Wydarzenia


Ekipa forum
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r
AutorWiadomość
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]07.09.22 20:16
First topic message reminder :

Ognisko Wyzwolenia
Ottery St. Catchpole11 maja 1958
Anne, Castor, Celine, Eve, James, Leon, Leonie, Marcel, Neala, Sheila, Steffen, Roratio

Szafka zniknięć


1. Skrzacie wino - 1 butelka - 1k6
2. Piwo kremowe - 1 butelka - 1k3-1
3. Rum - 1 butelka (0.75)1k6+1
4. Ognista whisky - 1 butelka (0.75) 1k6+2
5. Mocarz - 3 butelki 1k6+3


+100g tytoniu +1 do każdej kości na upojenie



Wytrzymałość alkoholowa

Korzystanie z używek ma swoje konsekwencje. Alkohol pobudza produkcję soków trawiennych i ogranicza łaknienie, podnosi ciśnienie krwi, zaburza pracę serca. Obniża koncentrację, poprawia humor i powoduje kaca.

Każdy pijący jest zobowiązany do sprawdzenia swoich możliwości z pomocą wzoru bazowego i modyfikatorów:

100 + sprawność x2

  • modyfikator zależny od wieku ( -5 za każdy 1 rok poniżej 23 lat)
  • modyfikator za bycie kujonem -15
  • modyfikator za abstynencję -20 (całkowita) -10 (sporadyczna)
  • modyfikator losowy (forma w danym dniu) 1k20 (1-10 ujemny, 11-20 dodatni)
  • modyfikator kolektywny - przyznawany uznaniowo (potwierdzenia należy szukać u organizatorów)  -10 (za stan psychiczny postaci)
  • modyfikator wagowy - +5 za każde zaczęte 5 kg powyżej 70 kg wagi

  • modyfikator gastronomiczny - +2 za posiłek (umówmy się nie mamy dań)
  • modyfikator taneczny +10 za taniec (przetańczenie całej piosenki)
  • modyfikator narkoleptyczny +20 za ucięcie godzinnej drzemki



Efekty:

75% - upojenie
50% - pijany
25% - zatacza się
0% - zgon

Mocarz:

Jedzenie
  • chleb pokrojony na kromki,
  • sok z dyni w przezroczystej dużej butelce ze szkła,
  • gotowany makaron w słoiku,
  • ciasteczka z owocami,



1 Roratio 2 Leonie, 3  Castor 4 Nela, 5 Steff, 6 Celina, 7 Marcel 8 Anne 9 Leon 10 Eve, 11 Sheila, 12 James
Wepchnęłam was chłopaki w miejsca wcześniej nie zajęte. Jakby ktoś chciał jednak GDZIEŚ INACZEJ to krzyczcie.


Butelka
Zasady:
1. Osoba rozpoczynająca - a dalej osoba po wykonanym zadaniu (A) rzuca kostką k15 żeby zobaczyć kogo wylosowała(B).
Zakładajmy, że pytanie “prawda czy wyzwanie” pada chwilę po tym, jak butelka się zatrzyma (chyba że ktoś ma chęć dopisać trzy słowa o tym jak je zadaje to droga wolna)
2. Po wylosowaniu osoby, w powiadomieniach u nas oznaczcie daną osobę żeby mogła przyjść i powiedzieć które z dwóch wybiera. (też oznaczając rzucającego o odpowiedzi)
3. Rzucający (A) zadaje zadanie/pytanie
3. (B) Po wykonaniu zadania/odpowiedzeniu na pytanie (TYLKO SZCZERZE) sama kręci butelką - patrz punkt 1
ad3. Niewykonanie zadania skutkuje ponownym kręceniem osoby która kręciła wcześniej

KAŻDY GRAJĄCY MA PRAWO DO ZREZYGNOWANIA Z JEDNEGO WYZWANIA/PYTANIA
Chyba cała filozofia.

Kości:
1 - rzuć jeszcze raz
2 - rzuć jeszcze raz
3 - Roratio
4 - Leonie,
5 - Castor
6 - Nela,
7 - Steff,
8 - Celina,
9 - Marcel
10 - Anne
11 - Leon
12 - Eve,
13 - rzuć też jeszcze,
14 - James
15 - szczęście tak Ci sprzyja, że butelka wskazuje dokładnie tego, kogo chciałeś żeby wskazała




I show not your face but your heart's desire


Ostatnio zmieniony przez Ain Eingarp dnia 13.09.22 9:45, w całości zmieniany 3 razy
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r - Page 21 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]21.09.22 0:54
Jak to jakie listy? To on nie wiedział? Neala nie wyjawiła tego sekretu wszystkim przyjaciołom? Celine zamrugała w niezrozumieniu, alkohol jednak dodał jej animuszu i już po chwili przywołała na twarz prawdziwie niewinną, swobodną minę, dobrą do złej gry. - Nie auror, autor. Masz wodę w uszach, Marcel - stwierdziła wesoło. - List był o ulubionej powieści, dziewczyńskiej takiej, bardzo romantycznej, ale przepadł w butelce, no i... A autorowi pewnie miło by było przeczytać o swoim dziele coś pochwalan... pocha... uprzejmego - przekonywała swobodnie, tylko czy to w ogóle miało sens?
Porównanie Eve do kelpii na moment odebrało metaforyczny grunt pod nogami; parsknęła niekontrolowanym śmiechem, a wyobraźnia pognała naprzód, malując obraz wściekłej, lecz wciąż pięknej pani Doe goniącej męża z narzędziem tortur. - Ale nogi mogłaby - zauważyła, chichocząc. - Wtedy by jej nie uciekał. Straszne! Nie byłaby do tego zdolna, prawda? Nie ma oczu chmurnych jak burza i, ech... Tych zębów krwawych - czy Jimmy robił to na ogół, uciekał od żony, nie miała pojęcia: ich relacja wyglądała na burzliwą, pełną sztormów uniesień i parzącego ognia wyrzutów, czuła jednak, że pod tym wszystkim kryła się przepiękna miłość.
Każdy guzik, który odpadł od sukienki, zbliżał ją do dotyku spragnionych dłoni. Z jednej strony ginęła w zażenowaniu, zawstydzona tym, co zobaczył, a z drugiej pragnęła przecież, by sycił wzrok bladością skóry, teraz, tutaj, z daleka od Tower, była tylko dla niego. Dla niego chciała być. Dla jego dłoni mknących po cyrkowych trapezach, błękitnych oczu pełnych smutku i gniewu, dla myśli, w które chciała wsłuchiwać się i być mu wsparciem. Tak długo o tym marzyła, a teraz, gdy nogi niechętnie podtrzymywały ciężar zmęczonego ciała, cudownie byłoby po prostu przy nim zasnąć. Owinąć go w swoim cieple, pozwolić, by oparł głowę na jej ramieniu i poczuł się bezpiecznie. Poczuł się kochany. Nie miała odwagi uchylić rąbka tajemnicy w trzeźwości, potrzebny był do tego mocarz - i wszystkie inne alkohole zmieszane tej nocy.
- Tam - zgodziła się miękko, prawie bezgłośnie, i wyciągnęła dłoń w kierunku Marcela, żeby razem z nim ruszyć do stodoły. Półprzymknięte drzwi skrzypnęły cicho i znaleźli się w środku, w bezkresnej ciemności i dziwnych dźwiękach. - Konie śpią - szepnęła z uśmiechem, ale tak naprawdę to chyba Jimmy chrapał na sianie, odgłosy wydawały się ludzkie. Półwila zatrzymała się przy jednym z boksów i wytężyła słuch. - Nie, to jednak chyba ten... Stefan - stwierdziła, ciągnąc Marcela w kierunku sąsiedniej przegrody, gdzie czekało na nich pachnące wiejskim życiem siano. Opadła na nie łagodnie, na plecy, zachichotała i znów wyciągnęła rękę w zaproszeniu. - Tylko cichutko, inaczej obudzimy Bibi i Montygrata - siano drażniło odsłoniętą skórę, łaskocząc materiał przemoczonych ubrań; było jej zimno, a jednocześnie gorąco.



people become people by falling in love and knowing pain,
don't they?

Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
wszystko to co mam
to ta nadzieja,
że życie mnie poskleja
OPCM : 5 +3
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 4 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]21.09.22 1:33
Zmarszczył brwi, nic nei rozumiał z tej opowieści. To były jakieś babskie sprawy chyba, kiwał głową, na znak, że słucha i rozumie, ale tak naprawdę to nie rozumiał z tego nic. - On jej nie ucieka - odparł, spoglądając w zamyśleniu gdzies w dal, przed siebie. - Ale szy byłaby sdolna... - zastanowił się na poważnie, nie mógł mieć pewności, ale nie mógł też wykluczyć takiej możliwości. Wydawała się dość prawdopodobna, Eve potrafiła miec ognisty temperament. Podążył za nią, do stodoły, chwiejąc się na nogach; w ciemnościach poznał zapach stodoły, tu wydawało się cicho, spokojnie, bezpiecznie na rano; szansa na to, że właściciele gospodarstwa zjawią się tu z rana, wydawała się zawsze nikła. Parobkiem był tu James. Wzrok odnalazł jej uśmiech, naprawdę pięknie się uśmiechała. Słyszał chrapanie - Szim - rzucił, zamierzając podejść w jego kierunku, ale Celine mówiła, że to Steffen, a jej piękny uśmiech sprawial, że nie wątpił w te słowa, choć jeszcze przed momentem widział go przy ognisku; alkohol mącił umysł, sprawiał, że wszystko przestawało być jasne, a znużenie sprawialo, że jego myśli stawały się jeszcze mniej jasne. Nie oponował, kiedy Celine zaciągnęła go do sąsiedniego boksu, choć coraz mniej cokolwiek rozumiał. Boks był pusty, obserwowal pólwilę ze słodkim chichotem opadającą na siano, pzryglądał się jej przez chwilę: mokrej sukience, uśmiechowi, roziskrzonym oczom. Coś zaczynał szumieć mu w uszach. Tylko cichutko. Cichutko? Rzucił ubrania pod ścianę boksu i podszedł bliżej niej, chwytając wyciągniętą ku niemu dłoń. Opadł po chwili obok, nieprzerwanie wodząc wzrokiem po jej ciele, mocno zaciskając palce na jej dłoni. Rozpięte guziki sukienki ukazywały nagość jej skóry, a on był pijany. Bardzo pijany. Na krótko zawiesił głowę nad jej ramieniem, zaciskając powieki, by po chwili w ciszy przylgnąć do jej ciała, delikatnie obracając ją na bok, by móc znaleźć się bliżej niej, oboje byli mokrzy; jej dłoń, ściśniętą własną, przyłożył do jej piersi, otaczając ją ramieniem, noga bezwiednie wsunęła się miedzy jej nogi, twarz zaplątała się gdzieś w jej zmieszanych z sianem włosach, gdy wkrótce potem usnął, trzymając światło dnia w objęciach.


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 3 +3
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]21.09.22 10:42
W jego ramionach czuła się bezpiecznie, w bliskości z nagą skórą, w kołysce ręki otaczającej ją jak tarcza przed całym złem świata. Celine wtuliła się w Marcela, gdy ten znalazł się tuż obok, pozwoliła mu delikatnie obrócić się na bok, uśmiechnęła na dotyk, przesuwając ich splecione dłonie wzdłuż odsłoniętego dekoltu tam, gdzie pod falbanami wnętrza biło serce. Jest twoje, mówiła w myślach, zawsze było. Tak długo szukała miłości w złych miejscach, spragniona jej jak wędrowiec zagubiony na pustyni, pozbawiony wody, a ta była na wyciągnięcie ręki, w cyrkowych namiotach i wspólnym tańcu; z nikim przecież nie tańczyła jak z nim, z nikim też tak nie zatańczy. - Dobranoc - wyszeptała, przymknąwszy powieki, obojętna na drapiący dotyk siana, bo liczyło się tylko to, że mogła skryć głowę przy szyi Carringtona i pozwolić sobie odpłynąć - razem z nim, gdzieś daleko. Czy dziś był szczęśliwy? Zapomniał o smutkach, zdradach, trudnościach codzienności? Czy poczuł się tak, jak w pociągu do Hogwartu, po prostu dobrze?

Nawet bez eliksiru śniła dziś spokojnie, schła w objęciach Marcela, podświadomie przyciągając go do siebie w nadziei, że nad ranem pomiędzy ciałami nie pozostanie już milimetr odległości, ale idylla nie mogła trwać wiecznie. Nigdy nie mogła. Celine obudziła się w środku nocy z poczuciem dryfowania na łódce: ciemność przed oczyma wirowała, skręcała się i rozciągała niebezpiecznie, a żołądek palił od środka, gdyby mógł krzyczeć, zapłakałby głośno. Zmieszanie różnych alkoholów nie było dobrym pomysłem - każdy to wie, ona jednak zachłysnęła się dobrodziejstwem wolności i teraz miała zapłacić za to cenę. Ostrożnie odgarnąwszy z czoła Marcela kilka kosmyków wymknęła się spomiędzy jego czułych objęć i podniosła na chwiejnych nogach, z ręką opierającą się o drewniane ściany boksów odnajdując drogę poza stodołę, a stamtąd było już tylko kilka kroków w pobliskie krzaki. Wymiotowała. Brzydko, bezsilnie, wyrzucała z siebie toksyny tak długo, jak wymagał tego orgaznim, i gdy skończyła, zastygła drżąco na czworakach, łapiąc oddech.
Piękna z ciebie dama, Celine.
Portowa, więzienna.
Ognisko zdążyło już zgasnąć, scenę ich zabawy oświetlał jedynie księżyc, który zdawał się uśmiechać z pobłażaniem, jak rodzic powtarzający a nie mówiłem?; półwila obmyła twarz i przepłukała gardło wodą, wypiła dwie szklanki soku dyniowego i złapała kilka samotnych koców wciąż leżących na ziemi, z którymi na wahliwych, zmęczonych nogach wróciła do stajni. Jednym z nich otuliła Jima (który wcale nie był Steffenem, zagadkowe), a dwa pozostałe trafiły do Marcela. Zwinąwszy miękką tkaninę, ostrożnie wsunęła ją pod głowę Carringtona, by drugim przykryć jego półnagie ciało, zrobiła to szczelnie, w końcu nie mógł się przeziębić. A ona - powinna wrócić do domu Weasleyów? Neala pewnie będzie się martwić, jeśli nad ranem zobaczy, że jednej przyjaciółki wciąż brakowało w jej pokoiku, tylko... Tylko czy zdobyłaby się na determinację, by zostawić go samego? Wszyscy go zostawiali. Zawsze. Nie, nie ona.
Celine wślizgnęła się pod koc i delikatnie wsunęła znów w ramiona młodzieńca, ostrożna, by go nie obudzić, tym razem obrócona do niego plecami, które przylgnęły do torsu, jedną z dłoni ułożyła pod brodą i zamknęła oczy. Nie zostawię cię.

zt x2? :pwease:


people become people by falling in love and knowing pain,
don't they?

Celine Lovegood
Zawód : Baletnica
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
wszystko to co mam
to ta nadzieja,
że życie mnie poskleja
OPCM : 5 +3
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 4 +2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9177-celine-lovegood#278139 https://www.morsmordre.net/t9212-dziadek#279452 https://www.morsmordre.net/t9215-brzydkie-piekne-kaczatko#279468 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9214-skrytka-bankowa-2148#279459 https://www.morsmordre.net/t9213-celine-lovegood#279455
Re: Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r [odnośnik]21.09.22 10:51
Brzdękał sobie na gitarze, zupełnie w swoim świecie. Dodatkowo wydawał odgłosy, które przy odrobinie dobrej woli i wielkiej dozie współczucia do wykonującego, można było uznać za próbę śpiewu. Znudził się jednak dość prędko, dlatego też uznał, że pójdzie poszukać Jamesa.
Gdy odnalazł go śpiącego przy koniu, usiadł obok, tuląc się do gitary. Nie wytrzymał jednak długo, wreszcie padł jak długi w sianie obok, z wierną towarzyszką u boku.

| z/t


Forgiving who you are
for what you stand to gain;
Just know that if you hide,
it doesn't go away



Oliver Summers
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie rzucą kość
będziesz jak szczeniak biegł
OPCM : 11
UROKI : 0
ALCHEMIA : 31 +7
UZDRAWIANIE : 11 +1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-oliver-summers#300999

Strona 21 z 21 Previous  1 ... 12 ... 19, 20, 21

Ognisko Wyzwolenia - 11 maj 1958r
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach