pełni szczęścia, że znów na jej twarzy zawita promienny uśmiech, a nogi poniosą ją w tańcu.


It's a constant battleA war between remembering and forgetting because I don't like the memories that make me smile for
a second and cry for hours.

Yvette Baudelaire
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
There are so many wars
going on at night
so many hearts are fighting
to survive without light
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 30
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9187-yvette-baudelaire#278366 https://www.morsmordre.net/t9245-antares#281195 https://www.morsmordre.net/t9255-rece-ktore-leczo https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t9249-skrytka-bankowa-nr-2149 https://www.morsmordre.net/t9254-yvette-baudelaire#281466
Re: Spiżarnia [odnośnik]23.05.22 20:34
Uśmiechnęła się na widok budzącej się Yvette, na dźwięk jej łagodnego, spokojnego głosu, wręcz matczynego, bo choć dzieląca je różnica wieku wcale nie była przepaścią, Celine nauczyła się postrzegać kuzynkę właśnie w ten sposób. Widziała w niej figurę podobną Rain, jeszcze ważniejszą, bo mimo wszystko splecioną z nią jedną krwią, rozrzedzoną dalszym pokrewieństwem niż matka z córką - a jednak nie sposób było im odmówić charakterystycznej bliskości wychodzącej naprzód potrzebom ukrócenia samotności i przelania miłości w cudze naczynie. Od bardzo dawna widziała Baudelaire w ten sposób, nie przyznając się do tego głośno nawet przed sobą samą. Yv była dojrzalsza, zdecydowanie mądrzejsza, a los, który ją spotkał, nie zawsze był tak łaskawy, jakim być powinien; właściwie obszedł się z nią bardzo surowo. Niesprawiedliwie. Boleśnie wtłoczył w nią rozwagę. Gdyby tylko półwila częściej słuchała jej trzeźwym uchem...
Niestety nie umiała w pierwszym odruchu nie cofnąć głowy, kiedy opuszki palców miękko drasnęły policzek i sięgnęły cieni pod oczyma. Zdziczały kot niełatwo przyzwyczajał się do dotyku. Potrzebował czasu, targany instynktem i chęcią ucieczki, wszystkim tym, co w ułamku sekundy sprawiło, że Celine zachwiała się na materacu, spanikowana. Ale nie Yvette była osobą, której należało się bać - pomimo półmroku otulającego pomieszczenie, częściowo ukrywającego jej rysy i gamę spuszonych, nieco sterczących loków, jeszcze nietkniętych szczotką czy grzebieniem; nie sposób było jej nie poznać, kiedy zrozumienie przedarło się przez gęstniejącą mgłę lęków znaczących ją jak niewidzialne blizny.
W końcu to wystraszone kocię pochyliło się do przodu, powoli, nie tyle nieufnie, co ostrożnie, pozwoliwszy skórze na nowo poczuć skórę. Przystawiła policzek do jej dłoni. Ciepło Baudelaire miało w sobie magię zarażającą spokojem; i miało w sobie też dobro, które emanowało z każdego dotyku, stęsknione, pełne własnej ulgi i cierpliwości, dzięki której oswajała niepewnie stąpającą po świecie półwilę. Celine zawsze żałowała, że nie poznała swojej matki. Że to przez nią umarła, a potem do tego samego doprowadziła ojca, człowieka, który wychował ją samotnie. Ale myśl, że pani Lovegood mogła być taka jak Yvette, albo że w pewien sposób czuwała teraz nad nimi obiema, napawała łzawą nostalgią.
- Chodź - zachęciła cicho i podała jej dłoń, drugą przeczesując złote sprężyny pukli, niewielki ich kosmyk odgarnąwszy za ucho kobiety. Kiedy mijało pierwsze struchlenie potrafiła radzić sobie z awersją przed niespodziewanym dotykiem, najpierw był przecież elementem tańca z życiem, dopiero potem stał sposobem, w jaki poznawała świat londyńskiego aresztu i tym, co sprawiało przyjemność. - Wyjrzałam przez okno tylko na chwilę, ale było warto, Yv, och, tak bardzo było warto - wyznała z rumieńcem oblewającym policzki, po czym podniosła się z łóżka (trochę za szybko, zakręciło się jej w głowie, jednak prędko dopadła parapetu i oparła na nim ciężar ciała) i odciągnęła firanę na bok.
Na planie krajobrazu zaczęły już dominować czerwienie. Soczysty karmin zmieszany z tintą pomarańczy naznaczył niebo od linii horyzontu, a na samej górze, przy przejaskrawionych chmurach, wciąż dało się dojrzeć plamy ciemnego błękitu. Ale to nie one zwróciły uwagę Celine, nakłoniwszy żeby przerwała sen ukochanej kuzynki; tylko to, co działo się na skroplonej rosą trawie w pobliżu jeziora, przy kilku wysokich drzewach, których nazwy nawet nie znała.
- Wszystko budzi się do życia - półwila obwieściła z tchnieniem zachwytu i niedowierzania. Na polance widać było dorosłego, masywnego abraksana, dzikiego na pierwszy rzut oka, bo nie wyobrażała sobie, żeby uciekł komuś z towarzystwem - a tym towarzystwem było źrebię drepczące na długich, niepewnych kończynach, teraz trochę podobnych do jej własnych. Czy Yvette również miała być podobnie zachwycona wiosennym odrodzeniem? Barwionym głupią, ale wciąż istniejącą nadzieją; pokrzepiającą, ledwie dosłyszalną myślą, że może rzeczywiście będzie tak, jak w domu Bathildy mówił James? Nawet po najdłuższej nocy słońce w końcu musiało wdrapać się z powrotem do swojej podniebnej kołyski. Znów się uśmiechnęła, tym razem wyraźniej, obserwująca klacz nachylającą się nad taflą wody i źrebię skubiące pierwsze prawdziwe źdźbła jakiejkolwiek trawy - albo raczej ich poszukujące. Każdy był głodny, nawet tutaj, nawet teraz, na świecie szalała wojna, chociaż Celine jeszcze o nią nie spytała, zlękniona tego, co mogłaby usłyszeć; a wojna odciskała swoje piętno na ludziach tak jak surowa zima na magicznych stworzeniach. - Warto było je zobaczyć, prawda? - spytała prawie bezdźwięcznym szeptem, przez ściśnięte wzruszeniem (ale czy na pewno? może tęsknotą? żalem?) gardło.
Chciałaby wierzyć, że wszystko miało obudzić się do życia.


idź, równiutko idź, tam mówią będzie raj,
a gdy zostaniesz tu na zawsze będziesz sam.
Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
the men of the village were kind to us, but the women of the village soon grew cold.
OPCM : 8
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Spiżarnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach