Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Skrzydło zachodnie
AutorWiadomość
Skrzydło zachodnie [odnośnik]23.05.22 21:21

Skrzydło zachodnie

Zachodnie skrzydło pałacu nie jest często odwiedzane przez gości — a przynajmniej nie przez tych, którzy zatrzymują się tu na krótko. Nie jest to jednak mniej reprezentatywna część budynku, a wręcz przeciwnie. Z uwagi na fakt, że nie jest to szczególnie uczęszczane miejsce, właśnie tam zdecydowano się na ulokowanie cenniejszych dzieł sztuki, niedostępnych dla zwykłych gości Pałacu. Sufit i ściany zachodniego skrzydła częściowo pokryte są freskami, których styl nawiązuje do tych możliwych do oglądania w hallu, lecz to obrazy, emanujące szczególną aurą zachęcającą do tak bliskiego obcowania ze sztuką, jak to tylko możliwe, stanowią powód, dla którego powinno się odwiedzić to miejsce.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skrzydło zachodnie Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]23.05.22 21:57
Drzwi do skrzydła zachodniego pozostają zamknięte...

Wrota otworzą się wraz z rozpoczęciem zabawy w parach. Szczegóły wkrótce!



I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Skrzydło zachodnie 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]03.06.22 21:19
Kilka godzin po ceremonii goście mogli przejść do zamkniętego dotychczas zachodniego skrzydła Pałacu Zimowego. Na potrzeby uroczystości, ta część budynku — zwykle eksponująca dzieła sztuki zgromadzone przez właścicieli — została fantastycznym labiryntem iluzji, transmutowanym przez organizatorów i wedle scenariusza ułożonego przez Corneliusa Sallow z pomocą (entuzjastycznie zgadzającej się na pomysły narzeczonego) Valerie. W długim korytarzu lśniło dziesięć złotych ram obrazów, ale faktura malunków zdawała się dziwnie szklista — tak, jakby wcale nie były farbą olejną i płótnem, a szybą i przejściem do innego świata.
Mistrz Ceremonii poprowadził Was pod jeden z portretów, zawieszony na końcu korytarza. Obraz przedstawiał brodatego druida o jadowicie zielonym spojrzeniu i został sprowadzony do zamku z Sallow Coppice, rodzinnego domu pana młodego. Portret został namalowany z wyobraźni, w szesnastym wieku i za czasów świetności rodziny, którą musiało być wtedy stać na znamienitego malarza — kolory były żywe, laserunek mistrzowski, a światłocień idealnie imitował styl mistrzów włoskiego baroku. Na ramie był wygrawerowany podpis “Sealh, strażnik duchów i historii”.
— Szanowni Goście! — zagrzmiał nagle Sealh, niskim i donośnym głosem. Nikt nie namalował nigdy jego prawdziwego portretu, obecna podobizna była jedynie rezultatem wyobraźni artysty i Sallowów i została ożywiona dzięki magii, ale druid wciąż brzmiał charyzmatycznie. — Dzisiaj czeka was możliwość zanurzenia się w innym świecie — każda z ram prowadzi do wnętrza obrazu, w którym będziecie mogli doświadczyć niezwykle realistycznych iluzji i na własnej skórze przeżyć najbardziej doniosłe momenty z historii czarodziejskiego świata. — w istocie, każdy obraz był w teorii oparty na prawdziwej historii, ale niekoniecznie były one prawdziwe. Goście wprawni w historię magii (poziom II i wyżej) będą mogli zorientować się, że Cornelius zmienił nieco pewne narracje, aby nadać zabawie propagandowego wydźwięku — za sprawą potężnej magii wciąż będziecie się jednak dobrze bawić, a po fakcie umkną Wam detale zmienionych historii i pozostanie jedynie przekonanie, że w podręcznikach czytaliście coś innego.
— W każdym obrazie czeka na Was wyzwanie — historia magii, choć pełna uniesień, nie obyła się bez błędów. Jak wyglądałby świat, gdybyście mogli wpłynąć na bieg historii albo dworskich intryg? Jak będzie wyglądał nasz świat gdy zwyciężymy wojnę? Jak wasze decyzje mogą wpłynąć na otaczającą was rzeczywistość? — uniósł dumnie podbródek, omiatając zgromadzonych wyzywającym spojrzeniem. Choć większość przyjaciół Pary Młodej była tutaj zaproszona z okazji na wysiłek wojenny, w Waszej grupie znajdowali się też przedstawiciele lokalnych elit ze Shropshire oraz wysoko postawieni urzędnicy Ministerstwa Magii. Nie każdy z nich był zaangażowany w wojnę całym sercem, a projektant iluzji chciał chyba rozbudzić ich polityczne ambicje. — Para, która najskuteczniej naprawi każdą z iluzji, wygra dzisiejszy cykl wyzwań — a choć niektóre sceny mogą wydawać się straszne i emocjonalne, pamiętajcie, że realizm iluzji w żaden sposób nie grozi Waszemu zdrowiu. Wszak czyżby było życie bez odrobiny adrenaliny? — Sealh uśmiechnął się zachęcająco, choć jego spojrzenie pozostało drapieżne. Goście, którzy lepiej znali Corneliusa mogli zorientować się, że Sealh przemawia w bardzo podobny sposób i uśmiecha się niemalże identycznie. — Niech nie zwiedzie Was fakt, że to tylko iluzje — dzisiaj czeka Was tylko zabawa, ale legendarny czarodziej MacDuff, wspierany przez angielskie rody i Averych, pokonał szkockiego tyrana Macbetha dzięki potężnej iluzji, która poruszyła cały las Birnam. Zgadnijcie, kto ją wyczarował? — uśmiechnął się szeroko. Choć Sallow pomagający MacDuffowi był jedynie legendą i nie zachowały się na ten temat historyczne źródła, to rodzina uwielbiała się chwalić tą historią.
— Jeśli jesteście gotowi… wybierzcie jedną z ram i przygotujcie się na niezapomniane wrażenia. — zakończył Sealh, gestem zachęcając, abyście ustawili się przed obrazami. W międzyczasie Mistrz Ceremonii lustrował zgromadzonych wzrokiem, by upewnić się, czy każdy przyszedł z osobą towarzyszącą. Widząc samotnego lorda Burke, od razu spojrzał na Amelię i Septimusa. Bardzo dyskretnie doprowadził do spotkania trójki, uznając, że w szczególności temperament panny Eberhart musiał dobrze pasować do stylu, w jakim nosił się lord Burke.

| Zasady zabawy

Instrukcje do kolejki nr 1
1. Zabawa odbywa się w parach — jedynym wyjątkiem jest grupa Amelia—Septimus—Edgar, Zaznaczcie w dopisku pod postem, kto towarzyszy wam w zabawie.
2. Jedna osoba z pary/grupy rzuca w tym poście k10 na wybór obrazu.
3. W kolejce nr 2 wejdziecie do “swoich” obrazów i otrzymacie dalsze informacje na ich temat. Jeśli dwie pary wylosują ten sam obraz, nie będą się widzieć — iluzje skutecznie oddzielają od siebie gości barierami niewidzialności.
4. Każda tura trwać będzie 72h.

Instrukcje do dalszej części zabawy (do Waszej wiadomości, rozjaśnią się po zakończeniu kolejki gdy przeczytacie opisy zadań):
1. W każdej kolejce jedna osoba z pary będzie rzucać kością k10 na wybór kolejnego obrazu — powinniście wykonać ten rzut w poście.
2. Za każdy poziom wiedzy o sztuce dolicza się +5 do rzutu kością do każdego zadania. Bonusu będą pilnować organizatorzy.
3. W każdym zadaniu postaci muszą jakoś ustabilizować (sukces) lub zdestabilizować (porażka) iluzję i na tej podstawie otrzymają punkty. W każdym z Waszych zadań będzie nakreślone, co powinniście zrobić i na jaką biegłość/czar rzucić. Aby urozmaicić rozgrywkę, rzut na powodzenia zadania i osiągnięcie ST powinniście wykonać w szafce zniknięć, zalinkować go i odegrać w poście czy osiągacie sukces lub porażkę. Rzuty postaci nie sumują się — w przypadku porażki pierwszej postaci z pary, druga postać ma szansę jej “pomóc” jeśli osiągnie wymagany wynik. W przypadku sukcesu pierwszej postaci z pary druga postać może fabularnie przyjąć, że wszystko idzie po Waszej myśli i wspierać partnera w jego działaniach. W przypadku porażki obydwu postaci odegracie fabularnie trudności. Zachęcamy, by dla urozmaicenia wymieniać się czasem kolejnością pisania postów w zależności od sytuacji/biegłości. Ostateczne konsekwencje Waszego sukcesu/niepowodzenia nakreślą organizatorzy, ale opis obrazu pomoże Wam wczuć się w klimat.
W każdej scenie (poza jedną, wyjątkową) będzie można rzucić na jedną lub więcej biegłości — postaci wybierają jedną (z puli wymienionych w instrukcji). Każda postać może wybrać inną! Np. postać #1 może próbuje wygrać za pomocą numerologii, a w razie niepowodzenia postać #2 może wesprzeć ją za pomocą kokieterii.
4. Punktacja zależy od sukcesów/niepowodzeń, ale pamiętajcie, że kreatywność fabularna może procentować w przypadku niepowodzeń w rzutach kostką — organizatorzy mogą okazjonalnie przyznać dodatkowe punkty za wyjątkowo skuteczne lub kreatywne fabularne podejście do każdego scenariusza. Punktacja zacznie się pojawiać po drugiej kolejce.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Skrzydło zachodnie 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]05.06.22 10:32
Skrzydło zachodnie powitało ich chłodnym, ale przyjemnym spokojem, doskonale równoważącym dotychczasowe krotochwile wesela. Zniknął gwar rozmów, dźwięki muzyki zagubiły się w zakamarkach korytarzy, a atmosfera ekscytacji i radości ustąpiła tej równie przyjemnej: pełnej zaciekawienia. Ślubne zabawy zawsze miały w sobie wiele magii, a choć Deirdre nie była fanką podobnych rozrywek, to tego wieczoru potrzebowała dekoncentracji każdego, możliwego rodzaju. Wyrafinowane trunki pomagały, tak samo jak towarzystwo Borgina; orbitowali wokół siebie przez większość wieczoru, ich ścieżki przecinały się coraz częściej, a trajektorie towarzyskich migracji ponownie złączyły się w jedną nić, prowadzącą ich ku nieznanej zabawie.
Wydawało się, że zdążyła już przywyknąć do wspierania się na ramieniu Oyvinda. Zaakceptować bliskie towarzystwo, zrelaksować się - prawie w pełni.
- Jak myślisz, co dla nas przygotowano? - spytała szeptem, kiedy przekraczali próg długiego korytarza, prowadzeni ku serii obrazów. Miała nadzieję, że weselna atrakcja nie będzie polegała na tworzeniu portretu kompana - ona na pewno nie miała do tego talentu, rudowłosy mężczyzna również nie wydawał się artystą: choć przecież mógł naszkicować podobiznę Deirdre samymi runami. Uśmiechnęła się do swoich myśli i przystanęła razem z Borginem nieco z tyłu grupki osób, mrużąc oczy na widok obrazu. Charakterystycznego, już chyba kiedyś go widziała; czy nie znajdował się w posiadłości Sallowów, którą odwiedzała przed laty jako narzeczona? Być może, nie skupiała się na tym, słuchając z zainteresowaniem przemówienia druida, prezentującego ramy zabawy, w jaką zaraz mieli się - dosłownie? - zagłębić. Intrygujący pomysł, niebanalny, budzący szczere zaintrygowanie; nigdy nie doświadczyła czegoś podobnego, nie przepadała oczywiście za iluzją, czarami jej obcymi, lecz tutaj nic nie powinno zagrażać psychicznej stabilizacji i prowokować Aongusa do zamienienia weselnych harców w krwawą rzeźnię. Przynajmniej: taką miała nadzieję.
- Powiedz, jeśli się boisz, jeszcze możemy zrezygnować... - zasugerowała swemu towarzyszowi z czułą ironią, to, co czekało ich za progiem obrazów mogło być przecież przerażające - druid lojalnie przed tym ostrzegał, zapewne z czystego obowiązku. Dla większości weselników faktycznie wejście w historyczne realia mogło stanowić wyzwanie, dla Deirdre nawet najbardziej krwawe wojny wydawałyby się chwilą wytchnienia od prawdziwych okrucieństw i wyzwań. Ruszyła więc wśród ram jako pierwsza, śmiało, zerkając tylko z ukosa na Oyvinda. Porozumiewawczo, bardziej rozbawiona niż przejęta. - Nie wiem, czy zauważyłeś, ale to wesele jest jednym wielkim dowodem na niezwykłą skromność Sallowów - zwróciła się dyskretnie ku Borginowi, unosząc lekko brwi, po czym zatrzymała się przy jednej z ram. - Ten - podjęła decyzję bez konsultacji z mężczyzną, mając nadzieję, że to, co kryło się w głębi płótna zapewni im niezapomniane przeżycia.

| jestem w parze z panem Borginem


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]05.06.22 10:32
The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skrzydło zachodnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]05.06.22 11:28
Kiedy tylko rozeszła się wieść o rozpoczynanej zabawie, odszukała wzrokiem Tristana. Przydługie pogawędki wśród zamężnych czarownic nie bawiły jej tak, jak dotychczas. Dyskusje o najnowszej kolekcji Parkinsonów czy aukcji dobroczynnej w galerii sztuki nużyły ją prędko, a utrzymywanie zainteresowania przychodziło z większym, niż zwykle trudem. Tylko przy omawianiu repertuaru Royal Opera House uśmiechnęła się dość zagadkowo i kiwając głową poleciła udział w spektaklu.
Zamknęła wachlarz i wsunęła go do kieszeni sukni. Kremowy beż zwiewnego materiału opalizował drobinkami krystalicznego pyłu, mieniąc się odcieniami złota. Pod zebranymi w subtelnie marszczony w okolicach szczupłej talii sposób warstwami nie sposób ocenić, czy ogłoszona przez redaktorów Czarownicy plotka o jej domniemanej ciąży jest wyssana z palca czy też ma w sobie odrobinę prawdy. Tymczasem pewność co do noszonej przez nią pod sercem małej istoty mieli tylko najbliżsi z otoczenia lady Rosier. Nagie od hiszpańskiego dekoltu ramiona zakrywał długi sznur pereł kilkukrotnie zawiązany wokół łabędziej szyi. Zestawiony został z drobnymi kolczykami oraz ozdobnymi szpilkami wpiętymi we włosy. Misterna fryzura trzymała jasne kosmyki w ryzach niskiego koka o poważnym, acz romantycznym skojarzeniu. Niezwykłe były również pantofle, do których lady Rosier pałała wielką sympatią; na niewielkim, acz zdobionym kamieniami obcasie, opatrzone złotym haftem o różanym motywie. Delikatny makijaż oczu, lekko zaróżowione policzki i karminowa, błyszcząca szminka dawały wrażenie, że w życiu lady doyenne wszystko jest w najlepszym porządku, lecz wystarczyło nieco dłużej przyglądać się jej twarzy, by spostrzec wybitną bladość. Moc półwilego piękna maskowała niedociągnięcia, nadal pozostawiając jej rozmówię w zachwycie (bądź zazdrości), lecz skutków ograniczania eliksiru wzmacniającego nie dało się w pełni ukryć.
Dziś ciepły uśmiech Evandry kierowany był kolejno do wszystkich napotkanych gości. Przyjęcia weselne zawsze wprowadzały ją w dobry nastrój, gdy na widok związanej przysięgą pary aż rosło serce. Z każdym razem zastanawiała się jednak, czy ich decyzja dotycząca małżeństwa wiedziona była uczuciem czy też rozsądkiem. Jak wiele ich łączyło, czy byli sobie prawdziwie bliscy?
Do zachodniego skrzydła Pałacu Zimowego weszła u boku męża, podziwiając kunszt transmutacji powstałych w sali na czas uroczystości. Evandra przystanęła przy jednej z dziesięciu ram, powstrzymując się, by dotknąć misternie zdobionej złotej ramy. Niespotykane płótno zadziwiało niezwykłością, hipnotyzując i przyciągając.
- Wspaniałe dekoracje, będę musiała prosić madame Sallow o polecenie podwykonawców - mruknęła do Tristana, nieświadoma jeszcze zasad organizowanej zabawy, gdy poprowadzono ich pod obraz przedstawiający druida. Prędko przeszedł ją dreszcz ekscytacji, słysząc że czekać ich będzie niesamowita przygoda. Jako pasjonatka historii magii zwykła przykładać szczególną wagę do zagłębiania się w ciekawostki i tajemnice przeszłości. Palce na ramieniu lorda Rosiera zacisnęły się lekko, a Evandra posłała mu rozbawione spojrzenie. Od dnia sabatu nie mieli zbyt wielu okazji do beztroskiej zabawy, bynajmniej takiej, która w szerszym towarzystwie była uznawana za nieskandaliczną. Naprawić historię, powtórzyła w myślach za strażnikiem duchów, zaintrygowana. - Jak jednoznacznie określić czy coś było dobre albo złe? - Wielokrotnie nad tym rozważała, poszukując słuszności podejmowanych przez siebie decyzji. Nie ze wszystkich była dumna, lecz każda doprowadziła ją do tego, kim była dziś - a tego nie żałowała. - Co, gdyby świat czarodziejów wyszedł z ukrycia wiele lat temu? - zastanawiała się na głos, rozbawiona wymyśloną, idylliczną rzeczywistością. Jak wyglądałoby ich życie, gdyby nie musieli toczyć wojen, a jedynie skupiać się na własnym rozwoju i więzach z najbliższymi? W którą stronę zamierzali poprowadzić własną historię, poważnie zaangażują się w grę czy też poddadzą się zabawie?
Kiedy rozglądała się, by znaleźć odpowiedni obraz, wychwyciła sylwetkę madame Mericourt w towarzystwie nieznanego sobie mężczyzny. Wyglądała olśniewająco w dopasowanej sukni o intensywnym kolorze; na nieco dłużej przyciągnęła wzrok oraz myśli Evandry.
- Hm? Tak, obraz - odezwała się bezwiednie na dźwięk głosu Tristana, odwracając lico w drugą stronę, by wybrać płótno, które najbardziej doń przemawiało. Postawiła na intuicję, ujęła dłoń męża i skierowała w stronę ramy.

| jestem w parze z Tristanem



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]05.06.22 11:28
The member 'Evandra Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skrzydło zachodnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]05.06.22 17:40
Im dłużej trwała weselna zabawa, tym z większym trudem odganiała od siebie myśli o pracy. Pojawiały się w jej głowie samoistnie, jak gorączka trawiącej choroby, wkradały się do przysłuchiwań rozmowom, których była też częścią, i kłuły w fałdy mózgu wyjątkowo nieznośną upartością. Niezbyt pomagały tańce u boku odświętnie ubranego Septimusa ani dyskusje z zebranymi na uroczystości naukowcami z innych pięter Ministerstwa, tymi, którzy akurat dostąpili zaszczytu otrzymania zaproszeń na wesele. Nie było ich wielu, a przynajmniej nie tych, których Amelia szczerze ceniła za ekspertyzę i profesjonalizm. Jeszcze mniej - tych, którzy pragnęli zamienić choć jedno słowo z kobietą. Pewnie wychodzili z założenia, że zrobiłaby lepiej, gdyby poszła śladami Valerie i ustatkowała się, wypluwając z łona płaczące dzieci, zamiast dokładać umysłem cegiełkę do rozwoju magicznej nauki, ale, szczerze powiedziawszy, Eberhart nie mogła bardziej gardzić tak absurdalnym pomysłem. Jeszcze czego. Zagłuszała więc tęsknotę za swoim biurem kieliszkami drogiego czerwonego wina i eleganckim bukietem smaków spływających w dół gardła, częstowała się papierosami podsuwanymi jej przez tych kilku oczarowanych rozmówców zdolnych docenić bogactwo czyjejś wiedzy, z ich rąk tytoń smakował inaczej, lepiej, jakby wręcz słodziej.
A potem nadszedł czas na gry i nie była w stanie wytłumaczyć Septimusowi, że akurat była w trakcie trwania wyjątkowo pasjonującej dyskusji o możliwości przeprowadzenia eksperymentu mającego za zadanie potwierdzić lub obalić mit o wyjątkowym apetycie dwurożców. Chyba niezbyt go to obchodziło. Dyrygent potrafił stawiać na swoim, natomiast w tak ważnym dla jego rodziny dniu z trudem przychodziło jej smagać go odmowami. Przynajmniej w tych nieistotnych kwestiach. Przeprosiła więc swoich rozmówców i dołączyła do Vanity w nowo otwartym skrzydle zachodnim, gdzie powoli zaczęli gromadzić się pozostali zwabieni obietnicą rozrywki goście. Amelia nie przyglądała się ich twarzom zbyt dokładnie, rozpoznała jednak niedawno odznaczoną madame Mericourt w towarzystwie znajomego płomiennowłosego mężczyzny, a także nestorską parę z Kentu. Aura lady doyenne Rosier ukłuła ją w pierś czymś nienazwanym. Dobra Roweno, chyba nie zazdrością?
- Ale potem niezwłocznie wrócę do stołu - cichym, nieznoszącym sprzeciwu tonem oznajmiła Septimusowi. Problem znalezienia mężczyzny o dostatecznie czystym sercu, żeby zwabić apetyt dwurożca i rozpalić jego głód dostarczał nie lada trudności.
Potem jej wzrok przykuł głos dobiegający z magicznego portretu; przyjrzała się wiekowemu druidowi i z uwagą wysłuchała jego instrukcji, raz po raz marszcząc brwi albo wzdychając w mieszaninie zniecierpliwienia z leniwie kiełkującym podekscytowaniem. Perspektywa zapoznania się z historią, nawet nieco zmodyfikowaną, była intrygująca. To lepsze niż zabawa w berka czy chowanego w rozległych labiryntach z żywopłotu, gdzie zakochani i rozochoceni goście wymienialiby się śliną w ustronnych zakątkach zaraz po dopadnięciu jednego przez drugie. - Może nie będzie tak nudno, jak myślałam - z cieniem złośliwego uśmiechu wyciągającym jeden kącik ust ku górze znów zwróciła się do partnera, tak cicho, by tylko on ją dosłyszał: a już na pewno by dźwięk jej głosu nie dotarł do uszu Sealha zapalczywie rozpościerającego przed nimi wizję założeń zabawy. - Niezapomniane wrażenia. Oby właśnie takimi były - powtórzyła po druidzie, a gdy mistrz ceremonii połączył ich parę z osamotnionym lordem, na moment uniosła brew ku górze. Nie tyle w wyrazie niezadowolenia, co zdziwienia. Naprawdę sądził, że będą odpowiednim towarzystwem dla nestora Burke? Małomówność Amelii może i dobrze złączyłaby się z charakterologią jego rodu, jednak Septimus był inny, rozgadany, trudny do poskromienia inaczej niż pod jej szpilką, a na to raczej nie mogłaby sobie pozwolić w otoczeniu Edgara. No trudno. Jakoś to przeżyją. Podobno co trzy głowy to nie jedna, istniała więc szansa, że nad rozwiązaniami nie będzie musiała główkować samotnie.
- Sir; Amelia Eberhart - skinęła mu głową miękko w krótkim przedstawieniu, bez sztucznego podlizywania się, po czym odwróciła spojrzenie w kierunku ram obrazów, przy których mieli zająć miejsce. - Wszyscy gotowi? Jako jedyna dama w tym towarzystwie pozwolę sobie dokonać wyboru - na ustach Amelii ponownie rozkwitł uśmiech kwaśny od krótkotrwałej zadziorności (panie mają pierwszeństwo, powiadano, więc skorzystała z tradycji i zagrała pierwsze skrzypce), zanim skoncentrowała uwagę na ścianie przed nimi i przez moment wodziła spojrzeniem od jednego do drugiego płótna. - Zapraszam - zdecydowała po chwili i poprowadziła Septimusa oraz Edgara do urzeczywistnienia swojej decyzji.

| trio z Septimusem i Edgarem :pwease:


i won't be afraid. hesitation got me against the wall,
but no more mistakes like i made before.
Amelia Eberhart
Zawód : Magizoolog w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, w Wydziale Zwierząt
Wiek : 37
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if you were a woman and i was a man
would it be so hard to understand?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10932-amelia-eberhart#333340 https://www.morsmordre.net/t10966-wolfgang#334285 https://www.morsmordre.net/t10969-amelia-e#334298 https://www.morsmordre.net/f410-borough-of-islington-eden-grove-12 https://www.morsmordre.net/t10967-skrytka-nr-2394#334286 https://www.morsmordre.net/t10968-amelia-eberhart#334288
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]05.06.22 17:40
The member 'Amelia Eberhart' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 8
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skrzydło zachodnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]06.06.22 14:18
To chyba oczywiste, że Septimus bawił się lepiej – to jego siostra i jego najbliższy w świecie przyjaciel mieli bowiem w dniu dzisiejszym okazję wyznawać sobie szczere uczucia i pragnienia przedostawania się przez trudy marnego, splamionego wojną żywota, nie w pojedynkę, a razem. Vanity nie urodził się też wczoraj, znał Amelię od dobrych dziesięciu lat i doskonale zdawał sobie sprawę, że sam wobec niej jest niczym ten głupi, wierny i włóczący się za nogą szczeniak. Niekiedy dostanie od niej kopniaka, trudno. I o ile wydawało się, że było to chyba jedyne skuteczne dla Eberhart rozwiązanie, byle tylko uwolnić się od uciążliwej uwagi przeszłego wiolonczelisty, sam dyrygent często wciąż nie rozumiał jasnych sygnałów. Może dlatego też po niedługim czasie rozłąki, zdecydował się na oddalenie się od śmietanki muzycznego towarzystwa, zgromadzonego gdzieś z okolicy orkiestry, znajdującej się w dalszych pomieszczeniach Pałacu, by ponownie powrócić do magizoolożki. Uwagą, ciałem i gestem.
- Aż tak fatalnie tańczę, co? – niedorzeczne słowa wyrwały mu się z ust. Septimus nie spożywał dziś alkoholu, zachowywał się typowo dla stanu tego i swojej osoby– nie potrafił opanować niektórych dręczących tików, dajmy na to - próbując ująć uprzejmie dłoń swojej partnerki początkowo chybił palcami i musnął niechcący jej suknię. Zbyt nerwowo operował dziś sztućcami. Zawieszał się niekiedy na kilka chwil, byle po tym momencie odrealnienie nie wiedzieć, w jakiej muzyce się zatracił. Czy frustrowało go to? Zdecydowanie, zawsze był w końcu trochę bardziej porywczy, trochę bardziej emocjonalny, trochę bardziej pedantyczny w dbaniu o własny wygląd, trochę bardziej nieskoncentrowany. Amelia znała go, wiedziała, czego można było się po nim spodziewać. Co wybaczyć, a co okiełznać. Być może dlatego też dzisiejszego wieczora tak do niej lgnął. Może mimo woli potrzebował pomocy. Może gdzieś w samym kącie duszy odczuwał drażniące połączenie między tą pompatyczną imprezą weselną, a przyjęciami które obsługiwali w Berlinie.
Przemykając spojrzeniem po zgromadzonych, wyłapał wiele znajomych twarzy – wiedział, że i on sam był rozpoznawalny, był w końcu doskonałym muzykiem, w oczach wielu z nich może nawet poukładanym człowiekiem (co za pomylenie…), który nawet pomimo swojego dziwacznie długiego kawalerstwa czy nerwowo drżących dłoni, mógł być postrzegany jako autorytet w swojej dziedzinie. Dłonie mu drżały, bo wszyscy ci, zamożni i bogacący się wciąż na wojnie, niczym nie różnili się od tych, których zaganiał kiedyś ku rozrywce, a których później obdzierano z kosztowności. W Berlinie kilkanaście lat temu, gdyby wszystko poukładało się dobrze, ciała ich lądowałyby w miejscach, w których znajdowano je najpóźniej albo wcale. Tam byliby ofiarami wojny, a dziś właśnie dzięki niej spijają drogie alkohole z wysokich czarek.
Septimus skończył pośród wszystkich tych, których kazano mu kiedyś nienawidzić za samo pochodzenie. Kiedyś wmawiano mu, że szlachta była motywem solidnie przereklamowanym i nieprzyszłościowym. Czemu więc wciąż istniała? I czemu bawił się pośród nich niczym jeden z nich?
Spojrzenie świdrowało między prowadzącym „ceremonię”, partnerką, która absorbowała rozbiegane oczęta na najdłuższe momenty, gośćmi i wyjątkowo często zatrzymywało się na byłej narzeczonej Sallowa – Deirdre. Septimus uważał jej obecność tutaj za śmieszną pod pewnym względem, jednak nie był aż tak wielkim idiotą, na jakiego niekiedy wychodził – znał pobieżnie struktury organizacji, z którą to obydwoje byli związani. I chociaż Vanity był świadom, że nestor rodu Burke mógł znajdować się na ślubie, był zaproszony i jeżeli mieli szczęśćie faktycznie – pewnie zaproszenie te przyjął… Septimus nigdy nie spodziewałby się, że przyjdzie im dzisiaj „zacieśnić” więzi. Co prawda coś w głowie dyrygenta sugerowało, że wolałby spędzić czas ze swoją ukochaną w pojedynkę, chociażby ze względu na wciąż nieposkromioną chęć dotykania jej w sposób niemile widziany na salonach, jednak na ten moment, kiedy skupienie się na prozaicznej czynności było bardzo trudne, o ile nie niemożliwe – być może faktycznie potrzebowali pomocy. Wszystko można było powiedzieć o Burke’ach (dosłownie wszystko?), ale na pewno nie to, że są umysłowo niesprawni.
- Lordzie Nestorze, to zaszczyt poznać osobiście. Septimus Vanity… – przywykł już do tego, że sam nie musiał się przedstawiać, szczególnie w takich okolicznościach, kiedy jego jedyna siostra była tą, która wraz z obecnym już mężem, była gospodarzem dzisiejszego koncertu próżności. Ukłonił lekko głowę, starając się podkreślić szacunek. Oczy wciąż jednak nie potrafiły zatrzymać się w jednym punkcie. Zgodził się na to, by Amelia wybrała dla nich punkt docelowy, ba – nawet nie zdążyłby pewnie zaoponować. A i pewnie nie chciał. W życiu potrzebował partnerki-matki lub partnerki-właścicielki, a Eberhart ze swoimi skłonnościami do życiowej dominacji była w tej kwestii idealna. – Panna Eberhart to naprawdę bystra kobieta, moglibyśmy zapewne usiąść i czekać na gotowe, a ta wyjaśniłaby wszystko za nas. Nauczony życiowym doświadczeniem wiem jednak, że przeszkadzanie jej i chodzenie pod nogami jeszcze bardziej ją motywuje… – zagaił, widocznie czując się w swoim żywiole. Amelia miała rację – Septimus był gadatliwy i wygadany. Lubił przymilać się do innych, często grając nawet rolę tego niegroźnego idioty, byle tylko przypodobać się.

| Idę za Amelią i z Edgarem


Dear,

I never want to fall asleep, within our dreams the weight we saw. Not all the answers are the same, yet we still play thе game
Septimus Vanity
Zawód : Profesjonalny muzyk - dyrygent
Wiek : 43 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Masseduction
I can't turn off what turns me on
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Without dreams of hope and pride a man will die
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10925-septimus-vanity https://www.morsmordre.net/t10951-looney https://www.morsmordre.net/t10952-septimus-vanity https://www.morsmordre.net/f409-shropshire-caynham-dom-rodziny-vanity https://www.morsmordre.net/t10950-skrytka-bankowa-2384 https://www.morsmordre.net/t10953-septimus-vanity
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]06.06.22 21:12
Zwykle nie garnęła się do podobnych weselnych zabaw, lecz dzisiejszego wieczoru chyba czysty kaprys sprawił, że chciała sprawdzić, co za rozrywkę poza samym weselem, mieli do zaoferowania państwo Sallow. Właśnie dlatego bez problemu namówiła do udziału Drew, wiedząc już z początku, że nie odmówi jej. Wydawał się wyjątkowo dobrze bawić, chociaż dotychczas nie przypuszczała, że aż tak lubił pojawiać się w towarzystwie i zaczynał do tego pasować. Raz jeszcze zerknęła krótko ku niemu, kiedy przeszli do zachodniego skrzydła, dotąd zamkniętego dla wszystkich. Jej spojrzenie jednak szybko uciekło ku otoczeniu, skrupulatnie przygotowanemu wnętrzu i wszelkim szczegółom. Lubiła, gdy dbano o najmniejsze detale, coś co przeciętnej osobie umykało. Obraz druida na końcu korytarza najbardziej wabił ku sobie wzrok, a przynajmniej w pierwszej chwili, zanim uwagę przyciągnęła jedna z par trzymająca się nieco z tyłu. Widok Oyvinda, mimo że w jakimś stopniu oczywisty, sprawił, że na ledwie parę sekund zabrakło jej powietrza w płucach. Nie był to skrywany podziw, a zdecydowanie mniej ciepłe emocje i niepokój. Relacja z kuzynem była trudna, od lat drażnił ją swoją wątpliwą manierą, która zdawała się mieć za zadanie igrać z nerwami, każdej napotkanej kobiety. Aż dziwne, że będąca u jego boku Mericourt nie wydawała się zmęczona towarzystwem, a wręcz przeciwnie najwyraźniej chciała bawić z nim dłużej. Wyglądali, jak Piękna i Bestia, bez nawet cienia wątpliwości, kto tu był bestią, a kto piękną. Odwróciła głowę, orientując się nagle, że zbyt dużo poświęciła uwagi temu, z którym łączyły ją jakiekolwiek, rozmyte już więzy krwi. Dopiero teraz zauważyła również lady i lorda Rosier, przypominając sobie, w jakim stanie była Evandra. Starała się zdusić w sobie myśl, że kobieta powinna na siebie uważać. Nie była tu dziś, jako uzdrowicielka, nawet jeśli pewnych przyzwyczajeń, nie mogła wyplenić.
Kącik jej ust drgnął, kiedy napotkała spojrzenie partnera i delikatnie wzruszyła ramionami, by zbyć najpewniej niewypowiedziane jeszcze pytanie. Może przy innej okazji co nieco wyjaśni, lecz zdecydowanie nie dziś i nie teraz. Wygładziła odruchowo materiał brzoskwiniowej sukni, przechodząc z mężczyzną nieco bardziej na przód. Skupiła się na wyjaśnieniach, którymi raczył ich Sealh oraz przedstawianych oszczędnie zasadach. Słysząc o iluzjach, historiach i wyborze obrazu, nie mogła ukryć do końca zadowolenia z tego, jaki kształt miała przyjąć owa gra, ta konkretna weselna zabawa.
- Zdasz się na mnie w wyborze? – spytała z uśmiechem, spoglądając na Drew, zanim powiodła wzrokiem po ramach w których mieściły się barwne płótna. Najchętniej poznałaby wszystkie po kolei, ciekawa tego, co naprawdę skrywały. Jednak teraz stojąc przed nimi, miała wskazać jedno na chybił trafił, iść za impulsem bez konkretu. Wybrała szybko, nie wahając się długo, by nie tracić czasu.- Myślę, że ten.- odparła, skinieniem wskazując na jeden z obrazów, nim podeszła bliżej z Macnairem. Nie zastanawiała się nad tym, co przyjdzie im zobaczyć i przeżyć, mając z tyłu głowy zapewnienia druida, że to tylko zabawa i nieszkodliwe wyzwanie. Trochę adrenaliny i szybszego bicia serca, nikomu nie zaszkodzi, a przynajmniej jej.

| w parze z Drew



Chodź, pocałuję cię tam, gdzie się kończysz i zaczynasz. Chodź, pocałuję cię w czoło, w duszę. Pocałuję cię w twoje serce. Na dzień dobry. Na dobranoc. Na zawsze. Na nigdy. Na teraz. Na kiedyś.

Belvina Blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych, prywatny uzdrowiciel
Wiek : 27 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]06.06.22 21:12
The member 'Belvina Blythe' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skrzydło zachodnie Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]07.06.22 0:38
Krążąc na jednym przyjęciu trudno było nie wpadać na znajome twarze raz za razem, choć stanowczo część tych spotkań wcale nie była niechciana, tak jak i część zawartych znajomości mogła okazać się owocną w przyszłości.
- Coś związanego z tradycjami lub historią, nie żeby gospodarze dawali nam dzisiaj podstawy do podobnych założeń - odszepnął, prowadząc spokojnie towarzyszkę korytarzem. Wodził wzrokiem po twarzach mijanych czarodziejów. Kątem oka dostrzegł swoją kuzynkę, której obecność wcale go nie zdziwiła - zdawało mu się również kilka mniej czy bardziej znajomych twarzy, jeśli nie osobiście poznanych to tych z gazet i uroczystości. Dłuższą chwilę zajęło mu oderwanie wzroku od lady Rosier, wracając jednak w końcu uwagą do Deirdre. - Masz swój typ, czym dokładnie to może być? Raczej coś, czego jeszcze nie widzieliśmy w pałacu - dodał, przesuwając wzrok na obrazy. Nie zawsze doceniał sztukę, nie zawsze skupiał wzrok na wyrazistych pociągnięciach pędzlem czy doskonałe połączenie kolorów, dobranie kolorystyki ale i to jak światło odbijało się od faktury obrazów. Dostrzegał tego znacznie więcej po swoim małżeństwie - choć ten świat obrazów był czymś zupełnie obcym dla niego, pochłonął go. Może to wtedy było jego zgubą? Jej iluzje i kłamstwa, bo kłamała od samego początku.
Chociaż słowa druida wyłącznie go zainteresowały. Słuchał go uważnie, kiedy opowiadał o obrazach - sama zabawa od razu wydała mu się mniej interesująca od tego, jak dokładnie funkcjonowały obrazy. Stworzenie iluzji czegoś, co istniało było pierwszym stopniem tego, czego sam chciałby kiedyś dokonać, ale jak stworzyć coś prawdziwego przy pomocy iluzji i kłamstw?
- Oh, cały drżę w środku. Zapomniałem tylko tego okazać - odpowiedział w lekkim tonie z uśmiechem, skupiony na obrazach jeszcze bardziej. Nie interesowała go wizja, którą mógł dostrzec - chciał przyjrzeć się iluzjom od środka, mieć okazję obcować z nimi tak blisko. Czy to było działanie pigmentów? Minerałów, a może spoiwa, które łączyło rozdrobnione składniki? Czy te minerały miały coś wspólnego z gwiazdami? A może była to dokładnie obliczona receptura samej farby? Wiedział jak zdolny czarodziej mógł manipulować iluzjami, ale jednocześnie wiedział, że podobne obrazy miały chłonność magii - jak zdolni rzemieślnicy pracowali nad tymi?
- Nie posądzałbym naszych gospodarzy o nic innego niż skromność. To naturalna cecha, kiedy każde z bóstw z czterech stron świata dzisiaj nad nimi czuwa, nieprawdaż? - odpowiedział w podobnym tonie, doskonale wraz z kobietą zdając sobie sprawę, że dzisiejsza uroczystość była celebracją, która miała wpłynąć pozytywnie na status pary nie-tak-już młodej i odbić się szumnie wśród czarodziejskiej społeczności - w innym wypadku wśród gości nie znalazłoby się tak wielu szeroko rozpoznawalnych i znanych członków społeczeństwa, które dzięki wojnie było przesiewane na nowo.
Zatrzymał się, kiedy kobieta wybrała obraz. Dlaczego miałby jej odmawiać? Chociaż zaraz zaczął przyglądać się temu, co znalazło się przed nimi.
- A ty się nie boisz? Podobno w iluzji łatwo się zatracić - powiedział ciszej, powoli przesuwając wzrok na kobietę. Kłamstwa były komfortowe, tworzenie własnego wyobrażenia o świecie. Jak wygodne byłoby życie, gdyby jego żona wtedy nigdy mu nie zdradziła swoich kłamstw - może dzisiaj u swojego boku miałby panią Borgin, a nie madame Mericourt? Choć byłoby to dużą stratą. - Nie musisz się martwić zgubieniem, będę blisko - zapewnił w lżejszym tonie, nie puszczając ręki Deirdre nawet kiedy już stali przed obrazem.

| W parze z Deirdre


I den skal Fienderne falde

Dalens sønner i skjiul ei krøb
Oyvind Borgin
Zawód : Pracownik Borgin and Burkes, specjalista od run nordyckich
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Hide away the proof that I had loved you
Never see the truth, that final breakthrough
OPCM : 7
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 9 +2
CZARNA MAGIA : 16 +3
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t11114-oyvind-borgin#342285 https://www.morsmordre.net/t11189-frode https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f419-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t11191-skrytka-bankowa-nr-2433#344452 https://www.morsmordre.net/t11190-oyvind-borgin#344451
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]07.06.22 3:13
Gdzieś ponad ramieniem rozmówcy dostrzegł jej błękitne spojrzenie i figlarny uśmiech, który oderwał jego myśli od tak hojnie zachwalanych na polowania lasach Sropshire. Temat na nie zszedł krótko po tym, jak skończyli rozprawiać o ostatnich zmianach celnych oraz nadchodzących reformach mających na celu zmniejszenie dolegliwości wynikających z pogłębiającego się kryzysu ekonomicznego, znajomi Corneliusa Sallowa wydawali się naprawdę dobrze obeznani w temacie - zajmowane przez nich wysokie posady Komisji Magicznego Handlu pozwalały im na dokładniejszy ogląd sytuacji. Był tym żywo zainteresowany, wszak zdobywszy podobne informacje odpowiednio wcześniej, zyskiwał też bezcenną wiedzę odnośnie możliwych dróg przetrwania Smoczych Ogrodów i mógł objąć tę drogę, nim zrobią to inni. Pierwszeństwo wiązało się z pewną swobodą, ale też ryzykiem - nad tym ostatnim nie zastanawiał się jednak zbyt długo. Rzucone mimochodem wybaczcie, panowie musiało wystarczyć za pożegnalne gesty, gdy bez oglądania się za siebie wyminął jednego z mężczyzn i dołączył do żony. Przyciągała jego uwagę bardziej, niż zwykle, choć znużenie na jej twarzy było już zauważalne. Świadomość, że mogła dać mu drugiego syna, zmieniała wszystko.
- Widzisz to? Zupełnie jak... lustro - przytaknął zachwytowi nad niezwykłością dekoracji, już po tym jak znaleźli się w odpowiedniej sali, z uwagą przyglądając się płótnom, na których właściwie nie dostrzegał śladów farb. Obrazy zdawały się żyć, żyć prawdziwie, jak na wyciągnięcie ręki i za niewidzialną taflą. Z niezadowoleniem spostrzegł, że tę kontemplację miał mu przerwać kolejny portret. Druida wysłuchał w ciszy, nie mówiąc nic, gdy wspomniał o adrenalinie, choć to przecież ostatnie, czego Evandra teraz potrzebowała - złagodniał, gdy natrafił na jej rozbawione spojrzenie. Przecież to tylko zabawa.
- Najpierw należałoby sprecyzować, czym jest dobro, a czym jest zło - odpowiedział na jej wątpliwość, czarodzieje mieli tendencję do oceniania niezbędnych działań jako zbyt brutalnych, lecz czy dokonywane ku większemu dobru rzeczywiście mogły być złe? - Podczas gdy rzeczywistości nie maluje ani czerń, ani biel, a tysiące odcieni szarości. Mój ojciec zwykł mawiać, że oceną historii jest samo jej opowiedzenie, gdy dobierasz jej barwy własnymi słowy. - Czy dało się stwierdzić coś kategorycznego? Zapewne tak, lecz podobnych sytuacji niewątpliwie było też bardzo niewiele. - To samo zdarzenie może być zatem i dobre i złe. Moralność w większości tworzyli ludzie zbyt zaślepieni pruderią i tchórzostwem, które nie pozwoliły im w pełni zrozumieć życia. A przecież nic, co niesie ci radość lub przyjemność, nie może być złe, jak sądzisz? - Kącik jego ust uniósł się w rozbawieniu, gdy spojrzenie błąkało się po jej szlachetnym profilu. - Do doskonałości dążymy nieustannie - przytaknął, zastanawiając się nad ich życiem bez wojny. Była tak blisko, tak silna, że zdawała się w nie wrosnąć równie skutecznie, co potrzeba jedzenia, snu lub powietrza. - Żylibyśmy dzisiaj w czasach pokoju, pozbawieni zagrożeń tak wobec nas, jak wobec naszego świata. Chmurne wieżowce szpecące miasta nigdy by nie powstały. O ileż łatwiej byłoby zapobiec tej mugolskiej ekspansji, niż ją teraz leczyć. - Pokręcił głową, wielu wciąż tego nie pojmowało. Lecz Evandra zapatrzona była w inny widok, powiódł spojrzeniem za jej, odnajdując Deirdre; nieznacznei rozchylone wargi zdradzały zaskoczenie, lecz niewiele nadto. Czy mu się wydawało, czy rzeczywiście, patrzyła przed momentem na Deirdre? Kim był towarzyszący jej mężczyzna? Ryży chłystek, przecież nie był jej potrzebny, na krótko skrzyżował z nim spojrzenie. Czy prezencją i towarzystwem usiłowała wzbudzić zazdrość byłego narzeczonego?
- Evandro? - Czy mu się wydawało, czy wciąż na nią patrzyła? Nie miał jednak chwili, by się nad tym zastanowić, bo dłoń pochwycona przez żonę znalazła się już przy obrazie. - Niezapomniane wrażenia... - powtórzył cicho za czarodziejem.



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skrzydło zachodnie 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Skrzydło zachodnie [odnośnik]07.06.22 16:27
Sealh, skończywszy przemawiać, spoważniał i odwzajemnił na moment spojrzenie Deirdre. Jego wzrok zdawał się całkowicie nieprzenikniony - Mericourt widziała już podobnie kamienne miny zarówno na innych portretach w domu byłego narzeczonego, jak i u Corneliusa gdy się na czymś skupiał i u swojego niedoszłego teścia. Poznała jednak Sallowów na tyle, by dostrzec w oczach Sealha błysk rozpoznania, a w lekko wygiętych kącikach ust - cień aprobaty. Druid skinął jej głową, ale trudno było powiedzieć, z czego tak się cieszy - czyżby zapałał do niej sympatią gdy jeszcze bywała w Sallow Coppice, czy może miał satysfakcję z tego, że ostatecznie nie została panią Sallow? Lekko skinął głową Deirdre, a następnie podobnym skinieniem głowy obdarzył każdego przechodzącego obok gościa, z powagą żegnając ich gdy zmierzali do swoich obrazów. Druid uśmiechnął się wyraźniej i cieplej jedynie do lady Rosier - najwyraźniej nawet namalowany portret nie był w pełni odporny na wdzięk półwili. Nieco serdeczniej spojrzał też na Belvinę, najwyraźniej widząc jej zadowolenie z tematyki zabawy. Na Amelię i Septimusa spoglądał z wyraźną surowością, zupełnie jakby już ich znał - sami zainteresowani nie widzieli nigdzie obrazu, ale Sealh nasłuchał się narzekań Corneliusa na opieszałość tych dwojga w zalegitymizowaniu swojego związku. Tristanowi, Edgarowi i Drew ukłonił się z wyraźnym szacunkiem - został namalowany w czasach, gdy bardziej szanowało się mężczyzn niż kobiety.
-Powodzenia i dziękuję za waszą uwagę. Iluzje przeniosą was do kolejnych ram i obrazów. - skłonił się jeszcze wszystkim, a potem zniknął w tle własnego portretu - mógł dyskretnie podróżować między obrazami oraz iluzjami i chyba był ciekawy, jak poradzą sobie zgromadzeni. Po chwili wszyscy weszli w wybrane przez siebie ramy, a na korytarzu pozostał jedynie Mistrz Ceremonii, wyczekując powrotu gości i druida.

Deirdre i Oyvind wybrali obraz, który przedstawiał średniowiecznego rycerza o dumnej postawie. Oprócz miecza, u boku trzymał również różdżkę - z całą pewnością był zacnym czarodziejem i obraz mógł wydawać się historyczny. Pozory jednak mylą - ledwie Deirdre i Oyvind znaleźli się we wnętrzu obrazu, do ich uszu dobiegł śpiew i dostrzegli piękną, jasnowłosą kobietę u boku rycerza. Mogli też uważniej spojrzeć na mężczyznę i dostrzec, że wcale nie wydawał się skupiony i gotowy do walki, a roztargniony i opieszały. Oyvind, na dźwięk śpiewu i widok nieznajomej, poczuł się podobnie rozkojarzony - trudno mu było przypomnieć sobie, że znajdują się w iluzji i muszą w jakiś sposób ją naprawić, miał ochotę przymknąć oczy i wsłuchać się w hipnotyzujący głos wili. Deirdre, wręcz przeciwnie - doskonale pamiętała, po co tutaj są, a już pierwszy rzut oka na blondynkę mógł w niej wzbudzić mieszankę zazdrości i irytacji. Co więcej, dzięki ponadprzeciętnej znajomości historii muzyki mogła natychmiast rozpoznać z jakiej opery pochodzi scena - oraz jakie niebezpieczeństwo czeka na rycerza (i Oyvinda?).
Znaleźliście się w obrazie Tannhäuser w Venusberg.

Spoiler:

Evandra i Tristan oraz Drew i Belvina wybrali obraz, który przedstawiał wtuloną w siebie parę. Dopiero po przekroczeniu ramy zrozumieliście, że scena wcale nie jest idylliczna. Krajobraz zdawał się opustoszały, a kochankowie leżeli w dziwnie rozkopanej ziemi. Wkoło nie rosną żadne rośliny, gleba wydaje się jałowa. W Wasze nozdrza uderzył ohydny, nieznany Wam zapach. Żadne z Was nie zna się na mugolskiej broni na tyle, by powiązać go z pozostałościami po broni chemicznej, która wypaliła otaczający Was krajobraz i by rozpoznać w dziwnym rowie wojenne okopy. Tristan i Drew mogą jednak przypomnieć sobie o walce z mugolskimi żołnierzami w Warwickshire i Suffolk, mgliście poczuć zapach prochu i powiązać otaczające ich zapachy oraz wygląd tego miejsca z mugolami. Evandra i Belvina nie czują zagrożenia - krajobraz jest ewidentnie skutkiem bitwy, wokół nie trwa żadna walka - ale ogarnia je przejmujący smutek. Belvina, zerkając uważnie na parę w rowie, może rozpoznać, że młodzieniec i dziewczyna nie są ranni, ale pozostają w ciężkim szoku.
Znaleźliście się w obrazie Śmierć i Dziewczyna. Nie widzicie ani nie słyszycie ani siebie wzajemnie ani efektów waszych działań - każda para doświadcza iluzji indywidualnie.

Spoiler:

Amelia, Septimus i Edgar wybrali obraz, który wydawał się bardzo kolorowy i z pozoru przedstawiał dystyngowaną damę. Nic bardziej mylnego! Gdy tylko przekroczyliście ramę, Waszym oczom ukazało się coś obrzydliwego, chaotycznego i zupełnie odmiennego od czegokolwiek, do czego przywykliście w malarstwie - faeria kolorów i brył wyglądała jak koszmar i mogliście nawet podejrzewać, że być może iluzja się zepsuła. Żadne z Was nie znało się na mugolskiej sztuce na tyle, by wiedzieć, że doświadczacie mugolskiej sztuki współczesnej, ale Edgar - który odwiedził kiedyś z Corneliusem mugolskie muzeum starożytnych artefaktów w Suffolk - mógłby przysiąc, że widział podobny obraz w książce czytanej przed kustosz tamtejszego muzeum i skojarzyć, że ma coś wspólnego z mugolską kulturą. Słyszycie też nieznaną sobie muzykę - Septimus jest wyjątkowo wrażliwy na jej dźwięki i rozpoznaje, że jest kiepska. Brak harmonii i zgrzytliwe dźwięki natychmiast wprawiają go w zły nastrój.
Znajdujecie się w obrazie, którego tytułu ani malarza nie znacie (organizatorzy zabawy nie uznali za stosowne propagowania mugolskich nazwisk) - ale przed sobą widzicie damę, która wygląda jak Czarownica Upadła.

Spoiler:

Instrukcje:
1. W każdej kolejce jedna osoba z drużyny będzie rzucać kością k10 na wybór kolejnego obrazu - powinniście wykonać ten rzut w poście. Pamiętajcie, że jeśli wylosujecie ten sam obraz co inna para, nie będziecie się widzieć - iluzje działają indywidualnie. Jeśli wylosujecie ten sam obraz, w którym już byliście, wasz partner z pary może rzucić ponownie albo organizatorzy przydzielą Wam inny obraz.
2. Za każdy poziom wiedzy o sztuce stale dolicza się +5 do rzutu kością do każdego zadania. Bonusu będą pilnować organizatorzy.
3. W każdym zadaniu postaci muszą jakoś ustabilizować (sukces) lub zdestabilizować (porażka) iluzję i na tej podstawie otrzymają punkty. W każdym z Waszych zadań będzie nakreślone, co powinniście zrobić i na jaką biegłość/czar rzucić. Aby urozmaicić rozgrywkę, rzut na powodzenia zadania i osiągnięcie ST powinniście wykonać w weselnej szafce zniknięć, zalinkować go i odegrać w poście czy osiągacie sukces lub porażkę. Rzuty postaci nie sumują się - w przypadku porażki pierwszej postaci z pary, druga postać ma szansę jej “pomóc” jeśli osiągnie wymagany wynik. W przypadku sukcesu pierwszej postaci z pary druga postać może fabularnie przyjąć, że wszystko idzie po Waszej myśli i wspierać partnera w jego działaniach. W przypadku porażki obydwu postaci odegracie fabularnie trudności. Zachęcamy, by dla urozmaicenia wymieniać się czasem kolejnością pisania postów w zależności od sytuacji/biegłości. Ostateczne konsekwencje Waszego sukcesu/niepowodzenia nakreślą organizatorzy, ale opis obrazu pomoże Wam wczuć się w klimat.
4. W każdej scenie (poza jedną, wyjątkową) będzie można rzucić na jedną lub więcej biegłości — postaci wybierają jedną opcję naprawienia iluzji (z puli wymienionych w instrukcji). Każda postać może wybrać inną! Np. postać #1 może próbuje wygrać za pomocą numerologii, a w razie niepowodzenia postać #2 może wesprzeć ją za pomocą kokieterii.
5. Bonusy do Waszych rzutów będą zgodne z tematem biegłości. Dla przypomnienia, możecie próbować naprawiać iluzje nawet biegłościami, których nie posiadacie, ale wtedy w przypadku biegłości podstawowych dostaniecie -40 do rzutu. Z kolei biegłości wytrzymałości psychicznej, odporności magicznej, savoir-vivru, szczęścia oraz ekonomii nie dają kary -40, jeżeli postać ich nie posiada. Biegłości artystyczne i aktywności dają karę -50 do rzutu za brak posiadania, za to dają wyższe bonusy za każdy poziom niż biegłości podstawowe.
6. Punktacja zależy od sukcesów/niepowodzeń, ale pamiętajcie, że kreatywność fabularna może procentować w przypadku niepowodzeń w rzutach kostką - organizatorzy mogą okazjonalnie przyznać dodatkowe punkty za wyjątkowo skuteczne lub kreatywne fabularne podejście do każdego scenariusza. Punktacja zacznie się pojawiać po drugiej kolejce.

72h na odpis


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Skrzydło zachodnie 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Skrzydło zachodnie
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach